Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Rzeczpospolita wszystkich ludzi

Skoro formu┼éa ÔÇ×Polaka-katolikaÔÇŁ nie opisuje rzeczywisto┼Ťci, powinna zosta─ç odrzucona ÔÇô nie tylko w imi─Ö tolerancji dla innych narod├│w i wyzna┼ä, chc─ůcych uto┼╝samia─ç si─Ö z polsko┼Ťci─ů, ale tak┼╝e w imi─Ö wierno┼Ťci chrze┼Ťcija┼ästwu.

ilustr.: Katarzyna Augustyniak


Tekst pochodzi z 24. numeru papierowego Magazynu ÔÇ×KontaktÔÇŁ┬ápod tytu┼éem┬áÔÇ×Pols-ko┼Ť─ç niezgodyÔÇŁ.
Gdyby Clive Staples Lewis by┼é Polakiem, fragment jednego z jego ÔÇ×List├│w starego diab┼éa do m┼éodegoÔÇŁ, brzmie─ç m├│g┼éby mniej wi─Öcej tak: ÔÇ×M├│j drogi Pio┼éunie, czas na kolejn─ů lekcj─Ö. Nie pozna┼ée┼Ť jeszcze wagi, jak─ů dla osi─ůgni─Öcia naszych zamiar├│w ma ludzki egoizm, nie tylko osobisty, lecz r├│wnie┼╝ narodowy. Cz┼éowiek przekonany o wyj─ůtkowo┼Ťci swojego narodu, a zw┼éaszcza o jego szczeg├│lnej roli w dziejach, po┼╝al si─Ö Bo┼╝e, zbawienia, got├│w uzna─ç w imi─Ö swojego wydumanego wybrania, ┼╝e ka┼╝dy, kto jest inny, jest od niego gorszy. ┬źInny┬╗ znaczy─ç mo┼╝e: innego wyznania, ale te┼╝ innej narodowo┼Ťci, co w zasadzie bez znaczenia, bo przecie┼╝ wed┼éug jego przekonania to jedno i to samo. A pami─Ötaj, ┼╝e ludzka pycha ÔÇô osobista czy narodowa ÔÇô jest naszym najwi─Ökszym sprzymierze┼äcemÔÇŁ.
Lewis by┼é jednak Brytyjczykiem i cho─ç, jako urodzony w Belfa┼Ťcie, m├│g┼é do┼Ťwiadczy─ç tego, co znaczy niech─Ö─ç mi─Ödzy wyznaniami i uto┼╝samienie jednego z nich z okre┼Ťlonym narodem, to o Polsce pisa─ç nie m├│g┼é. St─ůd jego rol─Ö w procesie u┼Ťwiadamiania nam szkodliwo┼Ťci stawiania znaku r├│wno┼Ťci pomi─Ödzy polsko┼Ťci─ů a katolicyzmem pe┼éni─ç musieli inni. Jednym z najwi─Ökszych z tego grona by┼é niew─ůtpliwie profesor Stefan Swie┼╝awski.
S─ůsiedzka pogarda
Nieustannie rozpalaj─ůc─ů Swie┼╝awskiego my┼Ťl─ů by┼é postulat powrotu do, jak uwa┼╝a┼é, najpi─Ökniejszej tradycji w historii Polski, a wi─Öc do idei jagiello┼äskiej. Pisa┼é o niej: ÔÇ×Nie chodzi tu o mocarstwowe mrzonki typu ┬źPolska od morza do morza┬╗, lecz o model wsp├│┼éistnienia i tolerancji. Ca┼éy polski antysemityzm i nacjonalizm to antyteza patriotyzmu. Recept─ů na wsp├│┼éczesne zagro┼╝enia jest idea Rzeczypospolitej wielu narod├│w. Ten model wsp├│┼éistnienia wielu narod├│w obok siebie, ich r├│wnego traktowania, wyzbycia si─Ö uprzedze┼ä rasowych i religijnych, a tak┼╝e dokonania II Soboru Watyka┼äskiego powinny wprowadzi─ç nas w trzecie tysi─ůclecieÔÇŁ.
Podobnych fragment├│w w pismach profesora znale┼║─ç mo┼╝na wiele. A nie mia┼é przecie┼╝ w─ůtpliwo┼Ťci, bo i trudno je mie─ç, co do tego, ┼╝e formu┼éa ÔÇ×Polaka-katolikaÔÇŁ by┼éa nie tylko historycznie zrozumia┼éa, ale r├│wnie┼╝ pragmatycznie u┼╝yteczna w budowaniu, a zw┼éaszcza ratowaniu i podtrzymywaniu polskiej to┼╝samo┼Ťci ÔÇô przede wszystkim w czasach zabor├│w. Katolicyzm bywa┼é jednym z niewielu, a niekiedy praktycznie jedynym wyr├│┼╝nikiem ludzi, kt├│rzy identyfikowali si─Ö z Polsk─ů. Ksi─ůdz Jan Zieja, pos┼éuguj─ůcy w XX-leciu mi─Ödzywojennym mi─Ödzy innymi w ┼üohiszynie na dzisiejszej Bia┼éorusi, jedynej katolickiej wsi w rejonie ca┼ékowicie zdominowanym przez prawos┼éawie, opowiada┼é, jak zaprosi┼é jego wyznawc├│w do katolickiego ko┼Ťcio┼éa, gdy zmar┼é tamtejszy prawos┼éawny proboszcz. Proponowa┼é, ┼╝e przeczyta Ewangeli─Ö i wyg┼éosi kazanie w dw├│ch j─Özykach ÔÇô po polsku i bia┼éorusku. Sprzeciwili si─Ö temu miejscowi katolicy: ÔÇ×M├│wili, ┼╝e s─ů przecie┼╝ Polakami. W domu rozmawiali po bia┼éorusku, w┼éa┼Ťciwie tak po bia┼éorusku-ukrai┼äsku, a w ko┼Ťciele chcieli s┼éucha─ç tylko polskiegoÔÇŁ.
To tylko epizod, obraz du┼╝o wa┼╝niejszego zjawiska. Mimo to przekonanie, jakoby polsko┼Ť─ç od zawsze i przez ca┼éy czas by┼éa nierozerwalnie powi─ůzana z katolicyzmem, nie wytrzymuje pr├│by analizy historycznej. Co wi─Öcej, do┼Ť─ç ┼éatwo przekonywa─ç, ┼╝e mimo wielkiej roli, jak─ů odegra┼éo z┼é─ůczenie polsko┼Ťci i katolicyzmu w czasach dla Polski najtrudniejszych, owa klasyczna formu┼éa ÔÇ×Polaka-katolikaÔÇŁ przynios┼éa r├│wnie┼╝ niema┼éo z┼éa w postaci, jak to ujmowa┼é Swie┼╝awski, ÔÇ×Sienkiewiczowskiego typu polsko┼ŤciÔÇŁ ÔÇô pe┼énego niech─Öci i pogardy dla innych, nawet tych najbli┼╝szych, bo s─ůsiad├│w ÔÇô zar├│wno w sensie pa┼ästwowym, jak i codziennym. I w┼éa┼Ťnie, przekonywa┼é profesor, czas, w kt├│rym rozdzia┼é obu poj─Ö─ç by┼é najmocniej bodaj widoczny w polskiej historii, powinien by─ç dla nas szczeg├│lnym punktem odniesienia.
Marzeniem Swie┼╝awskiego by┼éo wi─Öc ÔÇ×nie (ÔÇŽ) pa┼ästwo narodowe, lecz Rzeczpospolita, w kt├│rej Rusin czy Ukrainiec, Litwin z P├│┼énocy, Niemiec z Zachodu czy ┼╗yd maj─ů si─Ö czu─ç r├│wnie┼╝ dobrze jak PolakÔÇŁ. Podobne idea┼éy przy┼Ťwieca┼éy arcybiskupowi Alfonsowi Nossolowi, gdy przekonywa┼é (by nawi─ůza─ç do gor─ůcego wci─ů┼╝ jeszcze tematu), ┼╝e ┼Ül─ůsk powinien by─ç i polski, i niemiecki, i czeski, i ┼Ťl─ůski. To wizja, w kt├│rej Polska, cokolwiek mia┼éoby to znaczy─ç w praktyce, ÔÇ×nie ma by─ç pa┼ästwem narodowym ani wyznaniowym, ma by─ç pa┼ästwem obywatelskimÔÇŁ. Ze wzgl─Ödu na niedoprecyzowanie i p┼éynno┼Ť─ç poj─Öcia ÔÇ×obywatelsko┼ŤciÔÇŁ, w istocie jest to propozycja w punkcie wyj┼Ťcia negatywna ÔÇô okre┼Ťla przede wszystkim to, czego nie chcemy, ale czego odrzucenie mo┼╝e pozwoli─ç nam zbli┼╝y─ç si─Ö do wypracowania nowej formu┼éy pojmowania polskiej to┼╝samo┼Ťci. W┼éa┼Ťnie ta federacja, kt├│ra zjednoczy┼éa w jednym pa┼ästwie nie tylko r├│┼╝ne narody, ale tak┼╝e r├│┼╝ne religie i wyznania, w tym, wed┼éug ├│wczesnych kryteri├│w, prawowiernych katolik├│w z heretyckim prawos┼éawiem, mia┼éaby by─ç kamieniem w─Ögielnym, na kt├│rym zbudowa─ç powinni┼Ťmy nasz─ů wsp├│┼éczesn─ů, ÔÇ×nowomilenijn─ůÔÇŁ, ale te┼╝, co bardzo wa┼╝ne, posoborow─ů to┼╝samo┼Ť─ç.
Chrze┼Ťcijanin bez ojczyzny
W istocie bowiem formu┼éa ÔÇ×Polaka-katolikaÔÇŁ jest ju┼╝ bezu┼╝yteczna i nie opisuje rzeczywisto┼Ťci, a poniewa┼╝ nie ma zastosowania praktycznego, tym bardziej powinna zosta─ç odrzucona ÔÇô w imi─Ö nie tylko tolerancji dla innych narod├│w i wyzna┼ä, chc─ůcych uto┼╝samia─ç si─Ö z Polsk─ů jako pa┼ästwem, ale tak┼╝e w imi─Ö wierno┼Ťci chrze┼Ťcija┼ästwu. Wydawa┼éoby si─Ö, ┼╝e nie ma co powtarza─ç utartych i znanych wszystkim bana┼é├│w, ┼╝e ÔÇ×katolickiÔÇŁ znaczy ÔÇ×powszechnyÔÇŁ, a wi─Öc pr├│ba zagarni─Öcia owego poj─Öcia przez okre┼Ťlony nar├│d przeciwstawia si─Ö pos┼éannictwu Chrystusa, kt├│ry umar┼é za wszystkich. Wydawa┼éoby si─Ö, ┼╝e nie trzeba po raz kolejny przypomina─ç czego┼Ť, co od czasu Soboru Watyka┼äskiego II powinno by─ç zupe┼énie oczywiste. A jednak dziedzictwo ÔÇ×ery konstanty┼äskiejÔÇŁ jest w Ko┼Ťciele wci─ů┼╝ ┼╝ywe ÔÇô a ze wzgl─Ödu na specyficzne warunki geopolityczne, w jakich znajdowa┼éa si─Ö Polska w pierwszych dekadach po Soborze, w Polsce jest ono ┼╝ywe w spos├│b szczeg├│lny.
Trudno by┼éoby dzisiaj, z perspektywy czasu, poddawa─ç w w─ůtpliwo┼Ť─ç fakt, ┼╝e Prymas Tysi─ůclecia, kardyna┼é Stefan Wyszy┼äski, by┼é odpowiedni─ů osob─ů do przeprowadzenia polskiego Ko┼Ťcio┼éa przez komunizm. Niew─ůtpliwie posiada┼é on szczeg├│lny charyzmat pozwalaj─ůcy mu tego dokona─ç. Wydaje si─Ö, jakkolwiek emocjonalnie mo┼╝na by┼éoby sympatyzowa─ç z pogl─ůdami, postulatami i postawami czy to kardyna┼éa Adama Sapiehy, czy te┼╝ spieraj─ůcych si─Ö niekiedy bardzo mocno z prymasem przedstawicieli inteligencji katolickiej, ┼╝e historia odda┼éa sprawiedliwo┼Ť─ç i racj─Ö kardyna┼éowi Wyszy┼äskiemu.
Podobna ocena nie zmienia jednak ┼Ťwiadomo┼Ťci dotkliwych ÔÇ×skutk├│w ubocznychÔÇŁ wybranej przez niego drogi ÔÇô prawdopodobnie najlepszej spo┼Ťr├│d z┼éych. Ka┼╝dy wyb├│r powodowa┼éby r├│┼╝nego rodzaju i wagi k┼éopoty oraz dramaty. Cen─ů, jak─ů zap┼éaci┼é polski Ko┼Ťci├│┼é za przetrwanie w czasach komuny, by┼éo przede wszystkim ponowne ┼Ťcis┼ée zwi─ůzanie go z narodem (co zawsze w d┼éu┼╝szej perspektywie szkodzi i Ko┼Ťcio┼éowi, i narodowi), a tak┼╝e znacznie w─Ö┼╝sza i wyra┼║nie sp├│┼║niona recepcja nauczania soborowego w naszym kraju. Lekcj─Ö t─Ö odrabiamy do dzi┼Ť. Swie┼╝awski stawia┼é nawet tez─Ö, ┼╝e w przypadku nie samego prymasa Wyszy┼äskiego, ale niekt├│rych hierarch├│w go wspieraj─ůcych, poparcie dla takiej, a nie innej drogi Ko┼Ťcio┼éa w czasach komunizmu przykrywa┼éo w istocie niech─Ö─ç wobec reform wypracowanych w Watykanie.
Koniec ÔÇ×ery konstanty┼äskiejÔÇŁ by┼é wszak dla Ko┼Ťcio┼éa niezb─Ödny, potrzebny jak ┼éyk powietrza dla ton─ůcego, ale jednocze┼Ťnie dla wielu jego przedstawicieli oznacza┼é koniec przywilej├│w i wygodnej pozycji w rzeczywisto┼Ťci ┼Ťwieckiej. Historyczny gest Paw┼éa VI, kt├│ry pod koniec Soboru zdj─ů┼é z g┼éowy tiar─Ö symbolizuj─ůc─ů ┼Ťwieck─ů w┼éadz─Ö papie┼╝a, by┼é jasnym znakiem dla wszystkich katolik├│w ÔÇô ryba zacz─Ö┼éa naprawia─ç si─Ö od g┼éowy.
Obrany przez Jana XXIII, Paw┼éa VI i innych ojc├│w soborowych kierunek, podj─Öty i podtrzymany przez kolejnych papie┼╝y: Jana Paw┼éa I, Jana Paw┼éa II, Benedykta XVI i Franciszka, prowadzi do niespotykanej dot─ůd uniwersalizacji chrze┼Ťcija┼äskiego przes┼éania, znacz─ůco zwi─Ökszaj─ůc potencja┼é ewangelizacyjny Ko┼Ťcio┼éa. Podobnie jak Ko┼Ťci├│┼é pierwszych wiek├│w, tak r├│wnie┼╝ obecnie jest on, nie sprzymierzywszy si─Ö z w┼éadz─ů, znacz─ůco bli┼╝ej wierno┼Ťci ÔÇ×kr├│lestwu, kt├│re nie jest z tego ┼ŤwiataÔÇŁ. Jak pisa┼é o chrze┼Ťcijanach autor ÔÇ×Listu do DiognetaÔÇŁ: ÔÇ×Nie ma obcego kraju, kt├│ry by nie by┼é dla nich ojczyzn─ů, ani te┼╝ nie ma ojczyzny, kt├│ra by nie by┼éa dla nich obcaÔÇŁ. Wyra┼║niej jeszcze akcentowa┼é to Tertulian, pisz─ůc: ÔÇ×Dla nas, chrze┼Ťcijan, nie ma nic bardziej obcego ni┼╝ republika! Uznajemy tylko jedn─ů: republik─Ö wszystkich ludzi, ca┼éy ┼ŤwiatÔÇŁ. Przes┼éanie chrze┼Ťcija┼äskie jest oderwane od podzia┼é├│w narodowych i w rzeczywisto┼Ťci tylko chrze┼Ťcijanie wierni jemu w tej postaci maj─ů szans─Ö stawa─ç si─Ö ÔÇ×sol─ů ziemiÔÇŁ (ca┼éej ziemi!), ÔÇ×┼Ťwiat┼éo┼Ťci─ů ┼ŤwiataÔÇŁ (ca┼éego ┼Ťwiata!) i ewangelicznym ÔÇ×zaczynemÔÇŁ.
Na pierwszym planie
Ka┼╝dy z nas staje ostatecznie przed wyborem, musi dokona─ç hierarchizacji obydwu porz─ůdk├│w ÔÇô nie spos├│b na jednej p┼éaszczy┼║nie umie┼Ťci─ç narodu i Boga czy nawet Ko┼Ťcio┼éa. Trzeba zatem zdecydowa─ç, czy w pierwszej kolejno┼Ťci jestem raczej katolikiem, czy Polakiem. Wszak nawet w ha┼Ťle z, nomen omen, bogoojczy┼║nianych sztandar├│w: ÔÇ×B├│g, Honor, OjczyznaÔÇŁ, kolejno┼Ť─ç nie jest wcale przypadkowa. Oczywi┼Ťcie, ka┼╝da to┼╝samo┼Ť─ç jest polifoniczna, ale nat─Ö┼╝enie okre┼Ťlonych ton├│w decyduje o ostatecznym jej brzmieniu. Dlatego te┼╝, pozostaj─ůc patriotycznymi, okre┼Ťlone ┼Ťrodowiska mog─ů wchodzi─ç ze sob─ů w daleko id─ůcy sp├│r w┼éa┼Ťnie ideologiczno-to┼╝samo┼Ťciowy.
W takim sporze pozostawa┼éy cho─çby lwowskie ÔÇ×OdrodzenieÔÇŁ (do kt├│rego nale┼╝a┼é Swie┼╝awski, a kt├│rego duchowym przewodnikiem by┼é ksi─ůdz W┼éadys┼éaw Korni┼éowicz, p├│┼║niejszy wsp├│┼étw├│rca dzie┼éa Lasek) i M┼éodzie┼╝ Wszechpolska. Swie┼╝awski wspomina┼é: ÔÇ×┬źOdrodzenie┬╗ mia┼éo wyra┼║nie narodowy charakter, jednak rozumieli┼Ťmy przez to co┼Ť zupe┼énie innego, ni┼╝ proponowa┼éa endecja i jej akademicki odpowiednik ÔÇô M┼éodzie┼╝ Wszechpolska. W┼éa┼Ťciwie to oni byli naszym g┼é├│wnym przeciwnikiem ideologicznym. My┼Ťmy reprezentowali zupe┼énie inne poj─Öcie patriotyzmu. Zarzucali┼Ťmy Wszechpolakom, ┼╝e odwracaj─ů hierarchi─Ö warto┼Ťci, a religi─Ö oraz dobro Ko┼Ťcio┼éa podporz─ůdkowuj─ů dobru narodu. Byli┼Ťmy przekonani, ┼╝e takie postawienie sprawy w spos├│b nieunikniony prowadzi do totalitaryzmu narodowego, a w przypadku Polski sprzeciwia si─Ö naszej najwspanialszej tradycji: idei jagiello┼äskiejÔÇŁ.
Podobne rozwa┼╝ania znajduj─ů niekiedy sw├│j praktyczny wymiar w dylematach, przed kt├│rymi staj─ů konkretni ludzie. Ksi─ůdz Zieja, jak sam m├│wi┼é, nawr├│ci┼é si─Ö w 1920 roku, gdy przechodzi┼é przez pobojowisko jednej z bitew wojny polsko-bolszewickiej. Miast czu─ç narodow─ů dum─Ö, doszed┼é do radykalnego wniosku, ┼╝e przykazanie ÔÇ×nie b─Ödziesz zabija┼éÔÇŁ w istocie obowi─ůzuje nas jako wezwanie: ÔÇ×nie zabijaj nigdy nikogoÔÇŁ ÔÇô w ┼╝adnej sprawie, a wi─Öc tak┼╝e w sprawie narodowej. To w┼éa┼Ťnie wtedy wyg┼éosi┼é swoje kazanie, za kt├│re rozwa┼╝ano, czy nie postawi─ç go przed s─ůdem za defetyzm. M├│wi┼é: ÔÇ×┼╝o┼énierz polski wzi─ů┼é karabin do r─Öki po to, aby ju┼╝ nigdy go nie bra─çÔÇŁ. A gdy jednak ├│w ┼╝o┼énierz karabin ponownie do r─Öki wzi─ů┼é, ksi─ůdz Jan s┼éu┼╝y┼é jako wojskowy kapelan r├│wnie┼╝ podczas drugiej wojny ┼Ťwiatowej, nie uchylaj─ůc si─Ö od swojego obowi─ůzku niesienia Chrystusa w warunkach, kt├│rych z gruntu nie akceptowa┼é.
Oczywistym jest jednak, ┼╝e postawa ksi─Ödza Ziei, jakkolwiek inspiruj─ůca, jest przejawem ewangelicznego radykalizmu, kt├│ry w rzeczywisto┼Ťci jest trudny do pogodzenia z powszechnym przekonaniem o usprawiedliwionym charakterze wojny obronnej. Jego odezwa do Sejmu pod wiele m├│wi─ůcym tytu┼éem: ÔÇ×Droga wyzwolenia narodowegoÔÇŁ, w kt├│rej postulowa┼é, aby og┼éosi─ç, ┼╝e ÔÇ×nie czekaj─ůc, a┼╝ inny nar├│d czego┼Ť podobnego dokona, postanowili┼Ťmy rozbroi─ç si─Ö ca┼ékowicie, odrzuci─ç wszelk─ů bro┼ä wojenn─ů, wyst─ůpi─ç na zawsze z wszelkich uk┼éad├│w wojskowychÔÇŁ, i kiedy┼Ť, i dzi┼Ť w jednych wzbudza oburzenie, w innych parskni─Öcie ┼Ťmiechem, a w ma┼éo kim intuicyjn─ů zgod─Ö. Nie w tym jednak rzecz. Chodzi bowiem o to, ┼╝e stoj─ůc przed bardzo konkretnym dylematem: gdy zosta┼é poproszony o pos┼éug─Ö w┼Ťr├│d niemieckich ┼╝o┼énierzy, kt├│rzy nie mieli swojego kapelana, odrzuci┼é narodowy egoizm, by uczyni─ç zado┼Ť─ç kap┼éa┼äskiemu i chrze┼Ťcija┼äskiemu powo┼éaniu. Podobnie ksi─ůdz Bronis┼éaw Bozowski, kt├│ry w czasie powstania warszawskiego, gdy Niemcy burzyli jego ukochane miasto, zabijaj─ůc rzesze jego mieszka┼äc├│w, pod wp┼éywem pos┼éuguj─ůcych wraz z nim si├│str oddawa┼é swoje ostatnie racje ┼╝ywno┼Ťciowe niemieckim je┼äcom. Uto┼╝samienie interesu i uczu─ç narodowych z wiar─ů katolick─ů pozwoli┼éoby im obu na ┼éatwe przej┼Ťcie do porz─ůdku dziennego nad faktem braku duchowej opieki czy g┼éodem niemieckich ┼╝o┼énierzy. A jednak narodowe resentymenty oraz pytanie o to, kto wywo┼éa┼é t─Ö wojn─Ö, zesz┼éy na drugi plan.
Co by┼éo na pierwszym, wydaje si─Ö oczywiste. Ksi─ůdz Zieja stwierdza┼é to prosto i klarownie: ÔÇ×Dla mnie cz┼éowiek jest zawsze cz┼éowiekiem ÔÇô czy to ┼╝o┼énierz niemiecki, czy nasz. A ja jestem kap┼éanem Chrystusa i s┼éu┼╝─Ö ka┼╝demu, kto do mnie przychodziÔÇŁ.
Jeden pasterz, jedna owczarnia
Ksi─ůdz Jan by┼é zreszt─ů wyj─ůtkowo konsekwentny w swoich zapatrywaniach. Podobnie jak wszelki egoizm narodowy, tak r├│wnie┼╝ wyznaniowo┼Ť─ç uwa┼╝a┼é za ÔÇ×wielki grzechÔÇŁ. Wspomina┼é s┼éowa prawos┼éawnego patriarchy Kijowa, kt├│ry m├│wi┼é: ÔÇ×Nasze przegrody nie si─Ögaj─ů niebaÔÇŁ. Mia┼é racj─Ö. Pytanie brzmi jednak: jakimi sposobami i wed┼éug jakiego klucza budowa─ç obecnie wsp├│lnot─Ö pozwalaj─ůc─ů jej cz┼éonkom na przekraczanie partykularyzm├│w ju┼╝ tutaj, na ziemi? W czasach szalej─ůcej indywidualizacji do┼Ťwiadczenia religijnego, kiedy przekonuje si─Ö, ┼╝e wiara jest nie tylko spraw─ů osobist─ů, ale tak┼╝e prywatn─ů, kiedy s┼éowa takie jak ÔÇ×braterstwoÔÇŁ czy ÔÇ×wsp├│lnotaÔÇŁ zosta┼éy upchni─Öte w s┼éowniku nieu┼╝ytecznych archaizm├│w, podobna recepta jest szczeg├│lnie potrzebna.
Nie wydaje si─Ö jednak, ┼╝eby wsp├│lnota narodowa dawa┼éa jak─ůkolwiek przekonuj─ůc─ů odpowied┼║ na powy┼╝sze wyzwania. Ksi─ůdz Zieja m├│wi┼é: ÔÇ×My┼Ťmy tu, na ziemi, jako chrze┼Ťcijanie, ludzie ochrzczeni, mieli si─Ö zaj─ů─ç budowaniem Kr├│lestwa Bo┼╝ego, a zamiast tego zaj─Öli┼Ťmy si─Ö budowaniem pa┼ästw doczesnych, zupe┼énie doczesnych. Co┼Ť z tego zdradzili┼Ťmy, zapomnieli┼ŤmyÔÇŁ. To zapomnienie, owa zdrada, nieustannie nam ci─ů┼╝y. Papie┼╝ Franciszek, jad─ůcy ze swoj─ů pierwsz─ů wizyt─ů na Lampedus─Ö, wysp─Ö imigrant├│w, daje czytelny sygna┼é: trzeba znie┼Ť─ç bariery kontynentalne czy narodowe w tej cz─Ö┼Ťci, w jakiej odgradzaj─ů nas od drugiego cz┼éowieka. Tylko postawa otwarta ÔÇô mo┼╝e nie na ka┼╝d─ů my┼Ťl czy ka┼╝dy pogl─ůd, ale zawsze na ka┼╝dego cz┼éowieka ÔÇô tylko taka postawa jest chrze┼Ťcija┼äska. Tylko wtedy ÔÇô jak pisa┼é ksi─ůdz Zieja w tek┼Ťcie o charakterze i┼Ťcie prorockim, zatytu┼éowanym ÔÇ×Biedaczyna m├│wiÔÇŁ ÔÇô b─Ödzie ÔÇ×jeden Pasterz i jedna owczarnia, niepoprzegradzana p┼éotami morderczych bagnet├│w ani egoistycznych, zazdrosnych i niesprawiedliwych kordon├│w celnychÔÇŁ. Co, oczywi┼Ťcie, nie oznacza wyparcia si─Ö w┼éasnej to┼╝samo┼Ťci.
Wiele m├│wi si─Ö o tym, ┼╝e katolicyzmu nie da si─Ö pogodzi─ç z jak─ůkolwiek odmian─ů antysemityzmu czy, jak chc─ů cyniczni manipulatorzy, ÔÇ×judeosceptycyzmuÔÇŁ. Warto doda─ç, ┼╝e katolicyzmu nie spos├│b pogodzi─ç jednak nie tylko z pogard─ů wobec ┼╗yd├│w, z kt├│rymi ┼é─ůcz─ů nas ÔÇô chrze┼Ťcijan ÔÇô szczeg├│lne wi─Özi i wsp├│lni ojcowie, ale z pogard─ů w og├│le. Nie mo┼╝na by─ç chrze┼Ťcijaninem i nie walczy─ç z ewentualn─ů pogard─ů wobec muzu┼éman├│w. Nie mo┼╝na by─ç chrze┼Ťcijaninem i nie pr├│bowa─ç radzi─ç sobie ze swoj─ů nienawi┼Ťci─ů (o ile j─ů, oczywi┼Ťcie, w og├│le odczuwamy) do Niemc├│w, Rosjan czy Ukrai┼äc├│wÔÇŽ Nie mo┼╝na by─ç uczniem Chrystusa i nacjonalist─ů. Te dwie postawy si─Ö wzajemnie wykluczaj─ů.
Tak ju┼╝ cz─Östo cytowany ksi─ůdz Zieja rozumia┼é to znakomicie. Z jednej strony nawi─ůzuj─ůc do przewrotu majowego, z drugiej za┼Ť wspominaj─ůc wyprawy krzy┼╝owe, pisa┼é: ÔÇ×Ze smutkiem wspominacie, ┼╝e na ulicach waszej stolicy pola┼éa si─Ö krew ÔÇô ┬źbratnia┬╗ krew!ÔÇŽ A kiedy┼Ť ona z kaleczonych cia┼é ludzkich na polach walk ciekn─ůca ÔÇô ┬źbratni─ů┬╗ nie by┼éa?! Czy pod Grunwaldem? ÔÇô nad Marn─ů? ÔÇô nad Wis┼é─ů? w Maroku? w Damaszku? (ÔÇŽ) Dlaczego zapomnieli┼Ťcie, ┼╝e odk─ůd ┬źnowy Adam┬╗ ÔÇô Jezus na Krzy┼╝u przez ┬źbraci┬╗ przybity skona┼é, ┬źnie masz ju┼╝ ┼╗yda i Greczyna, i barbarzy┼äcy┬╗ ÔÇô ale wszystko i we wszystkich ÔÇô Chrystus?ÔÇŁ. No w┼éa┼Ťnie: dlaczego? To dramatyczne pytanie pozostaje dla nas nieustaj─ůcym wyzwaniem ÔÇô burzy─ç osobiste kapliczki, te ┼Ťwi─ůtynie religijno┼Ťci indywidualnej, a zamiast nich wznosi─ç gmachy wsp├│lnoty, da si─Ö, zw┼éaszcza obecnie, jedynie w ramach wsp├│lnoty nienarodowej. Trzeba nam to robi─ç w ramach wsp├│lnoty mo┼╝liwie inkluzywnej. Bo inaczej kapliczki owe pozostan─ů ┼Ťwi─ůtyniami religijno┼Ťci egoistycznej ÔÇô nawet je┼Ťli b─Ödzie to egoizm narodowy.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś