fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Syria rok po przewrocie. Dokąd zmierza kraj pod rządami Ahmada asz-Szary?

Syria jawi się jako kraj odległy i tajemniczy, ma jednak ogromny wpływ na nasze życie. Jej destabilizacja doprowadziła niegdyś do wzrostu potęgi Państwa Islamskiego. To z kolei zaowocowało serią krwawych zamachów w Europie i tak zwanym kryzysem migracyjnym z 2015 roku.
Syria rok po przewrocie. Dokąd zmierza kraj pod rządami Ahmada asz-Szary?
Ilustr: Ola Otulska

8 grudnia 2024 roku zaczęła się w dziejach Syrii nowa epoka. W wyniku natarcia wyprowadzonego z kontrolowanych przez siebie terenów północnej prowincji Idlib, Ruch Wyzwolenia Lewantu (Haj’at Tahrir asz-Szam, HTS) pod dowództwem Ahmada asz-Szary wkroczył do Damaszku i przyniósł kres trwającym ponad pięćdziesiąt lat rządom dynastii al-Assadów.

Wojna, która na zawsze zmieniła Syrię

Jeszcze w listopadzie 2024 roku nic nie wskazywało na to, że dni syryjskiego dyktatora, Baszszara al-Assada, są policzone.
Od 2011 roku trwała w Syrii brutalna wojna domowa, która doprowadziła do śmierci ponad 600 tysięcy osób oraz była jednym z głównych czynników, które doprowadziły do kryzysu migracyjnego 2015 roku. Bezpośrednią przyczyną wybuchu konfliktu w Syrii była arabska wiosna, czyli fala oddolnych protestów antyrządowych, która przetoczyła się na początku ubiegłej dekady przez kraje arabskie.
W marcu 2011 roku młodzi Syryjczycy, inspirowani działaniami swoich rówieśników w Egipcie i Tunezji, zaczęli w Darze przy granicy z Jordanią pisać na murach antyrządowe hasła i organizować spontaniczne protesty. W odpowiedzi podległe al-Assadowi służby bezpieczeństwa przystąpiły do brutalnej pacyfikacji demonstrujących.

Rosnące niezadowolenie skłoniło część syryjskich żołnierzy do buntu. Już na początku lata 2011 roku zawiązały się pierwsze struktury Wolnej Armii Syryjskiej. Mianem tym określa się istniejące w tym okresie formacje zbrojne opowiadające się przeciwko al-Assadowi. Bunt w Syrii szybko eskalował i przerodził się w pełnoskalową wojnę domową. W sierpniu 2011 roku rebelianci kontrolowali już istotną część północnej prowincji Idlib, zaczęli też przejmować kontrolę nad terenami przy granicy z Jordanią i Libanem. Do marca 2014 roku organizacje wywodzące się z Wolnej Armii Syrii przejęły niemal całkowitą kontrolę nad północno-wschodnią częścią kraju. W tym czasie Baszszar al-Assad nadal urzędował w Damaszku, władza nad krajem jednak stopniowo wyślizgiwała się mu z rąk.

Islamiści wkraczają na scenę

W kwietniu 2013 roku na arenie walki pojawiło się kolejne ugrupowanie, które przeszło do historii jako jedno z najokrutniejszych w dziejach kraju. Mowa tu o Państwie Islamskim Iraku i Lewantu, fundamentalistycznej organizacji islamskiej, mającej na celu ustanowienie na terenie Bliskiego Wschodu nowego państwa teokratycznego. ISIS otrzymywało finansowanie głównie od bogatych darczyńców z państw Półwyspu Arabskiego. Istotną rolę odgrywały również porwania dla okupu oraz napady rabunkowe, jakich dopuszczali się islamscy radykałowie.

Na początku 2014 roku ISIS kontrolowało już sporą część terenów na północny-wschód od rzeki Eufrat. 29 czerwca jego przywódca, Abu-Bakr al-Bagdadi ogłosił się kalifem (następcą proroka Mahometa) i oficjalnie proklamował ustanowienie na kontrolowanych przez siebie terenach kalifatu.

Islamiści z ISIS okrutnie traktowali żyjące na opanowanym przez siebie obszarze mniejszości etniczne, przede wszystkim chrześcijan, Druzów i alawitów. Egzekucje na należących do mniejszości cywilach były normą, a islamiści zmuszali ich do bezwzględnego przestrzegania wprowadzonych przez siebie zasad, opartych na fundamentalistycznej interpretacji islamu. Dlatego też ISIS zapisało się w zbiorowej pamięci Syryjek i Syryjczyków tak samo, jak nazistowscy okupanci w polskiej historiografii. Do dziś uchodzą za symbol bezkompromisowego radykalizmu i pokazują, do jakich skutków prowadzić może religijny fanatyzm.

To właśnie islamscy fundamentaliści pod dowództwem al-Bagdadiego okazali się dla próbującego utrzymać się u władzy al-Assada wielkim wyzwaniem. Istotnym zagrożeniem były również inne organizacje islamistyczne takie jak przodek HTS, Dżabhat al-Nusra, których matecznikiem był apółnoc muhafazy Idlib. W 2014 roku kontrolowali ponad jedną trzecią terytorium kraju, a ich wojska posuwały się w kierunku Damaszku. Pogarszająca się sytuacja w Syrii skłoniła dyktatora do zwrócenia się we wrześniu 2015 roku o pomoc do Rosji, będącej jego tradycyjną sojuszniczką.

Moskwa już od początku lat 70. miała w Tartusie bazę wojskową oraz utrzymywała z Assadowską Syrią bliskie stosunki dyplomatyczne i ekonomiczne. W początkowej fazie wojny udzielała siłom al-Assada wsparcia wywiadowczego i logistycznego, nie uczestnicząc jednak bezpośrednio w działaniach wojennych. 30 września 2015 roku Rosja rozpoczęła naloty w Syrii. Ich oficjalnym celem były siły Państwa Islamskiego, jednak rosyjskie rakiety często spadały także na bojowników Wolnej Armii Syryjskiej, walczącej zarówno z al-Assadem, jak i radykalnymi islamistami. Rosyjskie działania w Syrii wymierzone były również w ludność cywilną. Tylko w pierwszych dwóch miesiącach wojny Rosjanie zabili w Syrii ponad 200 cywilów. W rosyjskich nalotach najbardziej ucierpiały tereny północnej prowincji Idlib, ale też większe miasta, takie jak Homs czy Aleppo. Kompletne zniszczenie tego ostatniego stało się symbolem horrorów syryjskiej wojny domowej.

Brutalna strategia Rosji przyniosła jednak al-Assadowi sukces, nawet jeśli krótkotrwały. Do 2019 roku siły rządowe odzyskały kontrolę nad dwiema trzecimi terytorium kraju. Choć sytuacja w Syrii daleka była od stabilnej, wszystko wskazywało na to, że wojna dobiega końca, a Baszszar al-Assad utrzyma władzę pomimo izolacji na arenie międzynarodowej oraz ogromnej skali zniszczeń w kraju. Jednak w listopadzie 2024 roku zmuszono go do ucieczki do Moskwy w wyniku niespodziewanego przewrotu, który na dobre zmienił losy tego kraju.

Zwycięstwo asz-Szary i kluczowa rola Turcji

– Choć al-Assad wygrał wojnę domową, to ostatecznie przegrał pokój – mówi dr hab. Maciej Münnich, znawca Bliskiego Wschodu. – Przegrał pokój, bo nie był w stanie zaproponować nic nowego Syryjczykom i nie udało mu się gospodarczo podźwignąć Syrii. To sprawiło, że większość Syryjczyków pozostała w obliczu rajdu asz-Szary na Damaszek zwyczajnie bierna.

Ekspert wskazuje także na kluczową rolę, jaką w syryjskiej rewolucji odegrała sąsiadująca Turcja – czyli jedna z największych potęg militarnych w NATO. Turcja postrzega samą siebie jako kontynuatorkę tradycji Imperium Osmańskiego i od dekad prowadzi w regionie ekspansjonistyczną politykę, czego przykładem jest choćby inwazja na Cypr w 1974 roku, w wyniku której utworzono istniejącą do dzisiaj Turecką Republikę Cypru – nieuznawaną na arenie międzynarodowej, jednak kontrolującą dziś około 36 procent wyspy. Współcześnie imperialne ambicje Turcji uwidaczniają się choćby w kontekście wojny Izraela z Hamasem. Ankara konsekwentnie domaga się pełnienia szczególnej funkcji w planowanej misji stabilizacyjnej w Gazie. Z uwagi na konfrontacyjną retorykę prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana względem Izraela i obłożenie tego kraju sankcjami przez Turcję, Tel Awiw stawia w tej sprawie twarde weto.
Kontrolujący północną prowincję Idlib rebelianci z Ruchu Wyzwolenia Lewantu mogli osiągnąć sukces właśnie dzięki materialnemu i logistycznemu wsparciu, jakiego udzieliła im Turcja. Münnich wskazuje również na szczególną rolę, jaką w przewrocie odegrały tureckie służby wywiadowcze.

– Jest taki piękny obraz, kiedy 8 grudnia asz-Szara wchodzi do Damaszku, a 12 grudnia w Meczecie Umajjadów modli się Ibrahim Kalın, czyli szef tureckiego wywiadu – mówi Münnich – Jeżeli Kalın jest w Damaszku cztery dni po przewrocie, to nie pojechał tam na wycieczkę. I nie przypadkiem akurat tam się zabłąkał. Jestem przekonany, że Turcy przekupili znaczną część dowództwa w zmęczonej tym bezwładem armii Assada, gwarantując im bezpieczeństwo. W zamian za poparcie bądź bierność wobec przewrotu zakulisowymi kanałami zapewniono im niekaralność. I to świetnie widać, żaden z generałów Assada nie został posadzony na ławie oskarżonych.

– Zmiana władzy w Syrii jest wielką porażką Rosji oraz strategicznym sukcesem Turcji – mówi Münnich – Syria z wiernej sojuszniczki Rosji stała się realizatorem woli Turcji w regionie.

Widmo islamizmu

Wraz z przejęciem władzy przez wywodzącego się z Al-Kaidy asz-Szarę w kraju i za granicą odezwały się głosy wyrażające obawy o islamizację kraju. Niektórzy eksperci spodziewali się wręcz przekształcenia Syrii w odpowiednik afgańskiego Talibanu na Bliskim Wschodzie. Szczególny niepokój islamistyczna proweniencja nowego prezydenta wzbudziła wśród zamieszkujących Syrię mniejszości, boleśnie doświadczonych przez dżihadystów z Państwa Islamskiego.

W epoce rządów al-Assadów, którzy z pochodzenia byli alawitami, Syria była formalnie państwem świeckim. Oficjalnie obowiązująca ideologia panarabizmu podkreślała równość i solidarność wszystkich obywateli bez względu na wyznanie. Wraz z przejęciem władzy przez islamistyczną HTS, w kraju zaszły zmiany wskazujące na reorientację Syrii w kierunku państwa wyznaniowego. W Damaszku i innych większych miastach więcej kobiet zaczęło nosić hidżaby, czyli wymagane w niektórych interpretacjach islamu nakrycie głowy. Eksperci wskazują też na intensyfikację działań muzułmańskich misjonarzy, w tym tych związanych z ruchami salafickimi.

W lipcu 2025 roku syryjskie ministerstwo turystyki wystosowało zalecenie, zgodnie z którym kobiety na plażach powinny zakrywać ciało do kostek oraz włosy. Wcześniej nowe władze wydały tak zwaną deklarację konstytucyjną, która nakreśliła kierunek, w jakim podążać ma kraj. Mowa w niej co prawda o prawach kobiet i poszanowaniu prawa do wolności słowa, pojawia się w niej jednak zapis o „centralnej roli”, jaką w kreowaniu syryjskiego prawa cywilnego odgrywać ma prawodawstwo oparte na doktrynie szariatu.

Prawdziwym problemem jest jednak regularnie wybuchająca w Syrii przemoc, której ofiarami padają przede wszystkim mniejszości etniczne. W marcu 2025 roku na wybrzeżu Syrii podczas antyalawickich zamieszek zabito aż 1500 osób. Do podobnych wydarzeń doszło w Dżaramanie i Sahnaji, gdzie ofiarami przemocy padli głównie Druzowie. W lipcu 2025 doszło do starć między Druzami a Beduinami w południowej prowincji as-Suwejda. We wszystkich tych przypadkach istotnym czynnikiem prowadzącym do wybuchu przemocy była właśnie motywowana islamskim fanatyzmem nienawiść do niemuzułmańskich mniejszości, widoczna między innymi w retoryce beduińskich przywódców.

Udział wiernych asz-Szarze oddziałów w masakrach na Druzach i alawitach potwierdzaja choćby raporty Amnesty International czy doniesienia agencji Reuters. Dla wielu przedstawicieli syryjskich mniejszości odpowiedzialność nowego prezydenta za zbrodnie nie pozostawia wątpliwości. W rzeczywistości sytuacja jest jednak nieco bardziej skomplikowana.

– Czy asz-Szara chce przemocy wobec mniejszości? Tego nie wiemy, natomiast z pewnością nie jest w stanie tej przemocy opanować – wyjaśnia Münnich – Myślę, że on sam niekoniecznie do niej dąży. Asz-Szara potrzebuje pokoju, a rozlew krwi nie jest mu na rękę. Wystarczy jednak przyjrzeć się środowisku nowego prezydenta, by zrozumieć, dlaczego w Syrii regularnie wybuchają pogromy mniejszości. Jego osobista intencja ma tu niewielkie znaczenie. Dopóki otoczenie prezydenta składać się będzie z ludzi o radykalnie islamistycznych poglądach, dopóty przemoc wobec mniejszości będzie trwać.

Asz-Szara próbuje lawirować pomiędzy islamizmem a sekularyzmem. Otwarty zwrot w stronę państwa wyznaniowego jeszcze bardziej pogrążyłby jego wizerunek w oczach niemuzułmańskich mniejszości oraz podważył jego pozycję względem przychylnego mu Zachodu. Z drugiej strony asz-Szara nie może pozwolić sobie na zignorowanie postulatów tej części społeczeństwa, która domaga się konfesyjnego modelu zarządzania państwem.

– Społeczeństwo syryjskie, a przynajmniej jego sunnicka część, jest w tej chwili w znacznej mierze zislamizowane. Nie islamskie, tylko zislamizowane w sensie politycznym – mówi Münnich. – Większość Syryjczyków negatywnie nastawionych do islamizmu albo wyjechała, albo zginęła w trakcie wojny domowej. Wobec tego asz-Szara i jego rządy są emanacją tej części społeczeństwa, która w ten czy inny sposób popiera ustanowienie porządku społecznego opartego na islamskim prawie religijnym.
Rosnąca pozycja islamizmu w Syrii wpisuje się w szerszy kontekst przemian, jakie zachodzą w świecie arabskim w ostatnich dekadach. W czasach zimnej wojny dużą popularnością w krajach arabskich cieszyły się ideologie świeckie, takie jak choćby wspomniany wcześniej panarabizm, czy też różne nurty socjalizmu. Nie tylko Syria, ale też Egipt podtrzymywały bliskie stosunki ze Związkiem Radzieckim i krajami Bloku Wschodniego.

Sytuacja zaczęła zmieniać się po porażce koalicji państw arabskich w wojnie sześciodniowej z 1967 roku, w wyniku której zjednoczone siły Egiptu, Syrii, Iraku i Jordanii poniosły druzgocącą porażkę w starciu z Izraelem. Klęska zaowocowała postępującą kompromitacją panarabizmu. Upadek Związku Radzieckiego oraz odsunięcie od władzy odwołującego się do panarabizmu dyktatora Saddama Husajna w 2003 jedynie przypieczętowały los świeckich ideologii w świecie arabskim. Powstałą w ten sposób lukę w naturalny sposób wypełniły ruchy odwołujące się do politycznego islamu. Wzrost potęgi organizacji islamistycznych możliwy był także dzięki wsparciu z Zachodu, który chętnie wchodził w taktyczne sojusze na przykład z mudżahedinami w Afganistanie, dopóki widział w tym szansę na zwalczanie większego wroga. Problem zaczynał się, gdy dżihadyści zdobywali przewagę nad dotychczasowym hegemonem i zwracali się przeciwko swym zachodnim protektorom.

Asz-Szara: silny na zewnątrz, słaby w kraju

Najistotniejszą zmianą, do jakiej doprowadził zeszłoroczny przewrót w Syrii, jest reintegracja tego kraju w ramach szeroko rozumianej wspólnoty międzynarodowej. W czasie rządów Assadów Syria jako część nakreślonej przez George’a W. Busha „osi zła” była na arenie międzynarodowej wyrzutkiem. Od 1979 roku Stany Zjednoczone uznawały ją oficjalnie za sponsorkę terroryzmu. Syria pojawiała się na listach sankcyjnych, wymieniana była jednym tchem obok Iranu, Kuby i Korei Północnej. Jej relacje z krajami Zachodu praktycznie nie istniały. Wyjątkiem była niewielkiej skali wymiana akademicka z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, które nawiązały kontakty z syryjskimi uczelniami w dobie komunizmu.

Po objęciu władzy przez asz-Szarę sytuacja ta zmieniła się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Do Damaszku przybywać zaczęli zachodni dyplomaci. Prekursorką była tu ministra spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock, która złożyła mu oficjalną wizytę już 20 marca. Wkrótce Ahmad asz-Szara odwiedził Pałac Elizejski oraz Biały Dom. Sytuacja, w której urzędujący prezydent Syrii spotyka się z przedstawicielami państw zachodnich, była w ostatnich dekadach nie do pomyślenia.

Nawiązanie przez nowe władze stosunków z zagranicą przyniosło krajowi wymierne korzyści. W czerwcu prezydent Trump ogłosił zniesienie sankcji. Także Unia Europejska zniosła w maju sankcje wobec Syrii oraz zarejestrowanych w tym kraju spółek. Wydaje się zatem, że kraje zachodnie udzieliły nowym władzom bezprecedensowego kredytu zaufania. Nierozwiązanym problemem pozostaje jednak brak kontroli Damaszku nad separatystycznymi regionami: Rożawą na wschodzie i zamieszkałą przez Druzów muhafazą as-Suwejda na południu. W praktyce władze centralne kontrolują obecnie około dwie trzecie terytorium Syrii, a na horyzoncie nie widać szansy na reintegrację zbuntowanych prowincji.

– Asz-Szara ma większą legitymację zewnętrzną niż wewnętrzną. Pomijając obszary, na których dominują arabscy sunnici, nowy prezydent rządzi wyłącznie poprzez siłę – mówi Münnich. – Wszystkie tereny, gdzie przeważają mniejszości etniczne, pozostają poza kontrolą rządu centralnego. Wspierani przez Izrael Druzowie wywalczyli sobie na południu autonomię i raczej nieprędko złożą broń. Otwarta pozostaje też kwestia zdominowanej przez Kurdów Rożawy. Jeśli Amerykanie wycofają swoje poparcie względem nich i zostawią ich na łaskę i niełaskę Turcji, zmusi to Rożawę do kompromisu z Damaszkiem na niekorzystnych dla niej warunkach. Dopóki jednak w Rożawie są bojownicy z karabinami w ręku, dopóty utrzyma ona swój autonomiczny status. Wobec braku konkretnej oferty asz-Szary dla żyjących w Syrii mniejszości, jedyna droga do reintegracji Syrii wiedzie przez działania wojskowe. A w obecnym układzie sił asz-Szary nie stać na podporządkowanie sobie zbuntowanych regionów metodami siłowymi – podkreśla ekspert.

Syria ofiarą rywalizacji mocarstw
Współczesna Syria jest zatem niczym innym niż areną walki regionalnych mocarstw. Protektorka nowego prezydenta, Turcja, chętnie widziałaby asz-Szarę w roli władcy całego kraju. Silna i zjednoczona Syria z pewnością pomogłaby Erdoğanowi w realizacji jego imperialnych ambicji w regionie. Z drugiej strony wspierający Druzów Izrael widzi w Syrii śmiertelnego wroga i gra na jej dalszą fragmentację. W ten sposób Izrael dąży do zneutralizowania potencjalnego zagrożenia ze strony Syrii, skorej do odzyskania okupowanych przez niego od 1967 roku Wzgórz Golan. Jednocześnie Izrael zdaje się nie brać pod uwagę ewentualnych niebezpieczeństw mogących wynikać z postępującej destabilizacji Syrii, takich jak choćby wzrost zagrożenia ze strony islamskich fundamentalistów, czy też zwiększona presja migracyjna z jej strony.

Mamy więc w Syrii do czynienia z paradoksalną sytuacją: choć nowe władze cieszą się na świecie historycznie wysokim uznaniem, ich pozycja w kraju jest i jeszcze długo będzie kontestowana. Podstawową przeszkodą do zdobycia przez asz-Szarę władzy nad całym krajem pozostaje jego wielokulturowość, a ingerencja zewnętrznych aktorów po stronie zbuntowanych mniejszości jedynie cementuje wewnętrzne podziały.

Chociaż przed zrujnowaną przez wojnę domową Syrią jeszcze długa droga ku normalności, w ostatnim czasie zauważyć można powody do ostrożnego optymizmu. Mowa tu o wydarzeniach, jakie niedawno miały miejsce w Homs. 23 listopada znaleziono tam ciała dwóch Beduinów z plemienia Bani Khalid. Odpowiedzialnością za ich śmierć szybko obarczono miejscowych alawitów. Inaczej jednak niż w trakcie marcowych pogromów na wybrzeżu czy podczas wspomnianych starć na południu Syrii latem 2025 roku, syryjskim władzom centralnym udało się tym razem zdusić zamieszki w zarodku. Tego samego dnia wprowadzono w mieście godzinę policyjną, a oddziały syryjskiej armii rozlokowano na ulicach miasta. Na obecną chwilę brakuje doniesień o zbiorowej zemście na alawitach – a tym bardziej o przemocy syryjskich wojsk wobec cywili. Światowa prasa okrzyknęła reakcję syryjskich władz wielkim sukcesem.

Po ponad dekadzie okrutnej wojny domowej Syria nie jest już tym samym krajem. I choć przed Syryjczykami niewątpliwie stoi wiele wyzwań, wielu z nich stara się z optymizmem patrzeć w przyszłość.

– Nie pozwolimy na dalsze podziały i nie damy się wciągnąć w wojnę ekstremistom żadnej ze stron – mówi mi Maher, alawita mieszkający w Homs. – Tylko w ten sposób będziemy mogli powrócić do normalnego życia. Musimy nauczyć się być Syryjczykami bez względu na to, do jakiej sekty przynależymy. Wszystkie grupy etniczne zostały oszukane przez reżim al-Assadów. Dzisiaj nie wolno nam szukać zemsty, bo dążenie do niej pogrąży wszystkich Syryjczyków, bez względu na wyznanie.

Mam wielką nadzieję, że to właśnie ludzie myślący tak, jak Maher, zadecydują o przyszłości Syrii. Choć z perspektywy Europy jawi się ona jako kraj odległy i tajemniczy, jej sytuacja wewnętrzna ma ogromny wpływ na nasze życie. Destabilizacja Syrii w trakcie wojny domowej doprowadziła do wzrostu potęgi Państwa Islamskiego. To z kolei zaowocowało serią krwawych zamachów w Europie i masowym uchodźctwem na Stary Kontynent. W konsekwencji doszło do wzrostu skrajnych nastrojów i podziałów na naszym kontynencie.

Dlatego tak ważne jest, abyśmy bacznie przyglądali się sytuacji w Syrii – oraz trzymali kciuki za pokojowe współistnienie jej mieszkańców w przyszłości.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×