Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

"┼Ülepn─ůc od ┼Ťwiate┼é" Jakuba ┼╗ulczyka

Warto co┼Ť jeszcze doda─ç o tych rozsypanych w miejskim areale gatunku ludzkich monad. S─ů oni doprawdy ostatnimi lud┼║mi, jakich wyprorokowa┼é Nietzsche. Ostatni cz┼éowiek nie ma wielkich cel├│w i ambicji, ┼╝yje codzienno┼Ťci─ů. ÔÇ×Nadchodzi czas ÔÇô powiada filozof ÔÇô kiedy cz┼éowiek nie zrodzi ju┼╝ ani jednej gwiazdy. Biada! nadchodzi czas godnego najwi─Ökszej wzgardy cz┼éowieka, kt├│ry sam sob─ů ju┼╝ nie b─Ödzie umia┼é gardzi─çÔÇŁ o tym stworzeniu, kt├│re ÔÇ×nie przerzuci strza┼éy t─Ösknoty poza cz┼éowiekaÔÇŁ.
materiały prasowe

materiały prasowe

Ka┼╝da spo┼éeczna rzeczywisto┼Ť─ç rozpoznana w zbiorowej ┼Ťwiadomo┼Ťci, uj─Öta w symboliczne ramy, taka, kt├│ra wyznacza regu┼éy ┼╝ycia i praktyk, skrywa pod powierzchni─ů warstw─Ö nienazwanego, widmowego rewersu. Wprawdzie unormowany tryb ┼╝ycia, p─Ödzony w krz─ůtaninie codziennej przewidywalno┼Ťci, gwarantuje byt, pozwala podnosi─ç jego jako┼Ť─ç, jednak nie odpowiada na pewne perwersyjne potrzeby. Te, podsycane przez pi─Ö─ç dni roboczych i kr─Öpowane przez sztywny gorset norm, mo┼╝na uwolni─ç bezkarnie pod os┼éon─ů nocy w chyl─ůcym si─Ö ku zachodowi momencie tygodnia. Zazwyczaj niewidoczne, przemilczane, cho─ç witalnie pulsuj─ůce, pozwalaj─ů podtrzymywa─ç spo┼éeczny ┼éad dzi─Öki sublimacji skontenerowanych nami─Ötno┼Ťci. Aby to rozpozna─ç, potrzeba narracji rzucaj─ůcej ┼Ťwiat┼éo na t─Ö pomrok─Ö nieokre┼Ťlono┼Ťci. Dzi─Öki temu, ┼╝e pierwszoosobowy narrator powie┼Ťci ┼╗ulczyka ┼╝yje z handlu narkotykami, ta wyparta warstwa zostaje wydobyta i wy┼éo┼╝ona przed czytelnikiem. Dla niego ta cz─Ö┼Ť─ç ca┼éokszta┼étu rzeczywisto┼Ťci nie jest, jak u innych, sfer─ů dodatkowej konsumpcji i ekscesywnej przyjemno┼Ťci, lecz g┼é├│wnym zakorzenieniem ┼╝ycia, umo┼╝liwiaj─ůcym prze┼╝ycie. Sprzeda┼╝ narkotyk├│w jest tu zwyk┼éym interesem od innych r├│┼╝ni─ůcym si─Ö tylko konieczno┼Ťci─ů wi─Ökszej ostro┼╝no┼Ťci, powzi─Öcia odpowiednich ┼Ťrodk├│w, czyli w┼é─ůczenia do rachuby czynnika ryzyka dzia┼éania poza prawem. Jednak prze┼╝ywany stosunek do ┼Ťwiata, czyli – po Althusserowsku – ideologia, wyobra┼╝enie o swojej podmiotowej roli, czerpie bohater z tego ┼Ťwiata jawnych stosunk├│w. Je┼Ťli pomin─ů─ç ca┼é─ů niezbyt zajmuj─ůc─ů fabu┼é─Ö, kt├│ra przypomina raczej scenariusz telewizyjnego serialu, do┼Ť─ç lekk─ů i pospolit─ů fraz─Ö, ciekawym i znacz─ůcym mo┼╝e wyda─ç si─Ö wyobra┼╝enie bohatera o ┼Ťwiecie, w┼éasnym zajmowanym w nim miejscu, scenariuszach rozwoju wypadk├│w, jakie tworzy. Zamyka si─Ö on w wyestetyzowanym i wypreparowanym ┼Ťwiecie skrojonych sztucznie obraz├│w, z kt├│rych wyrugowa┼é zion─ůce szkaradno┼Ťci─ů pory rzeczywisto┼Ťci. Scali┼é pewn─ů materi─Ö na miar─Ö dyktowanych przez fantazmatyczne aspiracje wzor├│w i odgrodzi┼é si─Ö na wszelkie sposoby od tych jej aspekt├│w, kt├│re mog┼éyby zaburza─ç komfort i porz─ůdek. Przyk┼éadem jest stosunek do samochodu z wymuskan─ů tapicerk─ů. Szkodzi jej nawet kontakt z ubraniem obcego cz┼éowieka, kt├│ry wywo┼éuje od razu wyobra┼╝enie o pozostawionym na niej brudzie. W jego oczach ka┼╝dy – co powtarza wielokrotnie – sam kuje w┼éasny los, za siebie tylko ponosi odpowiedzialno┼Ť─ç.

Takie credo wyznaj─ů tak┼╝e wszyscy jego klienci, czyli rzekomo ca┼éa miejska spo┼éeczno┼Ť─ç, bo ÔÇ×kokain─Ö wal─ů wszyscy, kt├│rych na to sta─ç i dosy─ç spory procent tych, kt├│rych na to nie sta─ç. Wal─ů prawnicy. Politycy. Lekarze. Kierownicy przedsi─Öbiorstw. Gwiazdy telewizji. Wszyscy traktuj─ů j─ů jak rytua┼é. Jak gest. Jak oczywisty emblemat. Walenie kokainy jest jak noszenie zegarka. Jak m├│wienie i zarabianie pieni─ÖdzyÔÇŁ.

Rozsypane w poszarza┼éej stolicy codziennej monotonii podmioty powie┼Ťci snuj─ů my┼Ťli o swojej rzekomej sprawczo┼Ťci, atomowej autonomii, oddaj─ůc si─Ö z wi─Öksz─ů lub mniejsz─ů ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů bezcelowej pracy, rytua┼éom tygodniowego cyklu, podzielonego wedle z┼éotej zasady r├│wnowagi mi─Ödzy powszednio┼Ťci─ů dnia roboczego a ekscesem i perwersj─ů weekendu, gdzie dla ilo┼Ťci powszednio┼Ťci przeciwwag─ů musi by─ç jako┼Ť─ç i intensywno┼Ť─ç ekscesu. Wszyscy tu┼éaj─ůcy si─Ö po tym mie┼Ťcie ┼╝a┼éosnego trwania powo┼éywani s─ů do ruchu i dzia┼éania niczym przez wszechobecnie dono┼Ťny g┼éos Wielkiego Innego: jam jest Pan B├│g Tw├│j, kt├│ry Ci─Ö wyzwoli┼é jako niezale┼╝ny podmiot do prawa niezale┼╝no┼Ťci i s┼éu┼╝by┬ákarierze.

Warto co┼Ť jeszcze doda─ç o tych rozsypanych w miejskim areale gatunku ludzkich monad. S─ů oni doprawdy ostatnimi lud┼║mi, jakich wyprorokowa┼é Nietzsche. Ostatni cz┼éowiek nie ma wielkich cel├│w i ambicji, ┼╝yje codzienno┼Ťci─ů. ÔÇ×Nadchodzi czas – powiada filozof – kiedy cz┼éowiek nie zrodzi ju┼╝ ani jednej gwiazdy. Biada! nadchodzi czas godnego najwi─Ökszej wzgardy cz┼éowieka, kt├│ry sam sob─ů ju┼╝ nie b─Ödzie umia┼é gardzi─çÔÇŁ o tym stworzeniu, kt├│re ÔÇ×nie przerzuci strza┼éy t─Ösknoty poza cz┼éowiekaÔÇŁ. Strza┼é─ů kt├│ra jest w stanie si─Ögn─ů─ç horyzontu ich fantazji jest ÔÇ×nieco trucizny od czasu do czasu: to sprowadza przyjemne snyÔÇŁ. T─Ö zapewnia im, r├│wnie┼╝ nale┼╝─ůcy do gatunku ludzi ostatnich, bohater powie┼Ťci ┼╗ulczyka.

Powie┼Ť─ç swoim fabularnym biegiem rzeczy przypomina nieco zwyk┼éy krymina┼é. Nie wdaj─ůc si─Ö w szczeg├│┼éy, by nie zdradza─ç potencjalnemu czytelnikowi (kt├│rego do lektury namawia─ç nie widz─Ö potrzeby) przebiegu zdarze┼ä, zaznacz─Ö jedynie – co wa┼╝ne dla dalszej cz─Ö┼Ťci mojej refleksji – ┼╝e bohater jakkolwiek niezwykle zapobiegliwy, ubezpieczony i przezorny, umo┼Ťci┼é si─Ö w swoim fachu na tyle, ┼╝e ma poczucie pe┼énego kontrolowania sytuacji. Poufa┼ée kontakty w policji, podw├│jna to┼╝samo┼Ť─ç tudzie┼╝ pe┼éna anonimowo┼Ť─ç. Ta narracja, kt├│ra stara si─Ö ogarn─ů─ç wzrokiem i umys┼éem ca┼ée swoje ┼╝ycie w finalnej cz─Ö┼Ťci ksi─ů┼╝ki, polegnie w starciu z Realnym (Lacanowskim), czyli niespodziewanym, wydarzeniem, zjawiskiem, kt├│rego nie potrafimy obja┼Ťni─ç za pomoc─ů dotychczasowego j─Özyka, kt├│re przekracza struktury my┼Ťlowe dotychczas przez nas u┼╝ywane. Innymi s┼éowy – ale nie zdradzaj─ůc zarazem przebiegu zdarze┼ä – diler protagonista stara si─Ö, zgodnie z fantazj─ů o w┼éasnej podmiotowo┼Ťci, samodzielnie wyratowa─ç z opresji, w jakie popad┼é. Zrazu wydaje si─Ö to wykonalne, jednak wkr├│tce oka┼╝e si─Ö, ┼╝e jego ┼╝ycie jest zdeterminowane i omotane sieci─ů zale┼╝no┼Ťci, w kt├│rej jego si┼éa i zaradno┼Ť─ç por├│wnywalne s─ů z szansami muchy uj─Ötej w paj─Öcz─ů pu┼éapk─Ö. Wszystkie przygotowane zapobiegliwie zawory bezpiecze┼ästwa okazuj─ů si─Ö z┼éudn─ů nadziej─ů, furtki przez kt├│re mo┼╝na by┼éo si─Ö wycofa─ç, zatrza┼Ťni─Öte zosta┼éy przez wi─Öksz─ů si┼é─Ö, dla kt├│rej poszczeg├│lne ┼╝ycie znaczy tylko o tyle, o ile mo┼╝e przys┼éu┼╝y─ç si─Ö do interesu w┼éasnego. Dlatego mo┼╝na go tyranizowa─ç i nim pomiata─ç.

Taka jest prawda o ┼╝yciu bohatera ÔÇ×┼Ülepn─ůc od ┼Ťwiate┼éÔÇŁ, poza niew─ůtpliw─ů jego apatyczno┼Ťci─ů, antypatyczno┼Ťci─ů i bezspornym za┼Ťlepieniem . Doda─ç mo┼╝na na koniec, mo┼╝e ku pokrzepieniu, a mo┼╝e dla wywo┼éania strapionej refleksji, ┼╝e myli si─Ö bohater przekonany, ┼╝e ÔÇ×kokain─Ö wal─ů wszyscyÔÇŁ. Ot├│┼╝ jej niebotyczna cena istotnie zaw─Ö┼╝a grono odbiorc├│w do w─ůskiej elity, dysponuj─ůcej wystarczaj─ůco grubym portfelem, by m├│c na cotygodniowej imprezie pozby─ç si─Ö setek z┼éotych w zamian za saszetk─Ö kilku gram├│w odlotu. Z┼éudzenie to jest wynikiem klasowego nie tyle nawet antagonizmu, ile odseparowania i alienacji spo┼éecznego parnasu. O ile oczy ÔÇ×do┼é├│wÔÇŁ zwr├│cone s─ů ku ÔÇ×g├│rzeÔÇŁ, ┼Ťledz─ůc ich obfite ┼╝ycie, ch┼éon─ůc wzorce, ambicje i ideologie stamt─ůd id─ůce, o tyle ÔÇ×g├│raÔÇŁ nie potrafi sobie uzmys┼éowi─ç i wyobrazi─ç codziennych problem├│w i zmaga┼ä wi─Ökszo┼Ťci ludzi. Dlatego marksistowski podtytu┼é ksi─ů┼╝ki ┼╗ulczyka m├│g┼éby brzmie─ç ÔÇ×Studium przypadku bur┼╝uazyjnego za┼ŤlepieniaÔÇŁ, chocia┼╝ sugerowa┼éby w├│wczas, ┼╝e powie┼Ť─ç ta jest ciekawsza i m─ůdrzejsza ni┼╝ w rzeczywisto┼Ťci. A by┼éaby to sugestia nies┼éuszna.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś