fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Pismo, cia┼éo, afekt. O ÔÇ×Mi┼éo┼ŤciÔÇŁ Ignacego Karpowicza

Na najnowsz─ů powie┼Ť─ç Ignacego Karpowicza ÔÇô ekscentryczn─ů, tajemnicz─ů, ┼Ťwietnie napisan─ů ÔÇô po prostu trzeba zwr├│ci─ç uwag─Ö.

materiały prasowe

materiały prasowe


J.
Troch─Ö to dziwne, ┼╝e niekt├│rzy postanowili uzna─ç ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ ÔÇô ostatni─ů powie┼Ť─ç Ignacego Karpowicza ÔÇô za jedn─ů z najlepszych ksi─ů┼╝ek minionego roku, zanim w og├│le oficjalnie j─ů wydano. Trudno broni─ç takich przedwczesnych ruch├│w maj─ůcych na celu natychmiastow─ů beatyfikacj─Ö utworu; zawsze wi─ů┼╝e si─Ö to z niebezpiecze┼ästwem, ┼╝e tekst b─Ödzie rozpoznawalny nie ze wzgl─Ödu na swoj─ů wysok─ů jako┼Ť─ç, ale z powodu dzia┼éania marketingowej maszyny. Dotyczy to szczeg├│lnie utwor├│w tak interesuj─ůcych i tak ambitnych jak w┼éa┼Ťnie ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ.
Najnowsza ksi─ů┼╝ka Karpowicza potwierdza, ┼╝e jest on obecnie jednym z najkunsztowniejszych kompozytor├│w polskiej literatury. Tak jak i wiele innych jego tekst├│w, ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ cechuje si─Ö bardzo skomplikowan─ů, ale niezachwian─ů struktur─ů, pozbawion─ů zarazem formalistycznego fetyszu ÔÇô rozliczne imponuj─ůce zabiegi j─Özykowe czy narracyjne (o kt├│rych niebawem powiem znacznie wi─Öcej) nie tworz─ů tu pi─Öknej konstrukcji-wydmuszki, lecz znakomicie wsp├│┼égraj─ů z bogat─ů intelektualn─ů i emocjonaln─ů tkank─ů utworu. Mo┼╝na powiedzie─ç, ┼╝e kompozycja to zar├│wno szkielet, jak i ┼╝yciodajny krwiobieg tekstowego cia┼éa.
ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ jest rozpisan─ů na g┼éosy i cia┼éa mozaikow─ů opowie┼Ťci─ů, kt├│rej tre┼Ťciow─ů dominant─Ö stanowi─ů silne, obezw┼éadniaj─ůce uczucia ÔÇô korzystaj─ůc ze wsp├│┼éczesnego j─Özyka humanistyki, mogliby┼Ťmy je okre┼Ťli─ç mianem afekt├│w, to znaczy wyj─ůtkowo intensywnych wra┼╝e┼ä wprawiaj─ůcych podmiot w gor─ůczkowe dr┼╝enie. Mi┼éo┼Ť─ç nie uznaje kompromis├│w i przedziera si─Ö przez uk┼éady spo┼éeczne czy polityczne, a tak┼╝e przekracza j─Özyk, o┼Ťmieszaj─ůc go i demaskuj─ůc jako ┼╝a┼éo┼Ťnie niewystarczaj─ůcy, kiedy ten usi┼éuje dostarczy─ç mo┼╝liwo┼Ťci opisu doznania. Porz─ůdek pisma ÔÇô a skoro mowa o literaturze, to r├│wnie┼╝ porz─ůdek opowiadania ÔÇô pod wp┼éywem afektu traci swoj─ů sp├│jno┼Ť─ç, zmuszony jest dopu┼Ťci─ç to, co niespodziewane, niesamowite; to, co bliskie jest raczej specyficznej logice snu. Mam tutaj na my┼Ťli zar├│wno kompozycj─Ö ca┼éej ksi─ů┼╝ki Karpowicza ÔÇô zbudowanej poprzez zaburzenia, powt├│rzenia, przeniesienia ÔÇô jak i poszczeg├│lne segmenty, w kt├│rych bardzo cz─Östo splataj─ů si─Ö ze sob─ů motywy chorego cia┼éa, mi┼éo┼Ťci i pisma. By si─Ö o tym przekona─ç, spr├│bujmy pokr├│tce przyjrze─ç si─Ö czterem narracyjnym warstwom sk┼éadaj─ůcym si─Ö na ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ.
Pierwsza z nich, stanowi─ůca podstawow─ů tre┼Ť─ç fragmentu zatytu┼éowanego ÔÇ×Pi─ÖknoÔÇŁ (kolejne to ÔÇ×PrawdaÔÇŁ oraz ÔÇ×DobroÔÇŁ, zatem razem te tytu┼éy tworz─ů plato┼äsk─ů triad─Ö etyczno-estetyczn─ů), jest wariacj─ů na temat postaci Jaros┼éawa Iwaszkiewicza. Ksi─ů┼╝kowy Jaros┼éaw, mieszkaj─ůcy wraz z ┼╝on─ů Ann─ů w maj─ůtku Stokro─ç, usi┼éuje upora─ç si─Ö ze ┼Ťmierci─ů swojego kochanka, Jakuba. Tymczasem brat Jakuba wraz z ┼╝on─ů przybywa do Stokroci i tak┼╝e nie jest oboj─Ötny pisarzowi…
Karpowicz prowadzi narracj─Ö z perspektywy Anny, kt├│ra odczuwa ┼Ťwiat w spos├│b silnie sensualny oraz ÔÇô w pewnym sensie ÔÇô mistyczny; jej duchowo┼Ť─ç zosta┼éa ukszta┼étowana przez mieszank─Ö religijnej ortodoksji, wierze┼ä ludowych i ezoteryki. Zmagaj─ůca si─Ö z chorob─ů psychiczn─ů i przyt┼éoczona skomplikowanymi relacjami ma┼é┼╝e┼äskimi, Anna ucieka w ┼Ťwiaty duch├│w, dzieci i zwierz─ůt. Traumatyczna konfrontacja z rzeczywisto┼Ťci─ů okazuje si─Ö jednak nieunikniona i bolesne sekrety po kolei wychodz─ů na jaw. Przypomina to ÔÇ×wywo┼éywanie zdj─Ö─ç, z t─ů r├│┼╝nic─ů, ┼╝e obraz, zamiast ja┼Ťnie─ç ÔÇô ciemnia┼é i dopiero ciemniej─ůc, uchyla┼é skrawka tajemnicyÔÇŁ (s. 43).
Ostateczna ekspozycja t┼éumionych, podsk├│rnych nami─Ötno┼Ťci przychodzi wraz z niespodziewanym odnalezieniem ÔÇ×zwr├│conego z przesz┼éo┼ŤciÔÇŁ opowiadania, kt├│re Jaros┼éaw przed laty napisa┼é dla Jakuba. Ta ÔÇ×futurystyczna b┼éahostkaÔÇŁ oka┼╝e si─Ö w planie powie┼Ťci Karpowicza czasoprzestrzenn─ů bram─ů, kt├│ra uruchamia kolejn─ů narracj─Ö. Nie jest to wszak┼╝e typowe rozwi─ůzanie rodem z powie┼Ťci szkatu┼ékowej ÔÇô historia przechodz─ůcego zawa┼é pisarza i jego partnera Zbyszka ma charakter autonomicznego utworu wmontowanego w ca┼éo┼Ť─ç, kt├│ry by─ç mo┼╝e jest futuresk─ů napisan─ů przez Jaros┼éawa, by─ç mo┼╝e za┼Ť tylko stoi z ni─ů na jednej p├│┼éce w Borgesowskiej Bibliotece Babel.
Ta stopniowo rozwijana przez ca┼é─ů ksi─ů┼╝k─Ö (i najciekawsza w niej) opowie┼Ť─ç o ok┼éamywaniu samego siebie i pr├│bie pogodzenia si─Ö z w┼éasnymi uczuciami jest tak┼╝e w skali polskiej literatury zupe┼énie nowatorsk─ů, wyj─ůtkowo cenn─ů narracj─ů o m─Öskiej homoseksualno┼Ťci ÔÇô narracj─ů intymn─ů i szczer─ů, a w warstwie j─Özykowej ascetyczn─ů, ale nie ch┼éodn─ů. Karpowicz i w tym miejscu ukazuje przede wszystkim afekty, kt├│rych si┼éa sprawia, ┼╝e ochronna skorupa, kt├│ra pokrywa pragn─ůce, po┼╝─ůdaj─ůce cia┼éo, wreszcie mo┼╝e p─Ökn─ů─ç. To dzi─Öki mi┼éo┼Ťci pisarz mo┼╝e zrozumie─ç, ┼╝e wszystko, co stworzy┼é dotychczas, by┼éo tylko nieznacz─ůcym szelestem j─Özyka. Mi┼éo┼Ť─ç przestaje by─ç dla niego literackim i spo┼éecznym konstruktem, zaczyna za┼Ť nasyca─ç jego istnienie, zatem tak┼╝e ÔÇô jego tw├│rczo┼Ť─ç.
W tej warstwie ksi─ů┼╝ki Karpowicza nie mamy jednak do czynienia z ekstatycznym peanem; to r├│wnie┼╝ opis zmaga┼ä z cierpi─ůcym cia┼éem i sytuacj─ů spo┼éeczno-polityczn─ů, kt├│ra bynajmniej nie sprzyja rozkwitowi homoseksualnej mi┼éo┼Ťci: oto w┼éa┼Ťnie przyj─Öto Paragraf 22 (nawi─ůzanie do powie┼Ťci Josepha Hellera nie jest tu bynajmniej przypadkowe), czyli ÔÇ×tak zwany zakaz promocji homoseksualizmu, po┼é─ůczony ze wspieraniem chrze┼Ťcija┼äskich warto┼Ťci narodowo-rodzinnych. Ohydny dokument, pe┼éen nieprawd, z krzywdami wielu ludzi wpisanymi w legislacyjny ┼╝argon. [ÔÇŽ] Hiacynty znowu zakwitn─ůÔÇŁ (s. 125).
Ale to dopiero pocz─ůtek koszmaru. W cz─Ö┼Ťci zatytu┼éowanej ÔÇ×PrawdaÔÇŁ dowiadujemy si─Ö, ┼╝e w dystopijnej Polsce pod koniec XXI wieku (przedstawionej chyba w niezamierzenie groteskowy spos├│b) bycie osob─ů homoseksualn─ů oznacza albo konieczno┼Ť─ç przej┼Ťcia ÔÇ×dobrowolnie obowi─ůzkowejÔÇŁ kuracji wyja┼éawiaj─ůcej z jakichkolwiek uczu─ç, albo, w razie niezgody, ┼Ťmier─ç w m─Öczarniach. Oczywi┼Ťcie wiedza o tych praktykach pozostaje niejawna ÔÇô dost─Öp do niej maj─ů jedynie wysocy rang─ů urz─Ödnicy. Informacje te udaje si─Ö jednak uzyska─ç niejakiej Albertynie ┼╗alek, studentce, kt├│ra otrzymuje od swojego opiekuna naukowego zadanie polegaj─ůce na przygotowaniu referatu o pisarzu Januszu Sumie (vel Januszu Karasiu). Szybko staje si─Ö jasne, ┼╝e oficjalny wizerunek autora, maj─ůcego sumiennie pracowa─ç na rzecz politycznej propagandy, nie ma nic wsp├│lnego z prawd─ů o jego ┼╝yciu i tw├│rczo┼Ťci.
Z tym fragmentem powie┼Ťci Karpowicza mam najwi─Ökszy problem. Autor daje tutaj wyraz swojego g┼é─Öbokiego przera┼╝enia rz─ůdami Prawa i Sprawiedliwo┼Ťci ÔÇô w ÔÇ×Mi┼éo┼ŤciÔÇŁ partia ta nosi nazw─Ö ÔÇ×Prawo i SwobodaÔÇŁ ÔÇô i tworzy osobliw─ů wizj─Ö autorytarnego ustroju jednocze┼Ťnie teo- i technokratycznego. Nie ma mowy o ┼╝adnych swobodach obywatelskich, wszelkie produkty s─ů marnej jako┼Ťci ersatzami, j─Özyk za┼Ť przekszta┼éca si─Ö w nowomow─Ö, niestety kuriozaln─ů i wprowadzan─ů do┼Ť─ç niezbornie ÔÇô by wymieni─ç tutaj tylko jaTel zamiast iPhoneÔÇÖakilko┼éyk zamiast szklanki. Wizja Karpowicza jest nachalna, irytuj─ůca, raczej banalna, niemniej w ÔÇ×PrawdzieÔÇŁ dzieje si─Ö tak┼╝e wiele rzeczy, na kt├│re warto zwr├│ci─ç uwag─Ö. To tutaj przede wszystkim dochodzi do kilku fenomenalnych posuni─Ö─ç narracyjnych, sprawiaj─ůcych, ┼╝e ÔÇ×Mi┼éo┼Ť─çÔÇŁ to jedna z najbardziej zaawansowanych kompozycyjnie powie┼Ťci ostatnich lat.
Okazuje si─Ö bowiem, ┼╝e Janusz Sum vel Kara┼Ť jest autorem przem├│wienia, kt├│re rozpoczyna si─Ö od s┼é├│w przywo┼éywanych w jednym z poprzednich rozdzia┼é├│w ÔÇ×Mi┼éo┼ŤciÔÇŁ; ┼╝e w jednej z jego powie┼Ťci mowa o zar─Öczynach Jerzego i Jaros┼éawa; ┼╝e jego inne teksty bardzo ┼éatwo mo┼╝na zidentyfikowa─ç z realnie istniej─ůcymi powie┼Ťciami samego Karpowicza (Sum-Kara┼Ť-KARPowicz?). Zreszt─ů tak ksi─ů┼╝ka, kt├│r─ů mamy w r─Ökach, jak i powie┼Ťci Suma/Karasia zadedykowane s─ů komu┼Ť, kogo imi─Ö rozpoczyna si─Ö na liter─Ö ÔÇ×JÔÇŁ.
Jakby jeszcze tego by┼éo ma┼éo, na zako┼äczenie ca┼éej ksi─ů┼╝ki Karpowicz funduje nam… ba┼Ť┼ä. Jest ona zamieszczona w segmencie o tytule ÔÇ×DobroÔÇŁ ÔÇô to, rzecz jasna, tytu┼é jednego z tekst├│w Suma/Karasia. Balansuj─ůc nieustannie na granicy mi─Ödzy wyrafinowaniem a ma┼éo ju┼╝ subteln─ů pretensjonalno┼Ťci─ů, autor opowiada nasycon─ů symbolami histori─Ö tyle┼╝ o sile mi┼éo┼Ťci, co o magicznej roli opowie┼Ťci:
Ty te┼╝ odrodzisz si─Ö w jakiej┼Ť historii i w jakim┼Ť ciele (s. 261).
Przyjacielu, przejd┼║ na tamt─ů stron─Ö opowie┼Ťci i poczekaj na mnie. Tam b─Ödziesz szcz─Ö┼Ťliwy (s. 274).
Przez fantazmatyczne ┼Ťwiaty podr├│┼╝uje si─Ö w ÔÇ×Mi┼éo┼ŤciÔÇŁ w┼éa┼Ťnie dzi─Öki mowie, jednak jest to mowa wyp┼éywaj─ůca ze wszystkich cz┼éonk├│w choruj─ůcego i kochaj─ůcego cia┼éa. Pisa─ç to dawa─ç przestrze┼ä dla mi┼éo┼Ťci, to znajdowa─ç mo┼╝liwo┼Ť─ç komunikacji z tym, co minione, i z tym, co dopiero nadejdzie. Pisa─ç to wytwarza─ç ┼╝ywotne, wibruj─ůce archiwum afekt├│w ÔÇô rejestruj─ůce czy uwieczniaj─ůce, ale nie u┼Ťmiercaj─ůce.
W tym kontek┼Ťcie zadanie Karpowicza oraz jego bohater├│w jest szczeg├│lnie trudne: da─ç wyraz mi┼éo┼Ťci, o kt├│rej wci─ů┼╝ nale┼╝y m├│wi─ç przyciszonym g┼éosem, a z jej afektywnymi oznakami najlepiej si─Ö nie afiszowa─ç. Sygnowane j─Özykiem spotkanie cia┼é i umys┼é├│w przekracza w tym utworze opresyjne miejsca i czasy, daj─ůc nadziej─Ö na wsp├│lne, ostateczne Przej┼Ťcie ku wiecznemu szcz─Ö┼Ťciu.
***
Ignacy Karpowicz, Mi┼éo┼Ť─ç, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 2017.
***
Pozosta┼ée teksty z┬ábie┼╝─ůcego numeru dwutygodnika ÔÇ×KontaktÔÇŁ mo┼╝na znale┼║─ç┬átutaj.
***
Polecamy tak┼╝e inne teksty Antoniego Zaj─ůca:

ÔÇ×Najmilszy, najdro┼╝szy, najobrzydliwszy!ÔÇŁ Listy Jaros┼éawa Iwaszkiewicza do Jerzego B┼éeszy┼äskiego

Przedmioty i ich ludzie? ÔÇ×Nakarmi─ç kamie┼äÔÇŁ Bronki Nowickiej

Reporta┼╝ jako gest etyczny ÔÇô ÔÇ×┼╗eby nie by┼éo ┼Ťlad├│wÔÇŁ Cezarego ┼üazarewicza

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy ┼Ťrodowisko zaanga┼╝owane w walk─Ö z podzia┼éami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzi─Öki Waszemu wsparciu!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś