fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Przepis na miasto

Tendencja do zbytniego wyestetyzowania przestrzeni publicznej mo偶e prowadzi膰 do wyja艂owienia miasta. Ka偶da modernizacja musi uwzgl臋dnia膰 spo艂eczny kontekst danego miejsca.

ilustr.: Tomek Kaczor

ilustr.: Tomek Kaczor


Z profesorem Markiem Krajewskim i Grzegorzem Pi膮tkiem rozmawiaj膮 Cyryl Skibi艅ski i Jan Wi艣niewski. Wywiad pochodzi z 30. numeru papierowego Magazynu ,,Kontakt鈥 pod tytu艂em ,,Dobra Wsp贸lne鈥.

***
CYRYL SKIBI艃SKI, JAN WI艢NIEWSKI: Id膮c przez miasto, trudno zrozumie膰, dlaczego niekt贸re miejsca t臋tni膮 偶yciem, a inne s膮 urbanistycznymi trupami. Gdy patrz臋 na odnowiony Pasa偶 Wiecha w Warszawie, widz臋, 偶e co艣 nie wysz艂o, ale nie wiem, co jest przyczyn膮 pora偶ki. Czym charakteryzuje si臋 dobrze zaprojektowana przestrze艅 wsp贸lna?
GRZEGORZ PI膭TEK: Urz膮dzaj膮c przestrze艅 publiczn膮, trzeba zada膰 sobie pytanie o to, w jakim celu si臋 to robi, a nie tylko, jak ma wygl膮da膰. Cz臋stym b艂臋dem jest projektowanie polegaj膮ce wy艂膮cznie na designie 鈥 kompozycji przestrzennej, doborze materia艂贸w, detali. Brakuje refleksji, komu ta przestrze艅 ma s艂u偶y膰 i jakie ma spe艂nia膰 funkcje.
Pasa偶 Wiecha jest dobrym przyk艂adem przestrzeni, w kt贸rej 鈥 lepiej czy gorzej 鈥 zadbano o wystr贸j, ale ju偶 nie o to, jak przestrze艅 b臋dzie dzia艂a膰, jak zostanie sprz臋偶ona z reszt膮 miasta. Co z tego, 偶e pasa偶 jest wy艂o偶ony granitem i czysty, skoro wi臋kszo艣膰 wej艣膰 prowadz膮cych kiedy艣 do dom贸w towarowych nie istnieje, a w budynkach po drugiej stronie uliczki partery s膮 p贸艂martwe? W efekcie 偶ycie jest na Marsza艂kowskiej i Chmielnej, a pasa偶 sta艂 si臋 smutnym zapleczem dom贸w towarowych. Nie ma 偶adnego powodu, 偶eby si臋 tam pojawi膰, nie m贸wi膮c ju偶 o w艂贸czeniu si臋. Abstrahuj膮c nawet od tego, 偶e nie zrobiono tam 艂awek po to, 偶eby si臋 bezdomni nie k艂adli; 偶e o艣wietlenie jest absolutnie niekameralne, poniewa偶 jest zbyt wysoko; 偶e od dziesi臋ciu lat nie dzia艂a kino 鈥濺elax鈥.
MAREK KRAJEWSKI: Przeciwie艅stwem Pasa偶u Wiecha jest 鈥濸atelnia鈥 przy metrze Centrum.
GP: Tak, cho膰 je艣li chodzi o design, jest to przestrze艅 zerowa albo wr臋cz minusowa: kostka betonowa, kilka s艂upk贸w, jaki艣 murek鈥
MK: Brzydko jak cholera, ale jest to miejsce niezwykle egalitarne. Zbiega si臋 tam wiele szlak贸w komunikacyjnych, spotykaj膮 si臋 ludzie z bardzo r贸偶nych 艣wiat贸w. Spe艂niony jest najwa偶niejszy warunek dobrej przestrzeni publicznej: nie ma tam 偶adnych element贸w, kt贸re wyklucza艂yby jak膮艣 kategori臋 os贸b. Na 鈥濸atelni鈥 wszyscy s膮 u siebie 鈥 niezale偶nie od preferowanej przez nich estetyki czy te偶 wyznawanych warto艣ci, stosunku do historii czy symboli narodowych.
W jaki spos贸b poczucie estetyki mo偶e wyklucza膰 osoby, kt贸re si臋 z nim nie identyfikuj膮?
MK: Co艣 takiego wydarzy艂o si臋 z placem Asnyka na pozna艅skich Je偶ycach, kt贸ry przez dziesi臋ciolecia stanowi艂 idealn膮 przestrze艅 wsp贸ln膮. Sta艂y tam dwa rz臋dy 艂awek, a po艣rodku by艂 plac zabaw. W jednym rz臋dzie siedzieli m艂odzi m臋偶czy藕ni pij膮cy alkohol, drugi zajmowali ludzie starsi, po艣rodku bawi艂y si臋 dzieci. Pomimo r贸偶nic 鈥 wszyscy czuli si臋 tam dobrze, jak u siebie, latami wypracowali regu艂y pozwalaj膮ce dzieli膰 si臋 t膮 przestrzeni膮. Przeprowadzony kilka lat temu remont zniszczy艂 t臋 koegzystencj臋. Nadprojektowano przestrze艅 i cho膰 plac sta艂 si臋 bardzo nowoczesny, to zosta艂 odrzucony przez tych, kt贸rzy do tej pory czuli si臋 tam dobrze. To nie by艂a ich estetyka.
GP: Tendencja do zbytniego wyestetyzowania przestrzeni publicznej mo偶e prowadzi膰 do wyja艂owienia miasta. Ko艂o mojego domu jest warzywniak, kt贸ry rok temu zaj膮艂 kiosk po upad艂ej kwiaciarni. Stoi na rogu, przyci膮ga 艣wiat艂em i kolorami, owoce i warzywa wylewaj膮 si臋 na chodnik, wok贸艂 panuje ci膮g艂y gwar i ruch. S膮siedzi ch臋tnie tam przychodz膮, ja te偶, i chyba po raz pierwszy od wielu lat mamy miejsce, gdzie opr贸cz rzucanego w przelocie 鈥瀌zie艅 dobry鈥 mo偶emy zamieni膰 kilka s艂贸w. To wa偶ne spo艂ecznie miejsce jest jednak zagro偶one, bo miasto czy艣ci powoli ulice z wolnostoj膮cych budek i niech臋tnie przed艂u偶a zgody na dzier偶aw臋 chodnika. Gdy warzywniak zniknie, b臋dzie mo偶e wi臋kszy porz膮dek, ale poza tym same straty. Je艣li b臋dzie trzeba, to staniemy w obronie sklepu.
Rozumiem niech臋膰 do przestrzeni zbyt eleganckiej, a przez to wykluczaj膮cej zwyk艂ych obywateli. Ale jaki wp艂yw na nasze odczucia odno艣nie danego miejsca mo偶e mie膰 kwestia wyznawanych warto艣ci?
MK: Odpowiem, powo艂uj膮c si臋 na przyk艂ad, w kt贸rym przywi膮zanie w艂adz miasta do konkretnej wizji historii wp艂yn臋艂o negatywnie na przestrze艅. Na jednym z pozna艅skich blokowisk do niedawna sta艂 wybudowany w latach 60. pomnik 艢wierczewskiego. Wyburzono go na fali dekomunizacji przestrzeni miejskiej. Nikt jednak nie wzi膮艂 pod uwag臋 tego, jak膮 pe艂ni艂 rol臋 spo艂eczn膮. A by艂o to centrum przestrzeni wsp贸lnej tego blokowiska. Wok贸艂 wbitego w ziemi臋, z艂amanego miecza je藕dzili rolkarze, odpoczywali okoliczni mieszka艅cy. Wi臋kszo艣膰 z nich nie uto偶samia艂a si臋 ze 艢wierczewskim, wielu pewnie nawet nie wiedzia艂o, kim by艂. Razem z pomnikiem zniszczono jednak miejsce spotka艅 tych ludzi oraz 艂膮cz膮ce ich relacje.
Wracaj膮c do chwalonej przez was 鈥濸atelni鈥 鈥 cho膰 spe艂nia warunki dobrej przestrzeni, o kt贸rych m贸wicie, to mam wra偶enie, 偶e ta przestrze艅 偶yje tylko dlatego, 偶e to jeden z g艂贸wnych punkt贸w komunikacyjnych w Warszawie. Ludzie nie przestaliby tamt臋dy chodzi膰, nawet gdyby by艂o to klepisko z ka艂u偶ami.
MK: Dotykamy bardzo wa偶nego problemu mylenia tego, co pi臋kne, z tym, co dobre. Wydaje mi si臋, 偶e taki paradoks wyst臋puje na wspomnianej wcze艣niej 鈥濸atelni鈥 鈥 to miejsce fatalne pod wzgl臋dem estetycznym, ale ma moc skupiania ludzi. Nie tylko tamt臋dy przechodzimy, czasami si臋 zatrzymujemy, 偶eby pos艂ucha膰, jak kto艣 gra czy wyg艂asza mow臋. Nijako艣膰 i niski status tego miejsca powoduj膮, 偶e ludzie czuj膮 si臋 tam dobrze. Jest ono te偶 czytelne, w tym sensie, 偶e trudno si臋 w nim zgubi膰, wiemy te偶, co dok艂adnie powinni艣my z nim zrobi膰. Miejsce to jest dobre, bo puste, do zagospodarowania przez jego u偶ytkownik贸w, otwarte i gotowe przyj膮膰 prawie ka偶dy rodzaj praktyk, zachowa艅, wygl膮d贸w i to偶samo艣ci. Nie oznacza to jednak, 偶e powinni艣my je traktowa膰 jak wzorzec projektowania przestrzeni publicznych, jest ono raczej oskar偶eniem braku tego rodzaju miejsc. Ich potrzeba sprawia, i偶 chwytamy si臋 ka偶dej mo偶liwo艣ci 鈥 nawet takiej jak 鈥濸atelnia鈥.
GP: Dodam jeszcze jedno kryterium dobrej przestrzeni wsp贸lnej 鈥 dogodno艣膰, kt贸ra jest czym艣 wi臋cej ni偶 wygod膮. Przez 鈥濸atelni臋鈥 dziesi膮tki ludzi dziennie musz膮 przej艣膰, co przyci膮ga inne aktywno艣ci 鈥 tu si臋 zaczynaj膮 randki, tu si臋 zbiera podpisy pod petycjami, s膮 demonstranci i muzykanci. Dzi臋ki temu 鈥濸atelnia鈥 偶yje o r贸偶nych porach dnia i roku. Sukces przestrzeni publicznej bardziej ni偶 od designu zale偶y bowiem od tego, jak wszystko ze sob膮 gra w mie艣cie. Tu wypada zastanowi膰 si臋 nad przysz艂o艣ci膮 sto艂ecznego placu Defilad 鈥 czy plac, przy kt贸rym b臋d膮 dzia艂a膰 g艂贸wnie teatry, b臋dzie 偶y艂 ca艂y dzie艅? Na spektakle chodzi si臋 przecie偶 wieczorami i to nie codziennie. Dzielnica wy艂膮cznie biurowa, odwrotnie, skazana jest na wymarcie po godzinach pracy. Miasto potrzebuje r贸偶norodnej mieszanki funkcji, 偶eby przestrze艅 mi臋dzy budynkami 偶y艂a i nie wymaga艂a odg贸rnej animacji w postaci festyn贸w czy uroczysto艣ci.
Z tego, co m贸wicie, mo偶na odnie艣膰 wra偶enie, 偶e to, co zaprojektowane i estetyczne, jest wrogiem tego, co spo艂eczne. A偶 strach remontowa膰 zapyzia艂e skwery, bo mo偶e si臋 okaza膰, 偶e b臋dzie to dla nich poca艂unek 艣mierci.
MK: W 偶adnym wypadku nie chcia艂bym by膰 tak zrozumiany. Dobry projekt mo偶e oczywi艣cie pom贸c o偶ywi膰 przestrze艅. Przyk艂adem na to s膮 cho膰by, cz臋sto bardzo nowoczesne, place zabaw permanentnie oblegane przez dzieci. Podkre艣lam tylko, 偶e ka偶da modernizacja musi uwzgl臋dnia膰 spo艂eczny kontekst miejsca. Sprzeciwiam si臋 te偶 absolutyzowaniu projektanta czy estetyki jako jedynych narz臋dzi rozwi膮zywania problem贸w spo艂ecznych. Chodzi wi臋c o to, aby艣my poszukiwali ich wsp贸lnie, nie za艣 oczekiwali od jakiej艣 kategorii zawodowej, by ich dostarczy艂a. Chodzi te偶 o to, by nie traktowa膰 jakiego艣 pojedynczego aspektu przestrzeni (na przyk艂ad jej wygl膮du) jako remedium na wszystkie bol膮czki.
Jeste艣 kuratorem projektu 鈥濶iewidzialne miasto鈥, kt贸rego istot膮 jest utrwalanie na fotografiach oddolnych, cz臋sto prowizorycznych ingerencji w przestrze艅. W opisie projektu odnosisz si臋 do tego typu dzia艂a艅 bardzo afirmatywnie, nazywaj膮c je 鈥瀟w贸rcz膮 aktywno艣ci膮鈥, kt贸ra 鈥瀔onstytuuje przestrze艅 miast鈥. Co wi臋cej, oddolne dzia艂ania przeciwstawiasz ekspansji 鈥瀏lobalnej estetyki i g艂臋boko wystandaryzowanej, komercyjnej kulturze鈥. Naprawd臋 nie mo偶e by膰 mowy o konflikcie mi臋dzy tym, co zaprojektowane przez specjalist贸w, a tym, co oddolne?
MK: Moim zdaniem to fa艂szywa opozycja. Wi臋kszo艣膰 oddolnych ingerencji w przestrze艅, cz臋sto nieudolnych, ma na celu naprawienie jej deficyt贸w. Zadaniem projektant贸w jest obserwowanie tego, co ludzie robi膮 z przestrzeni膮, i proponowanie lepszych spo艂ecznie oraz bardziej estetycznych rozwi膮za艅.
Naprawd臋 nie jestem ortodoksem. Broni臋 艣lad贸w 偶ycia w przestrzeni miejskiej, ale to nie znaczy, 偶e jestem bezkrytycznym zwolennikiem ka偶dego rodzaju oddolnej ingerencji. Wi臋kszo艣膰 z nich bazuje na niech臋ci do innych ludzi, czego efektem jest prywatyzowanie przestrzeni i nadawanie jej wykluczaj膮cego charakteru. Konsekwencje spo艂eczne tego rodzaju dzia艂a艅 s膮 wi臋c bardzo podobne do tych, jakie niesie ze sob膮 budowanie przez deweloper贸w grodzonych osiedli. Jednym z punkt贸w wyj艣cia dla 鈥濶iewidzialnego miasta鈥 rzeczywi艣cie by艂a inteligencko-etnograficzna fascynacja tym, co oddolne, ludowe, spontaniczne. Jednak po bli偶szym przyjrzeniu si臋 znaczeniom i funkcjom tego typu ingerencji w przestrze艅 pojawi艂 si臋 du偶o bardziej wywa偶ony spos贸b ich widzenia. Wiemy, 偶e s膮 one potrzebne jednostkom i ma艂ym s膮siedzkim wsp贸lnotom. Ale te偶 przez sw贸j obronny charakter czasami przynosz膮 negatywne konsekwencje dla tego, co publiczne, i w efekcie niszcz膮 miasto.
Powiedzieli艣cie, 偶e przestrze艅 wsp贸ln膮 nale偶y projektowa膰 z my艣l膮 o potrzebach jej u偶ytkownik贸w. Marzeniem wielu aktywist贸w miejskich jest wej艣cie na poziom wy偶ej i umo偶liwienie mieszka艅com wzi臋cia udzia艂u w procesie podejmowania decyzji. Jaki jest wasz stosunek do konsultacji spo艂ecznych?
GP: Przyczyn膮 fiaska wielu konsultacji spo艂ecznych, nawet prowadzonych w dobrej wierze, jest z艂e postawienie problemu. Nie wystarczy da膰 ludziom do r臋ki kredki i poprosi膰 o narysowanie dok艂adnie tego, co chcieliby mie膰 w danej przestrzeni. To b艂膮d, bo wyobra藕nia wielu ludzi ogranicza si臋 do tego, co ju偶 widzieli. Wydaje mi si臋, 偶e du偶o lepszym pomys艂em jest pyta膰 mieszka艅c贸w o to, co ich boli, co nie dzia艂a. Do specjalist贸w nale偶y wtedy wypracowanie propozycji, jak zdiagnozowany problem rozwi膮za膰.
MK: Po pierwsze bardzo krytycznie odnosz臋 si臋 do idei konsultacji spo艂ecznych. Uwa偶am, 偶e s膮 one oparte na przemocy, bo tak postrzegam zderzenie racji eksperta z lud藕mi, kt贸rzy nie maj膮 przecie偶 gotowej odpowiedzi na to, w jakiej przestrzeni b臋d膮 si臋 czuli dobrze. Po drugie zgadzam si臋 z tym, co powiedzia艂 Grzegorz. S膮dz臋 jednak, 偶e diagnoza problemu powinna by膰 uzupe艂niona o pr贸b臋 identyfikacji tego, czego mieszka艅cy na pewno sobie w danej przestrzeni nie 偶ycz膮. Du偶o 艂atwiej jest nam zawsze odpowiedzie膰 na pytania, czego nie chcemy, nie lubimy, z czym si臋 nie identyfikujemy, ni偶 udzieli膰 pozytywnych odpowiedzi. Po trzecie warto pami臋ta膰, i偶 przestrze艅 powinna by膰 tak zaprojektowana, by by艂a elastyczna i umo偶liwia艂a jej wsp贸艂tworzenie przez u偶ytkownik贸w. To najlepsza droga do tego, by ludzie uznali j膮 za swoj膮, poczuli si臋 za ni膮 odpowiedzialni, ale te偶 i do tego, by lepiej mog艂a ona przylega膰 do r贸偶norodno艣ci potrzeb, gust贸w i zachowa艅.
Jednym z ulubionych temat贸w rozm贸w wykszta艂conej klasy 艣redniej jest 鈥瀙olska brzydota鈥. Narzekamy na jaskrawe kolory budowanych na wsi dom贸w, krzywimy si臋 na my艣l o majtkowych barwach, jakie dominuj膮 na termomodernizowanych blokowiskach. Czy powinni艣my spowiada膰 si臋 z 鈥瀏rzechu pastelozy鈥?
MK: Serce krwawi, gdy widzi si臋 takie rzeczy. Trzeba jednak zrozumie膰, sk膮d bierze si臋 tendencja do 鈥瀙astelozy鈥. Mieszkaj膮c w starym bloku, widzisz, 偶e 艣wiat wok贸艂 gwa艂townie si臋 zmienia, 偶e powstaj膮 nowoczesne, pi臋kne budynki. Najprostszym sposobem, 偶eby poczu膰, 偶e ty te偶 nie stoisz w miejscu, 偶e trzymasz r臋k臋 na pulsie, jest wyrazista ingerencja w fasad臋. Przestaje by膰 beznadziejnie, jest kolorowo i 鈥瀗adziejnie鈥. Magiczn膮 moc farby 鈥 najta艅szego i najbardziej egalitarnego narz臋dzia zmiany, kt贸rego bardzo cz臋sto u偶ywano w Polsce r贸wnie偶 wcze艣niej 鈥 dzi艣 zaprz臋gni臋to w s艂u偶b臋 鈥瀌otrzymywania kroku鈥, nad膮偶ania, poczucia, i偶 jest si臋 cz臋艣ci膮 przeobra偶aj膮cego si臋 艣wiata.
GP: Mam do tego stoicki stosunek. Proces modernizacji fasad jest tak szybki i masowy, 偶e musz膮 pojawia膰 si臋 b艂臋dy. Licz臋 na to, 偶e te najgorsze przyk艂ady spe艂ni膮 funkcj臋 szczepionki i za nast臋pne dwadzie艣cia lat remonty b臋d膮 robione lepiej. O ile ten czas zostanie wykorzystany na rozw贸j kompetencji kulturowych, wprowadzenie zmian w nauczaniu plastyki, prac臋 nad jako艣ci膮 dialogu oraz komunikacji mi臋dzy specjalistami a mieszka艅cami.
MK: My艣l臋, 偶e 鈥瀙asteloza鈥 podzieli dosy膰 charakterystyczny los architektury z lat 90., a wi臋c transformacyjnej. Ostentacyjnej, podkre艣laj膮cej zachodz膮ce zmiany poprzez epatowanie kolorami, skomplikowanymi bry艂ami, odrzuceniem tego wszystkiego, co wcze艣niej widzieli艣my. Tego rodzaju architektura, cho膰 ro艣ci艂a sobie prawo do nie艣miertelno艣ci, w ci膮gu dwudziestu lat niemal znikn臋艂a z przestrzeni.
Jak s膮dzicie, czy w艂a艣cicielowi domku na Mazowszu, pomalowanego na jaskrawozielony kolor, podoba艂oby si臋 w stonowanym, ujednoliconym norweskim miasteczku?
GP: Pytasz o gust Polak贸w? Jako lekarstwo na wyobra偶enie o szczeg贸lnie s艂abym gu艣cie naszych rodak贸w polecam ogl膮danie portali, na przyk艂ad francuskich albo w艂oskich, na kt贸rych w艂a艣ciciele pokazuj膮 zdj臋cia mieszka艅 do wynaj臋cia 鈥 zgroza. Ludzie maj膮 potworne mieszkania na ca艂ym 艣wiecie.
MK: Zgadzam si臋, 偶e rozmowa o gu艣cie to droga donik膮d. Moim zdaniem chodzi o powszechno艣膰 pewnych wzor贸w, o zjawisko, kt贸re m贸j kolega Rafa艂 Drozdowski okre艣li艂 jako 鈥瀗ormalna oryginalno艣膰鈥. Wi臋kszo艣膰 ludzi nie chce by膰 ekscentryczna. Je艣li kto艣 chce si臋 odr贸偶ni膰, to zazwyczaj w taki spos贸b, kt贸ry jest powszechnie akceptowany. Dlatego dzi艣 wszyscy ozdabiaj膮 balustrady balkon贸w wiklin膮, cho膰 jeszcze przed dekad膮 s艂u偶y艂y do tego plastikowe plecionki albo faliste 鈥瀙leksi鈥. Oczywi艣cie nale偶y pami臋ta膰 o tym, 偶e tego rodzaju wzorce s膮 zr贸偶nicowane klasowo, czasami te偶 regionalnie i 偶e zazwyczaj ich upowszechnienie przypomina kapanie, a nie wrzenie. Wz贸r 鈥瀞kapuje鈥 z g贸ry na d贸艂, a nie na odwr贸t. Niekt贸rzy s膮 jednak na te nowe wzory odporni 鈥 wiedz膮, 偶e nie maj膮 szans na awans, a wi臋c na艣ladowanie tego, co robi膮 ci ulokowani wy偶ej, niczego w ich statusie nie zmieni 鈥 wa偶niejsze staje si臋 na艣ladowanie tych podobnych do mnie, bo daje poczucie normalno艣ci, zwyczajno艣ci, swojsko艣ci, bycia takim, jak ci, w艣r贸d kt贸rych 偶yj臋.
Bardziej ni偶 o narodowy gust chodzi艂o mi o to, czy polskie spo艂ecze艅stwo, ceni膮ce sobie indywidualizm, dobrze czu艂oby si臋 w ujednoliconych norweskich czy szwedzkich wsiach i miasteczkach? Pytam o to, bo Skandynawia stawiana jest zazwyczaj za wz贸r sp贸jno艣ci wizualnej, do kt贸rej powinni艣my d膮偶y膰.
MK: Czyta艂em niedawno tekst, w kt贸rym kto艣 przywo艂a艂 zdj臋cia Warszawy z lat 50. i 60., zachwycaj膮c si臋 pi臋knem ulic, neonami, brakiem brudu wizualnego. Czy to by艂a dobra przestrze艅? Pod wzgl臋dem estetycznym, urbanistycznym i architektonicznym jak najbardziej. Nie zapominajmy jednak, 偶e by艂a zaprojektowana ca艂kowicie odg贸rnie i bardzo silnie kontrolowana. Nie zapominajmy te偶 o tym, 偶e z tej przestrzeni uciekano do miejsc prywatnych, bo zezwala艂a ona na bardzo niewielki zakres dzia艂a艅, niemo偶liwa by艂a w niej w pe艂ni swobodna ekspresja.
Wydaje mi si臋, 偶e d膮偶enie do ujednolicenia przestrzeni z pomini臋ciem elementu to偶samo艣ciowego jest niebezpieczne. Homogeniczno艣膰 spo艂eczna, kt贸ra ujawnia si臋 w jednorodno艣ci wizualnej, jest zawsze opresyjna i wykluczaj膮ca. Sama w sobie nie jest te偶 rozwi膮zaniem wszystkich problem贸w, kt贸rych przysparza indywidualizm. Wybieraj膮c mi臋dzy indywidualizmem a wsp贸lnotowo艣ci膮, wybieram ten pierwszy, ale nie w wersji rywalizacyjnej, a raczej w takiej, w kt贸rej zauwa偶amy, i偶 nie jeste艣my wyj膮tkowi w swojej wyj膮tkowo艣ci, a wi臋c to, 偶e ka偶dy jest wyj膮tkowy. Indywidualizm tak rozumiany przynosi gorsze efekty wizualne ni偶 kolektywizm reprezentowany przez sp贸jn膮 wizualnie przestrze艅, ale jest te偶 zdecydowanie mniej opresyjny.
Co jeszcze, opr贸cz uwidaczniaj膮cego si臋 na ka偶dym kroku przywi膮zania do indywidualizmu, m贸wi o nas to, jak organizujemy przestrze艅?
GP: M臋cz膮cy brak sp贸jno艣ci wizualnej naszej przestrzeni wynika mi臋dzy innymi z tego, 偶e nie budujemy miast na skale, tylko na piasku. 呕yjemy w takim miejscu w Europie, gdzie kultura materialna zawsze by艂a s艂aba, a ludzie generalnie mieli mniej ni偶 na Zachodzie. R贸wnie偶 instytucje by艂y nietrwa艂e. To, co uda艂o si臋 wznie艣膰 czy zgromadzi膰, gin臋艂o w kolejnych kl臋skach dziejowych. Na historyczne ub贸stwo materialne i s艂abo艣膰 instytucji nak艂ada si臋 p艂ynno艣膰 naszych czas贸w, niepewno艣膰 wynikaj膮ca z deregulacji, braku przewidywalnych ram. Miast si臋 przecie偶 u nas raczej nie planuje, tylko wydaje si臋 oderwane od siebie decyzje, z kt贸rych ka偶da jest nerwowo wynegocjowana albo wykorumpowana. W ka偶dym razie potrzeba du偶ej si艂y przebicia, 偶eby dopi膮膰 swego. Wizualna strona naszej rzeczywisto艣ci jest odbiciem tej niestabilno艣ci, niewiary w to, 偶e istnieje jaki艣 trwalszy porz膮dek, 偶e regu艂y gry za chwil臋 si臋 zn贸w nie zmieni膮.
Co musi si臋 zmieni膰, 偶eby opanowa膰 przygniataj膮cy przestrze艅 publiczn膮 ba艂agan wizualny?
GP: Je艣li ba艂agan jest wynikiem niestabilno艣ci zasad gry rynkowej, prawa czy instytucji, to nie zniknie, dop贸ki one nie okrzepn膮. Nie zniknie te偶, je艣li nie wzro艣nie poziom zaufania spo艂ecznego 鈥 w Polsce mamy jeden z najni偶szych w Europie. Je艣li nie b臋dzie pewno艣ci, 偶e dla dobra wsp贸lnego inni s膮 sk艂onni solidarnie rezygnowa膰 z zaspokojenia w艂asnego interesu, 偶e inny uczestnik gry nie wykorzysta takiego samoograniczenia, by zyska膰 wi臋cej dla siebie, to chaos wizualny b臋dzie si臋 mia艂 dobrze. On 偶eruje na nieufno艣ci.
MK: Brakuje nam czego艣 du偶o bardziej podstawowego ni偶 dobrze zaprojektowanych przestrzeni publicznych 鈥 musimy nauczy膰 si臋 my艣lenia o przestrzeni jako o dobru wsp贸lnym. Dobru, kt贸rego fundamentem jest sp贸r wok贸艂 dopuszczalnych form ekspresji wyj膮tkowo艣ci ka偶dego z nas, nie za艣 zgoda co do warto艣ci. Brzmi to paradoksalnie, ale nie ma dobrej przestrzeni bez 鈥 z jednej strony 鈥 przestrzegania regu艂 tego sporu, z drugiej za艣 鈥 bez uznania w drugiej osobie kogo艣, kto jest r贸wnie wyj膮tkowy, jak ja sam.
***
Prof. Marek Krajewski聽jest socjologiem, pracuj膮cym w Instytucie Socjologii UAM w Poznaniu. Autor licznych artyku艂贸w dotycz膮cych kultury popularnej, konsumpcji i sztuki oraz ksi膮偶ek. Kurator Zewn臋trznej Galerii AMS (1998-2004) oraz pomys艂odawca projektu 鈥濶iewidzialne miasto鈥
Grzegorz Pi膮tek聽jest krytykiem architektury i publicyst膮. Kurator wystaw o tematyce architektonicznej,m.in. 鈥濰otel Polonia. The Aterlife of Buildings鈥 nagrodzonej Z艂otym Lwem na Biennale Architektury w Wenecji. Prezes Fundacji Centrum Architektury. Autor licznych artyku艂贸w. W marcu 2016 ukaza艂a si臋 jego ksi膮偶ka 鈥濻anator. Kariera Stefana Starzy艅skiego鈥.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij