Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

S. Ancilla: Mog┼éabym by─ç siostr─ů, nie b─Öd─ůc lekarzem. Ale nie odwrotnie

W pos┼éusze┼ästwie dopuszczalny jest dialog. Kiedy dostaj─Ö polecenie od prze┼éo┼╝onej, to mog─Ö, a nawet powinnam, wyrazi─ç swoje zdanie, je┼╝eli czuj─Ö jak─ů┼Ť trudno┼Ť─ç. Z wieloma problemami pokazanymi w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Zakonnice odchodz─ů po cichuÔÇŁ trudno polemizowa─ç. Ale trzeba pami─Öta─ç, ┼╝e to do┼Ťwiadczenie pojedynczych os├│b.

ilustr.: Zuzia Wicha

ilustr.: Zuzia Wicha


Z siostr─ů Ancill─ů Dziarsk─ů ze zgromadzenia Si├│str Franciszkanek S┼éu┼╝ebnic Krzy┼╝a oraz lekarzem rodzinnym w zak┼éadzie dla niewidomych┬áw Laskach rozmawiaj─ů Ala Budzy┼äska i Wanda Kaczor.
***
ALA BUDZY┼âSKA, WANDA KACZOR: Od dawna pr├│bowa┼éy┼Ťmy porozmawia─ç o ksi─ů┼╝ce Marty Abramowicz ÔÇ×Zakonnice odchodz─ů po cichuÔÇŁ z siostr─ů zakonn─ů. Wszystkie z g├│ry odmawia┼éy, nie pytaj─ůc o szczeg├│┼éy. Dlaczego siostry maj─ů tak du┼╝─ů obaw─Ö przed zabieraniem g┼éosu publicznie, w dodatku w sprawie, kt├│ra bezpo┼Ťrednio ich dotyczy?
S. ANCILLA: To mo┼╝e wynika─ç z obawy, ┼╝e przekazana informacja b─Ödzie w pewien spos├│b zniekszta┼écona. Ponadto siostry, wst─Öpuj─ůc do zgromadzenia, wybieraj─ů ┼╝ycie ukryte ÔÇô swego rodzaju ÔÇ×dystansÔÇŁ do ┼Ťwiata ÔÇô┬ái nie szukaj─ů rozg┼éosu.
Je┼Ťli w og├│le m├│wimy o powo┼éaniu i o ┼╝yciu zakonnym, to m├│wimy o swego rodzaju tajemnicy dost─Öpnej tym, kt├│rzy ten dar otrzymuj─ů. Te osoby, kt├│rym Pan B├│g da┼é inne ┼éaski, do ko┼äca tego nie zrozumiej─ů i my┼Ťl─Ö, ┼╝e obawa przed dzieleniem si─Ö swoim do┼Ťwiadczeniem wynika z tego, ┼╝e mo┼╝e by─ç ono niezrozumia┼ée dla szerszego kr─Ögu odbiorc├│w. Moje odczuwanie tego, jak Pan B├│g mnie prowadzi, mo┼╝e by─ç dla kogo┼Ť czym┼Ť zupe┼énie obcym, dziwnym, niezrozumia┼éym. Inaczej zinterpretowanym. Do┼Ťwiadczenia opisywane we wspomnianej ksi─ů┼╝ce s─ů osobiste, do┼Ť─ç subiektywne. Czasami jest tak, ┼╝e Pan B├│g, daj─ůc trud, daje te┼╝ Bo┼╝e spojrzenie na to. Je┼╝eli zaczynamy patrze─ç na te trudy tylko od strony ludzkiej, to do ko┼äca nie jest to. No w┼éa┼Ťnie, nawet nie potrafi─Ö tego do ko┼äca wyt┼éumaczy─ç…
Ale zadziwiaj─ůca jest te┼╝ sytuacja, w kt├│rej dyskusja, jaka wywi─ůza┼éa si─Ö wok├│┼é ksi─ů┼╝ki, tak naprawd─Ö odbywa si─Ö bez udzia┼éu samych zainteresowanych.
Rzeczywi┼Ťcie, czytelnik, nie maj─ůc w┼éasnych do┼Ťwiadcze┼ä, po tej lekturze mo┼╝e mie─ç wra┼╝enie, ┼╝e ┼╝ycie zakonne nie ma sensu. Tak r├│┼╝ne osoby, do┼Ťwiadczenia, sytuacje, r├│┼╝ny czas w zakonie, a koniec taki sam. ┼üatwo mo┼╝na generalizowa─ç, przekre┼Ťli─ç sens ┼╝ycia zakonnego w og├│le. A jest to b┼é─ůd.
Problemem, jaki wy┼éania si─Ö z opisywanych w ksi─ů┼╝ce historii, jest na pewno sam proces wst─Öpowania do zakon├│w. Bardzo m┼éode dziewczyny, tu┼╝ po szkole, zach─Öcone przez atmosfer─Ö rekolekcji, wsp├│lnej gry na gitarze, tak zwan─ů ÔÇ×powo┼éani├│wk─ÖÔÇŁ, wybieraj─ů cz─Östo zakon przypadkowo. Na ile mo┼╝na rozpozna─ç w tym prawdziwe powo┼éanie?
Jedn─ů z wielu ┼éask w moim ┼╝yciu jest to, ┼╝e spotyka┼éam na drodze bardzo m─ůdrych ludzi. Gdy wst─Öpowa┼éam do zgromadzenia, spotka┼éam ksi─Ödza, kt├│ry powiedzia┼é mi tak: ÔÇ×Pami─Ötaj, Olu, ┼╝eby┼Ť si─Ö nie ba┼éa stawa─ç coraz dojrzalszym cz┼éowiekiemÔÇŁ. To zdanie ca┼éy czas mi towarzyszy. My si─Ö ca┼éy czas rozwijamy, dojrzewamy i w tym wszystkim jest obecny Duch ┼Üwi─Öty, Pan B├│g.
My┼Ťl─Ö, ┼╝e rzadko kto┼Ť przychodzi do zgromadzenia z naprawd─Ö pe┼énym zrozumieniem, czym jest ┼╝ycie zakonne. To si─Ö odkrywa i pog┼é─Öbia przez ca┼ée ┼╝ycie do chwili przej┼Ťcia do domu Ojca. To jest ca┼éy czas praca z ┼éask─ů, formacja nigdy si─Ö nie ko┼äczy.
Oczywi┼Ťcie zdarza si─Ö, ┼╝e kogo┼Ť poci─ůgnie charyzmatyczna osoba czy kolor habitu. To jednak nie wystarczy. Najlepiej, i wierz─Ö, ┼╝e najcz─Ö┼Ťciej, jest jednak tak, ┼╝e poci─ůga B├│g przez jaki┼Ť charyzmat. Motywacje wtedy si─Ö nie zmieniaj─ů, tylko pog┼é─Öbiaj─ů. Dok┼éadnie tak, jak w budowaniu relacji mi─Ödzy dwojgiem os├│b ÔÇô zaczyna si─Ö od drobiazgu, a ostatecznie zak┼éada si─Ö rodzin─Ö. Jest czasami ┼éatwiej, czasami trudniej, ale si─Ö trwa, bo to jest twoja droga.
Je┼Ťli utwierdza si─Ö w tym przekonaniu, to doskonale. Dla mnie niesamowite jest to, ┼╝e w tak m┼éodym wieku decyduje si─Ö poniek─ůd o ca┼éym swoim ┼╝yciu.
Czasem si─Ö utwierdzasz, a czasami na twojej drodze mog─ů pojawi─ç si─Ö r├│┼╝ne trudno┼Ťci i pokusy. Mamy czas na rozeznanie powo┼éania i w tym widz─Ö du┼╝─ů m─ůdro┼Ť─ç Ko┼Ťcio┼éa. R├│┼╝nie to wygl─ůda, w zale┼╝no┼Ťci od tego, jak to jest zapisane w konstytucjach poszczeg├│lnych zgromadze┼ä. W ka┼╝dym zgromadzeniu jest pewien czas na przygl─ůdanie si─Ö i rozpoznanie, czy to naprawd─Ö jest moje miejsce. Jest to przygl─ůdanie obustronne: osoby, kt├│ra przysz┼éa do zgromadzenia, i jej wsp├│lnoty. U nas postulat trwa od roku do dw├│ch, potem jest nowicjat, kt├│ry trwa dwa lata i to jest formacja do pierwszych ┼Ťlub├│w, a potem jest juniorat ÔÇô czas, kiedy sk┼éada si─Ö ┼Ťluby tylko na rok i przez kilka lat je ponawia. Czyli je┼╝eli kto┼Ť rozezna b─ůd┼║ zgromadzenie razem rozezna, ┼╝e to nie jest to miejsce, nie jest ta droga, to gdy ┼Ťluby roczne zupe┼énie wygasaj─ů, mo┼╝na wr├│ci─ç do ┼╝ycia ┼Ťwieckiego. Dopiero po zako┼äczeniu junioratu jest czas ┼Ťlub├│w wieczystych, kiedy to decyzja zapada faktycznie na ca┼ée ┼╝ycie. Czas na weryfikacj─Ö jest wi─Öc naprawd─Ö d┼éugi. Mam wra┼╝enie, ┼╝e to jest ÔÇ×chorobaÔÇŁ naszego czasu, ┼╝e mamy k┼éopoty z podejmowaniem wi─ů┼╝─ůcych decyzji i wytrwaniem w nich. Na innych p┼éaszczyznach ┼╝yciowych jest podobnie. Wiek podejmowania wi─ů┼╝─ůcych decyzji ÔÇô czy to zwi─ůzanych z ma┼é┼╝e┼ästwem, czy z ┼╝yciem zakonnym lub zawodowym ÔÇô┬ástale si─Ö przesuwa. Dla niekt├│rych w niesko┼äczono┼Ť─çÔÇŽ
Por├│wna┼éa siostra ┼╝ycie zakonne do rodzinnego. Z ksi─ů┼╝ki Abramowicz wynika pewien paradoks, kt├│ry tego dotyczy. Z jednej strony w zakonach podkre┼Ťlany jest ci─ůgle aspekt wsp├│lnotowo┼Ťci, tego, ┼╝e zgromadzenie ma by─ç jak rodzina. Z drugiej bohaterki reporta┼╝u s┼éysz─ů, ┼╝e nie mog─ů z nikim si─Ö zaprzyja┼║nia─ç, tworzy─ç ┼╝adnych g┼é─Öbszych relacji. Jak to pogodzi─ç?
┼üadnie jest to w ksi─ů┼╝ce nazwane: ÔÇ×przyja┼║nie partykularneÔÇŁ. Tu nie chodzi o to, ┼╝e nie mog─Ö nawi─ůzywa─ç z nikim relacji, przecie┼╝ to by by┼éo zupe┼énie nienaturalne! Z kim┼Ť si─Ö lepiej rozumiem, z kim┼Ť innym mniej. Chodzi o to, ┼╝eby nie ogranicza─ç si─Ö do kontaktu tylko z jedn─ů osob─ů, ┼╝eby pozostawa─ç otwartym na innych. Na tym polega zreszt─ů zdrowa przyja┼║┼ä.
Czy jest w zakonie w og├│le miejsce na prywatno┼Ť─ç?┬áW ksi─ů┼╝ce wielokrotnie opisywana jest relacja mi─Ödzy siostrami a prze┼éo┼╝on─ů, kt├│ra ma nad nimi niemal ca┼ékowit─ů kontrol─Ö. Skrajnym przyk┼éadem by┼éa sytuacja, w kt├│rej kontroli podlega┼éo to, kt├│ra z si├│str przychodz─ůcych do zakonu jest dziewic─ů, a kt├│ra nie. By┼éy te┼╝ przypadki niezachowywania tajemnicy spowiedzi przed prze┼éo┼╝on─ů.
Moim zdaniem z wieloma problemami pokazanymi w ksi─ů┼╝ce trudno polemizowa─ç, na przyk┼éad z niezachowaniem tajemnicy spowiedzi. Ale trzeba pami─Öta─ç, ┼╝e to do┼Ťwiadczenie pojedynczych os├│b.
Pyta┼éa┼Ť o prywatno┼Ť─ç, ale ja troch─Ö odwr├│c─Ö pytanie. Powiedzia┼éabym, ┼╝e tu chodzi bardziej o rodzaj otwarto┼Ťci. Jestem otwarta na to, ┼╝e prze┼éo┼╝ona mnie o co┼Ť zapyta z jakiego┼Ť powodu, kt├│rego ja wcale nie musz─Ö by─ç ┼Ťwiadoma. Chodzi o otwarto┼Ť─ç i zaufanie. Prze┼éo┼╝ony w zakonie w jaki┼Ť spos├│b odpowiada za nas przed Panem Bogiem i dlatego nie jest oboj─Ötny na to, co robimy. Czasami mog─Ö nie wiedzie─ç, ┼╝e zasz┼éam za daleko w jakiej┼Ť sytuacji, nie jeste┼Ťmy przecie┼╝ do ko┼äca obiektywni w stosunku do siebie.
Ufam, ┼╝e prze┼éo┼╝ona chce dla mnie dobrze. Je┼Ťli zauwa┼╝y co┼Ť, co mnie z Bo┼╝ej drogi sprowadza, to ma prawo, a nawet powiedzia┼éabym: obowi─ůzek, powiedzie─ç mi o tym. Wierz─Ö i ufam, ┼╝e nie musz─Ö wszystkiego zna─ç. Ka┼╝dy z nas obserwuje to, co jest dooko┼éa niego, i ma tyle wiadomo┼Ťci, ile ma. Natomiast nie wiemy, jak ta sytuacja wygl─ůda ca┼éo┼Ťciowo. Tak jak w pracy: czasem pracownik nie rozumie do ko┼äca decyzji kierownika. Ale to cz─Östo jest podyktowane jakim┼Ť innym wzgl─Ödem, o kt├│rym nie wie. Natomiast w zgromadzeniu jest jeszcze co┼Ť wi─Öcej, bo dochodzi aspekt odpowiedzialno┼Ťci przed Bogiem. A czy jest miejsce na prywatno┼Ť─ç? My┼Ťl─Ö, ┼╝e to jest w poszczeg├│lnych zgromadzeniach r├│┼╝nie rozwi─ůzywane, ale na pewno jest.
ÔÇ×Masz razem z siostrami i┼Ť─ç we wszystkim za prze┼éo┼╝on─ů. Ilekro─ç nie s┼éuchasz jej, nie s┼éuchasz samego Boga. Wszelka samowola jest obrzydliwa i jest znakiem krn─ůbrno┼ŤciÔÇŁ. To fragment z poradnika savoire-vivre przywo┼éywanego w ksi─ů┼╝ce. Gdzie jest granica tego pos┼éusze┼ästwa? Czy to oznacza, ┼╝e nie ma w og├│le miejsca na w┼éasne zdanie, inne od zdania prze┼éo┼╝onej?
W pos┼éusze┼ästwie dopuszczalny jest dialog. Kiedy dostaj─Ö polecenie, to mog─Ö, a nawet powinnam, wyrazi─ç swoje zdanie, je┼╝eli czuj─Ö jak─ů┼Ť trudno┼Ť─ç. Je┼Ťli zostan─Ö poproszona o pojechanie do Chin, to mog─Ö powiedzie─ç, ┼╝e na przyk┼éad nie znam chi┼äskiego, nie lubi─Ö lata─ç samolotem, nie s┼éu┼╝y mi kuchnia chi┼äska, mam problemy zdrowotne. Mog─Ö to wypowiedzie─ç, natomiast ostateczna decyzja, w takim porz─ůdku, nale┼╝y do prze┼éo┼╝onej. Dobrze, ┼╝eby ona to us┼éysza┼éa, ale ja te┼╝ mog─Ö r├│┼╝ne rzeczy nie do ko┼äca dobrze interpretowa─ç. Po ludzku jest to trudne do zrozumienia, naprawd─Ö, ale rzeczywi┼Ťcie w ┼╝yciu zakonnym staramy si─Ö patrze─ç z innej perspektywy. Gdzie┼Ť, oczywi┼Ťcie, jest granica: ┼╝aden prze┼éo┼╝ony nie mo┼╝e nakaza─ç grzechu, nie mo┼╝e nakaza─ç z┼éamania przykazania. I normalny prze┼éo┼╝ony tego nie robi.
Poddanie swojej w┼éasnej woli, oczywi┼Ťcie, nie jest ┼éatwe. Chodzi w tym ostatecznie o to, ┼╝eby to, czego ja chc─Ö, by┼éo tym samym, czego chce ode mnie Jezus. Ale ten proces kszta┼étowania mo┼╝e trwa─ç ca┼ée ┼╝ycie.
S┼éysza┼éam kiedy┼Ť o siostrze zmartwychwstance ucz─ůcej polskiego, kt├│ra zwierzy┼éa si─Ö swoim uczniom, ┼╝e ona tego bardzo nie lubi, bo zawsze chcia┼éa by─ç matematykiem. Ale prze┼éo┼╝ona stwierdzi┼éa, ┼╝e brakuje polonistki i ona musia┼éa p├│j┼Ť─ç na takie studia.
W zakonie to pos┼éusze┼ästwo polega na tym, ┼╝e m├│wi─Ö: chcia┼éabym studiowa─ç kosmologi─Ö albo mechatronik─Ö. Zostawiam to potem i zgromadzenie rozpatruje, czy to jest dobre, czy rzeczywi┼Ťcie Pan B├│g chce tego ode mnie i czy jest to potrzebne zgromadzeniu. Przecie┼╝ jest oczywiste, ┼╝e je┼Ťli zgromadzenie widzi w kim┼Ť jakie┼Ť dary, to zazwyczaj proponuje rozwijanie tych talent├│w. Nie to jest jednak priorytetem. Czasami zdarza si─Ö, ┼╝e brakuje kogo┼Ť, kto m├│g┼éby podj─ů─ç jakie┼Ť zadanie i trzeba znale┼║─ç tak─ů osob─Ö.
Z medycyn─ů w moim przypadku by┼éo tak, ┼╝e potraktowa┼éam studia jako pewien dar, co┼Ť, co przynosz─Ö do wsp├│lnoty i albo zostanie to potem jako┼Ť wykorzystane, albo nie. Trzeba jednak pami─Öta─ç, ┼╝e ┼╝ycie zakonne nie jest r├│wnoznaczne z zawodowym i nie zawsze musi si─Ö z nim ┼é─ůczy─ç. To zupe┼énie inne sfery.
Ale da si─Ö pogodzi─ç ┼╝ycie zakonne z zawodowym?
Czy da si─Ö pogodzi─ç? Chyba to, ┼╝e tu jestem, to najlepszy dow├│d na to, ┼╝e si─Ö da!
A jakie trudno┼Ťci przysparza to po┼é─ůczenie?
Jest to trudne na pewno dlatego, ┼╝e mam du┼╝o dzia┼éalno┼Ťci zewn─Ötrznej, mimo ┼╝e jestem w ┼Ťrodku zgromadzenia. Gdybym nie by┼éa siostr─ů, to my┼Ťl─Ö, ┼╝e nie by┼éabym lekarzem. Dlaczego? Dlatego, ┼╝e dla mnie cz┼éowiek jest ca┼éo┼Ťci─ů. Nie da si─Ö rozdzieli─ç sfery somatycznej, psychicznej i duchowej. W medycynie bycie siostr─ů bardzo mi pomaga, bo Pan B├│g daje szersze spojrzenie na cz┼éowieka jako na komplementarn─ů ca┼éo┼Ť─ç.┬áNa pewno mog┼éabym by─ç siostr─ů, nie b─Öd─ůc lekarzem, ale nie mog┼éabym by─ç lekarzem, nie b─Öd─ůc siostr─ů.
Kiedy pojawi┼é si─Ö pomys┼é p├│j┼Ťcia do zakonu?ÔÇĘ
W kt├│rym┼Ť momencie po prostu Pan B├│g mnie ÔÇ×dotkn─ů┼éÔÇŁ. Pochodz─Ö ze ┼Ťrodowiska, kt├│re jest daleko od Ko┼Ťcio┼éa, g┼é├│wnie z powodu bardzo ludzkich do┼Ťwiadcze┼ä. Du┼╝o zawdzi─Öczam osobom, kt├│re spotka┼éam. M─ůdrym kole┼╝ankom, kt├│re si─Ö za mnie modli┼éy, i siostrom franciszkankom te┼╝, bo modl─ů si─Ö za ┼Ťlepych duchowo. A tak niew─ůtpliwie by┼éo ze mn─ů. Zacz─Ö┼éo si─Ö od tego, ┼╝e kiedy┼Ť kole┼╝anka upar┼éa si─Ö, ┼╝e zabierze mnie na rekolekcje. Zacz─Ö┼éam zazdro┼Ťci─ç wierz─ůcym.
Udzieliła się atmosfera
Mo┼╝na to tak nazwa─ç, ale nie do ko┼äca. Nie tylko atmosfera. Zobaczy┼éam, ┼╝e ludzi w Ko┼Ťciele co┼Ť ┼é─ůczy. Nie wiedzia┼éam, kim jest Pan B├│g, co to jest Ko┼Ťci├│┼é, co to jest to Mistyczne Cia┼éo Chrystusa, jak ┼Ťw. Pawe┼é nazywa Ko┼Ťci├│┼é.
Zobaczy┼éam, ┼╝e wierz─ůcy co┼Ť maj─ů, a ja tego nie mam i to by┼éo takie pierwsze dotkni─Öcie, troch─Ö bolesne, ale przede wszystkim intryguj─ůce. Zapragn─Ö┼éam poczu─ç co┼Ť podobnego. Wracaj─ůc do domu z tych rekolekcji, pierwszy raz szczerze si─Ö pomodli┼éam. No i tak to si─Ö ju┼╝ sta┼éo, ┼╝e obudzi┼éam si─Ö jako osoba wierz─ůca. Ale jak si─Ö nawr├│ci┼éam? Naprawd─Ö do ko┼äca nie wiem!
P├│┼║niej przysz┼éa ch─Ö─ç robienia czego┼Ť dla innych, dzielenia si─Ö mi┼éo┼Ťci─ů, kt├│r─ů dosta┼éam od Pana Boga. Dlatego Ko┼Ťci├│┼é jest misyjny ÔÇô to do┼Ťwiadczenie polega na tym, ┼╝e mam co┼Ť, mam wiar─Ö, kt├│r─ů bardzo chc─Ö si─Ö podzieli─ç. I, troch─Ö podobnie jak Edyta Stein, kt├│ra gdy stwierdzi┼éa, ┼╝e B├│g jest, wst─ůpi┼éa do zakonu, postanowi┼éam ┼╝y─ç dla tej mi┼éo┼Ťci.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie - w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej Polityka prywatno┼Ťci zamknij ├Ś