magazyn lewicy katolickiej

Prawo do bezpiecznego dzieci艅stwa

Jako spo艂ecze艅stwo mamy nies艂ychanie obni偶ony pr贸g wra偶liwo艣ci wobec krzywdy dzieci. 艁ykamy bicie, klapsy, wyzwiska, 艂ykamy g艂odzenie za kar臋. Jeste艣my sk艂onni zaakceptowa膰 to wszystko jako szerok膮 gam臋 narz臋dzi wychowawczych, o kt贸rych ma prawo zdecydowa膰 ka偶dy rodzic.
Prawo do bezpiecznego dzieci艅stwa
Ilustr.: Weronika Skierka

Z Ann膮 Krawczak rozmawia Ida Nowak.

Piecza zast臋pcza to opieka sprawowana nad dzieckiem w przypadku kiedy rodzice nie mog膮 jej zapewni膰, a jednocze艣nie sytuacja prawna dziecka nie jest uregulowana na tyle, by mog艂o zosta膰 adoptowane. Z za艂o偶enia jest opiek膮 tymczasow膮, cho膰 cz臋sto trwa latami. Jak dzieci w Polsce trafiaj膮 do systemu pieczy zast臋pczej?

Najcz臋艣ciej nast臋puje to w sytuacji, w kt贸rej s艂u偶by 鈥 czyli policja lub odpowiedni pracownicy socjalni 鈥 uznaj膮, 偶e zagro偶one jest zdrowie lub 偶ycie dziecka, czyli poprzez tak zwane zabezpieczenie w trybie interwencyjnym. Mo偶e by膰 to tak偶e zabezpieczenie planowe, o kt贸rym rodzice wiedz膮 wcze艣niej 鈥 je艣li na przyk艂ad mamy do czynienia z rodzin膮, z kt贸r膮 pa艅stwowe instytucje pracuj膮 od wielu lat, wydane zosta艂y w stosunku do niej zalecenia, jest pod opiek膮 kuratora, a mimo to nic si臋 nie zmienia i nadal jest tam przemoc.

A mo偶e si臋 to wydarzy膰 przy pierwszym kontakcie rodziny z instytucjami pa艅stwowymi? Kiedy na przyk艂ad s膮siedzi wzywaj膮 policj臋 z powodu awantury i okazuje si臋, 偶e na miejscu jest dziecko, kt贸re potrzebuje pomocy?

Tak, zabezpieczenie mo偶e nast膮pi膰 bez wcze艣niejszego przygotowania. Czasami zdarza si臋, 偶e rodzina jest pod opiek膮 kuratora, ale jej 偶ycie jako艣 si臋 toczy, nie jest planowane zabezpieczenie dziecka, a偶 kt贸rego艣 dnia s膮siedzi zg艂aszaj膮 g艂o艣n膮 imprez臋, przyje偶d偶a policja i okazuje si臋, 偶e jednak zabezpieczenie b臋dzie, bo zdrowie lub 偶ycie dziecka jest zagro偶one.

O piecz臋 zast臋pcz膮 mo偶e te偶 wnioskowa膰 sam rodzic. S膮 to du偶o rzadsze sytuacje, w kt贸rych na przyk艂ad samotny rodzic musi by膰 hospitalizowany albo wyje偶d偶a za granic臋 i przekazuje opiek臋 nad dzieckiem dziadkom. W takich przypadkach trafienie dziecka do pieczy zast臋pczej nie jest jednak powi膮zane z ograniczeniem czy odebraniem rodzicom w艂adzy rodzicielskiej.

Kiedy ju偶 dziecko trafia do pieczy, mo偶e przebywa膰 albo w rodzinie, albo w plac贸wce 鈥 od czego to zale偶y?

Od kilku czynnik贸w. Przede wszystkim od tego, gdzie jest miejsce. Wa偶ny jest te偶 wiek dziecka, bo do dziesi膮tego roku 偶ycia nie mo偶e ono przebywa膰 w plac贸wkach. Czasem stan zdrowia wymaga, aby dziecko przebywa艂o w szpitalu. Najlepiej by艂oby oczywi艣cie, gdyby wszystkie dzieci trafia艂y od razu do rodzin zast臋pczych, a nie wychowywa艂y si臋 w plac贸wkach.

Dlaczego?

Poniewa偶 nikt nie powinien wychowywa膰 si臋 w instytucji, kt贸ra jest z za艂o偶enia sztucznym 艣rodowiskiem 偶ycia. Dla dziecka wa偶ne jest, by dorasta膰 w rodzinie, uczestniczy膰 w normalnych domowych zaj臋ciach, takich jak zakupy czy przygotowywanie posi艂k贸w. To mog膮 wydawa膰 si臋 drobiazgi, ale one maj膮 ogromne znaczenie.

Bardzo istotne jest tak偶e to, 偶e plac贸wka jest dla opiekun贸w po prostu miejscem pracy. I cho膰by ta praca by艂a dla nich powo艂aniem i pasj膮, to kiedy przychodzi Wigilia, chc膮 sp臋dzi膰 j膮 z w艂asnymi dzie膰mi, co jest ca艂kowicie zrozumia艂e. Natomiast to wszystko sprawia, 偶e plac贸wka nigdy nie b臋dzie dla dzieci domem.

Co jako spo艂ecze艅stwo powinni艣my przede wszystkim wiedzie膰 o pieczy zast臋pczej?

呕e warto j膮 sprawowa膰, to znaczy warto zostawa膰 rodzin膮 zast臋pcz膮, pomimo tego, 偶e rzeczywisto艣膰 pieczy w Polsce jest bardzo z艂a. Je艣li jednak chcemy ten system zmieni膰, to warto zasila膰 go maksymaln膮 liczb膮 os贸b gotowych sta膰 si臋 bezwzgl臋dnymi rzecznikami dzieci, to znaczy pod膮偶a膰 za nimi i ich potrzebami. Konieczne jest osi膮gni臋cie tutaj pewnej masy krytycznej.

Jak mo偶na do tego doprowadzi膰?

Oczywi艣cie nie da si臋 tego zadekretowa膰 na poziomie ustawy, ale mo偶na d膮偶y膰 ku temu oddolnie. Przede wszystkim trzeba po prostu opowiada膰 ludziom o pieczy, podkre艣laj膮c w szczeg贸lno艣ci, 偶e nie jest to zadanie przekraczaj膮ce mo偶liwo艣ci przeci臋tnego cz艂owieka, kt贸ry chodzi do pracy i lubi czasem wyj艣膰 do kina. Piecza jest niestety najcz臋艣ciej postrzegana jako szlachetne dzia艂anie na rzecz drugiego cz艂owieka, ale jednocze艣nie decyzja wymagaj膮ca nieodwracalnej zmiany ca艂ego naszego 偶ycia i ca艂kowitego jego przewarto艣ciowania. A tak przecie偶 nie jest.

Bycie rodzin膮 zast臋pcz膮 jest wi臋c 艂atwiejsze, ni偶 nam si臋 wydaje?

Tak, to decyzja, kt贸ra ostatecznie po prostu wpisuje si臋 w codzienno艣膰. Wyobra藕my sobie osob臋 samotn膮, kt贸ra mieszka, powiedzmy, w Katowicach, pracuje w banku, ma znajomych i hobby, a jednocze艣nie uwa偶a o sobie, 偶e umie kocha膰 i pod膮偶a膰 za dzie膰mi i 偶e by艂aby dobrym rodzicem czy opiekunem. To wystarczy. Naprawd臋, nie musi przyjmowa膰 od razu siedmiorga dzieci czy dziecka z zespo艂em Downa 鈥 mo偶e zacz膮膰 od jednego dziecka bez niepe艂nosprawno艣ci.

Oczywi艣cie, dzieci trafiaj膮ce do pieczy najcz臋艣ciej maj膮 swoje baga偶e 偶yciowe, ale one okazuj膮 si臋 mo偶liwe do oswojenia, kiedy si臋 z nimi bezpo艣rednio stykamy. Moj膮 misj膮 jest sprawienie, by po prostu wi臋cej os贸b upomina艂o si臋 o dzieci w pieczy.

Czym mia艂oby by膰 upominanie si臋? Decyzj膮 o stworzeniu rodziny zast臋pczej?

To tak偶e, bo oczywi艣cie potrzebujemy wi臋cej rodzin zast臋pczych. Ale m贸wi膮c o upominaniu si臋 o dzieci, mam na my艣li przede wszystkim anga偶owanie si臋 w popraw臋 ich losu, walk臋 o nie. Obecnie dzieci umieszczone w pieczy okazuj膮 si臋 troch臋 niczyje. Oczywi艣cie opiekunowie prawni, rodzice biologiczni czy krewni oburzyliby si臋, s艂ysz膮c to okre艣lenie, chodzi mi jednak o to, 偶e dziecko w pieczy nie ma 偶adnej osoby, kt贸ra ma pe艂en mandat do bycia jego stra偶nikiem. Nikt nie ma pe艂nego tytu艂u, 偶eby powiedzie膰: ja decyduj臋 o tym, z kim dziecko b臋dzie mie膰 kontakt, a z kim nie, ja b臋d臋 regulowa膰, na ile system i jego r贸偶ne instytucje wejd膮 w nasze 偶ycie. Osoby chc膮ce walczy膰 o dzieci w pieczy napotkaj膮 za艣 na swojej drodze rozmaite instancje kwestionuj膮ce ich mandat w tej sprawie.

Tak jest chyba zawsze, kiedy pr贸bujemy zatroszczy膰 si臋 o dzieci, kt贸rych nie jeste艣my rodzicami. Kwestionowania mandatu do艣wiadczaj膮 cho膰by nauczyciele czy lekarze zg艂aszaj膮cy problemy, kt贸rych rodzice nie chc膮 zauwa偶y膰. Czy troska o dzieci w pieczy jest w jaki艣 spos贸b szczeg贸lna?

Oczywi艣cie niezale偶nie od tego, jakiego obszaru 偶ycia dotyczy walka o dziecko, ostateczne prawo g艂osu ma jego bezpo艣redni rzecznik, czyli najcz臋艣ciej rodzic. Ka偶da inna osoba zostanie automatycznie postawiona przed pytaniem o sw贸j mandat. I stwierdzenie, 偶e jest nim szczera troska, najcz臋艣ciej nie wystarcza 鈥 tak samo jest w przypadku nauczycieli, krewnych czy lekarzy. Natomiast r贸偶nic膮 mi臋dzy nimi a osobami sprawuj膮cymi piecz臋 zast臋pcz膮 jest skala zaanga偶owania w spraw臋. My zajmujemy si臋 swoimi dzie膰mi przez ca艂膮 dob臋, siedem dni w tygodniu, nie tylko okazjonalnie jak w艂a艣nie nauczyciele czy lekarze. A mimo to nasz mandat do walki o ich prawa jest notorycznie podwa偶any. Mamy do czynienia z ca艂ym 艂a艅cuchem r贸偶nych element贸w systemowych, kt贸re uniemo偶liwiaj膮 nam udzielenie pomocy w spos贸b szybki i bezpo艣redni. Problemem jest przede wszystkim konieczno艣膰 mediowania z rodzicem, b臋d膮cym de facto w艂a艣cicielem dziecka 鈥 ugruntowanym nie tylko w prawie, ale tak偶e w kulturze.

Na swoim profilu na Facebooku cz臋sto podnosi pani temat przekonania o 艣wi臋to艣ci rodziny biologicznej. System robi wszystko, 偶eby dzieci wraca艂y do swoich rodzic贸w biologicznych, nawet je艣li s膮 oni dla nich zagro偶eniem. Sk膮d si臋 bierze ten kult krwi?

Za kultem rodziny biologicznej stoi przekonanie, 偶e krew jest rodzajem os艂ony. Troch臋 jak w 鈥濰arrym Potterze鈥, w kt贸rym matka, oddaj膮c 偶ycie za syna, tworzy wok贸艂 niego magiczn膮 tarcz臋. Ten kult krwi nie jest bezpodstawny. Ca艂a biologia ewolucyjna pokazuje nam, 偶e grupa krewniacza jest najbezpieczniejszym miejscem dla m艂odego osobnika. I co do zasady u ssak贸w tak w艂a艣nie jest, natomiast pojawiaj膮 si臋 wyj膮tki. I kiedy mamy je przed oczyma, wypada艂oby przede wszystkim przyj膮膰 to do wiadomo艣ci. Natomiast my jako spo艂ecze艅stwo uwa偶amy, 偶e nie mo偶na rodzicowi zabra膰 dziecka tylko dlatego, 偶e ten rodzic jest dla niego z艂y. Bo mo偶e mia艂 z艂y dzie艅, a mo偶e sam mia艂 bardzo trudne dzieci艅stwo 鈥 powinni艣my go zrozumie膰 i pochyli膰 si臋 nad jego problemami.

To 藕le, 偶e wspieramy rodzic贸w?

Dobrze. Ale w pierwszej kolejno艣ci nale偶a艂oby obj膮膰 ochron膮 najs艂absz膮, a nie najsilniejsz膮 osob臋 w tej konstelacji, czyli dziecko, a nie rodzica. Sp贸jrzmy, co dzieje si臋, kiedy dziecko zostanie ju偶 zabezpieczone z rodziny. W takiej sytuacji rodzice maj膮 prawo do reprezentacji adwokata z urz臋du, zapewnianego ze 艣rodk贸w publicznych. Maj膮 r贸wnie偶 prawo do wsparcia ze strony asystenta rodziny zar贸wno przed, jak i po zabezpieczeniu dziecka. Zaznaczam: nie jest to asystent dziecka 鈥 jego zadaniem jest sprawienie, by rodzina w kryzysie ponownie zafunkcjonowa艂a dobrze lub te偶 utrzymanie jej na progu kryzysu, by dziecko mog艂o do niej z pieczy wr贸ci膰. Ale kogo ma w takim razie dziecko? Czy jest osoba, kt贸ra spojrzy na sytuacj臋 z jego punktu widzenia? W wi臋kszo艣ci legislacji europejskich jest to domy艣lne rozwi膮zanie 鈥 skoro rodzic ma swoje wsparcie w post臋powaniu, dziecko tak偶e powinno je otrzyma膰. W Polsce tego nie ma.

W efekcie powstaje u nas paradoks, w dodatku kompletnie przemilczany i spo艂ecznie przezroczysty. Mianowicie gdy ju偶 dochodzi do sprawy w s膮dzie rodzinnym i toczy si臋 post臋powanie o ograniczenie, pozbawienie lub zawieszenie w艂adzy rodzicielskiej, to interes dziecka jest reprezentowany przez rodzica. A wi臋c dziecko zabrane z rodziny ze wzgl臋du na to, 偶e dzia艂a mu si臋 tam jaka艣 krzywda, reprezentowane jest przez osob臋 b臋d膮c膮 sprawc膮 tej krzywdy.

Ostatecznie o sprawie decyduje jednak s臋dzia.

Tak, ale pami臋tajmy, 偶e jednym z problem贸w dzieci jest to, i偶 debat臋 na ich temat prowadz膮 doro艣li. Przez pryzmat ich wra偶liwo艣ci przepuszczane s膮 wszystkie oceny sytuacji. I ta doros艂a perspektywa dotyczy tak偶e s臋dzi贸w.

W moim zespole badawczym rozmawiamy mi臋dzy innymi z s臋dziami rodzinnymi, kt贸rzy cz臋sto podkre艣laj膮, 偶e takie sprawy s膮 dla nich szczeg贸lnie trudne, bo konfrontuj膮 ich z w艂asnym do艣wiadczeniem rodzicielskim. Mamy przecie偶 do czynienia z sytuacj膮, w kt贸rej jeden doros艂y cz艂owiek ma zdecydowa膰 o tym, czy inny doros艂y cz艂owiek b臋dzie m贸g艂 dalej pe艂ni膰 rol臋 rodzica. Ci臋偶ar moralny takiej decyzji jest ogromny, w dodatku s臋dziom nie udziela si臋 w Polsce praktycznie 偶adnego wsparcia 鈥 nie pracuj膮 w zespo艂ach ani nie maj膮 dost臋pu do superwizji. Jednak ten brak wsparcia nie zmienia faktu, 偶e granica krzywdy dziecka jest w sprawach s膮dowych nieprawdopodobnie przesuwana.

S臋dziowie nie staj膮 po stronie dzieci?

S臋dziowie widz膮 na sali doros艂ego, kt贸ry patrzy im w oczy, okazuje emocje, cz臋sto p艂acze i b艂aga o kolejn膮 szans臋. My艣l臋, 偶e w takiej sytuacji bardzo trudno jest powiedzie膰 stanowczo: nie, wi臋cej szans nie b臋dzie. Jako doro艣li instynktownie stawiamy na miejscu tych rodzic贸w samych siebie. Nie chcieliby艣my, by kto艣 nam odebra艂 szans臋 i prawo do pomy艂ki, pojawia si臋 wi臋c w nas zawahanie przed pozbawieniem tej szansy innej osoby.

Tylko 偶e poza sal膮 s膮dow膮 istnieje dziecko, kt贸re zosta艂o zabrane spod pieczy tego doros艂ego w艂a艣nie dlatego, 偶e ta osoba je skrzywdzi艂a. W dodatku s膮 na to dowody, krzywda zosta艂a wykazana w sprawie. Na przyk艂ad niezaprzeczalnym faktem by艂o gaszenie papieros贸w na sk贸rze dziecka. I w zestawieniu tego faktu z obrazem matki, kt贸ra zalewa si臋 艂zami i m贸wi, 偶e ona strasznie kocha swojego Mi艂osza i to gaszenie papieros贸w by艂o b艂臋dem, ca艂y czas powinni艣my pami臋ta膰, 偶e wydarzy艂a si臋 sytuacja, w kt贸rej doros艂y cz艂owiek celowo przypala艂 sk贸r臋 bezbronnego dziecka. Bo m贸g艂. Tak偶e o ile nikt nie chcia艂by straci膰 praw do wychowania w艂asnego dziecka i mo偶emy z tym empatyzowa膰, o tyle skala krzywd wyrz膮dzanych przez przeci臋tnego rodzica a p艂acz膮cego na sali s膮dowej sprawc臋 przemocy jest najcz臋艣ciej niepor贸wnywalna. Co niestety zbyt cz臋sto si臋 rozmywa.

Rozmywa si臋 nasze rozumienie krzywdy?

Og贸lnie jako spo艂ecze艅stwo mamy nies艂ychanie obni偶ony pr贸g wra偶liwo艣ci wobec krzywdy dzieci. 艁ykamy bicie, klapsy, wyzwiska wobec dzieci, 艂ykamy g艂odzenie za kar臋. Jeste艣my sk艂onni zaakceptowa膰 to wszystko jako szerok膮 gam臋 narz臋dzi wychowawczych, o kt贸rych ma prawo zdecydowa膰 ka偶dy rodzic, bo jest to jego 艣wi臋tym prawem.

Czemu pozwalamy rodzicom na tak wiele?

To temat rzeka. Warto zacz膮膰 od pytania, czym w og贸le jest krzywda dziecka. Bo jasne jest dla nas, 偶e kiedy dziecko trafia na OIOM, mamy do czynienia z przemoc膮. I w takiej sytuacji wszyscy uwa偶amy si臋 za absolutnych przeciwnik贸w przemocy wobec dzieci. Problem w tym, gdzie stawiamy granic臋. Bo czy uznamy za przemoc to, 偶e dziecko dostaje tylko jeden ciep艂y posi艂ek w ci膮gu dnia i jest to posi艂ek w szkole, poniewa偶 w domu nikt nie troszczy si臋 o jego przygotowanie? Albo sytuacj臋, w kt贸rej dziecko ma nawracaj膮ce zaka偶enie uk艂adu moczowego z powodu niezmienianych pieluch?

Albo jeszcze inny przyk艂ad. Wyobra藕my sobie imprez臋 rodzinn膮, powiedzmy imieniny. W domu znajduje si臋 kilkoro dzieci i kilkunastu doros艂ych. Jako 偶e mamy okazj臋 do 艣wi臋towania, to wszyscy doro艣li wypili alkohol. I nie m贸wi臋 tutaj o libacji 鈥 za艂贸偶my, 偶e wypili co najmniej po dwa kieliszki wina. I teraz pytanie: czy to jest sytuacja zagra偶aj膮ca dla dziecka, czy jest to zaniedbanie, czy jeszcze nie? Moim zdaniem udzielona odpowied藕 b臋dzie 艣wietnym probierzem naszego postrzegania krzywdy, du偶o subtelniejszym ni偶 OIOM. Bo co si臋 stanie, je艣li kt贸re艣 z dzieci dozna wypadku 鈥 zacznie krwawi膰, wypadnie z 艂贸偶eczka, z艂amie r臋k臋? Dziecko nie otrzyma wtedy bezpiecznej pierwszej pomocy od doros艂ych, poniewa偶 nikt nie jest trze藕wy. Zach臋cam do zastanowienia si臋 nad tym przyk艂adem, to 艣wietny miernik spo艂ecznej percepcji krzywdy dziecka i r贸偶nicy pomi臋dzy Polsk膮 a na przyk艂ad krajami skandynawskimi.

O Norwegach s艂yszy si臋 jednak, 偶e przesadzaj膮 w drug膮 stron臋 i 鈥瀊ezpodstawnie zabieraj膮 dzieci鈥. Nie ma w tym ziarna prawdy?

Szczerze m贸wi膮c, nie wiem, ile jest w tym prawdy. Ale warto pami臋ta膰, 偶e w norweskim prawie zapisany jest obowi膮zek reagowania na przemoc wobec dzieci i informowania s艂u偶b. Trudno mi powiedzie膰, co by艂o pierwsze 鈥 czy Norwegowie s膮 legalistami, czy te偶 prawo odzwierciedla ich wysok膮 wra偶liwo艣膰.

U nas mamy do czynienia z analogicznie zap臋tlon膮 sytuacj膮, tylko 偶e znajdujemy si臋 na drugim ko艅cu spektrum. W k贸艂ko oskar偶amy si臋 o znieczulic臋 i brak reakcji otoczenia na przemoc, a przecie偶 nawet je艣li zareagujemy, system i tak nie we藕mie naszej reakcji na powa偶nie. Tym samym zap臋tlamy si臋 w naszej niewra偶liwo艣ci.

Instytucje ignoruj膮 reakcje otoczenia?

Dobr膮 odpowiedzi膮 na to pytanie jest sprawa Hani z K艂odzka, kt贸ra ostatnio zosta艂a zakatowana w domu rodzinnym. Zanim do tego dosz艂o, reagowali s膮siedzi. Nie mam dost臋pu do dokumentacji, ale w wypowiedziach prasowych pojawi艂o si臋 na przyk艂ad zdanie asystenta rodziny, kt贸ry mia艂 wiedz臋, 偶e matka Hani j膮 bije, ale to by艂y klapsy. I to ma by膰 wyja艣nienie, dlaczego system nigdy nie zdecydowa艂 si臋 zaingerowa膰 w spos贸b jednoznaczny i po prostu zabra膰 dziecka. My艣l臋, 偶e jest to w jaki艣 spos贸b symboliczne. Dla asystenta rodziny karcenie dziecka klapsami nie by艂o przekroczeniem granicy przemocy. By膰 mo偶e gdyby spotka艂 si臋 z tak膮 sytuacj膮 w swoim bliskim otoczeniu, to reakcja by艂aby inna, natomiast w przypadku Hani dawanie klaps贸w uzna艂 za akceptowalne.

Czemu podejrzewa pani, 偶e asystent rodziny zareagowa艂by inaczej, gdyby sytuacja wydarzy艂a si臋 w jego 艣rodowisku?

Poniewa偶 dzieci z trudnych miejsc, z rodzin wieloproblemowych czy dysfunkcyjnych postrzegane s膮 jako te, kt贸re s膮 w stanie znie艣膰 wi臋cej. Tak jakby od 偶ycia nale偶a艂o im si臋 troch臋 mniej ni偶 przeci臋tnemu dziecku z klasy 艣redniej, wobec kt贸rego zak艂adamy, 偶e nie powinno by膰 bite, a jego rodzice nie powinni by膰 stale pijani. Dzieciom z klasy 艣redniej automatycznie przyznajemy prawo do dobrego dzieci艅stwa, stawiamy ich opiekunom jakiekolwiek wymagania. Natomiast je艣li mamy matk臋 wychowan膮 w domu dziecka, obj臋t膮 nadzorem pomocy spo艂ecznej i maj膮c膮 swojego kuratora, to chocia偶 nie powiemy tego na g艂os, jest w nas za艂o偶enie, 偶e w stosunku do jej dziecka mo偶emy pozwoli膰 na troch臋 wi臋cej przemocy czy zaniedbania, i przejawiamy tolerancj臋 wobec zachowa艅, kt贸rych prawdopodobnie nie tolerowaliby艣my w innym 艣rodowisku.

Szczerze m贸wi膮c, wydawa艂o mi si臋, 偶e bicia w dobrze sytuowanych czy inteligenckich rodzinach nie zg艂asza zupe艂nie nikt, 偶e to nie mie艣ci si臋 w spektrum 艣rodk贸w rozwa偶anych przez nas jako mo偶liwe do wykorzystania, w odr贸偶nieniu od wezwania policji do awantury u biedniejszych s膮siad贸w.

To te偶 prawda. Nasza czujno艣膰 jest skierowana ku rodzinom nieuprzywilejowanym, wi臋c przemoc wobec dzieci z 鈥瀌obrych dom贸w鈥 du偶o cz臋艣ciej przechodzi niezauwa偶ona. By膰 mo偶e st膮d w艂a艣nie wynika nadreprezentacja gorzej sytuowanych rodzin w statystykach dotycz膮cych przemocy. Chodzi艂o mi jednak o to, 偶e dzieci z ni偶szych klas obarczone s膮 stygmatyzacj膮 鈥瀟ransmisji cech鈥. Zak艂adamy, 偶e i tak upodobni膮 si臋 do swoich rodzic贸w, wi臋c nie musimy si臋 wobec nich a偶 tak stara膰 鈥 walczymy o nie z mniejszym przekonaniem.

Ostatecznie to wszystko sprowadza si臋 do braku publicznej debaty, a tak偶e indywidualnego przemy艣lenia kwestii dobrej czy wystarczaj膮co dobrej opieki. Dlatego je偶eli chcieliby艣my by膰 krajem bezpiecznym dla dzieci, musieliby艣my zacz膮膰 od zrewidowania w艂asnych przekona艅 o tym, czym jest bezpieczne dzieci艅stwo, kim jest bezpieczny doros艂y i czy dziecko jest obywatelem b膮d藕 obywatelk膮, kt贸rej przys艂uguj膮 dok艂adnie takie same prawa do bezpiecze艅stwa i ochrony ze strony pa艅stwa, jakie ma osoba doros艂a. To bardzo trudny i bolesny proces i w tej chwili najwyra藕niej dla nas nieosi膮galny.

Dlaczego nieosi膮galny, skoro politycy tak ch臋tnie deklaruj膮 ch臋膰 ochrony dzieci?

Naszym najwi臋kszym problemem jest reagowanie punktowe. Za sztandarowy przyk艂ad mog膮 tu pos艂u偶y膰 maltretowane dzieci. Kiedy kraj obiegnie informacja o zakatowanym dziecku 鈥 co zdarza si臋 na og贸艂 kilka razy w roku 鈥 wszyscy jeste艣my poruszeni, a wiele os贸b wyra偶a poparcie dla zastosowania okrutnych kar wobec sprawc贸w, z kar膮 艣mierci w艂膮cznie. Interesuje nas przede wszystkim poznanie nazwisk os贸b, kt贸re do tego doprowadzi艂y. Dr膮偶ymy, a偶 dowiemy si臋, 偶e, powiedzmy, kuratorka, pani Kowalska, nie dope艂ni艂a swoich obowi膮zk贸w s艂u偶bowych i mo偶emy j膮 ukara膰. Kozio艂 ofiarny zostaje zepchni臋ty ze ska艂y, a za chwil臋 kolejne dziecko zostaje zakatowane.

Punktowo艣膰 polega wi臋c na tym, 偶e interesuje nas rozwi膮zanie tej konkretnej sprawy, a nie szerszy obraz. Nie umiemy pomy艣le膰 kompleksowo, 偶e zaniedbania pani Kowalskiej wzi臋艂y si臋 na przyk艂ad z kulturowego przyzwolenia na bicie. Bo to jest problem, na kt贸ry odpowiedzi膮 nie jest zwolnienie dyscyplinarne poszczeg贸lnych os贸b, tylko namys艂 nad tym, co nie gra w 艣wiecie, kt贸ry stworzyli艣my: w strukturze prawnej, w instytucjach, w kulturze.

Obecna ekipa rz膮dz膮ca nie jest zreszt膮 w stanie po艂膮czy膰 kropek mi臋dzy walk膮 o dzieci a na przyk艂ad samob贸jstwami szykanowanych ze wzgl臋du na orientacj臋 seksualn膮 nastolatk贸w. Zamiast edukowa膰 w temacie tolerancji, wprowadza ustawy 鈥 m贸wi臋 tutaj o orzeczeniu Trybuna艂u Konstytucyjnego z 2018 roku 鈥 kt贸re stwierdzaj膮, 偶e ka偶de dziecko ma prawo do mamy i taty rozumianych jako osoby r贸偶nej p艂ci. Tymczasem ka偶de dziecko powinno mie膰 prawo do bezpiecznego domu, a czy ten dom b臋d膮 tworzy膰 mama i tata, dwie mamy, wujek czy babcia i czy oni b臋d膮 zast臋pczy, adopcyjni czy biologiczni 鈥 to jest absolutnie drugorz臋dne.

Czy ktokolwiek z polskich polityk贸w bierze wed艂ug pani spraw臋 dzieci na powa偶nie?

Nasza obecna sytuacja jest efektem braku dzia艂a艅 wszystkich ekip rz膮dowych po 1989 roku. Na przyk艂ad koncepcja powo艂ania funkcji pracownika spo艂ecznego czy przedstawiciela dziecka, kt贸ry reprezentowa艂by jego stron臋 w post臋powaniu, nie pojawi艂a si臋 nigdy ani ze strony PiS-u, ani PO, ani SLD. Polskie dzieci nie maj膮 urz臋du ochrony swoich praw ani ustawy, kt贸ra by艂aby im bezpo艣rednio dedykowana.

Istnieje ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zast臋pczej oraz kodeks rodzinny i opieku艅czy 鈥 ju偶 po tytu艂ach wida膰, 偶e w centrum zainteresowania jest tutaj rodzina, a nie dziecko. Mamy konwencj臋 o prawach dziecka, ale jest to dokument mi臋dzynarodowy, a nie polski. Mamy wreszcie ustaw臋 o rzeczniku praw dziecka, kt贸ra opisuje jego obowi膮zki 鈥 dziecko jest u偶yte jedynie w formie przydawki, nie o nim jest dokument.

Co mia艂aby w takim razie opisywa膰 ustawa 鈥瀊ezpo艣rednio dedykowana dzieciom鈥?

Chodzi o dokument, kt贸ry traktowa艂by dzieci podmiotowo, nadawa艂 ramy naszemu podej艣ciu do nich i w spos贸b klarowny komunikowa艂 pewne zasady, chocia偶by prawo do wychowania w bezpiecznej rodzinie. Dotychczas nie uda艂o nam si臋 wypracowa膰 tego na poziomie 偶adnego dokumentu.

Nie traktujemy ich chyba jako pe艂noprawnych obywateli i obywatelek na wielu poziomach. Mam na my艣li chocia偶by rugowanie dzieci z przestrzeni publicznej. Wida膰 to za ka偶dym razem przy dyskusjach o karmieniu piersi膮, ale te偶 na przyk艂adzie 鈥瀖iejsc bez dzieci鈥, takich jak restauracje czy hotele.

Tak. Przede wszystkim dzieci s膮 coraz mniej interesuj膮cym zasobem dla ludzi z szeroko rozumianej klasy 艣redniej i 艣rodowisk, kt贸re nazwa艂abym opiniotw贸rczymi. Ograniczaj膮 przecie偶 wolno艣膰, ich wychowywanie wi膮偶e si臋 z wieloma wyrzeczeniami. Ponadto obecne pokolenie m艂odych doros艂ych z klasy 艣redniej jest bardzo mocno spsychologizowane, czyli wytrenowane w pog艂臋bianiu refleksji wobec siebie i swojego 偶ycia. To zasadniczo dobre zjawisko, natomiast jego efektem jest g艂臋boka niepewno艣膰 odno艣nie tego, czy w og贸le powinni艣my mie膰 dzieci, czy byliby艣my wystarczaj膮co dobrymi rodzicami. Na to sk艂ada si臋 wiele czynnik贸w, takich jak kryzys zdrowia psychicznego czy kwestie ekonomiczne i og贸lny brak poczucia stabilno艣ci. W ko艅cu dochodzimy do wniosku, 偶e w naszym przypadku najwi臋ksz膮 ochron膮 praw dziecka jest po prostu ich nieposiadanie. W efekcie w 艣rodowisku opiniotw贸rczym, kt贸re wyznacza map臋 temat贸w interesuj膮cych, kardynalnych czy po prostu wa偶nych, dzieci jest coraz mniej. Owszem, po艣wi臋camy uwag臋 tematowi rodzicielstwa, ale coraz trudniej jest nam odnie艣膰 si臋 do problem贸w samych dzieci, ich sytuacji i ich perspektywy.

Powiedzia艂a pani du偶o o z艂ej organizacji systemu 鈥 na ka偶dym poziomie. Z drugiej strony, tworz膮 go przecie偶 ludzie. Jak du偶e jest pole manewru dla rodzic贸w, aktywist贸w, prawnik贸w czy innych os贸b chc膮cych walczy膰 o dzieci. Czy system daje si臋 pokona膰?

Powiem co艣 niepopularnego. Uwa偶am, 偶e przestrze艅 na walk臋 o dzieci wbrew systemowi jest bardzo du偶a. Ale namawianie do niej ludzi jest na jakim艣 poziomie r贸wnocze艣nie g艂臋boko niemoralne.

Niemoralne?

Tak, poniewa偶 jest namawianiem do dania si臋 wydrenowa膰 systemowi, kt贸ry sam w sobie skonstruowany jest w spos贸b demoralizuj膮cy 鈥 na przyk艂ad bardzo szybko wypala osoby, kt贸re wchodz膮 w prac臋 ca艂ym sercem.

Ostatnio bardzo cz臋sto rozmawiam z pracownic膮 socjaln膮, kt贸ra po nocach zajmuje si臋 sprawami dzieci powierzonych. I z jednej strony, to oczywi艣cie wspaniale, ale jednocze艣nie godzina 22 w pi膮tek to czas, w kt贸rym powinna si臋 relaksowa膰. Tymczasem ona zobaczy艂a ju偶 luki w systemie, przejmuje si臋 nimi i teraz pr贸buje je za艂ata膰. Jest jednak pojedyncz膮, fizyczn膮, samotn膮 osob膮, kt贸ra te偶 ma ograniczenia w swojej sile i energii. Takie osoby s膮 dla dzieci bezcenne, ale wytrzymuj膮 rok, dwa, mo偶e trzy lata, a potem ko艅cz膮 ca艂kowicie wypalone albo z tak zwanym zespo艂em zm臋czenia wsp贸艂czuciem, bo w obszarach, o kt贸rych rozmawiamy, nie da si臋 dzia艂a膰 na automacie, bez emocji.

Ma艂o kto jest zdolny ponie艣膰 takie koszty. I nie jest to bynajmniej zarzut, raczej skonstatowanie faktu. Ostatecznie pragnienie, 偶eby sobie po prostu spokojnie 偶y膰, wydaje mi si臋 szeroko podzielane i dosy膰 normalne. 呕eby wykonywa膰 prac臋 dla dzieci w pieczy efektywnie i z empati膮, trzeba dzia艂a膰 w dobrze skonstruowanym systemie oferuj膮cym pomoc, a nie utrudniaj膮cym dzia艂anie.

A jednak na pocz膮tku powiedzia艂a pani, 偶e piecza jest zadaniem mo偶liwym do wplecenia w codzienno艣膰.

Nie odwo艂uj臋 tego, co m贸wi艂am na pocz膮tku, poniewa偶 piecza sk艂ada si臋 z grubsza z dw贸ch element贸w: z bezpo艣redniej opieki nad dzieckiem oraz z robienia tego w ramach pewnego systemu. Ten pierwszy element jest najcz臋艣ciej najbardziej gratyfikuj膮cy, bo sama czu艂a opieka i asystowanie dziecku w zdrowieniu s膮 niebywale uskrzydlaj膮ce. I daj膮 si臋 pogodzi膰 z nasz膮 codzienno艣ci膮, na og贸艂 zmieniaj膮c j膮 wr臋cz na lepsze. Ale drugim elementem jest w艂a艣nie bycie cz臋艣ci膮 systemu, bycie od niego zale偶nym. Dlatego nale偶y zdawa膰 sobie spraw臋, i偶 mo偶e zdarzy膰 si臋 tak, 偶e je艣li b臋dziemy chcieli ochroni膰 dziecko i jego interes, to trzeba b臋dzie p贸j艣膰 na wojn臋 z systemem.

Wiem, 偶e pewnie nie umiem 鈥瀞przeda膰鈥 pieczy, bo opowiadam o niej tyle strasznych rzeczy, a potem namawiam, 偶eby jednak spr贸bowa膰. Ale naprawd臋 g艂臋boko wierz臋, 偶e bycie rodzin膮 zast臋pcz膮 jest nieprawdopodobnie satysfakcjonuj膮ce, uskrzydlaj膮ce, 偶e jest to jedna z najlepszych profesji, misji, zawod贸w, powo艂a艅, dzia艂alno艣ci 鈥 mo偶na sobie tutaj wstawi膰 r贸偶ne okre艣lenia w zale偶no艣ci od tego, co nam jest bliskie. To jest po prostu ratowanie ludzi, a nie wiem, czy mo偶na robi膰 w 偶yciu co艣 wspanialszego. Dlatego naprawd臋 namawiam, 偶eby zostawa膰 rodzinami zast臋pczymi i ratowa膰 dzieci.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij