Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Bauman: Skapuj─ůcy gest Pi┼éata

Je┼Ťli podstawi─ç pewnej kategorii ludzi drabin─Ö u┼éatwiaj─ůc─ů wdrapywanie si─Ö na wy┼╝sze szczeble spo┼éeczne, a innym jej odm├│wi─ç, wysokie jest prawdopodobie┼ästwo i┼╝ ci, kt├│rzy si─Ö po niej wdrapali, b─Öd─ů najg┼éo┼Ťniej domaga─ç si─Ö wycofania jej z obiegu.

ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta

ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta


Z profesorem Zygmuntem Baumanem rozmawia Misza Tomaszewski. Wywiad pochodzi z 32. numeru papierowego Magazynu┬áÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem┬áÔÇ×Kobiety w Ko┼ŤcieleÔÇŁ.
MISZA TOMASZEWSKI: O┼Ťmielony fragmentem jednej z pa┼äskich ksi─ů┼╝ek, pozwol─Ö sobie zacz─ů─ç od pytania, kt├│re nie powinno chyba pa┼Ť─ç w rozmowie z socjologiem: czy┼╝ jestem str├│┼╝em brata mego?
PROF. ZYGMUNT BAUMAN: A z jakiej┼╝e to racji mia┼éoby to pytanie mie─ç wst─Öp do socjologicznych gabinet├│w wzbroniony?! Co s┼éowo, to odniesienie do socjologa chleba powszedniego. ÔÇ×Str├│┼╝ÔÇŁ ÔÇô to rzecz jasna sprasowanie w┼éadzy z obowi─ůzkiem, a przemocy z opiek─ů: dwie zagadki bytu, kt├│re socjolog rozgryza─ç musi, czymkolwiek by si─Ö nie zajmowa┼é. ÔÇ×BratÔÇŁ ÔÇô to znowu punkt spotkania rodziny, inkubatora socjalizacji, z rywalizacj─ů rodze┼ästwa, miejsca narodzin zawi┼Ťci, konkurencji i presti┼╝u jako warto┼Ťci. A┼╝ si─Ö prosi, by mianowa─ç Kaina protoplast─ů socjologii!
Ale do rzeczy. Kain, jak przypuszczam, m├│g┼é sformu┼éowa─ç swe pytanie, bo przebywa┼é ju┼╝ w ┼Ťwiecie tak urz─ůdzonym, by ze str├│┼╝ostwa brata i z brata str├│┼╝owania uczyni─ç prawomocne oczekiwanie: zasad─Ö etyczn─ů i norm─Ö zachowania. Zaadresowa┼é Kain swe pytanie do Stw├│rcy za to urz─ůdzenie odpowiedzialnego, w prote┼Ťcie ÔÇô jak podejrzewam ÔÇô przeciw przykazaniu b─Öd─ůcemu konieczn─ů podk┼éadk─ů takiego urz─ůdzenia ┼Ťwiata, jego przes┼éank─ů, jawn─ů czy domy┼Ťln─ů, ale zawsze oczywist─ů i niezb─Ödn─ů: ÔÇ×Kochaj bli┼║niego swego jak siebie samegoÔÇŁ.
Czy to znaczy, ┼╝e mi┼éo┼Ť─ç bli┼║niego jest uniwersalnym nakazem moralnym?
Wielcy filozofowie moralno┼Ťci Emmanuel Levinas (wychodz─ůc od tradycji judaistycznej) i Knud L├Şgstrup (z tradycji chrze┼Ťcija┼äskiej czerpi─ůc) doszli niezale┼╝nie od siebie do tej samej tezy o absolutno┼Ťci i bezwzgl─Ödno┼Ťci nakazu etycznego. L├Şgstrup twierdzi wr─Öcz, ┼╝e┼Ťmy wszyscy jednako za Innego odpowiedzialni z tego powodu, ┼╝e nakaz ├│w doszed┼é do nas ÔÇ×niewypowiedzianyÔÇŁ ÔÇô nie w formie drobiazgowego kodeksu z przepisem na ka┼╝d─ů sytuacj─Ö, lecz jako rama heurystyczna, kt├│r─ů my, ludzie, mamy na w┼éasn─ů odpowiedzialno┼Ť─ç wype┼énia─ç tre┼Ťci─ů, kompletuj─ůc tym samym dzie┼éo Bo┼╝ego stworzenia.
Wychodz─ůc od ┼Ťwiadectwa do┼Ťwiadczenia, Zygmunt Freud uzna┼é jednak nakaz mi┼éowania bli┼║niego jak siebie samego za niespe┼énialny ÔÇô a to z powod├│w zar├│wno psychologicznych (przyrodzony ekwipunek pop─Öd├│w sprzeciwia si─Ö stawianiu interesu Innego na tym samym poziomie co interes w┼éasny), jak i socjologicznych (liczne uk┼éady spo┼éeczne, jak i ten uk┼éad rynkowo-kapitalistyczny, w kt├│rym wypad┼éo nam dzi┼Ť ┼╝y─ç, promuj─ů wzajemn─ů podejrzliwo┼Ť─ç i nieufno┼Ť─ç, niech─Ö─ç i rywalizacj─Ö, dewaluuj─ů za┼Ť solidarno┼Ť─ç ludzk─ů). Moja odpowiedzialno┼Ť─ç za Innego mo┼╝e by─ç uniwersaln─ů etyczn─ů zasad─ů, ale ja┼║┼ä moralna wymaga przyj─Öcia osobistej za t─Ö odpowiedzialno┼Ť─ç odpowiedzialno┼ŤciÔÇŽ
Mo┼╝na odnie┼Ť─ç wra┼╝enie, ┼╝e w naszym tradycyjnie katolickim spo┼éecze┼ästwie s┼éabnie my┼Ťlenie o chrze┼Ťcija┼ästwie jako o uniwersalistycznej postawie etycznej.┬áPolski biedak zaczyna zas┼éugiwa─ç na nasz─ů solidarno┼Ť─ç dopiero wtedy, gdy trzeba uzasadni─ç odmow─Ö okazania solidarno┼Ťci biedakowi ÔÇ×obcemu kulturowoÔÇŁ. Dlaczego tak si─Ö dzieje?
Ma┼éo znajdzie si─Ö dzi┼Ť katolik├│w ÔÇô nie wiem, czy w Polsce wi─Öcej, czy mniej ni┼╝ w innych krajach katolickich ÔÇô kt├│rzy by otwarcie, twarz─ů w twarz o┼Ťwiadczyli, i┼╝ nie uznaj─ů chrze┼Ťcija┼ästwa za uniwersaln─ů zasad─Ö etyczn─ů. O ile┼╝ wi─Öcej takich, kt├│rzy przysi─Ögaj─ů wiar─Ö i wierno┼Ť─ç ka┼╝dej literze Katechizmu i potwierdzaj─ů j─ů, przyst─Öpuj─ůc do komunii ┼Ťwi─Ötej po ka┼╝dej mszy niedzielnej, ale w dni powszednie inaczej si─Ö zachowuj─ů, innym j─Özykiem si─Ö pos┼éuguj─ůc. O, w┼éa┼Ťnie! Nie podejrzewam ich o hipokryzj─Ö ani o ┼Ťwiadomo┼Ť─ç k┼éamstwa. Got├│w jestem zak┼éada─ç, ┼╝e my┼Ťl─ů to, co m├│wi─ů, i m├│wi─ů to, co my┼Ťl─ů, ┼╝e m├│wi─ů szczerze i ┼╝e szczerze w prawd─Ö swych s┼é├│w wierz─ů. Rzecz w tym jednak, ┼╝e s─ů dwuj─Özyczni, a jako ┼╝e nasz ÔÇ×┼Ťwiat prze┼╝ywanyÔÇŁ zbudowany jest z klock├│w s┼é├│w, to i w dwu ┼Ťwiatach ┼╝ycie ich up┼éywa, a ka┼╝dy z innego budulca zosta┼é skonstruowany. Nie widz─ů w tym nic zdro┼╝nego, postrzegaj─ů t─Ö rozbie┼╝no┼Ť─ç jako stan naturalny ÔÇô rzecz oczywist─ů i dyskusji niepodlegaj─ůc─ů.
W latach 50. przez czas jaki┼Ť pracowa┼éa w mojej katedrze w Leeds antropolo┼╝ka Tamara Dragadze, emigrantka z Gruzji. Raz wyjecha┼éa do swej ojczyzny na kilkumiesi─Öczne badania. Wr├│ci┼éa z mas─ů wstrz─ůsaj─ůcych obserwacji, ale najwi─Ökszym wstrz─ůsem by┼éo dla niej odkrycie, ┼╝e w zale┼╝no┼Ťci od tego, czy prowadzi┼éa wywiad po rosyjsku, czy po gruzi┼äsku, ci sami respondenci dostarczali jej ca┼ékiem odmiennych informacji. Dragadze nie odnios┼éa wra┼╝enia, ┼╝eby dostrzegali oni jak─ůkolwiek sprzeczno┼Ť─ç w swym zachowaniu. W obu j─Özykach przekazywali wszak prawd─Ö. Tyle, ┼╝e ka┼╝dy z dwu j─Özyk├│w mia┼é swoj─ů prawd─Ö, a owe dwie prawdy rzadko kiedy, je┼Ťli w og├│le, mia┼éy szans─Ö spotkania w tym samym pokojuÔÇŽ
Zjawisko, o kt├│re pan dopytuje, nale┼╝y to takiej w┼éa┼Ťnie kategorii dwu j─Özyk├│w, dwu ÔÇ×┼Ťwiat├│w prze┼╝ywanychÔÇŁ, a przypisanych do odmiennych kontekst├│w czasowo-przestrzennych. W kontek┼Ťcie niedzielnym lito┼Ť─ç dla upo┼Ťledzonych, w powszednim za┼Ť ÔÇô walka interes├│w dziel─ůca ÔÇ×naszychÔÇŁ od ÔÇ×ichnichÔÇŁÔÇŽ Wi─Ökszo┼Ť─ç ludzi prawdopodobnie nie zauwa┼╝a kontrowersji mi─Ödzy tymi dwoma logicznie si─Ö wykluczaj─ůcymi porz─ůdkami. I w obu czuje si─Ö u siebie w domu.
ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta

ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta


Czy nasza gotowo┼Ť─ç do brania odpowiedzialno┼Ťci za siebie nawzajem jest zale┼╝na od kontekstu spo┼éecznego? A je┼Ťli tak, to jaki kontekst sprzyja braniu tej odpowiedzialno┼Ťci?
To pytanie jest kardynalnie wa┼╝ne i zas┼éuguje na gruntowne przebadanie i niemniej gruntowne om├│wienie. Nie znios┼éoby tak dorywczego i skr├│towego, na jakie mo┼╝na sobie pozwoli─ç w prasowym wywiadzie. Pisa┼éem szeroko o kwestiach przez pana podj─Ötych we wszystkich fazach swej pracy badawczej, a ca┼ékiem ostatnio skomponowa┼éem a┼╝ dwie ksi─ů┼╝eczki usi┼éuj─ůce obja┼Ťni─ç procesy, o kt├│re pan pyta. Druga z tych dwu,┬áÔÇ×Retrotopi─ůÔÇŁ┬ánazwana, a najostatniejsza z mych ksi─ů┼╝kowych publikacji, uka┼╝e si─Ö w druku w styczniu 2017, i do niej te┼╝ pana odsy┼éam, je┼Ťli pragnie pan pozna─ç moje obecne pogl─ůdy na t─Ö spraw─Ö. Do znanej ju┼╝ pewnie panu argumentacji zawartej we wcze┼Ťniejszych pracach doda┼éem tam jeden jeszcze, wzgl─Ödnie nowy, a szybko we wp┼éywy rosn─ůcy czynnik ÔÇ×retrotopijnyÔÇŁ, czyli ÔÇô w najwi─Ökszym i bole┼Ťnie upraszczaj─ůcym skr├│cie ÔÇô tendencj─Ö do przenoszenia utopii z nieznanej ┼╝yj─ůcym i tylko wyobra┼╝anej przysz┼éo┼Ťci do r├│wnie niedo┼Ťwiadczanej przez wsp├│┼éczesnych, wyobra┼╝anej raczej ni┼╝ znanej przesz┼éo┼Ťci. A jak to ju┼╝ Leo L├Âwenthal wywi├│d┼é kilkadziesi─ůt lat temu, przesz┼éo┼Ť─ç to obcy kraj. I prawdopodobnie skazany na to, by takim pozosta─ç.
Neokonserwaty┼Ťci, kt├│rzy nierzadko czyni─ů religi─Ö jednym z filar├│w swojego ┼Ťwiatopogl─ůdu, krytykuj─ů pa┼ästwowy system redystrybucji jako szkodliwy z punktu widzenia solidarno┼Ťci mi─Ödzyludzkiej, poniewa┼╝ sprzyjaj─ůcy zagubieniu przez elity poczucia odpowiedzialno┼Ťci za najs┼éabszych. Czy maj─ů racj─Ö?
Je┼Ťli poparcie dla konstrukcji ÔÇ×pa┼ästwa dobrobytuÔÇŁ, kt├│re osobi┼Ťcie ÔÇ×pa┼ästwem socjalnymÔÇŁ wol─Ö nazywa─ç ÔÇô sz┼éo w nim przecie┼╝ nie tyle o zapewnienie dobrobytu, ile o obci─ů┼╝enie pa┼ästwa obowi─ůzkiem rozwi─ůzywania problem├│w socjalnych ÔÇô znajdowa┼éo si─Ö w ÔÇ×chlubnym trzydziestoleciuÔÇŁ powojennym poza podzia┼éem na lewic─Ö i prawic─Ö, dzi┼Ť pozycj─Ö t─Ö przej─ů┼é demonta┼╝ instytucji przeze┼ä wprowadzonych. Poparcie ze strony kapitalistycznej prawicy by┼éo powodowane zobowi─ůzaniem pa┼ästwa, a za jego po┼Ťrednictwem podatnika, do uczestniczenia w kosztach reprodukcji narodowej si┼éy roboczej, bez kt├│rego to uczestnictwa kapitali┼Ťci nie byliby zdolni do jej nabywania, a pewnie nie mieliby tak┼╝e, ze wzgl─Ödu na jej nisk─ů jako┼Ť─ç, na to ch─Öci. Dzi┼Ť obustronna zale┼╝no┼Ť─ç nabywc├│w i sprzedawc├│w si┼éy roboczej zosta┼éa przez tych pierwszych jednostronnie wypowiedziana. Miast ┼éo┼╝y─ç na dobrostan miejscowej si┼éy roboczej, kapita┼é uwolniony od skr─Öpowa┼ä politycznych woli przenosi─ç swe inwestycje do kraj├│w, w kt├│rych tubylcy gotowi s─ů harowa─ç za u┼éamek p┼éacy wymaganej przez opuszczanych teraz robotnik├│w ojczystych, zwi─ůzki zawodowe co najwy┼╝ej raczkuj─ů, a rz─ůdy stawiaj─ů okazj─Ö do przyjmowania ┼éap├│wek wy┼╝ej od ochrony praw obywatelskich swych wyborc├│w i demonstrowania swej wierno┼Ťci z┼éo┼╝onym przyrzeczeniom.
Skoro demonta┼╝ pozosta┼éo┼Ťci po pa┼ästwie socjalnym znalaz┼é si─Ö poza podzia┼éem na prawic─Ö i lewic─Ö, struchla┼é─ů ze strachu przed pom├│wieniem jej o lewicowo┼Ť─ç, rzecz jasna zaistnia┼éa potrzeba podj─Öcia zabieg├│w legitymizuj─ůcych jego konieczno┼Ť─ç i niestrawne nast─Öpstwa. Pan przytacza jeden przyk┼éad takiego zabiegu: zak┼éamania rzeczywistej kolei rzeczy, a mianowicie twierdzenia, ┼╝e uznanie pa┼ästwowego systemu dystrybucyjnego za ÔÇ×szkodliwyÔÇŁ by┼éo nast─Öpstwem, a nie przyczyn─ů ÔÇ×zagubienia przez elit─Ö poczucia odpowiedzialno┼Ťci za najs┼éabszychÔÇŁ, a m├│wi─ůc ┼Ťci┼Ťlej ÔÇô odmowy przez elit─Ö tej odpowiedzialno┼Ťci sprawowania. Zabiegi legitymizacyjne s─ů przeliczne i pos┼éuguj─ů si─Ö najrozmaitszymi argumentami, lecz ta cecha im wszystkim przys┼éuguje, ┼╝e odwracaj─ů kota ogonem. No i nie ma si─Ö czemu dziwi─ç, skoro stawk─ů w tych zabiegach jest postawienie na g┼éowie logiki i zdrowego rozs─ůdku. Na przyk┼éad w twierdzeniach, ┼╝e celem zwi─Ökszenia ich u┼╝yteczno┼Ťci publicznej, nale┼╝y obcina─ç podatki bogatym, a dochody ubogimÔÇŽ
W ksi─ů┼╝ce zatytu┼éowanej ÔÇ×Praca, konsumpcjonizm i nowi ubodzyÔÇŁ opisuje pan, jak dosz┼éo do samozatrucia pa┼ästwa opieku┼äczego, kt├│re ÔÇ×stworzy┼éo pokolenie ludzi dobrze wykszta┼éconych, zdrowych, pewnych siebie i zazdrosnych o sw─ů ┼Ťwie┼╝o zdobyt─ů niezale┼╝no┼Ť─ç, dostatecznie liczne, aby podwa┼╝y─ç powszechne poparcie dla idei, ┼╝e obowi─ůzkiem tych, kt├│rym si─Ö powiod┼éo, jest udzielenie pomocy tym, kt├│rym nadal si─Ö to nie udajeÔÇŁ. Czy lewicowa polityka spo┼éeczna jest skazana na taki fina┼é?
Na nic nie jest ÔÇ×skazanaÔÇŁ. A je┼Ťli nawet werdykt skazuj─ůcy w kt├│rej┼Ť instancji historycznego trybuna┼éu zapad┼é, to ÔÇô jak le┼╝y to w naturze s─ůd├│w historycznych ÔÇô nie jest on ostateczny, a wi─Öc zaskar┼╝eniu podlega. Ale ma pan racj─Ö o tyle, ┼╝e je┼Ťli podstawi─ç pewnej kategorii petent├│w i aspirant├│w specjaln─ů drabin─Ö u┼éatwiaj─ůc─ů wdrapywanie si─Ö na wy┼╝sze szczeble spo┼éeczne, a innym jej odm├│wi─ç, wysokie jest prawdopodobie┼ästwo i┼╝ ci, kt├│rzy si─Ö po niej wdrapali, b─Öd─ů z miejsca, a pewnie i najg┼éo┼Ťniej, domaga─ç si─Ö wycofania jej z obiegu i dowodzi─ç jej szkodliwo┼Ťci. Tyle ┼╝e dzia─ç si─Ö tak b─Ödzie nie z racji zgubnego wp┼éywu, a wi─Öc i winy, pa┼ästwa ÔÇ×dobrobytuÔÇŁ, ÔÇ×opieku┼äczegoÔÇŁ czy ÔÇ×opatrzno┼ŤciowegoÔÇŁ jako takiego, ale jego wersji coraz bardziej wypaczonej przez wprowadzanie prog├│w dochodowych i means tests, a w rezultacie prezentacj─Ö opinii publicznej ┼Ťwiadcze┼ä spo┼éecznych jako nie tyle prawa powszechnego, ile ÔÇ×przywilejuÔÇŁ wybra┼äc├│w, kt├│rzy ÔÇ×najbardziej ich potrzebuj─ůÔÇŁ: chwytu, przed kt├│rego pokus─ů za┼éo┼╝yciele pa┼ästw socjalnych, z brytyjskim lordem Beveridgem na czele, uparcie, lecz niestety bezskutecznie, przestrzegali. Dzisiejsi or─Ödownicy zast─ůpienia tych praktyk przez UBI (universal basic income) wyci─ůgaj─ů wnioski z konsekwencji niefortunnych praktyk i bez wzgl─Ödu na tre┼Ťci, jakie w postulat UBI wk┼éadaj─ů, co do jednej jego bezwarunkowo koniecznej cechy s─ů zgodni: musi on by─ç zaiste uniwersalny, to znaczy musi oby─ç si─Ö bez prog├│w dochodowych i means tests.
Czy Ko┼Ťci├│┼é katolicki, kt├│ry za punkt wyj┼Ťcia swojej refleksji spo┼éecznej przyjmuje rodzin─Ö i kt├│ry w swoich dokumentach spo┼éecznych przez wszystkie przypadki odmienia s┼éowo ÔÇ×pomocniczo┼Ť─çÔÇŁ, mo┼╝e unikn─ů─ç my┼Ťlenia w kategoriach konserwatywnej utopii?
Ze zauwa┼╝─Ö: spolszczenie angielskiego nowotworu subsidiarity jako ÔÇ×pomocniczo┼ŤciÔÇŁ jest z gruntu wadliwe. Ukrywa ono motywy, jakie si─Ö w oryginale kryj─ů i s─ů g┼é├│wnym bod┼║cem do jego g┼éoszenia i praktykowania. Chodzi mianowicie o tendencj─Ö do ÔÇ×skapywaniaÔÇŁ gestu Poncjusza Pi┼éata, czyli umywania r─ůk od odpowiedzialno┼Ťci, do coraz ni┼╝szych szczebli spo┼éecznej hierarchii. A┼╝ do poziomu ÔÇ×polityki ┼╝yciowejÔÇŁ, w kt├│rej jednostka jest ÔÇô wedle sugestii AnthonyÔÇÖego Giddensa ÔÇô parlamentem, rz─ůdem i s─ůdem najwy┼╝szym naraz, skazana na zaspokajanie swych ┼╝yciowych potrzeb w┼éasnym sumptem i pozbywanie si─Ö k┼éopot├│w w┼éasnymi si┼éami, z u┼╝yciem pozostaj─ůcych do jej dyspozycji, a w wi─Ökszo┼Ťci przypadk├│w niewystarczaj─ůcych zasob├│w, i z za┼éo┼╝enia osobi┼Ťcie odpowiedzialna za to, ┼╝e si─Ö z tym wszystkim upora─ç nie zdo┼éa. ÔÇ×SubsydiaryzacjaÔÇŁ promuje w─ůtlenie wi─Özi mi─Ödzyludzkich i egotyzm pod mask─ů wyzwolenia spod spo┼éecznej kurateli i powstrzymywania si─Ö pa┼ästwa ÔÇô kt├│re zosta┼éo powo┼éane do ochrony swych obywateli przed przeciwno┼Ťciami losu ÔÇô przed mieszaniem si─Ö w sprawy, kt├│re ka┼╝dy obywatel ma prawo uwa┼╝a─ç za swoje i kt├│rymi ma obowi─ůzek si─Ö zaj─ů─ç.
Co do opcji, z kt├│rych Ko┼Ťcio┼éowi katolickiemu wybiera─ç wypada, wypowiedzie─ç si─Ö potrafi─Ö, a i prawa do udzielania porad w tej kwestii i kwalifikacji niezb─Ödnych dla ich udzielania nie posiadam. Jedna tylko uwaga, pobudzona pytaniem o to, czy Ko┼Ťci├│┼é ÔÇ×mo┼╝e unikn─ů─ç my┼Ťlenia w kategoriach konserwatywnej utopiiÔÇŁ. Mam ot├│┼╝ wra┼╝enie, ┼╝e czasownik ÔÇ×mo┼╝eÔÇŁ jest tu instytucjonalnie poprawnym, lecz w dociekaniach myl─ůcym wymiennikiem dla czasownika ÔÇ×chceÔÇŁÔÇŽ
ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta

ilustr.: Piotr Depta-Kle┼Ťta


A jednak to w┼éa┼Ťnie Ko┼Ťci├│┼é z Franciszkiem na czele wyda┼é jeden z donio┼Ťlejszych politycznie g┼éos├│w w dyskusji o problemie uchod┼║stwa i migracji. Ko┼Ťcio┼éowi ┼éatwo jednak ustawi─ç si─Ö w roli instytucji wyznaczaj─ůcej etyczne granice, a pozostawiaj─ůcej mierzenie si─Ö z problemami innym. Czy mo┼╝e on mie─ç do spe┼énienia inn─ů funkcj─Ö?
ÔÇ×Jeden┬áz donio┼Ťlejszych politycznie g┼éos├│wÔÇŁ?! ┼Üledz─Ö ÔÇô tusz─Ö, ┼╝e do┼Ť─ç pilnie ÔÇô rosn─ůcy zbi├│r monolog├│w sk┼éadaj─ůcych si─Ö na debat─Ö publiczn─ů ÔÇ×o problemie uchod┼║ctwa i migracjiÔÇŁ, a nie trafi┼éem na inne r├│wnie ÔÇ×politycznie donios┼éeÔÇŁ g┼éosy jak g┼éos papie┼╝a Franciszka. A zwa┼╝my, ┼╝e ma┼éa dzi┼Ť szansa na to, by kt├│ra┼Ť z osobisto┼Ťci sk─ůpanej w ┼Ťwietle reflektor├│w i chmar─ů mikrofon├│w obstawiona powt├│rzy┼éa pytanie Stalina: ÔÇ×A ile┼╝ dywizji ma papie┼╝?ÔÇŁ. Inne dzi┼Ť czasy i nie ilo┼Ťci─ů dywizji wag─Ö s┼é├│w i prawdopodobie┼ästwo, ┼╝e cia┼éem si─Ö stan─ů, wypada┼éoby mierzy─ç. Ale czym?
Tu musz─Ö si─Ö do czego┼Ť przyzna─ç. Jak dalece moja pami─Ö─ç w lata m┼éodzie┼äcze si─Öga, trapi┼éo mnie misterium przeobra┼╝ania s┼éowa w cia┼éo. Czytamy w Ewangelii ┼Ťwi─Ötego Jana (1,3), ┼╝e S┼éowo ÔÇ×powo┼éa┼éo wszystko do istnienia. I nic, co zosta┼éo stworzone, nie zaistnia┼éo bez NiegoÔÇŁ. Z tym twierdzeniem trudno┼Ťci nie mia┼éem. Zaiste, w czynno┼Ťci tworzenia czyn jest my┼Ťl─ů poprzedzony. Cia┼éo bez s┼éowa jest niewyobra┼╝alne, a zatem i nieziszczalne. Wychodz─ůc od cia┼éa, natykamy si─Ö na my┼Ťl, kt├│ra je poprzedza┼éa i pocz─Ö┼éa. Szukamy do niej dotarcia cierpliwie, pewni tego, ┼╝e s┼éowo si─Ö nam objawi. Wychodz─ůc od s┼éowa, przeciwnie: pe┼éni jeste┼Ťmy niepokoju, ┼╝e nasz wysi┼éek p├│jdzie na manowce, ┼╝e jak tyle innych s┼é├│w, kt├│re wypowiedzieli┼Ťmy albo kt├│re si─Ö o nasze uszy obi┼éy, tak┼╝e i te, pr├│bie jeszcze niepoddane, oka┼╝─ů si─Ö jedne martwo narodzonymi, inne umr─ů, nim zdo┼éaj─ů rozprostowa─ç skrzyd┼éa, jeszcze inne wbrew zapowiedziom i oczekiwaniom oka┼╝─ů si─Ö macierz─ů potworkowatych permutacji. Jedne pr─Ödzej czy p├│┼║niej zgin─ů w otch┼éani zapomnienia, inne zn├│w spieszno nam b─Ödzie samemu w t─Ö otch┼éa┼ä str─ůci─ç. Cia┼éa determinuj─ů retrospektywnie konieczno┼Ť─ç s┼é├│w, ale s┼éowa nie odwdzi─Öczaj─ů si─Ö pi─Öknym za nadobne: nie determinuj─ů prospektywnie konieczno┼Ťci cia┼é, kt├│re zwiastuj─ů lub postuluj─ů.
We wszystkich etapach swej intelektualnej biografii szuka┼éem mapy wiod─ůcej od s┼éowa do cia┼éa, ale zawsze daremnie. Jedne mapy wiod┼éy na bezdro┼╝a, inne myli┼éy tropy, a na wszystkich roi┼éo si─Ö od pu┼éapek. Mapy ca┼ékowicie godnej zaufania znale┼║─ç mi si─Ö nie uda┼éo. A mo┼╝e takie mapy nie istniej─ů? A mo┼╝e sporz─ůdzenie takich map jest zamys┼éem poronionym i skazanym na pora┼╝k─Ö?
U schy┼éku ┼╝ycia jednego jestem pewien: ┼╝e szukania b─ůd┼║ szkicowania map ludzie nie zaniechaj─ů, jak ma┼éo zach─Öcaj─ůce by nie by┼éy pr├│by dotychczas podj─Öte. Zawsze znajd─ů si─Ö sumienia gotowe wys┼éucha─ç wezwa┼ä takich jak wezwanie Franciszka. A i takie sumienia jak sumienie Randala McMurphyÔÇÖego ÔÇô postaci granej przez Jacka Nicholsona w filmie Milo┼ía Formana┬áÔÇ×Lot nad kuku┼éczym gniazdemÔÇŁ ÔÇô kt├│ry usi┼éowa┼é wyrwa─ç stalowy bojler z cementowej pod┼éogi, by strzaska─ç nim uniemo┼╝liwiaj─ůce ucieczk─Ö kraty na oknie domu wariat├│w. Czyni─ůc to, McMurphy wiedzia┼é dobrze, ┼╝e brak mu si┼é do takiego wyczynu. A mimo to napi─ů┼é swe musku┼éy do granic wytrzyma┼éo┼Ťci i p─Ökania naczy┼ä krwiono┼Ťnych, by ÔÇô jak si─Ö zwierzy┼é towarzyszom niedoli ÔÇô nie mogli mu zarzuci─ç, ┼╝e nie pr├│bowa┼éÔÇŽ
Ub├│stwo nie jest sztandarem, pod kt├│rym ludzie do┼Ťwiadczaj─ůcy wykluczenia, a tym bardziej ludzie go niedo┼Ťwiadczaj─ůcy, chcieliby si─Ö gromadzi─ç. Jak zatem motywowa─ç polityczne dzia┼éania na rzecz emancypacji wykluczonych? Czy ostatecznie wszystko musi si─Ö sprowadzi─ç do utylitarnej kalkulacjiÔÇŽ?
Wspomniany ju┼╝ uprzednio Emmanuel Levinas twardo si─Ö przy tym upiera┼é, ┼╝e to polityka i interesy winny spowiada─ç si─Ö, usprawiedliwia─ç i t┼éumaczy─ç przed etyk─ů, a nie odwrotnie.
***
Zygmunt Bauman by┼é┬ásocjologiem, filozofem i eseist─ů. Przez wiele lat pe┼éni┼é funkcj─Ö kierownika Katedry Socjologii na University of Leeds. Opublikowa┼é wiele ksi─ů┼╝ek, spo┼Ťr├│d kt├│rych najnowsza, zatytu┼éowana ÔÇ×RetrotopiaÔÇŁ, uka┼╝e si─Ö w styczniu 2017 roku nak┼éadem wydawnictwa Polity.
 
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie - w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej Polityka prywatno┼Ťci zamknij ├Ś