Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Sikora: Wierzycie w system, uwierzcie w Boga!

M├│wimy o podobie┼ästwie, a niepodobie┼ästwo jest zawsze wi─Öksze. Je┼Ťli tak, to w konsekwencji sformu┼éowania prawd wiary s─ů zawsze bardziej nieprawdziwe ni┼╝ prawdziwe. Okazuje si─Ö, ┼╝e system nam si─Ö rozbije, nawet je┼Ťli b─Ödziemy chcieli go utrzyma─ç. Histori─Ö dogmat├│w chrze┼Ťcija┼äskich mo┼╝na traktowa─ç jako histori─Ö paradoksu, kt├│rego ortodoksja jest w─ůsk─ů grani─ů.
Sikora: Wierzycie w system, uwierzcie w Boga!
ilustr.: Agnieszka Wi┼Ťniewska

Z Piotrem Sikor─ů rozmawia Dawid Gospodarek.┬áWywiad pochodzi z┬á29. numeru papierowego Magazynu ÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem ÔÇ×Niebezpieczne zwi─ůzkiÔÇŁ.┬á
***
DAWID GOSPODAREK:┬á┼Üwi─Öta Teresa z Lisieux m├│wi┼éa, ┼╝eby ÔÇ×z mi┼éo┼Ťci do Boga przyjmowa─ç tak┼╝e najdziwniejsze my┼ŤliÔÇŁ. Czy katolickiemu teologowi mo┼╝e to co┼Ť m├│wi─ç o metodologii jego dziedziny?

PIOTR SIKORA:┬áJak najbardziej. Zdziwienie jest pocz─ůtkiem filozofii, a pierwsi ojcowie Ko┼Ťcio┼éa m├│wili o chrze┼Ťcija┼ästwie: ÔÇ×nasza filozofiaÔÇŁ. Zab├│jcze jest przyzwyczajenie si─Ö do tego, jak my┼Ťlimy, zw┼éaszcza w obszarze postrzegania Boga i Jego spraw. U wielu my┼Ťlicieli cz─Östo przewija si─Ö twierdzenie, ┼╝e B├│g zawsze jest inny, inny od naszych pomys┼é├│w, wi─Ökszy. Zdziwienie jest konieczne, bez niego nie mo┼╝na my┼Ťle─ç o sobie jako o teologu.

Gdyby to zdanie podsun─ů─ç prostemu wiernemu i nie m├│wi─ç, kto jest jego autork─ů, mog┼éoby budzi─ç opory. Do takiej my┼Ťli pojawia si─Ö dystans, mo┼╝e si─Ö j─ů nawet odruchowo odrzuca.

Dowody tego mo┼╝na znale┼║─ç na dw├│ch p┼éaszczyznach: osobistej i wsp├│lnotowej, kt├│re zreszt─ů s─ů ze sob─ů powi─ůzane. Jest to przede wszystkim zwi─ůzane z kwesti─ů to┼╝samo┼Ťci i bezpiecze┼ästwa. Religia dotyczy najwa┼╝niejszych spraw w ┼╝yciu, fundament├│w tego, kim jeste┼Ťmy. Karl Rahner m├│wi┼é, ┼╝e gdy m├│wimy o Bogu, to jednocze┼Ťnie zawsze m├│wimy o sobie, o cz┼éowieku. To jest jakby dwutakt, nie ma mo┼╝liwo┼Ťci rozerwania tego.

Szczeg├│lnie od czasu Wcielenia.

Tak. Ale my┼Ťl─Ö, ┼╝e tak naprawd─Ö od pocz─ůtku, je┼Ťli przyjmiemy, ┼╝e Wcielenie by┼éo odwiecznym zamys┼éem Bo┼╝ym. W zwi─ůzku z tym, gdy m├│wimy o Bogu ÔÇô m├│wimy o sobie, lepiej rozumiemy to, kim jeste┼Ťmy. Rodzi si─Ö w nas wtedy potrzeba bezpiecze┼ästwa, chcemy ju┼╝ wreszcie wiedzie─ç, kim jeste┼Ťmy. I wtedy takie ÔÇ×najdziwniejsze my┼ŤliÔÇŁ si─Ö kwestionuje, bo wybijaj─ů nas z poczucia bezpiecze┼ästwa. ┼Üwiadomo┼Ť─ç tego, ┼╝e w┼éa┼Ťnie otwarto┼Ť─ç jest konieczna do bycia wierz─ůcym w og├│le, do tego, ┼╝eby nie by─ç ba┼éwochwalc─ů, by┼éa widoczna w my┼Ťli wielu Ojc├│w Ko┼Ťcio┼éa. Grzegorz z Nyssy m├│wi┼é, ┼╝e je┼Ťli przywi─ůzujesz si─Ö do jakiego┼Ť konkretnego poj─Öcia, jakiej┼Ť formy, to ju┼╝ jeste┼Ť ba┼éwochwalc─ů. A poznanie Boga polega na poszukiwaniu, p├│j┼Ťciu dalej. W zwi─ůzku z tym ta otwarto┼Ť─ç na nowe pomys┼éy jest konieczna, ┼╝eby si─Ö ba┼éwochwalstwa ustrzec.

Wed┼éug klasycznej, katechizmowej definicji wiary, jest ona przyjmowaniem tego, co Ko┼Ťci├│┼é podaje do wierzenia. Mo┼╝e tak┼╝e to wp┼éywa na dystans do tych ÔÇ×dziwnych my┼ŤliÔÇŁ ÔÇô ┼Ťwiadomo┼Ť─ç tego, ┼╝e skoro jestem katolikiem, to moim zadaniem jest poznanie tego, czego Ko┼Ťci├│┼é naucza i przyj─Öcie tego jako depozytu. I gdzie mi tam szuka─ç czego┼Ť wi─Öcej, szerzej…

To katechizmowa, ale bardzo redukcjonistyczna definicja wiary. W ÔÇ×CredoÔÇŁ nie m├│wimy ÔÇ×wierz─Ö w dogmat o Bogu OjcuÔÇŁ, tylko: ÔÇ×wierz─Ö w Boga, Ojca wszechmog─ůcegoÔÇŁ. Wiara nie dotyczy tych dogmat├│w, kt├│re Ko┼Ťci├│┼é nam podaje. To jest tylko ┼Ťrodek, za pomoc─ů kt├│rego mo┼╝emy pr├│bowa─ç t─Ö wiar─Ö ukierunkowa─ç. Wida─ç to w Ewangeliach, zw┼éaszcza u Jana. Po Zmartwychwstaniu Jezus m├│wi Marii Magdalenie: ÔÇ×nie chwytaj mnieÔÇŁ. Jan opiera si─Ö na dwuznaczno┼Ťci j─Özyka, gra ni─ů. Uczniowie s─ů przyzwyczajeni do obecno┼Ťci Mistrza, a jednak obecno┼Ť─ç Jezusa jest zawsze nieuchwytna. I to w┼éa┼Ťnie nam Ko┼Ťci├│┼é daje do wierzenia. To nie ma nic wsp├│lnego z brakiem zdziwienia i z brakiem otwarto┼Ťci, wr─Öcz przeciwnie! Trudno z┼éapa─ç to, co podaje, ┼éatwiej chwyci─ç jakie┼Ť s┼éowo i si─Ö go trzyma─ç. ┼üatwiej ┼éapa─ç s┼éowa, ni┼╝ Boga.

Teologia aspiruje do bycia nauk─ů, a w nauce du┼╝y nacisk k┼éadzie si─Ö na otwarto┼Ť─ç i wolno┼Ť─ç bada┼ä.

Teologia mo┼╝e j─ů zachowa─ç. Nasze odniesienie do Boga nie jest mo┼╝liwe, nie b─Ödzie w pe┼éni ludzkie, je┼Ťli nie b─Ödzie wolne. W tym sensie mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e teologia zak┼éada wolno┼Ť─ç bada┼ä, bo je┼Ťli opiera si─Ö na relacji osobowej ÔÇô cz┼éowieka do Boga ÔÇô to ta relacja mo┼╝e by─ç prawdziwie osobowa tylko wtedy, gdy nie niszczy naszej wolno┼Ťci.

Z drugiej jednak strony, nie ma sensu czyni─ç Boga przedmiotem bada┼ä. Jest z tym troch─Ö jak z ma┼é┼╝e┼ästwem. Relacja ma┼é┼╝e┼äska wymaga sporo my┼Ťlenia, wra┼╝liwo┼Ťci, otwarto┼Ťci na drug─ů osob─Ö, coraz g┼é─Öbszego poznawania jej, natomiast g┼éupio powiedzie─ç, ┼╝e uprawiam ÔÇ×┼╝onologi─ÖÔÇŁ. Problem z wolno┼Ťci─ů bada┼ä teologicznych dotyczy natury badania, kt├│re sugeruje uprzedmiotowienie Boga, a nie wolno┼Ťci. Bez wolno┼Ťci nic bym w teologii nie zrobi┼é. Wolno┼Ť─ç wchodzenia w t─Ö relacj─Ö, kt├│ra powoduje, ┼╝e mog─Ö coraz wi─Öcej, albo paradoksalnie coraz mniej powiedzie─ç.

Kongregacja Nauki Wiary za czas├│w kardyna┼éa Ratzingera wyda┼éa instrukcj─Ö o powo┼éaniu teologa w Ko┼Ťciele ÔÇ×Donum veritatisÔÇŁ, kt├│ra stwierdza, ┼╝e ÔÇ×w┼éa┼Ťciwa badaniom teologicznym wolno┼Ť─ç realizuje si─Ö w obr─Öbie wiary Ko┼Ťcio┼éaÔÇŁ. Co to znaczy?

Mo┼╝na to zdanie rozumie─ç na dwa sposoby. Pierwszy spos├│b, kt├│ry wydaje si─Ö bezpieczniejszy, zak┼éada uznanie, ┼╝e wiara Ko┼Ťcio┼éa to dobrze okre┼Ťlony system jakich┼Ť zda┼ä, kt├│re przyj─Öli┼Ťmy i poza kt├│re mo┼╝na wyj┼Ť─ç tylko nieopatrznie. Ale moim zdaniem jest to redukcjonizm.

Drugi spos├│b zak┼éada, ┼╝e teolog jest cz┼éonkiem wierz─ůcej wsp├│lnoty, kt├│ra jest w relacji do rzeczywisto┼Ťci ostatecznej, do Boga. Chodzi o osobist─ů relacj─Ö ka┼╝dego cz┼éonka wsp├│lnoty z Bogiem, powi─ůzan─ů z relacj─ů do innych ludzi. Dzia┼éanie teologa, to, co robi i pr├│buje powiedzie─ç, powinno t─Ö wsp├│lnot─Ö w odniesieniu do Boga budowa─ç, a nie niszczy─ç. Przez to rozumiem, ┼╝e moja ÔÇô katolickiego teologa ÔÇô wolno┼Ť─ç bada┼ä polega na tym, ┼╝e nie robi─Ö tego dla siebie, robi─Ö to dla wsp├│lnoty, kt├│ra chce ÔÇô jako ca┼éo┼Ť─ç i jako ka┼╝dy z cz┼éonk├│w z osobna ÔÇô coraz g┼é─Öbiej wchodzi─ç w t─Ö relacj─Ö. W tym sensie, je┼Ťli moje dzia┼éania przyczyniaj─ů si─Ö do jej pog┼é─Öbienia, to znajduj─ů si─Ö w obr─Öbie wiary Ko┼Ťcio┼éa. Nie chodzi o budowanie czy apologi─Ö jakiego┼Ť sp├│jnego systemu twierdze┼ä. Za Ojcami Ko┼Ťcio┼éa mog─Ö powt├│rzy─ç, ┼╝e ┼╝adnego systemu nie ma i nie mo┼╝e by─ç, bo mamy do czynienia z tajemnic─ů, kt├│ra w ┼╝aden system nie mo┼╝e zosta─ç uj─Öta. Dlatego czasem rozbicie takiego systemu s┼éu┼╝y wzrostowi wiary Ko┼Ťcio┼éa. Je┼Ťli widz─Ö, ┼╝e wsp├│lnota zapl─ůta┼éa si─Ö w systemie, to by─ç mo┼╝e powo┼éaniem teologa jest prorockie powiedzenie: ÔÇ×s┼éuchajcie, wierzycie w system, uwierzcie w Boga!ÔÇŁ

Jak rozpozna─ç te sytuacje?

Czasami ci─Ö┼╝ko dostrzec, kiedy moja dzia┼éalno┼Ť─ç rzeczywi┼Ťcie buduje wiar─Ö w Boga, a kiedy nie. Bywa, ┼╝e dokonuje si─Ö to ex post, sam ┼Ťwi─Öty Tomasz w czasach sobie wsp├│┼éczesnych przez wielu ludzi by┼é traktowany jako niemal heretyk, bo to, co pr├│bowa┼é zrobi─ç, w gruncie rzeczy burzy┼éo system ├│wczesnego my┼Ťlenia. Nauka Arystotelesa, kt├│r─ů Tomasz dostosowywa┼é do wiary chrze┼Ťcija┼äskiej, by┼éa wtedy propagowana przez my┼Ťlicieli muzu┼éma┼äskich na uniwersytecie w Neapolu, za┼éo┼╝onym przez cesarza jako przeciwwaga dla uniwersytet├│w ko┼Ťcielnych. To by┼éa w pewnym sensie uczelnia antyklerykalna. ┼Üwi─Öty Tomasz si─Ö do niej zapisa┼é, pr├│buj─ůc zdobyt─ů tam wiedz─Ö wykorzysta─ç dla lepszego wy┼éo┼╝enia wiary wsp├│lnoty i wsp├│lnocie. To tak, jakby wsp├│┼écze┼Ťnie kto┼Ť pr├│bowa┼é wyrazi─ç wiar─Ö Ko┼Ťcio┼éa w kategoriach teorii gender i zobaczy─ç, co w tej teorii jest u┼╝yteczne, a co nale┼╝y zdecydowanie odrzuci─ç. Albo gdyby teolog pr├│bowa┼é co┼Ť takiego zrobi─ç w kategoriach wedyjskich czy buddyjskich. Bo przecie┼╝ Tomasz r├│wnie┼╝ nie zasymilowa┼é Arystotelesa bezkrytycznie, lecz bada┼é, co w jego teorii jest prawdziwe, a co nie. Mo┼╝na takie rzeczy robi─ç w spos├│b, kt├│ry nasz─ů wiar─Ö w gruncie rzeczy zniszczy, ale mo┼╝na te┼╝ w taki, kt├│ry j─ů wzmocni. Po owocach ich poznacie.

A czy nie jest tak, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é preferuje redukcjonistyczn─ů wizj─Ö tej wolno┼Ťci? We wspomnianej instrukcji Kongregacja zaznacza, ┼╝e teolog przekazuje nauczanie, kt├│re w ┼╝aden spos├│b nie powinno narusza─ç doktryny wiary, czego┼Ť, co ju┼╝ dok┼éadnie sformu┼éowano.

By─ç mo┼╝e cz─Ö┼Ť─ç magisterium Ko┼Ťcio┼éa tak─ů wizj─Ö preferuje, co nie znaczy, ┼╝e czyni tak ca┼éy Ko┼Ťci├│┼é. To kolejny problem, ┼╝e gdy m├│wimy ÔÇ×Ko┼Ťci├│┼éÔÇŁ, mamy na my┼Ťli hierarchi─Ö. Swego czasu uczy┼éem kleryk├│w teologii i bardzo trudno by┼éo wi─Ökszo┼Ť─ç z nich nam├│wi─ç do powiedzenia czego┼Ť w┼éasnymi s┼éowami. Kryje si─Ö za tym poczucie, ┼╝e musimy powiedzie─ç tylko to, co bezpieczne, to, co poprawne. Ale wtedy mo┼╝emy mie─ç z tym samym magisterium k┼éopot. W Katechizmie przywo┼éany jest cytat z Tomasza, ┼╝e o Bogu mo┼╝emy powiedzie─ç tylko, kim nie jest i jaki jest stosunek stworzenia do Niego. A potem, jak to patriarcha prawos┼éawny Bart┼éomiej powiedzia┼é, mamy kilkaset stron, kt├│rych autorzy zapomnieli o pierwszym zdaniu i ci─ůgle opowiadaj─ů, kim i jaki ten B├│g jest. Co z tym fantem zrobi─ç?
Cytowa┼é pan zdanie instrukcji kongregacji, ale mamy przecie┼╝ te┼╝ zdanie z IV soboru latera┼äskiego o tym, ┼╝e m├│wimy o podobie┼ästwie, a niepodobie┼ästwo jest zawsze wi─Öksze. Je┼Ťli tak, to w konsekwencji sformu┼éowania prawd wiary s─ů zawsze bardziej nieprawdziwe ni┼╝ prawdziwe. Okazuje si─Ö, ┼╝e system nam si─Ö rozbije, nawet je┼Ťli b─Ödziemy chcieli go utrzyma─ç. Histori─Ö dogmat├│w chrze┼Ťcija┼äskich mo┼╝na traktowa─ç jako histori─Ö paradoksu, kt├│rego ortodoksja jest w─ůsk─ů grani─ů. Sp├│jrzmy cho─çby na dogmat o Tr├│jcy ┼Üwi─Ötej: B├│g jest jeden, ale w trzech Osobach, ka┼╝dy jest jednym Bogiem, ca┼éym Bogiem, ale nie ma ich trzech… Ci─Ö┼╝ko tu budowa─ç wsp├│lne teorie. Nie da si─Ö, ka┼╝da pr├│ba budowania z tego wsp├│lnej teorii okazuje si─Ö heretycka. Wiara jako ca┼éo┼Ť─ç okazuje si─Ö paradoksalna.
Na czym wi─Öc polega naruszenie doktryny wiary?

To trudne pytanie. By┼éoby ┼éatwe w┼éa┼Ťnie wtedy, gdyby┼Ťmy mieli do czynienia z systemem. A je┼Ťli doktryna jest paradoksalna, to na czym polega naruszenie paradoksu? Mo┼╝e wyst─Öpowa─ç, gdy pr├│bujemy paradoks nieparadoksalnie wyja┼Ťni─ç. Je┼Ťli jeden paradoks pr├│bujemy podeprze─ç kolejnym paradoksem, doktryna staje si─Ö czym┼Ť, co nie jest mo┼╝liwe do sp├│jnego uchwycenia. A doktryna nie jest portretem, tylko drogowskazem. Teolog to nie ten, kto rozumie drogowskaz i stoi przy nim ca┼éy czas, tylko ten, kt├│ry zostawia go za sob─ů, id─ůc w kierunku, kt├│ry on wskazuje. Paradoksalnie widzimy, ┼╝e uparte trzymanie si─Ö doktryny j─ů narusza.

To ┼éadny i ciekawy obraz. Ale dalej wydaje si─Ö niesp├│jny z wizj─ů roztaczan─ů przez magisterium. W tym samym dokumencie czytamy, ┼╝e ÔÇ×zadaniem urz─Ödu nauczycielskiego jest rozstrzyganie przez wi─ů┼╝─ůce sumienia wiernych s─ůdy normatywne, kt├│re s─ů z natury zgodne z wymaganiem wiaryÔÇŁ. W jaki spos├│b ten urz─ůd wi─ů┼╝e sumienie? Pami─Ötamy przecie┼╝ s┼éynny toast b┼éogos┼éawionego kardyna┼éa HenryÔÇÖego Newmana, kt├│ry mawia┼é, ┼╝e najpierw wypije za swoje sumienie, a potem za papie┼╝a…

Nie do ko┼äca rozumiem przytoczone przez pana zdanie magisterium. Je┼Ťli pojmiemy je w spos├│b redukcjonistyczny, oka┼╝e si─Ö, ┼╝e urz─ůd nauczycielski m├│wi, co i jak mam my┼Ťle─ç, w dodatku ┼╝e mam tak my┼Ťle─ç z przekonania, a je┼Ťli nie mam przekonania, to znaczy ┼╝e dzieje si─Ö co┼Ť niedobrego. Jednak czy ma to sens? Przyjmujemy przecie┼╝, ┼╝e wiara dotyczy rzeczywisto┼Ťci Bo┼╝ej, kt├│ra jest tak naprawd─Ö wi─Öksza od wszystkich my┼Ťli. Nasze my┼Ťli nie powinny przys┼éania─ç i ogranicza─ç Boga, duchowi przewodnicy zalecaj─ů nawet, ┼╝eby ostatecznie te my┼Ťli porzuca─çÔÇŽ ┼Üwi─Öty Maksym Wyznawca m├│wi┼é, ┼╝e modlitwa jest najczystszym wyrazem wiary, bo oczyszcza umys┼é ze wszystkich my┼Ťli i stawia nagim przed Bogiem.

┼üatwiej przyj─ů─ç t─Ö wypowied┼║ Kongregacji ÔÇ×negatywnieÔÇŁ. Je┼Ťli przywi─ůzujemy si─Ö na przyk┼éad do soborowych rozstrzygni─Ö─ç, stajemy si─Ö w┼éa┼Ťnie ba┼éwochwalcami, uznaj─ůc, ┼╝e nasze my┼Ťli i sformu┼éowania adekwatnie opisuj─ů Boga.

droga do boga-druk

ilustr.: Agnieszka Wi┼Ťniewska

Jak to wi─Öc jest z wolno┼Ťci─ů sumienia, kt├│remu mamy by─ç pos┼éuszni? Czy je┼Ťli kto┼Ť w sumieniu rozezna jak─ů┼Ť kwesti─Ö inaczej ni┼╝ magisterium, na przyk┼éad spraw─Ö antykoncepcji, nie dostrze┼╝e w niej z┼éa, o jakim m├│wi Ko┼Ťci├│┼é, to czy mimo sprzeczno┼Ťci tego rozeznania z tym ÔÇ×wi─ů┼╝─ůcym sumienieÔÇŁ rozstrzygni─Öciem urz─Ödu nauczycielskiego, mo┼╝e na przyk┼éad wed┼éug pana przyst─ůpi─ç do Komunii?

Kim jestem, ┼╝ebym m├│g┼é rozstrzyga─ç, czy kto┼Ť mo┼╝e przyst─ůpi─ç do Komunii, czy nie? Katechizm uczy, ┼╝e do Komunii nie mo┼╝e przyst─ůpi─ç ten, kto jest w grzechu ci─Ö┼╝kim, a grzech ci─Ö┼╝ki musi by─ç ┼Ťwiadomy i dobrowolny. Je┼Ťli cz┼éowiek nie ma ┼Ťwiadomo┼Ťci, ┼╝e robi ┼║le, to nawet je┼Ťli na obiektywnym poziomie tak czyni, tej kategorii grzechu ci─Ö┼╝kiego nie mo┼╝na do niego zastosowa─ç. Nie rozumiem, jak mo┼╝emy wprowadza─ç do moralno┼Ťci ca┼éy korpus przepis├│w i rozstrzygni─Ö─ç, do jakich powinno si─Ö stosowa─ç. Taka wizja chrze┼Ťcija┼ästwa, wype┼énionego systemami przepis├│w i kodeks├│w, jak jaka┼Ť wojskowa organizacja, wydaje si─Ö niezgodna z ewangeliczn─ů nauk─ů o moralno┼Ťci. O rozstrzygni─Öciach magisterium proponowa┼ébym my┼Ťle─ç jako o pr├│bie wsp├│lnego rozeznawania, co jest dobre i co z┼ée. Je┼Ťli pokazuj─ů to skutecznie i kto┼Ť, widz─ůc w nich racj─Ö, post─Öpuje wbrew nim, grzeszy. Trudno jednak tak powiedzie─ç, je┼Ťli nie pokazuj─ů tego w spos├│b pozwalaj─ůcy dostrzec w nich prawd─Ö.

Wszystkie przepisy zawsze s─ů og├│lne, natomiast rzeczywisto┼Ť─ç jest bardzo konkretna. Zawsze pozostaje problem interpretacji. Nawet gdy mamy dogmat, wyja┼Ťnienie i not─Ö od Kongregacji Nauki Wiary, to i tak to wszystko sk┼éada si─Ö ze s┼é├│w, kt├│re mo┼╝na r├│┼╝nie zrozumie─ç. Wtedy pojawia si─Ö kolejna nota wyja┼Ťniaj─ůca do noty wyja┼Ťniaj─ůcej, ale na ko┼äcu ostatecznie jest cz┼éowiek, kt├│ry sam musi t─Ö kwesti─Ö poj─ů─ç. W┼éa┼Ťnie w tym miejscu pojawia si─Ö wolno┼Ť─ç jego sumienia. Musz─Ö sobie sam odpowiedzie─ç na pytanie o to, jak rozumiem dany dogmat i przede wszystkim, jak─ů rol─Ö pe┼éni on w mojej relacji do Boga. Tak samo wygl─ůda to w sprawach moralno┼Ťci. Na ko┼äcu zawsze pozostaje moje sumienie, m├│j os─ůd rozumu, kt├│ry m├│wi: to jest rzeczywi┼Ťcie dobre, a to jest z┼ée.

A zatem co nale┼╝y zrobi─ç w wypadku konfliktu sumienia i magisterium?

Je┼Ťli cz┼éowiek, kt├│ry w swoim sumieniu szczerze, pomimo wszelkich wyk┼éadni, przepis├│w, rad, wskaz├│wek, w tym konkretnym przypadku rozeznaje inaczej ni┼╝ magisterium, powinien za swoim uczciwym os─ůdem p├│j┼Ť─ç. Istot─ů dobrego post─Öpowania jest pytanie, czy to rozwi─ůzanie prowadzi mnie i moich braci do Boga. Je┼Ťli wi─Öc w swoim post─Öpowaniu ÔÇô nawet wbrew oficjalnemu nauczaniu papie┼╝a ÔÇô kieruj─Ö si─Ö tym, co mnie prowadzi do Boga, to co mia┼éoby stanowi─ç przeszkod─Ö, bym do Boga przyst─ůpi┼é sakramentalnie? Powodowa┼éoby to jakie┼Ť dramatyczne p─Ökni─Öcie w cz┼éowieku.

Kiedy katechizowa┼éem w szkole, uczniowie cz─Östo pytali: ÔÇ×prosz─Ö pana, ale czy to jest grzech?ÔÇŁ Pytali o ko┼Ťcielne przepisy i o wyznaczone granice. Mo┼╝na w ten spos├│b my┼Ťle─ç, ale Ojcowie Ko┼Ťcio┼éa czy ┼Ťwi─Öty Tomasz powiedzieliby, ┼╝e w og├│le nie o to chodzi, ┼╝e to chory pomys┼é. Pytanie, czym jest grzech, dotyczy tego, czy ciebie to rozwija i jak pog┼é─Öbia relacje mi─Ödzyludzkie. Nie chodzi o przepis, ale o to, czy moje post─Öpowanie przynios┼éo po┼╝ytek albo szkod─Ö komu┼Ť, zaszkodzi┼éo mi albo mojej relacji do Boga.

Pozosta┼ämy przy przyk┼éadzie antykoncepcji. Czy Ko┼Ťci├│┼é mo┼╝e dopu┼Ťci─ç jej stosowanie?

Postawmy pytanie inaczej: czy mo┼╝e okaza─ç si─Ö, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é si─Ö pomyli┼é? Ko┼Ťci├│┼é ÔÇô czyli nasza wsp├│lnota wiary ÔÇô jak pokazuj─ů badania socjologiczne, uznaje moraln─ů dopuszczalno┼Ť─ç antykoncepcji. Tak┼╝e cz─Ö┼Ť─ç biskup├│w nie widzi w niej z┼éa. Mo┼╝e si─Ö wi─Öc okaza─ç, ┼╝e biskupi pos┼éuchaj─ů tych ┼Ťwieckich (czyli Ko┼Ťcio┼éa!), kt├│rzy m├│wi─ů: stosowanie antykoncepcji nie jest dla naszego ma┼é┼╝e┼ästwa przeszkod─ů w relacji z Bogiem.

W takich przypadkach warto doceni─ç konkretne do┼Ťwiadczenie. Warto zastanowi─ç si─Ö, czy wszyscy rzeczywi┼Ťcie musz─ů zachowywa─ç si─Ö tak samo. Je┼Ťli kamedu┼éa ma pewien spos├│b ┼╝ycia dla niego dobry, a ja ÔÇô jako ma┼é┼╝onek ÔÇô chcia┼ébym przyj─ů─ç jego metody, skrzywdzi┼ébym mn├│stwo os├│b. To, co dla kamedu┼éy jest cnot─ů, dla mnie mo┼╝e by─ç ni─ů przez tydzie┼ä, je┼Ťli um├│wi─Ö si─Ö z ┼╝on─ů i z dzie─çmi, ┼╝e na tydzie┼ä znikn─Ö i zrobi─Ö sobie rekolekcje. Ale gdybym mia┼é ca┼ée ┼╝ycie wdra┼╝a─ç kamedulskie recepty na ┼Ťwi─Öto┼Ť─ç, skrzywdzi┼ébym rodzin─Ö. By─ç mo┼╝e podobnie wygl─ůda to w kwestiach moralnych, z kt├│rych chcieliby┼Ťmy zrobi─ç foremk─Ö, kszta┼étuj─ůc─ů wszystkich wed┼éug jednego wzorca? A przecie┼╝ ostatecznie sami jeste┼Ťmy odpowiedzialni za swoje ┼╝ycie. Nawet papie┼╝ nas z tej odpowiedzialno┼Ťci nie zwolni.

Ostatni sob├│r przypomina, ┼╝e ÔÇ×og├│┼é wiernych, maj─ůcych namaszczenie od Ducha ┼Üwi─Ötego, nie mo┼╝e zb┼é─ůdzi─ç w wierze i t─Ö szczeg├│ln─ů swoj─ů w┼éa┼Ťciwo┼Ť─ç ujawnia przez nadprzyrodzony zmys┼é wiary ca┼éego Ludu, gdy poczynaj─ůc od biskup├│w a┼╝ po ostatniego z wiernych ┼Ťwieckich ujawnia on sw─ů powszechn─ů zgodno┼Ť─ç w sprawach wiary i obyczaj├│wÔÇŁ. Gdzie jest ta powszechna zgodno┼Ť─ç? Zar├│wno biskupi, jak i ┼Ťwieccy, maj─ů przecie┼╝ r├│┼╝ne wizje dobrego ┼╝ycia. Czy powszechna zgoda istnieje, czy te┼╝ ÔÇô za ksi─Ödzem Prusakiem ÔÇô mo┼╝emy m├│wi─ç o ÔÇ×milcz─ůcej schizmieÔÇŁ na przyk┼éad w sprawie antykoncepcji?

Nie wiem, jak na to odpowiedzie─ç. To na pewno cel, do kt├│rego mo┼╝emy zmierza─ç, marzenie, by┼Ťmy byli jednego ducha i jednego umys┼éu, kt├│ry b─Ödzie o┼╝ywia┼é wszystkich wierz─ůcych. Taki obraz wsp├│lnoty znamy z Dziej├│w Apostolskich. Historycy jednak neguj─ů to, by kiedykolwiek w Ko┼Ťciele istnia┼é taki stan idealny. Tak┼╝e aktualnie nie widz─Ö sprawy, w kt├│rej mogliby┼Ťmy powiedzie─ç, ┼╝e powszechna zgodno┼Ť─ç istnieje. Nie potrafi┼ébym jej wskaza─ç nawet na poziomie dogmat├│w. Zgadzamy si─Ö co do tego, ┼╝e B├│g jest w Tr├│jcy jedyny, ale sk─ůd mog─Ö wiedzie─ç, czy wszyscy wierz─ůcy tak samo t─Ö jedno┼Ť─ç rozumiej─ů? To sformu┼éowanie soboru jest jednak o tyle cenne, ┼╝e wskazuje, jak wielk─ů warto┼Ťci─ů jest jedno┼Ť─ç. Przy czym, je┼Ťli w budowaniu naszej jedno┼Ťci mamy si─Ö wzorowa─ç na jedno┼Ťci tr├│jjedynego Boga, to musimy pami─Öta─ç, ┼╝e tak┼╝e On pozostaje w niej r├│┼╝norodny. Jedno┼Ť─ç w wierze to jedno┼Ť─ç w d─ů┼╝eniu do Boga, jedno┼Ť─ç w relacji, kt├│ra mo┼╝e si─Ö r├│┼╝nie przejawia─ç w ┼╝yciu konkretnych chrze┼Ťcijan czy na przyk┼éad ma┼é┼╝e┼ästw. Jedni stosuj─ů metody naturalne, drudzy ┼╝adnych, inni wreszcie stosuj─ů cho─çby antykoncepcj─Ö hormonaln─ů. I by─ç mo┼╝e za jaki┼Ť czas magisterium przyzna im racj─Ö. Bo historia pokazuje, ┼╝e magisterium w wielu momentach przyznawa┼éo si─Ö do b┼é─ůdzenia, co prawda po cichu, ale jednak.

Na przyk┼éad?

Dotyczy to na przyk┼éad interpretacji formu┼éy, ┼╝e poza Ko┼Ťcio┼éem nie ma zbawienia. Podczas soboru florenckiego ustalono, ┼╝e pos┼éusze┼ästwo biskupowi rzymskiemu jest konieczne do zbawienia i cho─çby kto┼Ť przela┼é krew dla Chrystusa, a nie by┼é pos┼éuszny papie┼╝owi, to zbawiony nie b─Ödzie. Nietrudno zgadn─ů─ç, co by na to powiedzia┼é papie┼╝ FranciszekÔÇŽ

Widzimy, jak patrzy na wschodnich m─Öczennik├│w, w┼Ťr├│d nich cho─çby na Kopt├│w nieuznaj─ůcych papieskiego prymatu…

Prawda? Mamy takie zdania i teraz b─ůd┼║ tu cz┼éowieku m─ůdry. Mo┼╝e i chcieliby┼Ťmy my┼Ťle─ç w systemie, ale historia pokazuje, ┼╝e tego systemu po prostu nie ma, jest nieprawdziwy.

Zosta┼ämy jeszcze przy dogmatach. Gdzie w ich ramach teolog ma przestrze┼ä do wolnego badania, do szukania nowych rozwi─ůza┼ä i mo┼╝liwo┼Ťci?

Wa┼╝na jest ┼Ťwiadomo┼Ť─ç tego, ┼╝e m├│wienie nie jest kresem. Cz─Östo odnosimy si─Ö do wyznania wiary, m├│wi─ůc, ┼╝e jest wsp├│lne. Je┼Ťli chcemy wyzna─ç wiar─Ö wsp├│lnie, to ┼╝eby nie by┼éo kakofonii, trzeba dok┼éadnie ustali─ç, co powiemy. Gdy kto┼Ť upiera si─Ö, ┼╝e nie b─Ödzie wyznawa┼é wsp├│lnie wiary, to pokazuje, ┼╝e nie zale┼╝y mu na tym, stawia si─Ö po prostu poza wsp├│lnot─ů. Nie znaczy to, ┼╝e wsp├│lne ÔÇ×CredoÔÇŁ jest jedyne. Jeden z wybitniejszych polskich patrolog├│w, ojciec Henryk Pietras, pisa┼é, ┼╝e do czas├│w soboru nicejskiego Ko┼Ťci├│┼é nie czu┼é potrzeby jednego, wsp├│lnego wyznania wiary. To, ┼╝e obecnie takie funkcjonuje, nie znaczy, ┼╝e nie mo┼╝na pr├│bowa─ç wyznawa─ç wiary inaczej. Nie jest te┼╝ tak, ┼╝e ta wsp├│lna formu┼éa jest zamkni─Öta i ostateczna, bo ÔÇô zn├│w ÔÇô historia pokazuje, ┼╝e ÔÇ×CredoÔÇŁ si─Ö rozwija┼éo. Ca┼éy czas trzeba te┼╝ pami─Öta─ç, ┼╝e wsp├│lne wyznanie wiary raczej ukierunkowuje na tajemnic─Ö, a nie j─ů opisuje, nie jest ostatecznym kresem, ale ┼║r├│d┼éem dalszych egzystencjalnych i r├│wnie┼╝ intelektualnych przyg├│d.

Bywa jednak tak, ┼╝e urz─ůd nauczycielski uznaje, i┼╝ kt├│ry┼Ť teolog w swoich poszukiwaniach poszed┼é za daleko. Najg┼éo┼Ťniejsza taka sprawa po soborze dotyczy Hansa K├╝nga. Jak to si─Ö dzieje, ┼╝e teolog wykracza poza wsp├│lny g┼éos Ko┼Ťcio┼éa, mimo wolno┼Ťci, o kt├│rej m├│wili┼Ťmy?

Przyczyn─ů takiego zachowania Kongregacji Nauki Wiary tak naprawd─Ö jest troska o to, ┼╝eby pewne g┼éosy nie zniszczy┼éy wiary Ko┼Ťcio┼éa. Trzeba jednak pami─Öta─ç, ┼╝e przedstawiciele urz─Ödu nauczycielskiego te┼╝ s─ů lud┼║mi, maj─ů swoje ograniczenia. My┼Ťl─Ö, ┼╝e na t─Ö trosk─Ö mog─ů si─Ö czasem nak┼éada─ç osobiste problemy, l─Öki: o bezpiecze┼ästwo, o w┼éasn─ů pozycj─Ö. Warto jednak tak┼╝e zada─ç pytanie: czy za trosk─Ö o wsp├│ln─ů wiar─Ö s─ů odpowiedzialni tylko konkretni biskupi z Rzymu, czy te┼╝ mo┼╝e wszyscy po trochu? W XX wieku mieli┼Ťmy takich prorok├│w, kt├│rzy byli uciszani przez urz─ůd nauczycielski, a potem si─Ö okazywa┼éo, ┼╝e jednak to oni mieli racj─Ö. Z czasem zostali zaproszeni do pracy przy drugim soborze watyka┼äskim i dostali kapelusze kardynalskie.
Je┼Ťli za┼Ť chodzi o teolog├│w balansuj─ůcych na granicy ortodoksji: poniewa┼╝ B├│g jest mi┼éosierny, to jakby┼Ťmy nie pob┼é─ůdzili, w gruncie rzeczy zawsze jest szansa powrotu ze z┼éej drogi. B├│g te┼╝ z ka┼╝dego z┼éa mo┼╝e wyci─ůgn─ů─ç jakie┼Ť dobro. W Ksi─Ödze M─ůdro┼Ťci Syracha mo┼╝emy przeczyta─ç: ÔÇ×A┼╝ do ┼Ťmierci stawaj do zapas├│w o prawd─Ö, a Pan B├│g b─Ödzie walczy┼é o ciebieÔÇŁ. To zdanie, kt├│re mocno przemawia do ka┼╝dego chrze┼Ťcijanina, a szczeg├│lnie do teolog├│w. Poszukuj prawdy, walcz o ni─ů bez l─Öku, bo czego by┼Ť nie zrobi┼é, nawet je┼Ťli b─Ödzie ci─Ö krytykowa┼é urz─ůd nauczycielski, Pan B├│g b─Ödzie walczy┼é za ciebie. To daje poczucie wolno┼Ťci i ostatecznego bezpiecze┼ästwa.

 ***

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś