Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Porowska: Pomoc bez przemocy

Przysz┼éo do nas dw├│ch pan├│w spod Mostu ┼Üwi─Ötokrzyskiego. Jeden z nich nie chcia┼é zosta─ç. ÔÇ×Bo ja mam wszyÔÇŁ ÔÇô powtarza┼é. Bardzo si─Ö ba┼é i wstydzi┼é. Jedyne, co mog┼éam zrobi─ç, to po prostu stan─ů─ç ko┼éo niego i go przytuli─ç.
Porowska: Pomoc bez przemocy
ilustr.: Zofia Rogula

Z Adrian─ů Porowsk─ů rozmawiaj─ů Kamil Lipi┼äski i Misza Tomaszewski.

Kim jest bezdomny?

Wielu ludziom wydaje si─Ö, ┼╝e bezdomny to kto┼Ť, kto mieszka na Dworcu Centralnym. Kto ma reklam├│wki na nogach i du┼╝o pakunk├│w. Kto jest brudny, ┼Ťmierdz─ůcy, zawszawiony. Kr├│tko m├│wi─ůc, kiedy my┼Ťlimy o bezdomno┼Ťci, mamy zazwyczaj przed oczami zapuszczonego kloszarda.

Niestety, to samo wyobra┼╝enie nadaje kszta┼ét pomocy, kt├│r─ů adresujemy do os├│b bezdomnych. S─ůdzimy, ┼╝e powinny one mie─ç co je┼Ť─ç, mie─ç gdzie spa─ç, mie─ç w co si─Ö ubra─ç i w zasadzie tyle. Problem polega na tym, ┼╝e bezdomno┼Ť─ç to co┼Ť wi─Öcej. ┼╗e to tak┼╝e brak godnej pracy, brak relacji spo┼éecznych, brak poczucia w┼éasnej warto┼Ťci. Nasze pomaganie ko┼äczy si─Ö jednak na jad┼éodajniach i noclegowniach. Zreszt─ů dobre i to, bo w wielu mniejszych miejscowo┼Ťciach nawet tego brakuje.

Jak ÔÇ×zwyk┼éy cz┼éowiekÔÇŁ staje si─Ö bezdomny?

Nie ma regu┼éy. Czasem chodzi o nakr─Öcaj─ůc─ů si─Ö latami spiral─Ö d┼éug├│w, a czasem wystarczy rozw├│d. Zazwyczaj kobieta zostaje wtedy z dzie─çmi, a m─Ö┼╝czyzna odchodzi. Bywa i tak, ┼╝e cz┼éowiek po kilku latach przyje┼╝d┼╝a z zagranicy, ale okazuje si─Ö, ┼╝e nie ma dok─ůd wraca─ç. Dzieci go nie poznaj─ů, ┼╝ona nie wytrzymuje z nim pod jednym dachem, a on nie daje sobie z tym wszystkim rady. Najpierw co┼Ť wynajmuje, potem mieszka k─ůtem u kolegi, na ko┼äcu l─ůduje na ulicy.

W kt├│rym momencie zaczyna si─Ö jego bezdomno┼Ť─ç?

Dobre pytanie. Przeprowadzaj─ůc wywiady z panami, kt├│rzy zg┼éaszaj─ů si─Ö do naszego o┼Ťrodka, pytamy ich, od kiedy s─ů osobami bezdomnymi. Jeden m├│wi, ┼╝e od wczoraj. W toku rozmowy okazuje si─Ö, ┼╝e od dziesi─Öciu lat pomieszkuje w hotelach robotniczych, ┼╝e co┼Ť tam czasem wynajmie, ┼╝e zdarza mu si─Ö sypia─ç w schronisku. Za osob─Ö bezdomn─ů uzna┼é si─Ö jednak dopiero wtedy, kiedy musia┼é i┼Ť─ç na dworzec. Inny ma poczucie, ┼╝e jest bezdomny od dwudziestu lat, bo wychowa┼é si─Ö w domu dziecka. Jeszcze inny twierdzi, ┼╝e w og├│le nie jest bezdomny, bo mieszka przecie┼╝ w schronisku, a nie na ulicy. Dla ka┼╝dego z nich bezdomno┼Ť─ç oznacza co┼Ť zupe┼énie innego.

Zreszt─ů ma┼éo kto powiedzia┼éby chyba o sobie, ┼╝e jest osob─ů bezdomn─ů.

Powiem wi─Öcej: mam tu ca┼éy dom pe┼ény os├│b niebezdomnych. Co chwila s┼éysz─Ö: ÔÇ×Wie pani, jacy oni s─ů. Ja nie, ale ca┼éa resztaÔÇŽÔÇŁ.

Panowie mieszkaj─ůcy w moim pensjonacie s─ů┬ádok┼éadnie tacy sami jak moi s─ůsiedzi z bloku. Przecie┼╝ nie tak dawno oni te┼╝ mieszkali w jakim┼Ť bloku. Niekt├│rzy z nich oburzaj─ů si─Ö na mnie, kiedy m├│wi─Ö, ┼╝e nie ma czego┼Ť takiego jak bezdomno┼Ť─ç z wyboru. ÔÇ×Jak to nie ma? A ja?ÔÇŁ. ÔÇ×Pan jest bezdomny z wyboru?ÔÇŁ ÔÇô pytam. ÔÇ×Tak, prosz─Ö pani, bo jak ┼╝ona zacz─Ö┼éa mnie wyzywa─ç, to ja si─Ö wyprowadzi┼éem z domuÔÇŁ. ÔÇ×No i co? Podoba si─Ö panu bezdomno┼Ť─ç?ÔÇŁ ÔÇ×NieÔÇŁ. ÔÇ×Chce pan mie─ç mieszkanie?ÔÇŁ ÔÇ×TakÔÇŁ. ÔÇ×To wybra┼é pan bezdomno┼Ť─ç czy nie?ÔÇŁ. On wybra┼é j─ů tylko jako spos├│b na przetrwanie jakiego┼Ť┬ákryzysu.

Ludzie my┼Ťl─ů, ┼╝e je┼Ťli kto┼Ť nie chce i┼Ť─ç do schroniska, to znaczy, ┼╝e wybra┼é bezdomno┼Ť─ç. A on wybra┼é tylko spanie na klatce schodowej. Wystarczy wys┼éucha─ç opowie┼Ťci jednej czy drugiej osoby bezdomnej, ┼╝eby zrozumie─ç, ┼╝e w tym wszystkim mo┼╝e tak naprawd─Ö chodzi o ucieczk─Ö przed r├│┼╝nymi formami przemocy.

Na przyk┼éad?

Osobom przebywaj─ůcym w schronisku stawia si─Ö bardzo wysokie wymagania: spanie w wieloosobowej sali, przestrzeganie regulaminu, nieko┼äcz─ůce si─Ö prace na rzecz o┼Ťrodka. Albo przeciwnie, nie prowadzi si─Ö z my┼Ťl─ů o nich ┼╝adnego programu aktywizacji zawodowej. Je┼Ťli kto┼Ť jest dobrym kucharzem, wsi─ůka w struktur─Ö schroniska. Znam ┼╝yciorysy ludzi, kt├│rzy w ten spos├│b utkn─Öli ju┼╝ na zawsze. Znam te┼╝ takich, kt├│rzy mieszkaj─ů pod go┼éym niebem, byle unikn─ů─ç rozdzielenia z partnerem lub partnerk─ů (w stolicy nie ma ani jednego schroniska rodzinnego). Nie wspominaj─ůc ju┼╝ o tym, ┼╝e s─ů miejsca, w kt├│rych po prostu strach przebywa─ç: zapluskwione, niedoinwestowane, niezaopiekowane. Bardzo cz─Östo dochodzi w nich do akt├│w przemocy. Ich mieszka┼äcy z l─Öku przed kradzie┼╝─ů ┼Ťpi─ů na przyk┼éad w pe┼énym umundurowaniu. To te┼╝ jest przemoc. Pod┼ée pomaganie jest przemoc─ů.

Ile bezdomnych os├│b mieszka na terenie Warszawy?

Ministerstwo doliczy┼éo si─Ö dw├│ch i p├│┼é tysi─ůca. Wszyscy jednak doskonale wiemy, ┼╝e jest ich przynajmniej trzy razy wi─Öcej. Nie spos├│b policzy─ç┬áos├│b przebywaj─ůcych w miejscach niemieszkalnych w ci─ůgu jednej nocy. Je┼Ťli kto┼Ť akurat poszed┼é do jad┼éodajni, na skup z┼éomu albo na klatk─Ö schodow─ů, to s┼éu┼╝by go nie zasta┼éy. Nasz streetworker pr├│buje nieraz namierzy─ç kogo┼Ť przez dwa tygodnie, a ta osoba ci─ůgle mu umyka, bo ma swoje sprawy. Skoro za┼Ť nie wiemy, ile jest os├│b bezdomnych ÔÇô ile kobiet, ilu m─Ö┼╝czyzn, ilu m┼éodych, ilu starych ÔÇô to jak mamy projektowa─ç┬ádla nich infrastruktur─Ö?

Od czego nale┼╝a┼éoby zacz─ů─ç?

Od zbudowania relacji opartych na zaufaniu. Dopiero wtedy osi─ůgamy poziom minimum. Dalej s─ů ┼éa┼║nia, jad┼éodajnia, noclegownia. W tych miejscach, nie licz─ůc os├│b udzielaj─ůcych interwencyjnej pomocy, powinni pracowa─ç psycholodzy i psychiatrzy, kt├│rzy byliby w stanie oceni─ç, czy dany cz┼éowiek wymaga pomocy farmakologicznej lub szpitalnej. Bo przecie┼╝ wcale nie jest powiedziane, ┼╝e ka┼╝dy bezdomny powinien trafi─ç do schroniska. Wiele os├│b potrzebuje tylko tego, ┼╝eby dop┼éaci─ç im do czynszu. St─ůd pomys┼é na mieszkania treningowe: dogadujemy dw├│ch lub trzech pan├│w, wynajmujemy mieszkanie na prywatnym rynku, a nast─Öpnie im je podnajmujemy. Takie programy mieszkaniowe powinny docelowo zast─ůpi─ç system schroniskowo-noclegowy.

Jaki jest wi─Öc sens budowania noclegowni?

Gdybym to ja mia┼éa o tym decydowa─ç, najch─Ötniej pomin─Ö┼éabym poziom schronisk i inwestowa┼éa tylko w mieszkania treningowe. Zawsze pozostanie jednak grupa os├│b, kt├│ra w pewnym momencie b─Ödzie potrzebowa┼éa interwencyjnej pomocy. Ale je┼Ťli ograniczymy si─Ö w naszych dzia┼éaniach wy┼é─ůcznie do podtrzymywania biologicznych funkcji ┼╝yciowych os├│b bezdomnych, to doprowadzimy do sytuacji, w kt├│rej b─Öd─ů one traktowane przez instytucje pomocowe w okrutny spos├│b. B─Öd─ů spychane przez pracownik├│w o┼Ťrodk├│w pomocy spo┼éecznej, przez stra┼╝nik├│w miejskich, przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie schronisk i noclegowniÔÇŽ

Co to znaczy, ┼╝e b─Öd─ů ÔÇ×spychaneÔÇŁ?

Dam przyk┼éad. Kilka dni temu zadzwoni┼éa do nas pewna kobieta. Powiedzia┼éa, ┼╝e na Barsk─ů trafi┼é obywatel Ukrainy, kt├│remu amputowano obydwie nogi.

Odmroził je?

Gangrena. Kobieta zna┼éa tego pana, bo sypia┼é w pobli┼╝u jej sklepu. Wielokrotnie zwraca┼éa si─Ö do pomocy spo┼éecznej z pro┼Ťb─ů, ┼╝eby kto┼Ť przyszed┼é i zrobi┼é z nim wywiad ┼Ťrodowiskowy, ale zawsze spotyka┼éa si─Ö z odpowiedzi─ů: ÔÇ×On jest obcokrajowcem, nie przys┼éuguje mu ubezpieczenie. Ma prawo tylko do interwencyjnej opieki medycznejÔÇŁ. No i najpierw obci─Öli mu jedn─ů nog─Ö, potem drug─ů. I co wymy┼Ťlili? Powiedzieli, ┼╝eby sobie poszed┼é, bo je┼Ťli nie, to wezw─ů stra┼╝ graniczn─ů. Kiedy rozmawia┼éam o tym z piel─Ögniark─ů, us┼éysza┼éam: ÔÇ×Wie pani, tamta kobieta to jest bezczelna. Przywioz┼éa cz┼éowieka na izb─Ö przyj─Ö─ç┬ái sobie posz┼éaÔÇŁ. A co mia┼éa zrobi─ç? Asystowa─ç┬áprzy operacji? Cz┼éowiek spotyka bezdomnego i w dobrej wierze zostawia go w szpitalu, a potem okazuje si─Ö, ┼╝e w zasadzie to powinien go zameldowa─ç┬áw swoim mieszkaniuÔÇŽ W tym momencie powinien si─Ö chyba uruchomi─ç system wspierania os├│b bezdomnych, ale powiedzmy sobie jasno, ┼╝e takiego systemu po prostu w Polsce nie ma.

Sta─ç nas na to? Bezdomno┼Ť─ç generuje przecie┼╝ niema┼ée koszty. Instytucje pomocowe, s┼éu┼╝ba zdrowia, sprawy s─ůdoweÔÇŽ Czy nie lepiej by┼éoby dzia┼éa─ç prewencyjnie?

Kilka lat temu, przy okazji wsp├│┼épracy z o┼Ťrodkiem pomocy spo┼éecznej, dowiedzia┼éam si─Ö, ┼╝e w Ursusie nie ma os├│b bezdomnych (nie licz─ůc tych, kt├│re maj─ů ju┼╝ miejsce w schronisku). ÔÇ×A ile jest os├│b z wyrokami eksmisyjnymi?ÔÇŁ ÔÇô spyta┼éam. ÔÇ×Sto rodzinÔÇŁ.

Sto potencjalnie bezdomnych rodzin.

W┼éa┼Ťnie. I na tym etapie powinni┼Ťmy interweniowa─ç. Nasz program polega┼é na tym, ┼╝e nam├│wili┼Ťmy sp├│┼édzielnie mieszkaniowe i dzielnicowy Zarz─ůd Gospodarowania Nieruchomo┼Ťciami do namierzania os├│b o niewielkim zad┼éu┼╝eniu. Dla ludzi, kt├│rzy ma┼éo zarabiaj─ů, niezap┼éacenie trzech czy czterech rachunk├│w mo┼╝e generowa─ç olbrzymie koszty. Wpadaj─ů wtedy w pu┼éapk─Ö, z kt├│rej nie s─ů ju┼╝┬áw stanie si─Ö wydosta─ç. Przecie┼╝ to nie jest trudne do wyobra┼╝enia, prawda? Mamy kobiet─Ö i m─Ö┼╝czyzn─Ö, ┼Ťwietnie im si─Ö wiedzie, bior─ů nawet kredyt na remont mieszkaniaÔÇŽ I w pewnym momencie jedno z nich zapada na zdrowiu. Nie do┼Ť─ç, ┼╝e samo przestaje zarabia─ç, to na dodatek drugie r├│wnie┼╝┬ámusi zrezygnowa─ç z pracy, ┼╝eby opiekowa─ç si─Ö t─ů chor─ů osob─ů i zajmowa─ç┬ási─Ö dzie─çmi. Je┼Ťli ci ludzie maj─ů na miejscu rodzin─Ö i znajomych, to pewnie jako┼Ť daj─ů sobie rad─Ö. A je┼Ťli nie? Zreszt─ů kiedy po dziesi─Öciu latach w ko┼äcu wykaraskaj─ů si─Ö z tej choroby ÔÇô albo i nie ÔÇô to b─Öd─ů mieli do sp┼éacenia d┼éug z takimi odsetkami, ┼╝e sami nie b─Öd─ů w stanie tego zrobi─ç. Wsparcie dla nich trzeba uruchomi─ç jak najwcze┼Ťniej.

Ale tak si─Ö nie dzieje.

Nasz system opiera si─Ö na za┼éo┼╝eniu, ┼╝e cz┼éowiek musi sam przyj┼Ť─ç, zapuka─ç do drzwi i powiedzie─ç: ÔÇ×Potrzebuj─Ö pomocyÔÇŁ. A przecie┼╝ je┼╝eli kto┼Ť umie oceni─ç, ┼╝e potrzebuje pomocy, to ju┼╝ jest bardzo du┼╝o. Bywa i tak, ┼╝e kto┼Ť przez kilka miesi─Öcy ┼Ťpi na dworcu albo na klatce schodowej i dalej nie czuje, ┼╝e przyda┼éoby mu si─Ö wsparcie.

Dlaczego?

Bo system tak daleko nie si─Öga. Wracamy do punktu wyj┼Ťcia: m├│wi─ůc o osobach bezdomnych, my┼Ťlimy o lokatorach Dworca Centralnego. Co wsp├│lnego z takim stanem mo┼╝e mie─ç na przyk┼éad┬ániezap┼éacenie jednego czynszuÔÇŽ?

W jakich jeszcze obszarach, nie licz─ůc prewencji, nasz system niedomaga?

Profesor Irena Lipowicz, z kt├│r─ů w┼éa┼Ťnie rozmawia┼éam o problemach zdrowotnych os├│b bezdomnych, zaprosi┼éa mnie na spotkanie z przedstawicielami dw├│ch ministerstw: Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Spo┼éecznej. Opowiedzia┼éam im o tym, ┼╝e w zwi─ůzku z lukami w prawie, nie do┼Ť─ç, ┼╝e musimy w schroniskach wykonywa─ç prac─Ö opieki zdrowotnej, to pewne zapisy nam j─ů dodatkowo utrudniaj─ů. Nie wiem, czy wiecie, ale nie mam prawa zatrudni─ç tutaj piel─Ögniarki.

Poskutkowało?

Ministerstwo znalaz┼éo rozwi─ůzanie: zabroniono nam trzyma─ç w schroniskach osoby chore. I po k┼éopocie, nie? Ustawa o pomocy spo┼éecznej, artyku┼é 48a, ust─Öp 5, m├│wi, ┼╝e w schroniskach, noclegowniach i ogrzewalniach nie mog─ů przebywa─ç osoby ÔÇ×niesamoobs┼éugoweÔÇŁ. No i sko┼äczy┼éa si─Ö awantura o piel─Ögniark─Ö, bo skoro ona powinna pracowa─ç w domu pomocy spo┼éecznej, a nie tutaj, to jest to problem samorz─ůdu, a nie administracji centralnej. Co z tego, ┼╝e samorz─ůdy razem z nami wo┼éaj─ů, ┼╝e w DPS-ach nie ma miejsc, a je┼Ťli nawet jakie┼Ť┬ámiejsce si─Ö znajdzie, to procedury zwi─ůzanie z umieszczeniem osoby w DPS-ie trwaj─ů do kilku miesi─Öcy? Ministerstwo w odpowiedzi policzy┼éo, ┼╝e wolnych miejsc jest prawie tysi─ůc dwie┼Ťcie, tyle ┼╝e rozsianych po ca┼éej Polsce. No to w czym problem? Nam za┼Ť w my┼Ťl przepis├│w mo┼╝e grozi─ç nawet do dwudziestu tysi─Öcy z┼éotych kary za to, ┼╝e trzymamy w schronisku bezdomnych ÔÇ×niesamoobs┼éugowychÔÇŁ. Czasami my┼Ťl─Ö sobie, ┼╝e trzeba mie─ç nier├│wno pod sufitem, ┼╝eby si─Ö tym w og├│le zajmowa─ç. Bo cz┼éowiek staje si─Ö nagle wrogiem wszystkich dooko┼éa: rz─ůdu, wojewody, samorz─ůdu, a czasami nawet tych, kt├│rym si─Ö pomaga, bo im te┼╝ pewnie nie zawsze pomaga si─Ö tak, jak oni by chcieli.

ilustr.: Zofia Rogula

Jakie s─ů kryteria sukcesu w pracy z osobami bezdomnymi?

Ka┼╝dy dzie┼ä ich pobytu w schronisku jest sukcesem. Zdarzaj─ů si─Ö takie osoby jak pan Franciszek, kt├│ry co i rusz dzwoni, ┼╝eby zaprosi─ç mnie do swojego nowego mieszkania, a ja nie mam nawet czasu, ┼╝eby do niego podjecha─ç. Rok temu prawie si─Ö ze mn─ů pok┼é├│ci┼é, kiedy kaza┼éam mu si─Ö wyprowadzi─ç ze schroniska do mieszkania komunalnego. Odwleka┼é t─Ö decyzj─Ö przez kilka tygodni, bo ba┼é si─Ö samotno┼Ťci i samodzielno┼Ťci. A teraz jest zachwycony. To niew─ůtpliwy sukces.

Ale sukcesem jest te┼╝ to, co uda┼éo mi si─Ö w ubieg┼éym tygodniu. Przysz┼éo do nas dw├│ch pan├│w spod Mostu ┼Üwi─Ötokrzyskiego. Jeden z nich, Karol, przew─Ödrowa┼é wcze┼Ťniej na piechot─Ö drog─Ö z Sopotu do Warszawy. Nie chcia┼é zosta─ç. ÔÇ×Bo ja mam wszyÔÇŁ ÔÇô powtarza┼é. M├│wi┼éam mu, ┼╝e przecie┼╝ zaraz si─Ö wyk─ůpie, ┼╝e nie trzeba b─Ödzie nawet w┼éos├│w obcina─ç, ┼╝e wszystko b─Ödzie dobrze. Ale on bardzo si─Ö ba┼é i wstydzi┼é. Jedyne, co mog┼éam zrobi─ç, to po prostu stan─ů─ç ko┼éo niego i go przytuli─ç. Od dw├│ch miesi─Öcy ucieka┼é od ludzi, bo by┼é brudny, ┼Ťmierdz─ůcy i mia┼é wszy. To, ┼╝e Karol zosta┼é z nami, te┼╝ jest sukcesem.

Do┼Ťwiadczenie wstydu powraca w niemal ka┼╝dej opowie┼Ťci o bezdomno┼Ťci.

Osoby bezdomne cz─Östo przyznaj─ů, ┼╝e wielokrotnie korzysta┼éy z pomocy oferowanej im przez bliskich. Za kt├│rym┼Ť razem zdecydowa┼éy jednak, ┼╝e nie pojad─ů do siostry, bo szwagier krzywo patrzy. Zreszt─ů nie oszukujmy si─Ö, to nie s─ů przecie┼╝ anio┼éy. Nierzadko s─ů cholerykami ÔÇô albo z powodu jakiej┼Ť choroby, albo z powodu alkoholu, dzi─Öki kt├│remu staj─ů si─Ö odwa┼╝niejsi. Taki cz┼éowiek zapuka do siostry, a to jest w┼éa┼Ťnie ten moment, w kt├│rym siostra nie otworzy, bo on jest pijany.

Alkoholizm bywa przyczyn─ů bezdomno┼Ťci, ale bywa te┼╝ jej skutkiem, sposobem na przystosowanie si─Ö do ┼╝ycia na ulicy. Jak kto┼Ť kiedy┼Ť powiedzia┼é, ÔÇ×spr├│buj na trze┼║wo zasn─ů─ç na klatce schodowejÔÇŁ. Inny popularny stereotyp g┼éosi, ┼╝e osoby bezdomne chc─ů ┼╝y─ç na koszt innych. Dlaczego tak trudno im p├│j┼Ť─ç do pracy?

Je┼Ťli kto┼Ť mieszka na klatce schodowej, to bez przerwy zarywa noce. Jak─ů prac─Ö mo┼╝na dosta─ç, je┼Ťli jest si─Ö niewyspanym, niedomytym i nieubranym? Zreszt─ů po tym, jak cz┼éowiek przez kilka lat nie pracowa┼é, nie bardzo nawet wie, jak si─Ö do tego zabra─ç. Wpadni─Öcie w bezdomno┼Ť─ç jest t─ůpni─Öciem, po kt├│rym trudno odzyska─ç wiar─Ö w siebie. Gdy taka osoba przychodzi do nas, staramy si─Ö jej pokaza─ç, jak mo┼╝e wykorzysta─ç swoje do┼Ťwiadczenie. By─ç mo┼╝e trudno w to uwierzy─ç, ale 70 procent mieszka┼äc├│w naszej plac├│wki pracuje. Wszystko ma tu sprawia─ç wra┼╝enie, ┼╝e jest to przynajmniej namiastka domu. Ale wiadomo przecie┼╝, do cholery, ┼╝e to nie jest ich dom! Przecie┼╝ i oni to wiedz─ů, i ja to wiem. Kiedy w Wigili─Ö sk┼éadamy sobie ┼╝yczenia, p┼éacz─ů. Dzi─Ökuj─ů za to, co jest, ale uczciwie deklaruj─ů: ÔÇ×Wie pani, ale ja to bym chcia┼é st─ůd p├│j┼Ť─çÔÇŁ.

Temat bezdomno┼Ťci jest w Polsce medialny, ale nie przek┼éada si─Ö to na realn─ů popraw─Ö sytuacji os├│b bezdomnych. Dlaczego?

Dla TVN Meteo ┼Ťmiertelno┼Ť─ç os├│b bezdomnych zim─ů jest takim samym wska┼║nikiem jak opad ┼Ťniegu. Mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e spad┼éo dwadzie┼Ťcia centymetr├│w ┼Ťniegu albo ┼╝e zamarz┼éo trzech bezdomnych. Na jedno wychodzi. Tam, gdzie zamarz┼éo czterech, by┼éo pewnie troch─Ö zimniej ni┼╝ tam, gdzie zamarz┼éo dw├│ch. Na wiosn─Ö przylatuj─ů bociany, w zimie umieraj─ů bezdomni. Inna sprawa, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie zim─ů ludzie zdaj─ů sobie spraw─Ö z tego, ┼╝e nie ma bezdomno┼Ťci z wyboru. Ma┼éo prawdopodobne, ┼╝eby kto┼Ť, kto zasypia na dziesi─Öciostopniowym mrozie, sam wybra┼é swoj─ů┬ákondycj─Ö.

Zim─ů odbieram te┼╝ sporo telefon├│w interwencyjnych. Niekiedy ludzie wr─Öcz krzycz─ů na mnie: ÔÇ×Jak to nie ma pani wolnego miejsca? Przecie┼╝ pani pomaga bezdomnym!ÔÇŁ. Nie denerwuj─Ö si─Ö na nich, bo to dobrze, ┼╝e s─ů wra┼╝liwi. Niech krzycz─ů, mo┼╝e ich krzyk prze┼éo┼╝y si─Ö na zwi─Ökszenie liczby miejsc dost─Öpnych w schroniskach. W tej chwili w pensjonacie ÔÇ×┼Üwi─Öty ┼üazarzÔÇŁ przebywa pi─Ö─çdziesi─ůt os├│b ponad stan. Ludzie ┼Ťpi─ů na materacach we wszystkich pomieszczeniach. Nawet w pokoju psychologa wygospodarowali┼Ťmy miejsce dla bezdomnej pary.

Czy co┼Ť si─Ö w Polsce zmienia, je┼Ťli chodzi o spo┼éeczne postrzeganie zjawiska bezdomno┼Ťci?

Bardzo du┼╝o zrobi┼é w tej sprawie papie┼╝ Franciszek, kt├│ry m├│wi o ub├│stwie i o bezdomno┼Ťci w nowy spos├│b. ┼╗e cz┼éowiek bezdomny to nie jest kto┼Ť, na kogo mam patrze─ç z g├│ry i komu mam pomaga─ç z tego, co mi zbywa. To kto┼Ť podobny do mnie.

Zawsze powtarzam, ┼╝e za ca┼éym tym pomaganiem musi i┼Ť─ç zmiana sposobu my┼Ťlenia nas wszystkich. Bo ja te┼╝ w swoim zabieganiu pope┼éniam czasami b┼é─Ödy.

Kiedy┼Ť przyszed┼é do nas pan ubrany w puchow─ů kurtk─Ö. ┼Ümierdzia┼é tak podle, ┼╝e ch┼éopaki si─Ö z nim awanturowali i chcieli mu t─Ö nasi─ůkni─Öt─ů moczem kurtk─Ö zabra─ç. Do tego niewyra┼║nie m├│wi┼é. Wpad┼éam na d├│┼é i wepchn─Ö┼éam mu inn─ů kurtk─Ö, si┼é─ů wyrywaj─ůc z r─ůk tamt─ů. Potem si─Ö okaza┼éo, ┼╝e bardzo g┼éupio si─Ö zachowa┼éam, bo ta jego ┼Ťmierdz─ůca kurtka by┼éa znacznie lepsza. Mia┼éa puchowy kaptur i by┼éa na tyle du┼╝a, ┼╝e m├│g┼é pod ni─ů za┼éo┼╝y─ç kilka swetr├│w. To, ┼╝e ┼Ťmierdzia┼éa, nie mia┼éo dla niego ┼╝adnego znaczenia.

W pewnym momencie zobaczy┼éam, ┼╝e ten cz┼éowiek ma bardzo poranione nogi. M├│wi─Ö: ÔÇ×Musi pan i┼Ť─ç do Lekarzy NadzieiÔÇŁ i daj─Ö mu adres. A on na to: ÔÇ×Ale po co?ÔÇŁ. W tym momencie zrozumia┼éam. Co z tego, ┼╝e on ┼Ťmierdzi, ┼╝e ma brudn─ů kurtk─Ö i ┼╝e innej nie chce, skoro powinnam w pierwszej kolejno┼Ťci zapyta─ç o te nogi? Ale on ju┼╝ nie chcia┼é ze mn─ů rozmawia─ç. To jeden z przypadk├│w, w kt├│rych straci┼éam swoj─ů szans─Ö.

W naszym o┼Ťrodku mamy taki sam w─Öch jak ka┼╝dy, stosujemy od┼Ťwie┼╝acze powietrza, otwieramy okna. Przecie┼╝ ci ludzie wiedz─ů, ┼╝e ┼Ťmierdz─ů. Wi─Öc to musi wyj┼Ť─ç od nas: ÔÇ×Woli pan najpierw zje┼Ť─ç czy si─Ö wyk─ůpa─ç?ÔÇŁ. Czasami tego w┼éa┼Ťnie brakuje ÔÇô zastanowienia si─Ö nad tym, co bym chcia┼éa, co bym chcia┼é, ┼╝eby kto┼Ť zrobi┼é dla mnie.

***

Adriana Porowska jest pracownikiem socjalnym. Pe┼éni funkcje dyrektorki Kamilia┼äskiej Misji Pomocy Spo┼éecznej i kierownika Pensjonatu Socjalnego ÔÇ×┼Üwi─Öty ┼üazarzÔÇŁ. Przewodnicz─ůca Komisji Dialogu Spo┼éecznego ds. Bezdomno┼Ťci, wsp├│┼éprzewodnicz─ůca Komisji Ekspert├│w ds. Przeciwdzia┼éania Bezdomno┼Ťci powo┼éanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś