Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Rodzina Nikodema

Gdyby w szkole kaza膰 narysowa膰 dzieciom osob臋 bezdomn膮, to wszyscy narysowaliby brudnego, zaro艣ni臋tego faceta z torbami. A Nikodem narysowa艂by Karola, J贸zka i Gienia. Bo ich zna.
Rodzina Nikodema
fot.: Tomek Kaczor

Wymy艣li艂, 偶e trzeba za艂o偶y膰 klub pi艂karski. Ca艂y miesi膮c gadano o tym, 偶eby zacz膮膰 treningi. Przekonywa艂, 偶e trzeba kupi膰 panom z Pensjonatu koszulki i odpowiednie buty, chcia艂 za艂atwia膰 trenera. Uda艂o si臋 zam贸wi膰 boisko. Po pierwszym treningu trzech pan贸w z艂apa艂o kontuzj臋. Potem jeszcze kilku i na tym si臋 sko艅czy艂o.

Pomys艂 nie wzi膮艂 si臋 z niczego. Nikodem interesuje si臋 g艂贸wnie pi艂k膮 no偶n膮. Ma wielu ulubionych pi艂karzy, ale je艣li ma wskaza膰 jednego, wymienia Messiego. Kluby? Barcelona, Leicester, Termalica. W szkole najbardziej lubi WF, przyrod臋 i matematyk臋. Chodzi do czwartej klasy, trenuje w Legionie Pruszk贸w.

Po lekcjach nie idzie jednak do domu ani na podw贸rko. Przychodzi do Pensjonatu 艣wi臋tego 艁azarza 鈥 schroniska dla os贸b bezdomnych na warszawskim Ursusie.

呕艂obek u pirat贸w

Niekt贸rzy panowie, czyli mieszka艅cy Pensjonatu, znaj膮 Nikodema naprawd臋 od pocz膮tku. Pami臋taj膮, jak Adriana Porowska, wtedy jeszcze pracowniczka socjalna w Kamilia艅skiej Misji Pomocy Spo艂ecznej, zasz艂a w ci膮偶臋. By艂 pocz膮tek 2006 roku. 2 stycznia pierwszy raz przysz艂a do nowej pracy. Trzy tygodnie p贸藕niej wiedzia艂a, 偶e spodziewa si臋 dziecka.

鈥 Musia艂am to powiedzie膰 ojcu Bogus艂awowi Palecznemu, dyrektorowi Misji. Zastanawia艂am si臋, czy nie b臋dzie chcia艂 mnie zwolni膰. W ko艅cu zale偶a艂o mu na tym, 偶eby mie膰 pracownika socjalnego, a ja przysz艂am do Misji na zast臋pstwo 鈥 opowiada Porowska. 鈥 Ale u艣mia艂 si臋 tylko i powiedzia艂, 偶e damy rad臋.

Nie by艂o zmi艂uj. W ci膮偶y Ada przyty艂a trzydzie艣ci kilo, ale trzeba by艂o pracowa膰, a w ramach pracy je藕dzi膰 tak偶e na kursy 偶eglarskie na Zalewie Zegrzy艅skim. Umawia艂 je ojciec Paleczny, ale to Ada pojecha艂a z grup膮 siedmiu pan贸w zdawa膰 patent. Instruktorzy nie bardzo rozumieli, dlaczego baba w ci膮偶y dowodzi si贸demk膮 zakonnik贸w, kt贸rzy wygl膮daj膮 jak piraci z Karaib贸w.

Po czteromiesi臋cznym urlopie macierzy艅skim Ada wr贸ci艂a do pracy. Pocz膮tkowo zatrudni艂a niani臋, ale nie by艂o jej na ni膮 sta膰 鈥 opiekunce musia艂a p艂aci膰 tyle, ile sama zarabia艂a w Misji. Potem Nikodem zacz膮艂 chodzi膰 do 偶艂obka, ale po paru miesi膮cach wiadomo by艂o, 偶e i z tego nic nie b臋dzie 鈥 po licznych chorobach lekarka nie chcia艂a podbi膰 stosownego za艣wiadczenia. Ada powiedzia艂a ojcu Bogus艂awowi, 偶e b臋dzie musia艂a wr贸ci膰 do domu, bo szkoda jej dzieciaka. To by艂 czwartek. Przez weekend panowie wyremontowali jeden z pokoj贸w, w kt贸rym zrobili 偶艂obek dla Nikodema 鈥 by艂y kolorowe 艣ciany i dywany, 艂贸偶eczko, skrzynia zabawek. Przez lata w tym pokoju pojawia艂 si臋 nie tylko Nikodem, ale tak偶e dzieci innych pracownik贸w Misji. Zw艂aszcza w te dni, gdy przedszkola s膮 nieczynne. Schroniska dla bezdomnych przecie偶 si臋 nie zamknie.

Jako ma艂y ch艂opiec Nikodem siedzia艂 wi臋c w 鈥炁寂俹bku鈥 z panami, kt贸rzy czuwali przy jego 艂贸偶ku. On spa艂, oni czytali gazet臋, bawili si臋 z nim, kiedy si臋 budzi艂, a Ada mia艂a na wszystko oko za po艣rednictwem kamerki internetowej.

Potem Nikodem poszed艂 do przedszkola, nast臋pnie do szko艂y. Po zaj臋ciach Ada nie zabiera艂a go jednak do domu, ale do siebie do pracy. Dzi艣 przychodzi ju偶 sam. Bo lubi. Gra z panami w pi艂k臋, odrabiaj膮 razem lekcje, rozmawiaj膮. Przyja藕ni膮 si臋. Dla wszystkich to ju偶 naturalne.

Podwo偶膮c bezdomnego

鈥 Kiedy pytam, czy b臋dzie pracowa艂 w takim miejscu jak ja, to m贸wi, 偶e nie, bo chce by膰 pi艂karzem. I tylko kas臋 b臋dzie przekazywa艂 na bezdomnych 鈥 m贸wi Ada.

Ale co je艣li nie uda mu si臋 kariera pi艂karska? 鈥 M贸g艂bym tu pracowa膰 鈥 m贸wi Nikodem. 鈥 Robi膰 to co mama. Pomaga膰 osobom bezdomnym, kt贸re nie maj膮 swojego mieszkania, 艣pi膮 w pustostanach czy gdzie indziej. Mama je藕dzi po Warszawie, patrzy i pyta, czy chc膮 przyj艣膰 do schroniska. Czasami je偶d偶臋 z ni膮.

鈥 To nie jest taka praca od-do, przez osiem godzin, pi臋膰 dni w tygodniu 鈥 m贸wi Ada. 鈥 Jestem tu w weekendy, czasami siedz臋 do bardzo p贸藕na. A potem, gdy wychodz臋, to wci膮偶 jestem w pracy, bo gdy spotykam bezdomnego na ulicy, pod sklepem, pod ko艣cio艂em, to przecie偶 go nie omin臋. Musz臋 zareagowa膰, gdy widz臋, 偶e komu艣 dzieje si臋 krzywda.

Wi臋c Nikodem czasami musi przesun膮膰 si臋 w samochodzie, 偶eby zrobi膰 miejsce dla pana wiezionego do Pensjonatu. 鈥 Wielka krzywda mu si臋 nie stanie, je艣li kawa艂ek przejedzie si臋 z kim艣, kto nie艂adnie pachnie. Potem si臋 wyk膮pie 鈥 m贸wi Ada, a Nikodem ca艂y temat zbywa s艂owami: 鈥 To normalne, 偶e kto艣 kogo艣 czasem podwozi.

鈥 Efekt jest taki, 偶e teraz to ju偶 on mnie zawraca 鈥 kontynuuje Ada. 鈥 Ci膮gnie za r臋kaw, m贸wi膮c: jeszcze ten pan, jeszcze tamtego trzeba zapyta膰. Czasem udaj臋, 偶e ich nie widz臋, p臋dz臋 przez podziemia Centralnego, dworzec 艢r贸dmie艣cie, ko艂o metra 鈥 tam siedzi mn贸stwo ludzi. Wielu z nich znam z imienia i nazwiska. Ale Nikodem nie pozwala mi odwr贸ci膰 g艂owy, nawet gdy kto艣 jest pod wp艂ywem alkoholu. Nie odpuszcza, ka偶e mi sko艅czy膰 rozmow臋 przez telefon, podej艣膰, zapyta膰. Albo sam idzie.

Nie boi si臋 os贸b bezdomnych. Gdy widzia艂 stoj膮cego przed Lidlem pana, postanowi艂 podarowa膰 mu czekoladowego Miko艂aja, kt贸rego dosta艂 od kumpli z Pensjonatu. Poszed艂, pogada艂. 鈥 Nikt nikogo nie zmusi, 偶eby patrzy艂 na bezdomnego, 偶eby do niego podszed艂, 偶eby zwraca艂 si臋 do innych. Ale by艂oby lepiej, gdyby ludzie tak robili 鈥 m贸wi. 鈥 I 偶eby mieszka艅 by艂o wi臋cej, 偶eby ka偶dy mia艂 swoje 鈥 wtedy by艂bym szcz臋艣liwy.

Za bezdomnym jak psiak

鈥 Dlaczego ludzie nie lubi膮 os贸b bezdomnych? 鈥 pytam.

鈥 Bo zakodowali sobie, 偶e ludzie bezdomni 艣mierdz膮. A nawet je艣li, to co z tego? To przecie偶 cz艂owiek. A ja wiem, 偶e nie maj膮 gdzie si臋 umy膰. Dlatego nie powiedzia艂em nigdy z艂ego s艂owa o panach.

Czasem Nikodem t艂umaczy kolegom, 偶e ludzie nie s膮 bezdomni z wyboru. Ale rzadko 鈥 jego znajomi dobrze wiedz膮, czym si臋 zajmuje jego mama i co ch艂opiec robi po lekcjach. Nie musi im ci膮gle o tym opowiada膰. Chocia偶 mama jednego kolegi z klasy Nikodema m贸wi艂a synowi, 偶e jak si臋 nie b臋dzie uczy艂, to zostanie bezdomnym. A Nikodem wie, 偶e to nie o to chodzi. Pozna艂 w Pensjonacie wykszta艂conych ludzi, kt贸rzy trafili na ulic臋. Ot, cho膰by jeden z nich jest dziennikarzem i przyni贸s艂 Nikodemowi pi艂k臋 z konferencji w siedzibie Polskiego Zwi膮zku Pi艂ki No偶nej.

Cz臋sto dostaje od nich prezenty. Kiedy jest akcja, w kt贸rej za zbieranie nakr臋tek mo偶na otrzyma膰 jaki艣 gad偶et, Nikodem na pewno b臋dzie go mia艂 鈥 kilku pan贸w sprz膮ta na Ok臋ciu i zawsze przynios膮 odpowiedni膮 liczb臋 kork贸w. 鈥 Zawsze o nim pami臋taj膮 鈥 przyznaje Ada. 鈥 R贸wnie偶 po usamodzielnieniu. Ilekro膰 dzwoni膮, zawsze chc膮 wiedzie膰, co u niego, zawsze go pozdrowi膮.

A jak pan J贸zek jedzie do swojego syna do Holandii, to zawsze przy艣le Nikodemowi poczt贸wk臋.

Pan J贸zek to wa偶ny bohater tej opowie艣ci.

鈥 M贸j ojciec zgin膮艂 w wypadku. Mieszka艂 na Mazurach, rodzice mojego m臋偶a te偶 tam mieszkaj膮. Nikodem nie ma wi臋c na miejscu 偶adnego dziadka 鈥 t艂umaczy Ada. 鈥 Przyklei艂 si臋 do pana J贸zka, kt贸ry nie wymy艣la 偶adnych zabaw, ale tak potrafi zaciekawi膰 samym sob膮, 偶e Nikodem chodzi艂 za nim jak ma艂y psiak. Wszystko, co wi膮za艂o si臋 z J贸zkiem, by艂o najlepsze. Kiedy kilka lat temu byli艣my na wakacjach, to powiedzia艂am mu, 偶e ju偶 musimy wraca膰, bo tata za nami t臋skni. A on odpar艂: 鈥濶o i J贸zek鈥. Wtedy zrozumia艂am, 偶e to naprawd臋 wyj膮tkowa osoba w jego 偶yciu.

J贸zef

Pan J贸zef zna Nikodema w zasadzie od pocz膮tku. 鈥 Przyzwyczai艂 si臋 do mnie, ca艂y czas za mn膮 chodzi艂, przesiadywa艂 u mnie w pokoju, grali艣my w pi艂karzyki i w pi艂k臋. Dobry jest 鈥 lepszy ode mnie, bo m艂odszy. Wszystkich pi艂karzy zna. Ja te偶 zreszt膮 lubi臋 pi艂k臋, Legii kibicuj臋. Je艣li zostawa艂 d艂u偶ej, to ogl膮dali艣my czasem jaki艣 mecz 鈥 opowiada.

Nikodem nie odpuszcza艂. Nawet gdy J贸zefowi wyskoczy艂 dysk, ci膮gn膮艂 go na boisko i namawia艂, by chocia偶 na bramce stan膮艂, a on b臋dzie strzela艂. 鈥 Mama tylko krzycza艂a, 偶e nie chce za powybijane okna p艂aci膰.

鈥 Du偶o spacerowali艣my, opowiada艂 mi, co w szkole, dok膮d wyje偶d偶a. Wszystko chcia艂 zmienia膰 i poprawia膰, ci膮gle co艣 by inaczej urz膮dzi艂. Ma poj臋cie o 艣wiecie, nawet je艣li za bardzo nie chce si臋 uczy膰. Ale go mama pilnuje, ja zreszt膮 te偶, kiedy mnie pani dyrektor Porowska poprosi. 艁ebskiemu mi艂o pomaga膰, bo szybko idzie z lekcjami 鈥 dodaje.

Cz臋sto chodzili razem do sklepu. Je艣li Ada pozwala艂a, J贸zef kupowa艂 Nikodemowi s艂odycze lub lody. 鈥 Troch臋 jak taki dziadek, co rozpuszcza wnuczka. Od male艅kiego go polubi艂em, a on da艂 si臋 lubi膰. Sam mnie wybra艂. Gdy mama gdzie艣 wyje偶d偶a艂a, to zostawa艂em z nim jako odpowiedzialny, 偶eby mu si臋 nic sta艂o. Pilnowa艂em jak w艂asnego dziecka 鈥 opowiada.

鈥 Nie ma drugiego takiego pensjonatu, jak tutaj. Kto by narzeka艂, to by zgrzeszy艂. Ale dosta艂em mieszkanie komunalne, nied艂ugo si臋 st膮d wyprowadz臋. Tu, na Ursusie, niedaleko. Jestem pewien, 偶e Nikodem mnie czasem odwiedzi. A ja zaprosz臋 go na herbat臋 i s艂odycze 鈥 je艣li mama pozwoli.

Widzi, jak myj臋 komu艣 nogi

鈥 Gdyby w szkole kaza膰 narysowa膰 dzieciom osob臋 bezdomn膮, to wszyscy narysowaliby brudnego, zaro艣ni臋tego faceta z torbami 鈥 m贸wi Ada. 鈥 A Nikodem narysowa艂by Franka, J贸zka, Karola, Andrzeja, Gienia. Bo ich zna.

鈥 S膮 tacy sami, po prostu maj膮 problem z pieni臋dzmi, z domem i z prac膮 鈥 komentuje Nikodem.

鈥 Ada, to nie jest normalne, 偶e kto艣 w tym wieku tyle rozumie ze zjawiska bezdomno艣ci 鈥 m贸wi臋.

鈥 Na pewno obserwuje to, co robi臋, jak pomagam, m贸j stosunek do ludzi. D艂ugo nie przychodzi艂o mi do g艂owy, 偶e to jest dziwne, 偶e inne dzieci tego nie maj膮. Je藕dzi ze mn膮 na spotkania i konferencje, towarzyszy mi podczas wyst臋p贸w w mediach. I czasem po tych wyst臋pach pyta mnie: a dlaczego ty m贸wisz takie oczywiste rzeczy, 偶e ludziom trzeba pomaga膰? On nie pojmuje, 偶e mo偶na tego nie rozumie膰, 偶e trzeba to ludziom t艂umaczy膰. Wtedy zda艂am sobie spraw臋 z tego, 偶e on jest jednak inny. I to nie jest moja zas艂uga.

鈥 A czyja?

鈥 Wszystkich wok贸艂 niego! Jest du偶a szansa na to, 偶e b艂臋dy, kt贸re pope艂niam, kto艣 zniweluje. Tak偶e kt贸ry艣 z pan贸w, kt贸rzy maj膮 wiele talent贸w: polonistyczne, matematyczne, historyczne, muzyczne. Ci膮gle przychodzi do mnie z ciekawostkami. Zazdroszcz臋 mu tego, jak wielu dobrych ludzi ma wok贸艂 siebie. I to takich, kt贸rzy go lubi膮 i ceni膮. To mu w 偶yciu pomo偶e. Nie da sobie w kasz臋 dmucha膰 i b臋dzie m贸g艂 wiele dobrego zrobi膰. Nie mi to zawdzi臋cza, ale swojemu otoczeniu. Nie do ko艅ca mam wp艂yw na to, jaki on jest.

鈥 Pewny siebie i wra偶liwy.

鈥 Wiesz, pana Waldka przywioz艂a do nas Stra偶 Miejska i zostawi艂a pod bram膮. Mia艂 bardzo poranione stopy, w zasadzie to by艂a jedna wielka, 偶ywa rana, bo wpad艂 na taki genialny pomys艂, 偶eby zaropia艂e, owrzodzone nogi opitoli膰 sobie papierem toaletowym. 呕adnemu z pan贸w nie pozwoli艂 ich umy膰. A 偶e pani dyrektor si臋 nie odmawia, to sama wsadzi艂am mu nogi w ciep艂膮 wod臋, polewa艂am szklank膮 i rozmokni臋ty papier zacz膮艂 odpada膰. Nikodem jest te偶 艣wiadkiem takich sytuacji. Tego, 偶e kl臋kam przed panem i myj臋 mu nogi.

fot.: Tomek Kaczor

Czego 偶yczy膰 bezdomnemu?

M贸wi o nich per 鈥瀔umple鈥 i 鈥瀙rzyjaciele鈥. Pan Franek, kt贸ry Ad臋 nazywa siostrzyczk膮, a czasem nawet mam膮, zawsze przytula艂 i ca艂owa艂 Nikodema w czo艂o na powitanie. Teraz ma ju偶 mieszkanie. Ostatnio spotkali si臋 na ulicy. 鈥 Zrobili艣my 鈥瀖isia鈥, selfie, pogadali艣my. No i pad艂o pytanie, kiedy do niego przyjd臋. Musimy go odwiedzi膰 鈥 m贸wi Nikodem.

鈥 Co robicie razem?

鈥 Gramy w pi艂k臋, jemy s艂odycze, rozmawiamy. Ogl膮damy telewizj臋, robimy co艣 przy komputerach, odrabiamy lekcje. Pomagaj膮 mi. Dobrze, 偶e jest ich tutaj tylu 鈥 jeden jest od matmy, inny od polskiego, kolejny od historii 鈥 艣mieje si臋.

O wielu z osiemdziesi臋ciu mieszka艅c贸w Pensjonatu umie co艣 powiedzie膰. Gienio dobrze gotuje. Karol dobrze gra w pi艂k臋. Marian lubi zwierz臋ta. O J贸zku ju偶 by艂o.

鈥 Dlaczego pozwoli艂e艣, 偶eby tw贸j pies zosta艂 u pana Mariana? 鈥 pytam.

鈥 Bo bardzo lubi zwierz臋ta. I jeszcze pomaga panu Ry艣kowi, kt贸ry ma depresj臋.

Zacz臋艂o si臋 od tego, 偶e kiedy Ada wyje偶d偶a艂a na urlop, to pies zostawa艂 w Pensjonacie na noc. 鈥 Jak go zabiera艂am po tygodniu, to pan Marian przechodzi艂 g艂臋boki kryzys. Przychodzi艂a nawet delegacja z pro艣b膮 o to, 偶eby psa zostawi膰, bo Marian si臋 藕le czuje. Ostatnio chcia艂 wynegocjowa膰, 偶eby pies je藕dzi艂 z nim do pracy.

Gdy sprawa si臋 rozstrzyga艂a, Nikodem p艂aka艂, 偶eby zabra膰 psa do domu. Ale pan Marian te偶 p艂aka艂. I Nikodem si臋 zgodzi艂, 偶eby to on zaopiekowa艂 si臋 Wer膮. Cz臋sto go odwiedza.

鈥 To jest nasz drugi dom 鈥 m贸wi Ada. 鈥 脫smy rok by艂am tutaj na Wigilii z m臋偶em i synem. Nie robi臋 Wigilii w domu. Moja mama si臋 z tym pogodzi艂a, moi te艣ciowie te偶. Wiedz膮, 偶e Wigilia w Misji jest o 16, 偶e wyje偶d偶amy zaraz po niej i 偶e dopiero p贸藕n膮 noc膮 b臋dziemy u nich. Nie wiem, czy Nikodem przeczuwa, 偶e to mo偶e wygl膮da膰 inaczej. By艂by chyba rozczarowany, gdyby艣my usiedli do sto艂u w kilka, a nie w sto os贸b. On tylko czeka, kiedy b臋dzie mo偶na ruszy膰 z 偶yczeniami, czterdzie艣ci minut lata, biega po ca艂ej sali, 艂amie si臋 op艂atkiem. Nigdy nie wiemy, gdzie jest, bo przechodzi pod sto艂em, p臋dzi do swojego ulubionego pana. W sumie nawet nie wiem, czego on im 偶yczy.

Pytam wi臋c o to Nikodema.

鈥 呕ycz臋 im nowego mieszkania i szcz臋艣cia. Jak kto艣 jest chory, to 偶eby wr贸ci艂 do zdrowia. I 偶eby si臋 pouk艂ada艂o.

Karol

Karol pierwszy raz w Misji pojawi艂 si臋 w 2013 roku. Wtedy pozna艂 Nikosia (tak o nim m贸wi). 鈥 Zobaczy艂em, jak gra w pi艂k臋, to si臋 do艂膮czy艂em 鈥 m贸wi. 鈥 I teraz zawsze jak tylko mnie widzi, to pyta: 鈥濭ramy?鈥.

鈥 Ja te偶 od dzieciaka lubi臋 gra膰, tylko nie gra艂em w klubie, a on trenuje. Dobry jest, z roku na rok coraz lepszy, strza艂y ma coraz mocniejsze i kiwa lepiej. A偶 mi si臋 g艂upio czasem robi, jak mnie nabierze. Albo jak mi bramk臋 strzeli. Nie daj臋 po sobie pozna膰, ale dra偶ni mnie to, bo ka偶dy chce by膰 lepszy 鈥 艣mieje si臋.

Gadaj膮 te偶 g艂贸wnie o pi艂ce, komentuj膮 i wspominaj膮 mecze. Tylko ostatnio rzadziej jest na to czas, bo Karol ponad 250 godzin w miesi膮cu pracuje jako ochroniarz w Factory.

鈥 Jest taki u艣miechni臋ty, 偶ywio艂owy, b艂yskotliwy. Przypomina mi troch臋 mojego syna. Gdy odchodzi艂em od 偶ony, on mia艂 trzy i p贸艂 roku, teraz ma szesna艣cie. Te偶 gra w pi艂k臋, w okr臋g贸wce. Obaj to bystre ch艂opaki 鈥 m贸wi Karol. Pytam, czego sobie 偶yczyli na Wigilii. 鈥 On mi wszystkiego najlepszego. A ja jemu, 偶eby zosta艂 bardzo dobrym pi艂karzem.

Ojcowie, dziadkowie

Jak wyci膮gnie pi艂k臋, to gra z nim pi臋ciu czy sze艣ciu pan贸w. Dla nich to odskocznia od tego, gdzie mieszkaj膮, jaka jest ich sytuacja. Zreszt膮 Nikodem nie daje im wyboru. Gdy kto艣 wychodzi na fajka, to tylko pyta, kt贸ry staje na budzie. I musz膮 gra膰.

鈥 Nie rozmawiamy o ich problemach, bo wiem, 偶e to dla nich trudne 鈥 m贸wi. 鈥 Nie chc臋 im smutku robi膰. 呕eby im to zast膮pi膰, 偶eby cho膰 na chwil臋 wyrzuci膰 im z g艂owy my艣l, 偶e s膮 bezdomni, rozmawiamy o rzeczach, kt贸re lubimy.

鈥 Jak panowie spotykaj膮 mnie na mie艣cie, to si臋 na og贸艂 wstydz膮 鈥 dodaje Ada. 鈥 Ale jak id臋 z synem, to zawsze krzykn膮: 鈥濩ze艣膰 Nikodem!鈥. Do dziecka 艂atwiej im podej艣膰. To cz臋sto dzia艂a na nich motywuj膮co, sprawia, 偶e niekt贸rzy przypominaj膮 sobie, 偶e s膮 ojcami, dziadkami.

Niekt贸rzy w艂a艣nie dlatego nie s膮 w stanie z nim by膰, inni dzi臋ki temu maj膮 z nim szczeg贸ln膮 relacj臋.

鈥 Gdy przychodz膮 艣wi臋ta, panowie udaj膮, 偶e lampki, ozdoby czy choinki ma艂o ich ciesz膮. Twierdz膮, 偶e robi膮 to dla Nikodema, a tak naprawd臋 te偶 sobie robi膮 艣wi臋ta. Zak艂adaj膮 maski. Wigilia w schronisku dla bezdomnych, w艣r贸d obcych ludzi, to ci臋偶kie do艣wiadczenie. Zw艂aszcza gdy s艂yszysz od swojej rodziny bajk臋, 偶e 鈥瀉kurat w tym roku nie wyprawia Wigilii鈥. I tak od kilku lat.

Wa偶ny element terapii

Kiedy mieszka艅cy Pensjonatu, razem z Ad膮 i Nikodemem, jechali do Rzymu na spotkanie ludzi ubogich z Franciszkiem, Ada musia艂a znale藕膰 osob臋, kt贸ra by艂aby gotowa da膰 艣wiadectwo przed papie偶em. D艂ugo nikt si臋 nie zg艂asza艂. W ko艅cu to Nikodem zawo艂a艂, 偶e on powie. 鈥 Panowie w 艣miech, atmosfera przesta艂a by膰 nad臋ta i jeden z nich uzna艂, 偶e skoro Nikodem da艂by rad臋, to i on da 鈥 m贸wi Ada. 鈥 Wielu pan贸w, kt贸rych tu mam, ma problem z nawi膮zywaniem i podtrzymywaniem kontakt贸w. Nie maj膮 poczucia w艂asnej warto艣ci. Nie umiej膮 sprzeda膰 pracodawcy swojego do艣wiadczenia i swojej wiedzy. Uwa偶aj膮, 偶e s膮 niegodni relacji z kobiet膮, pomocy, pracy, uwagi, kontaktu z rodzin膮. Nikodem 鈥 nie艣wiadomie 鈥 staje si臋 dla nich rodzajem terapii. Bo jego nie obchodzi, czy kto艣 jest profesorem, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, ksi臋dzem dziekanem, czy panem mieszkaj膮cym w schronisku dla bezdomnych. Ka偶demu po艣wi臋ca tyle samo czasu, nie rozumie hierarchii, nie widzi oznak spo艂ecznego presti偶u. Jak ojciec Paleczny, kt贸ry te same niestosowne 偶arty opowiada艂 bezdomnemu i burmistrzowi.

Wszystkie pracowniczki Pensjonatu zachowuj膮 si臋 tak jak Ada. Kiedy jej kole偶anka, kt贸ra ma czw贸rk臋 dzieci, przyje偶d偶a na pikniki, nie ma problemu z tym, 偶e kt贸ry艣 z pan贸w wyci膮ga r臋ce, bierze jej c贸rk臋 i nosi. 鈥 To istotny element naszej relacji. To, 偶e oddajemy im pod opiek臋 nasze najwi臋ksze skarby, nasze dzieci, 偶e im ufamy, jest dla nich wa偶ne. Doceniaj膮 to. I to wraca 鈥 komentuje Ada. I dodaje: 鈥 Nikodem pewnie nawet nie wie, jak bardzo jego obecno艣膰 potrafi nam pom贸c.

Mimo to zostanie jedynakiem.

鈥 Wiem, ile mnie kosztowa艂o, 偶eby po艂膮czy膰 prac臋 z opiek膮 nad nim, jak by艂 ma艂y. Nie jestem w stanie drugi raz si臋 na to zdecydowa膰, zw艂aszcza 偶e system publicznej opieki mo偶na o kant dupy pot艂uc. Trzeba walczy膰 o 偶艂obek, o przedszkole, w szkole siedzi do dwunastej, a potem co? Niani z moimi zarobkami nie zatrudni臋, rodzina daleko鈥 Wiele os贸b mnie ostrzega, 偶e b臋dzie samotnie sta艂 nad grobem matki. Ale mam wielu przyjaci贸艂 i on te偶 ma. Jest skazany na to, 偶eby mie膰 oparcie w innych ludziach, nawi膮zywa膰 relacje, nie tylko z panami.

fot.: Tomek Kaczor

Marian

鈥 Znam Nikodema prawie sze艣膰 lat. Pani dyrektor jest ci膮gle zaj臋ta, a to wywiad贸w udziela, a to papiery wype艂nia, co艣 za艂atwia, gdzie艣 je藕dzi, z kim艣 gada. To zajmowali艣my si臋 ch艂opakiem i tak przy nas dorasta艂 鈥 m贸wi pan Marian.

Pochodzi z 艁odzi, ko艅czy艂 szko艂臋 w艂贸kiennicz膮, ale jak przemys艂 upad艂, to zacz膮艂 w臋drowa膰. Teraz czeka na mieszkanie socjalne, jaki艣 czas mieszka艂 w treningowym. Pracuje w ochronie, bo po mia偶d偶ycy 鈥 jak m贸wi 鈥 nigdzie indziej go ju偶 nie wezm膮.

鈥 Otwarty jest, szczery, co ma na my艣li, to powie. Nie kr臋ci. Jasne, 偶e s艂yszy czasem, co i jak m贸wimy, 偶e kto艣 przeklina. Ale odrzuca to, wie, co jest dobre, a co z艂e. Zreszt膮 ch艂opaki si臋 przy nim hamuj膮.

Je艣li ma pom贸c Nikodemowi w lekcjach, to najch臋tniej w polskim i fizyce, bo w tym czuje si臋 najmocniej. 鈥 Przy okazji rozmawiamy, bo to m膮dry ch艂opak jest, wie, czego chce w 偶yciu, ma jaki艣 cel. Ma艂o rozrabia, za inteligentny jest na to. Zreszt膮 mama kr贸tko go trzyma, tata te偶. Potrafi膮 by膰 gro藕ni. Ale nas si臋 nie musi ba膰, bo my z nim jeste艣my na stopie przyjacielskiej. On przy nas nie rozrabia, a my na niego nie krzyczymy 鈥 opowiada.

Pytam, co najbardziej lubi w Nikodemie. 鈥 Wra偶liwy jest na nieszcz臋艣cia i zmartwienia drugiego cz艂owieka. Oby to si臋 nie zmieni艂o 鈥 bo w 偶yciu r贸偶nie bywa. Dzi臋ki rodzicom taki jest. I mo偶e dzi臋ki nam troch臋 te偶.

艢luby i pogrzeby

Czasem Ada musi odby膰 z Nikodemem trudne rozmowy. Kiedy spyta艂a go, z kt贸rymi panami powinienem porozmawia膰, wymieni艂 tak偶e Kub臋. Kuby od niedawna nie ma jednak w Pensjonacie, opu艣ci艂 go w ma艂o przyjemnych okoliczno艣ciach. Jak m贸wi Ada, Nikodem widzi 鈥瀢ypadni臋cia鈥 pan贸w, ich potkni臋cia i 鈥 jak to cz艂owiek 鈥 zwyczajnie za nimi t臋skni. 鈥 Ale tych sytuacji jest na tyle du偶o i na tyle cz臋sto uczestniczy w powrotach, 偶e ma ju偶 艣wiadomo艣膰, 偶e to si臋 mo偶e sko艅czy膰 dobrze. Cho膰 oczywi艣cie nie musi. Byli艣my razem na dw贸ch weselach pan贸w, ale chodzili艣my te偶 na pogrzeby. Bo dziecko powinno by膰 wychowywane do takiego 偶ycia, jak wygl膮da ono naprawd臋.

Pytam Nikodema o te wesela.

鈥 艢lub jak 艣lub 鈥 odpowiada. 鈥 Wszystko takie samo jak gdzie indziej.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij