Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Pracownicze granice poznania

S┼éowa takie jak ÔÇ×pracodawcyÔÇŁ i ÔÇ×pracobiorcyÔÇŁ nie s─ů niewinne, bo silnie zabarwiaj─ů nasze postrzeganie ┼Ťwiata. Mamy wi─Öc hojne postacie, kt├│re ÔÇ×daj─ů prac─ÖÔÇŁ, i t┼éum postaci mniej lub bardziej roszczeniowych ÔÇô prac─Ö ÔÇ×bior─ůcychÔÇŁ. A przecie┼╝ ÔÇ×pracodawcaÔÇŁ nikomu ┼╝adnej pracy nie daje.┬á
Pracownicze granice poznania
ilustr.: Artur Blusiewicz

ÔÇ×Robota jest dla g┼éupich, a dla m─ůdrych jest pracaÔÇŁ ÔÇô tak dawno temu, na pocz─ůtku lat dziewi─Ö─çdziesi─ůtych XX wieku pewien stary robotnik przyucza┼é do zawodu nowoprzyj─Ötego koleg─Ö. Wtedy jeszcze nie przyj─ů┼é si─Ö na nowo stachanowski kult wsp├│┼ézawodnictwa pracy w wersji korporacyjno-ko┼éczingowej i tamten m┼éody robotnik m├│g┼é nauczy─ç si─Ö gdzie┼Ť klasowego instynktu samozachowawczego. Dzi┼Ť kultura robotnicza zamiera, tak samo jak specyficzny robotniczy j─Özyk, kt├│ry odzwierciedla┼é rzeczywisto┼Ť─ç widzian─ů oczyma ludzi pracy. To w┼éa┼Ťnie wyra┼╝one w j─Özyku spojrzenie na ┼Ťwiat powodowa┼éo, ┼╝e robotnicy wiedzieli, ┼╝e trzeba si─Ö organizowa─ç, bo umieli okre┼Ťli─ç swoj─ů role spo┼éeczn─ů i sw├│j spo┼éeczny interes. Wiedzieli┼Ťmy, ┼╝e nasza robota i praca to nie zawsze jest to samo, a s┼éowo ÔÇ×pracodawcaÔÇŁ, w znaczeniu w jakim jest dzi┼Ť u┼╝ywane, nie przesz┼éoby nam przez gard┼éo.

Dawno temu zak┼éad pracy by┼é zak┼éadem pracy, a jak kto┼Ť robi┼é prywatnie u prywaciarza, to robi┼é u prywaciarza, a nie ┼╝adnego ÔÇ×pracodawcyÔÇŁ. Ale co jest nie tak z tym ÔÇ×pracodawc─ůÔÇŁ? Czy to nie wszystko jedno, jak go nazwiemy? Czy to nie wszystko jedno, czy powiemy robota czy praca? Czy warto si─Ö tym w og├│le zajmowa─ç? A warto! Jak najbardziej! Jeszcze jak! Liberalni reformatorzy naszej gospodarki odnie┼Ťli sukces i postawili nas do k─ůta w┼éa┼Ťnie dlatego, ┼╝e si─Ö tym zaj─Öli. Ma┼éo tego. Swoj─ů wersj─Ö stosunk├│w pracy zapisali w Kodeksie Pracy. Je┼Ťli kto┼Ť si─Ö dzi┼Ť oburza na manipulacje przy s─ůdach czy Trybunale Konstytucyjnym, to co powinien powiedzie─ç na jawnie sprzeczny z rzeczywisto┼Ťci─ů ekonomiczn─ů ideologiczny zapis obrazu ┼Ťwiata widzianego z perspektywy tylko jednej ze stron stosunku pracy w jednym z najwa┼╝niejszych akt├│w prawnych dla ludno┼Ťci, w Kodeksie Pracy? Tymczasem ma┼éo kto protestowa┼é, kiedy kolejni reformatorzy, niestrudzenie realizuj─ůcy linie polityczn─ů Leszka Balcerowicza, walczyli jak lwy o zmian─Ö w Kodeksie Pracy poj─Öcia ÔÇ×zak┼éad pracyÔÇŁ na ÔÇ×pracodawcaÔÇŁ. Jak si─Ö dzi┼Ť okazuje, wiedzieli co robi─ů. Taki zapis spowodowa┼é, ┼╝e pracownik przesta┼é by─ç widziany jako cz┼éonek pewnej zorganizowanej spo┼éeczno┼Ťci i zosta┼é postawiony jako samodzielna jednostka wobec niepor├│wnywalnie silniejszego ÔÇ×pracodawcyÔÇŁ. Indywidualizacja i personalizacja podmiot├│w otworzy┼éa szeroko drzwi do tak zwanych um├│w cywilno prawnych, czyli ┼Ťmieci├│wek, samozatrudnienia i marginalizacji zrzesze┼ä pracowniczych, czyli do post─Öpuj─ůcego demonta┼╝u ochrony pracy i prawa pracy. I nikt si─Ö temu nie dziwi┼é, wszak stosunki pracy zacz─Öto widzie─ç jako osobist─ů relacj─Ö pomi─Ödzy pojedynczymi pracownikami a ÔÇ×pracodawc─ůÔÇŁ. Mo┼╝na powiedzie─ç jeszcze inaczej, prawo pracy si─Ö ÔÇ×sprywatyzowa┼éoÔÇŁ! Teraz to w drodze realizacji zasady swobody um├│w strony stosunku pracy, a wi─Öc pracownik i pracodawca, mia┼éy si─Ö ÔÇ×um├│wi─çÔÇŁ co do szczeg├│┼é├│w ÔÇ×zatrudnieniaÔÇŁ. A umow─Ö o prac─Ö zacz─Öto nazywa─ç kontraktem. KontraktÔÇŽ Tak! w┼éa┼Ťnie tak, bo s┼éowo to brzmia┼éo jak kontrakt mi─Ödzy przedsi─ÖbiorcamiÔÇŽ Poj─Öcie ze sfery formalnej. W ten spos├│b gin─ů┼é cz┼éowiek, ten ÔÇ×KowalskiÔÇŁ, ta ÔÇ×Iksi┼äskaÔÇŁ, kt├│ra pracowa┼éa z innymi, na rzecz spo┼éecze┼ästwa. Teraz mia┼éa kontrakt, negocjowa┼éa jego warunki, ÔÇ×utowarowi┼éa si─ÖÔÇŁ. Nie by┼éo ju┼╝ miejsca na cz┼éowieka. Praca sta┼éa si─Ö towarem.

Do roboty czy do pracy? A mo┼╝e na kontrakcie?

Z etymologicznego punktu widzenia ÔÇ×robotaÔÇŁ oznacza czynno┼Ťci przymusowe, wykonywane przez ludzi niezupe┼énie wolnych albo wr─Öcz niewolnik├│w. Na wschodzie s┼éowo ÔÇ×rabÔÇŁ oznacza niewolnika. St─ůd te┼╝ rosyjskie ÔÇ×rabotaÔÇŁ. Praca za┼Ť jest terminem oznaczaj─ůcym dzie┼éo, wykonawstwo, tw├│rczo┼Ť─ç. I ju┼╝ tu wida─ç zasadnicz─ů r├│┼╝nic─Ö. Robot─Ö si─Ö ÔÇ×odwalaÔÇŁ z konieczno┼Ťci, z ekonomicznego przymusu, robota oznacza dzia┼éania pozbawione element├│w wolnej woli, kontroli nad wykonywanym dzie┼éem i sprawczo┼Ťci, a wi─Öc odcz┼éowieczone. To s┼éowo samo w sobie zawiera elementy alienacji. Przywilej wykonywania pracy, czynno┼Ťci zinternalizowanych, wynikaj─ůcych z ch─Öci ich wykonywania, takich z kt├│rymi si─Ö uto┼╝samiamy, ma ci─ůgle, niestety, znacz─ůca mniejszo┼Ť─ç pracownik├│w najemnych.

Opr├│cz roboty, pracy, mo┼╝na jeszcze mie─ç kontrakt. Ale c├│┼╝ to takiego? To wymys┼é polskiej doktryny prawa pracy, kt├│ra, jak ju┼╝ wspominali┼Ťmy, w latach 90-tych ┼╝ywio┼éowo i ch─Ötnie rozpisywa┼éa si─Ö o kontraktach mened┼╝er├│w, lekarzy, odcinaj─ůc si─Ö od ┼Ťwiata pracy. W ten spos├│b praca zmienia si─Ö w ÔÇ×rob├│tkiÔÇŁ (nasze t┼éumaczenie gig economy), dorywcze i niezobowi─ůzuj─ůce. Traci swoj─ů szczeg├│lnie cenn─ů w┼éa┼Ťciwo┼Ť─ç, jak─ů jest nadawanie jednostce to┼╝samo┼Ťci w wi─Ökszej spo┼éeczno┼Ťci. Bo to w┼éa┼Ťnie mi─Ödzy innymi praca okre┼Ťla nasze miejsce w┬á┼Ťwiecie, w┼Ťr├│d innych ludzi. Brytyjska uczona Nancy Harding twierdzi wr─Öcz, ┼╝e┬ápraca jest elementem kondycji ludzkiej, ┼╝e to dzi─Öki pracy stajemy si─Ö w pe┼éni lud┼║mi. Pracuje si─Ö po┬áto, ┼╝eby┬áprze┼╝y─ç, ale┬átak┼╝e po┬áto, aby zaznaczy─ç swoj─ů obecno┼Ť─ç w┬á┼╝yciu w┼éasnym i innych. Tymczasem ÔÇ×rob├│tkiÔÇŁ sprawiaj─ů, ┼╝e ka┼╝dy pozostaje osobnym fragmentem, niewpisuj─ůcym si─Ö w ┼╝adn─ů wi─Öksz─ů ca┼éo┼Ť─ç. Dodajmy do tego fragmentaryzacj─Ö tre┼Ťci pracy, czyli zjawisko, kt├│re David Graeber okre┼Ťla mianem pracy bez sensu ÔÇô spos├│b organizacji pracy, kt├│ra sprawia, ┼╝e staje si─Ö ona wyrwana z kontekstu, nie pozwala na wykorzystanie wiedzy, umiej─Ötno┼Ťci, preferencji estetycznych. W efekcie praca staje si─Ö ┼║r├│d┼éem cierpienia: psychicznego, duchowego i cz─Östo tak┼╝e fizycznego.

Przedsi─Öbiorstwa korzystaj─ůce z takiej pracy staj─ů si─Ö fasadowe i cyniczne. Ich g┼é├│wnymi celami s─ů: tworzenie marki, maj─ůcej s┼éu┼╝y─ç do budowania pozycji na rynku, i kod├│w znacze┼ä, czyli g├│rnolotnie brzmi─ůcych misji i deklaracji etycznych, niemaj─ůcych ┼╝adnego pokrycia w ludzkim do┼Ťwiadczeniu. Mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e takie firmy odrywaj─ů si─Ö od┬á┼Ťwiata ludzkiego do┼Ťwiadczenia i┬áfunkcjonuj─ů wy┼é─ůcznie dla w┼éasnych cel├│w, g┼é├│wnie finansowych. Praca staje si─Ö dla nich ca┼ékowicie uprzedmiotowiona i pozbawiona jakichkolwiek innych warto┼Ťci ni┼╝ finansowe.

Kto komu daje prac─Ö?

J─Özyk jest bardzo wa┼╝ny ÔÇô jak twierdzi┼é Ludwig Wittgenstein wyznacza granice naszego poznania. Szczeg├│lnie wa┼╝ne s─ů zwroty, kt├│re definiuj─ů spo┼éeczn─ů wyobra┼║ni─Ö ÔÇô s─ů metaforami, lecz na co dzie┼ä tego nie zauwa┼╝amy, traktuj─ůc je dos┼éownie. Ameryka┼äski lingwista George Lackoff w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Don’t Think of an ElephantÔÇŁ pokazuje, w jaki spos├│b sformu┼éowania, has┼éa i frazy promowane przez przedstawicieli konserwatywnego kra┼äca spektrum politycznego wesz┼éy do codziennego u┼╝ycia i sta┼éy si─Ö nie tylko zwyk┼éym sposobem wyra┼╝ania wcale niejednoznacznych zjawisk, ale kluczem do popularnego rozpoznawania rzeczywisto┼Ťci. Wyra┼╝enia takie jak war on terror (wojna z terroryzmem) nie tylko powszechnie si─Ö przyj─Ö┼éy, ale wyznaczy┼éy wsp├│┼éczesnemu cz┼éowiekowi ramy rozumienia ┼Ťwiata, w kt├│rym ca┼éy czas odbywa si─Ö wojna ÔÇ×dobraÔÇŁ ze ÔÇ×z┼éemÔÇŁ, a wi─Öc przemoc jest usprawiedliwiona, a nawet po┼╝yteczna. Ten sam efekt zachodzi w j─Özyku dotycz─ůcym pracy. I tak, na przyk┼éad, mamy obecnie ┼Ťwiat, w kt├│rym wyst─Öpuj─ů ÔÇ×pracodawcyÔÇŁ i ÔÇ×pracobiorcyÔÇŁ. Nie s─ů to tylko niewinne s┼éowa, bo silnie zabarwiaj─ů nasze postrzeganie ┼Ťwiata. Po przedefiniowaniu j─Özyka mamy do czynienia z hojnymi, dobrodusznymi postaciami, kt├│re ÔÇ×daj─ů prac─ÖÔÇŁ, i z t┼éumem postaci mniej lub bardziej roszczeniowych ÔÇô prac─Ö ÔÇ×bior─ůcychÔÇŁ. A wszak jak si─Ö uczciwie sprawie przypatrze─ç, to wida─ç, ┼╝e ÔÇ×pracodawcaÔÇŁ nikomu ┼╝adnej pracy nie daje, ale jemu kto┼Ť t─Ö prac─Ö ┼Ťwiadczy, a on obracaj─ůc ni─ů dowolnie pod postaci─ů sprzedawanych towar├│w i us┼éug, osi─ůga zysk, p┼éac─ůc pracownikom (ÔÇ×pracobiorcomÔÇŁ) p┼éac─Ö robocz─ů, czyli w ekonomii klasycznej ÔÇô ekwiwalent si┼éy roboczej, kt├│r─ů pracownik zu┼╝y┼é w trakcie pracy na rzecz zatrudniaj─ůcego go podmiotu. Dlatego szwedzka lewica, w tym cz─Ö┼Ť─ç ruchu zwi─ůzkowego, pos┼éuguje si─Ö innymi terminami: arbetsk├Âpare (ÔÇ×praconabywcaÔÇŁ) i arbetss├Ąljare (ÔÇ×pracosprzedawcaÔÇŁ). Nabywca kupuje, sprzedawca sprzedaje dobro, jakim jest praca na rynku pracy. Takie uj─Öcie r├│wnie┼╝ powoduje utowarowienie pracy, ale w bardziej realistyczny spos├│b. R├│wnie┼╝ takich (pr├│cz ÔÇôdawca i ÔÇôbiorca) okre┼Ťle┼ä uczono na szwedzkich studiach zarz─ůdzania jedn─ů z wsp├│┼éautorek tego tekstu, gdy studiowa┼éa pod koniec ubieg┼éego wieku na Uniwersytecie w Lund. Inny przyk┼éad? W podobnym okresie, a┼╝ do po┼éowy lat dziewi─Ö─çdziesi─ůtych, w Polsce u┼╝ywano okre┼Ťle┼ä takich jak ÔÇ×zarz─ůdzanie personelemÔÇŁ lub ÔÇ×zarz─ůdzanie potencja┼éem spo┼éecznymÔÇŁ. Dehumanizuj─ůce poj─Öcie ÔÇ×zarz─ůdzanie zasobami ludzkimiÔÇŁ wesz┼éo na sta┼ée do polskiego s┼éownika p├│┼║niej i wyrugowa┼éo ze┼ä inne terminy, jednocze┼Ťnie zaszczepiaj─ůc wizj─Ö pracownik├│w jako bezosobowego elementu, takiego jak finanse czy surowce. A przecie┼╝ tak by─ç nie musi. Jeszcze nie tak dawno temu polska nauka zarz─ůdzania, firmowana przez takich luminarzy jak profesor Stefan Kwiatkowski, g┼éosi┼éa, ┼╝e lud┼║mi si─Ö kieruje, nie zarz─ůdza, poniewa┼╝ s─ů podmiotami, a zarz─ůdza─ç mo┼╝na jedynie zasobami. ÔÇ×Zarz─ůdzanie personelemÔÇŁ to by┼é skr├│t my┼Ťlowy, kt├│ry, po rozwini─Öciu, oznacza┼é tyle co ÔÇ×zarz─ůdzanie funkcj─ů personaln─ů przedsi─ÖbiorstwaÔÇŁ, czyli podsystemem zawieraj─ůcym w sobie potencja┼é ludzki, struktury, stanowiska pracy, strategie itd.

Dopiero p├│┼║niej rozpowszechni┼éa si─Ö m─Öcz─ůca i niezbyt inteligentna kalka z angielskiego, gdzie management oznacza zarz─ůdzanie, ale tak┼╝e ÔÇ×radzenie sobieÔÇŁ, ÔÇ×kontrolowanieÔÇŁ, ÔÇ×pos┼éugiwanie si─ÖÔÇŁ i szereg innych aktywno┼Ťci i umiej─Ötno┼Ťci. T┼éumaczenie wszystkiego jako ÔÇ×zarz─ůdzanieÔÇŁ jest b┼é─Ödem, wynikaj─ůcym w tym przypadku nie tylko z braku wiedzy, ale i z uwarunkowa┼ä instytucjonalnych. Dzi─Öki takiemu ÔÇ×mismanagementowiÔÇŁ j─Özyka polskiego r├│┼╝ne osoby mog┼éy zdobywa─ç stopnie i tytu┼éy oraz powa┼╝ne dochody z konsultingu za tak kuriozalny wk┼éad w wiedz─Ö i praktyk─Ö jak: zarz─ůdzanie sob─ů, zarz─ůdzanie talentem, zarz─ůdzanie relacjami, zarz─ůdzanie millenialsami, zarz─ůdzanie stresem, zarz─ůdzanie emocjami, zarz─ůdzanie pasj─ů, zarz─ůdzanie ambicj─ů, zarz─ůdzanie wiekiem, zarz─ůdzanie gniewem, a nawet zarz─ůdzanie ┼╝yciem. Wszystko to, niestety, przyk┼éady autentyczne i szanowane w ┼Ťrodowisku szk├│┼é biznesu. Jednocze┼Ťnie zdarzaj─ů si─Ö odrzucenia propozycji temat├│w badawczych, na przyk┼éad dotycz─ůcych ÔÇ×kierowania ┼Ťcie┼╝k─ů zawodow─ůÔÇŁ (akceptacja tematu dopiero po zmianie za ÔÇ×zarz─ůdzanie karier─ůÔÇŁ). Zarz─ůdzamy wi─Öc wszystkim co popadnie, stworzyli┼Ťmy z tego poj─Öcia gigantyczn─ů znaczeniow─ů Wie┼╝─Ö Babel, czyni─ůc tym samym wszystko zasobem, rzecz─ů, a tak┼╝e implikuj─ůc, ┼╝e inne poj─Öcia lansowane w tym samym czasie i r├│wnolegle z wszechzarz─ůdzaniem: efektywno┼Ť─ç, zysk, produktywno┼Ť─ç, dotycz─ů wszystkiego wok├│┼é nas. Tak┼╝e ludzi.

Tak zdefiniowany j─Özyk zarz─ůdzania przesi─ůkn─ů┼é r├│wnie┼╝ polskie prawo pracy, bezpo┼Ťredni─ů jego dydaktyk─Ö i nauk─Ö. Aby to dostrzec, wystarczy tylko pobie┼╝na lektura materia┼éu, jaki proponuje si─Ö na studiach prawniczych i studiach podyplomowych z zakresu prawa pracy. Mimo up┼éywu 30 lat od transformacji ci─ůgle, z uporem maniaka t┼éuczemy studentom do g┼é├│w o zarz─ůdzaniu zasobami ludzkimiÔÇŽ zatem czemu si─Ö dziwi─ç, ┼╝e potem pracodawcy ÔÇ×zarz─ůdzaj─ůÔÇŁ zasobami ludzkimi?

J─Özyk, praca, sprawczo┼Ť─ç

Nieprawdziwy obraz rzeczywisto┼Ťci implikuje interakcje stron stosunku pracy. Je┼Ťli obie strony godz─ů si─Ö na opis tej relacji, wedle kt├│rego zatrudniaj─ůcy ┼éaskawie daje prac─Ö, to zak┼éadamy, ┼╝e pracownik powinien by─ç za to wdzi─Öczny. Z tego wynikaj─ů kolejne mity o dobroczynnych celach biznesu. W┼éa┼Ťciwie w opinii publicznej rzadko wspomina si─Ö o tym, ┼╝e podstawowym celem biznesu jest zysk, pe┼éno za to czo┼éobitnych wypowiedzi o spo┼éecznej roli biznesu, kt├│ry nie my┼Ťli o niczym innym, jak tylko o tym, by dawa─ç prac─Ö. Trudno wi─Öc┬á pracownikowi nie p┼éon─ů─ç ze wstydu, kiedy jest ┼éajany za swoje roszczeniowe ┼╝─ůdania wobec swoich ÔÇ×dobroczy┼äc├│wÔÇŁ.

Nieprzekonanym do tego, ┼╝e warto dba─ç o to, by j─Özyk odzwierciedla┼é prawdziwy obraz rzeczywisto┼Ťci mo┼╝na zaproponowa─ç pewien eksperyment s┼éowny:

Skoro nie ma wi─Ökszej r├│┼╝nicy, kogo b─Ödziemy nazywa─ç ÔÇ×pracodawc─ůÔÇŁ, bo to tylko s┼éowo i tak si─Ö przyj─Ö┼éo, to nie ma te┼╝ ┼╝adnego problemu, ┼╝eby krwiopijc─Ö nazywa─ç krwiodawc─ů. Szczeg├│lnie dzi┼Ť, kiedy kapitalistyczna nowomowa osi─ůgn─Ö┼éa poziom Orwellowskiego roku 1984, nie posiadaj─ůc przy tym niemal ┼╝adnej powa┼╝niejszej konkurencji, kt├│r─ů mia┼éa wszak nowomowa komunistyczna, wa┼╝na jak nigdy jest walka o j─Özyk i prawd─Ö.┬á

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś