Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Sp贸藕niona polsko艣膰

Wystawa w warszawskim CSW pos艂uguje si臋 terminem p贸藕nej polsko艣ci sformu艂owanym przez Tomasza Kozaka. Prezentowane na niej prace pokazuj膮 jednak dobitnie, 偶e mamy do czynienia raczej z polsko艣ci膮 sp贸藕nion膮.

W艂odzimierz Pawlak 鈥濻amolot鈥

W艂odzimierz Pawlak 鈥濻amolot鈥; materia艂y prasowe


鈥濸olacy 鈥 zm臋czeni i zrozpaczeni histori膮 ojczyzny 鈥 偶yj膮 na dnie serca swojego podw贸jnym uczuciem. Uwielbiali J膮 [Polsk臋]? Tak, ale i przeklinali. Kochali? Tak, ale i nienawidzili. By艂a dla nich 艣wi臋to艣ci膮 i przekle艅stwem, si艂膮 i s艂abo艣ci膮, chwa艂膮 i upokorzeniem 鈥 ale w stylu polskim, w stylu urobionym i narzuconym przez zbiorowo艣膰, dawa艂a si臋 wyrazi膰 tylko jedna strona medalu鈥 [Witold Gombrowicz 鈥濪ziennik II str. 25]
Do tego, 偶e dwoiste uczucie prze偶ywania polsko艣ci, o kt贸rym pisze Gombrowicz, nie straci艂o nic ze swojej aktualno艣ci, chyba nie trzeba nikogo przekonywa膰. M贸g艂 zmieni膰 si臋 w mi臋dzyczasie system polityczny, gospodarczy, potem kolejny rz膮d i prezydent, ale dystans mi臋dzy tymi, kt贸rzy odczuwaj膮 chwa艂臋 zwi膮zan膮 z polsk膮 to偶samo艣ci膮, a tymi, kt贸rzy widz膮 w niej raczej 藕r贸d艂o upokorze艅, wydaje si臋 sta艂y. Tak samo niezmienna, cho膰 naznaczona nowymi kontekstami, pozostaje debata pr贸buj膮ca definiowa膰 polsko艣膰. Nic jednak nie wskazuje na to, 偶eby pr臋dko uda艂o si臋 wyrazi膰 鈥瀘bie strony medalu鈥 lub, innymi s艂owy, znale藕膰 jakiekolwiek miejsce wsp贸lne dla zwolennik贸w polsko艣ci 鈥瀙ost臋powej鈥 i 鈥瀔onserwatywnej鈥.
Za艂o偶enia pocz膮tkowe wystawy 鈥濸贸藕na polsko艣膰鈥 prezentowanej przez warszawskie CSW sugeruj膮 aspiracje chc膮ce zaprzeczy膰 tej niemo偶liwo艣ci. Wystawa zaczyna si臋 od prezentacji tw贸rczo艣ci Stanis艂awa Szukalskiego 鈥 mi臋dzywojennego wizjonera-utopisty, kt贸ry dla to偶samo艣ci polskiej pragn膮艂 znale藕膰 now膮 form臋, nawi膮zuj膮c mi臋dzy innymi聽do mitologii s艂owia艅skich czy motyw贸w kultury Ink贸w.聽Tym, co widoczne nawet na pierwszy rzut oka w jego pracach, jest powaga, z jak膮 podchodzi do pytania o polsk膮 to偶samo艣膰, monumentalizm w za艂o偶eniach zar贸wno artystycznych, jak i filozoficznych, oraz nowatorstwo polegaj膮ce na pos艂u偶eniu si臋 w艂a艣nie form膮 zupe艂nie now膮. W interpretacji tw贸rczo艣ci Szukalskiego, dokonanej przez kurator贸w tej cz臋艣ci, doszuka膰 si臋 mo偶na uwypuklenia motyw贸w zapowiadaj膮cych sztuk臋 narodow膮 w tej postaci, w jakiej wykorzystywa艂y j膮 systemy totalitarne. Nie spos贸b jednak odm贸wi膰 propozycji Szukalskiego sp贸jno艣ci i pewnej 鈥瀉bsolutno艣ci鈥, tak poci膮gaj膮cej w sztuce narodowej.
Ta cz臋艣膰 wystawy, cho膰 zapowiadana przez kurator贸w jako punkt wyj艣cia, pozostaje raczej w kontrze do tego, co o polsko艣ci m贸wi膮 prezentowane prace wsp贸艂czesnych artyst贸w.
W sali obok przenosimy si臋 na warszawski plac Zbawiciela A.D. 2013, kiedy znajduj膮ca si臋 tam t臋czowa instalacja Julity W贸jcik sta艂a si臋, nomen omen, punktem zapalnym wszystkich dyskusji towarzysz膮cych obchodom Dnia Niepodleg艂o艣ci. Ponad kwiatowymi pozosta艂o艣ciami z t臋czy, fotograficznymi wspomnieniami jej obecno艣ci oraz fragmentami artyku艂贸w z 贸wczesnej prasy unosi si臋 piosenka Mistera D. 鈥 projektu muzycznego Doroty Mas艂owskiej. Ca艂y ten zapis upadku t臋czy zapowiada niestety wra偶enia dalszej cz臋艣ci wystawy 鈥 niemoc wsp贸艂czesnych polskich artyst贸w wobec si艂y oddzia艂ywania tego, co zaliczy膰 mo偶na do fantazmat贸w kszta艂tuj膮cych polsk膮 to偶samo艣膰.
Jednym z dosy膰 oczywistych sk艂adnik贸w wyobra偶e艅 o polsko艣ci s膮 symbole narodowe. Ich dekonstrukcji po艣wi臋cona jest dalsza cz臋艣膰 ekspozycji. Jedn膮 z bardziej wyrazistych prac w tej cz臋艣ci wydaje si臋 instalacja Grzegorza Klamana 鈥濩zarny orze艂鈥. Zmiana w stosunku do god艂a to nie tylko kolor ptaka, ale tak偶e jego inny, rozci膮gni臋ty kszta艂t. Zniekszta艂cenie symbolu (podobnie jak w pracy Ewy Sadowskiej 鈥濨ia艂e nad czerwonym鈥, nawi膮zuj膮cej zar贸wno do flagi, jak i do hymnu, czy Oskara Dawickiego 鈥濼o nie jest flaga鈥), cho膰 zr臋czne i mo偶e nawet zaskakuj膮ce, w temacie polsko艣ci nie wykracza poza komentarz do zastanego imaginarium 鈥 nie proponuje nowej symboliki, nie burzy te偶 zupe艂nie tej zastanej.
Jeszcze dog艂臋bniej wida膰 podobn膮 bezradno艣膰 w cz臋艣ci dotycz膮cej katastrofy smole艅skiej. Tu偶 obok dokumentalnego filmu Paw艂a Althamera z pierwszych dni po katastrofie, w kt贸rym rejestruje on rodz膮ce si臋 uczucie narodowej traumy, znajduje si臋 praca W艂odzimierza Pawlaka przedstawiaj膮ca papierowy samolot na czerwonym tle. Chc膮c nie chc膮c, nasuwa si臋 oczywiste pytanie, czy dzia艂ania takie jak obraz Pawlaka s膮 w stanie zagospodarowa膰 emocje, dla kt贸rych alternatyw膮 stan膮 si臋 wkr贸tce poci膮gaj膮ce teorie spiskowe i jednoznaczne wskazanie winnych katastrofy smole艅skiej.
Kluczem do prac takich jak 鈥濻amolot鈥, a jednocze艣nie tym, czego nie spos贸b doszuka膰 si臋 w tw贸rczo艣ci Szukalskiego, jest ironia. Podobnie ironiczn膮 postaw臋 przyjmuje Dorota Nieznalska w swoim dzia艂aniu 鈥濲estem Polakiem, wi臋c mam obowi膮zki polskie鈥, w kt贸rym z przesadn膮 powag膮 upami臋tnia swojego przodka i autora s艂贸w u偶ytych w tytule pracy 鈥 Romana Dmowskiego. Gdyby nie obecno艣膰 pracy na wystawie, mo偶na by potraktowa膰 jej zachowanie zupe艂nie serio. Na wystawie w CSW wiemy jednak, 偶e nikt z nas 鈥 artyst贸w, jak i widz贸w 鈥 nie tak rozumie 鈥瀘bowi膮zki polskie鈥. Pr贸偶no jednak szuka膰 odpowiedzi na to, czy z polsko艣ci wynikaj膮 jakiekolwiek obowi膮zki, a je艣li tak, to jakie.
Polsko艣膰, tak silnie zdefiniowana u Szukalskiego, w trakcie wystawy stopniowo roztapia si臋 w kolejnych pr贸bach odpowiedzi na toposy kszta艂tuj膮ce 艣wiadomo艣膰 konserwatywn膮 i narodow膮. Nie brakuje wi臋c tematyki religijnej, kt贸rej w pierwszej kolejno艣ci uosobieniem jest Jan Pawe艂 II. Pojawia si臋 wi臋c w brzydkich pomnikach i figurkach ogrodowych krasnali stworzonych przez Petera Fussa. Wraz z nimi zostaje zarysowana kolejna cecha 鈥瀟radycyjnie polska鈥, do kt贸rej mo偶na znale藕膰 odniesienia w pracach innych artyst贸w. Kicz i tandeta wy艂a偶膮, wylewaj膮 si臋 tak偶e z cyklu dokumentalnych fotografii Micha艂a Szlagi. Dystans, jaki zauwa偶y膰 mo偶na mi臋dzy tym, co przedstawione na zdj臋ciach, a nimi samymi jako artefaktami w galerii, staje si臋 mocno odczuwalny.聽Peryferyjno艣膰 i tandetna dewocjonalna rzeczywisto艣膰 potransformacyjna z perspektywy widza wystawy w Zamku Ujazdowskim wydaj膮 si臋 jeszcze bardziej egzotyczne.
Podobny dystans wida膰 w pracach podejmuj膮cych temat 鈥瀕udu鈥. Honorata Martin w jednym z zapisk贸w ze swojej podr贸偶y przez Polsk臋 pisze, 偶e jedynym gatunkiem, dla kt贸rego najwi臋kszym zagro偶eniem s膮 przedstawiciele tego samego gatunku, jest cz艂owiek. Odkrycia takie mo偶liwe s膮 jednak jedynie, gdy opu艣ci si臋 miasto i sp臋dzi troch臋 czasu na prowincji, gdzie spotykani przez Martin ludzie nie rozumieli zupe艂nie jej artystycznych dzia艂a艅, kt贸rych za艂o偶eniem by艂o bezcelowe piesze przej艣cie z Gda艅ska do Wroc艂awia.
Bardziej 聽chyba przemawiaj膮ca do widza jest dokumentacja fotograficzna projektu Roberta Rumasa odbywaj膮cego si臋 w miejscach popegeerowskich, do kt贸rych artysta przyjecha艂 z wielkim dmuchanym muchomorem. Absurdalno艣膰 gumowego grzyba i jego jaskrawe kolory kontrastuj膮ce z szaro艣ci膮 opuszczonych fabryk podkre艣laj膮 raczej ponownie przepa艣膰 mi臋dzy dwoma 艣wiatami 鈥 mieszka艅c贸w, kt贸rzy nie rozumiej膮 znaczenia muchomora, i artysty z zewn膮trz, kt贸ry pewnie nigdy nie zrozumie sytuacji, w jakiej znale藕li si臋 byli pracownicy PGR-贸w. I chocia偶 narracja dotycz膮ca tej cz臋艣ci wystawy m贸wi o wsp贸lnym ch艂opskim pochodzeniu wi臋kszo艣ci Polak贸w, kt贸re mo偶e sta膰 si臋 potencjalnym gruntem do budowania to偶samo艣ci, wyra藕nie wida膰 to, o czym pisa艂 Andrzej Leder w 鈥濸rze艣nionej rewolucji鈥 鈥 dla znacznej cz臋艣ci fakt ten jest raczej obci膮偶eniem, a w艂asna to偶samo艣膰 klasy 艣redniej budowana jest w kontrze do tego, co kojarzy si臋 ze wsi膮.
Z racji swoich rozmiar贸w eseje: filmowy, kt贸rego kuratorem by艂 Jakub Majmurek, i teatralny Tomasza Platy zas艂ugiwa艂yby pewnie na osobn膮 recenzj臋. Umieszczone jednak po g艂贸wnej cz臋艣ci ekspozycji (i tak sporej) wymagaj膮 od widz贸w ogromnych pok艂ad贸w cierpliwo艣ci i czasu oraz, tak naprawd臋, doskona艂ej znajomo艣ci polskiego filmu i teatru ostatnich 28 lat. Tu pojawiaj膮 si臋 nowe w膮tki takie jak nowy realizm kapitalistyczny, gender, wykluczenie czy globalizm. Prace stworzone przez zaproszonych artyst贸w i teoretyk贸w maj膮 jednak wymiar znacznie bardziej analityczny. Temat polsko艣ci w tej cz臋艣ci zast膮piony jest raczej tym, co Polak贸w dotyczy艂o i co prze偶ywali w ostatnim czasie. Znacznie trudniej jest m贸wi膰 tu o jakimkolwiek ca艂o艣ciowym spojrzeniu na to偶samo艣膰 鈥 rozbita jest ona na wiele drobnych kawa艂k贸w, dla kt贸rych nie ma oczywistego spoiwa.
Czy racj臋 mia艂 wi臋c Szczepan Twardoch, pisz膮c w聽recenzji聽ksi膮偶ki Rymkiewicza, 偶e 鈥瀞ama polsko艣膰 sta艂a si臋 literackim trupem, nadzianym na trzonki flag 鈥 jeden ob贸z macha polsko艣ci膮 obrzydliw膮, drugi polsko艣ci膮 uwielbion膮 i jest to artystycznie ja艂owe, niepotrzebne, g艂upie, nudne鈥? Czy mo偶na te s艂owa 艂atwo rozszerzy膰 tak偶e na sztuki wizualne?
Na wystawie w CSW powiewa jednak tylko jedna flaga. Wydaje si臋 to za艂o偶eniem przyj臋tym 艂atwo i bezdyskusyjnie. Chocia偶 w ramach 鈥濸贸藕nej polsko艣ci鈥 pojawia si臋 odmienna od pozosta艂ych tw贸rczo艣膰 Szukalskiego, jest ona potraktowana raczej jako historyczna ciekawostka i punkt wyj艣cia do wsp贸艂czesnej reakcji. 艢wiadczy o tym ot chocia偶by tytu艂 鈥 okre艣lenie okresu ostatnich dwudziestu kilku lat 鈥 kt贸ry nie obejmuje przedwojennych poszukiwa艅 Szukalskiego. Wraz z przejmowaniem przez prawicowy rz膮d kolejnych instytucji politycznych galerie sztuki staj膮 si臋 liberalno-lewicowymi bastionami bronionymi z coraz wi臋kszym uporem. Wyra藕nie wida膰 te偶 to, o czym pisa艂 ju偶 jaki艣 czas temu na naszych 艂amach Feliks Tuszko:聽偶e t臋 鈥瀢ojn臋鈥 prawica przegrywa bez walki, nie maj膮c sensownej propozycji artystycznej czy kulturalnej. Chocia偶 wi臋c wystawa 鈥濸贸藕na polsko艣膰鈥 zdominowana jest w艂a艣ciwie ca艂kowicie przez tw贸rc贸w spod jednego krytycznego 鈥瀘r臋偶a鈥, niezwykle mocno pokazuje ich kl臋sk臋 na polu tematyki narodowej to偶samo艣ci.
Niesamowity jest kontrast widoczny pomi臋dzy tw贸rczo艣ci膮 Szukalskiego, nawet je艣li szalon膮, to jednak konstruktywn膮 artystycznie i ideowo, a dekonstrukcyjn膮 ironi膮 wsp贸艂czesnych artyst贸w. Motywy, czy szerzej 鈥撀爄maginarium, do kt贸rego odwo艂uj膮 si臋 obecni tw贸rcy, zdominowane zosta艂o wcze艣niej przez dyskurs prawicowy. Dlatego wszelkie ich interpretacje, komentarze, dekonstrukcje zdaj膮 si臋 mie膰 charakter 鈥瀝eakcyjny鈥. A ponadto niestety chyba sp贸藕niony. Wystawa 鈥濸贸藕na polsko艣膰鈥 jest wi臋c raczej wyrazem wyra藕nego op贸藕nienia w stosunku do polsko艣ci, kt贸ra zaj臋ta zosta艂a znacznie wcze艣niej przez, co tu du偶o m贸wi膰, narracj臋 mocniejsz膮, bardziej sp贸jn膮 i wyra藕niej przemawiaj膮c膮 do wyobra藕ni.
Pozosta艂e teksty z bie偶膮cego numeru dwutygodnika 鈥濳ontakt鈥 mo偶na znale藕膰 tutaj.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij