Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Państwo drzewoznawstwo

Prace badawcze i popularyzatorskie oraz dzia┼éalno┼Ť─ç organizacyjn─ů Kobendz├│w ┼é─ůczy┼éa czu┼éo┼Ť─ç wobec drzew i innych ro┼Ťlinnych mieszka┼äc├│w planety, w szczeg├│lno┼Ťci ÔÇ×┼Ťrodka PolskiÔÇŁ, najbli┼╝szych okolic Warszawy i samego tego miasta.
Państwo drzewoznawstwo

Wiele uroku ma s┼éowo ÔÇ×dendrologiaÔÇŁ, kt├│re cz┼éon dendron (ÔÇśdrzewoÔÇÖ) ┼é─ůczy z logosem (ÔÇśs┼éowemÔÇÖ i ÔÇśumys┼éemÔÇÖ). A jednak gdy my┼Ťlimy o Romanie i Jadwidze Kobendzach, bohaterach tego artyku┼éu, dalece stosowniejsze wyda─ç nam si─Ö mo┼╝e okre┼Ťlenie ÔÇ×drzewoznawcyÔÇŁ. Nawet je┼Ťli oni sami rzadziej go u┼╝ywali i nawet je┼Ťli niewymawialne by┼éo dla u┼╝ytkownik├│w francuskiego czy niemieckiego ÔÇô j─Özyk├│w, w kt├│rych oboje pisywali.

Drzewne kulturoznawstwo

Drzewoznawstwo przywodzi bowiem na my┼Ťl inn─ů dziedzin─Ö wiedzy ÔÇô oraz inny zesp├│┼é praktyk poznawczych porz─ůdkuj─ůcych patrzenie na ┼Ťwiat ÔÇô krajoznawstwo. To skojarzenie nie ma podstawy czysto j─Özykowej (mo┼╝na by tu przecie┼╝ wysuwa─ç inne podobne s┼éowne composita, takie jak ÔÇ×j─ÖzykoznawstwoÔÇŁ). Przeciwnie, Kobendzowie pi─Öknie przyczynili si─Ö do rozwoju krajoznawstwa mi─Ödzywojennego oraz pierwszych dekad po drugiej wojnie. S─ů zarazem ÔÇô a przynajmniej powinni by─ç ÔÇô wa┼╝nymi postaciami dla wsp├│┼éczesnych projekt├│w odnowy ruchu krajoznawczego: krajoznawstwa bliskich dystans├│w, odpowiedzialnych postaw i du┼╝ej ┼Ťwiadomo┼Ťci ekologicznej.

W─ůsko rozumiana dendrologia by┼éa w zasadzie specjalno┼Ťci─ů jedynie Romana Kobendzy; Jadwig─Ö (de domo Kaczorowsk─ů) okre┼Ťla si─Ö mianem geografki i geomorfolo┼╝ki. Prace badawcze i popularyzatorskie oraz dzia┼éalno┼Ť─ç organizacyjn─ů obojga ┼é─ůczy┼éa jednak czu┼éo┼Ť─ç wobec drzew i innych ro┼Ťlinnych mieszka┼äc├│w planety, w szczeg├│lno┼Ťci ÔÇ×┼Ťrodka PolskiÔÇŁ, najbli┼╝szych okolic Warszawy i samego tego miasta. W polu zainteresowa┼ä obojga le┼╝a┼éa systematyka ro┼Ťlin, warunki ┼╝ycia, ich umiej─Ötno┼Ť─ç przetrwania katastrof naturalnych i cywilizacyjnych, zdolno┼Ť─ç migrowania i osiedlania si─Ö w niesprzyjaj─ůcych okoliczno┼Ťciach. Jadwiga Kobendza pisa┼éa g┼é├│wnie o tym, w co zag┼é─Öbiaj─ů si─Ö korzenie ro┼Ťlin, Roman ÔÇô o tym, co widzimy nad powierzchni─ů gruntu.

Oboje widzieli skupiska ro┼Ťlin jako skomplikowan─ů, harmonijn─ů spo┼éeczno┼Ť─ç, swoist─ů cywilizacj─Ö funkcjonuj─ůc─ů w holistycznie pojmowanym kosmosie, w kt├│rym cz┼éowiek jest tylko jednym z aktor├│w, niewiele wi─Öcej znacz─ůcym ni┼╝ ciek wodny, porost, ┼╝uk czy wiatr p├│┼énocny. W publikacjach Romana Kobendzy wyznaczy─ç mo┼╝na nawet dok┼éadny moment, kiedy od my┼Ťlenia o organizmach ro┼Ťlinnych jako wypreparowanych, abstrakcyjnych jednostkach, domagaj─ůcych si─Ö systematycznego opisu (do pierwszej wojny ┼Ťwiatowej), przeszed┼é do pr├│by zrozumienia ich stosunk├│w z organizmami s─ůsiaduj─ůcymi w danych okoliczno┼Ťciach. Jego pierwsze artyku┼éy (z lat 1911ÔÇô1915) to g┼é├│wnie spisy ro┼Ťlin na danym terytorium, sk┼éadaj─ůce si─Ö z prezentacji osobnych gatunk├│w. Po wielkiej wojnie w pracy naukowej zajmie si─Ö fitosocjologi─ů, jedn─ů z m┼éodych dyscyplin przyrodoznawstwa, kt├│rej tematem s─ů w┼éa┼Ťnie relacje spo┼éeczne ÔÇô akty komunikacji, wsp├│┼épracy, konkurencji i innych jeszcze sposob├│w nawi─ůzywania stosunk├│w mi─Ödzy poszczeg├│lnymi organizmami ro┼Ťlinnymi nale┼╝─ůcymi do r├│┼╝nych gatunk├│w. Drzewoznawstwo Kobendzy to zatem poniek─ůd drzewne kulturoznawstwo.

Zwi─ůzek z drzewami

Kosmiczne, kulturowe ujmowanie ┼Ťwiata przyrody, swoiste przeskakiwanie od perspektywy mikro do uj─Ö─ç ca┼éo┼Ťciowych, cechowa┼éo tak┼╝e badania Jadwigi Kaczorowskiej, a potem Kobendzy (czy Kobendziny, jak sama wola┼éa). Jako geografce by┼éo jej ┼éatwiej ÔÇô zale┼╝no┼Ť─ç wyst─Öpowania danego gatunku od sk┼éadu mineralnego ska┼é czy historii zlodowace┼ä jest ju┼╝ na pocz─ůtku XX wieku dla ┼Ťwiata nauki bardziej oczywista. Maria┼╝ botaniki i geologii nie jest ju┼╝ w├│wczas mezaliansem takim, jak po┼╝enienie tej pierwszej z socjologi─ů, co proponowa┼é Roman Kobendza.

Mimo r├│┼╝nicy wieku (dziewi─Ö─ç lat) broni─ů swoich doktorat├│w (to ÔÇ×Stosunki fitosocjologiczne Puszczy KampinoskiejÔÇŁ oraz ÔÇ×Studium geograficzne Puszczy KampinoskiejÔÇŁ) w tym samym 1926 roku. C├│┼╝ za pi─Ökna fabu┼éa ÔÇô w tym te┼╝ roku si─Ö pobieraj─ů. Puszcza po┼é─ůczy┼éa Kaczorowsk─ů z Kobendz─ů; wok├│┼é Puszczy skoncentrowa┼éa si─Ö niemal ca┼éa ich ┼╝yciowa energia; kondycja Puszczy, jej restytucja po pierwszej, a potem po drugiej wojnie by┼éy ich wsp├│lnym dzie┼éem. Ich dokonaniem b─Ödzie te┼╝ wreszcie wyznaczony na tych terenach r├│wno sze┼Ť─çdziesi─ůt lat temu park narodowy. Dla niego b─Ödzie to osi─ůgni─Öcie pogrobowe; jej dane b─Ödzie strzec dziedzictwa jeszcze przez kilkadziesi─ůt lat.

Roman Kobendza urodzi┼é si─Ö w 1886 roku w Niechcicach, w ├│wczesnej guberni piotrkowskiej, w rodzinie ch┼éopsko-rzemie┼Ťlniczej. Po rewolucji 1905 roku trafia do Warszawy, tu z op├│┼║nieniem zdaje egzamin dojrza┼éo┼Ťci. Zostaje nauczycielem, pocz─ůtkowo w warszawskich szko┼éach powszechnych, nast─Öpnie, w latach 1910ÔÇô1917, we W┼éoc┼éawku. Ten pierwszy okres jego dojrza┼éego ┼╝ycia wype┼éniony jest aktami zaanga┼╝owania w prac─Ö o┼Ťwiatow─ů w duchu jeszcze pozytywistycznym (edukacja ubogich spo┼éeczno┼Ťci ma┼éomiasteczkowych i wiejskich), a tak┼╝e pierwszymi kontaktami z Towarzystwem Krajoznawczym (zawi─ůzanym w 1906 roku). Krajoznawstwo ┼é─ůczy z pracami botanicznymi, o kt├│rych by┼éa ju┼╝ mowa. W II Rzeczpospolitej (o kszta┼ét jej granic walczy┼é we Lwowie w 1918 i pod Warszaw─ů w 1920 roku) pog┼é─Öbia studia przyrodnicze i, obroniwszy doktorat, rozpoczyna karier─Ö naukow─ů ÔÇô niezbyt szybk─ů i spektakularn─ů, lecz niezwykle owocn─ů. Jej najwa┼╝niejsze etapy to kolejne stanowiska na Wydziale Le┼Ťnym w Szkole G┼é├│wnej Gospodarstwa Wiejskiego oraz w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Tych dw├│ch miejsc pracy i dw├│ch ┼Ťrodowisk naukowych nie opu┼Ťci a┼╝ do ┼Ťmierci w 1955 roku.

Jadwiga Kobendza pisa┼éa g┼é├│wnie o tym, w co zag┼é─Öbiaj─ů si─Ö korzenie ro┼Ťlin, Roman ÔÇô o tym, co widzimy nad powierzchni─ů gruntu.

Jadwiga Kobendza urodzi┼éa si─Ö w 1895 roku w D─ůbrowie G├│rniczej, ale edukacj─Ö na poziomie ┼Ťrednim sko┼äczy┼éa ju┼╝ w Warszawie. Tu te┼╝ rozpoczyna nauk─Ö w studium pedagogicznym i ÔÇô podobnie jak jej przysz┼éy m─ů┼╝ ÔÇô pierwsze doros┼ée kroki stawia w zawodzie nauczyciela. Studiuje geografi─Ö na tym samym co Roman wydziale Uniwersytetu Warszawskiego ÔÇô filozoficznym. Jednak jej pozycja jako kobiety w mi─Ödzywojennej nauce nie mog┼éa by─ç silna. A┼╝ do wybuchu drugiej wojny geografka chwyta si─Ö wi─Öc mniej lub bardziej regularnych zaj─Ö─ç w szko┼éach i bibliotekach, jako rzeczoznawczyni wsp├│┼épracuje mi─Ödzy innymi z Warszawsk─ů Sp├│┼édzielni─ů Mieszkaniow─ů. Kariera Jadwigi Kobendziny jako badaczki na dobre rozpocznie si─Ö dopiero w Polsce Ludowej, a zwi─ůzana b─Ödzie z Uniwersytetem (z zak┼éadami subdyscyplin geograficznych i z Ogrodem Botanicznym) oraz z Polsk─ů Akademi─ů Nauk. Profesor umiera w 1989 roku, w trzydziestolecie utworzenia Kampinoskiego Parku Narodowego.

Badacze, nauczyciele, społecznicy

Gdyby pr├│bowa─ç jednym zdaniem opisa─ç dominant─Ö bada┼ä Kobendz├│w, nale┼╝a┼éoby powiedzie─ç, ┼╝e Roman przez wi─Ökszo┼Ť─ç ┼╝ycia poszukiwa┼é odpowiedzi na pytanie, jak drzewa wchodz─ů w kontakt z otoczeniem, Jadwig─Ö za┼Ť chyba najbardziej zajmowa┼éa kwestia interakcji ro┼Ťlin z ruchomym pod┼éo┼╝em, a w szczeg├│lno┼Ťci dynamiki zmian formacji piaskowych. On swoje zagadnienia formu┼éowa┼é cz─Östo w stosunku do ro┼Ťlinno┼Ťci nadwodnej, drzew porastaj─ůcych bagna i torfowiska, ona najcz─Ö┼Ťciej pisa┼éa o wydmach. Jedno i drugie znajdowali stosunkowo niedaleko Warszawy. Pr├│buj─Ö sobie wyobrazi─ç ich wycieczki do Puszczy Kampinoskiej lub na ┼Ťwi─Ötokrzyskie go┼éoborza (Roman napisze o nich ksi─ů┼╝k─Ö habilitacyjn─ů), zar├│wno te z lat mi─Ödzywojennych, gdy mieli oko┼éo trzydziestki, jak i te powsta┼ée w latach 40., gdy oboje byli uznanymi naukowcami w niem┼éodym wieku. Czy razem przechodzili ze stanowisk wydmowych na torfowe, czy rozdzielali si─Ö podczas wizji lokalnych? Czy gdy Roman fotografowa┼é wydmy, to tak┼╝e na u┼╝ytek bada┼ä Jadwigi? Czy pomagali sobie? Czy s┼éu┼╝yli rad─ů? Pasjonowali si─Ö wzajemnymi odkryciami czy konkurowali ze sob─ů? Czy student├│w prowadzali na warsztaty razem, czy osobno? (Ze wspomnie┼ä wychowank├│w wiemy, ┼╝e ch─Ötnie wychodzili z nimi z sal wyk┼éadowych w teren).

Dzia┼éalno┼Ť─ç naukowa i dydaktyczna to tylko cz─Ö┼Ť─ç ich aktywno┼Ťci. Od pocz─ůtk├│w znajomo┼Ťci zaanga┼╝owani byli w ruch krajoznawczy i promowali odpowiedzialn─ů turystyk─Ö. Rezerwaty chcieli zak┼éada─ç po to, by uchroni─ç je przed ludzk─ů ingerencj─ů (zw┼éaszcza wycink─ů i zabudow─ů), ale ju┼╝ o Puszczy Kampinoskiej jako ca┼éym kompleksie nigdy nie my┼Ťleli inaczej, jak o terenie otwartej pedagogiki krajobrazowej i ekologicznej dla mieszka┼äc├│w stolicy. Zastanawiali si─Ö nad godzeniem interes├│w ludzi jako turyst├│w, wymagaj─ůcych okre┼Ťlonej infrastruktury noclegowej i gastronomicznej, z potrzebami fauny i flory puszcza┼äskiej. Namawiali do wyjazd├│w za miasto, lecz niedaleko (Kampinos, Gr├│jec, Warka, Wawer, najdalej ÔÇô G├│ry ┼Üwi─Ötokrzyskie lub w g├│r─Ö Wis┼éy do Kazimierza czy pod Puszcz─Ö Bia┼éowiesk─ů), do uwa┼╝nego patrzenia na ro┼Ťliny i formy terenowe. Ich rozpoznawania i rozumienia uczyli nie tylko m┼éodych botanik├│w i geograf├│w, lecz tak┼╝e ÔÇô w publikacjach popularyzatorskich, w tym w przewodnikach ÔÇô laik├│w i amator├│w.

Oboje pracowali ÔÇô nierzadko spo┼éecznie ÔÇô na rzecz przyrody miejskiej, warszawskiej, szczeg├│lnie park├│w. Jako wolontariusze dokumentowali ich stan podczas okupacji (Roman Kobendza zatrudniony by┼é wtedy jako zwyk┼éy ogrodnik w Ogrodzie Botanicznym w Al. Ujazdowskich, Jadwiga pracowa┼éa jako sprzedawczyni w sklepie, wi─Öc dla miasta pracowali po godzinach), a po wojnie dzia┼éali na rzecz ochrony zespo┼é├│w zieleni i przywracania ich do dobrej formy. Wsp├│┼épracowali z Biurem Odbudowy Stolicy, w jego ramach opracowywali plany naprawy zniszcze┼ä w ┼Ťwiecie przyrody i wytyczania nowych przestrzeni parkowych. Tych ostatnich nie rozumieli jako miejsc tworz─ůcych jedynie mi┼ée okoliczno┼Ťci dla wielkomiejskich przechadzek. Przeciwnie, u Romana Kobendzy mo┼╝emy doszukiwa─ç si─Ö przekonania, ┼╝e w tych stosunkowo ma┼éych zespo┼éach przyrodniczych widzia┼é nowe ┼Ťwiaty, osobne spo┼éeczno┼Ťci ro┼Ťlinno-zwierz─Öco-ludzkie.

Z dwoma powy┼╝szymi polami dzia┼éalno┼Ťci zwi─ůzana jest rzecz fundamentalna ÔÇô og├│lny pogl─ůd Kobendz├│w na kwesti─Ö ÔÇ×czysto┼Ťci gatunkowejÔÇŁ chronionych le┼Ťnych obszar├│w, zw┼éaszcza podmiejskich, czyli tych nara┼╝onych na nieustanny kontakt z cywilizacj─ů ludzk─ů. Z ochron─ů przyrody jest podobnie jak z konserwacj─ů zabytk├│w ÔÇô spotkamy r├│┼╝ne zwalczaj─ůce si─Ö wzajemnie szko┼éy i podej┼Ťcia indywidualne wobec tego, co nale┼╝y zachowa─ç, co wolno unicestwi─ç, a w co i na jakich zasadach mo┼╝na ingerowa─ç. W┼Ťr├│d ludzi gospodaruj─ůcych przyrod─ů granice mi─Ödzy permisywizmem a ortodoksj─ů przebiegaj─ů cz─Östo po liniach profesji i form zaanga┼╝owania (le┼Ťnicy versus naukowcy, naukowcy versus ekolodzy, w tym ekolodzy amatorzy, i tak dalej), nieraz potrafi─ů te┼╝ g┼é─Öboko podzieli─ç jedno ze ┼Ťrodowisk, na przyk┼éad naukowe. Przez ca┼éy XIX wiek krajobraz ÔÇ×naturalnyÔÇŁ ÔÇô podobnie jak krajobraz kulturowy ÔÇô stawa┼é si─Ö depozytariuszem tre┼Ťci wsp├│lnotowych, no┼Ťnikiem znacze┼ä fundamentalnych dla lokalnych spo┼éeczno┼Ťci, spoiwem narodowego imaginarium, lepionego w ci─ůgu tego stulecia. Wraz z narodzinami krajoznawstwa nowoczesnego na prze┼éomie XIX i XX wieku ten zestaw znak├│w i wizualnych odwo┼éa┼ä (mam tu na my┼Ťli wszelkie albumy widok├│w polskich, zar├│wno przyrodniczych, na przyk┼éad Tatr, jak i cywilizacyjnych, na przyk┼éad klasztoru jasnog├│rskiego) zacz─ů┼é si─Ö petryfikowa─ç, zosta┼é u┼éo┼╝ony w kanon. Odzyskanie niepodleg┼éo┼Ťci jedynie wzmocni┼éo ten proces, a znaczenie zyskiwa┼éy te┼╝ krajobrazy naturalne, kt├│re maj─ůc za zadanie opowiada─ç o esencji polsko┼Ťci, przechodzi┼éy na s┼éu┼╝b─Ö Narodu i Pa┼ästwa.

Kobendzowie, pisz─ůc o Puszczy Kampinoskiej, r├│wnie┼╝ grali t─ů kart─ů, lecz trudno unikn─ů─ç wra┼╝enia, ┼╝e byli bardziej otwarci na nieortodoksyjne rozwi─ůzania. Tak jak konserwatorzy zabytk├│w, kt├│rzy bez wyj─ůtku odwo┼éuj─ů si─Ö do mo┼╝liwie najdawniejszych udokumentowanych form urbanistycznych czy architektonicznych, lecz wyci─ůgaj─ů z nich r├│┼╝ne wnioski: jedni pieczo┼éowitego (cho─ç wci─ů┼╝ arbitralnego, jak na warszawskiej Star├│wce) odtwarzania przesz┼éo┼Ťci, inni ÔÇô swobodnego nawi─ůzania (np. elbl─ůska ÔÇ×retrowersjaÔÇŁ, ÔÇ×hanzeatycki postmodernizmÔÇŁ). Podobnie przyrodnicy walcz─ů o odtworzenie le┼Ťnych stosunk├│w w formie najbli┼╝szej pierwotnej lub po prostu o to, by las ┼╝y┼é i dzia┼éa┼é. Kobendzom obca by┼éa obsesja restytucji i zachowania form najdawniejszych. Nie pozwala┼éa na to te┼╝ zastana posta─ç Puszczy Kampinoskiej, zabudowanej ludzkimi osiedlami i wsiami. Nie licz─ůc kilku rezerwat├│w ÔÇô wytyczonych zreszt─ů jeszcze w latach 30. z inicjatywy Romana Kobendzy ÔÇô puszcza, o kt├│rej ochron─Ö walczyli, jest swego rodzaju fantazj─ů o puszcza┼äsko┼Ťci, terenem dopiero wt├│rnie dziczej─ůcym, niejako popadaj─ůcym w pradawno┼Ť─ç dzi─Öki zewn─Ötrznej stymulacji le┼Ťnik├│w.

Ro┼Ťliny na gruzach

Dziczenie, zarastanie tego, co ludzkie, przez ro┼Ťliny (a pewnie i zadeptywanie przez zwierz─Öta) fascynowa┼éo Romana Kobendz─Ö zawsze, a najbardziej, gdy przygl─ůda┼é si─Ö aneksji ruin powojennej Warszawy przez ro┼Ťlinno┼Ť─ç postapokaliptyczn─ů. Pop┼éoch, ┼Ťmia┼éek, krwawnik, szar┼éat, farbownik i wiele innych jeszcze ro┼Ťlin o pacyfistycznych lub wojowniczych imionach wkracza┼éo na gruzy pozostawione przez cz┼éowieka, a Kobendza z pasj─ů opisywa┼é ich nie┼Ťmia┼ée inwazje i imponuj─ůce triumfy. Ma┼éo kt├│re pisma tw├│rc├│w Kampinoskiego Parku Narodowego dzia┼éaj─ů na nasz─ů wsp├│┼éczesn─ů wyobra┼║ni─Ö tak dobrze jak ta publikacja. Nasuwaj─ů na my┼Ťl niemieck─ů drzewoznawczo-poetyck─ů debat─Ö powojenn─ů, w kt├│rej udzia┼é wzi─Ö┼éo kilkunastu znakomitych tw├│rc├│w i kt├│r─ů w 1945 roku rozp─Öta┼é Bertold Brecht, a niedawno polskim czytelnikom na┼Ťwietli┼é Andrzej Kopacki w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Rozmowa o drzewachÔÇŁ. Ten sam tytu┼é nosi grany w Komunie Warszawa spektakl w re┼╝yserii Weroniki Szczawi┼äskiej, w kt├│rym krajobraz ÔÇô jak czytamy w prasowej zapowiedzi ÔÇô ÔÇ×zredukowany zosta┼é do jednego obiektu zainteresowa┼äÔÇŁ: ro┼Ťlin. Badania Kobendzy rodz─ů te┼╝ skojarzenie z filmem ÔÇ×Natura (do) mieszkaniaÔÇŁ Jaros┼éawa Kozakiewicza sprzed kilku lat, w kt├│rym przedstawiono krajobraz zupe┼énie wymar┼éej Warszawy. Jak dowiadujemy si─Ö z tekstu czytanego spokojnym g┼éosem Krystyny Czub├│wny do kadr├│w przypominaj─ůcych te ze ÔÇ×StalkeraÔÇŁ Andrieja Tarkowskiego, wskutek przyspieszonego globalnego ocieplenia przy ┼╝yciu utrzyma┼éy si─Ö jedynie mikroorganizmy CladosporiumStachybotrys, zarastaj─ůce Osiedle Za ┼╗elazn─ů Bram─ů i tworz─ůce tam ÔÇô nareszcie harmonijne ÔÇô ┼╝ycie s─ůsiedzkie.

My┼Ťle─ç mo┼╝emy wreszcie o Wsp├│lnocie Mi─Ödzygatunkowej, grupie aktywistek i aktywist├│w zawi─ůzuj─ůcej si─Ö w ostatnich miesi─ůcach w cyklu artystycznych performans├│w, by wsp├│lnie lamentowa─ç nad gatunkami, kt├│rych ju┼╝ na planecie nie ma, i by przestrzega─ç przed nadchodz─ůc─ů katastrof─ů ekologiczn─ů. Wsp├│lnota ÔÇ×wyros┼éa z czarnoziemu, plastisfery i meandr├│w styku kostek baumaÔÇŁ (jak jej tw├│rczynie pisz─ů o sobie na Facebooku) organizuje ÔÇ×MszakiÔÇŁ ÔÇô rytualne obrz─Ödy ┼╝a┼éoby i warunkowego pocieszenia. Pierwsze z tych misteri├│w odby┼éo si─Ö w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego, tym samym, o kt├│rego ocalenie walczyli Kobendzowie i kt├│rym kierowali po drugowojennej apokalipsie; kolejne ÔÇô przy Krakowskim Przedmie┼Ťciu, na kampusach ASP i Uniwersytetu, czyli w miejscu, gdzie cz─Östo bywali, chodz─ůc na wyk┼éady i nauczaj─ůc. Uczestnicy ÔÇ×MszakaÔÇŁ deklamuj─ů dzi┼Ť w tych dw├│ch wa┼╝nych dla Romana i Jadwigi miejscach nast─Öpuj─ůce frazy:

ÔÇ×Wydarta z ┼╝ycia spi┼╝arni, odrodzisz si─Ö kie┼ékiem w darni [ÔÇŽ]

w biomasy kipi─ůcej ki┼Ťci siostrze┼ästwo gatunk├│w si─Ö zi┼Ťci [ÔÇŽ]

rozsypujcie si─Ö biurowce, nie wod┼║cie ju┼╝ na manowce

upadajcie kominy, obrastajcie w bylinyÔÇŁ.

Kobendzowie, umiej─ůcy dostrzec pe┼énowarto┼Ťciowe relacje spo┼éeczne w ┼Ťwiecie fotosyntezy, butwienia i gnicia oraz postuluj─ůcy tworzenie obszar├│w chronionych w miejscach, kt├│re wcze┼Ťniej przyrodzie odbi┼é cz┼éowiek, dzi┼Ť bez w─ůtpienia odnale┼║liby si─Ö w tym pre-/postapokaliptycznym rytuale.

Fragmenty deklamacji ÔÇ×MszakaÔÇŁ podaj─Ö dzi─Öki uprzejmo┼Ťci wsp├│┼éorganizatorek.

Zdj─Öcia Romana Kobendzy dzi─Öki uprzejmo┼Ťci Kampinoskiego Parku Narodowego.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś