Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Przygarnianie b贸lu. Literackie mapy cierpienia

O cierpieniu milczy si臋, bo tak chce wsp贸艂czesny 艣wiat, ale milczy si臋 tak偶e dlatego, 偶e nie wiadomo, jak w艂a艣ciwie m贸wi膰. Dzia艂alno艣膰 tw贸rcza pozostaje mimo to odpowiedzi膮 na jego tajemnic臋: by膰 mo偶e j臋zyk sztuki jest jedynym, kt贸ry potrafi przenikn膮膰 w te obszary.
Przygarnianie b贸lu. Literackie mapy cierpienia
ilustr.: Aleksandra Lampart

Co miesi膮c publikujemy w naszym internetowym wydaniu felietony Macieja Papierskiego, m艂odego filozofa, poety i muzyka, laureata konkursu poetyckiego Po艂贸w 2012. W swoich tekstach porusza dla nas tematy zwi膮zane z literatur膮, a zw艂aszcza poezj膮.

***

Dlaczego wsp贸艂czesna kultura w og贸lno艣ci nie stwarza cz艂owiekowi warunk贸w do prze偶ywania cierpie艅 to kwestia wci膮偶 ma艂o dyskutowana. Z gorliwo艣ci膮 zabiegamy, owszem, o 艣rodki u艣mierzaj膮ce b贸l. Szlachetne i s艂uszne pobudki mieszaj膮 si臋 z poczuciem, 偶e w u艂omno艣ci jest co艣 niezr臋cznego. W tym kontek艣cie do艣膰 ju偶 napisano o dominacji pi臋knych, silnych i bogatych. M贸wi si臋 nawet, 偶e mentalno艣膰 wsp贸艂czesnych nabiera rysu tajgetejskiego, to jest 偶e w swojej dba艂o艣ci o jako艣膰 偶ycia, skuteczno艣膰 i walory estetyczne zbli偶amy si臋 do Spartan, porzucaj膮cych upo艣ledzone noworodki w艣r贸d ska艂 Tajgetu. Jak to rozumie膰? Nie tylko poprzez dos艂owne skojarzenia z eutanazj膮 czy aborcj膮. Cierpienie wi膮偶e si臋 z wykluczeniem. Jego obecno艣膰 wyznacza te obszary, w kt贸re rzadko pada blask jupiter贸w, a miejsc wygnania jest wiele. Wi臋zienia, zak艂ady poprawcze, domy opieki, hospicja, prowizoryczne schronienia bezdomnych. To 艣wiat wyobcowany. Prezentowany wprawdzie w zaanga偶owanych spo艂ecznie reporta偶ach (chwa艂a ich tw贸rcom), a jednak, gdy przy艂o偶y膰 wzorce zaczerpni臋te z ciesz膮cych si臋 du偶膮 ogl膮dalno艣ci膮 program贸w telewizyjnych, jakby inny, dziwny.

Nie艂atwo m贸wi膰 o tych kwestiach bez popadni臋cia w przesad臋, a jeszcze trudniej ustrzec si臋 przed byciem zrozumianym opacznie. Masochizm jest czym艣 patologicznym, podobnie jak bezczynno艣膰 wobec z艂a. Trudno te偶 znale藕膰 r贸wnowag臋 pomi臋dzy tabu, jakim jest b贸l i potrzeb膮 m贸wienia o nim. Nie spos贸b chyba tak偶e broni膰 tezy, 偶e troch臋 nieszcz臋艣膰 鈥瀙rzyda si臋 dla rozwoju duchowego鈥. Rzecz jednak nie tkwi ani w poszukiwaniu cierpienia, ani w przymykaniu na艅 oczu. Raczej w uczciwym dostrze偶eniu, 偶e jest ono wpisane w ludzki los. 呕e chocia偶 nie mie艣ci si臋 w kadrze kamer, pr贸ba wyj臋cia go poza nawias prawdziwego 偶ycia to czysta utopia. Popularni 鈥瀖istrzowie u偶yteczno艣ci鈥 ka偶膮 s膮dzi膰, 偶e wystarczy posprz膮ta膰 mieszkanie, dobra膰 odpowiedni makija偶, zrzuci膰 par臋 kilo, nauczy膰 si臋 gotowa膰 albo wygra膰 konkurs talent贸w i problemy rozwi膮偶膮 si臋 same. Czy to wa偶ne? W jakim艣 sensie wa偶ne, je艣li przyczynia si臋 do czyjego艣 dobrego samopoczucia. Czy dotyka si臋 w ten spos贸b istoty cierpienia? W膮tpliwe. Przede wszystkim radzenie sobie z b贸lem przypomina tu jakiego艣 rodzaju remont albo napraw臋 zepsutego sprz臋tu. To do cna ograny motyw brzydkiego kacz膮tka, kt贸re magiczna si艂a ekranu przemienia w 艂ab臋dzia. Trudno w to, oczywi艣cie, uwierzy膰 i coraz wi臋cej w ludziach prze艣wiadczenia, 偶e serwuje si臋 nam specyficzne igrzyska na pi臋knie udekorowanej scenie.

Problemy z m贸wieniem

To, co dzieje si臋 w kulturze masowej nie oznacza jednak, 偶e arty艣ci nie interesuj膮 si臋 dzi艣 cierpieniem. Dostrzegaj膮 wr臋cz jego nieobecno艣膰 w potocznym dyskursie. Wystarczy tu wspomnie膰 spektakl Teatru Narodowego w Warszawie 鈥濵ilczenie o Hiobie鈥. Czy mo偶na pomy艣le膰 o bardziej wymownym tytule? Sk艂adaj膮 si臋 na艅, jak si臋 wydaje, dwa spostrze偶enia: o cierpieniu milczy si臋, bo tak chce wsp贸艂czesny 艣wiat, ale milczy si臋 tak偶e dlatego, 偶e nie wiadomo, jak w艂a艣ciwie m贸wi膰. Dzia艂alno艣膰 tw贸rcza pozostaje mimo to odpowiedzi膮 na jego tajemnic臋: by膰 mo偶e j臋zyk sztuki jest jedynym, kt贸ry potrafi przenikn膮膰 w te obszary.

Do艣wiadczenie b贸lu wymyka si臋 zwyk艂ym s艂owom. Wpisane s膮 w nie dwa zjawiska o przeciwstawnym zwrocie: potrzeba opowiedzenia w艂asnego dramatu oraz izolacja, oznaczaj膮ca uporczywe zapytywanie o sens i poczucie osamotnienia 鈥瀦 zasady rzeczy鈥. Nikt inny nie prze偶ywa przecie偶 dok艂adnie tego, co my. Tragedia jest czym艣 na wskro艣 w艂asnym. Z zadziwiaj膮c膮 trafno艣ci膮 opisa艂 ten stan C.S. Lewis w Smutku. Trudno chyba o doskonalsze literackie studium 偶a艂oby. Ktokolwiek prze偶ywa dojmuj膮ce cierpienie, zw艂aszcza utrat臋 bliskiej osoby, dzi臋ki niebywa艂emu darowi introspekcji autora mo偶e odkry膰, 偶e 艣cie偶ki rozpaczy zosta艂y ju偶 dawno wytyczone. Smutek jest procesem, kt贸ry ma swoje rozpoznawalne fazy. A jednak 鈥 mimo tej uniwersalno艣ci 鈥 nie spos贸b owych dr贸g zapami臋ta膰. Za ka偶dym razem jawi膮 si臋 jako niezbadane dla tego, kto nimi kroczy. Podkre艣la to zreszt膮 sam Lewis, pogr膮偶ony w egzystencjalnym kryzysie, ca艂kowicie zwr贸cony ku sobie, zamkni臋ty mentalnie w cierpieniu przed reszt膮 艣wiata. Powie: 鈥濩z臋艣ci膮 ka偶dego cierpienia jest cie艅 lub odbicie tego cierpienia; fakt, 偶e nie tylko cierpisz, ale te偶 wci膮偶 musisz o tym my艣le膰鈥.

Wiele uwagi tajemniczej ontologii b贸lu po艣wi臋ca W.G. Sebald, pisarz, kt贸rego ca艂a tw贸rczo艣膰 utkana jest z niemal mistycznej materii w膮tk贸w sztuki, 艣mierci, pami臋ci i natury. Charakterystyczny ton tej literatury przywodzi na my艣l sen, w kt贸rym g艂贸wna my艣l trwa zawoalowana. Nie pozostaje to bez zwi膮zku z kwesti膮 cierpienia. Oznacza ono bowiem, podobnie jak senne rojenie, odmienny tryb postrzegania rzeczywisto艣ci. W opowie艣ci o malarzu Maksie Ferberze z tomu Wyjechali Sebald tak referuje jego przemy艣lenia na temat przedstawie艅 Pasji Matthiasa Gr眉newalda: 鈥濨y膰 mo偶e b贸l fizyczny przy pewnym nat臋偶eniu znosi to, co jest jego warunkiem: 艣wiadomo艣膰. Bardzo ma艂o o tym wiemy. Niemal pewne jest natomiast, 偶e cierpienie psychiczne potrafi by膰 w艂a艣ciwie niesko艅czone鈥. Oczy cz艂owieka cierpi膮cego zmieniaj膮 si臋, a jego duch osuwa si臋 w coraz to nowe otch艂anie. Ferber m贸wi, 偶e udr臋ka postaci z obraz贸w Gr眉newalda jest ekstremalna, 鈥瀙rzechodzi na ca艂膮 natur臋鈥. Malarska wizja przesi膮kni臋ta jest ni膮 do g艂臋bi. Czy jednak ta artystyczna konwencja nie odpowiada temu, jak naprawd臋 prze偶ywamy b贸l? 艢wiat obserwowany przez filtr prawdziwego cierpienia rzeczywi艣cie wygl膮da inaczej. 呕aden skrawek nie mo偶e by膰 od niego wolny, bo ska偶one jest nasze spojrzenie. Zapadamy w cierpienie jak w sen, kt贸ry wy艂膮cza nas z normalnego rytmu wydarze艅.

Obrona Boga

鈥濶ie, to nie jestem ja, to cierpi kto艣 inny, bo ja bym tak nie mog艂a鈥, wyznaje Anna Achmatowa w poemacie Requiem. Poetka, ofiara stalinowskich represji, op艂akuje pod murami re偶imowego wi臋zienia wyrok, kt贸ry wydano na jej syna. W ten wstrz膮saj膮cy dokument b贸lu wpisana jest analogia do tragedii Maryi. To nowa pieta, wsp贸艂czesny planctus. Zw艂aszcza w czasie Wielkiego Postu tekst 贸w wybrzmiewa wi臋c ze szczeg贸ln膮 si艂膮. Zn贸w dostrzegamy, 偶e wype艂nia si臋 pewien paradygmat cierpienia 鈥 wzorzec tak dobrze znany, obecny w kulturze –聽 a jednak rozpoznanie to nie uwalnia wcale od trwogi i poczucia okrutnego bezsensu wydarze艅. Achmatowej towarzyszy wra偶enie, 偶e b贸l odziera j膮 nie tylko z tego, co kocha, ale nawet z to偶samo艣ci. 鈥濭dyby kto艣 ci pokaza艂, tak skorej do rado艣ci鈥, wo艂a do samej siebie, 鈥瀋o si臋 kiedy艣 z twoim 偶yciem stanie / jak trzechsetna, z paczk膮 wi臋zienn膮 / b臋dziesz sta艂a u Krest贸w mrocznych鈥︹. Chwila najwi臋kszego cierpienia jest momentem, w kt贸rym zostaje zupe艂nie sama. Mimo prze偶ywania rozpaczy w kontek艣cie wiary, formu艂uje wobec Boga pot臋偶ne oskar偶enie. Jego tre艣膰 ociera si臋 o blu藕nierstwo przez wskazanie na niesprawiedliwo艣膰, nieczu艂o艣膰 i bezradno艣膰 Chrystusa: 鈥濭odzin臋 t臋 wys艂awi艂 ch贸r anio艂贸w, / i rozjarzy艂y si臋 niebiosa ogniem. / Czemu艣 opu艣ci艂 mnie! – do Ojca wo艂a艂, / matce powiedzia艂: Matko, nie p艂acz po mnie…鈥.

Ju偶 pierwotna opowie艣膰 o Hiobie pozwala zrozumie膰, jak wielkim wyzwaniem jest przechowanie wiary mimo cierpienia. Na potrzeb臋 鈥瀞koku w przepa艣膰鈥 wskazuje m.in. Soren Kierkegaard, kt贸ry opr贸cz Hioba wspomina r贸wnie偶 posta膰 Abrahama. Niezwyk艂a interpretacja: sk艂adaj膮cy Izaaka w ofierze odgrywa przed nim morderc臋, by tylko jego syn nie straci艂 wiary w dobro膰 Jahwe. Sam za艣 ufa, 偶e Stw贸rca kieruje si臋 racjami, kt贸rych ludzki rozum nie jest w stanie obj膮膰. Na tej linii nast臋puje jakby powt贸rna kenoza Boga: ca艂kowita zale偶no艣膰 Jego autorytetu, a wi臋c i pola dla dzia艂ania 艂aski, od decyzji cz艂owieka. Wydarzenia ostatniego stulecia ods艂oni艂y nieznane dot膮d obszary z艂a i cierpienia. Ci, kt贸rzy dotkn臋li聽 granicy wyznaczonej przez katastrof臋 zag艂ady nierzadko nie potrafili dostrzec z jej perspektywy Boga, zw艂aszcza kochaj膮cego i mi艂osiernego. Cho膰 czas p艂ynie, ludzko艣膰 dowiedzia艂a si臋 o sobie czego艣, czego zatrze膰 si臋 nie da, a pytanie Levinasa o mo偶liwo艣膰 uprawiania filozofii po Holocau艣cie, cho膰 ma swoj膮 odpowied藕, nie zacz臋艂o wydawa膰 si臋 nieadekwatne.

Fascynuj膮ce zjawisko stanowi poezja Paula Celana, rumu艅skiego 呕yda, jednego z ocala艂ych. W kwietniu tego roku b臋dziemy wspomina膰 go w czterdziest膮 pi膮t膮 rocznic臋 samob贸jczej 艣mierci. To zapewne jeden z najbardziej tajemniczych g艂os贸w poezji wsp贸艂czesnej, je艣li nie poezji w og贸le. Wobec jego naznaczonego cierpieniem losu istnieje wielka pokusa, by nazwa膰 t臋 tw贸rczo艣膰 nihilistyczn膮. To jednak zbyt du偶e uproszczenie. T艂umaczenie Ryszarda Krynickiego pozwala odkry膰, 偶e mamy do czynienia ze z艂o偶on膮, nieodgadnion膮 metafizyk膮. 鈥濨艂ogos艂awiony b膮d藕, Nikt鈥, pisze Celan w 鈥濸salmie鈥, 鈥瀌la Ciebie pragniemy kwitn膮膰鈥. Czy Nikt jest Kim艣? Nie wiadomo. Trzeba przekroczy膰 horyzont, by si臋 dowiedzie膰. W absurd cierpienia i osobowej Nieobecno艣ci wpisana jest chyba cicha my艣l o spotkaniu. Nas, ostatecznie, nie ma tak偶e: 鈥濶iczym jeste艣my, byli艣my, pozostaniemy, kwitn膮c鈥. Chcia艂oby si臋 sparafrazowa膰: 鈥濲estem, Ja, Kt贸rego Nie Ma鈥.

Zgoda na czekanie

Trudno o uczciwe recepty na pokonanie cierpienia. Nie nale偶y jednak porzuca膰 wiary, 偶e mo偶na przyj膮膰 wobec niego zdrowy stosunek. Kluczowa wydaje si臋 postawa pokory. Jest to dzi艣 poj臋cie do艣膰 niemodne, kojarzone bardziej z uleg艂o艣ci膮 i swoist膮 rezygnacj膮 z namys艂u w imi臋 zachowania dobrych relacji z Bogiem i lud藕mi, albo, w najlepszym wypadku, z umiej臋tno艣ci膮 d藕wigania pora偶ek. Tymczasem Simone Weil nazwie pokor臋 鈥瀦god膮 na czekanie鈥, wr臋cz: 鈥瀞tosunkiem duszy do czasu鈥. W obr臋b takiego rozumienia automatycznie w艂膮czona zostaje nadzieja. Cz艂owiek w swojej niecierpliwej ocenie sytuacji i ch臋ci pokonania przeszk贸d zbyt cz臋sto pomija fakt, 偶e to B贸g sam mo偶e si臋 nad nim pochyli膰.

Pi臋kne w swej prostocie wiersze z tomu 鈥濸owr贸t Hioba鈥 Anny Kamie艅skiej odpowiadaj膮 takiemu pojmowaniu pokory. Czekanie uzupe艂nia si臋 w nich z milczeniem. Nie oswobadzaj膮 one wprawdzie od cierpienia, ale pozwalaj膮 trzyma膰 si臋 w艂a艣ciwej drogi. 鈥濵odlitw臋 Hioba鈥, jako wyraz szczeg贸lnego rysu tej duchowo艣ci, warto tu przytoczy膰 w obszerniejszych fragmentach:

Panie naucz mnie milcze膰 (鈥)
Naucz mnie nie odpowiada膰
na 藕le postawione pytania
i fa艂szywe oskar偶enia
Naucz mnie milcze膰
nawet kiedy m贸wi臋
Naucz mnie milcze膰
kiedy chc臋 krzycze膰
kiedy milczenie boli
Naucz mnie nie skar偶y膰 si臋
Nie m贸wi膰 o zmienno艣ci 偶ycia
jak ci臋偶kie ono
jak ma艂o w nim wszelkiego sensu

Naucz mnie milczenia sensu
i sensu milczenia

Naucz mnie modlitwy
kt贸ra jest t臋sknot膮
i o nic nie prosi

(鈥) Naucz mnie milczenia
chorego zwierz臋cia
milczenia chmury deszczu trawy
milczenia wieczoru i nocy
milczenia wdzi臋czno艣ci
Panie naucz mnie milczenia snu
Milczenia wszystkich moich umar艂ych

Naucz mnie Panie
Swojego najg艂臋bszego milczenia

W innym wierszu z tego cyklu pojawia si臋 my艣l: 鈥濩ierpia艂e艣, Hiobie, po to / aby uros艂o Twe serce / i pomie艣ci膰 mog艂o wszystko鈥. Czy to wystarczaj膮ce wyt艂umaczenie sensu cierpienia? Zapewne i dla Kamie艅skiej by艂o tylko pr贸b膮 odpowiedzi, a nie ostatecznym rozstrzygni臋ciem. A jednak do艣wiadczenie b贸lu w jaki艣 spos贸b dope艂nia cz艂owiecze艅stwo. Ka偶dy t臋 drog臋 przechodzi, bo Chrystus j膮 przeszed艂. Je艣li wi臋c zechcemy zwr贸ci膰 wzrok w stron臋 Krzy偶a, w nasze ogo艂ocenie w cierpieniu wkroczy Jego w艂asne, bli藕niacze, lecz Boskie osamotnienie.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij