Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Pami臋膰 Sajgonu

W wojnie wietnamskiej u偶yto trzykrotnie wi臋cej bomb ni偶 podczas ca艂ej drugiej wolny 艣wiatowej, nie licz膮c 80 milion贸w litr贸w rozpylonych toksyn i defoliant贸w, zw艂aszcza s艂ynnego czynnika pomara艅czowego, truj膮cej dioksyny, kt贸ra zmienia艂a krajobraz z zielonego w ksi臋偶ycowy.
Pami臋膰 Sajgonu
ilustr.: Mary Zaleska

To wa偶ne miejsce zar贸wno w Sajgonie, jak i w ca艂ym Wietnamie: Muzeum Pozosta艂o艣ci Wojennych mie艣ci si臋 w centrum lepkiego od upa艂u miasta, lecz ju偶 nieco na uboczu, w艣r贸d zacienionych ogrod贸w. Zgromadzono w nim pami膮tki i 艣wiadectwa z niemal trzech dekad wojen, kt贸re przetoczy艂y si臋 przez kraj od lat 40. do 70. minionego wieku: najpierw z Francuzami, kt贸rzy bronili swoich kolonialnych posiad艂o艣ci; p贸藕niej z Amerykanami, kt贸rzy przybyli wesprze膰 Po艂udniowy Wietnam 鈥 jak twierdzili 鈥 w obronie wolnego 艣wiata. W obu konfliktach zgin臋艂y miliony ludzi, a kraj zosta艂 doszcz臋tnie zniszczony.

Dzisiaj, patrz膮c, jak Wietnam kwitnie, t臋tni 偶yciem, kipi energi膮 przedsi臋biorczo艣ci, zw艂aszcza tej drobnej, ulicznej 鈥 trudno uwierzy膰 w tak ponur膮 przesz艂o艣膰. Z jednej strony pami臋膰 wojny wci膮偶 jest 偶ywa, z drugiej 鈥 odnie艣膰 mo偶na wra偶enie, 偶e kraj zamieszkuje nar贸d niepoprawnych optymist贸w z g艂owami zanurzonymi w przysz艂o艣ci. To wra偶enie jest silne zw艂aszcza tutaj, w Sajgonie, nieko艅cz膮cym si臋 placu budowy, mie艣cie w ci膮g艂ym ruchu, m艂odym i rozbawionym, gdzie w dobrym tonie jest burzy膰 stare i wznosi膰 nowe, byle nowocze艣niej, byle wy偶ej. Gdy napomkn膮膰 o przesz艂o艣ci w rozmowie, trudno napotka膰 na jakiekolwiek przejawy wrogo艣ci czy to do Francuz贸w, czy to do Amerykan贸w; je艣li ju偶 kto艣 wspomina wojn臋, to najcz臋艣ciej z zadum膮 i smutkiem.

To samo w muzeum: wojna jawi si臋 tu jako grecka tragedia, z kt贸rej wszyscy wychodz膮 przegrani; jak niepoj臋te szale艅stwo pogr膮偶aj膮ce ludzko艣膰 w ob艂臋dzie i zbrodni. A przy tym bezb艂臋dnie pobudza wyobra藕ni臋 takich jak ja przybysz贸w z odleg艂ych kraj贸w, kt贸rych wiedza o Wietnamie pochodzi艂a dot膮d g艂贸wnie z ameryka艅skich film贸w, si艂膮 rzeczy wojennych. Ju偶 bowiem sam dziedziniec muzeum m贸g艂by s艂u偶y膰 za rekwizytorni臋 do niejednego takiego filmu. Znany z ekranu sprz臋t wojskowy mo偶na obejrze膰 ze wszystkich mo偶liwych perspektyw, mo偶na go nawet dotkn膮膰. Helikopter UH 1H Huey, ikona wojny ameryka艅skiej, wygl膮da, jakby dopiero co wyszed艂 z ta艣my produkcyjnej 鈥 z okna w bocznych drzwiach wystaje wr臋cz dzia艂ko sze艣ciolufowe.

Pami臋tamy ten obraz z 鈥濩zasu Apokalipsy鈥 Francisa Coppoli: przy d藕wi臋kach 鈥濿alkirii鈥 Wagnera ameryka艅cy strzelcy wychylaj膮 g艂owy w kaskach przez odsuni臋te drzwi lec膮cego helikoptera, naciskaj膮 spust, a obrotowe lufy wypluwaj膮 z siebie serie dymi膮cych pocisk贸w. Strzelcy s膮 m艂odzi. W ich g艂owach 鈥 opowiada w filmie Coppola 鈥 jest nie tyle wojna, co raczej mi艂o艣膰, muzyka i palenie trawy. W Wietnamie wyzbywaj膮 si臋 m艂odzie艅czych idea艂贸w, przechodz膮 gwa艂townie od p贸藕nego dzieci艅stwa do pierwszych oznak agonii. T艂umaczy im si臋, 偶e walcz膮 o sprawiedliwo艣膰, lecz go艂ym okiem wida膰, 偶e to k艂amstwo: zw艂aszcza w scenie na pocz膮tku 鈥濩zasu Apokalipsy鈥, gdy m艂odzi 偶o艂nierze nadlatuj膮 znad morza, strzelaj膮c na o艣lep do kogo popadnie, a zaraz potem odrzutowce pal膮 wie艣 napalmem. Wszystko na rozkaz dow贸dcy, zapalonego surfera, kt贸ry uzna艂, 偶e morze jest w tym miejscu idealne dla jego deski.

Takie obrazy trudno zapomnie膰 i pewnie dlatego wok贸艂 muzealnego UH 1H zawsze gromadzi si臋 t艂umek. Ludzie jak talizmanu dotykaj膮 dzia艂ka, wk艂adaj膮 palce w lufy. A przecie偶 eksponat贸w nie brakuje: odrzutowiec F5A Jet Fighter mo偶e by膰 jednym z tych, kt贸ry w latach 60. pali艂 wsie bombami z napalmem. 艢mig艂owy bombowiec A-1 Skyraider, cho膰 wygl膮da na rupiecia z zamierzch艂ej epoki, przenosi艂 pociski znacznie wi臋ksze ni偶 odrzutowy F5A, na co wskazuje siedem ogromnych hak贸w na bomby pod ka偶dym skrzyd艂em. Fotograf Nick Ut widzia艂 na w艂asne oczy, jak zrzuca na wie艣 napalm. Ale napalm to nic: Skyraider m贸g艂 przenosi膰 straszliw膮 Blue 82 Seismic, kt贸ra obraca艂a w cz膮stki pierwsze wszystko w promieniu kilkuset metr贸w. T臋 bro艅 te偶 mo偶na zobaczy膰 w muzeum. W og贸le bomby s膮 sta艂ym elementem pejza偶u w Wietnamie: p贸艂 wieku po wojnie w kraju zalega osiemset tysi臋cy ton niewybuch贸w.

Sekcja Andersona

W jednej z sal muzeum wspomniano film Pierre鈥檃 Schoendoerffera 鈥濻ekcja Andersona鈥, kt贸ry podobnie jak 鈥濩zas Apokalipsy鈥 przeszed艂 do historii kina. Brak mu co prawda konradowskiej fabu艂y, jest czarno-bia艂y i dokumentalny, ale otrzyma艂 Oscara w 1966 roku, czyli ponad dziesi臋膰 lat wcze艣niej ni偶 film Coppoli. Gdy Schoendoerffer odbiera艂 nagrod臋, znany by艂 ju偶 jako ten, kt贸ry kilkana艣cie lat wcze艣niej obszernie sfilmowa艂 wielk膮 i krwaw膮 bitw臋 pod Dien Bien Phu, w kt贸rej Francja przegra艂a Indochiny. By艂o to w maju 1954 roku, w tym samym czasie, gdy w Genewie debatowano o przysz艂o艣ci regionu. Dwa miesi膮ce po Dien Bien Phu zapad艂a decyzja o podziale Wietnamu na cz臋艣膰 p贸艂nocn膮 i po艂udniow膮. W ten spos贸b otworzy艂 si臋 bodaj najtragiczniejszy rozdzia艂 w dziejach kraju: na p贸艂nocy w艂adz臋 obj臋li komuni艣ci, zdeterminowani, by rz膮dzi膰 ca艂ym terytorium; na po艂udniu 鈥 popierani przez Amerykan贸w twardog艂owi reakcjoni艣ci.

Gdy wybuch艂a wojna z USA, Schoendoerfferowi zaproponowano nakr臋cenie nowego filmu, tym razem o 偶o艂nierzach ameryka艅skich. W ten spos贸b re偶yser wraz z ekip膮 i sprz臋tem (prawie dwie艣cie kilogram贸w), do艂膮czy艂 do oddzia艂u dowodzonego przez czarnosk贸rego porucznika Andersona. W sumie 33 m臋偶czyzn, z czego 28 poborowych.

Oddzia艂 mia艂 za zadanie przeczesywa膰 d偶ungl臋 w poszukiwaniu komunistycznej partyzantki Narodowego Frontu Wyzwolenia Wietnamu Po艂udniowego (FLN, lepiej znanej jako Wietkong). Ekipa filmowc贸w sp臋dzi艂a z 偶o艂nierzami Andersona sze艣膰 tygodni. Na filmie obserwujemy, jak z broni膮 gotow膮 do strza艂u przedzieraj膮 si臋 przez g臋sty las, przeprawiaj膮 przez rzeki, brodz膮 w strumieniach. Wok贸艂 艣piewaj膮 ptaki, wrzeszcz膮 ma艂py, cykaj膮 cykady. Czasem spadnie ulewny deszcz i ch艂opcy chowaj膮 si臋 pod pelerynami, pal膮 papierosy. Helikoptery Huey przewo偶膮 ich ze wzg贸rza na wzg贸rze, z doliny w dolin臋, zaopatruj膮 w prowiant, zabieraj膮 do bazy na gor膮cy prysznic. Dostarczaj膮 te偶 poczt臋, pras臋, pisma z rozbieranymi zdj臋ciami. Te ostatnie zdaj膮 si臋 najbardziej interesowa膰 偶o艂nierzy: eksponuj膮 przed kamer膮 rozk艂ad贸wk臋 鈥濸layboya鈥, komentuj膮, a potem z papierosem w ustach, w ciszy, oddaj膮 si臋 marzeniom. 鈥濴uksusowa armia, zostawiaj膮ca luksusowe 艣mieci鈥 鈥 pisa艂 o nich wietnamski pisarz The Phong. 鈥濩zy偶 to nie armia miliarder贸w, gdzie 偶o艂d najni偶szego rang膮 偶o艂nierza jest wi臋kszy ni偶 pensja czo艂owych urz臋dnik贸w i oficer贸w w Wietnamie?鈥

Czasem strzelaj膮. Dziecinna zabawa: okularnik le偶y na brzuchu, kolb臋 karabinu przyk艂ada do policzka. Przyciska spust, rozlega si臋 stukot starego silnika. Tylko 艂uski wypadaj膮ce z boku m贸wi膮,聽偶e nie jest tak niewinnie. 鈥 Trafi艂e艣 go? 鈥 Anderson pyta towarzysza. Potem jednak kt贸ry艣 z ch艂opc贸w obrywa. Radiowiec chwyta za s艂uchawk臋 i po chwili l膮duje sanitarny Huey. 呕o艂nierze wrzucaj膮 rannego na nosze, z helikoptera wyskakuje m臋偶czyzna w kasku i goglach, razem wpychaj膮 nosze na pok艂ad. Huey podrywa si臋 do lotu. Kiedy indziej jest prawdziwy trup (Shannon, osiemna艣cie lat), wi臋c Huey nie musi przylatywa膰 natychmiast. Ch艂opcy pakuj膮 cia艂o kolegi w foli臋, pochlipuj膮 cicho, w skupieniu poci膮gaj膮 papierosa.

Pod koniec filmu widzimy prawdziw膮 bitw臋. Niby rutyna, jednak ogromne napi臋cie. Kilku Amerykan贸w obrywa i zaciska z臋by z b贸lu. Opiekuj膮 si臋 nimi towarzysze, przykrywaj膮 rannych, odganiaj膮 muchy. Du偶o trup贸w wietnamskich. Amerykanie uk艂adaj膮 je na trawie, twarz膮 do do艂u, obok zdobytej broni. Je艅c贸w przeszukuj膮 i p臋taj膮. Jeden z je艅c贸w, w膮t艂y ch艂opak o szerokiej twarzy, z r臋kami w g贸rze t艂umaczy co艣 cichym g艂osem 偶o艂nierzom. Hueye wywo偶膮 go razem z innymi je艅cami i wietnamskimi rannymi. Opatrzyli ich Amerykanie. Jakby przybyli tu pomaga膰, nie zabija膰.

Pierwsza taka wojna

鈥濸artyzanci Wietkongu s膮 jak podst臋pni Indianie 鈥 historyk Philippe Franchini cytuje Amerykan贸w 鈥 przebiegli i diabelsko sprytni鈥 lekcy, elastyczni, wstrzemi臋藕liwi, ruchliwi, uparci nieuchwytni鈥. I konkluduje: 鈥濼o wywo艂uje nienawi艣膰 i podsyca rasizm鈥. Ameryka艅ska machina wojenna okazuje si臋 wobec Wietkongu bezsilna (鈥瀗ieprzyjaciel jest ch艂opem za dnia, Wietkongiem noc膮 鈥 powtarzaj膮 偶o艂nierze 鈥 kto zapu艣ci si臋 na 5 metr贸w w gigantyczne zaro艣la, zas艂uguje na medal鈥). Wraz z ka偶d膮 nieudan膮 pr贸b膮 pokonania przeciwnika przechodzi na coraz wy偶sze obroty. Najlepiej pokazuj膮 to liczby. Obliczono, 偶e w wojnie wietnamskiej u偶yto trzykrotnie wi臋cej bomb ni偶 podczas ca艂ej drugiej wolny 艣wiatowej (15 milion贸w ton), nie licz膮c 80 milion贸w litr贸w rozpylonych toksyn i defoliant贸w, zw艂aszcza s艂ynnego czynnika pomara艅czowego (Agent Orange), truj膮cej dioksyny, kt贸ra rozpylana nad d偶ungl膮 i polami uprawnymi, zmienia艂a krajobraz z zielonego w ksi臋偶ycowy. W ci膮gu dziesi臋ciu lat wojny straty po stronie wietnamskiej wynios艂y 3 miliony zabitych, 5 milion贸w rannych, a 11 milion贸w zmuszonych by艂o zmieni膰 miejsce zamieszkania. Wi臋kszo艣膰 ofiar zgin臋艂a w wyniku dzia艂a艅 wojennych. Kilkadziesi膮t tysi臋cy os贸b straci艂o 偶ycie na skutek tortur i 艣miertelnych nalot贸w.

Uruchomiona przez CIA w pocz膮tkach 1968 roku operacja Phoenix mia艂a wspom贸c regularne wojsko w walce z Wietkongiem. Maj膮c 艣wiadomo艣膰 powszechnej wrogo艣ci mieszka艅c贸w Po艂udniowego Wietnamu do ich rz膮du (kt贸ry kontrolowa艂 w贸wczas niemal wy艂膮cznie Sajgon wraz przedmie艣ciami), akcje odwetowo-represyjne zacz臋to kierowa膰 nie tylko przeciwko partyzantom, ale przeciw ludno艣ci 鈥 krytykom sajgo艅skiej w艂adzy i wszystkim innym 鈥瀙odejrzanym鈥. W ramach akcji ameryka艅skie oddzia艂y naje偶d偶a艂y wioski, 艂upi艂y je, cz臋艣膰 ludzi zabija艂y na miejscu, cz臋艣膰 wywozi艂y na przes艂uchania. Co najmniej kilka razy wymordowa艂y wszystkich mieszka艅c贸w wiosek: 鈥濿 My Son 鈥 czytamy na tablicach Muzeum w Sajgonie 鈥 cisz臋 poranka 16 marca 1968 roku przerwa艂 gwa艂townie atak artylerii trzech kompanii. Nast臋pnie w wiosce Tu Cung wyl膮dowa艂o 9 helikopter贸w z Chu Lai [鈥 za艣 11 [maszyn] nieopodal Cu Luy [鈥. Tego jednego ranka 16 marca 1968 roku w Co Luy i Tu Cung 鈥 gmina Tinh Khe 鈥 偶o艂nierze ameryka艅scy zastrzelili 504 cywil贸w, w艣r贸d nich: 182 kobiety (w tym ci臋偶arne), 173 dzieci (w tym 56 w wieku od noworodka do 5 miesi臋cy), 60 m臋偶czyzn i kobiet powy偶ej 60 roku 偶ycia鈥.

W sumie przez dziesi臋膰 lat wojny przewin臋艂y si臋 przez Wietnam 3 miliony ameryka艅skich 偶o艂nierzy i personelu wojskowego, a w szczycie konfliktu, w roku 1969, stacjonowa艂o i walczy艂o 549 400 偶o艂nierzy. Straty ameryka艅skie to 58 tysi臋cy zabitych, nie licz膮c ponad 50 000 weteran贸w, kt贸rzy pope艂nili samob贸jstwo po powrocie do Stan贸w Zjednoczonych. Wielu zasili艂o rzesz臋 bezdomnych.

U艂amek promila ofiar stanowi膮 fotoreporterzy. To raptem siedemdziesi膮t trzy osoby, kt贸re 鈥 jak Schoendoerffer 鈥 odwa偶y艂y si臋 wyruszy膰 w najgor臋tsze rejony konfliktu. Bodaj pierwszy raz w historii ich 艣wiadectwo mia艂o zasadniczy wp艂yw na losy wojny. To oni dostarczali 艣wiatu niecenzurowane obrazy, kt贸re poruszy艂y sumienia na tyle, 偶eby wznieci膰 g艂o艣ny i stanowczy protest. Wysi艂ki wietnamskich komunist贸w uzyska艂y wsparcie ju偶 nie tylko 鈥瀊ratnich narod贸w socjalistycznych鈥, ale ca艂ej reszty 艣wiata. Mi臋dzynarodowy sprzeciw wobec okrucie艅stwa wojny 鈥 obok horrendalnych strat ludzkich i materialnych 鈥 sk艂oni艂 ostatecznie Stany Zjednoczone do wycofania wojsk z Indochin.

W Muzeum w Sajgonie po艣wi臋cono reporterom i ich zdj臋ciom ca艂e pi臋tro. Znajdziemy tam wszystko to, czego nie chcieliby艣my widzie膰: rozerwane na strz臋py cia艂a, pourywane r臋ce i nogi, ludzi z oparzeniami po napalmie (w tym najs艂ynniejsze zdj臋cie Nicka Uta 鈥濪ziewczynka poparzona napalmem鈥), cia艂a wleczone za transporterami opancerzonymi, egzekucje partyzant贸w Wietkongu, ludzi o cz艂onkach zdeformowanych toksynami i 鈥 znacznie rzadziej 鈥 u艣miechni臋te twarze 偶o艂nierzy wszystkich armii, w tym pozawijanych w zakrwawione banda偶e rannych Amerykan贸w, kt贸rych czeka powr贸t do domu.

To by艂 pierwszy konflikt, w kt贸rym reporterzy walczyli z czasem, bo ich agencje wymaga艂y 艣wie偶ych news贸w. By je dostarczy膰, musieli pcha膰 si臋 tam, gdzie sami 偶o艂nierze niech臋tnie si臋 zapuszczali 鈥 w stref臋 艣mierci. Wielu zosta艂o rannych. Ostatni膮 ofiar膮 w艣r贸d reporter贸w by艂 Francuz Michel Laurent, zastrzelony seri膮 z ka艂asznikowa 27 kwietnia 1975 roku, trzy dni przed ko艅cem wojny.

Nienawi艣膰 i wsp贸艂czucie

Wietnamczycy powtarzaj膮 do znudzenia, 偶e na sprawy wojny trzeba patrze膰 obiektywnie, nie nale偶y bezpodstawnie oskar偶a膰. M贸wi膮 tak nawet ci oprowadzaj膮cy po miejscach, do kt贸rych strach wej艣膰. Nale偶膮 do nich podziemne tunele kopane przez mieszka艅c贸w wiosek dla ochrony przed bombami. Tunele s膮 tak w膮skie i niskie, 偶e aby si臋 przecisn膮膰, trzeba zgina膰 si臋 w p贸艂, a osoby zbyt wysokie lub szerokie nie zmieszcz膮 si臋 nawet w wej艣ciu. Kilkaset os贸b musia艂o tkwi膰 w takich korytarzach w czasie nalot贸w nawet przez kilka dni z rz臋du. Mieli tam kuchnie, szpitale, sale porodowe, a nawet pa艂ac 艣lub贸w. Ale gdy bomba spada艂a na tunel, wszyscy gin臋li przygnieceni ziemi膮.

Wielu ameryka艅skich turyst贸w przyje偶d偶a do Wietnamu, 偶eby to wszystko zobaczy膰. Wietnamczycy witaj膮 ich serdecznie, a nawet wsp贸艂czuj膮. We wczesnych latach 90., gdy kraj otworzy艂 granice dla turyst贸w, nap艂ywa膰 zacz臋li wojenni weterani. Wyruszali w miejsca, kt贸re znali z czas贸w wojny. W miejscach bitew 鈥 pod Lang Vei (1968), Con Thien (1967鈥1969), czy Khe Sahn (1967鈥68), zwanym 鈥瀉meryka艅skim Dien Bien Phu鈥 鈥 spotykali wycieczki wietnamskich weteran贸w. Bez urazy padali sobie w ramiona, wspominali, 偶artowali, p艂akali, u偶alaj膮c si臋 nad swoim losem. Niejaki John Charpanter, kt贸ry prze偶y艂 bitw臋 Khe San (szacowane straty ameryka艅skie w tej bitwie to 10鈥15 tysi臋cy 偶o艂nierzy), skar偶y艂 si臋, 偶e po powrocie z wojny do Wirginii wielokrotnie wk艂ada艂 sobie luf臋 do ust, pr贸buj膮c nacisn膮膰 na spust. 鈥濸aradoksalna blisko艣膰 losu 艂膮czy dzi艣 rozgoryczonych weteran贸w obu stron鈥 鈥 pisze Jean-Claude Guillebaud, by艂y korespondent wojenny, kt贸ry wr贸ci艂 do Wietnamu w pocz膮tkach lat dziewi臋膰dziesi膮tych. 鈥瀂ar贸wno Amerykan贸w wracaj膮cych z wojny, jak tysi膮ce Wietnamczyk贸w, kt贸rzy j膮 wygrali, spotka艂a podobna nagroda: dziedziczna niewdzi臋czno艣膰 ze strony spo艂ecze艅stw, kt贸re 鈥 gdy tylko nadszed艂 pok贸j 鈥 odwraca艂y si臋 do kombatant贸w plecami鈥.

W miar臋 up艂ywu czasu wojn膮 w Wietnamie i jej skutkami zacz臋li si臋 interesowa膰 ameryka艅scy naukowcy. Dzi艣 wsp贸艂pracuj膮 z Wietnamczykami w ramach program贸w 鈥 takich jak AOVP (Aspen Institute鈥檚 Agent Orange in Vietnam Program), czy USAID mission in Vietnam 鈥 kt贸re stawiaj膮 sobie za cel rewitalizacj臋 ska偶onej toksynami ziemi czy pomoc ofiarom defoliant贸w i ich niepe艂nosprawnym dzieciom. Ameryka艅scy lekarze lecz膮 ofiary ska偶e艅. Poparzona napalmem dziewczynka ze zdj臋cia Nicka Uta 鈥 dzi艣 dojrza艂a kobieta, matka kilkorga dzieci 鈥 je藕dzi do Stan贸w Zjednoczonych na leczenie. Nie ona jedna.

Wyrzut sumienia? Poczucie obowi膮zku? W贸wczas Amerykanie nie potrafili zwyci臋偶y膰 w wojnie, dzisiaj chc膮 wygra膰 pok贸j. Przynajmniej w Wietnamie i przynajmniej niekt贸rzy. Po wojowniczych prezydentach 鈥 Johnsonie i Nixonie 鈥 na kilka kadencji nastali odrobin臋 bardziej pokojowi, przynajmniej w tym rejonie 艣wiata. Wietnam d艂ugo doskwiera艂 i Ameryka musia艂a wyliza膰 si臋 z ran.

Ale p贸藕niej zacz臋艂y powraca膰 stare nawyki. Ameryka znowu musia艂a pokaza膰, 偶e jest wielka. Bo przecie偶 nie przystoi, 偶e w Wietnamie najwi臋ksza pot臋ga militarna 艣wiata zosta艂a pokonana przez armi臋 鈥瀗iepi艣miennych ch艂op贸w i cherlawych partyzant贸w鈥. Gdy zatem os艂ab艂 krzyk protestuj膮cych, ucich艂y j臋ki ofiar i ostrze偶enia wszelkiej ma艣ci 鈥瀒dealist贸w鈥, 鈥瀗aiwnych intelektualist贸w鈥, 鈥瀦niewie艣cia艂ych pi臋knoduch贸w鈥 鈥 jak lubi膮 okre艣la膰 ich wszelkiej ma艣ci military艣ci 鈥 nadszed艂 czas na nowe sukcesy. Walcz膮c o sprawiedliwo艣膰 i wolny 艣wiat, Ameryka zn贸w przegrywa jedn膮 wojn臋 po drugiej, lecz wcale jej to nie zniech臋ca. Jakby na przek贸r wietnamskiej lekcji 鈥 tej, kt贸r膮 sajgo艅skie Muzeum Wojny stara si臋 uchroni膰 od zapomnienia. M贸wi ona, 偶e wojna tylko czasami niesie wolno艣膰, lecz nigdy nie jest sprawiedliwa.

Korzysta艂em mi臋dzy innymi z prac:

Philippe Franchini, Les Guerres d鈥橧ndochine, Pygmalion, 1988

Raymond Depardon, Jean-Claude Guillebaud, La colline des Anges鈥, Editions du Seuil, 1993

Histoire du Vietnam de la colonisation 脿 nos jours, red. Beno卯t de Tr茅glod茅, Editions de la Sorbonne, 2018.

Le Vietnam depuis 2000 ans, praca zbiorowa, Editions de la R茅publique.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij