magazyn lewicy katolickiej

S. Chyrowicz: Bez kropki nad ÔÇ×iÔÇŁ

W przypadku moralno┼Ťci chcieliby┼Ťmy wszystko pouk┼éada─ç od A do Z. Potrzeba nam pokory w podchodzeniu do moralnych problem├│w. B─Ödziemy z mozo┼éem rozwi─ůzywa─ç jedne ludzkie dramaty, ale ┼╝ycie b─Ödzie nios┼éo kolejne.
S. Chyrowicz: Bez kropki nad ÔÇ×iÔÇŁ
Ilustr.: Anna Mici┼äska (orygina┼é obrazu pochodzi z www.flickr.com i zosta┼é wykorzystany przez autork─Ö ilustracji zgodnie z licencj─ů CC BY 2.0)

Sam Childers, w m┼éodo┼Ťci narkoman i gangster, nawr├│ci┼é si─Ö i, ju┼╝ jako pastor, wyjecha┼é na misj─Ö do Sudanu Po┼éudniowego. W czasach najwi─Ökszej aktywno┼Ťci Armii Bo┼╝ego Oporu za┼éo┼╝y┼é tam sierociniec. O┼Ťrodek wielokrotnie by┼é atakowany przez partyzant├│w. Childers zdecydowa┼é si─Ö na jego zbrojn─ů obron─Ö, w wyniku czego zyska┼é specyficzny przydomek ÔÇ×kaznodziei z karabinemÔÇŁ. Jak oceni┼éaby siostra jego post─Öpowanie?

Wyst─Öpowa┼é w obronie swojej i dzieci. Znana nam doskonale zasada pozwalaj─ůca u┼╝y─ç si┼éy w obronie w┼éasnej zwraca uwag─Ö na to, ┼╝e w momencie, w kt├│rym cz┼éowiek jest zagro┼╝ony przez niesprawiedliwego agresora, podj─Öcie przez niego walki proporcjonalnej do zagro┼╝enia jest czym┼Ť jak najbardziej uzasadnionym. Prawo Childersa do obrony zosta┼éo jeszcze dodatkowo wzmocnione, poniewa┼╝ chodzi┼éo nie tylko o niego, ale tak┼╝e o powierzone mu dzieci. Prawo do obrony w┼éasnej, a tak┼╝e os├│b nam powierzonych, nie budzi w moim przekonaniu wi─Ökszych kontrowersji natury moralnej.

A czy ta ocena zmieni si─Ö, je┼Ťli dodamy, ┼╝e Childers organizowa┼é tak┼╝e zbrojne rajdy w celu odbicia dzieci, kt├│re ju┼╝ zosta┼éy wcielone do partyzantki? Stawa┼é si─Ö agresorem.

W takim wypadku sprawa staje si─Ö kontrowersyjna. Wszystko zale┼╝y od tego, jak zinterpretujemy prewencyjny charakter dzia┼éa┼ä podejmowanych przez Childersa. Jak rozumiem, atakowa┼é, poniewa┼╝ wiedzia┼é, ┼╝e gdzie┼Ť kryj─ů si─Ö zagra┼╝aj─ůce jemu i jego dzieciom oddzia┼éy. Wychodzi┼é zatem z za┼éo┼╝enia, ┼╝e je┼Ťli on nie zaatakuje, to sam zostanie zaatakowany. Model prewencyjny jest jednym z wymienianych rodzaj├│w wojen. Jest jednak uznawany za moralnie kontrowersyjny, poniewa┼╝ dop├│ki kto┼Ť nie zostanie zaatakowany, jest jedynie potencjaln─ů, a nie aktualn─ů ofiar─ů. Je┼╝eli jednak Childers wyst─Öpowa┼é w obronie os├│b mu powierzonych…

Albo tych, kt├│re jeszcze nie zosta┼éy mu powierzone, poniewa┼╝ walczy┼é nie tylko o dzieci z sieroci┼äca.

Pytanie og├│lne brzmi zatem: je┼Ťli wiemy, ┼╝e kto┼Ť jest ofiar─ů, to czy mamy prawo odbi─ç go z r─ůk prze┼Ťladowcy, czy te┼╝ powinni┼Ťmy pozosta─ç bierni? Trudno zaakceptowa─ç pozostawienie kogo┼Ť na pastw─Ö losu, gdy zdajemy sobie spraw─Ö – jak cho─çby w przypadku je┼äc├│w wojennych – z tego, ┼╝e jest torturowany i przetrzymywany w nieludzkich warunkach. Solidarno┼Ť─ç i poczucie odpowiedzialno┼Ťci za drugich sk┼éaniaj─ů nas do podj─Öcia dzia┼éania. Ocena interwencji podejmowanych przez Childersa b─Ödzie jednak wymaga┼éa uwzgl─Ödnienia sposobu, w jaki pr├│bowa┼é odbi─ç dzieci z r─ůk prze┼Ťladowc├│w. M├│g┼é przecie┼╝ okaza─ç si─Ö w trakcie rajd├│w jeszcze bardziej okrutny, ni┼╝ partyzanci – m├│g┼é te┼╝ ograniczy─ç si─Ö jedynie do dzia┼éa┼ä niezb─Ödnych dla powodzenia akcji.

Czy w sytuacjach takich dylemat├│w, albo jeszcze trudniejszych ni┼╝ ten, o kt├│rym rozmawiamy, mo┼╝na m├│wi─ç o dobrych lub z┼éych rozwi─ůzaniach?

Kiedy cz┼éowiek staje przed moralnym dylematem, zazwyczaj nie znajduje si─Ö w sytuacji sprzyjaj─ůcej snuciu filozoficznych refleksji, nie jest to sytuacja etyka analizuj─ůcego trudny kazus ÔÇ×zza biurkaÔÇŁ. Dylemat nie jest sytuacj─ů, kt├│r─ů si─Ö planuje. Staj─ůc ÔÇ×tu i terazÔÇŁ przed dramatycznym wyborem, podmiot dokonuje go ostatecznie w przekonaniu, ┼╝e wybrana opcja jest najs┼éuszniejsz─ů rzecz─ů, jak─ů m├│g┼é w danej sytuacji uczyni─ç. Nie znaczy to jednak, ┼╝e nie dostrzega racji stoj─ůcych za opcj─ů konkurencyjn─ů. My┼Ťl─Ö zatem, ┼╝e nale┼╝a┼éoby tutaj m├│wi─ç nie tyle o dobrych i z┼éych rozwi─ůzaniach, co raczej o dzia┼éaniu w dobrej wierze oraz bardziej lub mniej szcz─Ö┼Ťliwych skutkach takiej czy innej decyzji. Wracaj─ůc do przyk┼éadu: mamy prawo si─Ö broni─ç, zw┼éaszcza, gdy stajemy w obronie kogo┼Ť, kto zosta┼é nam powierzony. Zdajemy sobie spraw─Ö, ┼╝e obrona mo┼╝e wi─ůza─ç si─Ö z odebraniem komu┼Ť ┼╝ycia. Podj─Öte przez nas dzia┼éania obronne zosta┼éy jednak sprowokowane przez tych, kt├│rzy nas zaatakowali. Uchylanie si─Ö od obronnej walki by┼éoby przyznaniem wi─Ökszego prawa agresorowi, ni┼╝ ofierze, co z ca┼é─ů pewno┼Ťci─ů by┼éoby niesprawiedliwe. Prawo do obrony nie czyni jednak tej sytuacji komfortow─ů pod wzgl─Ödem moralnym.

Czyli mo┼╝na pokusi─ç si─Ö jednak o jej moraln─ů ocen─Ö?

Sytuacj─Ö mo┼╝na ocenia─ç, trudno oceni─ç dzia┼éaj─ůcego. Normy etyki s─ů og├│lne, sytuacja dylematu zawsze konkretna i szczeg├│┼éowa. Ponadto to nie moralista b─Ödzie podejmowa┼é decyzje w konkretnej sytuacji, tylko kto┼Ť, kto jest w ni─ů zaanga┼╝owany. Nawet w mniej skomplikowanych przypadkach mo┼╝na odpowiedzie─ç pr├│buj─ůcemu je ocenia─ç etykowi: ÔÇ×nie by┼ée┼Ť w tej sytuacji i nie mo┼╝esz siebie w niej postawi─çÔÇŁ. Kto┼Ť, kto staje przed dramatycznym wyborem, widzi tak─ů liczb─Ö mo┼╝liwo┼Ťci, jak─ů widzi, i spo┼Ťr├│d nich wybiera t─Ö, kt├│r─ů uznaje za najs┼éuszniejsz─ů. I w┼éa┼Ťnie za to odpowiada: za w┼éasne opinie i decyzje. W sytuacji dylematu stajemy wobec specyficznych, najcz─Ö┼Ťciej nieoczekiwanych okoliczno┼Ťci, kt├│rych nie jeste┼Ťmy w stanie przewidzie─ç. Nie mamy prawa s─ůdzi─ç ludzi, kt├│rzy znale┼║li si─Ö w takiej sytuacji. By┼éoby to z naszej strony ogromnym zarozumialstwem.

Czy mamy tutaj po prostu do czynienia z wyborem ÔÇ×mniejszego z┼éaÔÇŁ?

Wsz─Ödzie tam, gdzie pojawia si─Ö s┼éowo ÔÇ×mniejszeÔÇŁ albo ÔÇ×wi─ÖkszeÔÇŁ, musi istnie─ç jaka┼Ť miara. Je┼Ťli m├│wimy o warto┼Ťciach moralnych, to niezmiernie trudno m├│wi─ç o tym, kt├│ra jest wa┼╝niejsza, a kt├│ra mniej wa┼╝na. Warto┼Ťci moralne s─ů niewsp├│┼émierne. Nie wiem, ile wolno┼Ťci mie┼Ťci si─Ö w sprawiedliwo┼Ťci, a ile wierno┼Ťci w prawdom├│wno┼Ťci. Podobnie jak w matematyce: brak wsp├│lnego mianownika utrudnia nam orzeczenie, co jest wa┼╝niejsze.

Nie mamy jednak w─ůtpliwo┼Ťci, ┼╝e maj─ůc do wyboru kradzie┼╝ i morderstwo, powinni┼Ťmy dokona─ç kradzie┼╝y.

Operuj─ůc kategori─ů mniejszego z┼éa, odwo┼éujemy si─Ö do skutk├│w dzia┼éania, poniewa┼╝ ┼éamanie norm przynosi za sob─ů okre┼Ťlone konsekwencje. Z┼éo skutk├│w jest mierzalne, gdy┼╝ mog─Ö okre┼Ťli─ç, co jest wi─Öksz─ů, a co mniejsz─ů strat─ů. Problem polega na tym, ┼╝e same konsekwencje nie mog─ů by─ç wyznacznikiem moralno┼Ťci.

Czym zatem mo┼╝e kierowa─ç si─Ö cz┼éowiek stoj─ůcy przed moralnym wyborem?

Ka┼╝dy z nas kieruje si─Ö jakim┼Ť systemem warto┼Ťci, kt├│ry jest mu bliski. Uwa┼╝amy na przyk┼éad, ┼╝e ┼╝ycie ludzkie jest warto┼Ťci─ů, wobec czego staramy si─Ö ochroni─ç swoj─ů w┼éasn─ů egzystencj─Ö, a tak┼╝e, w miar─Ö mo┼╝liwo┼Ťci, pozostawi─ç przy ┼╝yciu wroga. Je┼Ťli odrzucimy przekonanie, jakoby ┼╝ycie ka┼╝dego cz┼éowieka stanowi┼éo warto┼Ť─ç, nie b─Ödziemy w sytuacji obrony koniecznej szanowa─ç ┼╝ycia agresora – powiemy, ┼╝e sam jest sobie winien.

A co wyznacza miejsce tych warto┼Ťci w hierarchii? Czy jest to zupe┼énie subiektywne?

Nie s─ůdz─Ö, ┼╝eby by┼éa to hierarchia czysto subiektywna. Przedstawianie hierarchii warto┼Ťci po┼é─ůczone jest zazwyczaj ze wskazywaniem obiektywnego ich fundamentu, na przyk┼éad prawa naturalnego lub praw cz┼éowieka. Zak┼éadamy wtedy, ┼╝e niezale┼╝nie od naszych subiektywnych s─ůd├│w istniej─ů warto┼Ťci o charakterze uniwersalnym, kt├│re s─ů cenne dla wszystkich ludzi bez wzgl─Ödu na dziel─ůce ich r├│┼╝nice. Chroni─ůce tych warto┼Ťci normy r├│wnie┼╝ maj─ů charakter uniwersalny, czyli s─ů wi─ů┼╝─ůce dla wszystkich ludzi.

Czy w takim razie ┼║r├│d┼éem hierarchii warto┼Ťci jest tak┼╝e Ewangelia?

Oczywi┼Ťcie, ┼╝e tak. Nie dostrzegam jednak istotnych r├│┼╝nic co do tre┼Ťci pomi─Ödzy warto┼Ťciami nazywanymi uniwersalnymi ze wzgl─Ödu na mo┼╝liwo┼Ť─ç ich odkrycia przy pomocy rozumu i do┼Ťwiadczenia, a warto┼Ťciami g┼éoszonymi przez Ewangeli─Ö. Przyk┼éadowo warto┼Ť─ç ludzkiego ┼╝ycia i chroni─ůca je norma ÔÇ×nie zabijajÔÇŁ, do kt├│rej nawi─ůzujemy w rozmowie, jest norm─ů o charakterze uniwersalnym. Doktryna chrze┼Ťcija┼äska t─Ö norm─Ö wzmacnia, nazywaj─ůc ┼╝ycie ┼Ťwi─Ötym, a m├│wi─ůc jeszcze precyzyjniej, wzmacnia motywacj─Ö do jej przestrzegania. Charakteru uniwersalnego nie maj─ů normy o charakterze religijnym, jak cho─çby te nakazuj─ůce ┼Ťwi─Öci─ç okre┼Ťlony dzie┼ä. Norma ÔÇ×nie zabijajÔÇŁ nie jest jednak jedynie norm─ů religijn─ů. W objawieniu zyskuje dodatkowe wzmocnienie, ale jest to norma, do uznania kt├│rej mo┼╝e doj┼Ť─ç ka┼╝dy cz┼éowiek.

Ewangelia stawia jednak swoje wymagania ostrzej. Nakazuje mi┼éo┼Ť─ç nieprzyjaci├│┼é i nadstawianie drugiego policzka. Jak to radykalne wezwanie pogodzi─ç z prawem obrony w┼éasnego ┼╝ycia?

┼Üwi─Öty Tomasz nie mia┼é z tym problem├│w. Mi┼éo┼Ť─ç nieprzyjaci├│┼é nie wyklucza obrony w┼éasnego ┼╝ycia, kt├│re ma dok┼éadnie tak─ů sam─ů warto┼Ť─ç, jak ┼╝ycie agresora. Wcale nie twierdzimy, ┼╝e jego ┼╝ycie jest mniej wa┼╝ne. To nie zemsta, tylko obrona fundamentalnej warto┼Ťci. Jej skuteczno┼Ť─ç mo┼╝e, ale nie musi, wi─ůza─ç si─Ö z pozbawieniem agresora ┼╝ycia. Ponadto, je┼Ťli nie staniemy w obronie krzywdzonych i bezbronnych, istnieje niebezpiecze┼ästwo, ┼╝e z┼éamiemy elementarne zasady sprawiedliwo┼Ťci. Musimy uwa┼╝nie analizowa─ç konteksty, w jakich padaj─ů w Ewangelii s┼éowa o nieprzeciwstawianiu si─Ö z┼éu.

Czy Ewangelia pozostaje zatem jedynie ┼║r├│d┼éem motywacji? Wydaje si─Ö przecie┼╝, ┼╝e wymaga od cz┼éowieka wi─Öcej, ni┼╝ deklaracja praw cz┼éowieka.

Wymaga wi─Öcej tam, gdzie wykracza poza proste zasady sprawiedliwo┼Ťci, na przyk┼éad nakazuj─ůc mi┼éo┼Ť─ç nieprzyjaci├│┼é i nieodp┼éacanie z┼éem za z┼éo. Podczas gdy fundamentalne poczucie sprawiedliwo┼Ťci sk┼éania nas do wyr├│wnywania rachunku krzywd, Ewangelia wzywa, by z┼éo zwyci─Ö┼╝a─ç ÔÇô w tym miejscu nie mamy ju┼╝ do czynienia jedynie z intuicj─ů! Ewangelia wskazuje szczytny idea┼é. Czy mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e Chrystus stawia przed swoimi wyznawcami niezwykle wysokie wymagania moralne? Ale┼╝ oczywi┼Ťcie, ┼╝e tak. Gdyby┼Ťmy cz─Ö┼Ťciej to podkre┼Ťlali, by─ç mo┼╝e – paradoksalnie! – ┼éatwiej by┼éoby nam tej moralno┼Ťci broni─ç.

Czy sprostanie takim idea┼éom wymaga heroizmu?

My┼Ťl─Ö, ┼╝e nale┼╝y rozr├│┼╝ni─ç heroizm dotycz─ůcy spektakularnych sytuacji i heroizm dnia codziennego. Wierno┼Ť─ç Ewangelii mo┼╝e wymaga─ç heroicznych decyzji, takich jak na przyk┼éad decyzja Tomasza Morusa, kt├│ry zosta┼é stracony, poniewa┼╝ nie chcia┼é zaakceptowa─ç ponownego ma┼é┼╝e┼ästwa kr├│la Henryka VIII. Heroizm mo┼╝e si─Ö jednak przejawia─ç tak┼╝e w codziennych wyborach zwyk┼éych ludzi. Cz┼éowiek znajduj─ůcy si─Ö w trudnej sytuacji finansowej m├│g┼éby pokusi─ç si─Ö o drobne oszustwa, kt├│rych wyj┼Ťcie na jaw jest ma┼éo prawdopodobne. Je┼Ťli dzie┼ä po dniu opiera si─Ö tego rodzaju pokusom, pozostaj─ůc uczciwym cz┼éowiekiem, mo┼╝e mie─ç to wymiar cichego heroizmu. Zw┼éaszcza gdy wierno┼Ť─ç idea┼éom okupiona jest spo┼éecznym ostracyzmem ze strony ┼Ťrodowiska, kt├│re nie dostrzega niczego nagannego w korzystaniu z nadarzaj─ůcych si─Ö okazji do wzbogacenia, a w wy┼éamuj─ůcym si─Ö z przyj─Ötej praktyki koledze dostrzega wroga. Uczciwy w gronie oszust├│w zawsze b─Ödzie podejrzany. Tego rodzaju wierno┼Ť─ç idea┼éom Ewangelii nie polega na spektakularnych dzia┼éaniach, a przecie┼╝ wymaga czasem heroizmu.

Wydaje mi si─Ö jednak, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é przez swoj─ů polityk─Ö kanonizacyjn─ů stawia nam m─Öcze┼ästwo jako pewien wz├│r. M─Öczennicy zajmuj─ů szczeg├│ln─ů pozycj─Ö w, i tak ju┼╝ elitarnym, gronie ┼Ťwi─Ötych.

┼Üwi─Ötych nale┼╝y podziwia─ç, ale niekoniecznie na┼Ťladowa─ç. Sytuacje, w kt├│rych si─Ö znale┼║li, s─ů nam cz─Östo obce, prawdopodobie┼ästwo, ┼╝e si─Ö w nich znajdziemy za┼Ť znikome. My┼Ťl─Ö, ┼╝e Ko┼Ťci├│┼é dlatego w spos├│b szczeg├│lny wywy┼╝sza m─Öczennik├│w, ┼╝e, daj─ůc poprzez chrzest krwi ┼Ťwiadectwo swojej wierze, osi─ůgn─Öli zbawienie. To nie tyle konkretny wz├│r do na┼Ťladowania, ile dow├│d na to, ┼╝e nawet w bardzo trudnych sytuacjach, w kt├│rych stawk─ů jest ┼╝ycie, mo┼╝na pozosta─ç wiernym chrze┼Ťcija┼ästwu. A zatem tak┼╝e w znacznie ┼éatwiejszych sytuacjach, kt├│re s─ů moim udzia┼éem, mo┼╝liwe jest dochowanie przeze mnie wierno┼Ťci. Postawa m─Öczennik├│w niesie nam nadziej─Ö. Ponadto, kiedy czytamy o ┼╝yciu ┼Ťwi─Ötych, rozpoznajemy ich czasem jako bardzo zwyczajnych ludzi, kt├│rym uda┼éo si─Ö dobrze ┼╝y─ç – dlaczego zatem nie mia┼éoby si─Ö uda─ç i mnie? Oczywi┼Ťcie w zupe┼énie innej sytuacji i w mierzeniu si─Ö z zupe┼énie innymi problemami, bo nie istniej─ů dwa identyczne ludzkie ┼╝yciorysy. Dlatego w┼éa┼Ťnie na┼Ťladowanie ┼╝ycia ┼Ťwi─Ötych nie ma sensu. Zauwa┼╝my nadto, ┼╝e Ewangelia nie nakazuje wprost heroizmu ani m─Öcze┼ästwa. Nie zmienia to faktu, ┼╝e wierno┼Ť─ç Ewangelii w codziennym ┼╝yciu mo┼╝e od nas wymaga─ç heroizmu, nie tego jednak, o kt├│rym my┼Ťlimy, wspominaj─ůc m─Öczennik├│w za wiar─Ö lub ludzi, kt├│rzy mimo szanta┼╝u i prze┼Ťladowa┼ä, pozostali jej wierni. S─ů i tacy, kt├│rzy w tego rodzaju sytuacjach si─Ö za┼éamuj─ů – nie nam ich s─ůdzi─ç.

Ofiar─ů takiego szanta┼╝u pad┼é portugalski misjonarz Sebastian Rodrigues, kt├│ry w zamian za zaprzestanie prze┼Ťladowa┼ä, kt├│rych ofiarami byli japo┼äscy chrze┼Ťcijanie, wypar┼é si─Ö swojej wiary. Ostatecznie j─ů straci┼é i do ko┼äca ┼╝ycia nie odzyska┼é. Czy postawieni przed takim wyborem powinni┼Ťmy wyrzec si─Ö swoich idea┼é├│w?

Nikt z nas nie ma prawa s─ůdzi─ç ludzi, kt├│rzy za┼éamali si─Ö w obliczu prze┼Ťladowa┼ä lub stracili wiar─Ö. Nie wiemy te┼╝, czy ostatecznie Rodrigues znalaz┼é si─Ö w gronie zbawionych. Lepiej zostawmy to mi┼éosierdziu Boga, kt├│ry doskonale zna dramat i intencje Rodriquesa – by─ç mo┼╝e sobie zatem jako┼Ť z nim ÔÇ×poradzi┼éÔÇŁ. Jeste┼Ťmy jednak moralnie odpowiedzialni najpierw i przede wszystkim za siebie. Kto┼Ť m├│g┼éby uzna─ç za egoizm to, ┼╝e w imi─Ö wierno┼Ťci w┼éasnym idea┼éom nie godz─Ö si─Ö na zdrad─Ö, wierz─ůc, ┼╝e w┼éa┼Ťnie dzi─Öki niej uratuj─Ö innych. Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana. Szanta┼╝, kt├│remu uleg┼é misjonarz, kt├│remu my te┼╝ czasem ulegamy, jest sytuacj─ů, w kt├│rej fa┼észywie czyni si─Ö kogo┼Ť odpowiedzialnym za dzia┼éanie, kt├│rego de facto nie dokona┼é. Uleganie mu jest zatem zawsze jakim┼Ť kompromisem ze z┼éem. Godz─Ö si─Ö na gr─Ö zaproponowan─ů przez szanta┼╝yst─Ö w obawie przed utrat─ů jakiego┼Ť dobra (cho─çby bezpiecze┼ästwa bliskich), nie maj─ůc gwarancji, ┼╝e rzeczywi┼Ťcie nic z┼éego ich nie spotka. Je┼Ťli si─Ö nie zgodz─Ö, ostatecznie to nie ja ich skrzywdz─Ö, ale kto┼Ť inny. Wracaj─ůc do przyk┼éadu Rodriguesa – trudno przes─ůdza─ç, ┼╝e zdrada misjonarza by┼éa najlepszym, co m├│g┼é dla nich uczyni─ç. W momencie, w kt├│rym Rodrigues wypar┼é si─Ö swojej wiary, ich ofiara traci┼éa sens. Uratowali ┼╝ycie, ale r├│wnie┼╝ co┼Ť stracili.

Nie mnie jednak ocenia─ç ludzi, kt├│rzy ulegli szanta┼╝owi. Bywa, ┼╝e to oni sami siebie oceniaj─ů. I nie┼éatwo im z tym ┼╝y─ç. Dla os├│b, kt├│re w czasach PRL-u sz┼éy na wsp├│┼éprac─Ö z aparatem bezpiecze┼ästwa, problem nie sko┼äczy┼é si─Ö wraz z upadkiem komunizmu…

Mo┼╝na my┼Ťle─ç o tym w inny spos├│b: ludzie, kt├│rzy zgodzili si─Ö donosi─ç SB, ┼╝eby uchroni─ç najbli┼╝szych, te┼╝ w pewnym sensie s─ů m─Öczennikami, bo dla obrony idea┼éu, kt├│rym w tym wypadku by┼éo bezpiecze┼ästwo rodziny, po┼Ťwi─Öcili swoje dobre imi─Ö i czyste sumienie.

Pytanie, czy powinni… To, ┼╝e nie┼éatwo ┼╝y─ç z pi─Ötnem zdrady, jest ewidentne. Czy jednak mamy obowi─ůzek moralnego po┼Ťwi─Öcania si─Ö dla drugich i czy inni maj─ů prawo takiego po┼Ťwi─Öcenia od nas wymaga─ç?

W ka┼╝dym wypadku dochodzi do moralnego po┼Ťwi─Öcenia. Gdyby kto┼Ť nie zgodzi┼é si─Ö na zdrad─Ö, po┼Ťwi─Öci┼éby ten idea┼é, kt├│rym jest dla niego bezpiecze┼ästwo najbli┼╝szych.

Uleganie szanta┼╝owi nigdy nie jest dobrym wyj┼Ťciem, cho─ç zgadzam si─Ö, ┼╝e w ka┼╝dej z mo┼╝liwych w tej sytuacji opcji dzia┼éania co┼Ť tracimy. Je┼Ťli ulegn─Ö, po┼Ťwi─Öcam swoje zasady, je┼Ťli nie, moich bliskich mo┼╝e spotka─ç krzywda. Jednak to nie ja ich krzywdz─Ö, nie odpowiadam moralnie za to, co zrobi szanta┼╝ysta. Nie wiemy te┼╝, czy je┼Ťli ulegniemy szanta┼╝owi, naprawd─Ö uchronimy bliskich. Skoro przestaniemy by─ç ju┼╝ szanta┼╝y┼Ťcie potrzebni, nie b─Ödzie mia┼é ┼╝adnych powod├│w, by dotrzyma─ç danego nam s┼éowa. Za to szkoda, kt├│r─ů wyrz─ůdz─Ö samemu sobie, ┼éami─ůc uznane za s┼éuszne zasady, b─Ödzie p├│┼║niej rzutowa┼éa na ┼╝ycie moje i moich bliskich. S─ůdz─Ö wi─Öc, ┼╝e lepszym wyj┼Ťciem jest nieuleganie szanta┼╝owi. Nie wykluczam jednak, ┼╝e kto┼Ť, kto stanie przed takim wyborem, rozezna sytuacj─Ö inaczej i uzna, ┼╝e uleg┼éo┼Ť─ç szanta┼╝y┼Ťcie jest najs┼éuszniejsz─ů rzecz─ů, jak─ů mo┼╝e uczyni─ç. W swoim szczerym przekonaniu zrobi┼é najlepiej, jak m├│g┼é, czyli post─ůpi┼é dobrze. Pytanie tylko, czy r├│wnie┼╝ s┼éusznie.

Czy zatem ka┼╝dy musi ostatecznie szuka─ç swoich w┼éasnych odpowiedzi?

Nie znamy do ko┼äca prawide┼é otaczaj─ůcego nas ┼Ťwiata przyrody i jako┼Ť si─Ö na to godzimy. A w przypadku moralno┼Ťci chcieliby┼Ťmy wszystko pouk┼éada─ç od A do Z. Potrzeba nam pokory w podchodzeniu do moralnych problem├│w. Jeste┼Ťmy chyba czasem zbyt zarozumiali, gdy chcemy jednoznacznie i bez najmniejszych w─ůtpliwo┼Ťci rozstrzygn─ů─ç wszystkie szczeg├│┼éowe sytuacje. Tymczasem tutaj nie ma i nie b─Ödzie nigdy z g├│ry gotowych odpowiedzi. S─ů og├│lne normy i dalece szczeg├│┼éowe sytuacje, kt├│re s─ů naszym udzia┼éem. Nie dysponujemy gotowymi odpowiedziami na ka┼╝dy problem, poniewa┼╝ ka┼╝dy z nas mierzy si─Ö z ┼╝yciem, kt├│re nie jest zamkni─Öt─ů ca┼éo┼Ťci─ů. Nie przewidzimy i nie dopniemy wszystkich sytuacji do ko┼äca. B─Ödziemy z mozo┼éem rozwi─ůzywa─ç jedne ludzkie dramaty, ale ┼╝ycie b─Ödzie nios┼éo kolejne. Nie zawsze udaje si─Ö postawi─ç kropk─Ö nad ÔÇ×iÔÇŁ.

Ani odno┼Ťnie swojego, ani cudzego ┼╝ycia?

Istnieje pokusa, by─ç mo┼╝e diabelska, ┼╝eby z g├│ry ferowa─ç moralne oceny ka┼╝dej mo┼╝liwej sytuacji, w kt├│rej znale┼║li si─Ö inni, a kt├│ra nas na szcz─Ö┼Ťcie omin─Ö┼éa. Kiedy stawia si─Ö pytanie o dopuszczalno┼Ť─ç tak zwanego ÔÇ×k┼éamstwa z konieczno┼ŤciÔÇŁ, z regu┼éy pada odpowied┼║, ┼╝e jest ono dopuszczalne, ÔÇ×bo przecie┼╝ gdyby┼Ť ukrywa┼é ┼╗yd├│w…ÔÇŁ Problem polega na tym, ┼╝e nikt z nas nie ukrywa ┼╗yd├│w i jest ma┼ée prawdopodobie┼ästwo, ┼╝e znajdziemy si─Ö w podobnej sytuacji. Wyci─ůgamy ÔÇ×armat─ÖÔÇŁ, ┼╝eby wskaza─ç na mo┼╝liwo┼Ť─ç usprawiedliwienia naszych ma┼éych szwindli. Dyskutujemy o wielkich problemach moralnych, bo wychodzimy z za┼éo┼╝enia, ┼╝e je┼╝eli ustalony przez nas porz─ůdek i przyj─Öte przez nas przekonania moralne zdadz─ů egzamin w tak dramatycznych okoliczno┼Ťciach, to sprawdz─ů si─Ö r├│wnie┼╝ w tych codziennych. Tyle tylko, ┼╝e nasze ┼╝ycie jest codzienne. Na co dzie┼ä nie prze┼╝ywamy takich dramat├│w. Prze┼╝ywamy inne: mo┼╝e prostsze, a mo┼╝e w┼éa┼Ťnie trudniejsze. I to z nimi musimy si─Ö mierzy─ç.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś