Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Przypowie┼Ťci socdziaders├│w

Pewnej srogiej, stalinowskiej zimy Minister Pracy i Opieki Spo┼éecznej Kazimierz Rusinek og┼éosi┼é to, co jest marzeniem dzisiejszych socdziaders├│w: ÔÇ×Kto nie pracuje, ten nie jeÔÇŁ.
Przypowie┼Ťci socdziaders├│w
ilustr.: Jan Stanisławski

Socdziadersi nie ┼╝yj─ů het, het daleko, za g├│rami, za lasami. To znaczy tam te┼╝ z pewno┼Ťci─ů mo┼╝na ich spotka─ç, ale ┼╝yj─ů przede wszystkim tutaj. W┼Ťr├│d nas. Codziennie ich widzimy, mijamy na ulicy, rozmawiamy z nimi. Na pierwszy rzut oka nic ich nie wyr├│┼╝nia, pr├│cz jednej szczeg├│lnej cechy, kt├│ra wychodzi na wierzch, gdy teflon uprzejmo┼Ťci nieco ust─ůpi ÔÇô socdziadersi lekcewa┼╝─ů prawa socjalne, co w praktyce oznacza protekcjonalizm i wykluczanie os├│b do┼Ťwiadczaj─ůcych ub├│stwa. Socdziadersi nie wzi─Öli si─Ö znik─ůd: s─ů spokrewnieni z (klasycznymi) dziadersami, gdy┼╝ jedni i drudzy przejawiaj─ů strupiesza┼ée my┼Ťlenie. W tym przypadku ÔÇô w zakresie roli instytucji pa┼ästwa w rozwi─ůzywaniu kwestii socjalnych. Poznajmy ich bli┼╝ej.

ÔÇ×Zamiast cia┼éa, ko┼Ťci jej pokrywa pow┼éoka szaraÔÇŁ

Bieda to z┼éy duch ÔÇô ucz─ů nas od samego jajka. Parademoniczny obraz ub├│stwa, z┼éo┼Ťliwej, ko┼Ťcistej zjawy ukrywaj─ůcej si─Ö za miedz─ů i czaj─ůcej si─Ö na wszelkie dobra oraz pomy┼Ťlno┼Ťci ÔÇô g─Östo unosi si─Ö nad naszym dzieci┼ästwem. Po┼éudnica, chabernica, mamona. Nasi─ůkamy tym upiornym, s─ůcz─ůcym si─Ö do naszych uszu roztworem w spos├│b ÔÇô pozornie ÔÇô niewidoczny, tak jak niewyczuwalny jest ruch p┼éyt tektonicznych, kt├│rego kasandryczne konsekwencje w ko┼äcu si─Ö ujawni─ů. To prosta droga do socdziaderstwa.

Cho─çby w taki spos├│b. Przez setki lat rz─ůdz─ůcy pa┼ästwami europejskimi spogl─ůdali na osoby do┼Ťwiadczaj─ůce ub├│stwa zza przy┼ébicy: podejrzliwe i z pogard─ů, jak na niebezpiecze┼ästwo ┬ádla porz─ůdku publicznego. Te z┼ée, fatalistyczne duchy spo┼éeczne by┼éy ┼║r├│d┼éem niepokoj├│w i nieszcz─Ö┼Ť─ç, zatem nale┼╝a┼éo je przegoni─ç, a przynajmniej pozbawi─ç z┼éej mocy oddzia┼éywania na innych. Pomys┼éy na pozbycie si─Ö monstrum mia┼éy r├│┼╝ne oblicza: od surowych zakaz├│w ┼╝ebractwa i zamykania w przytu┼ékach, poprzez wyp─Ödzanie z miast, a┼╝ po szubienic─Ö. Jak pisa┼é Bronis┼éaw Geremek ÔÇô przez wiele epok stryczek dla ┼╝ebrak├│w wsp├│┼éistnia┼é z mi┼éosiernym gestem ja┼ému┼╝ny.

Na progu XVII wieku Anglicy w ko┼äcu wpadli na pomys┼é, jak ukr├│ci─ç te przekl─Öte praktyki. Na podstawie ÔÇ×The Poor Relief ActÔÇŁ z 1601 roku stworzyli machin─Ö maj─ůc─ů na celu wychwytywanie zjaw antyspo┼éecznych. Za┼éo┼╝enia tego systemu by┼éy proste: w┼é├│cz─Ödzy zdolni do pracy mieli by─ç do niej zmuszani; ci do pracy niezdolni mogli liczy─ç na po┼éatany dach i brudn─ů misk─Ö zupy. No i przy okazji ┼éa┼äcuchy. Kluczowe sta┼éo si─Ö zatem rozpoznanie i wyselekcjonowanie poziomu zagro┼╝enia dla porz─ůdku publicznego oraz zniwelowanie go w odpowiednim obiekcie. Domy pracy przymusowej, kt├│re rozkwit┼éy w wyniku tej idei, przypomina┼éy obozy znane nam z niedawnej historii: osadzeni nosili uniformy i opaski identyfikacyjne na ramieniu oraz wykonywali najtrudniejsze prace, na przyk┼éad w kamienio┼éomach.

System ten ÔÇô opieraj─ůcy si─Ö na represji, selekcji i naznaczaniu os├│b najs┼éabszych spo┼éecznie, czyli na ogromnej roli ÔÇ×selekcjonera biedyÔÇŁ, tak zwanego opiekuna w┼é├│cz─Ög├│w ÔÇô sta┼é si─Ö mroczn─ů inspiracj─ů dla system├│w socjalnych raczkuj─ůcych na kontynencie europejskim. Tyle ┼╝e po kilku wiekach sami Anglicy zorientowali si─Ö, i┼╝ w rzeczywisto┼Ťci stworzyli demona znacznie pot─Ö┼╝niejszego ni┼╝ (nieudolnie) zwalczana przez niego plaga biedy: psychospo┼éeczny autorytaryzm. W po┼éowie XX wieku, za spraw─ů raportu Williama BeveridgeÔÇÖa, zatrzasn─Öli ostatecznie upiorne bramy ciemnej strony mocy i przeszli w zupe┼énie nowy wymiar spo┼éeczny, oparty na idei obywatelsko┼Ťci i powszechno┼Ťci bezpiecze┼ästwa socjalnego, u┼╝ywaj─ůc przy tym pozytywnego przekazu: welfare state.

ÔÇ×┬źId┼║ precz od nas, pr├│┼╝niaku, niegodzien ┼╝ywienia!┬╗ ÔÇô m├│wi┼éa, ┼╝─ůd┼éem gro┼╝─ůc, pszczo┼éa do szerszeniaÔÇŁ

Ci, kt├│rzy nie pracuj─ů, albo s─ů ohydnymi leniami, albo brakuje im pi─ůtej klepki ÔÇô t┼éuk─ů nam w m┼éodo┼Ťci. W dawnych czasach to wiedzieli, jak sobie z tym radzi─ç ÔÇô podpowiadaj─ů socdziadersi. Ot, cho─çby w takim XVIII-wiecznym Amsterdamie, gdzie nicponi uchylaj─ůcych si─Ö od pracy uczono odpowiednich postaw, umieszczaj─ůc ich w┬álochach, kt├│re powoli zalewano wod─ů. Aby prze┼╝y─ç, otrzymywali pomp─Ö, z┬ákt├│rej┬ámusieli zrobi─ç odpowiedni u┼╝ytek, wykszta┼écaj─ůc tym sposobem ÔÇô jak wierzono ÔÇô nawyk pracy.

Ale po c├│┼╝ nam obce cases, kiedy mamy lokalne tradycje? Oto pewnej srogiej, stalinowskiej zimy roku 1950 Minister Pracy i Opieki Spo┼éecznej Kazimierz Rusinek og┼éasza w ministerialnym czasopi┼Ťmie ÔÇ×Praca i Opieka Spo┼éecznaÔÇŁ credo dzisiejszych socdziaders├│w: ÔÇ×a) ka┼╝dy ma prawo do pracy, b) kto nie pracuje, ten nie je. [ÔÇŽ] Prawo do pomocy na koszt pa┼ästwa maj─ů zatem te osoby, kt├│re z przyczyn indywidualnych nie s─ů zdolne do zarobkowania (chorzy, inwalidzi, starzy)ÔÇŁ. W sensie instytucjonalnym (anty)socjalny program Rusinka zdmuchn─ů┼é odradzaj─ůc─ů si─Ö po II wojnie ┼Ťwiatowej pomoc spo┼éeczn─ů; w sensie psychospo┼éecznym by┼é paliwem socdziaderstwa, gdy┼╝ na cztery dekady pa┼ästwo polskie oficjalnie pozbawi┼éo praw socjalnych osoby niewpisuj─ůce si─Ö w dogmat o przymusie pracy. Na celowniku w┼éadzy ludowej znale┼║li si─Ö wszyscy nieradz─ůcy sobie z rzeczywisto┼Ťci─ů spo┼éeczno-ekonomiczn─ů. Stali si─Ö podejrzani, pogardzani, niegodni ┼╝ywienia. Niczym potencjalni przest─Öpcy.

Jak ka┼╝dy populizm, s┼éowa Kazimierza Rusinka okaza┼éy si─Ö niezwykle ┼╝ywotne i zrobi┼éy karier─Ö niczym zmutowany wirus. W zmodyfikowanej wersji wystrzeli┼éy w okresie transformacji gospodarczej, kiedy to zaroi┼éo si─Ö od mit├│w o wszechmocy indywidualizmu, kowalach losu, s┼éaniu w┼éasnego ┼é├│┼╝ka, ameryka┼äskim ┼Ťnie i tak dalej. Nie by┼éo tu miejsca dla tych, co wiecznie maj─ů pod g├│r─Ö. Dla maluczkich. Jak horoskop powtarzano za to frazy w stylu: ÔÇ×Kuj sw├│j los, a osi─ůgniesz biznosÔÇŁ. A co w razie przeciwno┼Ťci? Gdy los niewykuty? C├│┼╝, sprzedaj swoje buty.

ÔÇ×Koniec i bomba. Kto si─Ö rozpozna┼é, ten tr─ůbaÔÇŁ

Wr├│─çmy na koniec do za┼éo┼╝e┼ä welfare state, czyli roli pa┼ästwa w rozwi─ůzywaniu kwestii socjalnych, bo to przecie┼╝ sedno socdziaderstwa. Oto w 1950 roku ÔÇô tym samym, w kt├│rym Kazimierz Rusinek publikuje sw├│j szkodliwy tekst ÔÇô na Zachodzie ukazuje si─Ö drukiem esej brytyjskiego socjologa Thomasa H. Marshalla ÔÇ×Citizenship and Social ClassÔÇŁ. Pa┼ästwo ma obowi─ůzki wobec jednostek, nie┬átylko┬ánatury cywilnej i┬ápolitycznej, ale┬átak┼╝e spo┼éecznej ÔÇô twierdzi┼é Marshall. Nikt wcze┼Ťniej tak┬ádosadnie nie┬ásformu┼éowa┼é tej┬áprostej, ale prze┼éomowej my┼Ťli, ┼╝e┬áobywatel w┬ápa┼ästwie nigdy nie┬áb─Ödzie w┬ápe┼éni obywatelem, je┼Ťli nie┬áb─Ödzie mia┼é zagwarantowanego bezpiecze┼ästwa socjalnego. Powt├│rzmy to wyra┼║nie: nie ma wolno┼Ťci bez praw socjalnych, to jest bez pa┼ästwowych gwarancji zabezpieczaj─ůcych przed przeciwno┼Ťciami losu. Idea ta, kt├│ra┬áleg┼éa u┬ápodstaw rozwoju welfare state, zrywa┼éa z┬áwielowiekow─ů zasad─ů polegaj─ůc─ů na┬átym, i┼╝ do┼Ťwiadczaj─ůcy trudno┼Ťci ┼╝yciowych byli zale┼╝ni od┬áinnych: od┬áich ┼éaski. Dzi┼Ť doskonale wiemy, jak trafne to by┼éy s┼éowa, gdy┼╝ zapewnienie obywatelom minimalnego poziomu socjalnego przez pa┼ästwo to w istocie jedyna szansa na┬áupodmiotowienie os├│b do┼Ťwiadczaj─ůcych ub├│stwa i┬áurzeczywistnienie idei r├│wnych szans. Obserwacja ognisk biedy na ca┼éym ┼Ťwiecie pokazuje, i┼╝ p┼éon─ů one w┼éa┼Ťnie tam, gdzie pa┼ästwo jest wyj─ůtkowo nieporadne w polityce spo┼éecznej.

Ale socdziadersi maj─ů to w nosie. ┼╗ywi─ů si─Ö przede wszystkim przesz┼éo┼Ťci─ů. Przypowie┼Ťciami kodowanymi przez wieki: o kowalach w┼éasnego losu w okresie przemian, o zwalczaniu pr├│┼╝niactwa w PRL-u, o podtapianiu ┼╝ebrak├│w w amsterdamskich lochach, o przymusowej pracy w kamienio┼éomach czy o kajdanach dla w┼é├│cz─Ög├│w w angielskich przytu┼ékach. ┼╣r├│d┼éo biedy socdziadersi dostrzegaj─ů przede wszystkim w degeneracji moralnej os├│b do┼Ťwiadczaj─ůcych ub├│stwa, ich fatalnym post─Öpowaniu i licznych dysfunkcjach. Dlatego te┼╝ rozwi─ůzanie tej kwestii widz─ů w ┼Ťcis┼éej kontroli tych os├│b, w dyscyplinie, w przymusie, w pos┼éusze┼ästwie, w uleg┼éo┼Ťci. W ko┼äcu: we wstydzie. I to wszystko otulaj─ů fa┼észyw─ů trosk─ů o ich los. W praktyce oznacza to proces dehumanizacji os├│b do┼Ťwiadczaj─ůcych ub├│stwa, umieszczenie ich ÔÇô jak przed wiekami ÔÇô w mentalnym wi─Özieniu upokorzenia, l─Öku i pogardy, a w konsekwencji w stanie bezradno┼Ťci, z kt├│rego nie spos├│b si─Ö wydosta─ç o w┼éasnych si┼éach. Ju┼╝ czas powiedzie─ç takim ludziom to, co m├│wi si─Ö klasycznym dziadersom: oddalcie si─Ö, ino chy┼╝o. I dajcie spok├│j tym swoim m─ůdro┼Ťciom na temat zwalczania ub├│stwa, rozwi─ůzywania problem├│w spo┼éecznych czy w┼éa┼Ťciwego porz─ůdku publicznego, bo i bez tego mamy kup─Ö roboty z polsk─ů polityk─ů spo┼éeczn─ů.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś