Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Przegada─ç koniec ┼Ťwiata. ÔÇ×Budowniczy ruinÔÇŁ Herberta Rosendorfera

Wydany ponownie nak┼éadem PIW-u ÔÇ×Budowniczy ruinÔÇŁ to wybitna, cho─ç wyj─ůtkowo przewrotna opowie┼Ť─ç o opowiadaniu opowie┼Ťci ÔÇô jednocze┼Ťnie przera┼╝aj─ůca i zupe┼énie ol┼Ťniewaj─ůca.
materiały prasowe

materiały prasowe

We are like the dreamer who dreams and then lives inside the dream. But who is the dreamer?

Monica Bellucci, Twin Peaks

Lekturze ÔÇ×Budowniczego ruinÔÇŁ, enigmatycznego debiutu tyrolskiego pisarza Herberta Rosendorfera (1934ÔÇô2012), towarzyszy osza┼éamiaj─ůce poczucie wielo┼Ťci i nadmiarowo┼Ťci, a dotyczy to zar├│wno aspekt├│w najbardziej detalicznych (zajmuj─ůce ca┼é─ů linijk─Ö nazwiska bohater├│w i bohaterek czy drobiazgowe prezentacje niedorzecznych rodowych genealogii), jak i tych, kt├│re definiuj─ů ca┼éo┼Ť─ç utworu ÔÇô nat┼éok prowadzonych tu narracji, stosowanych styl├│w i wykorzystywanych motyw├│w sprawia, ┼╝e wydaje si─Ö on p─Öka─ç w szwach. Mamy tu bowiem do czynienia z bardzo dziwn─ů wariacj─ů na temat powie┼Ťci szkatu┼ékowej: poszczeg├│lne szkatu┼éki-historie nierzadko nie domykaj─ů si─Ö lub s─ů wybrakowane, tak jak gdyby kto┼Ť postanowi┼é opr├│┼╝ni─ç je z sensu, z kolei otwarcie niekt├│rych przynosi efekt podobny do odchylenia wieka puszki Pandory.

W szalonym projekcie Rosendorfera nie chodzi jednak (wy┼é─ůcznie) o erudycyjn─ů ┼╝onglerk─Ö, ani o ekscytuj─ůce b┼é─ůdzenie po tekstualnych ┼Ťwiatach ÔÇô wydaje si─Ö, ┼╝e za dziesi─ůtkami rewelacyjnych, kunsztownych opowie┼Ťci b─Öd─ůcych jednocze┼Ťnie ┼Ťwiadectwem wprost nies┼éychanej literackiej wyobra┼║ni autora stoi bardzo pos─Öpna wizja upad┼éego ┼Ťwiata, kt├│rego motorem nap─Ödowym jest sam ┼╝ywio┼é opowie┼Ťci ÔÇô musz─ů by─ç one snute, mimo ┼╝e nie przynosz─ů oczyszczenia czy pokrzepienia, trudno tak┼╝e czerpa─ç z nich jak─ůkolwiek nauk─Ö. Opowiadacze Rosendorfera, balansuj─ůc mi─Ödzy krasom├│wstwem a neurotycznym s┼éowotokiem, wsp├│lnym wysi┼ékiem wznosz─ů budowl─Ö, kt├│ra nie tyle wkr├│tce zamieni si─Ö w ruin─Ö, co raczej od samego pocz─ůtku ni─ů jest. Problem w tym, ┼╝e nie zdaj─ů sobie oni sprawy z tego, i┼╝ sami s─ů w niej uwi─Özieni ÔÇô jako bohaterowie kolejnej opowie┼Ťci.
Spr├│bujmy jednak najpierw, nie wyprzedzaj─ůc zanadto biegu zdarze┼ä, otworzy─ç pierwsz─ů z dost─Öpnych nam w utworze szkatu┼éek: oto w poci─ůgu jad─ůcym do Lourdes g┼é├│wny bohater, cz┼éowiek bez imienia i w┼éa┼Ťciwo┼Ťci, zostaje zaskoczony przez niejakiego Einsteinka, oszusta i z┼éodziejaszka, kt├│ry ucieka przed wymiarem sprawiedliwo┼Ťci. Jego pomys┼é na szybki zarobek jest tyle┼╝ prosty, co fantazyjny ÔÇô je┼║dzi on po dworcach z przeno┼Ťnym fotoplastykonem, a podczas pokaz├│w zdj─Ö─ç z dalekich kraj├│w lub z rywalizacji olimpijskiej okrada niczego niepodejrzewaj─ůcych pasa┼╝er├│w. Zanim Einsteinek wyskoczy przez okno poci─ůgu, by nie da─ç si─Ö z┼éapa─ç policji, wr─Öcza bohaterowi-narratorowi tajemnicz─ů kartk─Ö pokryt─ů otworkami, kt├│ra oka┼╝e si─Ö przepustk─ů do innego ┼Ťwiata, przypominaj─ůcego w pewnym sensie w┼éa┼Ťnie monstrualny fotoplastykon. Jego widz-uczestnik nie tyle zostaje okradziony z pieni─Ödzy, co raczej z poczucia to┼╝samo┼Ťci, czasu i przestrzeni.
Wraz z bohaterem trafiamy najpierw do zaniedbanego ogrodu, kt├│ry przypomina sk┼éadowisko bezu┼╝ytecznych klasycystycznych dekoracji, a nast─Öpnie na p┼éyn─ůcy okoliczn─ů rzek─ů parowiec. Na jego pok┼éadzie rezyduj─ů trzy bardzo wa┼╝ne postacie: teoretyk wszystkiego, co mo┼╝e zosta─ç steoretyzowane, czyli doktor Jacobie, Emanuel de Ceneda ÔÇô sentymentalny starzec podr├│┼╝uj─ůcy przez ┼Ťwiat (tak realny, jak i tekstualny) w poszukiwaniu swojej weneckiej kochanki, wreszcie za┼Ť Weckenbarth, budowniczy ruin we w┼éasnej osobie. Architektonicznym opus magnum budowniczego jest, jak si─Ö okazuje, gigantyczny schron w kszta┼écie zwr├│conego do do┼éu cygara, zbudowany na okoliczno┼Ť─ç zag┼éady, kt├│ra ÔÇ×technicznie, technicznie! mo┼╝liwa jest w ka┼╝dej minucieÔÇŁ, bowiem to technika, fa┼észywa cudotw├│rczyni, ma (zdaniem tr├│jki d┼╝entelment├│w ze statku) doprowadzi─ç ┼Ťwiat do jego ko┼äca.
Niebawem przenosiny do cygara ÔÇô przypominaj─ůcego ┬átroch─Ö to odwr├│con─ů wie┼╝─Ö Babel, to Ark─Ö Noego, jak s┼éusznie zauwa┼╝a w pos┼éowiu Adam Lipszyc ÔÇô oka┼╝─ů si─Ö konieczne, a szale┼äcza, antynomijna logika nieko┼äcz─ůcej si─Ö opowie┼Ťci obowi─ůzuj─ůca w ÔÇ×Budowniczym ruinÔÇŁ zacznie dzia┼éa─ç na dobre. Tak┼╝e cygaro nie jest bezpiecznym refugium mieszcz─ůcym ludzi i j─Özyk ÔÇô jawi si─Ö ono raczej jako miejsce stanowi─ůce ostateczny wyj─ůtek od jakichkolwiek regu┼é: czasoprzestrzennych, politycznych i moralnych, co sprawia, ┼╝e ramowa narracja o ┼╝yciu w schronie jest nie tylko groteskowo zabawna, lecz tak┼╝e miejscami powa┼╝nie niepokoj─ůca, mo┼╝e nawet przera┼╝aj─ůca.
T─ů dziwn─ů dwoisto┼Ťci─ů charakteryzuje si─Ö r├│wnie┼╝ wiele historii prezentowanych przez opowiadaczy i opowiadaczki: okrucie┼ästwo przeplata si─Ö z salonowym wicem, a najmroczniejsze ludzkie odruchy ujawniaj─ů si─Ö podczas uroczystego trzydaniowego obiadu z┼éo┼╝onego z samej mro┼╝onki ziemniaczanej. Warto w tym kontek┼Ťcie zwr├│ci─ç uwag─Ö na brawurow─ů, centraln─ů dla powie┼Ťci sekwencj─Ö, na kt├│r─ů sk┼éadaj─ů si─Ö historie opowiedziane g┼é├│wnemu bohaterowi w jego ┼Ťnie przez ksi─Öcia-kastrata i jego siostrzenice. Wi─Ökszo┼Ť─ç z nich ┼é─ůczy ze sob─ů ┼Ťmier─ç i muzyk─Ö, o kt├│rej w ÔÇ×Budowniczym ruinÔÇŁ dyskutuje si─Ö zreszt─ů nieustannie. Mamy zatem na przyk┼éad opowie┼Ť─ç o dw├│ch braciach, kt├│rzy odkrywaj─ů, ┼╝e ┼Ťpiewanie kol─Öd poza okresem ┼Ťwi─ůtecznym skutkuje ┼Ťmierci─ů cz┼éonk├│w ich rodziny (mo┼╝na by j─ů zreszt─ů interpretowa─ç jako bombastyczn─ů, przegi─Öt─ů histori─Ö o mocy paradoksalnej litery niepisanego prawa), mamy te┼╝ z ducha gotyck─ů narracj─Ö o zamku demonicznego kompozytora, kt├│ry ┼╝eruje na cia┼éach i umys┼éach swoich uczni├│w.
Obecny tu dziwnie ambiwalentny nastr├│j sprawia, ┼╝e nie do ko┼äca jasne jest, czy s─ů to dykteryjki pe┼éne czarnego humoru, czy raczej otch┼éanne alegorie zamaskowane w paradnym obrazku. Jego nadmiarowo┼Ť─ç i kampowa wr─Öcz przesadno┼Ť─ç skrywaj─ů w sobie co┼Ť niesamowitego, co┼Ť nieprzyjemnego ÔÇô ornament staje si─Ö wi─Ökszy od cz┼éowieka, a opowie┼Ť─ç po┼╝era bohatera i s┼éu┼╝y samej sobie, wzgl─Ödnie: innej opowie┼Ťci, kt├│ra:
ÔÇ×si─Ö bez ko┼äca w prz├│d i ty┼é, a tak┼╝e na wszystkie boki w┼é─ůcza do innych historii i […] jest rozga┼é─Öziona, i […] inne historie w ni─ů wrastaj─ů […], wi─Öc granice jej okre┼Ťli─ç si─Ö daj─ů tylko niewyra┼║nie w pl─ůtaninie wszystkich historii, sk┼éadaj─ůcych si─Ö na nasze ┼╝ycie […]ÔÇŁ(s. 198).
Istnienie w ÔÇ×Budowniczym ruinÔÇŁ jest istnieniem tekstualnym, co oznacza, ┼╝e ┼╝yciu musi towarzyszy─ç dewiza ÔÇ×z litery powsta┼ée┼Ť i w liter─Ö si─Ö obr├│ciszÔÇŁ. Po┼éo┼╝enie podmiotu, zawsze jednocze┼Ťnie opowiadaj─ůcego i opowiadanego, jest niejasne, z pewno┼Ťci─ů za┼Ť ÔÇô nieweso┼ée.
Nie spos├│b jednak nie zada─ç pytania o jak─ůkolwiek mo┼╝liwo┼Ť─ç zbudzenia si─Ö z ┼╝ycia-snu, jak─ů┼Ť dost─Öpn─ů strategi─Ö rozsadzenia j─Özyka od wewn─ůtrz za pomoc─ů przechwycenia lub rozmontowania jego mechanizm├│w. Je┼Ťli pomin─ů─ç naj┼éagodniejszy wariant interpretacyjny raczej rozczarowuj─ůcej sceny ko┼äcowej powie┼Ťci Rosendorfera, to pr├│┼╝no tu szuka─ç nadziei. Jak dowiadujemy si─Ö bowiem z czytanego przez g┼é├│wnego bohatera dramatu zatytu┼éowanego ÔÇ×Kr├│l EdypÔÇŁ (a b─Öd─ůcego w istocie osobliw─ů mieszank─ů tragedii Sofoklesa i ÔÇ×HamletaÔÇŁ), ÔÇ×zbawcze sentencje nie istniej─ůÔÇŁ (s. 147); Jacobi i Weckenbarth dodaj─ů za┼Ť, ┼╝e powie┼Ť─ç pod tytu┼éem ÔÇ×┼ÜwiatÔÇŁ sko┼äczy┼éa si─Ö, a my jeste┼Ťmy jej epilogiem (s. 349).
Ten epilog, podobnie jak nadzwyczajne arcydzie┼éo Rosendorfera, jest kunsztownie skonstruowan─ů ruin─ů pe┼én─ů ┼Ťlepych zau┼ék├│w, pustych pokoj├│w i strop├│w gro┼╝─ůcych zawaleniem. W jej istnienie odg├│rnie wpisana jest katastrofa ÔÇô tak pi─Ökna, ┼╝e i j─ů kto┼Ť na pewno zechce w┼é─ůczy─ç ┬áw swoj─ů opowie┼Ť─ç.
***
Herbert Rosendorfer, ÔÇ×Budowniczy RuinÔÇŁ, prze┼éo┼╝y┼é Edwin Herbert, pos┼éowie Adam Lipszyc, Pa┼ästwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2017
***
Pozosta┼ée teksty z┬ábie┼╝─ůcego numeru dwutygodnika ÔÇ×KontaktÔÇŁ mo┼╝na znale┼║─ç┬átutaj.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś