Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Spo艂eczenstwo opieku艅cze

Przekonanie o tym, 偶e dobrze jest do wszystkiego doj艣膰 samemu i nikomu nic nie zawdzi臋cza膰 jest g艂臋boko w nas zakorzenione. Na nim oparty jest kapitalizm - wolny cz艂owiek na w艂asn膮 odpowiedzialno艣膰 i w艂asny rachunek dokonuje wybor贸w i musi ponie艣膰 ich konsekwencje. Czy jednak naprawd臋 chcieliby艣my 偶y膰 w 艣wiecie w kt贸rym nikt nikomu nic nie zawdzi臋cza?

Ilustr.: Olga Mici艅ska


 
Opieku艅czo艣膰 to troska o Drugiego. To gotowo艣膰 niesienia mu pomocy i bycia dla niego wsparciem. Zwolennicy pa艅stwa opieku艅czego tego w艂a艣nie oczekuj膮 – troski instytucji o obywatela, jego pomy艣lno艣膰 i szcz臋艣cie. Zanim jednak to wymagaj膮ce zadanie postawimy przed pa艅stwem, powinni艣my odpowiedzie膰, czy my sami jeste艣my opieku艅czymi lud藕mi w stosunku do Drugich? W 艣wiecie kapitalizmu dostrzec mo偶na zjawisko, kt贸re nazwa艂bym 鈥瀍tyk膮 w艂asnego podw贸rka鈥. Wed艂ug niej troszczy膰 si臋 nale偶y przede wszystkim o dobro w艂asne oraz swoich bliskich i ze wzgl臋du na nie podejmowa膰 decyzje. Tymczasem nasze wybory dotykaj膮 ludzi, kt贸rych nie tylko nie znamy, ale nawet nie wiemy o ich istnieniu. Tym ludziom r贸wnie偶 winni艣my trosk臋 i opiek臋. Cz艂owiek jest odpowiedzialny nie tylko za siebie i swoich bliskich, ale za ka偶dego cz艂owieka. Nie mo偶e ogranicza膰 si臋 do niesienia fakultatywnej pomocy bli藕niemu akurat w tej chwili, gdy nasze ego wymaga podbudowania. Troszcz膮c si臋 o bli藕niego, nie wchodz臋 na wy偶szy poziom wtajemniczenia w chrze艣cija艅skim mi艂osierdziu, ani nie staje si臋 dobrym cz艂owiekiem. Wype艂niam tylko sw贸j bezwzgl臋dny obowi膮zek.
 
鈥濶ie chc臋 nikomu zawdzi臋cza膰 niczego鈥, 鈥瀞am doszed艂em do tego, co mam, cho膰 艂atwo w 偶yciu nie mia艂em鈥. Podobne deklaracje wyg艂aszane z dum膮 s艂yszy si臋 niezwykle cz臋sto. Przekonanie o tym, 偶e dobrze jest do wszystkiego doj艣膰 samemu i nikomu nic nie zawdzi臋cza膰 jest g艂臋boko w nas zakorzenione. Na nim oparty jest kapitalizm – wolny cz艂owiek na w艂asn膮 odpowiedzialno艣膰 i w艂asny rachunek dokonuje wybor贸w i musi ponie艣膰 ich konsekwencje. Jest te偶 oczywist膮 bzdur膮, poniewa偶 do niczego nie dochodzi si臋 wy艂膮cznie w pojedynk臋. Co wi臋cej, ludzie, kt贸rym przy jedynie ma艂ym wsparciu innych udaje si臋 osi膮gn膮膰 sukces, s膮 zazwyczaj (przez Boga, przez los) obdarzeni wyj膮tkowymi zdolno艣ciami i si艂膮 charakteru pozwalaj膮c膮 przezwyci臋偶y膰 trudno艣ci. S膮 bohaterami i chwa艂a im za to, ale nie wszystko zawdzi臋czaj膮 wy艂膮cznie sobie. Zreszt膮, czy naprawd臋 chcieliby艣my 偶y膰 w 艣wiecie, w kt贸rym nikt nikomu nic nie zawdzi臋cza?
Cho膰 spo艂ecze艅stwo oparte na opieku艅czo艣ci i poczuciu odpowiedzialno艣ci tak偶e za tych, kt贸rych nie znamy, mog艂oby by膰 lepsze od tego, w kt贸rym 偶yjemy, niestety cz臋艣ciej mo偶na dzi艣 zaobserwowa膰 zjawisko odwrotne. Bezinteresowna pomoc, nawet w kr臋gach ludzi z jednego 艣rodowiska czy wsp贸lnoty, coraz cz臋艣ciej zmienia si臋 w wycenione us艂ugi. Coraz rzadziej zwracamy si臋 do bliskich o pomoc, np. przy opiece nad dzieckiem, czy remoncie, za to coraz cz臋艣ciej nawet osoby nam bliskie za swoje wsparcie oczekuj膮 zap艂aty. Co wi臋cej na og贸艂 nie rodzi to niczyjego sprzeciwu. Us艂ugodawca oferuje sw贸j cenny czas (w przypadku us艂ug) lub jaki艣, dzi艣 ju偶 mu niepotrzebny, przedmiot (w przypadku towar贸w), kt贸ry kiedy艣 kupi艂 jednak za konkretne pieni膮dze, wi臋c nale偶y mu si臋 za nie op艂ata. Us艂ugobiorca nie musi z kolei czu膰 wdzi臋czno艣ci, poniewa偶 zap艂aci艂 za us艂ug臋 lub towar. Przesta艂 by膰 beneficjentem pomocy, a sta艂 si臋 klientem. Niby wi臋c wszyscy powinni by膰 zadowoleni. Pytanie jednak, czy na pewno nie trac膮 na tym nasze relacje spo艂eczne? Mo偶e czasem dobrze jest czu膰 wobec kogo艣 wdzi臋czno艣膰, by膰 czyim艣 d艂u偶nikiem. Mo偶e w艂a艣nie ta wdzi臋czno艣膰 z jednej strony i satysfakcja z niesionej komu艣 pomocy mog膮 na trwa艂e i w mocniejszym stopniu wi膮za膰 ludzi ze sob膮?
 
Opieku艅czo艣膰 musi by膰 wzajemna. Jednostronna, niesymetryczna pomoc zawsze postawi pomagaj膮cego z jego dobrym samopoczuciem na piedestale, a beneficjenta pomocy gdzie艣 poni偶ej. Poniewa偶 jednak wszyscy potrzebujemy pomocy (cz臋sto, by nie musie膰 czu膰 wdzi臋czno艣ci, j膮 kupujemy), a siatka tej wymiany opieku艅czo艣ci mo偶e by膰 bardziej skomplikowana, nie jest to zadanie niewykonalne. Od nas wszystkich jednak – od tych, kt贸rzy dzi艣 pomoc i trosk臋 od kogo艣 dostali, i tych, kt贸rzy t臋 pomoc ofiarowali, niczym w filmie 鈥濸odaj dalej鈥 z Haelym Joelem Osmentem, wymaga gotowo艣ci niesienia pomocy i przyjmowania jej. Tylko, inaczej ni偶 w filmie, nie mo偶e by膰 to tylko pojedynczym gestem, a, m贸wi膮c g贸rnolotnie, sposobem na 偶ycie.
Spo艂ecze艅stwa opieraj膮cego si臋 na opieku艅czo艣ci nie da si臋 zbudowa膰 ad hoc i na pewno nie ustanowi si臋 go za pomoc膮 dekret贸w. Miejscem, kt贸re mog艂oby budowy takich relacji uczy膰, jest szko艂a. Dzi艣 niestety to w szkole zaczyna si臋 atomizacja spo艂ecze艅stwa. Szko艂a uczy rywalizacji, dzia艂ania na w艂asny rachunek, ci膮g艂ego 偶ycia w por贸wnaniu z innymi. W szkole nale偶y zach臋ca膰 uczni贸w, by nawzajem udzielali sobie wsparcia. 艢rodowisko szkolne nie jest jednak najlepiej do tego zadania przygotowane. Poniewa偶 w tych samych klasach i szko艂ach znajduj膮 si臋 ludzie pod wieloma wzgl臋dami do siebie podobni, trudniej dostrzec, 偶e ucze艅 naprawd臋 m贸g艂by komu艣 pom贸c. Uczy si臋 w klasach, do kt贸rych chodz膮 w艂a艣ciwie tylko jego r贸wie艣nicy, kontakt z 鈥瀒nnymi鈥 – m艂odszymi lub starszymi – ogranicza si臋 do 鈥瀌偶ungli鈥 szkolnego korytarza. Nieco inaczej rzecz wygl膮da w klasach i szko艂ach integracyjnych, gdzie wprawdzie dalej ucz膮 si臋 r贸wie艣nicy, jednak r贸偶nice do艣wiadcze艅 i deficyty niekt贸rych uczni贸w prowadz膮 do sytuacji, w kt贸rej spotykamy si臋 z kim艣 innym, przewa偶nie s艂abszym i potrzebuj膮cym wsparcia. Niestety, w wi臋kszo艣ci szk贸艂 ta pomoc w ca艂o艣ci spoczywa jednak na barkach nauczycieli. Dzieci dalej nie ucz膮 si臋 odpowiedzialno艣ci za siebie nawzajem.
 
Mo偶e zatem metod膮 mog艂oby by膰 odchodzenie od podzia艂u na klasy ze wzgl臋du na wiek? Mo偶e w przemieszanych wiekowo klasach, w kt贸rych starsi byliby (a w ka偶dym razie bywali) odpowiedzialni za m艂odszych, przy odpowiednim przygotowaniu i zaanga偶owaniu nauczyciela, mogliby艣my uczy膰 si臋 troski o innych, najpierw przyjmuj膮c j膮 jako m艂odsi, a p贸藕niej okazuj膮c, b臋d膮c starszym? Mo偶e innym rozwi膮zaniem mog艂aby by膰 pr贸ba mieszania w szko艂ach ludzi o r贸偶nych zdolno艣ciach i r贸偶nym kapitale kulturowym? To tylko propozycje, wybrane z zapewne wielu mo偶liwych. Ci臋偶ko w tej chwili wskaza膰 gotowe rozwi膮zania, na pewno jednak nale偶y ich szuka膰. Wierz臋, 偶e dobra przysz艂o艣膰 spo艂ecze艅stwa zale偶y w艂a艣nie od tego, jak bardzo b臋dziemy si臋 czuli za siebie wzajemnie odpowiedzialni. I jak bardzo b臋dziemy si臋 sob膮 opiekowali.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij