fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Pochwa┼éa pora┼╝ki i opowie┼Ťci: rozmowa z Costic─ů Bradatanem

Aby sta─ç si─Ö prawdziwie cz┼éowiekiem, musimy najpierw uciszy─ç ┼╝yj─ůce w nas zwierz─Ö. Pora┼╝ka jest tu niezwykle pomocna - zaburza ona monotonny rytm ┼Ťwiata, spowalnia jego bieg, tym samym luzuj─ůc nasze wi─Özy. Ta nowa perspektywa mo┼╝e zaowocowa─ç nowym podej┼Ťciem do rzeczywisto┼Ťci.
Pochwa┼éa pora┼╝ki i opowie┼Ťci: rozmowa z Costic─ů Bradatanem
ilustr.: Marta Basak

Z Costic─ů Bradatanem, autorem ksi─ů┼╝ki „Pochwa┼éa pora┼╝ki: cztery lekcje pokory”, rozmawia Julien Crockett. T┼éumaczenie: Dariusz Jan Skotarek.┬á

Pochwa┼éa pora┼╝ki to ksi─ů┼╝ka niezwyk┼éa. To jednocze┼Ťnie medytacja uznanego historyka i filozofa na temat tego, jak kluczow─ů rol─Ö mo┼╝e ÔÇô i powinna ÔÇô odgrywa─ç w naszych ┼╝yciach pora┼╝ka, a zarazem recepta i skierowanie na swoist─ů terapi─Ö: terapi─Ö opart─ů na pora┼╝ce. Pora┼╝ka to, kr├│tko m├│wi─ůc, narz─Ödzie, kt├│rego potrzebujemy, by ÔÇ×ockn─ů─ç si─ÖÔÇŁ z g┼é─Öbokiego snu, w jakim ┼╝yjemy.

To wi─Öcej ni┼╝ ÔÇ×narz─ÖdzieÔÇŁ ÔÇô pora┼╝ka stanowi zwierciad┼éo, kt├│re daje nam wgl─ůd w system warto┼Ťci i zasad spo┼éecze┼ästwa. Bradatan przez pryzmat opowie┼Ťci o kilkorgu barwnych postaciach historycznych przygl─ůda si─Ö pora┼╝ce i roli, jak─ů pe┼éni ona w historiach kt├│re opowiadamy, id─ůc przez ┼╝ycie w poszukiwaniu samych siebie.

***

Julien Crockett: Chcia┼ébym zacz─ů─ç od cytatu z ostatnich stron Pa┼äskiej ksi─ů┼╝ki, w kt├│rym opisuje Pan ostatni etap ludzkiej w─Ödr├│wki ÔÇô ┼Ťmier─ç ÔÇô oraz to, co dzieje si─Ö z tymi wszystkimi pora┼╝kami, kt├│re zbieramy po drodze:

Jest to rzeczywi┼Ťcie dziwne przyj─Öcie, ale je┼Ťli si─Ö zastanowi─ç, to trudno o lepsze okoliczno┼Ťci. Gdy ostatecznie dotrzemy ju┼╝ do progu drzwi, wtedy wiemy dok┼éadnie, co zostawiamy za sob─ů: to, czym i kim byli┼Ťmy. Wychodzimy czy┼Ťci i wolni od wszelkich przywi─ůza┼ä, wym─Öczeni i cali w ranach, ale w jednym kawa┼éku. A przy odrobinie szcz─Ö┼Ťcia, nawet uzdrowieni.*

ÔÇ×UzdrowieniÔÇŁ to ciekawe s┼éowo, bowiem sugeruje, ┼╝e byli┼Ťmy chorzy. Co oznacza owo ÔÇ×uzdrowienieÔÇŁ?

Costica Bradatan: Oczywi┼Ťcie, ┼╝e jeste┼Ťmy chorzy. Czym┼╝e jest ┼╝ycie, je┼Ťli nie chorob─ů dziedziczn─ů? To dawna, zaprawd─Ö ponadczasowa refleksja. Gdy Sokrates wiedzia┼é ju┼╝, ┼╝e nied┼éugo umrze, poprosi┼é jednego ze swoich uczni├│w, Kritona, aby ten z┼éo┼╝y┼é w jego imieniu ofiar─Ö Asklepiosowi, bogu sztuki lekarskiej. W staro┼╝ytnej Grecji sk┼éada┼éo si─Ö tak─ů ofiar─Ö, gdy cz┼éowiek wraca┼é do zdrowia. Kiedy Sokrates mia┼é lada moment zosta─ç uzdrowiony z choroby, jak─ů by┼éo jego ┼╝ycie, chcia┼é podzi─Ökowa─ç bogu uzdrowienia. Troch─Ö wcze┼Ťniej, w innej cz─Ö┼Ťci ┼Ťwiata, Budda zasugerowa┼é co┼Ť podobnego, gdy rzek┼é, ┼╝e ÔÇ×┼╝ycie jest cierpieniemÔÇŁ. I rzeczywi┼Ťcie, ┼╝ycie to nie jaka┼Ť zwyk┼éa choroba, ale silne uzale┼╝nienie: im wi─Öcej go mamy, tym bardziej go pragniemy i tym silniej zostajemy w nie uwik┼éani.

Jakie s─ů objawy tej ÔÇ×chorobyÔÇŁ, jak─ů jest ┼╝ycie?

To cho─çby nasze nieustanne pragnienie dobytku, bogactwa, statusu, pozycji spo┼éecznej i w┼éadzy nad innymi oraz nasza za┼╝arta determinacja ÔÇô czasem nawet przemoc ÔÇô by to pragnienie zaspokoi─ç. To wszystko wynika z naszych pierwotnych instynkt├│w biologicznych: by przetrwa─ç, musimy nieustannie konkurowa─ç z innymi: z ca┼éym ┼Ťwiatem, kt├│ry nas otacza. Chciwo┼Ť─ç i zach┼éanno┼Ť─ç to manifestacje instynktu przetrwania, podobnie jak nasza ┼╝─ůdza w┼éadzy. Rzecz jasna nie podoba nam si─Ö tak niepochlebny obraz i woleliby┼Ťmy postrzega─ç si─Ö w innym ┼Ťwietle, jednak koniec ko┼äc├│w bli┼╝ej nam do Homo rapiens ni┼╝ Homo sapiens ÔÇô jeste┼Ťmy lud┼║mi bardziej drapie┼╝nymi i destrukcyjnymi ni┼╝ rozumnymi. Przemoc le┼╝y u podstaw wszelkiego ┼╝ycia i ┼╝ycie ludzkie nie stanowi tu wyj─ůtku. Ulegaj─ůc tym instynktom (a robimy to niemal nieustannie), stajemy si─Ö coraz bardziej uwik┼éani w ┼╝ycie ÔÇô coraz bardziej spowici chorob─ů.

Czy jest jakie┼Ť lekarstwo?

Jedyne lekarstwo to wypl─ůta─ç si─Ö z tego┼╝ uwik┼éania, wyrwa─ç si─Ö z gor─ůczki ┼╝ycia ÔÇô czyli, w pewnym sensie, zaprzeczy─ç naszemu instynktowi przetrwania. Aby sta─ç si─Ö prawdziwie cz┼éowiekiem, musimy najpierw uciszy─ç ┼╝yj─ůce w nas zwierz─Ö.

Jak ma si─Ö do tego lekarstwa pora┼╝ka?

Pora┼╝ka jest tu niezwykle pomocna, bowiem zaburza ona monotonny rytm ┼Ťwiata, spowalnia jego bieg, tym samym luzuj─ůc nasze wi─Özy. To daje nam inny pogl─ůd na ┼Ťwiat i miejsce, jakie w nim zajmujemy. A ta nowa perspektywa mo┼╝e zaowocowa─ç nowym podej┼Ťciem do rzeczywisto┼Ťci. W┼éa┼Ťciwie zinternalizowana pora┼╝ka potrafi oswobodzi─ç nas z uzale┼╝nienia.

Zatem dzi─Öki pora┼╝ce, jak czytamy w ksi─ů┼╝ce, ÔÇ×zaczynamy zauwa┼╝a─ç p─Ökni─Öcia w strukturze istnieniaÔÇŁ.

Gdy co┼Ť na naszych oczach przestaje dzia┼éa─ç, ten rodzaj pora┼╝ki pokazuje nam, ┼╝e przedmioty, kt├│re nas otaczaj─ů, wcale nie s─ů tak trwa┼ée i niezawodne, jak mog┼éoby si─Ö wydawa─ç. Gdy dzieje si─Ö tak raz po raz, wtedy zaczynamy podejrzewa─ç, ┼╝e ┼Ťwiat fizyczny to tak naprawd─Ö mroczne, chaotyczne, zawodne i nietrwa┼ée miejsce. I jest to dobre podejrzenie, poniewa┼╝ potwierdza ono wa┼╝n─ů refleksj─Ö filozoficzn─ů: ludzka egzystencja ma miejsce na tle nico┼Ťci. M├│wi─ůc wprost: z prochu jeste┼Ť i w proch si─Ö obr├│cisz. W┼éa┼Ťnie z t─ů my┼Ťl─ů pisa┼éem o do┼Ťwiadczeniu pora┼╝ki, kt├│re pozwala nam dostrzec ÔÇ×p─Ökni─Öcia w strukturze istnieniaÔÇŁ. To do┼Ťwiadczenie, je┼Ťli b─Ödziemy wystarczaj─ůco uwa┼╝ni, daje nam wgl─ůd w nico┼Ť─ç, kt├│ra stoi po drugiej stronie istnienia i si─Ö w nas wpatruje. Silnik samolotu, kt├│ry nawala w powietrzu, nagle zepsute hamulce w samochodzie ÔÇô tak niepozorne zdarzenia nios─ů w sobie wa┼╝ne, metafizyczne przes┼éanie. Pora┼╝ka obna┼╝a ┼Ťwiat i nasz─ů egzystencj─Ö w nim ÔÇô pokazuje, ┼╝e to wszystko jedynie kr├│ciutki epizod w odwiecznej historii nico┼Ťci. By─ç mo┼╝e brzmi to do┼éuj─ůco, jednak to, co wa┼╝ne w ┼╝yciu, cz─Östo bywa do┼éuj─ůce. Lecz prawda, cho─çby najbardziej gorzka, zawsze jest lepsza ni┼╝ k┼éamstwo, cho─çby najs┼éodsze.

Okre┼Ťla Pan cztery rodzaje (czy te┼╝ ÔÇ×kr─ÖgiÔÇŁ) pora┼╝ki ÔÇô fizyczny, polityczny, spo┼éeczny oraz biologiczny ÔÇô i wi─ů┼╝e ka┼╝dy z nim z danym bohaterem: Simone Weil, Mahatm─ů Gandhim, E.M. Cioranem i Yukio Mishim─ů. Sk─ůd taki uk┼éad ksi─ů┼╝ki?

Pora┼╝ka to tak rozleg┼ée, zawi┼ée terytorium, ┼╝e potrzebowa┼éem jakiego┼Ť wyj┼Ťcia, aby nie zatraci─ç si─Ö ca┼ékowicie w tym labiryncie. Takim wyj┼Ťciem okaza┼éa si─Ö w┼éa┼Ťnie podr├│┼╝ poszczeg├│lnymi kr─Ögami. Rozwi─ůzanie to ma dwie zalety: przywodzi czytelnikowi na my┼Ťl kr─Ögi piekielne Dantego, a zarazem pomaga zwizualizowa─ç opowie┼Ť─ç, jak─ů niesie ksi─ů┼╝ka. Dlaczego wybra┼éem akurat tych ÔÇ×bohater├│w pora┼╝kiÔÇŁ, a nie innych? C├│┼╝, wydawali si─Ö oni tak fascynuj─ůcy, a jednak czu┼éem, ┼╝e niemal nic o nich nie wiem. Dlatego zdecydowa┼éem si─Ö o nich napisa─ç.

Przyznam, ┼╝e czytaj─ůc Pa┼äsk─ů ksi─ů┼╝k─Ö odczuwa┼éem niemal┼╝e wstydliw─ů rado┼Ť─ç z tego, ┼╝e poznaj─Ö tak prywatne aspekty ┼╝ycia tych bohater├│w ÔÇô lecz by┼éy to aspekty, kt├│rych oni sami absolutnie nie skrywali! Jednak ka┼╝dym z nich kierowa┼éy inne pobudki. Zacznijmy od francuskiej filozofki Simone Weil: czy mo┼╝e nam Pan opowiedzie─ç, jak reprezentuje ona pierwsz─ů form─Ö pora┼╝ki, pora┼╝k─Ö fizyczn─ů, oraz dlaczego pragn─Ö┼éa ponosi─ç j─ů publicznie?

Simone Weil by┼éa z natury osob─ů wybitnie niezdarn─ů ÔÇô tak niezdarn─ů, ┼╝e niemal zagra┼╝a┼éo to jej ┼╝yciu. Kilkukrotnie omal nie umar┼éa przez swoj─ů niezdarno┼Ť─ç. A mimo to zachowywa┼éa si─Ö tak, jak gdyby jej niezdarno┼Ť─ç zupe┼énie jej nie dotyczy┼éa ÔÇô zatrudni┼éa si─Ö w fabryce jako robotnik fizyczny, wyruszy┼éa walczy─ç w hiszpa┼äskiej wojnie domowej i chcia┼éa by─ç piel─Ögniark─ů na froncie podczas II wojny ┼Ťwiatowej. Jednak w pewnym sensie mia┼éa prawo tak post─Öpowa─ç.

Dlaczego?

Poniewa┼╝ nasza niezdarno┼Ť─ç nie ma nic wsp├│lnego z nami samymi ÔÇô i vice versa. Niezdarno┼Ť─ç ujawnia, ┼╝e tkwi w nas co┼Ť obcego. Kiedy co┼Ť nam nie wychodzi, budzi si─Ö cz─Ö┼Ť─ç nas samych, nad kt├│r─ů nie mamy kontroli ÔÇô jest ona niczym zbuntowana prowincja, kt├│ra odmawia wsp├│┼épracy z w┼éadz─ů centraln─ů. Dlatego w┼éa┼Ťnie niezdarno┼Ť─ç to szczeg├│lny rodzaj pora┼╝ki. Jest zarazem nasza ÔÇô bowiem to nam co┼Ť nie wychodzi ÔÇô i nie nasza, gdy┼╝ jaka┼Ť obca si┼éa w nas samych dzia┼éa przeciwko nam.

Je┼Ťli chodzi o ponoszenie pora┼╝ek, Gandhi wkroczy┼é na inny poziom. Jak czytamy w ksi─ů┼╝ce, jego autobiografia to rodzaj sztuki performatywnej, podobnie jak ca┼ée jego ┼╝ycie ÔÇô od jego ubioru po armi─Ö ÔÇ×pomocnik├│w, asystent├│w, uczni├│w i prywatnych sekretarzyÔÇŁ. Wydaje si─Ö, ┼╝e to ambicja osobista Gandhiego odr├│┼╝nia jego motywacj─Ö do do┼Ťwiadczania pora┼╝ki od tej, kt├│r─ů przejawia┼éa Weil. Oboje chcieli odmieni─ç spo┼éecze┼ästwo, jednak Gandhi pragn─ů┼é przy tym s┼éawy ÔÇô czy┼╝ nie?

Weil by┼éa uosobieniem samowyrzeczenia. Brakowa┼éo jej ambicji spo┼éecznej. Nie pragn─Ö┼éa ÔÇ×karieryÔÇŁ. Nie zale┼╝a┼éo jej na uznaniu, nie d─ů┼╝y┼éa do niczego dla siebie samej. Chcia┼éa jedynie zrozumie─ç, czym jest ┼╝ycie ÔÇô ┼╝yj─ůc dla innych. Ostatecznie nawet to okaza┼éo si─Ö zbyt ambitnym celem i ca┼ékowicie porzuci┼éa ┼╝ycie: zag┼éodzi┼éa si─Ö na ┼Ťmier─ç. Gandhi r├│wnie┼╝ ┼╝y┼é dla innych, jednak w inny spos├│b. Pragn─ů┼é, aby ludzie wiedzieli, ┼╝e on dla nich ┼╝yje i aby doceniali, co robi w ich imieniu. By┼é cz┼éowiekiem o niezwykle rozleg┼éej duszy ÔÇô nie bez powodu nazywano go Mahatma, ÔÇ×wielka duszaÔÇŁ ÔÇô jednak potrafi┼é post─Öpowa─ç niczym wybitnie przebieg┼éy polityk. Jak wyzna┼é pewnego razu: ÔÇ×Mam w sobie szczep okrucie┼ästwa, przez kt├│ry ludzie zmuszaj─ů si─Ö do robienia rzeczy, nawet podejmowania si─Ö rzeczy niemo┼╝liwych, by mnie zadowoli─çÔÇŁ. Mieszka┼äcy Indii, kt├│rzy pragn─Öli zadowoli─ç Gandhiego, byli gotowi odda─ç ┼╝ycie za jego idee. A on nie zawsze ich przed tym powstrzymywa┼é.

Kolejny motyw, jaki znajdujemy w Pana ksi─ů┼╝ce, powi─ůzany z ambicj─ů i kluczowy dla drugiej formy pora┼╝ki, pora┼╝ki politycznej, to w┼éadza ÔÇô i szereg przedziwnych sposob├│w, w jaki ludzie j─ů zdobywaj─ů. Jednym z przyk┼éad├│w, jaki Pan przytacza jest to, jak Adolf Hitler doszed┼é do w┼éadzy w najbardziej wykszta┼éconym spo┼éecze┼ästwie ┼Ťwiata w tamtym okresie. Czytamy:

Przemawia─ç do kogo┼Ť oznacza anga┼╝owa─ç si─Ö w pewn─ů form─Ö komunikacji prowadzon─ů zgodnie z racjonalnymi kryteriami. To, co m├│wca ten robi z lud┼║mi, jest przeciwie┼ästwem racjonalno┼Ťci: on do nich nie przemawia, nie poucza ich. On ich uwodzi. [ÔÇŽ] On wciska im zu┼╝yte frazesy, jawne k┼éamstwa i niedorzeczne teorie spiskowe, jednak poniewa┼╝ ludzie ci s┼éysz─ů je od kogo┼Ť, kto dostarczy┼é im tak silnego prze┼╝ycia emocjonalnego, jego s┼éowa emanuj─ů dziwn─ů sp├│jno┼Ťci─ů i w jaki┼Ť spos├│b zaczynaj─ů si─Ö dodawa─ç [ÔÇŽ] Dzi─Öki niemu w ┼╝yciu tych ludzi pojawia si─Ö obietnica znaczenia oraz spe┼énienia i zrobi─ů oni wszystko, by jej dope┼éni─ç.

W czasach, gdy religia ust─Öpuje na dalszy plan ÔÇô podobnie jak inne historyczne ┼║r├│d┼éa znaczenia ÔÇô musimy by─ç czujni, co je zast─Öpuje. Zwraca Pan uwag─Ö, ┼╝e teatralni politycy usi┼éuj─ů zaj─ů─ç to miejsce i ustanowi─ç siebie samych jako ┼║r├│d┼éa znaczenia. Jakie niesie to zagro┼╝enia i jak mo┼╝emy im przeciwdzia┼éa─ç?

Zagadnienie kolektywnego znaczenia jest niesamowicie wa┼╝ne. Tak jak Pan sugeruje, wychodz─Ö z za┼éo┼╝enia, ┼╝e znaczenie jest w swej naturze niczym opowie┼Ť─ç. Uznajemy, ┼╝e warto jest co┼Ť zrobi─ç, je┼Ťli mo┼╝emy opowiedzie─ç sobie przekonuj─ůc─ů histori─Ö, w kt├│rej zrobienie danej rzeczy jest sp├│jnym czynem, kt├│ry wynika z okre┼Ťlonej logiki i prowadzi do konkretnego celu. Rzeczy, kt├│re robimy ÔÇ×z kaprysuÔÇŁ s─ů pozbawione znaczenia, bowiem nie jeste┼Ťmy w stanie stworzy─ç sp├│jnej historii, w kt├│r─ů mogliby┼Ťmy je wpisa─ç. Tak zazwyczaj rodzi si─Ö znaczenie w naszych ┼╝yciach. Odkrywamy, ┼╝e warto ┼╝y─ç, je┼Ťli potrafimy poprowadzi─ç okre┼Ťlon─ů narracj─Ö, w kt├│rej wszystkie fakty ÔÇô no, mo┼╝e wi─Ökszo┼Ť─ç fakt├│w ÔÇô naszej biografii da si─Ö logicznie ze sob─ů po┼é─ůczy─ç w opowie┼Ť─ç.

Jak to si─Ö ma do kolektywnego znaczenia?

┼╗ycie danego cz┼éowieka nie nabiera znaczenia, je┼Ťli ├│w cz┼éowiek, kt├│ry je wiedzie, nie potrafi umiejscowi─ç go w sp├│jnej historii ÔÇô wtedy jest to tragedia, mawia si─Ö ÔÇ×zmarnowane ┼╝ycieÔÇŁ, jednak szkody ponosi tylko ta konkretna osoba. Kiedy ca┼éa spo┼éeczno┼Ť─ç nie mo┼╝e stworzy─ç narracji, w kt├│rej odnale┼║liby si─Ö jej cz┼éonkowie, wtedy jest to o wiele wi─Öksza katastrofa, gdy┼╝ to o wiele wi─Öcej ni┼╝ suma zmarnowanych ┼╝y─ç. Przez setki lat to religia stanowi┼éa ┼║r├│d┼éo kolektywnego znaczenia. To wida─ç i czu─ç przy lekturze mit├│w, Biblii, Koranu czy Upaniszad. I nie chodzi tu o to, czy sami jeste┼Ťmy wierz─ůcy. Rzecz w tym, ┼╝e ka┼╝da dojrza┼éa religia zapewnia swoim wyznawcom opowie┼Ťci, w kt├│re mog─ů oni wpisa─ç swoje ┼╝ycie i nada─ç mu tym samym znaczenia. Sekularyzacja sprawia, ┼╝e to wszystko zanika ÔÇô jednak nasza potrzeba znaczenia pozostaje. Tkwimy w kryzysie kolektywnego znaczenia i kryzys ten pog┼é─Öbia si─Ö.

W jakim sensie si─Ö pog┼é─Öbia?

Je┼Ťli ludzie nie potrafi─ů znale┼║─ç znaczenia tam, gdzie wcze┼Ťniej je znajdowali, wtedy znajd─ů je gdzie indziej ÔÇô gdziekolwiek. B─Öd─ů go poszukiwa─ç chocia┼╝by w s┼éowach populistycznych polityk├│w, kt├│rzy obiecaj─ů im wszystko. Je┼Ťli politycy ci b─Öd─ů teatralnie wyg┼éaszali p┼éomienne przemowy, wtedy sukces jest niemal gwarantowany. Wielu wiod─ůcych polityk├│w to postacie wprost rozrywkowe, czasem b┼éaze┼äskie. U podstaw kryzysu demokracji le┼╝y kryzys kolektywnego znaczenia ÔÇô kt├│ry natomiast wynika z kryzysu kolektywnych historii. W┼éa┼Ťnie dlatego ludzie poszukuj─ů znaczenia w teoriach spiskowych, nawet tych najbardziej niedorzecznych.

Na przyk┼éad?

Wystarczy wspomnie─ç te wszystkie teorie spiskowe, kt├│re pojawia┼éy si─Ö jedna po drugiej w czasie epidemii COVID-19. G┼éosi┼éy, ┼╝e pandemia by┼éa po prostu rz─ůdowym spiskiem, by odebra─ç nam wolno┼Ť─ç albo diabolicznym planem kontroli liczby ludno┼Ťci. Kiedy opracowano szczepionk─Ö, malowano j─ů jako bro┼ä przemys┼éu farmaceutycznego, kt├│ra mia┼éa przynie┼Ť─ç im kolejne miliardy zysku i do tego pozmienia─ç nas wszystkich w zombie, kt├│rymi ┼éatwiej by┼éoby manipulowa─ç (tak jakby ju┼╝ nie by┼éo to wystarczaj─ůco ┼éatwe). A takich wymys┼é├│w by┼éa ca┼éa masa. Jednak je┼Ťli przyjrze─ç im si─Ö uwa┼╝niej, mi─Ödzy wierszami mo┼╝na wyczyta─ç, ┼╝e wysyp takich teorii ujawnia┼é ogromn─ů, desperack─ů, kolektywn─ů potrzeb─Ö znaczenia. Mia┼éo miejsce co┼Ť strasznego i bez precedensu: si┼éa natury sia┼éa zniszczenie, a ludzie nagle musieli ca┼ékowicie zmieni─ç sw├│j styl ┼╝ycia i codzienno┼Ť─ç. Wyja┼Ťnienia naukowe (o ile cokolwiek z nich zrozumieli) by┼éy dla nich niewystarczaj─ůce i nie dawa┼éy im pociechy, poniewa┼╝ nauka, jak to nauka, jest rzecz─ů w znacznej mierze wzgl─Ödn─ů i wymagaj─ůc─ů pokory. Ludzie po prostu nie potrafili doszuka─ç si─Ö ┼╝adnego sensu w tym, co si─Ö dzia┼éo. A taki brak znaczenia mo┼╝e doprowadzi─ç do szale┼ästwa ÔÇô niemal dos┼éownie. Po tym wida─ç jak zsekularyzowane sta┼éo si─Ö nasze spo┼éecze┼ästwo, bowiem religia, tradycyjne ┼║r├│d┼éo kolektywnego znaczenia, nie potrafi┼éa pom├│c tym ludziom. Co ciekawe, teorie spiskowe cz─Östo rozkwita┼éy i znajdowa┼éy wielu poplecznik├│w w kr─Ögach religijnych ÔÇô to kolejny, do┼Ť─ç niespodziewany dow├│d sekularyzacji.

Powi─ůzuje Pan narracj─Ö i opowie┼Ťci z pora┼╝k─ů. Jak czytamy: ÔÇ×Pora┼╝ka i opowiadanie historii to bliscy przyjaciele, kt├│rzy zawsze dzia┼éaj─ů w zmowieÔÇŁ. Co mia┼é Pan na my┼Ťli?

C├│┼╝, istotnie ka┼╝da dobra historia ma w sobie pewien element pora┼╝ki, czy┼╝ nie? Pora┼╝ka popycha fabu┼é─Ö do przodu, nadaje jej struktur─Ö i ciekawi czytelnika. Pora┼╝ka motywuje bohater├│w do dzia┼éania i kszta┼étuje ich. To, jak ponosz─ů oni pora┼╝ki i jak sobie z nimi radz─ů ÔÇô to wszystko ich definiuje. Jednak to nie wszystko. Pora┼╝ka jest ┼Ťci┼Ťle zwi─ůzana z opowiadaniem historii, bowiem wiele zale┼╝y od tego, jak wpiszemy pora┼╝k─Ö w to, kim jeste┼Ťmy. Je┼Ťli wm├│wi─Ö sobie, ┼╝e moje pora┼╝ki to jedynie ÔÇ×kroki na drodze do sukcesuÔÇŁ, co stanowi zupe┼éne zignorowanie sensu pora┼╝ki, wtedy przyjm─Ö do┼Ť─ç powierzchowne podej┼Ťcie do rzeczywisto┼Ťci. Natomiast je┼Ťli b─Öd─Ö postrzega┼é pora┼╝k─Ö jako nieod┼é─ůczny element tego, kim jestem ÔÇô co mnie definiuje ÔÇô wtedy stawiam si─Ö w lepszej, bardziej realistycznej pozycji, dzi─Öki czemu mog─Ö skutecznie oddzia┼éywa─ç na siebie samego. Historia historii nie r├│wna.

Ja osobi┼Ťcie uwa┼╝am do┼Ťwiadczenie pora┼╝ki za jeden z urok├│w bycia cz┼éowiekiem. Zgadzam si─Ö, ┼╝e opowiadanie historii odgrywa znacz─ůc─ů rol─Ö w naszym ┼╝yciu ÔÇô a szczeg├│lnie wa┼╝ne s─ů te historie, kt├│re opowiadamy o sobie samych. Pami─Ötam, ┼╝e dorastaj─ůc mia┼éem bardzo wyra┼║ne poczucie, ┼╝e ┼╝ycie to podr├│┼╝ ÔÇô i b─Öd─ůc w tej podr├│┼╝y dostrzega┼éem znaczenie nawet w najnudniejszych chwilach. Czy obawia si─Ö Pan, ┼╝e ludzie trac─ů to poczucie sensu, to poczucie podr├│┼╝y ┼╝ycia?

Bycie w podr├│┼╝y to opowiadanie historii ÔÇô swojej w┼éasnej. Dop├│ki jeste┼Ťmy w trasie, nasza historia nadal si─Ö pisze, wci─ů┼╝ co┼Ť nas czeka. I jak Pan zauwa┼╝y┼é, to niezwykle podnosz─ůce na duchu odczucie, cho─çby┼Ťmy byli zupe┼énie bezradni na kt├│rym┼Ť etapie podr├│┼╝y. Martwi mnie, ┼╝e przestali┼Ťmy opowiada─ç swoje w┼éasne historie ÔÇô ┼╝y─ç swoim ┼╝yciem, pod─ů┼╝a─ç w┼éasn─ů drog─ů ÔÇô a zamiast tego satysfakcjonuj─ů nas historie, kt├│rymi nieustannie zasypuj─ů nas wiod─ůce ideologie (lewicowe b─ůd┼║ prawicowe), kultura konsumpcjonizmu, media spo┼éeczno┼Ťciowe ÔÇô ca┼éy ten przenikaj─ůcy wszystko system ekonomiczno-spo┼éeczny, w jakim przysz┼éo nam egzystowa─ç. Przez to ┼╝yjemy ju┼╝ nie w┼éasnym ┼╝yciem, ale ┼╝yciem sfabrykowanym dla nas przez partie polityczne, korporacje, teorie spiskowe, influencer├│w, gwiazdy kina, czy nawet sztuczn─ů inteligencj─Ö. To ogromna strata, bowiem zdolno┼Ť─ç do opowiedzenia historii w┼éasnego ┼╝ycia, kt├│r─ů w ten spos├│b si─Ö nam odbiera, jest najcenniejszym, co mamy. Bez niej jeste┼Ťmy niczym.

Wracaj─ůc na chwil─Ö do ÔÇ×kolektywnego znaczeniaÔÇŁ, to ciekawe ÔÇô a zarazem straszne ÔÇô ┼╝e lekcje p┼éyn─ůce z historii trzeba powtarza─ç ka┼╝demu kolejnemu pokoleniu. Spo┼éecze┼ästwu potrzeba pewnej pami─Öci zbiorowej, dzi─Öki kt├│rej b─Ödziemy potrafili uczy─ç si─Ö z b┼é─Öd├│w przesz┼éo┼Ťci. Jak czytamy: ÔÇ×Cywilizacja to jedynie maska, i to niepewnaÔÇŁ. Zatem Pa┼äska ksi─ů┼╝ka to nie tylko wezwanie do samotranscendencji, ale r├│wnie┼╝ do zbiorowej transcendencji, tak?

U podstaw ludzkiego dramatu le┼╝y pewien konflikt: zostali┼Ťmy stworzeni do ┼╝ycia z innymi, do budowania spo┼éeczno┼Ťci, ma┼éych i du┼╝ych, do dzielenia si─Ö dobrami i ideami. Jeste┼Ťmy zwierz─Ötami spo┼éecznymi. A jednak, koniec ko┼äc├│w, w┼éasnego odkupienia i samospe┼énienia dokona─ç mo┼╝emy tylko my sami. Mam wy┼é─ůcznie jedno ┼╝ycie i tylko ja odpowiadam za to, czy sensownie je prze┼╝yj─Ö. ┼╗adna forma organizacji politycznej czy spo┼éecznej, cho─çby najbardziej przyzwoita i cywilizowana, nie jest w stanie tego za mnie zrobi─ç. I to nie tylko dlatego, ┼╝e historycznie rzecz bior─ůc demokracja jest raczej wyj─ůtkowym stanem rzeczy, a politycznie przyzwoite spo┼éecze┼ästwa na przestrzeni dziej├│w by┼éy rzadko┼Ťci─ů. Wynika to g┼é├│wnie z tego, ┼╝e cz┼éowiek to koniec ko┼äc├│w jednostka, pojedynczy osobnik. Rodzimy si─Ö i umieramy w samotno┼Ťci i ta samotno┼Ť─ç nas definiuje. Ka┼╝de g┼é─Öbsze znaczenie w naszym ┼╝yciu to rezultat w┼éasnej, samotnej i osobistej pracy ÔÇô nie mo┼╝emy zleci─ç jej nikomu innemu i nie pomog─ů nam w tym nawet najbli┼╝si przyjaciele.

Opowiadaj─ůc o pora┼╝ce politycznej, pisze Pan o momentach w historii, kiedy spo┼éecze┼ästwo pragn─Ö┼éo odci─ů─ç si─Ö od przesz┼éo┼Ťci za spraw─ů rewolucji. Czy uwa┼╝a Pan, ┼╝e obecnie ┼╝yjemy w podobnych czasach w Stanach Zjednoczonych, b─ůd┼║ takowe nadchodz─ů? Wskaza┼é Pan pewne paralele pomi─Ödzy wsp├│┼éczesno┼Ťci─ů a nastrojami przed rewolucj─ů francusk─ů (m. in. poczucie, ┼╝e musimy stworzy─ç wszystko na nowo lub przekonanie, ┼╝e dawny re┼╝im by┼é nie tylko niesprawiedliwy i irracjonalny, ale jest wr─Öcz czym┼Ť, czego nale┼╝y si─Ö wstydzi─ç).

Nie s─ůdz─Ö, ┼╝e czeka nas rewolucja. Z powodu pewnej j─Özykowej inflacji wiele rzeczy nazywamy ÔÇ×rewolucj─ůÔÇŁ b─ůd┼║ m├│wimy, ┼╝e co┼Ť jest ÔÇ×rewolucyjneÔÇŁ. Jednak prawdziwe rewolucje to rzadkie zjawiska ÔÇô i dobrze, ┼╝e tak jest. S─ů to bowiem wydarzenia tragiczne ÔÇô nie chcieliby┼Ťmy znale┼║─ç si─Ö w pobli┼╝u prawdziwej rewolucji, bo sko┼äczyliby┼Ťmy na stosie, niezale┼╝nie od tego, po kt├│rej opowiedzieliby┼Ťmy si─Ö stronie. Nasze wsp├│┼éczesne zapatrzenie w rewolucj─Ö wynika z owej j─Özykowej inflacji oraz z naszej ignorancji historycznej, jednak to zapatrzenie jest czysto retoryczne. Prawdziwa rewolucja polityczna oznacza┼éaby, ┼╝e wszystko zostaje odwr├│cone do g├│ry nogami, ┼╝e rz─ůdz─ůcych zast─Öpuj─ů rz─ůdzeni. Czy cokolwiek takiego ma miejsce we wsp├│┼éczesnej Ameryce? To, ┼╝e kto┼Ť dorobi si─Ö wp┼éyw├│w, w┼éadzy i pieni─Ödzy, a nast─Öpnie zacznie g┼éo┼Ťno wykrzykiwa─ç has┼éa rewolucyjne, to nie rewolucja, a stara polityczna ┼Ťpiewka. Nasze zapatrzenie w rewolucj─Ö nie ma zatem nic wsp├│lnego z prawdziw─ů rewolucj─ů. To jedynie narz─Ödzie, kt├│re wykorzystuj─ů klasy rz─ůdz─ůce, by ugruntowa─ç swoj─ů pozycj─Ö u w┼éadzy.

Wsp├│┼éczesnym wrogiem publicznym numer jeden cz─Östo jest ÔÇ×kapitalizmÔÇŁ, kt├│ry omawia Pan w kontek┼Ťcie trzeciej formy pora┼╝ki, pora┼╝ki spo┼éecznej. Jednak Pa┼äska definicja kapitalizmu jest odmienna od tej powszechnie przyj─Ötej. Pisze Pan, ┼╝e najwa┼╝niejsz─ů cech─ů kapitalizmu s─ů ÔÇ×rankingiÔÇŁ. Co ma Pan na my┼Ťli?

Wszyscy zapracowujemy si─Ö na ┼Ťmier─ç ÔÇô z l─Öku przed pora┼╝k─ů spo┼éeczn─ů, przed stygmatyzacj─ů i staniem si─Ö ÔÇ×przegranymÔÇŁ. Sami si─Ö zniewalamy, by zapewni─ç sobie miejsce po┼Ťr├│d spo┼éecznie ÔÇ×ocalonychÔÇŁ, cho─ç jest ono niepewne. A pora┼╝ka spo┼éeczna jest kluczowa dla takiego ocalenia: ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e inni nie s─ů wybrani nieustannie utwierdza nas w naszym spo┼éecznym wybraniu i ocaleniu. Tak samo ÔÇ×wybraniÔÇŁ Kalwina potrzebowali obecno┼Ťci ÔÇ×niegodziwychÔÇŁ, by zdawa─ç sobie spraw─Ö z w┼éasnego zbawienia. Dop├│ki mo┼╝emy obejrze─ç si─Ö za siebie i dostrzec innych, kt├│rym powodzi si─Ö gorzej ni┼╝ nam samym, dop├│ty czujemy si─Ö dobrze, cho─çby┼Ťmy sami znajdowali si─Ö w op┼éakanej sytuacji finansowej. Liczy si─Ö to, ┼╝e nie my jeste┼Ťmy tym przegranym, tylko kto┼Ť inny. A poniewa┼╝ wszyscy uczestnicz─ů w tej samej grze i d─ů┼╝─ů do tego samego ÔÇô nawet ci najbardziej przegrani ÔÇô system ten pozostaje w wiecznym ruchu. Rankingi s─ů w tym wszystkim istnym darem niebios: dzi─Öki nim wiemy doskonale, gdzie znajdujemy si─Ö w stosunku do innych, co musimy zrobi─ç, by wyprzedzi─ç kogo┼Ť innego, kto jest nad nami, a kto ni┼╝ej od nas, kto pnie si─Ö w g├│r─Ö, a kto przegrywa. Dlatego wszystko oceniamy i tworzymy rankingi. Oceniamy tak nie tylko korporacje, ale te┼╝ ca┼ée pa┼ästwa, licea, uniwersytety, dru┼╝yny pi┼ékarskie, salony fryzjerskie, hotele dla zwierz─ůt, domy publiczne i wydzia┼éy filozofii. Oraz, rzecz jasna, ludzi.

U┼╝ywaj─ůc ÔÇ×ranking├│wÔÇŁ wskazuje Pan na pierwotne korzenie kapitalizmu. Pisze Pan, ┼╝e ÔÇ×post─Öp historyczny nie likwiduje dyferencjacji, jedynie maskuje jej oznakiÔÇŁ. W jaki spos├│b kapitalizm maskuje ow─ů dyferencjacj─Ö, odwieczn─ů gr─Ö statusu spo┼éecznego?

Jest ona maskowana nie tyle przez kapitalizm, co przez etos demokracji. Przez d┼éugi okres kapitalizm polega┼é (i w niekt├│rych cz─Ö┼Ťciach ┼Ťwiata nadal polega) na ÔÇ×jawnej konsumpcjiÔÇŁ: na przechwalaniu si─Ö, na wulgarnym okazywaniu bogactwa. Dzi┼Ť, zw┼éaszcza na Zachodzie, im kto┼Ť jest bogatszy, tym subtelniej musi okazywa─ç sw├│j status. L┼Ťni─ůce krawaty, luksusowe samochody i z┼éote toalety s─ů dla nuworyszy i dla ludzi patologicznie zakompleksionych, kt├│rzy wypisuj─ů swoje nazwiska wielkimi literami na prywatnych odrzutowcach. Prawdziwie bogaci nie robi─ů niczego takiego. Wygl─ůdaj─ů nawet skromnie i ci─Ö┼╝ko odr├│┼╝ni─ç ich od zwyk┼éych ludzi. Jednak nie mog─ů sobie pozwoli─ç na to, ┼╝eby zupe┼énie nie okazywa─ç swojej dyferencjacji ÔÇô to kluczowy element gry. Ich sygna┼éy s─ů dyskretne, do wychwycenia dla koneser├│w, ale zawsze s─ů obecne.

Pisze Pan, ┼╝e przez ÔÇ×nasze niezaspokojone pragnienie sukcesu spo┼éecznegoÔÇŁ i obsesj─Ö ÔÇ×na punkcie ranking├│w i ocenÔÇŁ jeste┼Ťmy ÔÇ×powa┼╝nie chorzy i pilnie potrzeba nam lekarstwaÔÇŁ. Jak tym lekarstwem mo┼╝e by─ç ÔÇ×nicnierobienieÔÇŁ, kt├│re uosabia┼é rumu┼äski pisarz E. M. Cioran?

Chcia┼ébym przede wszystkim rozwia─ç pewne przekonanie: nicnierobienie to bardzo powa┼╝na praca ÔÇô w kt├│rej robi si─Ö tak naprawd─Ö ca┼ékiem sporo. Nie oznacza to, ┼╝e usprawiedliwiam w mojej ksi─ů┼╝ce obijanie si─Ö na kanapie. Ludzie, kt├│rzy tak sp─Ödzaj─ů sw├│j czas, r├│wnie┼╝ uczestnicz─ů w grze kapitalizmu, tak samo usilnie jak inni. Mo┼╝e im si─Ö wydawa─ç, ┼╝e swoj─ů bezczynno┼Ťci─ů sabotuj─ů system, ale tak naprawd─Ö tylko go umacniaj─ů. Je┼Ťli robimy co┼Ť, co jest ca┼ékowitym przeciwie┼ästwem tego, czego kto┼Ť od nas wymaga, to nadal gramy w jego gr─Ö, a nie w nasz─ů w┼éasn─ů. W mojej ksi─ů┼╝ce broni─Ö czego┼Ť zgo┼éa odmiennego: ┼╝ycia kontemplacji i dystansu, jakim ┼╝y┼é Cioran, oraz metafizycznego protestu, jaki stanowi takie ┼╝ycie. By─ç mo┼╝e nie ma w takim ┼╝yciu pracy w pierwotnym rozumieniu tego s┼éowa (wysi┼ék├│w w fabryce czy codziennego chodzenia do biura), jednak wymaga ono o wiele wa┼╝niejszych rzeczy: m─Öcz─ůco d┼éugich spacer├│w, obserwowania otaczaj─ůcego ┼Ťwiata i kontemplowania nico┼Ťci, kt├│r─ů ├│w ┼Ťwiat skrywa. Jest to niezwykle wa┼╝na praca.

Jedno z najwi─Ökszych (i by─ç mo┼╝e najbardziej widocznych) zagro┼╝e┼ä dla naszego spo┼éecze┼ästwa wynika z naszej pora┼╝ki w obszarze implementacji nowych technologii w spo┼éecze┼ästwie. Czy obawia si─Ö Pan, ┼╝e tworzymy ┼╝ycie pozbawione wyzwa┼ä i tym samym bez okazji do ponoszenia pora┼╝ek?

Obawiam si─Ö, ┼╝e coraz mniej orientujemy si─Ö w tym, co dzieje si─Ö w naszym ┼╝yciu. Z lenistwa, z wygodnictwa, z tch├│rzostwa pozbyli┼Ťmy si─Ö w┼éasnej autonomii w tak znacznym stopniu, ┼╝e nawet nie zauwa┼╝yli┼Ťmy, kiedy j─ů zupe┼énie utracili┼Ťmy. Aby u┼Ťwiadomi─ç sobie jak wiele ÔÇô lub jak niewiele ÔÇô autonomii nam pozosta┼éo, nadal jej troch─Ö potrzeba. Lecz ca┼éy ┼Ťwiat zdaje si─Ö by─ç przeciwko nam i pr├│buje nam j─ů odebra─ç. Trzeba przyzna─ç, ┼╝e to do┼Ť─ç ironiczna sytuacja: coraz wi─Öcej m├│wimy o autonomii przedmiot├│w ÔÇô ÔÇ×samochody autonomiczneÔÇŁ, ÔÇ×Internet rzeczyÔÇŁ etc. ÔÇô a jednocze┼Ťnie tracimy w┼éasn─ů autonomi─Ö, nawet tego nie zauwa┼╝aj─ůc.

Jakie s─ů cechy definiuj─ůce dzisiejsz─ů ÔÇ×pora┼╝k─ÖÔÇŁ? Jak okre┼Ťli┼éby Pan wsp├│┼éczesnego ÔÇ×przegranegoÔÇŁ?

Nie pokusi┼ébym si─Ö o konkretn─ů definicj─Ö, poniewa┼╝ wymiar pora┼╝ki to rzecz niezwykle zmienna, zw┼éaszcza w dzisiejszym, nieustannie zmieniaj─ůcym si─Ö ┼Ťwiecie. W tradycyjnych spo┼éecze┼ästwach wiadomo by┼éo, kto jest przegranym: grzesznik, ubogi, obcy (jak ┼╗ydzi czy heretycy). Dzi┼Ť natomiast przegranym jest ka┼╝dy, kto nie wpisuje si─Ö w wiod─ůcy typ spo┼éeczny. A ten co chwila si─Ö zmienia. Nikt nie chce przybra─ç ┼éatki ÔÇ×przegranegoÔÇŁ, wi─Öc wszyscy na┼éogowo pod─ů┼╝aj─ů za trendami, nie zastanawiaj─ůc si─Ö nad sensem tego, co robi─ů.

Powr├│─çmy do tematu, od kt├│rego zacz─Öli┼Ťmy ÔÇô do ┼Ťmierci, czyli ostatecznej formy pora┼╝ki, pora┼╝ki biologicznej. Czego uczy nas japo┼äski pisarz Yukio Mishima na temat ÔÇ×pi─Öknej ┼ŤmierciÔÇŁ?

Mishima uczy nas ÔÇô cho─ç w po┼Ťredni i przewrotny spos├│b ÔÇô ┼╝e musimy zaprzyja┼║ni─ç si─Ö z w┼éasn─ů ┼Ťmierci─ů. Aby ┼╝y─ç dobrym ┼╝yciem, musimy zrobi─ç w nim miejsce dla ┼Ťmierci i pogodzi─ç si─Ö w g┼é─Öbi duszy z w┼éasn─ů sko┼äczono┼Ťci─ů.

To znaczy?

Niezwykle utalentowany pisarz, kt├│ry ostatecznie straci┼é wiar─Ö w literatur─Ö; cz┼éowiek, kt├│ry za spraw─ů opowie┼Ťci uczyni┼é z siebie samuraja stulecie po wyga┼Ťni─Öciu klasy samuraj├│w; przyw├│dca najbardziej nieporadnego zamachu stanu, jaki mo┼╝na sobie wyobrazi─ç ÔÇô kt├│ry robi┼é wszystko, co w jego mocy, by zamach ten zako┼äczy┼é si─Ö w┼éa┼Ťnie pora┼╝k─ů; cz┼éowiek niezaprzeczalnego geniuszu ÔÇô Mishima uczy nas tego, jak daleko potrafi posun─ů─ç si─Ö cz┼éowiek, nie tylko by zaprzyja┼║ni─ç si─Ö ze ┼Ťmierci─ů, ale by umrze─ç na w┼éasnych zasadach. Jako wybitny tw├│rca, Mishima zaplanowa┼é do najmniejszego szczeg├│┼éu nie tylko swoje dzie┼éa, ale r├│wnie┼╝ swoje ┼╝ycie, a w szczeg├│lno┼Ťci ┼Ťmier─ç. By┼éo to bez w─ůtpienia niesamowite widowisko, cho─ç zarazem odpychaj─ůce.

Pisze Pan, ┼╝e ÔÇ×Problem utopii nie polega na tym, ┼╝e wprowadzenie jej w ┼╝ycie jest niewykonalne (tak naprawd─Ö jest to mo┼╝liwe) ÔÇô rzecz tkwi w tym, ┼╝e jest to idea fundamentalnie obca temu, czym jeste┼ŤmyÔÇŁ. Czy d─ů┼╝enie do utopii jest zatem b┼é─Ödnym podej┼Ťciem do ┼╝ycia?

┬áS─ůdz─Ö, ┼╝e tak. Utopia nam nie pomo┼╝e, poniewa┼╝ jest abstrakcyjna i oparta na bardzo powierzchownej wizji ludzko┼Ťci, je┼Ťli chodzi o rozwi─ůzywanie konkretnych problem├│w. Wizja utopii raczej odci─ůga nasz─ů uwag─Ö od rzeczywistych, skutecznych rozwi─ůza┼ä. Najgorsze w utopii jest to, ┼╝e je┼Ťli zostanie si┼é─ů narzucona z g├│ry, to wyrz─ůdza o wiele wi─Öcej krzywd i tworzy mas─Ö nowych problem├│w, zamiast je rozwi─ůzywa─ç. W naszych ┼╝yciach nie ma miejsca na utopi─Ö, poniewa┼╝ jej koncept jest nieprzystosowany do naszej natury. Nie zapominajmy, ┼╝e w oryginalnej opowie┼Ťci o utopii ÔÇô w dziele Thomasa MoreÔÇÖa ÔÇ×UtopiaÔÇŁ ÔÇô wi─ů┼╝e si─Ö ona z druzgoc─ůc─ů katastrof─ů, rozbitym statkiem.

*Wszystkie cytaty pochodz─ů z polskiego wydania ksi─ů┼╝ki ÔÇô Pochwa┼éa pora┼╝ki, t┼éum. Dariusz Jan Skotarek, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2024. Strony cytat├│w (kolejno): 280, 34, 120, 104, 73, 285, 83, 196, 207, 146.

***

W dniach 6-7 maja 2024 r. Costica Bradatan b─Ödzie go┼Ťci┼é w Warszawie z wyk┼éadem specjalnym podczas organizowanej na Uniwersytecie Warszawskim przez Pracowni─Ö Bada┼ä nad Pora┼╝kami (FailureLab) konferencji naukowej ÔÇ×Failure Regimes: Economization, Creolization and Moralization of FailingÔÇŁ [LINK], w ramach kt├│rej wyniki swoich bada┼ä przedstawia─ç b─Öd─ů przedstawiciele krytycznych studi├│w nad pora┼╝kami.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy ┼Ťrodowisko zaanga┼╝owane w walk─Ö z podzia┼éami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi─Öki Waszemu wsparciu!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś