Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Sklejanie Ko┼Ťcio┼éa

Nie s─ůdz─Ö, by racj─Ö mieli ci, kt├│rzy wieszcz─ů ┼Ťrodowisku zgromadzonemu wok├│┼é o. Rydzyka kr├│tki ┼╝ywot. Problemem jest bowiem nie tyle sam redemptorysta, ile skala spo┼éecznego zapotrzebowania na proponowane przez niego ÔÇ×zast─Öpcze formy satysfakcji i solidarno┼ŤciÔÇŁ.

ilustr.: Zosia R├│┼╝ycka


Nie s─ůdz─Ö, by racj─Ö mieli ci, kt├│rzy wieszcz─ů ┼Ťrodowisku zgromadzonemu wok├│┼é o. Rydzyka kr├│tki ┼╝ywot. Problemem jest bowiem nie tyle sam redemptorysta, ile skala spo┼éecznego zapotrzebowania na proponowane przez niego ÔÇ×zast─Öpcze formy satysfakcji i solidarno┼ŤciÔÇŁ.
 
Nie ma o. Ludwik Wi┼Ťniewski szcz─Ö┼Ťcia do wyst─ůpie┼ä medialnych. Dwa lata temu jego p┼éyn─ůcy z g┼é─Öbokiej troski o Ko┼Ťci├│┼é list do abp. Migliore opublikowa┼éa ÔÇô c├│┼╝, ┼╝e bez zgody autora ÔÇô ÔÇ×Gazeta WyborczaÔÇŁ, daj─ůc sygna┼é do rozpocz─Öcia festiwalu pom├│wie┼ä zakonnika o ÔÇ×po┼╝yteczny idiotyzmÔÇŁ. Ostatni za┼Ť tekst o. Wi┼Ťniewskiego, kt├│ry ukaza┼é si─Ö w marcu w ÔÇ×Tygodniku PowszechnymÔÇŁ ÔÇô c├│┼╝, ┼╝e wywa┼╝ony (cho─ç mimo wszystko utrzymany w tonie jÔÇÖaccuse) ÔÇô zaanonsowa┼éa bole┼Ťnie tabloidowa ok┼éadka z napisem: ÔÇ×kto niszczy polski Ko┼Ťci├│┼éÔÇŁ i wizerunkiem o. Tadeusza Rydzyka.
Impulsem, kt├│ry sk┼éoni┼é o. Wi┼Ťniewskiego do wyst─ůpienia z otwart─ů krytyk─ů dzia┼éalno┼Ťci toru┼äskiego redemptorysty, jest zaniepokojenie faktem, ┼╝e ÔÇ×podzia┼éy polityczne s─ů przenoszone do wn─Ötrza Ko┼Ťcio┼éa i w ten spos├│b przekre┼Ťlaj─ů jego jedno┼Ť─çÔÇŁ. ÔÇ×S┼éowa wyg┼éaszane przez o. Tadeusza Rydzyka odbieram jako judzenie, a w rezultacie rozbijanie Ko┼Ťcio┼éa i NaroduÔÇŁ ÔÇô pisa┼é dominikanin. Rozwa┼╝my jednak, czy samo og┼éoszenie tej diagnozy ÔÇô w gruncie rzeczy nienowej ÔÇô nie zasklepia nas przypadkiem we wspomnianych podzia┼éach.
 
Chytro┼Ť─ç wyobra┼║ni
Otwarto┼Ť─ç lubelskiego duszpasterza, deklaruj─ůcego, ┼╝e z wielu powod├│w uwa┼╝a Radio Maryja za ÔÇ×prawdziwy skarbÔÇŁ, ┼Ťwiadczy o jego trze┼║wej ocenie ryzyka zwi─ůzanego z dalsz─ů polaryzacj─ů spo┼éeczno┼Ťci wiernych. Zarazem jednak zdaje si─Ö o. Wi┼Ťniewski nie wyci─ůga─ç ostatecznych wniosk├│w z przekonania, ┼╝e toru┼äskie medium dr─ů┼╝one jest przez niebezpiecznego ÔÇ×robakaÔÇŁ sprzeciwu. Dzie┼éo o. Rydzyka zosta┼éo zbudowane na fundamencie podejrzliwo┼Ťci, kt├│ra znajduje po┼╝ywk─Ö w podsuwanym przez radiomaryjny dyskurs obrazie zamaskowanego wroga. Podejrzliwo┼Ť─ç ta przenika wszystkie chyba przedsi─Öwzi─Öcia inicjowane przez ┼Ťrodowisko zgromadzone wok├│┼é rozg┼éo┼Ťni. Wbrew opinii o. Wi┼Ťniewskiego s─ůdz─Ö wi─Öc, ┼╝e ÔÇ×maniakalnie poszukuj─ůcy wrog├│wÔÇŁ redemptorysta nie tylko nie zagra┼╝a jej istnieniu, lecz w jedynie mo┼╝liwy spos├│b podtrzymuje jej spo┼éeczny zasi─Ög i zwiera szeregi jej s┼éuchaczy.
Mog┼éoby si─Ö wydawa─ç, ┼╝e jeste┼Ťmy ju┼╝ tylko o krok od powt├│rzenia diagnozy postawionej przez ks. J├│zefa Tischnera: Radio Maryja to wytw├│r ÔÇ×schorowanej wyobra┼║niÔÇŁ, wy┼éaniaj─ůcej z siebie ÔÇ×wci─ů┼╝ nowe surogaty religiiÔÇŁ, kt├│re ÔÇ×zrodzone z podejrzliwo┼Ťci, usprawiedliwiaj─ů podejrzliwo┼Ť─çÔÇŁ. Kierunek ten zdaje si─Ö zreszt─ů obiera─ç sam o. Wi┼Ťniewski, gdy fenomen toru┼äskiej rozg┼éo┼Ťni okre┼Ťla mianem ÔÇ×zbiorowego szale┼ästwaÔÇŁ, inspirowanego ÔÇ×wybuja┼é─ů wyobra┼║ni─ůÔÇŁ cz┼éowieka, kt├│rego ÔÇ×sta─ç na ka┼╝d─ů tez─Ö, byle by┼éa wystarczaj─ůco katastroficznaÔÇŁ. Je┼Ťli obydwaj duchowni maj─ů racj─Ö, to ÔÇô wbrew nadziejom wyra┼╝onym przez autora ÔÇô jedynym sposobem na poradzenie sobie z upolitycznieniem radia s─ů rozwi─ůzania si┼éowe. Z szale┼äcami si─Ö nie dyskutuje, przeciwnie, nale┼╝y ich izolowa─ç od ÔÇ×zdrowej tkankiÔÇŁ Ko┼Ťcio┼éa. Nie jest tajemnic─ů, ┼╝e polskich biskup├│w nie sta─ç na wykonanie takiego posuni─Öcia, i jest to niemoc poniek─ůd opatrzno┼Ťciowa.
Pr├│buj─ůc rozpozna─ç przyczyn─Ö syndromu schorowanej wyobra┼║ni, pos┼éu┼╝y┼é si─Ö ks. Tischner kategoriami na wp├│┼é marksistowskimi. Doszed┼é do wniosku, ┼╝e religia bywa por─Öcznym narz─Ödziem w r─Ökach ludzi, kt├│rzy z w┼éasnej winy ponie┼Ťli kl─Ösk─Ö, lecz nie poczuwaj─ů si─Ö do ┼╝adnej za to odpowiedzialno┼Ťci. W religii znajduj─ů oni swoje usprawiedliwienie, z niej te┼╝ wyprowadzaj─ů nadziej─Ö na pot─Öpienie urojonych winowajc├│w. Taka religia ÔÇô czy mo┼╝e raczej religijno┼Ť─ç ÔÇô staje si─Ö ÔÇ×opium przegranychÔÇŁ, kt├│re ÔÇô jak pisze ks. Tischner ÔÇô wycisza ┼Ťwiadomo┼Ť─ç ich w┼éasnej u┼éomno┼Ťci, wzmaga za┼Ť ┼Ťwiadomo┼Ť─ç u┼éomno┼Ťci wrog├│w i popycha do zamykania si─Ö w patologicznych wsp├│lnotach. Teraz pozostaje tylko pod ÔÇ×przegranychÔÇŁ podstawi─ç zawiedzionych transformacj─ů ÔÇ×klient├│w komunizmuÔÇŁ, a w radiomaryjnej narracji dojrze─ç form─Ö kompensacji ich spo┼éeczno-ekonomicznego niepowodzenia. Proste? Owszem, niestety a┼╝ za bardzo.
 
Zarz─ůdzanie gniewem
Znacznie ciekawszy widok na ÔÇ×krain─Ö schorowanej wyobra┼║niÔÇŁ roztacza si─Ö z perspektywy zaproponowanej przez francuskiego politologa Gillesa Kepela. W klasycznej ju┼╝ ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Zemsta BogaÔÇŁ wykazuje on, ┼╝e fundamentalistyczne ruchy religijne rodz─ů si─Ö w odpowiedzi na niespe┼énione obietnice modernizacji. Z tak─ů sytuacj─ů mieli┼Ťmy do czynienia w latach siedemdziesi─ůtych, kiedy to kryzys naftowy w swoich kolejnych ods┼éonach nakr─Öci┼é spiral─Ö inflacji i bezrobocia, doprowadzaj─ůc do ÔÇ×zaci─Öcia si─Ö mechanizm├│w solidarno┼Ťci pa┼ästwa opieku┼äczegoÔÇŁ. Dziwaczny dyskurs fundamentalist├│w i ich alternatywne formy socjalizacji nie s─ů wi─Öc ÔÇô jak uwa┼╝a┼é ks. Tischner ÔÇô wytworami chorego umys┼éu, lecz ÔÇ×┼Ťwiadectwem g┼é─Öbokiego spo┼éecznego niepokojuÔÇŁ, zwi─ůzanego z nastaniem rzeczywisto┼Ťci pozbawionej dawnych punkt├│w odniesienia. Nie stanowi─ů ariergardy minionej epoki, lecz ÔÇ×par excellence wytw├│r naszych czas├│wÔÇŁ.
Powy┼╝szy schemat interpretacyjny mo┼╝e nam pos┼éu┼╝y─ç do opisania skutk├│w polskiej transformacji ustrojowej. Pomocna okazuje si─Ö r├│wnie┼╝ ÔÇ×Kl─Öska ┬źSolidarno┼Ťci┬╗ÔÇŁ, ksi─ů┼╝ka napisana przez ameryka┼äskiego socjologa Davida Osta. Ost twierdzi, ┼╝e przestawienie gospodarki ze stosunkowo egalitarnego modelu socjalistycznego na ma┼éo opieku┼äcz─ů wersj─Ö kapitalizmu doprowadzi┼éo do zakrzepni─Öcia struktur klasowych, kt├│re zmniejszy┼éy r├│wno┼Ť─ç szans i mobilno┼Ť─ç spo┼éeczn─ů. W ludziach, kt├│rzy znale┼║li si─Ö ÔÇ×na doleÔÇŁ, zrodzi┼éo to poczucie niesprawiedliwo┼Ťci, kt├│re z czasem spi─Ötrzy┼éo si─Ö w klasowym gniewie. Gniew ten ÔÇô pisze Ost ÔÇô mo┼╝na organizowa─ç wed┼éug kryteri├│w ekonomicznych, gdy rozbie┼╝ne interesy staj─ů si─Ö przedmiotem negocjacji, lub wed┼éug kryteri├│w to┼╝samo┼Ťciowych, gdy kieruje si─Ö go na r├│┼╝nego rodzaju ÔÇ×innychÔÇŁ, kt├│rych obci─ů┼╝a si─Ö win─ů za koszty transformacji. W tym ostatnim, niestety, wyspecjalizowa┼éa si─Ö polska prawica.
W pa┼ästwach wielonarodowych, takich jak by┼éa Jugos┼éawia, pomys┼éem prawicy na organizowanie klasowego gniewu by┼éo podsycanie nacjonalizm├│w. W pa┼ästwach jednorodnych pod wzgl─Ödem etnicznym i wyznaniowym, takich jak Polska, populi┼Ťci si─Ögali raczej po inne ÔÇ×zast─Öpcze formy satysfakcji i solidarno┼ŤciÔÇŁ: antykomunizm i fundamentalizm religijny, niepozbawiony zreszt─ů akcent├│w antysemickich. Dzia┼éali oni w my┼Ťl zasady: ÔÇ×Mo┼╝e nie potrafimy poprawi─ç sytuacji ekonomicznej, ale mo┼╝emy do┼éo┼╝y─ç ┬źkomunistom┬╗ i ┬źateistom┬╗, przez kt├│rych znale┼║li┼Ťmy si─Ö w tym bagnieÔÇŁ. Pod konkluzj─ů Osta podpisa┼éby si─Ö zapewne r├│wnie┼╝ Kepel: ÔÇ×Nami─Ötno┼Ť─ç pojawia si─Ö zn├│w wtedy, gdy ludzie nie mog─ů uwierzy─ç w post─ÖpÔÇŁ. St─ůd ÔÇ×szare sieciÔÇŁ, ÔÇ×uk┼éadyÔÇŁ i ÔÇ×pe┼ézaj─ůca ateizacjaÔÇŁ, znane z wiec├│w prawicy, st─ůd tak┼╝e apokaliptyczne wizje o. Tadeusza Rydzyka ÔÇô or─Ödzie skrojone na miar─Ö czas├│w spo┼éecznej atomizacji.
 
To tylko strach
Wsp├│┼éodczuwam z o. Wi┼Ťniewskim, gdy boleje on nad religijnym motywowaniem przedsi─Öwzi─Ö─ç o charakterze politycznym. Nie jestem jednak pewny, czy mo┼╝na tu m├│wi─ç o ÔÇ×manipulowaniu ┼╝arliw─ů religijno┼Ťci─ůÔÇŁ, je┼Ťli w pewnej przynajmniej mierze religijno┼Ť─ç ta stanowi wynalazek samego o. Rydzyka. Zagospodarowa┼é on zbiorowy wstrz─ůs emocjonalny, zwany czasem ÔÇ×traum─ů wielkiej zmianyÔÇŁ, podsuwaj─ůc wielu ludziom przekonuj─ůc─ů odpowied┼║ na pytanie o przyczyny ich niepowodzenia. Ukszta┼étowana w ten spos├│b religijno┼Ť─ç jest polityczna ze swojej najg┼é─Öbszej istoty. Nie s─ůdz─Ö zatem, by racj─Ö mia┼é o. Tomasz Dostatni, wieszcz─ůcy ┼Ťrodowisku zgromadzonemu wok├│┼é o. Rydzyka kr├│tki ┼╝ywot. Problemem jest bowiem nie tyle sam redemptorysta, ile skala spo┼éecznego zapotrzebowania na proponowane przez niego ÔÇ×zast─Öpcze formy satysfakcji i solidarno┼ŤciÔÇŁ oraz brak politycznej dla nich alternatywy.
Radio Maryja oferuje swoim s┼éuchaczom towar stosunkowo rzadki we wsp├│┼éczesnym ┼Ťwiecie: uczestnictwo we wsp├│lnocie. Sytuuj─ůc Heideggerowskie rozr├│┼╝nienie na strach i trwog─Ö w kontek┼Ťcie spo┼éecznym, w┼éoski filozof Paolo Virno doszed┼é do wniosku, ┼╝e do┼Ťwiadczanie strachu zwi─ůzane jest w┼éa┼Ťnie z ┼╝yciem w ustabilizowanej wsp├│lnocie, kt├│ra daje swoim cz┼éonkom poczucie wzgl─Ödnego bezpiecze┼ästwa. Nie trzeba dodawa─ç, jak wiele znaczy ono dla ludzi, kt├│rzy utracili je wraz z przekonaniem o w┼éasnej podmiotowo┼Ťci i sprawczo┼Ťci. Konkretne zagro┼╝enia, takie jak bezrobocie czy ub├│stwo, je┼Ťli prze┼╝ywane s─ů w obr─Öbie wsp├│lnoty, wywo┼éuj─ů strach. ÔÇ×Ale na zewn─ůtrz, poza wsp├│lnot─ů ÔÇô Virno ma tu na my┼Ťli ┼╝ycie w oderwaniu od wsp├│lnego j─Özyka i wsp├│lnych praktyk ÔÇô strach traci swoje konkretne i ┼Ťci┼Ťle okre┼Ťlone przyczyny, staje si─Ö wszechobecny, nieprzewidywalny i sta┼éy. Kr├│tko m├│wi─ůc: poza wsp├│lnot─ů strach staje si─Ö trwog─ůÔÇŁ.
Przekonanie, ┼╝e polski Ko┼Ťci├│┼é w coraz mniejszym stopniu stanowi wsp├│lnot─Ö, popchn─Ö┼éo o. Wi┼Ťniewskiego do napisania odwa┼╝nego artyku┼éu. Medialna krytyka dzia┼éalno┼Ťci toru┼äskiego redemptorysty jest jednak, w moim przekonaniu, drog─ů donik─ůd. My┼Ťl─Ö bowiem, ┼╝e g┼é─Öbokie podzia┼éy, z kt├│rymi mamy dzi┼Ť do czynienia, towarzysz─ů procesowi atomizacji spo┼éeczno┼Ťci wiernych i ÔÇô jako takie ÔÇô stanowi─ů skutek rozerwania wsp├│lnoty na znacznie bardziej podstawowym poziomie. Jest to jeden z powod├│w, dla kt├│rych ludzie Ko┼Ťcio┼éa powinni zwr├│ci─ç uwag─Ö na odtwarzanie si─Ö klasowej struktury spo┼éecze┼ästwa. Wbrew pozorom, problemy spo┼éeczne wp┼éywaj─ů na funkcjonowanie struktur ko┼Ťcielnych nawet w├│wczas, gdy nie rozumiemy ich i nie chcemy o nich m├│wi─ç. A powinni┼Ťmy, poniewa┼╝ posklejanie rozbitego Ko┼Ťcio┼éa mog┼éoby by─ç pierwszym krokiem do zmniejszenia napi─Ö─ç w niemniej pot┼éuczonym spo┼éecze┼ästwie.
 
Lekcja geografii
Miejscem, w kt├│rym mog┼éaby kszta┼étowa─ç si─Ö wi─Ö┼║ pomi─Ödzy cz┼éonkami polskiego Ko┼Ťcio┼éa, jest parafia. Jeszcze do niedawna stanowi┼éa ona klasyczny przyk┼éad wsp├│lnoty terytorialnej, a wi─Öc ÔÇô w warunkach socjalistycznego miasta ÔÇô wsp├│lnoty losu. A jednak ju┼╝ w 1971 roku Bohdan Cywi┼äski, w├│wczas redaktor ÔÇ×ZnakuÔÇŁ, ostrzega┼é przed sytuowaniem duszpasterstw specjalistycznych poza strukturami parafialnymi, co redukowa┼éo ich oddzia┼éywanie do bardzo w─ůskich elit, odci─ůganych przy okazji od wsp├│lnot lokalnych. Dzi┼Ť w najwi─Ökszych miastach mamy do czynienia z deterytorializacj─ů ┼╝ycia parafialnego na poziomie 25 procent. Zjawisko to, popularnie zwane churchingiem, dotyczy przede wszystkim ludzi o wysokim kapitale kulturowym. W parafiach pozostaj─ů raczej ci starsi, gorzej wykszta┼éceni, o ni┼╝szych dochodach i ni┼╝szej pozycji zawodowej. To spo┼Ťr├│d nich rekrutuje si─Ö znaczna cz─Ö┼Ť─ç s┼éuchaczy Radia Maryja.
Socjologowie religii powiadaj─ů, ┼╝e wsp├│lnoty losu ust─ůpi┼éy dzi┼Ť miejsca wsp├│lnotom wyboru, do kt├│rych trafiaj─ů katolicy pragn─ůcy ┼Ťwiadomie zaspokaja─ç swoje potrzeby religijne. Dodatkowym czynnikiem motywuj─ůcym wiernych o wy┼╝szym kapitale kulturowym do porzucania ÔÇ×skostnia┼éych strukturÔÇŁ jest stopie┼ä klerykalizacji ┼╝ycia parafialnego, kt├│ry ÔÇô w powi─ůzaniu z rzeczywistym b─ůd┼║ wyobra┼╝onym stopniem jego ÔÇ×uradiomaryjnieniaÔÇŁ ÔÇô skutecznie wypycha liberalnych inteligent├│w poza obr─Öb dawnych wsp├│lnot terytorialnych. Formuj─ůc swoj─ů wiar─Ö niemal wy┼é─ůcznie w┼Ťr├│d ludzi nam podobnych, tracimy wra┼╝liwo┼Ť─ç na obecno┼Ť─ç w Ko┼Ťciele ÔÇ×innychÔÇŁ, w┼Ťr├│d nich r├│wnie┼╝ i tych, kt├│rych pogardliwie przezywamy ÔÇ×moherowymi beretamiÔÇŁ. Proces ich stereotypizowania ÔÇô o czym pisali┼Ťmy w numerze ÔÇ×KontaktuÔÇŁ po┼Ťwi─Öconym zjawisku chamofobii ÔÇô nie r├│┼╝ni si─Ö znacz─ůco od procesu kreowania ÔÇ×barbarzy┼äc├│wÔÇŁ w minionych epokach.
By─ç mo┼╝e zabrzmi to dziwacznie, ale s─ůdz─Ö, ┼╝e z parafiami jest troch─Ö tak jak ze szko┼éami. Z t─ů oczywi┼Ťcie r├│┼╝nic─ů, ┼╝e obowi─ůzkowi szkolnemu nie odpowiada ┼╝aden obowi─ůzek praktykowania wiary. Je┼Ťli szko┼éa ma wyr├│wnywa─ç szanse i ┼éagodzi─ç napi─Öcia spo┼éeczne, to powinna gwarantowa─ç mo┼╝liwo┼Ť─ç spotkania ka┼╝dego z ka┼╝dym. Jest to szczeg├│lnie trudne w pokawa┼ékowanej przestrzeni kapitalistycznego miasta, gdy nawet rejonizacja nie stanowi ju┼╝ dobrego rozwi─ůzania. Podobnie, nie ma ju┼╝ powrotu do klasycznych miejskich parafii, ze wszystkimi ich zaletami, ale i wadami, na kt├│re nie wolno nam przymyka─ç oczu: anonimowo┼Ťci─ů, klerykalizmem, duszpastersk─ů bylejako┼Ťci─ů. Geografi─Ö polskiego Ko┼Ťcio┼éa powinni┼Ťmy dzi┼Ť zacz─ů─ç pisa─ç na nowo. Wi─Öcej tu znak├│w zapytania ni┼╝ odpowiedzi. Ale wiem jedno: s─ů sprawy znacznie wa┼╝niejsze ni┼╝ nasze ÔÇô tak zwanych inteligent├│w katolickich ÔÇô prawo do zaspokajania swoich potrzeb.
 
***
W zako┼äczeniu drugiej cz─Ö┼Ťci swojego tekstu o. Ludwik Wi┼Ťniewski podzieli┼é si─Ö marzeniem o Ko┼Ťciele, w kt├│rym jest miejsce dla wszystkich polskich chrze┼Ťcijan, nie wy┼é─ůczaj─ůc o. Tadeusza Rydzyka. ÔÇ×Jestem przekonany, ┼╝e dopiero wtedy, kiedy zaczniemy rozmawia─ç jak siostry i bracia, zaczniemy zbiera─ç to, co┼Ťmy rozproszyli i pogubiliÔÇŁ ÔÇô doda┼é. Podpisuj─Ö si─Ö pod tym zdaniem, wyra┼╝aj─ůc jednak przekonanie, ┼╝e elementarna solidarno┼Ť─ç pomi─Ödzy nami mo┼╝e wyrosn─ů─ç tylko na gruncie naszej wsp├│┼éodpowiedzialno┼Ťci za Ko┼Ťci├│┼é i za siebie nawzajem. To za┼Ť nie wydaje si─Ö mo┼╝liwe, dop├│ki nie uda nam si─Ö w nieznanej jeszcze formie odtworzy─ç naszego poczucia wzajemnej zale┼╝no┼Ťci.
 
Artyku┼é zosta┼é przygotowany z my┼Ťl─ů o publikacji w ÔÇ×Tygodniku PowszechnymÔÇŁ. Redakcja przyj─Ö┼éa go, lecz w ci─ůgu kolejnych dw├│ch miesi─Öcy tekst si─Ö nie ukaza┼é.

 
Przeczytaj inne teksty Autora.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś