magazyn lewicy katolickiej

Religie wschodu i demony polskiego katolicyzmu

Religie wschodu i demony polskiego katolicyzmu

Ilustr.: Kuba Mazurkiewicz


Kiedy┼Ť m├│j hinduski wsp├│┼élokator opowiada┼é mi, jak to w Indiach z pob┼éa┼╝aniem i wsp├│┼éczuciem patrzy si─Ö na naiwnych, wyg┼éodnia┼éych duchowo podr├│┼╝nik├│w z Zachodu, zdolnych przylgn─ů─ç do byle hochsztaplera i samozwa┼äczego guru. Naiwne wyobra┼╝enie o doktrynie buddyjskiej, w jej ateistycznej, sekularnej, prostej a zarazem skromnej formie cz─Östo znika po odwiedzeniu kilku ┼Ťwi─ůty┼ä buddyzmu tybeta┼äskiego, gdzie jeste┼Ťmy przyt┼éoczeni pos─ůgami bodhisattw├│w, arhat├│w i budd├│w, poz┼éacanych i upstrzonych drogocennymi kamieniami.
 
Na Zachodzie mo┼╝na spotka─ç si─Ö z wieloma dziwnymi, przek┼éamanymi opiniami na temat buddyzmu. Zar├│wno w publicystyce, jak i w┼Ťr├│d potocznej ┼Ťwiadomo┼Ťci Polak├│w buddyzm funkcjonuje jako ateistyczna forma duchowo┼Ťci po┼é─ůczona z wielorakimi praktykami ÔÇ×zdrowotnymiÔÇŁ (np. relaksuj─ůca i uspakajaj─ůca medytacja zen) lub jako okultystyczna i diabelska forma religii (g┼é├│wnie w dyskursie oko┼éo-frondowym, czy w interpretacji kontrowersyjnego podr├│┼╝nika Wojciecha Cejrowskiego). W pierwszym przypadku spotykamy si─Ö z pewn─ů form─ů orientalizmu, fascynacj─ů egzotycznymi ÔÇ×niereligijnymiÔÇŁ formami duchowo┼Ťci, zaspokajaniem g┼éodu duchowego za pomoc─ů infantylnych interpretacji wielkich religii wschodu, przepuszczonych w dodatku przez New AgeÔÇÖowy filtr, cz─Östo w uj─Öciu samozwa┼äczych ÔÇ×mistrz├│wÔÇŁ.
 
Jaki┼Ť czas temu Joanna Piacenza (web manager ÔÇ×Tricycle: The Buddhist ReviewÔÇŁ) w artykule w ÔÇ×First ThingsÔÇŁ irytowa┼éa si─Ö tymi, kt├│rzy twierdz─ů, ┼╝e uprawiaj─ů ÔÇ×medytacj─Ö buddyjsk─ůÔÇŁ nie wiedz─ůc niczego na temat tej tradycji religijnej i traktuj─ůc j─ů jako areligijne, sekularne ─çwiczenie (oczywi┼Ťcie tekst ten chwil─Ö p├│┼║niej podchwyci┼éa fronda.pl przes─ůczaj─ůc go przez sw├│j demonizuj─ůcy filtr i o┼Ťwiadczaj─ůc jak to buddyzm jest straszliwie poga┼äski).
 
Wiele os├│b nie ma r├│wnie┼╝ ┼Ťwiadomo┼Ťci tego, w jak du┼╝ym stopniu sklerykalizowane s─ů niekt├│re szko┼éy buddyjskie. Polacy, kt├│rzy ze wzgl─Ödu na sw├│j g┼é─Öboki antykatolicki czy nawet tylko antyklerykalny resentyment uciekaj─ů w kierunku buddyzmu, zdziwiliby si─Ö jak w literaturze chi┼äskiej, korea┼äskiej, czy japo┼äskiej zwyk┼é by─ç przedstawiany kler buddyjski.
 
Po przybyciu misji katolickiej na Daleki Wsch├│d konfucjani┼Ťci w tekstach apologetycznych krytykuj─ůcych chrze┼Ťcija┼ästwo sami przyznawali, ┼╝e przynajmniej katolicy s┼éusznie gani─ů kler buddyjski za niemoralno┼Ť─ç i hipokryzj─Ö ÔÇô jednak┼╝e to nic nowego, gdy┼╝ wszyscy ju┼╝ dawno o tym wiedz─ů (opinia ta prezentowana by┼éa przez takich uczonych jak Yi Ik, Hayashi Razan, ale obecna by┼éa r├│wnie┼╝ w antychrze┼Ťcija┼äskim japo┼äskim pamflecie Kirishitan monogatari). Jak na ironi─Ö, klasztory buddyjskie w Korei Po┼éudniowej zreformowano za spraw─ů chrze┼Ťcija┼äskiego prezydenta Syngman Rhee, kt├│ry by┼é oburzony panuj─ůc─ů tam degrengolad─ů (J. H. Grayson, Korea. A Religious History, Oxford 1989, s. 230).
 
Nie mam jednak zamiaru zag┼é─Öbia─ç si─Ö w to na ile szerzenie si─Ö buddyzmu (czy innych dalekowschodnich tradycji religijnych) w Polsce jest zjawiskiem pozytywnym czy negatywnym (jakimi kryteriami mia┼ébym si─Ö pos┼éugiwa─ç?). Prywatnie mam bardzo pozytywne do┼Ťwiadczenia ze spotkania z przewodnicz─ůcym Zwi─ůzku Bencien Karma Kamtsang w Polsce, Lam─ů Rinczenem, kt├│ry w mojej opinii robi ┼Ťwietn─ů robot─Ö dla buddyzmu w Polsce, g┼éosz─ůc go w jego ortodoksyjnej tybeta┼äskiej wersji. I je┼Ťli mog─Ö wyrazi─ç swoje zdanie ÔÇô to w┼éa┼Ťnie do centrum Bencien w Grabniku odsy┼éa┼ébym zainteresowanych doktryn─ů buddyjsk─ů (odradzaj─ůc przy tym lektur─Ö popularnych ksi─ů┼╝ek Daitero T. Suzukiego).
 
Obok tego, wspomnianego ju┼╝ przeze mnie powy┼╝ej, polegaj─ůcego na p┼éytkiej fascynacji egzotyczn─ů duchowo┼Ťci─ů orientalizmu (b─Öd─ůcego cz─Östo chwilow─ů ÔÇ×mod─ůÔÇŁ) mamy jeszcze drugie jego oblicze, przyjmuj─ůce cz─Östo form─Ö paranoicznych jego interpretacji w wydaniu pseudo-ortodoksyjnego katolicyzmu. Co chwila jeste┼Ťmy zalewani opiniami ÔÇ×specjalist├│wÔÇŁ (vide podr├│┼╝nik Cejrowski, czy demonolog ks. Aleksander Posacki) na temat duchowych zagro┼╝e┼ä ze strony obcych religii; o tym, jak to w ka┼╝dym niepozornym znaku, symbolu kryje si─Ö nieludzka, nierzadko diabelska moc, czekaj─ůca na nasz─ů nieuwag─Ö.
 
Wed┼éug tych wyk┼éadni ┼╝yjemy w absurdalnie niebezpiecznym ┼Ťwiecie, gdzie w ka┼╝dej chwili ÔÇ×demon karateÔÇŁ czy ÔÇ×demon jogiÔÇŁ mo┼╝e nas op─Öta─ç. To podej┼Ťcie wydaje si─Ö by─ç dla wielu os├│b na tyle niepowa┼╝ne i ┼Ťmiechu warte, ┼╝e od oburzenia przechodzi si─Ö zaraz do wy┼Ťmiania tych wszystkich pr├│b demonizacji ┼Ťwiata. Bo jak mo┼╝na takie tyrady Cejrowskiego, z powa┼╝n─ů min─ů m├│wi─ůcego o demonicznym ┼║r├│dle religijno┼Ťci buddyjskiej, traktowa─ç powa┼╝nie? Ile mo┼╝na czyta─ç wiadomo┼Ťci o demonicznych w┼éa┼Ťciwo┼Ťciach jogi, wschodnich sztuk walki, itp. i w pewnym momencie po prostu nie wybuchn─ů─ç ┼Ťmiechem? Owszem, mo┼╝na ÔÇô jednak sprawa jest o tyle powa┼╝na, ┼╝e mamy w tym momencie do czynienia z kryptopoga┼äsk─ů mentalno┼Ťci─ů szerz─ůc─ů si─Ö w┼Ťr├│d katolik├│w. I nie m├│wi─Ö tu o tych, co bagatelizuj─ů spraw─Ö ÔÇô wr─Öcz przeciwnie, jak wszystkie najwi─Öksze herezje ma ona swe ┼║r├│d┼éo u tych, kt├│rzy chc─ů by─ç najbardziej ortodoksyjni.
 
Posacki i Cejrowski pos┼éuguj─ů si─Ö terminami religijnymi ca┼ékowicie odrywaj─ůc je od kontekstu. Gdy pisz─ů, ┼╝e w buddyzmie tybeta┼äskim wierz─ůcy wsp├│┼épracuj─ů z demonami nawet nie fatyguj─ů si─Ö by przybli┼╝y─ç co to znaczy w danej tradycji kulturowej. Dla nich ÔÇ×demonÔÇŁ znaczy w ka┼╝dej kulturze to samo i odczytywane mo┼╝e by─ç jedynie w kluczu judeochrze┼Ťcija┼äskiej tradycji ÔÇô jako istota z┼éa, ca┼ékowicie upad┼éa, nie mog─ůca si─Ö ju┼╝ zbawi─ç i kt├│rej dzia┼éania mog─ů wywo┼éa─ç tylko z┼éy skutek w ┼╝yciu cz┼éowieka.
 
To przemieszczenie symbolu, wyabstrahowanie go z jego w┼éa┼Ťciwego kontekstu i przeniesienie na nasz grunt jest charakterystyczne dla pseudonaukowego hiperorientalistycznego ekskluzywizmu (parafrazuj─ůc sinologa Maxa Deega), dla os├│b staraj─ůcych si─Ö ┼é─ůczy─ç amatorskie religioznawstwo z teologi─ů. A wystarczy┼éaby minimalna znajomo┼Ť─ç hermeneutyki.
 
W jednym ze swoich program├│w Cejrowski chodzi po klasztorze buddyjskim i drwi─ůc z wierz─ůcych wskazuje na kolejne rze┼║by m├│wi─ůc, ┼╝e s─ů to demony (w najzupe┼éniej chrze┼Ťcija┼äskim sensie), lub pokazuj─ůc na posta─ç Buddy Siakjamuniego chronionego przed deszczem przez kr├│la Nag Mucalind─Ö, wykazuj─ůc, ┼╝e skoro ma on siedem g┼é├│w, to jest to z pewno┼Ťci─ů smok o siedmiu g┼éowach z Apokalipsy ┼Ťw. Jana (sic!). Wykazuje w ten spos├│b nie tylko gigantyczn─ů ignorancj─Ö w stosunku do tradycji buddyjskiej, ale i chrze┼Ťcija┼äskiej. Gdy przyjrzymy si─Ö pismom Ojc├│w Ko┼Ťcio┼éa zauwa┼╝ymy, ┼╝e nie uto┼╝samiali oni pos─ůg├│w b├│stw poga┼äskich z demonami rzeczywi┼Ťcie ingeruj─ůcymi w ┼Ťwiat, a jedynie uwa┼╝ali je za martwy wytw├│r r─ůk ludzkich, kt├│re i nie maj─ů ┼╝adnej mocy w ┼Ťwiecie.
 
Wed┼éug apologet├│w przedmioty same w sobie nie by┼éy demoniczne. R├│┼╝norakie poga┼äskie kulty nie by┼éy uwa┼╝ane za oddawanie czci pot─Ö┼╝nym obcym b├│stwom (czy demonom). By┼éy krytykowane za kierowanie si─Ö ku przedmiotom stworzonym na nasz obraz, zamiast ku Stw├│rcy, kt├│rego obrazem sami jeste┼Ťmy. W ten spos├│b Tertulian w O ba┼éwochwalstwie pisa┼é o po┼╝─ůdaniu jakiegokolwiek dobra, kt├│re nie by┼éoby Bogiem, a Orygenes zgadza┼é si─Ö w tym miejscu z Celsusem, kt├│ry pisa┼é, ┼╝e ÔÇ×chrze┼Ťcijanie [ÔÇŽ] nie uznaj─ů bog├│w wykonanych ludzkimi r─Ökami, poniewa┼╝ bzdurny jest pogl─ůd, ┼╝e bogami s─ů przedmioty wykonane przez artyst├│wÔÇŁ (Przeciw Celsusowi, I, 5). Prawda ta jednak, jak wskazywa┼é autor, by┼éa znana wszystkim ludziom i nie by┼éa przywilejem chrze┼Ťcijan. Za┼Ť je┼Ťli chodzi o kult konkretnych b├│stw i heros├│w, Ojcowie wykazywali, ┼╝e je┼Ťli istnieli oni kiedy┼Ť naprawd─Ö, to zazwyczaj byli oni za ┼╝ycia wyj─ůtkowo niemoralni i dlatego oddawanie im czci jest niewskazane.
 
Demony z kolei, co mo┼╝na zauwa┼╝y─ç np. w pismach Ojc├│w Pustyni (np. u Izaaka z Niniwy w Gramatyce ┼╝ycia duchowego) by┼éy postrzegane jako istoty, kt├│re odci─ůgaj─ů nasze my┼Ťli od Boga, kieruj─ůc je ku stworzeniu, cielesno┼Ťci i nami─Ötno┼Ťciom, a najlepsz─ů metod─ů na walk─Ö z nimi by┼éa modlitwa i post. To co demoniczne nie jest na zewn─ůtrz, w ┼Ťwiecie, ale w nas ÔÇô jest zale┼╝ne od naszej woli. Przedmioty same w sobie nie s─ů (i nie by┼éy) demoniczne ÔÇô ten charakter ma same ukierunkowanie ku stworzeniu, kt├│re, jak uwa┼╝ano, mo┼╝e by─ç motywowane przez byty duchowe. W wielu ┼Ťrodowiskach katolickich mamy wi─Öc dzisiaj do czynienia z szale┼äcz─ů walk─ů z wymy┼Ťlanymi i wynajdywanymi wsz─Ödzie ÔÇ×demonamiÔÇŁ, kt├│rych przejaw├│w najch─Ötniej szuka si─Ö pos─ůgach i w orientalnej sztuce ludowej.
 
W jednym z najbardziej poczytnych i popularnych tekst├│w ks. Posackiego mo┼╝na przeczyta─ç, ┼╝e ÔÇ×buddyzm nie jest wi─Öc religi─ů pokoju, harmonii i braku przemocy, jak to si─Ö oficjalnie przedstawia.ÔÇŁ Opini─Ö t─ů Posacki tworzy na podstawie tego, ┼╝e w buddyzmie pojawiaj─ů si─Ö b├│stwa (chodzi mu tutaj konkretnie o Kali), kt├│rych imiona zosta┼éy wykorzystane w rytua┼éach laveyowego satanizmu (kt├│ry w gruncie rzeczy ma wi─Öcej wsp├│lnego z pseudofilozofi─ů Ayn Rand ni┼╝ z jak─ůkolwiek tradycj─ů religijn─ů). Jest to bardzo daleko posuni─Öta diagnoza, abstrahuj─ůca od kultury hinduistyczno-buddyjskiej, polegaj─ůca na lu┼║nych skojarzeniach i pomieszaniu poj─Ö─ç; nie do┼Ť─ç, ┼╝e jest ca┼ékowicie nieusprawiedliwiona i nieprofesjonalna, jest dodatkowo niesamowicie krzywdz─ůca dla samych buddyst├│w i hinduist├│w.
 
Jak zosta┼éo wspomniane, podobn─ů taktyk─Ö przyj─ů┼é Cejrowski w swoim programie. Owa ÔÇ×satanistycznaÔÇŁ natura buddyzmu, jest oparta na semantycznych akrobacjach i pseudonaukowych dywagacjach, kt├│re maj─ů niewiele wsp├│lnego z religioznawstwem jak i teologi─ů. Wywodzi si─Ö to z ca┼ékowitego niezrozumienia symboli w ich w┼éasnym kontek┼Ťcie, abstrahowaniu ich z niego, przenoszenia na grunt judeochrze┼Ťcija┼äski i t┼éumaczenie na podstawie tego, jak u nas takie symbole s─ů rozumiane (pomijaj─ůc r├│wnie┼╝ ca┼ékowicie kontekst i histori─Ö tego, jak u nas ich rozumienie si─Ö kszta┼étowa┼éo). Posacki, Cejrowski i im podobni or─Ödownicy ekskluzywizmu w swych ÔÇ×analizachÔÇŁ zatrzymuj─ů si─Ö na poziomie tre┼Ťci wierze┼ä ignoruj─ůc (pytanie czy z premedytacj─ů czy z ignorancji) ca┼ékowicie wiar─Ö oraz jej wymiar egzystencjalny. Ca┼éa chrze┼Ťcija┼äska antropologia zostaje odsuni─Öta na dalszy plan na rzecz pseudoreligioznawczego gaw─Ödziarstwa.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś