Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Pablopavo: Ta syta Warszawa nie bardzo mnie interesuje

Lata 90. mnie skonstruowa┼éy. Fascynowa┼éy mnie te czasy, ich tempo. Dzi┼Ť ju┼╝ nic tak szybko si─Ö nie zmienia. Ale nie lubi─Ö modnej obecnie ÔÇ×kapslowej nostalgiiÔÇŁ. Nie interesuje mnie zbieractwo wspomnie┼ä, ale to, co one z nami zrobi┼éy.

ilustr.: Dominika Hoyle

ilustr.: Dominika Hoyle


Pawe┼é So┼étys (Pablopavo) w rozmowie z Janem Bi┼äczyckim opowiada o debiutanckim tomie opowiada┼ä ÔÇ×MikrotykiÔÇŁ, etyce w opisywaniu bli┼║nich, o cieniach i blaskach stolicy w ostatnich dekadach i ÔÇ×warszawskim tempie pocz─ůtkowymÔÇŁ.┬á
JAN BI┼âCZYCKI: Bohaterowie twoich opowiada┼ä i piosenek snuj─ů si─Ö po mie┼Ťcie, dryfuj─ů, b┼é─ůdz─ů. Sam te┼╝ masz wizerunek warszawskiego flaneura.
PAWEŁ SOŁTYS: Zdarza się.
Ale po Warszawie tak si─Ö nie da. Wysiadasz na Centralnym i obserwujesz, jak wszystko przy┼Ťpiesza. Przechodnie biegaj─ů.
Zw┼éaszcza na tak zwanej ÔÇ×PatelniÔÇŁ, czyli placyku obok stacji metra Centrum. Tam ludzie osi─ůgaj─ů zawrotne pr─Ödko┼Ťci. Szybko, zamaszy┼Ťcie, szko┼éa Korzeniowskiego. Co┼Ť podobnego widzia┼éem tylko w Nowym Jorku. Ale ÔÇ×PatelniaÔÇŁ i centrum to nie Warszawa. To jej wizyt├│wka, pokazywana w serialach. To taki sam stereotyp jak to, ┼╝e w Krakowie wszyscy siedz─ů w kawiarniach. Oczywi┼Ťcie, s─ů miejsca, gdzie ludzie poruszaj─ů si─Ö jak nakr─Öcone roboty, ale po Brzeskiej, po Grochowie, Targ├│wku czy Stegnach nikt tak nie chodzi. Zdarzaj─ů mi si─Ö spacery d┼éugie i nie┼Ťpieszne. Chocia┼╝, jak spacerowa┼éem po Krakowie z Marcinem ┼Üwietlickim, poet─ů, kt├│ry jest przecie┼╝ perypatetykiem, to on to, co ja mia┼éem za niespieszn─ů przechadzk─Ö, nazwa┼é gonieniem. By─ç mo┼╝e warszawskie tempo pocz─ůtkowe jest wi─Öksze.
W twojej Warszawie nie ma te┼╝ tego, czego zazdro┼Ťci mieszka┼äcom stolicy reszta Polski.
A czego zazdro┼Ťci?
Karier, blichtru, ┼╝ycia kulturalnego.
Bez w─ůtpienia z prac─ů jest dobrze, szczeg├│lnie dla os├│b wykszta┼éconych. Zreszt─ů pisz─Ö te┼╝ o ludziach, kt├│rzy przyjechali tu za prac─ů. Ale to zjawisko zacz─Ö┼éo si─Ö gdzie┼Ť w po┼éowie XIX wieku. Wszystkie stolice akumuluj─ů ludzi. Tak samo jest w Londynie, Moskwie czy Pradze. Je┼Ťli chodzi o imprezy, to pewnie w Warszawie odbywa si─Ö ich najwi─Öcej. Ale pod wzgl─Ödem jako┼Ťci bywa r├│┼╝nie. We┼║my Wroc┼éaw. Mam wra┼╝enie, ┼╝e tam si─Ö odbywaj─ů znacznie ciekawsze imprezy. To zabawne, bo moi wroc┼éawscy znajomi, zw┼éaszcza ci o lewicowych pogl─ůdach, bardzo psiocz─ů na to miasto, na zarz─ůdzanie, na prezydenta. Zawsze ripostuj─Ö ÔÇô przyjed┼║cie do mnie, zobaczycie, co to znaczy ┼║le.
Ta zamo┼╝na, syta Warszawa, w kt├│rej robi si─Ö kariery, nie bardzo mnie interesuje. Ju┼╝ o niej opowiedziano, pokazano j─ů w serialach, komediach romantycznych. Podmalowano j─ů, polukrowano, ┼éadnie opakowano. I to si─Ö sprzedaje, cho─ç mam wra┼╝enie, ┼╝e ju┼╝ si─Ö sko┼äczy┼éo. Prawdziw─ů karier─Ö mo┼╝na by┼éo zrobi─ç w latach 90. czy na pocz─ůtku nowego wieku. Teraz ju┼╝ nie, bo fajne miejsca s─ů pozajmowane. Niekt├│rzy moi znajomi ze szko┼éy ┼Ťredniej szli na studia zaoczne i jednocze┼Ťnie zaczynali prac─Ö na niskich stanowiskach, na przyk┼éad w bankach, pokonywali kolejne szczeble. Brakowa┼éo kadr. Dzi┼Ť ju┼╝ tak nie jest.
Ma┼éo kto pisze na powa┼╝nie o tej mniej b┼éyszcz─ůcej Warszawie, kt├│ra mnie interesuje. Bo obrazki groteskowe, komiksowe s─ů nadreprezentowane. Takie o ÔÇ×┼Ťmiesznych ludziach z Pragi, kt├│rzy pij─ů wino pod sklepemÔÇŁ. To nieprawda. Nie zgadzam si─Ö na to. W ka┼╝dej dzielnicy kto┼Ť pije wino pod sklepem. Zajmuj─Ö si─Ö ubo┼╝szymi warszawiakami. Nie ma w tym ┼╝adnej ideologii, po prostu ich ┼Ťwiat bardziej mnie zajmuje.
Porozmawiajmy jeszcze o r├│┼╝nicach. I historii, bo wszystkie te stereotypy na temat polskich miast bior─ů si─Ö z zabor├│w. Warszawa by┼éa w rosyjskim. I pozosta┼éa miastem wschodnioeuropejskim. W jednym z opowiada┼ä pojawiaj─ů si─Ö prawos┼éawni bohaterowie ÔÇô bracia i ich ojciec. Inaczej si─Ö ubieraj─ů, chodz─ů do cerkwi, m├│wi─ů dziwn─ů dla r├│wie┼Ťnik├│w, ÔÇ×doros┼é─ůÔÇŁ polszczyzn─ů.
Prawos┼éawie pojawia si─Ö w ÔÇ×MikrotykachÔÇŁ w kilku miejscach. Z r├│┼╝nych powod├│w. Wschodnioeuropejsko┼Ťci do┼Ťwiadczy┼éem, kiedy przeprowadzi┼éem si─Ö z lewej na praw─ů stron─Ö Wis┼éy. Z tak zwanej Warszawy w┼éa┼Ťciwej na Prag─Ö. Tak jakby dystans mostu Poniatowskiego nie wynosi┼é dziewi─Öciuset metr├│w, a co najmniej trzysta kilometr├│w na Wsch├│d. Teraz to powoli zanika, ale pi─Ötna┼ŤcieÔÇôdwadzie┼Ťcia lat temu by┼éo dobrze widoczne. Ludzie na Pradze, na Grochowie inaczej si─Ö ubierali, mieli troszk─Ö inny tryb ┼╝ycia. Dworzec Wile┼äski za czas├│w carskich nazywa┼é si─Ö Terespolski. Dooko┼éa niego ch─Ötnie osiedlali si─Ö rosyjskoj─Özyczni kupcy, nie tylko Rosjanie, ale te┼╝ cho─çby ┼╗ydzi.
Wida─ç w Warszawie tak┼╝e pewien stereotypowo wschodnioeuropejski kompleks na┼Ťladownictwa, ostentacj─Ö, te wszystkie nowobogackie wie┼╝owce.
Nie mam nic przeciwko wie┼╝owcom, ale one cz─Östo zast─Öpuj─ů ÔÇô nienawidz─Ö tego okre┼Ťlenia ÔÇô tkank─Ö miejsk─ů albo przestrze┼ä, kt├│ra s┼éu┼╝y┼éa wszystkim, a nie tylko tym, kt├│rzy pracuj─ů w biurze do 17. Tam, gdzie by┼éa odrobina parku, jaki┼Ť skwer, stawia si─Ö konstrukcj─Ö z betonu i szk┼éa. Powstaj─ů martwe miejsca. Informacja sprzed paru dni ÔÇô deweloper, kt├│ry mia┼é uratowa─ç kupion─ů przez siebie dziewi─Ötnastowieczn─ů gazowni─Ö, w┼éa┼Ťnie zacz─ů┼é j─ů burzy─ç. Miasto i pa┼ästwo s─ů niewydolne w takich sprawach. Nie ju┼╝ mam si┼éy, by na to si─Ö z┼╝yma─ç. Musia┼éaby wybuchn─ů─ç jaka┼Ť guerilla, by rozprawi─ç si─Ö z deweloperami. Nie wiem, czy ich post─Öpowanie jest wschodnie, czy zachodnie. Jest mafijno-z┼éodziejskie.
Jak to jest by─ç artyst─ů?
Nie lubi─Ö tego s┼éowa. Nabra┼éo wody i ci─ů┼╝y. Nie sko┼äczy┼éem szk├│┼é muzycznych. Nie mam wybitnych warunk├│w, g┼éosu, s┼éuchu. Jestem grajkiem, z tradycji podw├│rkowej, i staram si─Ö ludziom umila─ç czas. Jeszcze nie znalaz┼éem s┼éowa, kt├│rego m├│g┼ébym u┼╝ywa─ç przy okazji ksi─ů┼╝ki.
Ale zawodowo zajmujesz si─Ö dusz─ů ludzk─ů. Rachunki p┼éacisz z tych refleksji. A ksi─ů┼╝k─Ö pisa┼ée┼Ť po kawiarniach.
To nie wynika┼éo z artystowskiego ducha, ale z prozaicznych powod├│w. Mam ma┼ée dziecko. W domu nie m├│g┼ébym pisa─ç. Kiedy mia┼éem czas, szed┼éem do kawiarni i tam pisa┼éem nowe, a poprawia┼éem te starsze opowiadania, kt├│re powsta┼éy w moim dawnym mieszkaniu na Grochowie.
Musia┼ée┼Ť je cyzelowa─ç w tych warunkach? Bo t─Ö prac─Ö wyobra┼╝a┼éem sobie jak jubilerstwo.
To zarzut czy pochwa┼éa?
Pochwała rzemiosła.
Pisz─Ö na flow. Mam w sobie melodi─Ö, fraz─Ö, histori─Ö do opowiedzenia. Pisz─Ö par─Ö, parena┼Ťcie stron. A potem poprawiam. Du┼╝o zmian zasz┼éo na etapie redakcji. Pracowa┼éem z Magd─ů Budzi┼äsk─ů i ┼üukaszem Najderem. To dobrze zrobi┼éo ksi─ů┼╝ce, pomog┼éo ujarzmi─ç moj─ů przesad─Ö w obrazowaniu, metaforyce. Nikt by tego nie wytrzyma┼é przez 150 stron. Wi─Öc: najpierw natchnienie, potem cyzelowanie. Nie jestem zawodowym pisarzem, nie musia┼éem napisa─ç tej ksi─ů┼╝ki. Nie potrafi┼ébym zaprowadzi─ç sobie re┼╝imu polegaj─ůcego na tym, ┼╝e wstaj─Ö rano i pisz─Ö okre┼Ťlon─ů liczb─Ö stron.
┼╗yjesz z flow.
Tak, z pewnej emocjonalno┼Ťci. Gram koncerty, pisz─Ö piosenki.
To te┼╝ kawa┼é literatury.
Dzi─Ökuj─Ö. Piosenki ┼éatwiej mi pisa─ç, bo napisa┼éem ich ju┼╝ sporo, to dla mnie rzemios┼éo.
A jak si─Ö pisze piosenki? Idziesz w teren ÔÇ×w poszukiwaniu surowc├│wÔÇŁ? Na przyk┼éad: dzi┼Ť Targ├│wek i melancholijna piosenka o dorastaniu?
Lubi─Ö chodzi─ç po mie┼Ťcie i siedzie─ç w mniej lub bardziej obskurnych knajpach, przygl─ůda─ç si─Ö ludziom. Ale nigdy nie mam z ty┼éu g┼éowy, ┼╝e robi─Ö to zawodowo. Po prostu tak ┼╝yj─Ö, ┼╝e jestem bli┼╝ej ludzi. Nie mam samochodu. Je┼╝d┼╝─Ö tramwajami i autobusami. Z samochodu nic nie wida─ç, a s┼éycha─ç najwy┼╝ej Radio Z┼éote Przeboje. Kiedy przemieszczam si─Ö po mie┼Ťcie, to ono mi ca┼éy czas co┼Ť nadaje do ucha. Czasem co┼Ť z tego uda mi si─Ö zachowa─ç i wykorzysta─ç. Ale to nie jest sytuacja typu ÔÇ×Malinowski w┼Ťr├│d dzikichÔÇŁ. Takie nastawienie by┼éoby obra┼║liwe wobec innych ludzi.
A napiszesz przewodnik po Warszawie?
Mam wielu przyjaci├│┼é varsavianist├│w, kt├│rzy lepiej si─Ö do tego nadaj─ů. Zacz─ů┼éem uchodzi─ç za specjalist─Ö od Warszawy, ale kiedy dziennikarze lub znajomi m├│wi─ů mi ÔÇô oprowadzaj, to nie umiem podawa─ç informacji. M├│wi─Ö: s┼éuchajcie to bardzo ┼éadny budynek, niestety nie wiem, kto i kiedy go zaprojektowa┼é, ale na ty┼éach od lat jest sklep z alkoholem, a w latach┬á80. by┼éa meta.
Moja siostra zrobi┼éa kurs przewodniczki w wieku trzydziestu paru lat. Nie po to, by oprowadza─ç wycieczki, ale dla siebie. Bardzo mi si─Ö to podoba. Z zawodu jest nauczycielk─ů historii i geografii. Pochodz─Ö z nauczycielskiej rodziny, mo┼╝e st─ůd moja pokora wobec wiedzy.
Ale twoje opowiadania i nagrania najlepiej poznawa─ç z planem stolicy na podor─Ödziu.
Zw┼éaszcza, je┼Ťli pr├│bujesz mnie z┼éapa─ç na tym, ┼╝e zmy┼Ťlam. Na p┼éycie ÔÇ×LadinolaÔÇŁ jest piosenka ÔÇ×ZimaÔÇŁ. Dzieje si─Ö na rogu Tarchomi┼äskiej i Wiosennej. To bardzo ┼éadna, ale do┼Ť─ç nieadekwatna nazwa. Bo ona zdecydowanie nie wygl─ůda jak wiosenna ulica. Jedna moja s┼éuchaczka z drugiej strony Warszawy nie zna┼éa tego rogu na Pradze. Pojecha┼éa zobaczy─ç i pierwszy widok, kt├│ry jej si─Ö ukaza┼é, to ÔÇ×wkurwiony facet bez nogi na ┼Ťwiat┼éachÔÇŁ, kt├│rego opisa┼éem w drugiej zwrotce. Oczywi┼Ťcie, du┼╝o zmy┼Ťlam, ale rzeczywisto┼Ť─ç jest mi potrzebna. Tylko je┼Ťli co┼Ť jest realistyczne, mo┼╝e by─ç poetyckie.
A jak si─Ö odnajdujesz w tradycji pisania o Warszawie, od Grzesiuka, przez Tyrmanda, po Nowakowskiego?
Grzesiuk i Nowakowski to bardzo wa┼╝ni dla mnie tw├│rcy. Zas┼éuchiwa┼éem si─Ö i zaczytywa┼éem. Ale nie czuj─Ö si─Ö spadkobierc─ů. Grzesiuka nie da si─Ö podrobi─ç. Takie pr├│by ko┼äcz─ů si─Ö parodi─ů. A Nowakowskiego dzi┼Ť usi┼éuje si─Ö sprowadzi─ç do legendy faceta, kt├│ry siedzia┼é w wi─Özieniu i opisywa┼é knajack─ů Warszaw─Ö. A to by┼é ┼Ťwietnie wykszta┼écony erudyta, obdarzony genialnym s┼éuchem do miasta. Nie czuj─Ö si─Ö jego spadkobierc─ů. S─ůdz─Ö, ┼╝e mia┼éby do mnie sporo pretensji o to, jak pisz─Ö, o te wszystkie ozdobniki. A je┼Ťli chodzi o Tyrmanda, to interesuje mnie przede wszystkim jego ÔÇ×Z┼éyÔÇŁ, a reszta mniej.
Mo┼╝e ┼é─ůczy ci─Ö z nimi pewien rys ch┼éopi─Öctwa u bohater├│w?
Cz─Ö┼Ť─ç bohater├│w i narrator├│w ┼╝yje w latach 90. Wtedy by┼éem ch┼éopcem i si┼é─ů rzeczy moje wyobra┼╝enia o tych czasach s─ů ch┼éopi─Öce. Stara┼éem si─Ö nie przesadzi─ç z ch┼éopactwem, nie popa┼Ť─ç w minoderi─Ö, w wieczn─ů nostalgi─Ö. Jest te┼╝ spora grupa starszych ode mnie bohater├│w.
Bardzo wa┼╝ne s─ů te┼╝ bohaterki.
Ci, kt├│rzy znaj─ů moje piosenki, nie b─Öd─ů zdziwieni. Niech to nie zabrzmi seksistowsko, ale dziewczyny i kobiety s─ů ciekawsze do opisywania ni┼╝ m─Ö┼╝czy┼║ni. Faceci maj─ů par─Öna┼Ťcie charakterystycznych gest├│w i zachowa┼ä i ma┼éo kt├│ry wychodzi poza nie. Kobiety nosz─ů w sobie wiele drobinkowych opowie┼Ťci, o kt├│rych m─Ö┼╝czy┼║ni zapominaj─ů. Bo maj─ů pami─Ö─ç jak rycerze ÔÇô pami─Ötaj─ů wielkie bitwy, pot─Ö┼╝ne zdobycze. A mnie interesuje, o czym rozmawiano w 1975 roku w kolejce na ulicy Paca. No i ÔÇô to ju┼╝ by─ç mo┼╝e zwyk┼éy seksizm ÔÇô dziewczyny interesuj─ů mnie jako m─Ö┼╝czyzn─Ö.
Nie opisujesz ich wedle utrwalonych konwencji. W ÔÇ×MikrotykachÔÇŁ jest pi─Ökno┼Ť─ç z defektem, wariatka, s─ů staruszki i kobiety starzej─ůce si─Ö. Nie tyle obserwujesz m─Öskim okiem, co pr├│bujesz wnikn─ů─ç w ich ┼Ťwiat.
Zawsze kiedy pisz─Ö z perspektywy kobiecej, to boj─Ö si─Ö, ┼╝e przyjdzie prawdziwa dziewczyna i powie ÔÇ×we┼║, daj spok├│jÔÇŁ. Nie lubi─Ö sztampowych postaci, tego mizoginicznego nastawienia, ┼╝e najlepsza bohaterka to szesnastoletni podlotek. Wydaje mi si─Ö, ┼╝e cz─Östo pisz─ů tak faceci, kt├│rzy za┼éatwiaj─ů sobie jakie┼Ť sprawy, kt├│rych ja nie musz─Ö przy tej okazji realizowa─ç.
Postaci z moich tekst├│w klec─Ö z istniej─ůcych os├│b. Lena powsta┼éa z kilku moich by┼éych s─ůsiadek. Co do dziewczyny z rozszczepion─ů warg─ů, to mniej wa┼╝ne jest, czy mia┼éa pierwowz├│r, ni┼╝ to, czy uda┼éo mi si─Ö przekaza─ç to, co chcia┼éem opowiedzie─ç.
Czu┼éo┼Ť─ç w nieczu┼éym ┼Ťwiecie?
Tak. W latach 90. ┼Ťwiat przy┼Ťpieszy┼é, skapitalizowa┼é si─Ö. Natomiast moja grupa przyjaci├│┼é by┼éa poza tym wszystkim. Dooko┼éa narkotyki, handel, brutalno┼Ť─ç. A my przebrn─Öli┼Ťmy przez te lata zas┼éuchani w muzyk─Ö, zatopieni w ksi─ů┼╝ki, w mi┼éo┼Ťci. Dlatego mam nadziej─Ö, ┼╝e opowie┼Ťci o nast─Öpnych pokoleniach, o tym jakie s─ů brutalne i wyzute z uczu─ç, to taka sama bzdura jak to, co wygadywano na nasz temat.
Ci─ůgle wracasz do lat 90. Dzi┼Ť s─ů modne. S─ů ÔÇ×nowymi latami 80.ÔÇŁ, kt├│re z nostalgi─ů odkrywano dekad─Ö wcze┼Ťniej. A przecie┼╝ to pod ka┼╝dym wzgl─Ödem okropna epoka.
Czy ja wiem? Polski pop by┼é straszny, ale w innych nurtach muzycznych dzia┼éo si─Ö sporo ciekawych spraw. Ja jestem z lat 90. Skonstruowa┼éy mnie. Najpierw by┼éem dzieckiem, potem nastolatkiem, a na ko┼äcu niemal doros┼éym facetem. Fascynowa┼éy mnie te czasy, ich tempo. Warszawa w roku 1989 i 1991 to dwa zupe┼énie r├│┼╝ne miasta. Dzi┼Ť ju┼╝ nic tak szybko si─Ö nie zmienia. To we mnie zosta┼éo, ale nie lubi─Ö modnej obecnie ÔÇ×kapslowej nostalgiiÔÇŁ, opowie┼Ťci z cyklu ÔÇ×a my grali┼Ťmy w kapsle, je┼║dzili┼Ťmy na rowerach i palili┼Ťmy d┼╝ointyÔÇŁ. Tak by┼éo, ale czy to samo w sobie jest ciekawe? Zbieractwo wspomnie┼ä mnie nie interesuje. Interesuje mnie to, co one z nami zrobi┼éy, jak na nas wp┼éywa┼éy. Wszystko nagle wywr├│ci┼éo si─Ö do g├│ry nogami. Doro┼Ťli tracili prac─Ö. Przede wszystkim w miastach takich jak Nak┼éo czy Wa┼ébrzych, ale w Warszawie te┼╝ da┼éo si─Ö to odczu─ç. Rodzice koleg├│w byli bez roboty, a kariery zaczynali robi─ç dziwni go┼Ťcie. Gmach Komitetu Centralnego nagle zosta┼é gie┼éd─ů. Trawka, kt├│r─ů chwil─Ö wcze┼Ťniej hippisi przekazywali sobie w zapa┼éczanych pude┼ékach, nagle okaza┼éa si─Ö towarem sprzedawanym przez ch┼éopak├│w, kt├│rzy mog─ů z┼éama─ç ci r─Ök─Ö.
W jednym z opowiada┼ä odmierzasz epoki markami papieros├│w.
To najstarsze opowiadanie w ksi─ů┼╝ce. Ma jedena┼Ťcie lat. Lubi─Ö je, ale nie wiem, czy pasuje do ca┼éo┼Ťci. Bardzo polubili je moi redaktorzy i przekonali mnie, by zostawi─ç. A czemu papierosy? Krzysztof Varga w ÔÇ×KarolinieÔÇŁ opisa┼é dekad─Ö lat 90. za pomoc─ů lod├│w. Jestem na┼éogowym palaczem. W dodatku papieros to atrybut socjalizuj─ůcy, pozwala poznawa─ç ludzi, przystan─ů─ç przed prac─ů, przed lekcjami w szkole.
Na koniec pytanie, kt├│rego pewnie masz do┼Ť─ç, bo wszyscy je zadaj─ů ÔÇô o muzyczno┼Ť─ç twojej prozy.
To sprawa bez zwi─ůzku z moim zaj─Öciem. Po prostu lubi─Ö tak─ů literatur─Ö. Babel, Hrabal, Deml, Pavel, Stasiuk i inni najwa┼╝niejsi dla mnie pisarze maj─ů rytm. Jeden z najwa┼╝niejszych etap├│w pracy nad opowiadaniem to czytanie go na g┼éos. Ale nie mo┼╝na si─Ö temu podda─ç do ko┼äca. Uroda zda┼ä jest wa┼╝na, ale r├│wnie mocno jak to, by to by┼éo o czym┼Ť.
***
Pawe┼é So┼étys (Pablopavo)┬áÔÇô┬ájest muzykiem, tek┼Ťciarzem i┬ámi┼éo┼Ťnikiem Warszawy. Wsp├│┼étworzy zesp├│┼é Vavamuffin, wyst─Öpuje r├│wnie┼╝ solowo z┬ázespo┼éem Ludziki. Zdobywca Paszportu Polityki w┬ároku 2014.
***
Pozosta┼ée teksty z┬ábie┼╝─ůcego numeru dwutygodnika ÔÇ×KontaktÔÇŁ mo┼╝na znale┼║─ç┬átutaj.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś