Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

艢wi臋ty gniew

By poruszy膰 sumienia, potrzeba ognia. Ogie艅, kt贸ry m贸g艂by konkurowa膰 ze strachem, mo偶e przynie艣膰 艣wi臋ty gniew. Ko艣ci贸艂 m贸g艂by by膰 w tej zmianie przewodnikiem. P贸ki co jednak sam za bardzo si臋 boi.

ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska

ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska


Tekst pochodzi z聽34. numeru聽papierowego Magazynu 鈥濳ontakt鈥 pod tytu艂em 鈥炁歸i臋ty gniew鈥.
鈥濶a dnie w Pary偶u i w Londynie鈥 to ksi膮偶ka, kt贸ra nie jest w Polsce szczeg贸lnie znana. Wi臋cej 鈥 w por贸wnaniu z 鈥濬olwarkiem Zwierz臋cym鈥 i 鈥濺okiem 1984鈥 debiutanck膮 pozycj臋 w dorobku George鈥檃 Orwella mo偶na uzna膰 za wr臋cz zapomnian膮.
To syntetyczny ale bardzo wnikliwy zapis do艣wiadcze艅 samego autora. Tytu艂owe 鈥瀌no鈥 nie jest tu 偶adn膮 metafor膮. Eric Blair 鈥 kt贸ry p贸藕niej przyj膮艂 literacki pseudonim, pod kt贸rym dzi艣 go wszyscy znamy 鈥 na pocz膮tku lat 30. sp臋dzi艂 bowiem kilkana艣cie miesi臋cy w paryskiej dzielnicy biedy oraz londy艅skich przytu艂kach. Opisuje ten czas do b贸lu realistycznie. Nie ogranicza si臋 jednak do relacjonowania swoich do艣wiadcze艅. Wyprowadza z nich r贸wnie偶 wnioski o charakterze og贸lnym 鈥 dotycz膮ce stosunk贸w w艂adzy, posiadania czy produkcji, dzia艂alno艣ci charytatywnej, kulturowego miejsca os贸b wykluczonych i ubogich czy relacji spo艂ecznych. Podczas lektury uderza, jak wiele z nich jest wci膮偶 aktualnych (a mo偶e wr臋cz ponadczasowych). Ale od艂贸偶my na bok historiozoficzne rozwa偶ania.
Blair pr贸bowa艂 przetrwa膰 鈥 by艂 plongeurem (rodzaj restauracyjnego pomywacza), zastawia艂 sw贸j skromny maj膮tek, pisywa艂 felietony, po偶ycza艂 pieni膮dze od znajomych, oszcz臋dza艂, na czym si臋 da艂o. Wreszcie 鈥 korzysta艂 z dzie艂 dobroczynnych. R贸wnie偶 tych realizowanych przez wsp贸lnoty chrze艣cija艅skie.
Jego opowie艣膰 o tym, jak uda艂 si臋 do jad艂odajni prowadzonej przez kt贸ry艣 z Ko艣cio艂贸w chrze艣cija艅skich (nie precyzuje, kt贸ry), jest nie mniej wstrz膮saj膮ca od opisu reali贸w panuj膮cych w zapluskwionych mieszkaniach czy do艣wiadczenia kilkudniowego niejedzenia. 鈥濪ama w b艂臋kitnej, jedwabnej sukni, nosz膮ca okulary w z艂otej oprawce, a na szyi krzy偶, zaprosi艂a nas do 艣rodka鈥 鈥 pisze. 鈥濭dy jedli艣my i popijali艣my, przechadza艂a si臋 po sali, zwracaj膮c si臋 do nas dobrotliwym tonem. M贸wi艂a o sprawach religijnych 鈥 o tym, jak to Jezus Chrystus zawsze okazuje serce takim prostym biedakom jak my; o tym, jak szybko mija czas w ko艣ciele oraz jak w艂贸cz臋g臋 mo偶e wielce podnie艣膰 na duchu regularna modlitwa. Rzyga膰 nam si臋 chcia艂o鈥. Trudno si臋 dziwi膰 reakcji Orwella, gdy okazuje si臋, 偶e w rzeczonej jad艂odajni mo偶liwo艣膰 zjedzenia posi艂ku oraz wypicia herbaty by艂a po艂膮czona z przymusem modlitwy. Gdy on i jego towarzysze chcieli wyj艣膰 po jedzeniu, us艂yszeli: 鈥濩hyba jeszcze nie powinni艣cie wychodzi膰. (鈥 ) Mamy czas, 偶eby ukl臋kn膮膰 i powiedzie膰 kilka s艂贸w naszemu Panu. My艣l臋, 偶e wszystkim wam b臋dzie potem l偶ej na duszy, prawda?鈥. Wspomina: 鈥瀦acz臋li艣my mamrota膰, i偶 nie uczynili艣my tego, co powinni艣my byli uczyni膰, ale uczynili艣my to, czego nie powinni艣my byli czyni膰, i 偶e jeste艣my przepe艂nieni zepsuciem鈥.
鈥濶ie ulega艂o w膮tpliwo艣ci, i偶 kieruj膮 ni膮 dobre intencje鈥 鈥 konstatuje Orwell. Ale nie ulega te偶 w膮tpliwo艣ci, 偶e sam uwa偶a, 偶e to nie wystarczy. Tak realizowana pomoc 鈥 motywowana w pierwszej kolejno艣ci wsp贸艂czuciem, z kt贸rego nie wynika nic wi臋cej, oraz paternalizmem 鈥 nie budzi wdzi臋czno艣ci pisarza i innych n臋dzarzy. Budzi ich gniew.
Mo偶e dzia艂o si臋 tak 鈥 i wci膮偶 si臋 dzieje, cho膰by w Polsce 鈥 w艂a艣nie dlatego, 偶e gniewu zwi膮zanego z sytuacj膮 swoich braci i si贸str nie czuli wspomniani chrze艣cijanie? 呕e sprzeciw wobec niesprawiedliwo艣ci, kt贸r膮 widzieli, zag艂uszyli dobrotliwym u艣miechem i ckliw膮 opowiastk膮 o sile modlitwy?
Ko艣ci贸艂 bez pyta艅 i bez odpowiedzi
Oczywi艣cie, dzi艣 ju偶 ma艂o kto warunkuje udzielenie komu艣 pomocy konieczno艣ci膮 odm贸wienia przez niego pacierza (cho膰 鈥 warto doda膰 na boku 鈥 postulat, by do Europy przyjmowa膰 wy艂膮cznie chrze艣cija艅skich uchod藕c贸w, ma w sobie elementy takiego my艣lenia). Gdy jednak przyjrzymy si臋 dzia艂alno艣ci spo艂ecznej polskiego Ko艣cio艂a, dostrze偶emy pewne niepokoj膮ce podobie艅stwa do obrazu przedstawionego przez Orwella.
Nikt nie ma chyba w膮tpliwo艣ci co do skali pomocy charytatywnej, kt贸r膮 niesie w Polsce Ko艣ci贸艂 katolicki i jego cz艂onkowie. Tysi膮ce wa偶nych i potrzebnych inicjatyw sprawiaj膮, 偶e pomoc dociera do milion贸w ludzi. Trzeba to doceni膰. Potencja艂 jednak jest tak du偶y, 偶e nie mo偶na nie zadawa膰 pyta艅 o jego wykorzystanie. W艣r贸d polskich hierarch贸w 鈥 b臋d膮cych reprezentantami wsp贸lnoty 鈥 brakuje bowiem refleksji nad tym, co prowadzi do sytuacji, w kt贸rej dzie艂a mi艂osierdzia s膮 niezb臋dne. Namys艂u nad przyczynami zjawisk, na kt贸re odpowiada dzia艂alno艣膰 charytatywna.
Kr贸tko po lekturze 鈥濶a dnie w Pary偶u i Londynie鈥 us艂ysza艂em w ko艣ciele list pasterski polskiego episkopatu na tegoroczn膮 Niedziel臋 Mi艂osierdzia. To idealny przyk艂ad tego zjawiska. Jego zdecydowan膮 wi臋kszo艣膰 wype艂nia bowiem chwalenie si臋 liczb膮 dzie艂 i akcji, kt贸re podejmuje Ko艣ci贸艂 w Polsce. Bez namys艂u nad strukturalnymi aspektami sprawy. Bez apelu o zrobienie kolejnego kroku ponad zaanga偶owanie si臋 w zbi贸rk臋 pieni臋dzy czy nawet wolontariat. Bez czegokolwiek, co mog艂oby obudzi膰 sumienia wiernych. Bez pr贸by odpowiedzi na kluczowe pytania dzisiejszego 艣wiata 鈥 o migracj臋, rosn膮ce nier贸wno艣ci, zmiany klimatyczne. A Ko艣ci贸艂 tkwi膮cy w samozadowoleniu ocieraj膮cym si臋 o gigantomani臋 nie stawi czo艂a temu, co przynosz膮 nasze czasy.
Jasne, nie spos贸b wszystkiego zmie艣ci膰 w jednym, kr贸tkim w sumie li艣cie. Ale, po pierwsze, roz艂o偶enie akcent贸w i wyb贸r tematyki podejmowanej w danym momencie ma znaczenie. Po drugie, ju偶 wiele lat czekamy na dobry list pasterski polskiego episkopatu na tematy spo艂eczne. Zamiast tego s艂yszymy g艂uch膮 cisz臋 lub zbiory zr臋cznie zlepionych cytat贸w z encyklik i papie偶y. Ten list razi tak bardzo, bo 艣wiat p艂onie coraz intensywniej, a polscy hierarchowie wci膮偶 nie przesuwaj膮 akcent贸w w swoim nauczaniu.
Oraz dlatego, 偶e dobrych wzor贸w do na艣ladowania nie brakuje. By膰 mo偶e w艂a艣nie w Polsce, w kt贸rej jeszcze niedawno s艂ycha膰 by艂o s艂owa i apele kardyna艂a Wyszy艅skiego, ksi臋dza Ziei, ksi臋dza Popie艂uszki czy biskupa Chrapka, brak mocnego g艂osu Ko艣cio艂a w najwa偶niejszych sprawach jest tak dojmuj膮cy.
Mi臋dzy pomoc膮 a zbawieniem
Wyb贸r temat贸w poruszanych przez hierarch贸w nie jest jednak jedynym problemem. Ze wspomnianego listu mo偶na wysnu膰 wniosek, 偶e biskupi rzeczywi艣cie uwa偶aj膮, 偶e pomoc charytatywna jest odpowiedzi膮 nie tylko niezb臋dn膮 (w czym maj膮 racj臋), ale r贸wnie偶 wystarczaj膮c膮 (w czym zdecydowanie si臋 myl膮) na problemy wsp贸艂czesnego 艣wiata. Je艣li tak jest w rzeczywisto艣ci, to k艂opot jest znacznie powa偶niejszy. Potrzeba wtedy nie tylko nam贸wienia episkopatu do zabrania g艂osu w danych sprawach, do prze艂amania ciszy, ale r贸wnie偶 do zmiany my艣lenia.
W li艣cie pisz膮: 鈥濿 dzisiejszym pierwszym czytaniu s艂yszymy: 禄uczniowie trwali w nauce aposto艂贸w i we wsp贸lnocie, w 艂amaniu chleba i w modlitwach, a dobra materialne rozdzielali ka偶demu wed艂ug potrzeby芦. Tak realizowana pomoc charytatywna 禄ka偶demu wed艂ug potrzeby芦 przyczynia si臋 do budowania sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej鈥. To dziwaczna interpretacja. Wygl膮da na to, 偶e biskupi zapomnieli, co znale藕膰 mo偶na przed fragmentem, kt贸ry sami cytuj膮. A czytamy w nim przecie偶, 偶e uczniowie 鈥瀢szystko mieli wsp贸lne鈥. Trudno zrozumie膰, jak po tego typu sformu艂owaniu mo偶na uzna膰 rozdzielanie (a nie rozdawanie!) d贸br 鈥瀔a偶demu wed艂ug potrzeby鈥 za pomoc charytatywn膮. Z Dziej贸w Apostolskich wy艂ania si臋 nie opis pierwszych dzie艂 mi艂osierdzia, ale ca艂o艣ciowego sposobu funkcjonowania wsp贸lnoty. I 鈥 co wa偶ne 鈥 jest to wizja bli偶sza socjalizmowi ni偶 konserwatywnej utopii, w kt贸rej bogaci dziel膮 si臋 z biednymi z dobroci serca. Hierarchowie zdaj膮 si臋 nie zauwa偶a膰, 偶e w艂a艣nie tego nam potrzeba 鈥 przeobra偶enia systemu, przemiany 艣wiata, w kt贸rym masy ludzi s膮 traktowane jak zb臋dne odpady, zmuszane do migracji, uwa偶ane za zagro偶enie. Akcje charytatywne, cho膰 wa偶ne, nie wystarcz膮, by na to odpowiedzie膰.
To niestety nie koniec. W kolejnym fragmencie czytamy: 鈥濩hrze艣cijanie od pocz膮tku maj膮 艣wiadomo艣膰, 偶e dzia艂alno艣膰 charytatywna nie jest celem samym w sobie, ale 偶e ma si臋 ona przyczynia膰 do realizacji najwa偶niejszego celu, kt贸rym jest zbawienie wszystkich ludzi鈥. Owszem, zbawienie jest najwa偶niejszym celem dla chrze艣cijanina. Ale w wizji biskup贸w uderzaj膮cy jest brak przynajmniej jednej perspektywy. W napisanym przez nich li艣cie nie ma nic pomi臋dzy pomoc膮 tu i teraz a zbawieniem w 艣wiecie przysz艂ym. Z jednej strony mamy wi臋c do czynienia z 艂agodzeniem objaw贸w choroby (spo艂ecze艅stwa, nie poszczeg贸lnego cz艂owieka), z drugiej 鈥 z jej ostatecznym ko艅cem w Niebie. O mo偶liwo艣ciach jej leczenia jeszcze tu, na ziemi, nie ma w li艣cie ani s艂owa. Mi臋dzy dzia艂alno艣ci膮 charytatywn膮 a dba艂o艣ci膮 o wieczne 偶ycie dla duszy ludzkiej rozci膮ga si臋 przecie偶 ca艂a p艂aszczyzna dzia艂a艅, kt贸rych celem jest trwa艂a poprawa jako艣ci 偶ycia os贸b wykluczonych. Upomnienie si臋 o ich prawa. Przeobra偶enie stosunk贸w spo艂ecznych. Walka z nier贸wno艣ciami. Ze zmianami klimatycznymi, kt贸rych skutki zawsze najmocniej odczuwaj膮 najbiedniejsi. I tak dalej.
ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska

ilustr.: Sonia Jaszczy艅ska


Cztery kroki mi艂osierdzia
By jednak t臋 perspektyw臋 uwzgl臋dni膰, trzeba by艂oby zast膮pi膰 wsp贸艂czucie gniewem, a lito艣膰 鈥 oburzeniem. A przynajmniej zacz膮膰 umiej臋tnie 艂膮czy膰 jedno z drugim. Tak jak robi to papie偶 Franciszek, kt贸rego widzimy p艂acz膮cego nad ludzkim cierpieniem i b艂agaj膮cego Boga o 艂ask臋 艂ez. Widzimy go r贸wnie偶 grzmi膮cego o niesprawiedliwo艣ci oraz pa艂aj膮cego gniewem wobec 艣wiata (i Ko艣cio艂a!), kt贸ry na ni膮 pozwala. Apeluj膮cego z moc膮 o reform臋 rynk贸w finansowych, przeobra偶enie stosunk贸w w艂asno艣ci, ekologi臋 integraln膮 鈥 uwzgl臋dniaj膮c膮 potrzeby i przyrody, i cz艂owieka, widz膮c, 偶e tworzymy nierozerwaln膮 ca艂o艣膰.
W tym czasie polscy biskupi (przynajmniej w olbrzymiej wi臋kszo艣ci) ani nie p艂acz膮, ani nie grzmi膮. Milcz膮 lub 鈥 jak we wspomnianym li艣cie 鈥 obrastaj膮 w pi贸rka samozadowolenia, kt贸re udzieli膰 si臋 mo偶e tak偶e wiernym, utwierdzonym w przekonaniu, 偶e jako spo艂ecze艅stwo i wsp贸lnota jeste艣my w porz膮dku, skoro tak wiele dzie艂 charytatywnych funkcjonuje przy Ko艣ciele.
A przecie偶 nie wolno uspokaja膰 sumie艅, gdy tak wiele naszych braci i si贸str 鈥 pod wszelkimi szeroko艣ciami geograficznymi 鈥 cierpi. Z powodu wojen, dyktatur, zmian klimatycznych, susz, powodzi, katastrof naturalnych, g艂odu, niesprawiedliwych stosunk贸w w艂asno艣ci, wyzysku, niewolnictwa czy przest臋pstw. Nie mo偶na zasypia膰 spokojnie, s艂ysz膮c ich p艂acz i krzyk. W 鈥瀢yobra藕ni mi艂osierdzia鈥, o kt贸rej tak cz臋sto m贸wi膮 ostatni papie偶e, nie chodzi przecie偶 o wskazanie tych, kt贸rzy cierpi膮 鈥 to zaledwie krok pierwszy. Do tego nie potrzeba 偶adnej wyobra藕ni, wystarczy nieodwracanie wzroku. Coraz mniej wyobra藕ni potrzeba r贸wnie偶, by uczyni膰 krok drugi, czyli dostrzec przyczyny ludzkiego b贸lu i m臋ki 鈥 rozumiemy je coraz lepiej. 鈥濿yobra藕nia mi艂osierdzia鈥 jest nam dzi艣 potrzebna przede wszystkim do zrobienia kroku trzeciego: poszukiwania rozwi膮za艅, kt贸re mog膮 by膰 wymagaj膮ce dla nas wszystkich 鈥 jak w przypadku sposob贸w na prawdziwe rozwi膮zanie, a nie tylko cz臋艣ciowe z艂agodzenie skutk贸w kryzysu migracyjnego. I czwartego 鈥 a wi臋c budowania spo艂ecznej zgody na podj臋cie owych dzia艂a艅.
Je艣li zatrzymamy si臋 鈥 jak polscy biskupi 鈥 na kroku pierwszym, nigdy nie dotrzemy do kroku czwartego. A to jego potrzeba dzi艣 najbardziej. Nawet je艣li zrobienie go jest niezwykle trudne.
Kapitulacja wobec siewc贸w strachu
Czy rezygnacja z potrzebnego do wykonania tego kroku 鈥炁泈i臋tego oburzenia鈥 鈥 kt贸re potrafi by膰 przecie偶 tw贸rcze 鈥 to wyraz kalkulacji, strachu czy po prostu innych pogl膮d贸w biskup贸w? Trudno orzec. Wyra藕nie wida膰, 偶e polski Ko艣ci贸艂, nawet gdy dostrzega niesprawiedliwo艣膰, nie chce lub nie potrafi w odpowiednim momencie nazwa膰 jej przyczyn, zaproponowa膰 odwa偶nych rozwi膮za艅 i naprawd臋 wyrazi艣cie zaanga偶owa膰 si臋 w namawianie do ich wdro偶enia. To, czy tego nie chce, nie potrafi, czy te偶 po prostu pope艂nia taktyczne b艂臋dy, nie jest jednak bez znaczenia 鈥 jest wr臋cz kluczowe. Nawet je艣li trudno postawi膰 w tej sprawie jednoznaczn膮 tez臋.
Bardzo wyra藕nie wida膰 to na przyk艂adzie kryzysu migracyjnego. Na samym pocz膮tku debaty z nim zwi膮zanej niekt贸rzy polscy biskupi, w tym ci najbardziej znacz膮cy, przez kr贸tki czas proponowali 艣mia艂e rozwi膮zania id膮ce w sukurs pomys艂om papie偶a (takie jak przyj臋cie jednej rodziny uchod藕c贸w przez ka偶d膮 parafi臋 w kraju). Niestety, nied艂ugo potem zdecydowanie spu艣cili z tonu. Co prawda by艂o s艂ycha膰 wypowiedzi poszczeg贸lnych hierarch贸w (takich jak biskup Zadarko czy kardyna艂 Nycz), ale wci膮偶 nie doczekali艣my si臋 w tej sprawie g艂osu ca艂ego episkopatu. Co prawda jednoznacznie popar艂 on ide臋 otworzenia korytarzy humanitarnych przynajmniej dla uchod藕c贸w znajduj膮cych si臋 w najtrudniejszym po艂o偶eniu, jednak nie potrafi艂 (lub nie zaanga偶owa艂 w tej sprawie wystarczaj膮cych 艣rodk贸w) wywrze膰 skutecznej presji na rz膮dz膮cych, by uczynili przynajmniej to. Co prawda hierarchowie interweniowali pozakulisowo w sprawie sytuacji uchod藕c贸w z Czeczeni na dworcu w Brze艣ciu i 艂amanego tam przez stra偶 graniczn膮 prawa, ale r贸wnie偶 w tym wypadku okazali si臋 bezsilni.
Oczywi艣cie, dwa ostatnie przyk艂ady nie obci膮偶aj膮 samego tylko episkopatu, ale w pierwszej kolejno艣ci rz膮d, kt贸ry traktuje Ko艣ci贸艂 czysto instrumentalnie 鈥 wtedy, gdy jest mu z nim po drodze, korzysta ze wsparcia, gdy jest inaczej, nie waha si臋 ignorowa膰 g艂osu biskup贸w. Dyskusja o przecenianiu si艂y polskiego Ko艣cio艂a w 偶yciu publicznym to jednak w膮tek poboczny. Ko艣ci贸艂 wci膮偶 nie wykorzysta艂 wszystkich swoich mo偶liwo艣ci, by wp艂yn膮膰 na w艂adz臋 i dotrze膰 do wiernych. Mo偶e si臋 zreszt膮 okaza膰, 偶e jest ju偶 na to niestety za p贸藕no.
Najlepszym tego przyk艂adem jest w艂a艣nie polityka epistolarna biskup贸w. I zn贸w 鈥 co prawda Caritas Polska rozwin臋艂a do sporych rozmiar贸w program 鈥濺odzina Rodzinie鈥, wspieraj膮cy rodziny uchod藕c贸w na Bliskim Wschodzie, jednak hierarchowie nie odwa偶yli si臋 na oficjalny i ca艂o艣ciowy apel do wiernych i w艂adz o przyj臋cie do Polski ofiar wojen, zmian klimatycznych i autorytarnych re偶im贸w. Tylko pojedynczy biskupi (jak kardyna艂 Nycz) zdecydowali si臋 to zrobi膰 w sprawie korytarzy humanitarnych w swoich listach, kt贸re maj膮 jednak聽 zasi臋g jedynie diecezjalny. W tym samym czasie s艂ycha膰 by艂o id膮ce w drug膮 stron臋 g艂osy biskup贸w Libery czy J臋draszewskiego.
A spo艂eczne emocje buzuj膮. Polityka zarz膮dzania strachem, kt贸r膮 prowadzi prawica (w tym r贸wnie偶 w艂adza), okaza艂a si臋 skuteczna, o czym szerzej pisze Pawe艂 Cywi艅ski w tym numerze 鈥濳ontaktu鈥. Brak mocnego i wsp贸lnego g艂osu polskiego Ko艣cio艂a (zw艂aszcza hierarchicznego) w kluczowym momencie 鈥 kt贸ry jest ju偶 dawno za nami 鈥撀 nale偶y uzna膰 za kapitulacj臋 wobec siewc贸w strachu, kt贸rych, oczywi艣cie, nie brakowa艂o r贸wnie偶 w艣r贸d ksi臋偶y. Mo偶e si臋 to okaza膰 kapitulacja niezwykle brzemienna w skutki, bo wspomniane trendy b臋dzie niezwykle trudno odwr贸ci膰.
Ogie艅 艣wi臋tego gniewu
Na pewno nie uda si臋 to bez sformu艂owania przekazu o mocnej tre艣ci emocjonalnej. Racjonalne argumenty s膮, oczywi艣cie, wa偶ne i nie nale偶y z nich rezygnowa膰 przy pr贸bie odpowiadania na ludzkie obawy. Ale wiedza nie wystarczy. By poruszy膰 sumienia, potrzeba ognia. Ten ogie艅, kt贸ry m贸g艂by konkurowa膰 ze strachem, mo偶e przynie艣膰 w艂a艣nie 艣wi臋ty gniew.
Zaanga偶owanie na rzecz ubogich, wykluczonych i cierpi膮cych musi mie膰 bowiem zar贸wno komponent indywidualny, jak i strukturalny. W teorii i praktyce polskiego Ko艣cio艂a 鈥 co wa偶ne, nie tylko hierarchicznego 鈥 za ma艂o jest tego ostatniego. Wsp贸艂czucie wygra艂o z oburzeniem. Potrafimy si臋 litowa膰, nie potrafimy grzmie膰 w obronie sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej. Potrafimy podej艣膰 z empati膮 do czyjej艣 sytuacji, nie umiemy jednak w艣ciec si臋 na to, jaka ona jest. A przecie偶 jedno mo偶e i powinno prowadzi膰 do drugiego.
To w艂a艣nie gniew, a nie wsp贸艂czucie, mo偶e prze艂o偶y膰 si臋 na zmian臋 systemow膮 i na prawdziw膮 zmian臋 my艣lenia w ca艂ych spo艂ecze艅stwach. Te dwie zmiany id膮 zreszt膮 ze sob膮 w parze 鈥 zmiana 艣wiadomo艣ci mo偶e si臋 prze艂o偶y膰 na przemiany struktur, kt贸re si臋 zazwyczaj politycznie wymusza. A to takich zmian najbardziej potrzebuj膮 wszelcy wykluczeni dzisiejszego 艣wiata.
Ko艣ci贸艂 m贸g艂by by膰 w tej zmianie jednym z przewodnik贸w. Tak膮 rol臋 stara si臋 pe艂ni膰 papie偶 Franciszek 鈥 nie boj膮c si臋 oskar偶e艅 o 鈥瀕ewactwo鈥 czy komunizm. Wie, 偶e inaczej si臋 nie da, 偶e grzmienie o strukturalnych problemach zawsze sko艅czy si臋 tak, jak w przypadku biskupa Heldera Camary, kt贸ry m贸wi艂: 鈥濳iedy daj臋 biednym chleb, nazywaj膮 mnie 艣wi臋tym. Kiedy pytam, dlaczego biedni nie maj膮 chleba, nazywaj膮 mnie komunist膮鈥. By jednak biskupi wykorzystali t臋 szans臋, musz膮 zmieni膰 akcenty. Przesta膰 鈥瀙ochyla膰 si臋 z trosk膮鈥 nad ubogimi. Przesta膰 wierzy膰, 偶e pomoc charytatywna wystarczy. Przesta膰 widzie膰 perspektyw臋, do kt贸rej d膮偶ymy, jedynie w Kr贸lestwie Niebieskim. Dostrzec j膮 w Syrii, Sudanie, Erytrei, na Ukrainie, w Boliwii, w Kambod偶y, w Polsce. W uchod藕cach, bezdomnych, g艂odnych, nagich, sierotach, okaleczonych, samotnych. Dzi艣 i tutaj. W sytuacji cierpi膮cych i w 艣wiadomo艣ci tych, kt贸rych cierpienie omija. W przemianie i jednej, i drugiej.
***
Swoj膮 opowie艣膰 o spotkaniu z dam膮 z krzy偶em na szyi Orwell ko艅czy s艂owami: 鈥瀓estem pewien, 偶e podano nam herbat臋, kieruj膮c si臋 偶yczliwo艣ci膮, bez zamiaru upokorzenia kogokolwiek; uczciwie m贸wi膮c, powinni艣my zatem odczuwa膰 wdzi臋czno艣膰 鈥 a jednak jej nie odczuwali艣my鈥.
Lekcja, kt贸r膮 pisarz wyni贸s艂 z angielskiego przytu艂ku w latach 30., jest aktualna tak偶e dzisiaj. Tak偶e dla chrze艣cijan, tak偶e dla nas, tak偶e dla Ko艣cio艂a w Polsce. 呕yczliwo艣膰 jest potrzebna, ale nie mo偶emy si臋 do niej ogranicza膰. Potrzebujemy gniewu. Niezgody na otaczaj膮c膮 nas rzeczywisto艣膰 i na stan, w jakim 偶yj膮 miliony naszych si贸str i braci 鈥 tych blisko nas, w Polsce, tych, kt贸rzy do Polski pukaj膮, i tych, kt贸rzy cho膰 s膮 daleko 鈥 r贸wnie偶 powinni by膰 nam bliscy. Je艣li nie obudzimy w sobie oburzenia, nie spotkamy si臋 z wdzi臋czno艣ci膮.
A gdy ju偶 rozpali si臋 w nas gniew, kt贸ry zast膮pi wsp贸艂czucie i 鈥瀌obre intencje鈥, nie b臋dziemy jej wcale oczekiwa膰.
***
Pozosta艂e teksty z聽bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰聽tutaj.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij