Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Pob┼éocki: Manifesty nie zmieni─ů ┼Ťwiata

O demokratycznym j─Özyku i roli publicznego intelektualisty m├│wi Kacper Pob┼éocki, antropolog, autor ksi─ů┼╝ki ÔÇ×Kapitalizm. Historia kr├│tkiego trwaniaÔÇŁ.
Pob┼éocki: Manifesty nie zmieni─ů ┼Ťwiata
ilustr.: Zofia Janina Borysiewicz

HUBERT WALCZY┼âSKI: Tyle m├│wi si─Ö o tym, ┼╝e warto publikowa─ç tylko po angielsku. A ty zdecydowa┼ée┼Ť si─Ö napisa─ç 600-stronicow─ů ksi─ů┼╝k─Ö o kapitalizmie ÔÇô nie do┼Ť─ç, ┼╝e po polsku, to jeszcze z polskiej perspektywy.

KACPER POB┼üOCKI: Jestem przywi─ůzany do idei dyskusji w przestrzeni publicznej, a ta zawsze odbywa si─Ö w jakim┼Ť j─Özyku. Angielski faktycznie sta┼é si─Ö wsp├│┼éczesn─ů ┼éacin─ů, ale uwa┼╝am, ┼╝e naukowcy powinni m├│wi─ç nie tylko do siebie. Polska akademia jest stosunkowo kameralna ÔÇô na konferencje Stowarzyszenia Antropolog├│w Ameryka┼äskich przyje┼╝d┼╝aj─ů tysi─ůce os├│b, w naszym kraju czynnych antropolo┼╝ek jest kilkadziesi─ůt, mo┼╝e setka. Polska nauka, ze wzgl─Ödu na swoj─ů ma┼é─ů skal─Ö, jest mniej sprofesjonalizowana. Dzi─Öki temu mo┼╝na sobie pozwoli─ç na wi─Öcej, mo┼╝na ÔÇô paradoksalnie ÔÇô m├│wi─ç do du┼╝o szerszego grona. W USA nawet takie gwiazdy akademickie jak David Harvey maj─ů┬ápoczucie, ┼╝e s─ů nieistotne. Wiele os├│b cytuje teksty tych ludzi w obiegu naukowym, ale niewiele z tego, co oni pisz─ů, przedziera si─Ö do debaty publicznej. Wolno┼Ť─ç s┼éowa w Stanach polega na tym, ┼╝e mo┼╝esz powiedzie─ç wszystko, bo to nie ma ┼╝adnego znaczenia. Musisz jeszcze mie─ç ┼Ťrodki, aby nag┼éo┼Ťni─ç to, co m├│wisz. Dlatego neoliberalne reformy w USA omin─Ö┼éy w du┼╝ej mierze kampusy uniwersyteckie. FBI bezpardonowo rozprawi┼éo si─Ö na przyk┼éad z Czarnymi Panterami, a lewic─Ö akademick─ů zostawiono w spokoju. Uznano, ┼╝e jest niegro┼║na.

W Polsce rola publicznego intelektualisty ma natomiast d┼éug─ů tradycj─Ö.

Istotnie. Gdy David Graeber pisze o wsp├│┼éczesnej anglosaskiej akademii, m├│wi wprost o jej neofeudalnej strukturze, wynikaj─ůcej z niepotrzebnej biurokratyzacji i fasadowej profesjonalizacji. Jednym z tego efekt├│w jest do┼Ť─ç solidny mur mi─Ödzy ┼Ťwiatem akademickim a polityk─ů. Albo decydujesz si─Ö na karier─Ö polityczn─ů, albo na naukow─ů. Z kolei w Polsce spora cz─Ö┼Ť─ç klasy politycznej jest z uniwersytet├│w, na ci─ůg┼éych urlopach, i mo┼╝e te┼╝ tam wr├│ci─ç. Drzwi s─ů otwarte w obie strony. Wracaj─ůc wi─Öc do ÔÇ×KapitalizmuÔÇŁ ÔÇô dla mnie to by┼éo bardzo atrakcyjne, ┼╝e m├│wi si─Ö do szerszej publiczno┼Ťci. Przez to mog─Ö sobie pozwoli─ç w tej ksi─ů┼╝ce na du┼╝o wi─Öcej. ┼╗aden wydawca anglosaski nie opublikowa┼éby czego┼Ť, co jest pr├│b─ů przeniesienia idei mapy ÔÇô przestrzennego sposobu prezentacji wiedzy ÔÇô do formu┼éy ksi─ů┼╝ki akademickiej. To jest zbyt eksperymentalne. Anglosasi takie ksi─ů┼╝ki czasami t┼éumacz─ů (g┼é├│wnie z francuskiego), ale raczej ich nie pisz─ů.

Jak b─Ödzie wygl─ůda┼é ÔÇ×KapitalizmÔÇŁ po angielsku?

To b─Ödzie inna ksi─ů┼╝ka, chocia┼╝ argumentacja pozostanie ta sama. Nie b─Ödzie pierwszej cz─Ö┼Ťci, kt├│ra powsta┼éa dla polskiego czytelnika i jest streszczeniem bada┼ä antropologicznych, kt├│re s─ů u nas nieznane. W ca┼éo┼Ťci t┼éumacz─Ö natomiast cz─Ö┼Ť─ç drug─ů, cho─ç uzbrajam j─ů te┼╝ w nieco inny aparat teoretyczny. Angielska wersja b─Ödzie wi─Öc bardziej jednoznacznie ksi─ů┼╝k─ů z antropologii ekonomicznej, bez formalnych eksperyment├│w.

Napisanie tej ksi─ů┼╝ki po polsku sprawi┼éo mi du┼╝─ů frajd─Ö, bo umo┼╝liwi┼éo te┼╝ m├│wienie kilkoma j─Özykami naraz ÔÇô politycznym, akademickim, publicystycznym. W naszej sferze publicznej ceni─Ö te┼╝ bardzo tradycj─Ö reporta┼╝u i eseju. Obie pozwalaj─ů pisa─ç powa┼╝ne rzeczy ze ┼Ťwiadomo┼Ťci─ů ich literacko┼Ťci, czego bardzo w nauce brakuje. Akademicy w og├│le zapomnieli o tym, ┼╝e pisz─ů, dlatego wi─Ökszo┼Ť─ç ich ksi─ů┼╝ek jest tak siermi─Ö┼╝na. Najlepiej to wida─ç w podzi─Ökowaniach. To niby takie miejsce, gdzie mo┼╝na ju┼╝ sobie pozwoli─ç na wszystko, teoretycznie rygor struktury akademickiej nie obowi─ůzuje. Ale te podzi─Ökowania s─ů wszystkie takie same!

ÔÇ×Za wszystkie b┼é─Ödy odpowiadam samodzielnie, dzi─Ökuj─Ö czterdziestu osobomÔÇŽÔÇŁ

W┼éa┼Ťnie. Nawet t─Ö najbardziej otwart─ů cz─Ö┼Ť─ç ksi─ů┼╝ki pisze si─Ö tak, jakby si─Ö wype┼énia┼éo biurokratyczny formularz. Nikt go nie narzuci┼é, a jednak wi─Ökszo┼Ť─ç akademik├│w powiela t─Ö idiotyczn─ů formu┼é─Ö.

Jaka by┼éa twoja droga do napisania tej ksi─ů┼╝ki?

Ona jest odpowiedzi─ů na ÔÇô moim zdaniem dzisiaj bardzo siln─ů ÔÇô potrzeb─Ö wielkich narracji. Gdy wchodzi┼éem w doros┼éo┼Ť─ç pod koniec lat 90., wszyscy dooko┼éa m├│wili, ┼╝e nadszed┼é koniec historii i wielkie narracje si─Ö skompromitowa┼éy. Pami─Ötam jaki┼Ť wywiad z Ryszardem Kapu┼Ťci┼äskim, kt├│ry twierdzi┼é, ┼╝e wszystko ju┼╝ zosta┼éo powiedziane i zosta┼é nam tylko recykling. I pami─Ötam wzrastaj─ůce we mnie poczucie niemocy, kiedy to czyta┼éem. Po co ┼╝y─ç, skoro ju┼╝ wszystko by┼éo?

Tymczasem mamy dzi┼Ť renesans wielkich narracji, od seriali po grube powie┼Ťci ÔÇô co pokazuje,┬á┼╝e ludzie jednak tego szukaj─ů. St─ůd formu┼éa tej ksi─ů┼╝ki. Ona jest celowo d┼éuga, bo ma by─ç takim akademickim czytad┼éem: ksi─ů┼╝k─ů, kt├│ra opisuje, jak dzia┼éa ┼Ťwiat. Robi to klarownym j─Özykiem, stawiaj─ůc jednoznaczne, nawet nieco przerysowane, tezy. I ma wci─ůga─ç czytelnika, unarracyjnia─ç kwestie zdawa┼éoby si─Ö czysto technokratyczne, jak gospodarka. St─ůd te┼╝ jej serialowa struktura. Na przyk┼éad ka┼╝dy rozdzia┼é ma niemal aptekarsko identyczn─ů d┼éugo┼Ť─ç, ┼╝eby czytelnikowi umo┼╝liwi─ç binge reading. ┼╗eby po wej┼Ťciu w rytm ÔÇô wiedz─ůc, ┼╝e przeczytanie jednego rozdzia┼éu zajmuje tyle i tyle czasu ÔÇô m├│g┼é sobie powiedzie─ç: ÔÇ×Dobra, mam jeszcze p├│┼é godziny, to przeczytam jeszcze jeden rozdzia┼éÔÇŁ.

W polemice z Janem Sow─ů piszesz mi─Ödzy innymi, ┼╝e ÔÇ×KapitalizmÔÇŁ to ksi─ů┼╝ka podobna do ÔÇ×Anty-bezradnika przestrzennegoÔÇŁ, kt├│rego by┼ée┼Ť wsp├│┼éautorem. O ile ÔÇ×Anty-bezradnikÔÇŁ istotnie dawa┼é narz─Ödzia do dzia┼éania w przestrzeni miejskiej, o tyle ÔÇ×Kapitalizm┬ádla mnie by┼é┬áw pewnym sensie bezradnikiem ÔÇô pozwala wiele zrozumie─ç, ale nie daje ┼╝adnych narz─Ödzi do dzia┼éania i zmiany.

ÔÇ×KapitalizmÔÇŁ┬ápowsta┼é po to, aby osoba, kt├│ra czuje si─Ö bezradna wobec dyskusji o gospodarce, dosta┼éa narz─Ödzia do jej zrozumienia, i aby chocia┼╝ w ten spos├│b wzros┼éo jej poczucie sprawczo┼Ťci. Tutaj nie chodzi o aktywist├│w, kt├│rzy potrzebuj─ů narz─Ödzi prawnych, ┼╝eby zatrzymywa─ç┬áWZ-ki, tylko o ludzi, kt├│rzy prze┼é─ůczaj─ů telewizj─Ö na inny kana┼é, kiedy widz─ů dw├│ch pan├│w w garniturach k┼é├│c─ůcych si─Ö o to, czy bank centralny podniesie stopy procentowe. Na tym polega polityczno┼Ť─ç tej ksi─ů┼╝ki. Zreszt─ů w ÔÇ×Anty-bezradnikuÔÇŁ opr├│cz kwestii stricte prawnych by┼éa te┼╝ cz─Ö┼Ť─ç bardziej akademicka; proponowali┼Ťmy w niej pewne poj─Öcia, kt├│re mia┼éy pom├│c ludziom zrozumie─ç, co si─Ö dzieje w otaczaj─ůcej ich przestrzeni. Obie ksi─ů┼╝ki zatem pokazuj─ů, jak pracowa─ç na poj─Öciach.

Kiedy zaczynali┼Ťmy dzia┼éa─ç dekad─Ö temu w Poznaniu, to na samo s┼éowo ÔÇ×politykaÔÇŁ ludzie reagowali tak, jak dzisiaj na s┼éowo ÔÇ×ekonomiaÔÇŁ ÔÇô to nie ich sprawa, to co┼Ť odleg┼éego, dla ekspert├│w albo ludzi z brudnymi r─Ökami. Du┼╝a cz─Ö┼Ť─ç roboty wykonanej przez ruchy miejskie polega┼éa na tym, ┼╝eby odczarowa─ç┬áten wyraz. Po kilku latach da┼éo si─Ö ju┼╝ m├│wi─ç o polityce, ale s┼éowo ÔÇ×partiaÔÇŁ by┼éo jeszcze brzydkie. Dzisiaj i to si─Ö┬ázmienia. Przekonanie, ┼╝e inna partia jest mo┼╝liwa, to ju┼╝┬ánie wo┼éanie na puszczy. ÔÇ×Anty-bezradnikÔÇŁ by┼é┬átylko jednym z przejaw├│w tej dzia┼éalno┼Ťci, pr├│b─ů odczarowania polityki, zabrania jej elitom i zdemokratyzowania dyskusji o planowaniu przestrzennym. S─ůdz─Ö, ┼╝e teraz to samo trzeba zrobi─ç, je┼╝eli chodzi o gospodark─Ö.

Na pewno du┼╝─ů zalet─ů ksi─ů┼╝ki jest to, ┼╝e jest czytelna i zrozumia┼éa nie tylko dla os├│b z tytu┼éem naukowym.

I na tym w┼éa┼Ťnie polega jej polityczno┼Ť─ç! Na pracy na j─Özyku oraz demokratyzowaniu wa┼╝nych dyskusji, kt├│re zosta┼éy zdominowane przez elity. Mam wra┼╝enie, ┼╝e wielu polskich akademik├│w ÔÇô r├│wnie┼╝ m┼éodszego pokolenia ÔÇô nie rozumie, ┼╝e podczas seminari├│w naukowych mo┼╝na m├│wi─ç do siebie fachowym j─Özykiem, ale gdy wchodzi si─Ö do sfery publicznej (a ka┼╝da ksi─ů┼╝ka do niej nale┼╝y), to nale┼╝y m├│wi─ç nieco inaczej. Dobrym przyk┼éadem jest niedawna afera wok├│┼é komunizmu i Partii Razem.

Uwa┼╝am, ┼╝e j─Özyk lewicy, r├│wnie┼╝ j─Özyk komunist├│w, wyr├│s┼é z pr├│by zaadaptowania etosu chrze┼Ťcija┼äskiego do rzeczywisto┼Ťci, kt├│ra zupe┼énie odbiega┼éa od tego, co znajdowa┼éo si─Ö w Biblii. W po┼éowie XIX wieku dla os├│b wychowywanych na wsi Biblia by┼éa najwa┼╝niejszym dost─Öpnym tekstem opisuj─ůcym ┼Ťwiat. Bierzesz to do r─Öki i czytasz historie o kozach, pustyniach, suszach, kr├│lach, niewolnicach, a potem jedziesz do ┼üodzi i widzisz przemys┼é tekstylny, maszyny, fabryki ÔÇô i nie widzisz zwi─ůzku mi─Ödzy jednym a drugim. Wi─Öc w XIX wieku, gdy odchodzi┼é ┼Ťwiat rolniczy, nadesz┼éa pilna potrzeba dostosowania j─Özyka chrze┼Ťcija┼ästwa do wsp├│┼éczesnej rzeczywisto┼Ťci. Moim zdaniem w tej chwili potrzebujemy tego samego, to znaczy aktualizacji j─Özyka lewicy.

Na czym mia┼éaby ona polega─ç?

Nie ┼╝yjemy w ┼Ťwiecie reymontowskiej ┼üodzi, powinni┼Ťmy opisa─ç rzeczywisto┼Ť─ç s┼éowami, kt├│re tak b─Öd─ů m├│wi─ç o tych samych sprawach politycznych co kiedy┼Ť, aby ludziom skleja┼éo si─Ö to, co czytaj─ů, z tym, co widz─ů za oknem. Je┼╝eli wi─Öc kto┼Ť uwa┼╝a, ┼╝e w XXI wieku nale┼╝y u┼╝ywa─ç s┼éowa ÔÇ×komunizmÔÇŁ w znaczeniu sprzed dwustu lat, to nie rozumie zupe┼énie tego, ┼╝e j─Özyk jest czym┼Ť dynamicznym. Mo┼╝na obra┼╝a─ç si─Ö, ┼╝e nikt nie rozumie ÔÇ×prawdziwegoÔÇŁ znaczenia s┼éowa ÔÇ×komunizmÔÇŁ, ale w sferze publicznej nie ma czego┼Ť takiego jak prawdziwe znaczenie.

Na pocz─ůtku mojej aktywno┼Ťci w ruchach miejskich m├│wili┼Ťmy, ┼╝e nie uprawiamy polityki. Wiedzieli┼Ťmy, ┼╝e to robimy, ale sfera publiczna nie by┼éa gotowa na ten j─Özyk. Niemniej po pewnym czasie okaza┼éo si─Ö, ┼╝e ludzie, kt├│rzy wcze┼Ťniej od┼╝egnywali si─Ö od polityki, ale zacz─Öli j─ů z nami uprawia─ç, zrozumieli, ┼╝e w sumie robi─ů polityk─Ö, tylko inaczej. St─ůd w znacznej mierze wzi─Ö┼éa si─Ö sama idea ruch├│w miejskich. Taki proces jest dynamiczny i dialogiczny, polityka nie odbywa si─Ö w czyjej┼Ť g┼éowie, ale zawsze pomi─Ödzy lud┼║mi. Musisz mie─ç ┼Ťwiadomo┼Ť─ç j─Özyka, kt├│rym m├│wi druga strona ÔÇô zw┼éaszcza je┼Ťli chcesz z ni─ů co┼Ť zrobi─ç ÔÇô i dostosowa─ç to, co m├│wisz, do tego, kim jest inny cz┼éowiek.

I w tym sensie gest ┼üukasza Molla by┼é czysto akademick─ů (w z┼éym tego s┼éowa znaczeniu), zupe┼énie chybion─ů interwencj─ů w sfer─Ö publiczn─ů. Nic w ten spos├│b nie ugrano, nie uda┼éo si─Ö nawet porozmawia─ç ÔÇô uczciwie ÔÇô o dziedzictwie historycznym komunizmu w Polsce. Kiedy dzia┼éasz w sferze publicznej, musisz by─ç ┼Ťwiadomy regu┼é, kt├│re w niej obowi─ůzuj─ů. Nie da si─Ö narzuci─ç w stu procentach swojego j─Özyka. Gramsci pokazuje to bardzo wyra┼║nie za pomoc─ů poj─Öcia hegemonii. Debata publiczna jest jak przeci─ůganie liny w swoj─ů stron─Ö, ale ta lina nie jest niczyj─ů w┼éasno┼Ťci─ů i ka┼╝d─ů lin─Ö trzeba ci─ůgn─ů─ç do siebie w troch─Ö inny spos├│b. Dzia┼éaj─ůc w realnym ┼Ťwiecie, trzeba si─Ö nieco do niego dostosowa─ç. Mo┼╝na oczywi┼Ťcie twierdzi─ç, ┼╝e je┼Ťli ty nie potrafisz opisa─ç rzeczywisto┼Ťci moim j─Özykiem, czyli na przyk┼éad j─Özykiem marksistowskiej analizy klasowej, to jeste┼Ť po prostu g┼éupi. Jest to jednak nie tylko nieskuteczne, ale te┼╝ wybitnie niedemokratyczne. Demokratyczno┼Ť─ç w komunikacji polega na tym, ┼╝e je┼Ťli rozmawiamy, to ja przejmuj─Ö troch─Ö twojego j─Özyka, ty troch─Ö mojego i wsp├│lnie staramy si─Ö wypracowa─ç dyskurs, kt├│ry opisze to, co jest za oknem.

Czyli nie fabryczny XIX wiek, tylko kelner├│w w gastronomii czy pracowniczki Amazona na ┼Ťmieci├│wkach.

Na przyk┼éad. A to si─Ö┬ádzieje g┼é├│wnie przez spo┼éeczn─ů prac─Ö na poj─Öciach. Dlatego te┼╝ uwa┼╝am, ┼╝e pisanie manifest├│w politycznych przez intelektualist├│w jest wyrazem piramidalnej arogancji. A s─ů osoby, kt├│re naprawd─Ö wierz─ů, ┼╝e napisz─ů ksi─ů┼╝k─Ö i tylko z tego powodu zaraz dojdzie do zmiany politycznej. Gdy nie dochodzi, to obra┼╝aj─ů si─Ö, ┼╝e kto┼Ť nie chce wdra┼╝a─ç ich ┼Ťwietnych pomys┼é├│w. Tymczasem manifesty nie zmieni─ů ┼Ťwiata. Zreszt─ů dziennikarze i publicy┼Ťci, kt├│rzy te┼╝ uwielbiaj─ů dzieli─ç si─Ö dobrymi radami, r├│wnie cz─Östo jak akademicy nie rozumiej─ů reali├│w pracy politycznej. Bo tam nie wystarczy mie─ç dobre pomys┼éy. Praca polityczna to przede wszystkim ogromny wysi┼éek emocjonalny, potrzebny do budowania sojuszy, przekonywania czy mobilizowania. Nie da si─Ö zadekretowa─ç┬ázmiany, trzeba do niej nam├│wi─ç wielu, wielu ludzi.

Fenomen takich os├│b jak Jacek Kuro┼ä polega┼é w┼éa┼Ťnie na tym, ┼╝e potrafi┼éy m├│wi─ç wieloma j─Özykami, wej┼Ť─ç w dyskusj─Ö na kilku r├│┼╝nych rejestrach jednocze┼Ťnie. I j─Özykiem chwyci─ç za serce, sk┼éoni─ç do dzia┼éania. Podobnie by┼éo z robotnikiem Lechem Wa┼é─Ös─ů, kt├│ry nie ba┼é si─Ö polemizowa─ç z inteligentami i potrafi┼é ich cz─Östo wykorzysta─ç┬ádo w┼éasnych cel├│w. Ci ludzie u┼╝ywali j─Özyka do pracy politycznej, ale rozumieli, ┼╝e ma ona zupe┼énie inny charakter ni┼╝ praca intelektualna. Robienie polityki to przede wszystkim emocjonalna orka. Zw┼éaszcza ┼╝e dzia┼éalno┼Ť─ç polityczna ÔÇô cz─Östo w nieustannej mobilizacji ÔÇô wymaga sporej odporno┼Ťci psychicznej, bo w takich sytuacjach najcz─Ö┼Ťciej wychodz─ů z ludzi zar├│wno te najlepsze, jak i najgorsze cechy. Kiedy ludzie odchodz─ůcy z dzia┼éalno┼Ťci politycznej m├│wi─ů, ┼╝e ÔÇ×polityka to narkotykÔÇŁ, chyba w┼éa┼Ťnie to maj─ů na my┼Ťli. Ten stan ci─ůg┼éej mobilizacji sprzyja wi─Ökszej klarowno┼Ťci sytuacji i postaw. Jest w tej klarowno┼Ťci co┼Ť czystego, co┼Ť pi─Öknego. Trzeba lubi─ç ten stan ci─ůg┼éego rozedrgania i wiedzie─ç, jak sobie w nim radzi─ç albo jak wykrzesa─ç z ludzi te dobre, konstruktywne emocje, a nie te negatywne. Co czasami jest niezwykle trudne.

Obie sfery zaz─Öbiaj─ů si─Ö w sytuacji, w kt├│rej na przyk┼éad jakie┼Ť akademickie poj─Öcie przydaje si─Ö w nazwaniu ÔÇô i przez to upolitycznieniu ÔÇô pewnej nowej kwestii. O ile j─Özyk ruch├│w miejskich ju┼╝, jak s─ůdz─Ö, troch─Ö si─Ö wyczerpa┼é, o tyle bardzo wiele dzieje si─Ö wok├│┼é kwestii kobiecych ÔÇô powstaj─ů poj─Öcia, na przyk┼éad mansplaining, obejmuj─ůce cz─Ö┼Ť─ç rzeczywisto┼Ťci, kt├│r─ů wcze┼Ťniej ma┼éo kto dostrzega┼é. Innym takim poj─Öciem jest idea prekariatu.

Z jednej strony to, co m├│wisz, jest przekonuj─ůce i mo┼╝na przywo┼éa─ç wiele przyk┼éad├│w, kt├│re to zilustruj─ů. Miranda Fricker napisa┼éa kiedy┼Ť bardzo ciekawy artyku┼é, w kt├│rym mi─Ödzy innymi opisywa┼éa, jak powsta┼éo poj─Öcie sexual harassment┬ái jak pozwoli┼éo opisa─ç i pokaza─ç problem, kt├│ry wcze┼Ťniej by┼é nienazwany. Z drugiej strony nie wiem, czy tak jest akurat ze s┼éowem ÔÇ×prekariatÔÇŁ. Wydaje mi si─Ö, ┼╝e jednak pozostaje znane g┼é├│wnie studentom i wyk┼éadowcom nauk spo┼éecznych; ┼╝e nie porozmawiasz ze sprzedawc─ů w ┼╗abce o tym, ┼╝e nale┼╝y do prekariatu.

By─ç mo┼╝e sprzedawca w ┼╗abce nie musi sam siebie nazywa─ç prekariuszem, ┼╝eby zrozumie─ç┬átekst na ten temat i odnie┼Ť─ç go do swojej sytuacji. Na pewno te┼╝ s─ů poj─Öcia udane i nieudane, ale dajmy ÔÇ×prekariatowiÔÇŁ troch─Ö czasu i zobaczymy za dziesi─Ö─ç lat, czy si─Ö przyjmie.

Niew─ůtpliwie w ten spos├│b mo┼╝na opisa─ç rzeczywisto┼Ť─ç dzisiejsz─ů, a nie t─Ö sprzed stulecia. Mo┼╝emy jednak r├│wnie┼╝ budowa─ç barier─Ö komunikacyjn─ů i by─ç przeciwskuteczni. Nie zawsze udaje si─Ö w┼é─ůczy─ç takie terminy do j─Özyka os├│b, o kt├│rych m├│wimy.

Mo┼╝na pr├│bowa─ç narzuci─ç te poj─Öcia i wtedy nazywa si─Ö to przemoc─ů symboliczn─ů. Ja wol─Ö jednak pewne terminy proponowa─ç i czeka─ç na to, co si─Ö wydarzy. Tak by┼éo z ide─ů ruch├│w miejskich. To s┼éowo pojawi┼éo si─Ö w przestrzeni publicznej po raz pierwszy w 2009 roku. Dok┼éadnie pami─Ötam ten moment, kiedy z Lechem Merglerem rozmawiali┼Ťmy o tym, jak nazwa─ç to, co si─Ö dzia┼éo, i przypomnia┼éo mi si─Ö, ┼╝e czyta┼éem kiedy┼Ť u Manuella Castellsa co┼Ť o urban movements, wi─Öc przet┼éumaczyli┼Ťmy to jako ÔÇ×ruchy miejskieÔÇŁ. Ale to brzmia┼éo jako┼Ť dziwnie, sztucznie. Po polsku m├│wiono jedynie o ruchach spo┼éecznych albo o spo┼éecze┼ästwie obywatelskim.

W tym tek┼Ťcie z roku 2009 pojawi┼é si─Ö wi─Öc termin ÔÇ×obywatelskie ruchy miejskieÔÇŁ, ale po pewnym czasie ÔÇô gdy to sformu┼éowanie zacz─Ö┼éo si─Ö przyjmowa─ç ÔÇô pozosta┼éy ju┼╝ same ÔÇ×ruchy miejskieÔÇŁ. Wykluwanie si─Ö tego poj─Öcia trwa┼éo jakie┼Ť dwa lata. Kiedy My-Poznaniacy startowali w wyborach w 2010 roku, to nikt nie m├│wi┼é, ┼╝e to jest ruch miejski. Zar├│wno my, jak i dziennikarze m├│wili┼Ťmy o ÔÇ×spo┼éecznikachÔÇŁ. Gdy organizowali┼Ťmy pierwszy Kongres Ruch├│w Miejskich w 2011 roku, jeszcze na pocz─ůtku nazywali┼Ťmy to wydarzenie Kongresem Miejskim ÔÇô bo chodzi┼éo o poruszenie spraw zwi─ůzanych z miastem. I dopiero kiedy zacz─Öli┼Ťmy rozmawia─ç o tym, czy b─Ödziemy akceptowa─ç zg┼éoszenia urz─Ödnik├│w, czy polityk├│w nale┼╝─ůcych do partii, uznali┼Ťmy, ┼╝e to b─Ödzie Kongres Ruch├│w Miejskich, czyli spotkanie ludzi, kt├│rzy w mie┼Ťcie dzia┼éaj─ů i reprezentuj─ů┬áperspektyw─Ö mieszka┼äc├│w.

By─ç mo┼╝e r├│┼╝nica mi─Ödzy ruchami miejskimi a prekariatem kryje si─Ö w tym, ┼╝e pierwszy termin jest pozytywny, a drugi nie. Je┼Ťli poj─Öcie ma mie─ç si┼é─Ö sprawcz─ů, to lepiej, ┼╝eby by┼éo afirmatywne. Dlatego krytycy kapitalizmu potrzebowali poj─Öcia socjalizmu czy komunizmu ÔÇô aby pokaza─ç, ┼╝e na krytyce si─Ö nie ko┼äczy. Lepiej m├│wi─ç o sobie ÔÇ×socjalistaÔÇŁ ni┼╝ ÔÇ×antykapitalistaÔÇŁ. To te┼╝ lepiej buduje podmiotowo┼Ť─ç. Lewica ma dzi┼Ť z tym ogromny problem, m├│wi┼é o tym ostatnio mi─Ödzy innymi Paul Mason w wyk┼éadzie dla Biennale Warszawa. Lewica wszystko krytykuje, ale nie jest w stanie zaoferowa─ç prostej i pozytywnej narracji opisuj─ůcej to, jak powinien wygl─ůda─ç lepszy ┼Ťwiat. St─ůd te┼╝ ja si─Ö w ÔÇ×KapitalizmieÔÇŁ od┼╝egnuj─Ö od paradygmatu krytycznego, polegaj─ůcego g┼é├│wnie na pokazywaniu, ┼╝e kto┼Ť inny nie ma racji. To jest wa┼╝ne, ale my┼Ťl─Ö,┬á┼╝e politycznie bardziej liczy si─Ö to, aby da─ç ludziom poczucie, ┼╝e inny ┼Ťwiat jest mo┼╝liwy ÔÇô i trzeba go zacz─ů─ç┬áopisywa─ç.

To rzeczywi┼Ťcie jest co┼Ť, co lewica utraci┼éa. W swojej narracji opisuje raczej stary dobry ┼Ťwiat lat 60., silnej pracy i zwi─ůzk├│w zawodowych. B─Öd─ůc jedyn─ů si┼é─ů maj─ůc─ů wyobra┼║ni─Ö polityczn─ů, nie potrafi jej przekaza─ç.

I w tym sensie lewica sta┼éa si─Ö bardzo konserwatywna. Mason podkre┼Ťla┼é, ┼╝e je┼Ťli spojrzy si─Ö na lewic─Ö┬áz pocz─ůtku XX wieku, to w niej nikt si─Ö nie interesowa┼é przesz┼éo┼Ťci─ů. Jedynym, co tamtych ludzi interesowa┼éo, by┼éa przysz┼éo┼Ť─ç ÔÇô i na tym polega┼éa atrakcyjno┼Ť─ç tej oferty.

Dobrym przyk┼éadem polityka, kt├│ry potrafi m├│wi─ç o przysz┼éo┼Ťci j─Özykiem jednocze┼Ťnie nowym i fundamentalnie lewicowym, jest Bernie Sanders. On nie jest nostalgicznie przywi─ůzany do przesz┼éo┼Ťci. U┼╝ywa nowych poj─Ö─ç, na przyk┼éad idei ÔÇ×klasy milioner├│wÔÇŁ czy ÔÇ×g├│rnego jednego procentaÔÇŁ. To Trump chce powrotu do ┼Ťwietno┼Ťci Ameryki. By─ç mo┼╝e w┼éa┼Ťnie dlatego, ┼╝e idea ÔÇ×demokratycznego socjalizmuÔÇŁ jest dla wi─Ökszo┼Ťci Amerykan├│w zupe┼énie nowa, Sanders jest w stanie przekona─ç do niej coraz wi─Öksz─ů liczb─Ö os├│b. W debacie publicznej u┼╝ywa poj─Öcia socjalizmu, bo rozumie, ┼╝e to jest skuteczniejsze ni┼╝ nazywanie siebie komunist─ů, nawet je┼Ťliby si─Ö nalega┼éo, ┼╝e nale┼╝y rozumie─ç┬áten ostatni wyraz w jego dziewi─Ötnastowiecznym znaczeniu. Sanders te┼╝ cz─Östo odwo┼éuje si─Ö do zdobyczy europejskich pa┼ästw dobrobytu, nawet tych wsp├│┼éczesnych ÔÇô na przyk┼éad m├│wi─ůc, ┼╝e Ameryka jest jedynym rozwini─Ötym krajem na ┼Ťwiecie, kt├│ry nie ma powszechnej opieki zdrowotnej. Ale on to robi, aby zarysowa─ç lepsz─ů przysz┼éo┼Ť─ç. Pokazuje Amerykanom, ┼╝e ta inna przysz┼éo┼Ť─ç nie jest mrzonk─ů, tylko czym┼Ť na wyci─ůgni─Öcie r─Öki.

Dr hab. Kacper Pob┼éocki┬áÔÇô┬áantropolog,┬áadiunkt w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM oraz w Centrum Europejskich Studi├│w Regionalnych i Lokalnych (EUROREG) UW. Jego┬ápraca┬áÔÇ×Kapitalizm. Historia kr├│tkiego trwaniaÔÇŁ otrzyma┼éa niedawno nagrod─Ö Economicus dla najlepszej polskiej ksi─ů┼╝ki ekonomicznej roku.

Zach─Öcamy r├│wnie┼╝ do lektury drugiej cz─Ö┼Ťci wywiadu.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś