Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Pod膮偶aj za gniewem!

Ksi膮偶ka Markiewki to w istocie krytyka neoliberalizmu, kt贸rego gniew jest konsekwencj膮. Ten ostatni staje si臋 widoczny, gdy sukces w wyborach odnosi Trump czy Lepper albo p艂on膮 opony pod Sejmem.
Pod膮偶aj za gniewem!
ilustr.: El偶bieta Roman

Nie taki gniew straszny鈥

鈥濭niew鈥 Tomasza Markiewki ukaza艂 si臋 przed paroma miesi膮cami 鈥 w dobrym momencie. Po wygranej Andrzeja Dudy niekt贸rym przedstawicielom nowoczesnej, racjonalnej i u艣miechni臋tej Polski pu艣ci艂y nerwy i bez trudu mo偶na by艂o zobaczy膰 i us艂ysze膰, kim wed艂ug nich jest wyborca urz臋duj膮cego prezydenta. Zdaniem Micha艂a Rauszera, i trudno si臋 z nim nie zgodzi膰, pogardliwe wypowiedzi o 鈥瀊iomasie鈥 czy 鈥瀢ie艣niakach鈥 nosi艂y znamiona rasizmu kulturowego. S艂owem, to ksi膮偶ka potrzebna wszystkim, kt贸rzy nie rozumiej膮, jak to si臋 sta艂o, 偶e wybory prezydenckie po raz kolejny wygra艂 Andrzej Duda. I Markiewka to t艂umaczy, ale w spos贸b rozumiej膮cy, to jest stara si臋 poj膮膰 emocje, jakie kieruj膮 decyzjami poszczeg贸lnych grup spo艂ecznych, oraz stan spo艂eczno-polityczny, kt贸ry te emocje wywo艂a艂 (wszak r贸偶nych ludzi z odmiennych grup spo艂ecznych gniewaj膮 r贸偶ne zjawiska i praktyki).

To w tej ksi膮偶ce jest bardzo cenne: zrozumienie gniewu, a nie pot臋pianie go jako z istoty z艂ego i destrukcyjnego. Wskazuje ona bowiem realne problemy, kt贸re pozostaj膮 w spo艂ecznym cieniu i gdy nie doczekaj膮 si臋 reprezentacji politycznej, potrafi膮 wi臋zi膰 ludzi w ich upokorzeniu i poczuciu gorszo艣ci, symbolicznej i realnie prze偶ywanej degradacji. Kto rozpozna ten stan rzeczy i podsunie to偶samo艣ciow膮 narracj臋 鈥 wygra.

Nie mo偶na ostrza krytyki kierowa膰 tylko i wy艂膮cznie ku tej partii czy temu politykowi, bo to wierzcho艂ek g贸ry lodowej. 鈥濭niew鈥 dotyczy tego, czego nie wida膰, co jest ukryte pod powierzchni膮. Zwyci臋stwo Andrzeja Dudy i jego obozu politycznego to w du偶ej mierze zrozumia艂y efekt l臋ku sporej cz臋艣ci spo艂ecze艅stwa polskiego przed powrotem neoliberalizmu w wersji platformianej, przy czym nie jest to zaskoczenie dla kogo艣, kto czyta艂 cho膰by ksi膮偶ki Guya Standinga o 鈥瀕ekarstwie鈥 dla prekariuszy, jakim jest narracja prawicowa. Tomasz Markiewka po艣rednio do tego w膮tku nawi膮zuje, ale w lokalnej ods艂onie.

Wydawa艂oby si臋, 偶e 贸w wym贸g rozumienia, a na pewno rozpoznania gniewu drugiej strony politycznego sporu to rzecz stosunkowo oczywista, chocia偶by nawet ze wzgl臋d贸w, prosz臋 mi wybaczy膰, czysto cynicznych, to jest mo偶liwo艣ci obiecania wyborcom tego, czego by chcieli. Lecz wystarczy pobie偶ny rzut oka na to, co pisa艂a spora cz臋艣膰 ludzi medi贸w i publicyst贸w (cho膰 na szcz臋艣cie nie wszyscy!) z r贸偶nych opcji politycznych 鈥 ale tak偶e znajomi w mediach spo艂eczno艣ciowych 鈥 aby dostrzec, 偶e nic nie jest im bardziej obce ni偶 zrozumienie siebie nawzajem. Bo jak mo偶na zrozumie膰, dlaczego kto艣 g艂osuje w spos贸b sprzeczny z moim racjonalnym przecie偶 przekonaniem politycznym wynikaj膮cym z obiektywnego ogl膮du rzeczywisto艣ci? Je艣li nie respektuje mojego racjonalnego wyboru, znaczy, 偶e g艂upi. Proste, prawda? Niestety nie.

Przyziemna racjonalno艣膰

S艂owa 鈥瀝ozumienie鈥 i 鈥瀝acjonalno艣膰鈥 mog膮 si臋 wyda膰 zaskakuj膮ce, bo przecie偶 鈥濭niew鈥 opowiada o emocjach: o tym, jak przek艂adaj膮 si臋 na wybory polityczne, jak zarz膮dza膰 gniewem, l臋kiem, upokorzeniem, wstydem oraz jaka jest ich spo艂eczna geneza. Aby to wyja艣ni膰, musz臋 powiedzie膰 kilka s艂贸w o tym, jak rozumiem racjonalno艣膰. A traktuj臋 j膮 inaczej, ni偶 zwykle si臋 to czyni w dyskusjach o polityce, w kt贸rych 鈥瀗ieracjonalno艣膰鈥 to zarzut w stosunku do kogo艣, kto r贸偶ni si臋 ode mnie. Taka krytyka jest gestem likwidacji przeciwnika, gdy偶 odm贸wi膰 komu艣 Rozumu to uzna膰 go za szale艅ca lub dziecko wymagaj膮ce politycznego wyedukowania.

Ot贸偶 nie mam na my艣li racjonalno艣ci w sensie filozoficznym, czyli pos艂ugiwania si臋 przez jednostk臋 uniwersalnym (jakoby) Rozumem w celu adekwatnego rozpoznania rzeczywisto艣ci. Mam na my艣li uj臋cie antropologiczno-kulturoznawcze, zgodnie z kt贸rym jednostka racjonalna, chc膮c osi膮gn膮膰 sw贸j cel, u偶ywa w tym celu odpowiednich w danej kulturze 艣rodk贸w. Dla przyk艂adu: je艣li chc臋 komu艣 zaszkodzi膰, to pod艂o偶臋 mu nog臋 (empirycznie lub metaforycznie), ale nie b臋d臋 rzuca艂 kl膮twy, gdy偶 we wsp贸艂czesnej Europie nie wierzymy w magiczn膮 moc s艂owa, cho膰 takie zachowanie w innych cz臋艣ciach 艣wiata mog艂o by膰 jak najbardziej po偶膮dane.

Racjonalne w tym sensie dzia艂ania wynikaj膮 z przyjmowanego przez nas obrazu 艣wiata i hierarchii warto艣ci, a tych jest wiele, nawet w ramach jednego spo艂ecze艅stwa. Aby zrozumie膰, dlaczego ludzie robi膮 to, co robi膮 鈥 co nimi kieruje, kiedy podejmuj膮 dziwaczne z naszego punktu widzenia czynno艣ci, jak rzucanie kl膮twy 鈥 nale偶y zrekonstruowa膰 ten obraz 艣wiata. Dotyczy to tak偶e dzia艂a艅 politycznych, w rodzaju g艂osowania na kogo艣, kogo uwa偶amy za z艂o.

Ksi膮偶ka Tomasza Markiewki mo偶e, i powinna, spe艂ni膰 tak膮 funkcj臋: pokaza膰 r贸偶nym grupom sk艂adaj膮cym si臋 na polskie spo艂ecze艅stwo, 偶e na skutek odmiennych los贸w po transformacji ustrojowej 鈥 a nawet jeszcze dawniejszych zasz艂o艣ci 鈥 dysponuj膮 odmiennymi obrazami 艣wiata, na podstawie kt贸rych podejmuj膮 dane dzia艂ania (w tym zaznaczaj膮 tego, a nie innego kandydata na li艣cie wyborczej). Ta historia jest r贸wnie偶 do napisania, bo p贸ki co pisali j膮 zwyci臋zcy, ale powstaj膮 ju偶 wa偶ne etnograficzne reporta偶e pokazuj膮ce los przegranych. Bez tej opowie艣ci nigdy nie zrozumiemy gniewu wynikaj膮cego z historii upokorzenia sporej cz臋艣ci polskiego spo艂ecze艅stwa, odebrania wielu ludziom godno艣ci, poni偶enia ich jako mniej zaradnych i mniej przedsi臋biorczych, co jest ocen膮 nieprawdziw膮, ale i bardzo niesprawiedliw膮. Pami臋膰 o tym upokorzeniu trwa, rodzi frustracj臋, l臋k i gniew.

Czytaj膮c 鈥濭niew鈥, mo偶na zobaczy膰, 偶e ludzie zakorzenieni w pewnym obrazie 艣wiata dzia艂aj膮 racjonalnie. Nie mo偶na od nich wymaga膰, aby t臋 racjonalno艣膰 porzucili. Takimi obrazami dysponuj膮 wszystkie grupy spo艂eczne w Polsce, przy czym ka偶da z nich twierdzi, 偶e nie kieruje si臋 obrazem, ale 艣wiatem samym w sobie. Ksi膮偶ka Tomasza Markiewki daje szans臋 na zrozumienie, 偶e m贸j obraz 艣wiata jest odmienny od twojego, nie znaczy to jednak, 偶e tw贸j jest nieracjonalny. Mamy po prostu r贸偶ne historie, r贸偶ne do艣wiadczenia spo艂eczne, r贸偶ne 艣wiatopogl膮dy, warto艣ci, interesy ekonomiczne, ale tak偶e marzenia, plany, oczekiwania. Najgorsze, co mo偶na zrobi膰, i co de facto w Polsce zrobiono, to odm贸wienie okre艣lonym grupom spo艂ecznym prawa do respektowania i podtrzymywania swojego obrazu 艣wiata, kt贸ry przecie偶 jest jak najbardziej realnie prze偶ywany i daje realne podstawy do naszych dzia艂a艅.

鈥濧rizona鈥 bis!

艢ledz膮c kampani臋 wyborcz膮 i kilkudniowy okres po jej zako艅czeniu (zar贸wno w mediach tradycyjnych, jak i spo艂eczno艣ciowych), mo偶na by艂o z 艂atwo艣ci膮 zobaczy膰, 偶e obie strony my艣l膮 o sobie jako nieracjonalnych. Przy czym jedna z nich formu艂owa艂a t臋 opini臋 w spos贸b bardziej inteligencki i wy偶szo艣ciowy, przyjmuj膮c, 偶e 鈥瀗ieracjonalny鈥 to w domy艣le g艂upi i zmanipulowany, a je艣li g艂upi, to na pewno niewykszta艂cony i ze wsi lub ma艂ego miasteczka.

Pracuj膮c na uniwersytecie, zajmuj臋 si臋 medialn膮 kreacj膮 obraz贸w poszczeg贸lnych grup spo艂ecznych, w tym kszta艂towaniem emocjonalnego nastawienia jednych do drugich, ale takiego poziomu pi臋tnowania ludzi ze wsi i mniej wykszta艂conych nie widzia艂em ju偶 dawno. Jest ono obecne w naszych mediach w r贸偶nych programach, na przyk艂ad telenoweli dokumentalnej 鈥濩h艂opaki do wzi臋cia鈥. Skojarzenia z wsi膮 ch臋tnie wykorzystywane s膮 do krytykowania ludzi jako nienowoczesnych i niepost臋powych. 鈥濵ot艂och鈥, 鈥瀢ie艣鈥, 鈥500 plusy鈥, a nawet dehumanizuj膮ca 鈥瀊iomasa鈥 wybra艂y nam prezydenta, da艂o si臋 s艂ysze膰 w lipcu w mediach spo艂eczno艣ciowych. O偶ywa w tych wypowiedziach nie tylko relacja 鈥瀙an 鈥 cham鈥, ale i etykietowanie mieszka艅c贸w polskiej wsi (nie mniej przecie偶 r贸偶ni膮cych si臋 od siebie ni偶 mieszka艅cy miasta) jako ciemnogrodu, a nawet patologii. W latach 90. XX wieku takiego obrazu dostarcza艂y filmy dokumentalne Ewy Borz臋ckiej. Najbardziej znana 鈥濧rizona鈥 przedstawia艂a mieszka艅c贸w PGR-u jako ludzi zdegradowanych, rozpitych, biednych, rozplotkowanych, w 偶aden spos贸b do nas niepodobnych, Innych.

Tomasz Markiewka, pokazuj膮c r贸偶ne stereotypowe wyobra偶enia o grupach spo艂ecznych zamieszkuj膮cych Polsk臋, pisze: 鈥灺獵iemnogr贸d禄 to pogardliwe okre艣lenie ludzi, kt贸rzy maj膮 opini臋 zacofanych, g艂upich, niebezpiecznych. [鈥 Mniej wi臋cej tak najbardziej zawzi臋ci wyborcy Platformy Obywatelskiej przedstawiaj膮 sobie wyborc贸w PiS. Ciemnogrodzianin jest konserwatywny, bogobojny i zawsze gotowy spe艂nia膰 polecenia ksi臋偶y. 艁atwo nim manipulowa膰. Nie docieraj膮 do niego racjonalne argumenty, kieruje si臋 przes膮dami. Boi si臋 艣wiata, bo te偶 i s艂abo go zna, jest przesi膮kni臋ty ksenofobi膮. To r贸wnie偶 cz艂owiek po prostu niekulturalny. [鈥 [J]est on raczej mieszka艅cem wsi ni偶 miasta. Wykszta艂cenie 鈥 rozumie si臋 samo przez si臋 鈥 ma podstawowe, g贸ra zawodowe. Dzieci kilkoro. Nie zarabia zbyt wiele, o ile w og贸le pracuje. Nie uczestniczy w 偶yciu kulturalnym, bo s艂uchanie disco polo i ogl膮danie g艂upkowatych seriali to nie kultura鈥.

Pomijaj膮c ju偶 to, 偶e nie wszyscy wyborcy Andrzeja Dudy oraz Prawa i Sprawiedliwo艣ci maj膮 wykszta艂cenie podstawowe oraz mieszkaj膮 na wsi 鈥 przecie偶 i oni s膮 takimi samymi wyborcami jak ci z wykszta艂ceniem wy偶szym i z du偶ych miast. Ponadto w demokracji chyba prawie nikt nie oczekuje, 偶e wszyscy b臋d膮 g艂osowa膰 na jedn膮 osob臋 czy jedn膮 parti臋, gdy偶 r贸偶ne grupy spo艂eczne charakteryzuj膮 si臋 odmiennymi interesami, kt贸re partie polityczne maj膮 realizowa膰 zgodnie z wol膮 swoich wyborc贸w. Popieraj膮cy PiS m贸wi膮 zazwyczaj o 鈥瀗ie-Polakach鈥, o tych, kt贸rzy nie troszcz膮 si臋 o ten kraj, jego tradycj臋, histori臋, nie dbaj膮 o interes narodowy, o 偶ycie tak zwanych zwyk艂ych Polak贸w. W obliczu zmian zwracaj膮 si臋 do dobrze znanej narracji. I to jest z ich punktu widzenia racjonalne, gdy偶 daje bezpiecze艅stwo to偶samo艣ciowe, tylko trzeba umie膰 to zrozumie膰.

Zrozumie膰 podzia艂y

鈥濭niew鈥 艂膮czy w sobie przenikliwo艣膰 prac akademickich z jasnym i przejrzystym wywodem, dzi臋ki czemu staje si臋 zrozumia艂y nie tylko dla akademik贸w. Uwa偶am, 偶e zadaniem intelektualist贸w, a mo偶e nawet obowi膮zkiem, jest pisanie takich w艂a艣nie ksi膮偶ek i artyku艂贸w (by wymieni膰 trzy zbiory tekst贸w Andrzeja Szahaja), kt贸re w prosty spos贸b pokazuj膮 szkodliwo艣膰 spo艂eczn膮 neoliberalnej formy kapitalizmu. Tak naprawd臋 鈥濭niew鈥 jest bowiem ksi膮偶k膮 o neoliberalizmie, kt贸ry bez 偶adnej krytycznej dyskusji przeszczepili艣my z USA do Polski. To on powoduje nier贸wno艣ci spo艂eczne, niszczy lokalne 艣wiaty, pogardza jakoby niezaradnymi, demoralizuje i zwyczajnie wyka艅cza ludzi, nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Powoduje, 偶e ca艂e grupy spo艂eczne, najcz臋艣ciej te ekonomicznie oraz symbolicznie najs艂absze, s膮 pozostawione samym sobie. Ksi膮偶ka Markiewki to w istocie krytyka neoliberalizmu, kt贸rego gniew jest konsekwencj膮. Ten ostatni staje si臋 widoczny, gdy sukces w wyborach odnosi Trump czy Lepper albo p艂on膮 opony pod Sejmem. Drug膮 stron膮, o kt贸rej autor nie m贸wi, jest bezsilno艣膰, wycofanie si臋, anomia spo艂eczna i powolne popadanie w bezsens, a nawet depresj臋. W tym sensie gniew to zdrowy objaw tego, 偶e jeszcze ma si臋 na co艣 si艂臋.

Szkoda, 偶e w systemie szkolnictwa wy偶szego popularyzacja humanistycznego my艣lenia nie jest wysoko ceniona i oceniana. A przecie偶 nauk臋, w tym humanistyk臋, uprawia si臋 nie tylko dla swojej akademickiej spo艂eczno艣ci, ale r贸wnie偶 dla w艂asnego spo艂ecze艅stwa, cho膰by po to, aby mog艂o samo siebie lepiej rozumie膰 i trafniej rozpoznawa膰 swoje interesy ekonomiczno-spo艂eczne, b臋d膮ce podglebiem wybor贸w politycznych. Nie zrobi膮 tego za polskich uczonych zagraniczni badacze, cho膰 ich spojrzenie z oddali jest poznawczo bardzo cenne, tak jak w 鈥濳l臋sce Solidarno艣ci鈥 Davida Osta. W tej proroczej ksi膮偶ce o znacz膮cym podtytule (鈥濭niew i polityka w postkomunistycznej Europie鈥) ameryka艅ski socjolog opisuje, jak solidarno艣ciowe elity zdradzi艂y klas臋 robotnicz膮 i mniej lub bardziej bezrefleksyjnie zaakceptowa艂y neoliberalne regu艂y gry. Spowodowa艂o to, 偶e spora cz臋艣膰 ludzi tej klasy zosta艂a tak zwanymi przegranymi transformacji. Mieli s艂uszne poczucie krzywdy, ekonomicznego i symbolicznego upokorzenia, czego rewersem by艂 gniew, szczeg贸lnie 偶e elitom postkomunistycznym wiod艂o si臋 ca艂kiem dobrze. Ten uzasadniony gniew, je艣li rozpozna si臋 jego genez臋 i odpowiednio go ukierunkuje, mo偶e by膰 wa偶nym narz臋dziem politycznej walki, stanowi膮cym si艂臋 zar贸wno destruktywn膮, jak i konstruktywn膮. R贸wnie偶 ksi膮偶ka Tomasza Markiewki ukazuje relacje gniewu i polityki w dzisiejszej polskiej rzeczywisto艣ci.

鈥濭niew鈥 pozwala lepiej zrozumie膰 spo艂eczne podzia艂y i rol臋 emocji w tych podzia艂ach, kt贸re rzutuj膮 z kolei na decyzje polityczne. Bez ich zrozumienia tkwimy w zakl臋tym kr臋gu wzajemnych oskar偶e艅 o b艂臋dne lub wr臋cz nieludzkie decyzje, a w efekcie 鈥 szkodzenie pa艅stwu i spo艂ecze艅stwu polskiemu. Rozk艂adamy bezradnie r臋ce, gdy chcemy kogo艣 przekona膰, by g艂osowa艂 na t臋 parti臋 czy tego kandydata, na kt贸rych g艂osujemy my, bo przecie偶 mamy w r臋ku racjonalne argumenty. 鈥濲ak mo偶na by膰 tak g艂upim, 偶eby tego nie rozumie膰?鈥, 鈥濲e艣li spojrzysz na to obiektywnie, to przecie偶 wyb贸r jest oczywisty鈥 鈥 chcia艂oby si臋 g艂o艣no powiedzie膰 to, co niekiedy po cichu my艣limy, wszak to my jeste艣my uciele艣nieniem Rozumu. A skoro jeszcze z powodu medi贸w spo艂eczno艣ciowych 偶yjemy w przezroczystym spo艂ecze艅stwie (wiemy, kto na kogo zag艂osuje i co my艣li o tych, kt贸rzy podejmuj膮 inne decyzje), to spory i zatargi polityczne wydaj膮 si臋 nieuniknione 鈥 nasze deklaracje staj膮 si臋 publiczne i mog膮 spotka膰 si臋 z napa艣ci膮 wirtualnego roju rozgniewanych na nasze wybory. Chyba 偶e unikamy rozm贸w o polityce, co ju偶 samo w sobie wiele m贸wi o traktowaniu inaczej my艣l膮cych, l臋kaj膮cych si臋 wyra偶enia swoich pogl膮d贸w.

鈥濵niejsze z艂o鈥 鈥 jak d艂ugo jeszcze?

Cz艂owiek racjonalny trafnie dostosowuje narz臋dzia do realizacji swoich cel贸w, w tym cel贸w politycznych. Kieruje si臋 w swych dzia艂aniach jakim艣 obrazem 艣wiata. Ksi膮偶ka Tomasza Markiewki przynosi potrzebny opis dw贸ch r贸偶nych obraz贸w, prawicowego i liberalnego, w kt贸rym mo偶emy przejrze膰 si臋 jak w lustrze. Czy faktycznie jest tak, jak przekonuje mnie moja wizja rzeczywisto艣ci? Obrazy 艣wiata cz臋sto s膮 nam narzucane w taki spos贸b, 偶e uwa偶amy je za zupe艂nie oczywiste i naturalne, podczas gdy maj膮 charakter ideologiczny i wcale nie musz膮 s艂u偶y膰 realizowaniu interesu politycznego naszej grupy. Ksi膮偶ka Tomasza Markiewki jest zach臋t膮 do podj臋cia intelektualnego wysi艂ku na rzecz rozpoznania, czy dobrze dobieram narz臋dzia do osi膮gni臋cia swoich politycznych cel贸w, a przede wszystkim 鈥 czy obraz 艣wiata, kt贸ry stanowi dla mnie podstaw臋 dzia艂ania, jest adekwatny; czy jaki艣 inny, ju偶 istniej膮cy lub mo偶liwy, nie by艂by lepszy.

Zapewne z takim w艂a艣nie zamys艂em opowiada autor czytelnikowi wyimaginowan膮 histori臋 Ethana Howarda, opart膮 na prawdziwych warunkach 偶ycia w Ameryce. 艢ledzi jego zawodowe losy, kieruj膮ce nim emocje, problemy spo艂eczno-ekonomiczne, kt贸re wydaj膮 mu si臋 najwa偶niejsze, wybory polityczne. Pokazuje, jak wygl膮da jego obraz 艣wiata i dlaczego m臋偶czyzna popiera Donalda Trumpa, jawi膮cego mu si臋 jako wybawienie z k艂opot贸w i ocalenie 鈥瀉meryka艅skiego snu鈥. K艂opot w tym, 偶e Ethan g艂osuje na przedstawiciela elit, kt贸re do jego k艂opot贸w doprowadzi艂y. Czyni tak dlatego, 偶e nie rozpoznaje adekwatnie powod贸w zaistnia艂ej sytuacji spo艂ecznej, w kt贸rej si臋 znalaz艂 鈥 widzi winnych tam, gdzie ich nie ma.

Nie stanowi wi臋kszego problemu napisanie analogicznej historii na polskim przyk艂adzie Jana Kowalskiego. Je艣li pochodz臋 ze wsi, moi rodzice pracuj膮 fizycznie, a szko艂a, do kt贸rej chodz臋, nie znajduje si臋 w krajowej czo艂贸wce, to czy racjonalne b臋dzie g艂osowanie na parti臋, kt贸ra m贸wi, 偶e ka偶dy jest kowalem w艂asnego losu? Czy raczej na parti臋, kt贸ra m贸wi o wyr贸wnywaniu szans i sp艂ycaniu nier贸wno艣ci spo艂ecznych, w tym edukacyjnych? Czy racjonalny jest prekariusz popieraj膮cy parti臋 neoliberaln膮? Czy dobrze robi, wierz膮c w narracj臋 typu 鈥瀋hcie膰 to m贸c鈥?

W perspektywie ostatnich wybor贸w prezydenckich i wzajemnego oburzenia na inaczej g艂osuj膮cych nale偶y zauwa偶y膰, 偶e aby skutecznie i zarazem etycznie przekonywa膰, trzeba sk艂ania膰 do przyj臋cia innego obrazu 艣wiata po uprzednim rozpoznaniu interes贸w ekonomicznych oraz warto艣ci tego, kogo chcemy przekona膰. Nie mo偶na uruchamia膰 swoich racji tylko dlatego, 偶e kto艣 g艂osuje na innego kandydata, gdy o 艣wiecie tego g艂osuj膮cego nic nie wiemy. To absurd, kt贸ry nie prowadzi do rozwi膮zywania istniej膮cych problem贸w spo艂ecznych, a osi膮gn膮膰 pozwala najwy偶ej tyle, 偶e ludzie nie zag艂osuj膮 zgodnie ze swoim interesem, lecz nasz膮 manipulacj膮. Czasami po prostu niew艂a艣ciwie wybieramy osob臋, kt贸r膮 chcemy przekona膰. Ka偶dy dzia艂a zgodnie ze swoim obrazem 艣wiata, ale sztuk膮 jest przekonanie kogo艣, 偶e na podstawie innego obrazu m贸g艂by realizowa膰 swoje interesy znacznie lepiej. Je偶eli za艣 nie ma alternatywy, to nale偶y si臋 z tak膮 decyzj膮 liczy膰 i nie ocenia膰 jej jako nieracjonalnej, bo by艂oby to sprzeczne z zasadami demokracji. Dotyczy to wszystkich wyborc贸w bez wyj膮tku. Nie pytaj: 鈥瀗a kogo g艂osujesz?鈥, pytaj: 鈥瀓aki jest tw贸j obraz 艣wiata?鈥.

Dzi臋ki 鈥濭niewowi鈥 mo偶na zdystansowa膰 si臋 wzgl臋dem w艂asnych przekona艅, podda膰 je namys艂owi i oceni膰 ich rzeczywist膮 skuteczno艣膰, tym samym wyzwalaj膮c si臋 cho膰 cz臋艣ciowo spod panowania obrazu 艣wiata, w kt贸rym tkwimy (a zawsze w jakim艣 tkwimy). Rozpoznanie swoich interes贸w ekonomiczno-spo艂ecznych 鈥 czyli tego, czego si臋 chce w sferze rozwi膮za艅 gospodarczych oraz w sferze spo艂eczno-kulturowej 鈥 oraz doboru narz臋dzi ich realizacji to punkt wyj艣cia dla formowania spo艂ecze艅stwa, w kt贸rym r贸偶ne grupy spo艂eczne b臋d膮 wy艂ania艂y swych politycznych reprezentant贸w lub g艂osowa艂y na tych, kt贸rzy b臋d膮 dzia艂a膰 na ich rzecz. Bez tego rozpoznania jeste艣my co cztery lata skazani na g艂osowanie na 鈥瀖niejsze z艂o鈥, na rozwi膮zania, w kt贸rych wcale si臋 nie odnajdujemy, i co wi臋cej, z kt贸rych wcale nie jeste艣my dumni. 鈥濭niew鈥 zach臋ca do tego, by polityka, jako sfera kreowania 艣wiata wok贸艂 nas oraz nas samych, zosta艂a na nowo otwarta.

Mamy w Polsce jeszcze wiele kwestii spo艂ecznych do rozwi膮zania, jak chocia偶by prawa mniejszo艣ci seksualnych, kt贸rych interesy nie zosta艂y od trzydziestu lat zrealizowane, nawet przez rz膮dy mieni膮ce si臋 liberalnymi 艣wiatopogl膮dowo, a w rzeczywisto艣ci konserwatywne. Dehumanizowanie tej cz臋艣ci naszych rodak贸w, czynienie z nich 鈥瀗ie nam podobnych鈥, by u偶y膰 sformu艂owania Achillego Mbembego, upokarzanie skutkuje w艂a艣nie gniewem i agresj膮. Ile mo偶na zmusza膰 ludzi do udawania kogo艣, kim nie s膮? Spycha膰 na margines i wymaga膰 by zachowywali si臋 tak, jak my sobie tego 偶yczymy? 鈥濸od膮偶aj za gniewem!鈥, mog艂aby brzmie膰 dyrektywa naszego 偶ycia spo艂eczno-politycznego. Pod膮偶aj, bo tak natrafisz na problemy, kt贸re musz膮 by膰 rozwi膮zane. W trosce o nas samych.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij