Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Ołowiane chmury

Py┼éy nie znaj─ů granic. W witrynie apteki widz─Ö plakat reklamuj─ůcy maski przeciwpy┼éowe. W liceum pokazywano nam podobne, maj─ůce chroni─ç przed u┼╝ytymi przez nieprzyjaciela bojowymi ┼Ťrodkami chemicznymi. Czy sami dla siebie nie stali┼Ťmy si─Ö takim ÔÇ×nieprzyjacielemÔÇŁ?
Ołowiane chmury
zdj.: Ryszard Wojdowski, CC BY-SA 3.0

Nie tak dawno szed┼éem ulic─ů w pobli┼╝u wroc┼éawskiego Dworca G┼é├│wnego. Na skrzy┼╝owaniu sta┼é cz┼éowiek z r─Öcznym g┼éo┼Ťnikiem w d┼éoni i nawo┼éywa┼é przechodni├│w do gromadzenia w domach zapas├│w ┼╝ywno┼Ťci i wody, gdy┼╝ jak twierdzi┼é, ÔÇ×nadchodzi straszna katastrofa, przed kt├│r─ů nikt si─Ö nie uchroniÔÇŁ. ÔÇ×NawiedzonyÔÇŁ ÔÇô uzna┼éem w pierwszej chwili. P├│┼║niej jednak pojawi┼éa si─Ö refleksja: ÔÇ×Mo┼╝e ten go┼Ť─ç nie jest tak zupe┼énie oderwany od rzeczywisto┼Ťci?ÔÇŁ.

Przysz┼éy mi na my┼Ťl niezliczone medialne doniesienia z ostatnich kilku lat.

Jakie┼Ť wyspiarskie pa┼ästwo na Oceanie Indyjskim zaczyna znika─ç pod wod─ů, a jego prezydent ze ┼ézami w┬áoczach b┼éaga na forum Organizacji Narod├│w Zjednoczonych o ratunek. Pomy┼Ťla┼éem sobie w├│wczas, ┼╝e to daleko, a moje miasto le┼╝y ponad sto metr├│w nad poziomem morza ÔÇô nic mi nie grozi.

P├│┼║niej zobaczy┼éem w telewizji doszcz─Ötnie spustoszony przez tr─ůb─Ö powietrzn─ů spory obszar Bor├│w Tucholskich. To ju┼╝ znacznie bli┼╝ej, ale dystans od mojego domu nadal bezpieczny.

Co innego codzienne informacje o py┼éach opisywanych tajemniczymi skr├│tami PM10, PM2,5. To ju┼╝ niemal namacalny konkret. Wystarczy, ┼╝e przejd─Ö si─Ö w godzinach szczytu po jednej z g┼é├│wnych ulic mojego miasta, aby przekona─ç si─Ö, ┼╝e to nie ┼╝adne strachy na lachy. No, ale to w ko┼äcu metropolia.

W poszukiwaniu prawdziwie naturalnego ┼Ťrodowiska wyjecha┼éem do L─ůdka-Zdroju ÔÇô urokliwej miejscowo┼Ťci w Kotlinie K┼éodzkiej. Ju┼╝ na przystanku autobusowym po┼éami mojego p┼éaszcza szarpi─ů porywy gwa┼étownego wiatru, a na niebie widz─Ö o┼éowiane chmury. Mo┼╝e to zapowied┼║ nowej nawa┼énicy? Miejscowi ludzie pami─Ötaj─ů przecie┼╝, co si─Ö tu wydarzy┼éo 22 lata temu. Pow├│d┼║ zala┼éa wtedy domy po drugie, a nawet trzecie pi─Ötro. Pozrywane mosty, wody wsz─Ödzie pe┼éno, a w kranach sucho, bo filtry by┼éy doszcz─Ötnie zniszczone.

Na szcz─Ö┼Ťcie teraz nic takiego si─Ö nie dzieje. Ze zgroz─ů zauwa┼╝am jednak inne zjawisko. Powietrze, kt├│rym oddycham, nie r├│┼╝ni si─Ö zasadniczo od tego w moim rodzinnym mie┼Ťcie. Czy┼╝by w uzdrowiskowym kurorcie zagnie┼║dzi┼é si─Ö jaki┼Ť dymi─ůcy przemys┼é? Wdrapa┼éem si─Ö na pobliskie wzniesienie, ┼╝eby wypatrze─ç sprawc─Ö psucia g├│rskiego powietrza. Nigdzie ani ┼Ťladu komin├│w fabrycznych. A zatem to ┼Ťwi┼ästwo przywia┼éo gdzie┼Ť z daleka. Jak wida─ç, py┼éy nie znaj─ů granic. W witrynie apteki widz─Ö plakat reklamuj─ůcy maski przeciwpy┼éowe. W liceum na lekcjach przysposobienia obronnego pokazywano nam podobne, maj─ůce chroni─ç przed u┼╝ytymi przez nieprzyjaciela bojowymi ┼Ťrodkami chemicznymi.

Czy przypadkiem sami dla siebie nie stali┼Ťmy si─Ö takim ÔÇ×nieprzyjacielemÔÇŁ?

Wszystko zaczyna mi si─Ö uk┼éada─ç w jedn─ů ca┼éo┼Ť─ç: pow├│d┼║ tysi─ůclecia sprzed 22 lat, ton─ůce pa┼ästwo na Oceanie Indyjskim, huragan w Borach Tucholskich i to nie┼Ťwie┼╝e powietrze w┬áuzdrowiskowym L─ůdku. Poczu┼éem, jak zaczynam ca┼éy drga─ç. Pocz─ůtkowo my┼Ťla┼éem, ┼╝e to z powodu zimna przenikaj─ůcego zdrojowy park. Tymczasem w parku ciep┼éo, bo przecie┼╝ trwa klimatyczne ocieplenie. Za ka┼╝dym drzewem i krzewem prze┼Ťladuj─ů mnie na przemian maski i twarze, twarze i maski. Przeciwpy┼éowe maski z wystawy otaczaj─ů mnie niczym w gabinecie luster. Wystraszony zacz─ů┼éem kupowa─ç mniej jedzenia, gasi─ç niepotrzebne ┼╝ar├│wki i zakr─Öca─ç krany. Wczoraj rano mia┼éem z tego powodu awantur─Ö w pijalni w├│d mineralnych. Uciek┼éem i nie jestem pewien, czy cz┼éowiek wyrywaj─ůcy mi z d┼éoni zaw├│r to nie by┼é ten sam, kt├│ry sta┼é z megafonem przed wroc┼éawskim dworcem.

O┼éowiane chmury coraz g─Ö┼Ťciej zbieraj─ů si─Ö nad naszymi g┼éowami. Boj─Ö si─Ö wyjecha─ç z tego uzdrowiska. Ci─Ö┼╝kie metaliczne cumulusy radiatusy p─Ödz─ů za ka┼╝dym odje┼╝d┼╝aj─ůcym st─ůd autobusem. Nie ma dok─ůd wraca─ç, nie ma gdzie si─Ö skry─ç.

***

Do napisania felietonu Autor poczu┼é inspiracj─Ö w L─ůdku-Zdroju, uczestnicz─ůc w 2019 roku w warsztatach dziennikarskich dla os├│b niewidomych i s┼éabowidz─ůcych, zrealizowanych przez Dolno┼Ťl─ůski Oddzia┼é Polskiego Zwi─ůzku NiewidomychFundacj─Ö Ari Ari.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś