fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Powstanie, kt贸rego nie by艂o

Ruchy miejskie ponios艂y w Warszawie polityczn膮 kl臋sk臋, ale kl臋sk臋 ciekaw膮. Aktywi艣ci, dzia艂acze, pieniacze, anarchi艣ci, partyzanci miejscy, powsta艅cy 鈥 to niekt贸re spo艣r贸d okre艣le艅, kt贸re przewin臋艂y si臋 w opisach dzia艂a艅 stowarzyszenia Miasto jest Nasze i Porozumienia Ruch贸w Miejskich.

 

Ilustr.: Jan Libera

Ilustr.: Jan Libera


Tekstem Kamila Lipi艅skiego, redaktora „Kontaktu” i dzia艂acza Miasto Jest Nasze, z 27. numeru naszego kwartalnika pt. „Niema bieda”, rozpoczynamy cykl tekst贸w dotycz膮cych wzlot贸w i upadk贸w ruch贸w miejskich. W nast臋pnych wydaniach聽opublikujemy wywiady Arka Gruszczy艅skiego z Krzysztofem Nawratkiem, na temat ich spo艂ecznej bazy, oraz z Joann膮 Erbel, na temat praktycznych dylemat贸w, przed kt贸rymi stawa艂y podczas ostatnich wybor贸w samorz膮dowych. Zapraszamy do lektury!
***
Miasto jest Nasze, stowarzyszenie, kt贸rego by艂em aktywnym cz艂onkiem przez ostatni rok, zosta艂o za艂o偶one przez ludzi niezale偶nych od partyjnej polityki, chc膮cych realizowa膰 swoj膮 wizj臋 rozwoju miasta wsp贸lnie z mieszka艅cami i z my艣l膮 o mieszka艅cach. Te nie tak znowu ambitne cele, przy艣wiecaj膮ce przecie偶 wielu organizacjom pozarz膮dowym, postanowili艣my podj膮膰 w nowy spos贸b: zdobywaj膮c w艂adz臋. Na zebraniu za艂o偶ycielskim pi臋tna艣cie os贸b trze藕wo oceni艂o swoje szanse: celem mia艂a by膰 rada dzielnicy, a obszarem dzia艂ania 鈥 艢r贸dmie艣cie.
Pocz膮tki by艂y prza艣ne 鈥 w mniej lub bardziej spontaniczny, cz臋sto nieprzemy艣lany i nieuporz膮dkowany spos贸b uderzali艣my w denerwuj膮ce nas dzia艂ania Ratusza. Raczej ni偶 stowarzyszeniem, byli艣my grup膮 b艂azn贸w wyzywaj膮c膮 w艂adz臋 na pojedynek na 艣ledzie. Gdy PO zaprasza艂o w dniu referendum w sprawie odwo艂ania Hanny Gronkiewicz-Waltz do wybrania si臋 na grzybobranie, my przebrani za pani膮 prezydent rozdawali艣my kie艂bas臋 pod ratuszem, ironicznie zach臋caj膮c do nieg艂osowania. Gdy cz艂onek Kancelarii Prezydenta okre艣li艂 osoby popieraj膮ce referendum mianem 鈥瀞艂oik贸w鈥, wr臋czali艣my s艂oiki pracownikom Kancelarii. Gdy burmistrz Bemowa Jaros艂aw D膮browski sta艂 si臋 bohaterem afery korupcyjnej, obdarowali艣my go korytem. Dzia艂ania obliczone by艂y na o艣mieszenie przeciwnika oraz krzykliwe zwr贸cenie uwagi na problemy, obok kt贸rych nie chcieli艣my przechodzi膰 oboj臋tnie. Media opisywa艂y je przede wszystkim w kategoriach lokalnych kurioz贸w. Kilka miesi臋cy p贸藕niej akcja w obronie likwidowanego Kina Femina i proces z deweloperem Maciejem Marcinkowskim, specjalizuj膮cym si臋 w skupywaniu roszcze艅 do miejskich nieruchomo艣ci, pozwoli艂y stowarzyszeniu zyska膰 rozg艂os, a kampanii 鈥 poparcie wyborc贸w.
To, co wydarzy艂o si臋 po wyborach 鈥 wewn臋trzny konflikt z tr贸jk膮 radnych ze 艢r贸dmie艣cia, bezceremonialne odej艣cie radnej z Pragi P贸艂noc i po偶egnanie jednego z radnych z 呕oliborza 鈥 okaza艂o si臋 burz膮, kt贸r膮 przetrwali艣my jako sp贸jna, demokratyczna, aktywna organizacja, ale w zwi膮zku z kt贸r膮 na najbli偶sze cztery lata stracili艣my szans臋 na sprawowanie realnej w艂adzy jako formacja polityczna reprezentowana w radzie dzielnicy. Ten tekst nie ma charakteru rozliczenia z Miasto jest Nasze, kt贸re popieram i w kt贸rego dzia艂aniach wci膮偶 b臋d臋 uczestniczy艂. Mam szczer膮 nadziej臋, 偶e chocia偶 front burzowy si臋 oddali艂, to warszawskie niebo dalekie jest od sprzyjaj膮cego status quo rozpogodzenia, a gromy spo艂ecznego rozczarowania spadn膮 pr臋dzej czy p贸藕niej na g艂owy tych radnych, kt贸rzy wspi臋li si臋 bardzo wysoko po naszych plecach, a nast臋pnie odeszli bez po偶egnania. Spr贸buj臋 raczej w mniej lub bardziej socjologiczny spos贸b opowiedzie膰 o tym, co si臋 wydarzy艂o. Jest to dla mnie trudne, bo pozbawiony jestem komfortu stoj膮cego z boku obserwatora, ale mo偶e w艂a艣nie ze wzgl臋du na to zaanga偶owanie moje stanowisko warte jest uwagi.
Nie艣mia艂a apolityczno艣膰
Je偶eli Miasto jest Nasze rzeczywi艣cie cho膰 przez chwil臋 stanowi艂o now膮 jako艣膰, to pewnym dowodem na to by艂aby wielka rozmaito艣膰 krytyki i wytykanych jego tw贸rcom b艂臋d贸w. Spr贸buj臋 si臋 odnie艣膰 do dw贸ch najpowa偶niejszych moim zdaniem zarzut贸w: fa艂szywej apolityczno艣ci i elitarno艣ci, a raczej klasowego zaw艂aszczania miasta.
鈥濧ni w prawo, ani w lewo, tylko prosto do celu鈥 鈥 ruchy miejskie od pocz膮tku stara艂y si臋 unika膰 przypisania do lewicy czy prawicy. Przyci膮gn臋艂o to do naszego stowarzyszenia wiele os贸b po cz臋艣ci znudzonych starymi opowie艣ciami serwowanymi w mia艂kim sporze pomi臋dzy PO i PiS, a po cz臋艣ci zniesmaczonych 艣wiatopogl膮dowymi dyskusjami o t臋czy na placu Zbawiciela. Nawet jednak to populistyczne, ale 鈥 wyda艂oby si臋 鈥 zrozumia艂e has艂o by艂o przez zwolennik贸w i uczestnik贸w ruch贸w miejskich interpretowane na bardzo wiele sposob贸w: jako postulat przezwyci臋偶enia upartyjnienia samorz膮du, pr贸ba ukazania nieadekwatno艣ci podzia艂u lewica 鈥 prawica, zdystansowania si臋 od polityki to偶samo艣ci czy wreszcie opowiedzenia si臋 po stronie pragmatycznej postpolityki.
Czy administrowanie mo偶e by膰 realizowane bez zasadniczego okre艣lenia si臋 przez polityka w kategoriach lewica 鈥 prawica? Czy rzeczywi艣cie, jak chce Benjamin Barber, autor ksi膮偶ki 鈥濭dyby burmistrzowie rz膮dzili 艣wiatem鈥, polityka miejska koncentruje si臋 na realnych problemach i dlatego liderzy miast s膮 w艂adz膮 przysz艂o艣ci? Jestem g艂臋boko przekonany, 偶e nie. W odr贸偶nieniu od wielu moich przyjaci贸艂 uwa偶am, 偶e 艣cie偶ki rowerowe mog膮 i powinny by膰 鈥瀙rawicowe鈥 albo 鈥瀕ewicowe鈥, w zale偶no艣ci od tego, jak膮 rol臋 maj膮 odgrywa膰 w og贸lnej wizji rozwoju miasta, na jakie potrzeby spo艂eczne maj膮 odpowiada膰 i w jaki spos贸b s膮 konstruowane. 艢cie偶ka rowerowa, jak ka偶da interwencja w miejsk膮 tkank臋, zak艂ada na wst臋pie pewien wzorcowy, nawet je艣li zazwyczaj utopijny, kszta艂t relacji pomi臋dzy u偶ytkownikami przestrzeni miejskiej. Czy tak, czy inaczej zaaran偶ujemy te relacje, w d艂u偶szej perspektywie nie mo偶emy uchyli膰 si臋 od odpowiedzi na pytania zasadnicze, kt贸re klasycy z lewej i prawej strony sceny politycznej formu艂owali na potrzeby 鈥瀢ielkiej polityki鈥: r贸wno艣膰 albo hierarchia, swoboda albo porz膮dek, partycypacja albo merytokracja.
D艂ugo dyskutowali艣my w stowarzyszeniu o konieczno艣ci obrony polityki jako wa偶nej dziedziny 偶ycia, ale ostatecznie uznali艣my: 鈥濶ie da si臋 wygra膰 dw贸ch bitew naraz. Nie uratujemy miasta i polityczno艣ci za jednym zamachem. Dajmy sobie lepiej szans臋 w tych wyborach, skupmy si臋 na kampanii鈥. Mo偶na 艣mia艂o przyzna膰, 偶e odej艣cie od podzia艂u prawica 鈥 lewica mia艂o przede wszystkim znaczenie strategiczne, uwiarygodniaj膮ce antyestablishmentowy charakter stowarzyszenia Miasto jest Nasze. Pozwala艂o odci膮膰 si臋 od skompromitowanych stron i podkre艣li膰 艣wie偶o艣膰 tego, co robimy, a jednocze艣nie zach臋ca艂o obserwator贸w do lektury programu i zg艂臋biania naszych miejskich postulat贸w. Czy by艂o to zagranie potrzebne? O ile mog臋 ocenia膰 na podstawie efekt贸w agitacji ulicznej i wynik贸w wybor贸w, najwyra藕niej tak. Czy by艂o jednak moralne, czy nie oszukali艣my wyborc贸w, spychaj膮c na margines nasze, zr贸偶nicowane na szcz臋艣cie, pogl膮dy? Skuteczne i liczne dzia艂ania, kt贸re uda艂o nam si臋 podj膮膰 dzi臋ki temu 鈥瀔ompromisowi鈥, dawa艂y nadziej臋, 偶e podzia艂y uda si臋 przeskoczy膰. Stowarzyszenie chcia艂o i艣膰 鈥瀙rosto do celu鈥, stworzy膰 dla mieszka艅c贸w lepsze warunki 偶ycia w Warszawie. Nawet z perspektywy powyborczego rozstania z kilkorgiem radnych s膮dz臋, 偶e warto by艂o spr贸bowa膰, a przecie偶 ostatecznie popsuli艣my niewiele.
Jak w ka偶dej du偶ej organizacji, w Miasto jest Nasze pojawia艂y si臋 koterie i frakcje zwi膮zane z odmiennymi pogl膮dami politycznymi czy, cz臋艣ciej nawet, r贸偶nicami w stylu 偶ycia. Wewn臋trzne 鈥瀔onsultacje spo艂eczne鈥 鈥 rozmowy, k艂贸tnie i dyskusje 鈥 roz艂adowywa艂y wi臋kszo艣膰 napi臋膰. Wydaje mi si臋, 偶e przebieg konfliktu z radnymi, kt贸ry mia艂 charakter raczej trzyosobowej frondy ni偶 autentycznego roz艂amu MjN, pokazuje si艂臋 stowarzyszenia jako pewnej jedno艣ci. Radni Micha艂 Sas, Ewa Czerwi艅ska i Andrzej Kozicki, sprzeciwiaj膮c si臋 wybranemu zarz膮dowi i zawi膮zuj膮c na w艂asn膮 r臋k臋 koalicj臋 z PO, nie byli w stanie zbudowa膰 w organizacji najmniejszego nawet zaplecza aktywist贸w, kt贸rzy odeszliby razem z nimi.
Cho膰 鈥瀢iplerjugend鈥 鈥 jak sam okre艣li艂 Mateusza Siepielskiego, wprowadzonego przez t臋 tr贸jk臋 na stanowisko wiceburmistrza, Przemys艂aw Wipler 鈥 reprezentowa艂o do艣膰 jednorodne, konserwatywno-liberalne pogl膮dy polityczne, to nie one zadecydowa艂y o secesji. Podobnie jak wiele innych ruch贸w miejskich, MjN dopad艂o przekle艅stwo otwarto艣ci. Poniewa偶 zrzekli艣my si臋 ostrej selekcji cz艂onk贸w i dzia艂ali艣my w oparciu o kompromis, nie uda艂o si臋 stworzy膰 mechanizm贸w eliminuj膮cych najgro藕niejsze, fasadowo konserwatywne, ale w praktyce bezideowe ekstremum: ludzi ma艂ostkowych, nastawionych na karier臋, pieni膮dze i rozg艂os. Cho膰 s艂usznie oczekiwano od nas du偶o wi臋cej i trzeba przyzna膰, 偶e to oczekiwanie cz臋艣ciowo zawiedli艣my, to trudno nie zwr贸ci膰 uwagi na to, 偶e secesje 鈥瀝adnych bardzo zaradnych鈥, korzystaj膮cych z mandat贸w po to, aby zapewni膰 sobie wygodniejsz膮 przysz艂o艣膰 (niekoniecznie polityczn膮), dotkn臋艂y zar贸wno PiS we W艂ochach, jak i PO na Bemowie. Mog膮 zatem zosta膰 uznane za sta艂y, cho膰 smutny element warszawskiego krajobrazu po wyborczych bitwach.
Ilustr.: Jan Libera

Ilustr.: Jan Libera


Aktywista z klas膮
鈥濵i臋dzy nami, w kawiarenkach, w Ray-Banach i spodenkach, siedz膮 miejscy aktywi艣ci, niepoprawni optymi艣ci. Nieustannie w co艣 klikaj膮 i Facebooka przegl膮daj膮鈥 鈥 艣piewa艂 przed wyborami warszawski kabaret 鈥濸o偶ar w Burdelu鈥, 偶artuj膮c z ubioru, zachowania i gad偶et贸w przedstawicieli ruchu Miasto jest Nasze. Wi臋kszo艣膰 z nas raczej nie nosi Ray-Ban贸w i czas sp臋dza cz臋艣ciej w pracy ni偶 w kawiarni, ale desperackie pr贸by unikania prztyczk贸w satyryk贸w musz膮 wzbudza膰 nieufno艣膰. By膰 mo偶e styl charyzmatycznego lidera, Jana 艢piewaka, zacz膮艂 by膰 uto偶samiany ze stylem dzia艂acza zaanga偶owanego w sprawy miejskie. Tak czy inaczej, pomi臋dzy aktywist膮 a modnym warszawiakiem stan膮艂 znak r贸wno艣ci.
Nazywanie naszych dzia艂a艅 鈥瀙owstaniem hipster贸w鈥 sk艂ania艂o przeciwnik贸w, zw艂aszcza lewicuj膮cych, do stawiania nam zarzutu znacznie powa偶niejszego: uto偶samiania nas z oderwan膮 od 鈥瀙rawdziwego spo艂ecze艅stwa鈥 elitk膮, kt贸ra po cz臋艣ci z nud贸w, po cz臋艣ci klasowo zdeterminowana, kompromituje has艂o rewolucji, forsuj膮c niepotrzebne nizinom spo艂ecznym i 鈥瀗ieznane ludowi鈥 rozwi膮zania. Warto si臋 jednak zastanowi膰 nad tym, czy 艣wiadome granie podczas kampanii kolorow膮 etykiet膮 鈥瀐ipstera鈥, nieco na si艂臋 przyklejan膮 aktywistom przez 艣wiat dziennikarski, nie mia艂o przypadkiem swoich dobrych stron. Rozg艂os i skojarzenie zaanga偶owania spo艂ecznego z zamo偶n膮 klas膮 艣redni膮 mog艂y pom贸c w przedostaniu si臋 przekazu ruch贸w miejskich do masowych medi贸w. Niez艂e wyniki MjN w dzielnicach i 偶yczliwy odbi贸r podczas ulicznej agitacji pokaza艂y te偶, 偶e albo niezwykle skutecznie zmanipulowali艣my mn贸stwo ludzi, albo klasy ni偶sze nie s膮 tak prostymi tworami, jakimi chcieliby je widzie膰 ich lewicowi rzecznicy. Mo偶na z艂o艣liwie zauwa偶y膰, 偶e nawet je艣li z naszych propozycji wiele os贸b nie b臋dzie mog艂o skorzysta膰, to chcia艂yby one o nich marzy膰.
Poniewa偶 termin 鈥瀐ipster鈥 sta艂 si臋 tak pojemny, 偶e mo偶na opisywa膰 przy jego pomocy bardzo r贸偶ne grupy spo艂eczne, zaw臋偶臋 tutaj jego znaczenie i b臋d臋 okre艣la艂 nim m艂odego przedstawiciela lub przedstawicielk臋 wy偶szej klasy 艣redniej z pewnym odziedziczonym kapita艂em kulturowym, spo艂ecznym i ekonomicznym. W tym sensie MjN by艂o stowarzyszeniem 鈥瀐ipster贸w鈥. Kapita艂 kulturowy pozwala na zdystansowanie si臋 od panuj膮cej polityki miejskiej w spos贸b bardziej niestandardowy i przekonuj膮cy ni偶 bojkot czy eskapizm. Kapita艂 spo艂eczny, rozumiany przeze mnie jako wytykane cz艂onkom MjN znajomo艣ci w mediach klasycznych i spo艂eczno艣ciowych, drukarniach i w 艣wiecie polityki, to dla organizacji pozbawionej 艣rodk贸w fundament dzia艂ania. Kapita艂 ekonomiczny umo偶liwia wykwalifikowanym cz艂onkom stowarzyszenia po艣wi臋cenie czasu na bezp艂atn膮 prac臋, bez kt贸rej trudno by艂oby dzia艂a膰 nawet w eterze. 鈥濰ipstersko艣膰鈥, styl 偶ycia tej klasy, i wynikaj膮ca z niej trudna do przezwyci臋偶enia hermetyczno艣膰 ruch贸w miejskich mog膮 by膰 smutnym produktem ubocznym, bez tego jednak cz艂onkom Miasto jest Nasze ani jakiejkolwiek innej organizacji miejskiej nie uda艂oby si臋 wyj艣膰 poza zaczarowany 艣wiat Facebooka i kawiarni.
Ilustr.: Jan Libera

Ilustr;: Jan Libera


Miejscy partyzanci 偶膮daj膮 amunicji
Pomimo wspomnianych zasob贸w praca, kt贸r膮 musia艂y wykona膰 tak偶e mniej rozpoznawalne medialnie osoby, takie jak 艁ukasz Fiszer, Zofia Go艅da czy szefowie sztabu Hubert Matysiak i Karol Perkowski, by艂a tytaniczna. Ruchy miejskie by艂y najpierw lekcewa偶one i upupiane, potem atakowane s膮downie i medialnie. Nie z jak膮艣 szczeg贸ln膮 niech臋ci膮, tylko raczej z ojcowskim poczuciem moralnej wy偶szo艣ci i ch臋ci膮 wskazania nam w艂a艣ciwej drogi albo raczej miejsca w szeregu. Przez pierwsze p贸艂 roku w wi臋kszo艣ci artyku艂贸w o naszych akcjach nazw臋 stowarzyszenia zast臋powa艂y r贸偶ne, barwne 鈥瀍ufemizmy鈥, takie jak 鈥瀖iejscy aktywi艣ci鈥, 鈥瀞po艂ecznicy鈥 czy 鈥瀌zia艂acze鈥. Trudno by艂o si臋 oprze膰 wra偶eniu, 偶e wszystko dzieje zgodnie si臋 ze starym schematem Gandhiego: 鈥濶ajpierw ci臋 ignoruj膮, potem wy艣miewaj膮, na koniec chc膮 ci臋 zniszczy膰. Potem wygrywasz鈥. Gdy sytuacja zacz臋艂a zmienia膰 si臋 na nasz膮 korzy艣膰, na sto dni przed wyborami otrzymywali艣my z rozmaitych stron potoki bardzo ciep艂ych s艂贸w, z kt贸rymi zupe艂nie nie wiedzieli艣my, co zrobi膰. Mieli艣my ochot臋 wywiesi膰 ironiczny baner 鈥炁寄卍amy amunicji鈥. Dobrym przyk艂adem mo偶e by膰 m贸j znajomy aktywista miejski, publicysta 鈥濳ultury Liberalnej鈥 Wojciech Kacperski, kt贸ry w swoim artykule oceniaj膮cym ruchy miejskie deklarowa艂, 偶e 鈥瀙oczeka, co dalej z tego wyniknie鈥. Si艂膮 stowarzyszenia Miasto jest Nasze by艂o zebranie ludzi, kt贸rzy chcieli dzia艂a膰, a nie patrze膰 na degeneracj臋 Warszawy. Tymczasem sta艂y za nami dziesi膮tki os贸b, ale wszystkie na jednej nodze, cynicznie oczekuj膮c na rezultat naszych dzia艂a艅.
Gdy zacz臋to m贸wi膰 o szansach ruch贸w miejskich, pojawi艂o si臋 mn贸stwo oczekiwa艅, kt贸re powinny zosta膰 przez nie spe艂nione, a 鈥瀍ksperci od miasta鈥 wyszli z ukrycia, ci膮gn膮c za sob膮 d艂ugie listy zada艅. Lewica zarzuca艂a nam reprezentowanie interesu zamo偶nej klasy 艣redniej, prawica 鈥 kryptolewicowo艣膰, a wszyscy 鈥 brak profesjonalizmu. Byli艣my zbyt otwarci 鈥 bo realizowali艣my postulat 鈥瀢puszczaj wszystkich鈥, albo zbyt zamkni臋ci, bo eliminowali艣my ekstrema. Dlatego odniesionego sukcesu nie spodziewali si臋 nawet organizacyjni fanatycy. Nie oczekiwa艂a go tak偶e prasowa widownia. Niespodziewany sukces sta艂 si臋 znacznie wi臋kszym wydarzeniem, ni偶 na to zas艂ugiwa艂, bior膮c pod uwag臋 stosunkowo niewielk膮 rzeczywist膮 w艂adz臋, kt贸ra mog艂a przypa艣膰 nam w udziale. Mimo to powyborcza prasa w owczym p臋dzie entuzjazmu w艂o偶y艂a nam, k膮艣liwie przygotowany dla nas wcze艣niej przez kabaret 鈥濸o偶ar w Burdelu鈥, he艂m powsta艅ca, kt贸ry ma znie艣膰 warszawskie niesprawiedliwo艣ci, 鈥瀞iekierk膮 pogoni膰 z艂odziei鈥, a nast臋pnie zbudowa膰 w 艢r贸dmie艣ciu zachodni膮 Europ臋. Niestety, he艂m opad艂 nam na oczy: dzia艂acze, kt贸rzy ochoczo go przyj臋li, wydawali si臋 zapomina膰 o tym, 偶e prawdziwa walka b臋dzie si臋 toczy膰 nie na torze turniejowym, ale w politycznej szatni 鈥 na no偶e.
Dla mnie wszystkie wypowiadane w ostatnim roku gor膮ce s艂owa moich przyjaci贸艂 z MjN o tym, 偶e nareszcie 鈥瀝obimy rewolucj臋鈥, zawsze nios艂y ze sob膮 jak膮艣 pustk臋 i niedopowiedzenie. Bo te偶 od pocz膮tku o 偶adnych 鈥瀖iejskich rewolucjach鈥 i wywr贸ceniu prze偶artych korupcj膮 mechanizm贸w rz膮dzenia stolic膮 nie mog艂o by膰 mowy 鈥 nie mieli艣my amunicji, a dost臋p do medi贸w nie wystarcza艂. Co najwy偶ej mogli艣my oferowa膰 przesuni臋cie akcent贸w 鈥 chcieli艣my, by istniej膮ce ju偶 dobre mechanizmy, takie jak konsultacje spo艂eczne, zosta艂y umieszczone w centrum polityki. W miejskim tr贸jk膮cie Administracja 鈥 Biznes 鈥 Mieszka艅cy, w kt贸rym najwi臋ksze formacje polityczne od lat wytrwale przeci膮gaj膮 lin臋 pomi臋dzy pierwszymi dwoma wierzcho艂kami, ustawiali艣my si臋 bli偶ej trzeciego, proponuj膮c partycypacj臋 jako zasad臋 planowania przestrzeni. To wa偶ne, ale nie rewolucyjne. Najlepszym tego przyk艂adem jest program MjN: nie zawiera on niczego, co nie mog艂oby zosta膰 zrealizowane na bardzo podstawowym szczeblu administracji. Rewolucja jest totaln膮 zmian膮 spo艂eczn膮, dlatego wol臋 my艣le膰, przynajmniej na poziomie j臋zykowym, 偶e po prostu robili艣my dobr膮 robot臋.
Seryjna reanimacja
Dlaczego ludzie w og贸le na nas zag艂osowali? Alchemia wyborczego oczekiwania, zamieniaj膮ca iskierki nadziei w pochodnie, od kt贸rych mog艂yby si臋 zaj膮膰 niekt贸re co bardziej skompromitowane pomieszczenia warszawskiego ratusza, nie pomaga w szukaniu odpowiedzi. Sumienie osoby pr贸buj膮cej zosta膰 socjologiem ka偶e mi zamilcze膰 鈥 bez wymagaj膮cych specjalistycznej wiedzy i czasu bada艅 nie mog臋 mie膰 o tym poj臋cia. Jeste艣my skazani na domys艂y 鈥 chcia艂bym, aby to samo przekonanie mia艂o z ty艂u g艂owy gremium chirurg贸w i chirur偶ek tkanki spo艂ecznej, gdy na podstawie swoich po艣piesznych wiwisekcji kre艣li wybitne analizy, w kt贸rych los ruch贸w miejskich w Warszawie jest dowodem na taki czy inny makrotrend. Je偶eli stara艂bym si臋 okre艣li膰, jakim 鈥瀦jawiskiem spo艂ecznym鈥 by艂o i jest Miasto jest Nasze, to tylko na podstawie do艣wiadczenia ulicznej agitacji, kt贸re pozwala艂o szybko zobaczy膰, kt贸re tematy 鈥瀋hwytaj膮鈥, a kt贸re s膮 ludziom oboj臋tne.
Mo偶na powiedzie膰, 偶e spodobali艣my si臋 na mie艣cie. W 艣wiecie gasn膮cych politycznych uniwersali贸w popularne wcze艣niej ostrze 鈥瀔rytyki etycznej鈥, odwo艂uj膮cej si臋 do warto艣ci wyznawanych przez wsp贸lnot臋, t臋pi si臋 z dnia na dzie艅. Dlatego organizacje podwa偶aj膮ce zastany porz膮dek, kt贸re chc膮 by膰 skuteczne, musz膮 stosowa膰 鈥瀔rytyk臋 estetyczn膮鈥, odrzuca膰 to, co og贸lne, z pozycji tego, co wyj膮tkowe. 鈥濳rytyka estetyczna鈥, termin ukuty przez Scotta Lasha, dzia艂a przez apelowanie do osobistych wzrusze艅, gust贸w, styl贸w 偶ycia i praktyk spo艂ecznych. 鈥濳rytyka etyczna鈥 mo偶e na przyk艂ad odrzuci膰 T臋cz臋 jako symbol rewolucji obyczajowej, ale 鈥瀔rytyka estetyczna鈥 b臋dzie raczej m贸wi膰 o jej wygl膮dzie, d艂ugim czasie ekspozycji, braku udzia艂u mieszka艅c贸w w decyzji o jej postawieniu. Mieszka艅cy popr膮 budow臋 Domu Kultury w Kinie T臋cza nie ze wzgl臋du na 鈥瀍tyczn膮鈥 uniwersaln膮 warto艣膰 kultury, lecz na 鈥瀍stetyczne鈥 warto艣ci w艂asnych wspomnie艅 z dzieci艅stwa czy sp贸jno艣ci projektu Domu Kultury z ich ulubionymi praktykami kulturowymi. Nieprzypadkowo temat reklam w miejscach publicznych zyska艂 w艣r贸d ruch贸w miejskich olbrzymi膮 popularno艣膰. Do takich postulat贸w mo偶na si臋 podczas rozmowy z agituj膮cym aktywist膮 艂atwo i wygodnie odnie艣膰, bez konieczno艣ci wypowiadania metafizycznych s膮d贸w. Konstruktywna 鈥瀔rytyka etyczna鈥 proponuje nowe uniwersalia i zmian臋 systemu warto艣ci. Konstruktywna 鈥瀔rytyka estetyczna鈥 promuje jedynie nowe praktyki kulturowe, jest wi臋c 艂atwiejsza do zaakceptowania przez osoby podchodz膮ce z dystansem do nowych formu艂 politycznych.
Polityka miejska ch臋tniej ch艂onie 鈥瀔rytyk臋 estetyczn膮鈥, bo w mie艣cie tak膮 鈥瀙olityczn膮 mod臋鈥 艂atwiej ogra膰, mo偶na te偶 bezpo艣rednio odnosi膰 si臋 do konkretnych miejsc i zachowa艅, kt贸re chce si臋 wspiera膰 lub zwalcza膰. W polityce krajowej 鈥瀔rytyka etyczna鈥 trzyma si臋 mocno, bo konieczne jest mobilizowanie szerokich rzesz ludzi, kt贸rych na co dzie艅 艂膮czy bardzo niewiele, wi臋c odnoszenie si臋 do jednostkowych praktyk i prze偶y膰 jest znacznie trudniejsze. Kontestacyjna postawa ruch贸w miejskich oraz proponowana przez nie estetyka miejska by艂a zwi膮zana jednocze艣nie z zaanga偶owaniem i dystansem wobec g艂贸wnych opowie艣ci o ambitnej, bezwzgl臋dnej modernizacji i zachowawczej, chroni膮cej tradycj臋 polityce historycznej. Protest polityczny, wykorzystuj膮cy 鈥瀔rytyk臋 estetyczn膮鈥, mo偶e sta膰 si臋 uznan膮 praktyk膮 spo艂eczn膮, ale nie rewolucyjnym odrzuceniem porz膮dku, a ju偶 na pewno nie etycznym 鈥瀙owstaniem鈥. Chocia偶 odczuwam sentyment do konaj膮cej polityki etycznej, to mam nadziej臋, 偶e przynajmniej te estetyczne protesty, kt贸rymi stowarzyszenia takie jak Miasto jest Nasze rozbudzaj膮 miasta kwarta艂 po kwartale, b臋d膮 now膮 si艂膮, kt贸ra pozwoli zmienionej w zarz膮dzanie polityce na prawdziwy powr贸t do 偶ycia. Obawiam si臋, 偶e nasz przyk艂ad pokaza艂, 偶e do takiej pr贸by reanimacji trzeba b臋dzie podchodzi膰 wielokrotnie. Je偶eli chcemy, aby kolejne pr贸by by艂y bardziej owocne, to zamiast o zwyci臋stwie nowego j臋zyka polityki miejskiej czy o nowej, pi臋knej, martyrologicznej kl臋sce w walce o Warszaw臋, m贸wmy lepiej o okupionym ci臋偶kimi, obustronnymi stratami remisie 鈥 bo w zrywach ruch贸w miejskich zamiast powsta艅czej tr膮bki cz臋艣ciej b臋dzie mo偶na us艂ysze膰 j臋ki umieraj膮cej postpolityki, wij膮cej si臋 w pustych, przeciekaj膮cych tunelach drugiej linii metra.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy 艣rodowisko zaanga偶owane w walk臋 z podzia艂ami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi臋ki Waszemu wsparciu!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij