Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Rasizm, kt├│rym oddychamy

Zamiast tworzy─ç intelektualn─ů ekwilibrystyk─Ö maj─ůc─ů uzasadnia─ç, dlaczego s┼éowo ÔÇ×MurzynÔÇŁ czy pomnik zbrodniarza w centrum miasta jest okej, powinni┼Ťmy zamkn─ů─ç si─Ö i pos┼éucha─ç, co chc─ů nam powiedzie─ç ci, kt├│rych przez stulecia systemowo wyniszczali┼Ťmy.
Rasizm, kt├│rym oddychamy
ilustr.: Andrzej D─Öbowski

17 kwietnia 1958 roku podczas Wystawy ┼Üwiatowej w Brukseli otwarte zosta┼éo ostatnie w europejskiej historii ÔÇ×oficjalneÔÇŁ ludzkie zoo. Oznacza to, ┼╝e czysto teoretycznie moi dziadkowie mogli na jedn─ů z pierwszych randek p├│j┼Ť─ç poogl─ůda─ç ludzi w klatkach. Zobaczyliby, jak za bambusowym ogrodzeniem kongijscy m─Ö┼╝czy┼║ni, kobiety i dzieci ubrani w ÔÇ×tradycyjne strojeÔÇŁ uprawiaj─ů ÔÇ×tradycyjne rzemios┼éaÔÇŁ. Gdyby spodoba┼é im si─Ö ├│w spektakl, mogliby, jak inni odwiedzaj─ůcy biali, wyrazi─ç sw├│j entuzjazm, rzucaj─ůc w Kongijczyk├│w bananami lub pieni─Ödzmi. 62 lata temu, 13 lat po zako┼äczeniu drugiej wojny ┼Ťwiatowej do pomy┼Ťlenia by┼éo, ┼╝eby zamyka─ç w klatce jednych (czarnych) ku uciesze innych (bia┼éych).

By─ç mo┼╝e wci─ů┼╝ jeszcze ┼╝yj─ů osoby, kt├│re spotka┼éy si─Ö wtedy po dw├│ch stronach bambusowego ogrodzenia.

Belgijskie targi nie by┼éy oburzaj─ůcym ewenementem. Wystawy, na kt├│rych ÔÇ×eksponatyÔÇŁ stanowili mieszka┼äcy skolonizowanych kraj├│w Globalnego Po┼éudnia, by┼éy w Europie i Stanach Zjednoczonych rozrywk─ů, kt├│ra ogromn─ů popularno┼Ť─ç osi─ůgn─Ö┼éa w latach 70. XIX wieku i cieszy┼éa si─Ö nies┼éabn─ůcym zainteresowaniem w┼éa┼Ťciwie do czas├│w drugiej wojny. Ten trend nie omin─ů┼é obecnych ziem polskich. W 1904 roku we wroc┼éawskim zoo pad┼é rekord ÔÇô w jeden dzie┼ä odwiedzi┼éo je 41 tysi─Öcy os├│b, kiedy plac├│wka sprowadzi┼éa Tunezyjczyk├│w, kt├│rzy za ogrodzeniem strzelali z ┼éuku i je┼║dzili konno.

***

Na ca┼éym ┼Ťwiecie trwaj─ů od kilku tygodni protesty zwi─ůzane z ruchem Black Lives Matter. Bezpo┼Ťrednim impulsem dla ich wybuchu by┼éo zamordowanie GeorgeÔÇÖa Floyda ÔÇô kolejny akt brutalno┼Ťci ameryka┼äskiej policji w stosunku do czarnych obywateli. Obecnie jednak agenda protestuj─ůcych jest szersza ni┼╝ sprzeciw wobec tego typu niedopuszczalnych incydent├│w. Ich postulaty najog├│lniej mo┼╝na okre┼Ťli─ç jako wezwanie do ca┼ékowitej dekolonizacji ÔÇô prawa, kultury, przestrzeni publicznej, j─Özyka czy reali├│w ekonomicznych. Dyskusja na ten temat przyj─Ö┼éa w Polsce lokalny kontekst, skupiaj─ůc si─Ö na potencjalnie rasistowskim zabarwieniu s┼éowa ÔÇ×MurzynÔÇŁ oraz na dw├│ch dzieci─Öcych lekturach ÔÇô ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ Henryka Sienkiewicza oraz wierszyku o ÔÇ×Murzynku BamboÔÇŁ Juliana Tuwima. Du┼╝e emocje, zw┼éaszcza w┼Ťr├│d prawicowych komentator├│w, wzbudzi┼éo tak┼╝e zwalanie i niszczenie przez protestuj─ůcych na ca┼éym ┼Ťwiecie pomnik├│w krwawych kolonialnych w┼éadc├│w czy handlarzy niewolnikami ÔÇô ┼üukasz Warzecha okre┼Ťli┼é te dzia┼éania zbiorczo jako ÔÇ×anarchistyczne pomnikowe szale┼ästwoÔÇŁ.

W wielu padaj─ůcych z r├│┼╝nych stron g┼éosach w tej dyskusji da si─Ö niestety wyczu─ç pewn─ů dezynwoltur─Ö, je┼Ťli chodzi o stosunek do krwawej historii afryka┼äsko-europejskich relacji. A bez znajomo┼Ťci tego kontekstu niemo┼╝liwe wydaje si─Ö spojrzenie z odpowiedni─ů wra┼╝liwo┼Ťci─ů na rodzime (i ka┼╝de inne) teksty kultury nierozerwalnie z t─ů ponur─ů histori─ů powi─ůzane.

ÔÇ×D┼╝entelmeniÔÇŁ i ÔÇ×byd┼éoÔÇŁ

ÔÇ×Kwintesencja my┼Ťli europejskiej? Tak, istnieje zdanie, kr├│tkie i proste zdanie, trzy lub cztery s┼éowa opisuj─ůce dzieje naszej cz─Ö┼Ťci ┼Ťwiata, naszego cz┼éowiecze┼ästwa, ca┼é─ů histori─Ö naszej biosfery od holocenu po Holocaust. Nie m├│wi ono jednak nic o Europie jako ojczy┼║nie humanitaryzmu, demokracji i dobrobytu [ÔÇŽ] Niesie jedynie t─Ö prawd─Ö, kt├│r─ů najch─Ötniej wymazaliby┼Ťmy z pami─ÖciÔÇŁ ÔÇô pisze w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Wyt─Öpi─ç ca┼ée to byd┼éoÔÇŁ szwedzki dziennikarz i historyk literatury Sven Lindqvist. Zdanie, kt├│re ma na my┼Ťli, to tytu┼éowe ÔÇ×exterminate all the brutesÔÇŁ. Jak dowodzi Lindqvist, sta┼éo si─Ö ono w drugiej po┼éowie XIX wieku fundamentem europejskiej filozofii, publicystyki, literatury pi─Öknej, nauk spo┼éecznych czy my┼Ťli politycznej, kt├│re z kolei dawa┼éy ideologiczne podstawy legitymizuj─ůce europejski imperializm. Pad┼éo z ust Kurtza, bohatera ÔÇ×J─ůdra Ciemno┼ŤciÔÇŁ Josepha Conrada, pojawi┼éo si─Ö tak┼╝e po┼Ťrednio (cho─ç z zachowaniem s┼é├│w ÔÇ×exterminateÔÇŁ i ÔÇ×bruteÔÇŁ) w pracach filozofa Herberta Spencera. Ani fikcyjny Kurtz, ani Spencer nie byli jednak niechlubnymi wyj─ůtkami, a raczej dzie─çmi swojej epoki.

Dominuj─ůc─ů filozofi─ů spo┼éeczn─ů w Europie by┼é w├│wczas ewolucjonizm, kt├│ry zak┼éada┼é, ┼╝e wszystkie kultury i spo┼éecze┼ästwa na ┼Ťwiecie pod─ů┼╝aj─ů t─ů sam─ů ┼Ťcie┼╝k─ů rozwoju. U jej pocz─ůtk├│w jest barbarzy┼ästwo i dziko┼Ť─ç, przypisywane mi─Ödzy innymi mieszka┼äcom Afryki, ostatnie stadium za┼Ť stanowi─ů racjonalizm i cywilizacja, kt├│rych uciele┼Ťnieniem jest brytyjski d┼╝entelmen. Taka konstrukcja intelektualna nie tylko usprawiedliwia┼éa, ale uzasadnia┼éa brutaln─ů kolonizacj─Ö i eksploatacj─Ö Afryki i jej mieszka┼äc├│w ÔÇô wszystko odbywa┼éo si─Ö w imi─Ö szerzenia cywilizacji. Je┼Ťli za┼Ť na drodze emisariuszy ÔÇ×Post─ÖpuÔÇŁ stawa┼éo ÔÇ×byd┼éoÔÇŁ, nale┼╝a┼éo je ÔÇ×wyt─Öpi─çÔÇŁ. Lindqvist pisze: ÔÇ×┬źbrute┬╗ mo┼╝na t┼éumaczy─ç jako ┬źbestia┬╗. Przede wszystkim jednak poj─Öcie to oznacza zwierz─Ö, ze szczeg├│lnym naciskiem na to, co w nim najbardziej zwierz─Öce. Europejczycy od pierwszych kontakt├│w z mieszka┼äcami Afryki nazywali ich w┼éa┼Ťnie zwierz─Ötami i opisywali jako rude and beastlike, like to brute beasts oraz more brutish than the beasts they huntÔÇŁ.

Dla europejskich urz─Ödnik├│w, przedsi─Öbiorc├│w czy polityk├│w przemoc by┼éa sposobem na bogacenie si─Ö; dla w┼éadc├│w i w┼éadczy┼ä ÔÇô metod─ů symbolicznej i politycznej legitymizacji w┼éasnych rz─ůd├│w (Kr├│low─ů Wiktori─Ö, za panowania kt├│rej Wielka Brytania posiada┼éa jedn─ů czwart─ů kuli ziemskiej, por├│wnywano do Aleksandra Wielkiego). Dla opinii publicznej europejskie zbrodnie by┼éy koniecznym elementem wojny dobra ze z┼éem, walki cywilizacji z zacofaniem.

Zdanie ÔÇ×wyt─Öpi─ç ca┼ée to byd┼éoÔÇŁ stanowi┼éo zatem pryzmat, przez kt├│ry z Londynu, Pary┼╝a, Brukseli, Berlina, Sztokholmu czy Warszawy patrzyli na Afryk─Ö nasi pradziadowie i nasze prababki. Dzi─Öki wysi┼ékom najt─Ö┼╝szych g┼é├│w epoki, kt├│re tworzy┼éy dziewi─Ötnastowieczn─ů filozofi─Ö (jak Spencer) czy literatur─Ö (jak Rudyard Kipling), ich oczom i umys┼éom ukazywa┼é si─Ö dualistyczny, czarno-bia┼éy manichejski ┼Ťwiat. Europa by┼éa w tej wizji ostoj─ů ┼Ťwiat┼éa, racjonalizmu, moralno┼Ťci i porz─ůdku. Afryka to ciemno┼Ť─ç, zabobon, barbarzy┼ästwo, dziko┼Ť─ç.

Je┼Ťli mamy to szcz─Ö┼Ťcie, ┼╝e nasi przodkowie byli osobami wykszta┼éconymi, z du┼╝ym prawdopodobie┼ästwem mo┼╝emy za┼éo┼╝y─ç, ┼╝e wyznawali dominuj─ůc─ů rasistowsk─ů ideologi─Ö. Ze stuprocentowym prawdopodobie┼ästwem mo┼╝emy uzna─ç, ┼╝e przodkowie czarnych mieszkaj─ůcych obecnie w Afryce, Europie czy Stanach Zjednoczonych, uwa┼╝ani przez panuj─ůcych technologicznie nad ┼Ťwiatem Europejczyk├│w za ÔÇ×bestieÔÇŁ i ÔÇ×byd┼éoÔÇŁ, padli w jaki┼Ť spos├│b ofiar─ů bia┼éego, nomen omen, barbarzy┼ästwa.

Co mog┼éo im si─Ö przytrafi─ç? Mogli by─ç jedn─ů z 5ÔÇô15 milion├│w ofiar Belg├│w i polityki belgijskiego kr├│la Leopolda II w Kongu: by─ç zmuszeni do ucieczki z palonych wiosek, za darmo harowa─ç przy zbiorach kauczuku i ko┼Ťci s┼éoniowej, trac─ůc przy tym ko┼äczyny, je┼Ťli pracowali ÔÇ×za wolnoÔÇŁ, lub wioski i rodziny, je┼Ťli odm├│wili pos┼éusze┼ästwa; patrze─ç, jak ich wodzowie poddaj─ů si─Ö emisariuszom cywilizacji, a nast─Öpnie zmuszeni s─ů czo┼éga─ç si─Ö na kl─Öczkach i ca┼éowa─ç brytyjskie buty (druga wojna z Aszanti, 1896); zosta─ç rozkrzy┼╝owani na drzewach z rozp┼éatanymi brzuchami jako dow├│d, ┼╝e cywilizacja dotar┼éa do miasta Benin (1897); mogli by─ç cz─Ö┼Ťci─ů pokojowej misji, kt├│ra nie zosta┼éa przyj─Öta przez europejskich w┼éadc├│w, dosta┼éa za to informacj─Ö, ┼╝e je┼Ťli jej ludzie s─ů g┼éodni, mog─ů je┼Ť─ç psy, bo ÔÇ×pies zawsze ci─ůgnie do psaÔÇŁ (lata 90. XIX wieku, miasto Bulawayo); mogli by─ç ofiarami pierwszego ludob├│jstwa XX wieku: umrze─ç z g┼éodu i pragnienia na pustyni Omaheke, gdzie zostali zepchni─Öci przez niemieckie wojska, a nast─Öpnie ca┼ékowicie odci─Öci od wody pitnej; je┼Ťli uda┼éo im si─Ö przetrwa─ç na pustyni ÔÇô trafili do oboz├│w pracy, gdzie budowali lini─Ö kolejow─ů ku chwale cywilizacji; a je┼Ťli okazali si─Ö niezdolni do pracy ÔÇô s┼éu┼╝yli jako ostrza┼éki do niemieckich bagnet├│w (dzisiejsza Namibia, 1904); mogli by─ç jednymi z 12ÔÇô13 milion├│w ludzi, kt├│rych w ci─ůgu czterystu lat przedsi─Öbiorczy Europejczycy przewie┼║li przez Atlantyk, nie pytaj─ůc o zgod─Ö; albo znale┼║─ç si─Ö w┼Ťr├│d 1,2ÔÇô2,4 milion├│w os├│b, kt├│rzy tej podr├│┼╝y nie prze┼╝yli.

Czarni mieszka┼äcy Afryki padali jak kontynent d┼éugi i szeroki ofiarami rozmaitych okrucie┼ästw, gwa┼ét├│w i grabie┼╝y. Udokumentowanych lub nie. W europejskiej pami─Öci zbiorowej czasy te przetrwa┼éy jednak raczej w formie pomnik├│w wielkich w┼éadc├│w, kt├│rzy dokonywali spektakularnych podboj├│w; przedsi─Öbiorc├│w, kt├│rzy przyczynili si─Ö do rozwoju europejskiego kapita┼éu; awanturniczych ksi─ů┼╝ek o odwa┼╝nych podr├│┼╝nikach i o bohaterskich bitwach; czy na lekcjach historii, na kt├│rych uczymy si─Ö, jak kolonizacja Afryki i Ameryk wp┼éyn─Ö┼éa na europejsk─ů ekonomi─Ö. I dop├│ki nie zaczniemy na te teksty kultury patrze─ç krytycznie, dop├│ki nie ode┼Ťlemy pomnik├│w do muze├│w, dop├│ty b─Öd─ů kszta┼étowa─ç nasz─ů ┼Ťwiadomo┼Ť─ç i t─Öpi─ç nasz─ů czujno┼Ť─ç, a o pe┼énej r├│wno┼Ťci rasowej nie b─Ödzie mowy.

Ilustracja: Andrzej D─Öbowski

ilustr.: Andrzej D─Öbowski

R├│┼╝nicowa─ç i kara─ç

┼╗adnej z powy┼╝szych zbrodni nie dokona┼é zakapturzony fanatyk. Ich autor├│w powinni┼Ťmy sobie raczej wyobra┼╝a─ç jako eleganckich d┼╝entelmen├│w w marynarkach, zaprasowanych spodniach, z mankietami spi─Ötymi ozdobnymi szpilkami, z ┼éa┼äcuszkiem od zegarka wystaj─ůcym z kieszeni kamizelki, nosz─ůcych lakierowane buty i s┼éomkowe kapelusze, ┼╝eby afryka┼äskie s┼éo┼äce nie spali┼éo ich bia┼éej sk├│ry.

Tymczasem kiedy s┼éyszymy s┼éowo ÔÇ×rasizmÔÇŁ, zbyt cz─Östo wyobra┼╝amy sobie albo m─Ö┼╝czyzn─Ö przebranego w prze┼Ťcierad┼éo z dziurami (wizerunek ju┼╝ raczej ┼Ťmieszny ni┼╝ straszny, rozbrojony chocia┼╝by przez Quentina Tarantino), albo demonicznego doktora Mengele, mierz─ůcego czaszki. Wydaje nam si─Ö, ┼╝e rasista to kto┼Ť, kto uwa┼╝a, ┼╝e pochodzenie etniczne czyni nas lepszymi lub gorszymi; kto┼Ť, kto fizycznie atakuje osoby o niebia┼éym kolorze sk├│ry; kto┼Ť, kto tworzy idiotyczne teorie dla potwierdzenia, ┼╝e szeroko┼Ť─ç nosa ma cokolwiek wsp├│lnego z moralno┼Ťci─ů. To komfortowe przekonanie pozwala nam uzna─ç rasizm za zjawisko marginalne, odnosz─ůce si─Ö do garstki ludzi, kt├│rym ÔÇô zgodnie ze stereotypami dotycz─ůcymi zaburze┼ä psychicznych ÔÇô sk┼éonni jeste┼Ťmy przypisywa─ç choroby psychiczne czy deficyty rozwojowe zamiast szuka─ç strukturalnych uwarunkowa┼ä, kt├│re stoj─ů u podstaw ich uprzedze┼ä. A kiedy ju┼╝ grzecznie przypiszemy rasizm garstce ÔÇ×wariat├│wÔÇŁ czy ÔÇ×odszczepie┼äc├│wÔÇŁ, mo┼╝emy spa─ç spokojnie.

Nie trzeba jednak historycznych czy antropologicznych analiz, by rozbi─ç to wygodne wyobra┼╝enie. Niuansuje je ju┼╝ definicja w Encyklopedii PWN. Jak czytamy, rasizm to ÔÇ×zesp├│┼é pogl─ůd├│w, wed┼éug kt├│rych istniej─ů naturalne i wrodzone r├│┼╝nice mi─Ödzy rasami ludzkimi, co musi prowadzi─ç do dominacji jednej nad pozosta┼éymiÔÇŁ. A zatem rasizm to co┼Ť wi─Öcej ni┼╝ sama nienawi┼Ť─ç do przedstawicieli jednej etniczno┼Ťci, p┼éyn─ůca z przekonania o wy┼╝szo┼Ťci innej. Owszem, punktem doj┼Ťcia jest prze┼Ťwiadczenie, ┼╝e jedne grupy ludzi w spos├│b ÔÇ×naturalnyÔÇŁ powinny dominowa─ç nad innymi, lecz u podstaw tej teorii stoi przekonanie o istnieniu przyrodzonej, wynikaj─ůcej z biologii r├│┼╝nicy. ÔÇ×Norm─ůÔÇŁ, do kt├│rej odnosi si─Ö owa r├│┼╝nica, jest norma bia┼éa, heteroseksualna, m─Öska. Na poziomie historyczno-politycznym od pocz─ůtku tak zwanych wielkich odkry─ç geograficznych ┼Ťwiat szyty jest na miar─Ö bia┼éego Europejczyka-chrze┼Ťcijanina. Na poziomie indywidualnym ka┼╝dy z nas od najwcze┼Ťniejszego dzieci┼ästwa internalizuje przekonanie, ┼╝e domy┼Ťlny jest bia┼éy, heteroseksualny, pe┼énosprawny, m─Öski.

R├│┼╝nica jest konstruowana spo┼éecznie. Buduj─ů j─ů teorie naukowe i narracje polityczne, ale tak┼╝e media, literatura pi─Ökna czy sztuka. I to w┼éa┼Ťnie tw├│rcy obracaj─ůcy si─Ö w tych dziedzinach ┼╝ycia spo┼éecznego ÔÇ×dopisaliÔÇŁ do r├│┼╝nicy wizualnej mi─Ödzy mieszka┼äcami Europy i Afryki r├│┼╝nic─Ö moraln─ů, cywilizacyjn─ů, rozwojow─ů. Niekt├│rzy w zakamuflowanej formie robi─ů to do dzi┼Ť, a obok nich wielu ÔÇ×podr├│┼╝nik├│wÔÇŁ, w┼éa┼Ťcicieli agencji turystycznych, reporter├│w czy filmowc├│w. W ko┼äcu r├│┼╝nica jest w cenie! O ile wi─Öcej czytelnik├│w i klient├│w przysporz─ů opisy egzotycznych ÔÇ×pierwotnychÔÇŁ praktyk ni┼╝ pokazanie, ┼╝e te praktyki, cho─ç w formie odleg┼ée ÔÇô w tre┼Ťci nie r├│┼╝ni─ů si─Ö tak bardzo, jak by┼Ťmy chcieli, od naszych w┼éasnych obrz─Öd├│w religijnych. A poniewa┼╝ bez konstruowanej spo┼éecznie r├│┼╝nicy nie by┼éoby rasizmu, nale┼╝y do wszelkich tekst├│w kultury, kt├│re j─ů uprawomocniaj─ů, podchodzi─ç ze szczeg├│ln─ů ostro┼╝no┼Ťci─ů.

Zabawny dzikusek

W debacie wok├│┼é kolonializmu pojawiaj─ů si─Ö argumenty, ┼╝e przecie┼╝ Polska nie mia┼éa kolonii, wi─Öc rasizm to nie nasz problem. Przede wszystkim nale┼╝y pami─Öta─ç, ┼╝e fakt, i┼╝ Polska nie posiada┼éa zamorskich kolonii w krajach Globalnego Po┼éudnia, nie by┼é efektem naszej wybitnej wra┼╝liwo┼Ťci mi─Ödzykulturowej, a wynikiem historycznych uwarunkowa┼ä. Jeszcze w 1937 roku na Madagaskar wys┼éana zosta┼éa ekspedycja, kt├│ra mia┼éa sprawdzi─ç mo┼╝liwo┼Ť─ç kolonizacji wyspy przez Polsk─Ö. Tezie, jakoby Polacy byli wolni od rasizmu, przecz─ů r├│wnie┼╝ obecnie szeroko dyskutowane teksty: ÔÇ×Murzynek BamboÔÇŁ czy ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ, kt├│re g┼é─Öboko zakorzenione s─ů w imperialnym dziewi─Ötnastowiecznym dyskursie (Sienkiewicz) oraz w r├│┼╝nicuj─ůcej retoryce (Tuwim). Dlatego te┼╝, czytane bezkrytycznie, s─ů to lektury szkodliwe.

Z tym pogl─ůdem nie zgadza si─Ö Jerzy Sosnowski, kt├│ry wiersz Tuwima nazywa na ┼éamach ÔÇ×Wi─ÖziÔÇŁ ÔÇ×sympatycznym ┼╝artemÔÇŁ. Nie dostrzega, ┼╝e te ÔÇ×poczciweÔÇŁ pod┼Ťmiechujki stanowi─ů element szkodliwego procesu egzotyzowania. Wierszyk ma by─ç humorystyczny, nie znajdziemy w nim te┼╝ zach─Öty do przemocy. Jak mo┼╝emy si─Ö domy┼Ťli─ç, jego przekaz mia┼é by─ç pozytywny, pokazywa─ç, ┼╝e Bambo, to weso┼éy fajny ch┼éopak, z kt├│rym polskie dzieci mog┼éyby si─Ö zakolegowa─ç (ÔÇ×Szkoda, ┼╝e Bambo czarny, weso┼éy / Nie chodzi razem z nami do szko┼éyÔÇŁ). Niestety zamys┼é zmniejszania dystansu mi─Ödzy czarnymi a bia┼éymi zupe┼énie si─Ö nie udaje. Zainteresowanie polskich czytelnik├│w ÔÇ×czarnym kole┼╝k─ůÔÇŁ budowane jest poprzez kreowanie r├│┼╝nicy. Owszem, Bambo sp─Ödza czas w zasadzie tak samo jak jego polscy r├│wie┼Ťnicy (poranki up┼éywaj─ů mu na nauce, a popo┼éudnia w domu ÔÇô na rozrabianiu). Kiedy jednak sprzeciwia si─Ö mamie, ucieka na drzewo (ÔÇ×zupe┼énie jak ma┼épka!ÔÇŁ), a gdy mama chce go wyk─ůpa─ç, ten boi si─Ö, ┼╝e myd┼éo zmyje kolor jego sk├│ry (ÔÇ×co za poczciwy g┼éupek!ÔÇŁ). Wierszyk jest zatem zabawny, bo Bambo opisany zosta┼é poprzez zbi├│r zachowa┼ä z naszej perspektywy irracjonalnych, dziwnych, nielogicznych. Taki opis wspiera z kolei stereotyp, kt├│ry przez lata legitymizowa┼é wysy┼éanie do Afryki ÔÇ×misji cywilizacyjnychÔÇŁ ÔÇô przekonanie, ┼╝e czarni s─ů kompletnie inni od nas, g┼éupi i zacofani.

Mechanizm egzotyzowania doskonale wida─ç, gdy zestawimy wiersz Tuwima z jego reinterpretacj─ů opublikowan─ů na fanpageÔÇÖu Nowe Wiersze S┼éawnych Poet├│w. Grzegorz Uzda┼äski (administrator strony) opisuje pochodz─ůcego z Ghany Kwame, odzieraj─ůc jego posta─ç z r├│┼╝nicuj─ůcych stereotyp├│w. I oto mamy ch┼éopca, kt├│ry interesuje si─Ö pi┼ék─ů no┼╝n─ů, chcia┼éby gra─ç jak Leo Messi, chodzi na spacer z psem, gra w ÔÇ×Fif─ÖÔÇŁ i ÔÇ×MinecraftaÔÇŁ, co ukrywa przed mam─ů i babci─ů, kt├│re wola┼éyby zapewne, ┼╝eby si─Ö uczy┼é. Ot, zwyk┼éy ch┼éopiec jak ka┼╝dy inny ÔÇô wierszyk nie bawi, a jednak jest znacznie bardziej pouczaj─ůcy ni┼╝ nieszcz─Ösny ÔÇ×Murzynek BamboÔÇŁ.

Podobnie egzotyzuj─ůcy wyd┼║wi─Ök ma ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ, co gorsza ÔÇô naszpikowane XIX-wieczn─ů imperialistyczn─ů i rasistowsk─ů ideologi─ů, kt├│ra przez lata legitymizowa┼éa przemoc. Problem ten ju┼╝ w 2012 roku dok┼éadnie opisa┼é na naszych ┼éamach Pawe┼é Cywi┼äski, zainteresowanych odsy┼éam wi─Öc do jego tekstu. Autor t┼éumaczy, jak szkodliwe i rasistowskie s─ů przekonania, kt├│re propaguje nasz noblista. Pawe┼é Cywi┼äski wskazuje jednocze┼Ťnie, ┼╝e dla wielu czytelnik├│w przygody Stasia i Nel s─ů pierwszym i najwa┼╝niejszym zetkni─Öciem z Afryk─ů oraz jej mieszka┼äcami.

Aberracj─ů nie jest, jak pr├│buje dowie┼Ť─ç Sosnowski, obci─ů┼╝anie Tuwima czy Sienkiewicza win─ů za rasizm w Polsce. Zar├│wno ÔÇ×Murzynek BamboÔÇŁ, jak i ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ, czytane bezkrytycznie jako weso┼ée czytanki dla dzieci, dok┼éadaj─ů cegie┼ék─Ö do utrwalania szkodliwych rasistowskich stereotyp├│w w┼Ťr├│d najm┼éodszych czytelnik├│w. Nale┼╝y oczywi┼Ťcie pami─Öta─ç, ┼╝e tw├│rcy tych lektur byli dzie─çmi swoich czas├│w, pe┼énymi by─ç mo┼╝e najlepszych ch─Öci. Dlatego obok nich co najmniej w r├│wnym stopniu winni dok┼éadania zgni┼éych cegie┼éek do spo┼éecznej ┼Ťwiadomo┼Ťci s─ů ci, kt├│rzy uporczywie broni─ů obecno┼Ťci ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ na li┼Ťcie lektur dla szko┼éy podstawowej czy kt├│rzy tworz─ů kolejne wydania ÔÇ×MurzynkaÔÇŁ w elementarzach i zbior├│wkach w rodzaju ÔÇ×Najpi─Ökniejsze wiersze dla dzieciÔÇŁ. Czy zasadne jest nazywanie pisarzy rasistami, skoro ┼╝yli w czasach, kiedy rasizm by┼é powszechnie wyznawan─ů ideologi─ů? Oczywi┼Ťcie ÔÇô z dzisiejszej perspektywy wiemy, ┼╝e egzotyzuj─ůca retoryka, kt├│r─ů Tuwim zawar┼é w swoim tek┼Ťcie, stanowi dla rasizmu nie tylko ┼╝yzne pod┼éo┼╝e, ale i konieczn─ů podstaw─Ö, natomiast imperialistyczny dyskurs ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ jest bezpo┼Ťrednim efektem rasistowskich przekona┼ä. Zreszt─ů odpowied┼║ na pytanie, czy s┼éuszne jest okre┼Ťlanie Tuwima czy Sienkiewicza mianem rasist├│w, nie powinna stanowi─ç ┼╝adnego argumentu w dyskusji nad ich dzie┼éami ÔÇô sensy, kt├│re z dzisiejszej perspektywy widzimy w ich tekstach, powinny zosta─ç uznane za jednoznacznie szkodliwe. I nie maj─ů tu znaczenia intencje czy pogl─ůdy tw├│rc├│w.

Aberracj─ů jest fakt, ┼╝e ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ wci─ů┼╝ figuruje na li┼Ťcie lektur dla szko┼éy podstawowej. I nie, wcale nie dlatego, ┼╝e ÔÇô jak przekonuje Sosnowski ÔÇô ksi─ů┼╝ka jest upiornie nudna i na starcie zniech─Öca najm┼éodszych do czytania. ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ powinno znikn─ů─ç z kanonu lektur szkolnych i by─ç czytane (w liceum lub na studiach) najwy┼╝ej jako tekst ┼║r├│d┼éowy, pokazuj─ůcy XIX-wieczne my┼Ťlenie o pozaeuropejskich kulturach. Ze szkolnego programu trzeba wyrugowa─ç elementy, kt├│re implementuj─ů w najm┼éodszych szkodliwe klisze my┼Ťlenia.

Krwawe pomniki

O ile teksty takie jak ÔÇ×Murzynek BamboÔÇŁ i ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ utrwalaj─ů kolonialne my┼Ťlenie, o tyle pomniki krwawych ÔÇ×bohater├│wÔÇŁ, pr─Ö┼╝─ůcych dumnie piersi na rynkach europejskich miast, sprawiaj─ů wra┼╝enie, jakby krytyka postkolonialna w og├│le si─Ö nie odby┼éa lub stanowi┼éa co najwy┼╝ej niszowe akademickie zjawisko, bez szerszego spo┼éecznego rezonansu. Pomniki stawiamy, by upami─Ötni─ç. Ka┼╝dy re┼╝im stawia w┼éasne pomniki na cze┼Ť─ç swoich bohater├│w. Gdy jednak jego panowanie si─Ö ko┼äczy, pomniki odchodz─ů wraz z nim. W Polsce po 1989 roku podobizny Dzier┼╝y┼äskiego, Lenina czy Stalina znalaz┼éy zas┼éu┼╝ony koniec mi─Ödzy innymi w Muzeum Socrealizmu w Koz┼é├│wce. Podobny los nie spotka┼é jednak kr├│la Leopolda II ani handlarza niewolnik├│w Edwarda Colstona. Gdy w ostatnich tygodniach protestuj─ůcy w ramach #BlackLivesMatter str─ůcali pomniki oprawc├│w, ich dzia┼éania spotka┼éy si─Ö w Polsce z do┼Ť─ç negatywnym przyj─Öciem i odczytywane by┼éy zwykle jako akty bezsensownego wandalizmu.

┼üukasz Warzecha okre┼Ťli┼é osoby, kt├│re 7 czerwca w Bristolu zrzuci┼éy pomnik Edwarda Colstona do wody, mianem ÔÇ×wandaliÔÇŁ i ÔÇ×t┼éuszczyÔÇŁ, samego Colstona nazwa┼é za┼Ť ÔÇ×zas┼éu┼╝onym obywatelemÔÇŁ. To wyj─ůtkowo obrzydliwe odwr├│cenie poj─Ö─ç i znamienny brak empatii, kt├│rej zapewne nie brakowa┼éoby dziennikarzowi, gdyby rzecz dotyczy┼éa, dajmy na to, Boles┼éawa Bieruta.

To Colston by┼é wandalem ÔÇô stanowi┼é wa┼╝ne ogniwo w procesie, kt├│ry doprowadzi┼é do wyniszczenia kontynentu afryka┼äskiego i jego mieszka┼äc├│w. Mi─Ödzy 1680 a 1692 rokiem nale┼╝a┼é do Kr├│lewskiej Kompanii Afryka┼äskiej (Royal African Company), gdzie zajmowa┼é si─Ö handlem niewolnikami. Cho─ç z Kompanii odszed┼é w 1692 roku, ÔÇ×prac─Ö w zawodzieÔÇŁ kontynuowa┼é prywatnie do 1708. Jak si─Ö szacuje, tylko w czasie jego pracy dla Kompanii przetransportowano z Afryki na Karaiby i do Ameryk ponad 84 tysi─ůce m─Ö┼╝czyzn, kobiet i dzieci, z kt├│rych oko┼éo 19 tysi─Öcy nie prze┼╝y┼éo podr├│┼╝y. A ┼╝e Colston fundowa┼é szpitale, przytu┼éki, szko┼éy i ko┼Ťcio┼éy (dla bia┼éych!)? Czy ktokolwiek mia┼éby w─ůtpliwo┼Ťci, co nale┼╝y zrobi─ç z pomnikiem nazisty, kt├│ry wprawdzie pracowa┼é w obozie zag┼éady, ale za to fundowa┼é plac├│wki edukacyjne dla m┼éodych Aryjczyk├│w? Wandalami byli Anglicy, Belgowie, Francuzi, Portugalczycy i wszyscy inni, kt├│rzy pod europejskimi sztandarami napadali i pl─ůdrowali. Tragiczne konsekwencje tych dzia┼éa┼ä Afryka ponosi do dzi┼Ť.

Policzkiem w twarz niebia┼éych Europejczyk├│w jest fakt, ┼╝e pomniki kr├│la Leopolda, Edwarda Colstona i im podobnych d┼╝entelmen├│w wci─ů┼╝ stoj─ů na postumentach, cho─ç powinny ju┼╝ dawno wyl─ůdowa─ç tam, gdzie ich miejsce. Je┼Ťli nie w rzece, je┼Ťli nie w piecu, gdzie zosta┼éyby przetopione na pomniki upami─Ötniaj─ůce niewolnik├│w, na kt├│rych pocie i krwi zbudowana zosta┼éa pot─Öga wielu kraj├│w Globalnej P├│┼énocy, to w muzeach, gdzie s┼éu┼╝y┼éyby kolejnym pokoleniom do analizy s┼éusznie minionej rzeczywisto┼Ťci, w kt├│rej honorowano morderc├│w i zbrodniarzy. A obok nich jako materia┼é do krytycznej refleksji nad czasami kolonii czy nad stereotypami rasowymi niech pos┼éu┼╝─ů lektury w rodzaju ÔÇ×W pustyni i w puszczyÔÇŁ czy ÔÇ×Murzynka BamboÔÇŁ.

***

Wirusem rasizmu ska┼╝eni jeste┼Ťmy dok┼éadnie tak samo jak wszyscy spadkobiercy europejskiej my┼Ťli politycznej, spo┼éecznej i filozoficznej. I dok┼éadnie tak samo jak Brytyjczycy, Holendrzy, Niemcy czy Portugalczycy mamy moralny i polityczny obowi─ůzek walczy─ç z t─ů chorob─ů, a jej ofiarom i ich potomkom oddawa─ç sprawiedliwo┼Ť─ç. Rasizm za┼Ť to nie tylko przemoc fizyczna czy werbalna wymierzona w innych wy┼é─ůcznie dlatego, ┼╝e maj─ů inny kolor sk├│ry. Rasizm to tak┼╝e wszelkie nasze podw├│jne standardy i drobne codzienne niekonsekwencje, kt├│re zbyt cz─Östo umykaj─ů naszej uwadze. To zgarniaj─ůce setki lajk├│w selfie z czarnym suda┼äskim dzieckiem, kt├│rego nie spytali┼Ťmy o imi─Ö, a jego rodzic├│w ÔÇô o zgod─Ö na publikowanie wizerunku, cho─ç w przypadku szwedzkiego czy niemieckiego malucha post─ůpili┼Ťmy inaczej. To wybi├│rcza empatia, sprawiaj─ůca, ┼╝e zmieniamy nazwy ulic i zwalamy pomniki upami─Ötniaj─ůce satrap├│w, kt├│rzy gn─Öbili nas ÔÇô bia┼éych, ale gdy problem dotyczy kr├│la Leopolda, niszczenie jego podobizn przez czarnych wsp├│┼éobywateli nazywamy aktami wandalizmu. To uparte doszukiwanie si─Ö ÔÇ×antypolskiegoÔÇŁ ┼║d┼║b┼éa na kartach ka┼╝dej ksi─ů┼╝ki, kt├│ra wyrazi cho─çby sceptyczny stosunek do dominuj─ůcej wizji polsko┼Ťci, gdy nie dostrzega si─Ö rasistowskiej belki w jednej z najpopularniejszych lektur dzieci─Öcych w naszym kraju. To wreszcie sytuacja, kiedy ÔÇ×Wyrwa─ç w┼éos Europejczykowi ÔÇô boli mocniej / ni┼╝ Afryka┼äczykowi amputowa─ç nog─Ö bez znieczuleniaÔÇŁ (Fernando Correira Pino, ÔÇ×Saldo ujemneÔÇŁ).

Podobnie walka z rasizmem to co┼Ť wi─Öcej ni┼╝ tylko wspieranie polityk├│w, kt├│rzy postuluj─ů systemowe zmiany. To tak┼╝e sta┼ée weryfikowanie w┼éasnych postaw i nieu┼Ťwiadomionych pogl─ůd├│w stanowi─ůcych podstaw─Ö naszych zachowa┼ä; to ci─ůg┼ée rewidowanie kwestii, kt├│re uwa┼╝amy za ÔÇ×naturalneÔÇŁ i ÔÇ×przezroczysteÔÇŁ. To r├│wnie┼╝ szczeg├│lna ostro┼╝no┼Ť─ç i czujno┼Ť─ç, gdy pe┼éni najlepszych ch─Öci podr├│┼╝ujemy do kraj├│w Globalnego Po┼éudnia. Czy odwiedzany przez nas sierociniec w Kambod┼╝y nie jest przypadkiem wsp├│┼éczesn─ů form─ů ÔÇ×ludzkiego zooÔÇŁ, w kt├│rym mieszkaj─ů odbierane rodzicom dzieci, by wywo┼éuj─ůc wsp├│┼éczucie u odwiedzaj─ůcych, zarabia─ç na w┼éa┼Ťcicieli przybytku? Czy jad─ůc na miesi─Öczny wolontariat w Tanzanii, by uczy─ç dzieci angielskiego i ÔÇ×make a changeÔÇŁ, na pewno wykonamy lepsz─ů prac─Ö ni┼╝ lokalni nauczyciele, kt├│rzy z dzie─çmi zostan─ů na d┼éu┼╝ej? Walka z rasizmem to szczeg├│lna wra┼╝liwo┼Ť─ç, gdy opisujemy rdzennych mieszka┼äc├│w kraj├│w Globalnego Po┼éudnia, kt├│rych spotkali┼Ťmy podczas podr├│┼╝y ÔÇô czy by ubarwi─ç nasz─ů opowie┼Ť─ç, nie pos┼éugujemy si─Ö egzotyzuj─ůcymi stereotypami? To ci─ůg┼ée dokszta┼écanie si─Ö, sprawdzanie, czytanie.

Walka z rasizmem to tak┼╝e trudna sztuka s┼éuchania. Tej lekcji zdecydowanie nie odrobi┼é ┼üukasz Warzecha, kt├│ry s┼éucha─ç nawet nie pr├│buje, nie do ko┼äca przyswoi┼é j─ů te┼╝ Jerzy Sosnowski, kt├│ry, cho─ç s┼éucha ÔÇô nie s┼éyszy.

Gdy wi─Öc czarna dziewczyna m├│wi nam, ┼╝e nie chce by─ç nazywana Murzynk─ů, to, do cholery, nie nazywajmy jej Murzynk─ů. I nie, nie ze wzgl─Ödu na mieszcza┼äskie warto┼Ťci dobrego wychowania i grzeczno┼Ťci, kt├│rymi Sosnowski argumentuje rezygnacj─Ö z u┼╝ywania s┼éowa ÔÇ×MurzynÔÇŁ, nie mog─ůc si─Ö jednak powstrzyma─ç, by natychmiast nie zaznaczy─ç, ┼╝e jego zdaniem to absurdalny postulat (ÔÇ×I s┼éowa ┬źMurzyn┬╗ unikam, cho─ç polonista we mnie wci─ů┼╝ poj─Ökuje, ┼╝e to, z punktu widzenia filologii, bez sensuÔÇŁ). Porzuci─ç stygmatyzuj─ůcy j─Özyk i postawy musimy ze wzgl─Ödu na dziejow─ů sprawiedliwo┼Ť─ç. To z kolei powinno oznacza─ç dla ka┼╝dego z nas, ┼╝e zamiast tworzy─ç intelektualn─ů ekwilibrystyk─Ö maj─ůc─ů uzasadnia─ç, dlaczego s┼éowo ÔÇ×MurzynÔÇŁ czy pomnik zbrodniarza w centrum miasta jest okej, powinni┼Ťmy dla odmiany zamkn─ů─ç si─Ö i pos┼éucha─ç, co chc─ů nam powiedzie─ç ci, kt├│rych przez stulecia systemowo wyniszczali┼Ťmy. I cieszy─ç si─Ö ÔÇô jak to uj─Ö┼éa w poruszaj─ůcym przem├│wieniu aktywistka Kimberly Jones ÔÇô ┼╝e czarni chc─ů ÔÇ×r├│wno┼Ťci, a nie zemstyÔÇŁ.

Korzysta┼éam z ksi─ů┼╝ki Svena Lindqista ÔÇ×Wyt─Öpi─ç ca┼ée to byd┼éoÔÇŁ (t┼éum. M. Haykowska, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011).

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś