Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Oda do pa┼ästwa prawa

Wy┼╝szo┼Ť─ç prawa nad polityk─ů i pozycja s─ůd├│w konstytucyjnych to wielkie osi─ůgni─Öcie powojennej Europy. Zatrwa┼╝aj─ůco szybko o tym zapominamy i pozwalamy, aby je kwestionowano.

ilustr.: Monika Grubizna


 
Demokracja niezagro┼╝ona
Oficjalna definicja Rzeczypospolitej zawarta w artykule 2 Konstytucji z 1997 roku. Wszyscy jeste┼Ťmy obywatelami ÔÇ×demokratycznego pa┼ästwa prawa urzeczywistniaj─ůcego zasady sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznejÔÇŁ. O ile pierwszy przymiotnik nie budzi wi─Ökszych kontrowersji: s┼éowo ÔÇ×demokracjaÔÇŁ jest odmieniane przez wszystkie przypadki przez polityk├│w i publicyst├│w r├│┼╝nych opcji, o tyle drugi i trzeci element wy┼╝ej wspomnianej definicji nie budz─ů nale┼╝nego im zainteresowania i szacunku. To wielki b┼é─ůd.
Czym jest demokracja? Na to pytanie ka┼╝dy z nas umie odpowiedzie─ç nawet obudzony w ┼Ťrodku nocy. To rodzaj ustroju politycznego i spo┼éecznego zarazem, w kt├│rym w┼éadza nale┼╝y do ludu, a decyzje, prawodawcze lub personalne, zapadaj─ů zgodnie z wol─ů wi─Ökszo┼Ťci ÔÇô ┬áwi─Ökszo┼Ťci obywateli lub ich przedstawicieli w rozmaitych organach w┼éadzy. Co do tego, ┼╝e taki ustr├│j panuje w Polsce nikt nie ma wi─Ökszych w─ůtpliwo┼Ťci: ledwie co byli┼Ťmy ┼Ťwiadkami najbardziej demokratycznego z mo┼╝liwych akt├│w, zmiany w┼éadzy w wyniku wybor├│w. ┬áMo┼╝na te┼╝ wyrazi─ç zdziwienie, ┼╝e organizatorzy ostatnich protest├│w przeciw dzia┼éaniom nowej w┼éadzy na swoje sztandary wynosz─ů ÔÇ×obron─Ö demokracjiÔÇŁ. Demokracja sama w sobie, demokracja bezprzymiotnikowa nie jest dzi┼Ť zagro┼╝ona. Kto┼Ť m├│g┼éby nawet powiedzie─ç, ┼╝e to, co w ostatnim czasie dzieje si─Ö w Polsce, jest wr─Öcz triumfem demokracji: oto nar├│dÔÇôsuweren wyrazi┼é swoj─ů wol─Ö, wybra┼é nowe w┼éadze, kt├│re, powo┼éuj─ůc si─Ö na sw─ů ┼Ťwie┼╝─ů i do┼Ť─ç wyra┼║n─ů legitymacj─Ö, zmieniaj─ů pa┼ästwo w kierunku, jaki uznaj─ů za stosowne. C├│┼╝ bardziej demokratycznego?
Wojenna nauczka
Wojciech Reszczy┼äski, broni─ůc kilka dni temu na antenie Telewizji Republika tezy o zbyt rozbuchanych kompetencjach Trybuna┼éu Konstytucyjnego wzgl─Ödem sejmu, u┼╝y┼é cytatu z konstytucji kwietniowej z 1935 roku. Konstytucja ta mia┼éa umocni─ç autorytarn─ů w┼éadz─Ö J├│zefa Pi┼ésudskiego i w og├│le nie dopuszcza┼éa mo┼╝liwo┼Ťci badania zgodno┼Ťci merytorycznej zawarto┼Ťci przyjmowanych przez Sejm ustaw z najwy┼╝szym aktem prawnym w pa┼ästwie. Ten g┼éos jest niezwykle znamienny. Ja r├│wnie┼╝, s┼éuchaj─ůc niekt├│rych wypowiedzi polityk├│w partii obecnie rz─ůdz─ůcej, mia┼éem poczucie, ┼╝e rozumiej─ů demokracj─Ö na wz├│r przedwojenny. Ob├│z, kt├│ry zdobywa┼é wi─Ökszo┼Ť─ç w parlamencie mia┼é w tamtych czasach w zasadzie nieograniczone mo┼╝liwo┼Ťci ingerencji we wszelkie dziedziny prawa, a co za tym idzie, m├│g┼é w niemal dowolny spos├│b kszta┼étowa─ç rozmaite sfery ┼╝ycia spo┼éecznego. Dzisiejsi rz─ůdz─ůcy chyba nie┼Ťwiadomie nawi─ůzuj─ů do tradycji skrajnego prawnego pozytywizmu: koncepcji, kt├│ra g┼éosi┼éa, w najwi─Ökszym uproszczeniu, ┼╝e ÔÇ×prawo jest rozkazem suwerenaÔÇŁ, to znaczy prawem jest to, co w┼éadza uzna za prawo i b─Ödzie w stanie wyegzekwowa─ç.
Tego rodzaju my┼Ťlenie zosta┼éo ca┼ékowicie zakwestionowane w zachodnich demokracjach po II wojnie ┼Ťwiatowej. Uznano, ┼╝e tak zorganizowany ustr├│j prawny nie gwarantuje, ┼╝e w demokratyczny spos├│b nie zostanie uchwalone prawo, kt├│rego skutki b─Öd─ů tragiczne dla pa┼ästwa lub praw i wolno┼Ťci jego obywateli.┬á W filozofii prawa zacz─Ö┼éy dominowa─ç pogl─ůdy takich my┼Ťlicieli jak Hans Kelsen czy Gustav Radbruch, kt├│rzy g┼éosili konieczno┼Ť─ç zgodno┼Ťci akt├│w prawa ni┼╝szego rz─Ödu z tymi stoj─ůcymi wy┼╝ej od nich w hierarchii, a tak┼╝e obowi─ůzku spe┼éniania przez prawo pewnych podstawowych kryteri├│w moralnych. Efektem tej refleksji by┼éo zupe┼éne przeorganizowanie europejskich konstytucji, a co za tym idzie, ca┼éego porz─ůdku prawnego.
Reguły ponad graczami
Po pierwsze, w definicjach pa┼ästw poza okre┼Ťleniem ich demokratycznego charakteru zacz─Öto dopisywa─ç wspomnian─ů we wst─Öpie klauzul─Ö ÔÇ×pa┼ästwa prawnego┬áÔÇŁ. C├│┼╝ ona oznacza? Dla laika mo┼╝e brzmie─ç bardzo wznio┼Ťle i pusto zarazem. W Polsce, gdzie w ustawie zasadniczej pojawi┼éa si─Ö ona po raz pierwszy w 1989 roku, gigantyczn─ů rol─Ö w jej prze┼éo┼╝eniu na j─Özyk konkretu odegra┼é Trybuna┼é Konstytucyjny.┬á Z szeregu jego orzecze┼ä wynika mi─Ödzy innymi, ┼╝e prawo musi by─ç jasne i zrozumia┼ée; ┼╝e nie mo┼╝e dzia┼éa─ç wstecz; ┼╝e musi by─ç powszechnie dost─Öpne; ┼╝e zanim wejdzie w ┼╝ycie, musi up┼éyn─ů─ç okres tak zwanego┬ávacatio legis, aby zainteresowani mogli si─Ö z nim zapozna─ç; a tak┼╝e ┼╝e nie mo┼╝e narusza─ç praw s┼éusznie nabytych.
Po drugie, w ustawach zasadniczych pa┼ästw demokratycznych pojawi┼éy si─Ö i rozros┼éy rozdzia┼éy dotycz─ůce praw i wolno┼Ťci cz┼éowieka i obywatela. Konstytucje zacz─Ö┼éy gwarantowa─ç mieszka┼äcom swoich kraj├│w takie wolno┼Ťci jak: wolno┼Ť─ç s┼éowa, poruszania si─Ö, wyznania, tajemnic─Ö korespondencji czy prawo do stowarzysze┼ä i zgromadze┼ä. W r├│┼╝nym stopniu zacz─Ö┼éy r├│wnie┼╝ nak┼éada─ç na rz─ůdy obowi─ůzki zwi─ůzane ze sfer─ů socjaln─ů, nakazuj─ůc im mi─Ödzy innymi, aby zapewni┼éy obywatelom darmow─ů edukacj─Ö, s┼éu┼╝b─Ö zdrowia czy dost─Öp do mieszka┼ä (tu nasza Konstytucja jest wyj─ůtkowo hojna, o czym pisa┼éem na tych ┼éamach par─Ö miesi─Öcy temu). Oba wskazane wy┼╝ej zjawiska sprawi┼éy, ┼╝e ustawy zasadnicze z akt├│w przede wszystkim reguluj─ůcych relacje mi─Ödzy najwa┼╝niejszymi instytucjami w pa┼ästwie sta┼éy si─Ö w znacznie wi─Ökszym stopniu swoistymi drogowskazami dla pa┼ästw co do fundamentalnych warto┼Ťci, kt├│rymi maj─ů si─Ö kierowa─ç w swoim prawodawstwie i polityce niezale┼╝nie od bie┼╝─ůcej sytuacji politycznej.
Najwa┼╝niejsz─ů jednak powojenn─ů zmian─ů w ustawach zasadniczych, bez kt├│rej dwie wspomniane wy┼╝ej mia┼éyby warto┼Ť─ç najwy┼╝ej dekoracyjn─ů, by┼éo wprowadzenie do nich s─ůdownictwa konstytucyjnego. Uznano, ┼╝e nie mo┼╝na m├│wi─ç o pa┼ästwie prawa, je┼Ťli nikt nie b─Ödzie kontrolowa┼é, czy w┼éadze dzia┼éaj─ů zgodnie z nim. Nie mo┼╝na m├│wi─ç o pa┼ästwie praw i wolno┼Ťci cz┼éowieka, je┼Ťli nikt nie mo┼╝e sprawdzi─ç, czy ustawy uchwalane przez wi─Ökszo┼Ť─ç parlamentarn─ů ich nie ┼éami─ů. Trybuna┼éy, S─ůdy i Rady Konstytucyjne pa┼ästw zachodnich maj─ů r├│┼╝n─ů liczb─Ö cz┼éonk├│w, r├│┼╝ne sposoby ich powo┼éywania, r├│┼╝ni─ů si─Ö (cho─ç bardzo nieznacznie) sposobem dzia┼éania i zakresem kompetencji, jednak posiadaj─ů kilka kluczowych cech wsp├│lnych. S─ů niezale┼╝ne od innych w┼éadz, sk┼éadaj─ů si─Ö z najwybitniejszych autorytet├│w prawniczych, maj─ů prawo orzekania o niezgodno┼Ťci ustaw i innych akt├│w prawa z konstytucj─ů, ich wyroki s─ů ostateczne i niepodwa┼╝alne, a niestosowanie si─Ö do nich jest uwa┼╝ane za zbrodni─Ö stanu. Polski Trybuna┼é nie jest tu wyj─ůtkiem. Co wi─Öcej, przez niemal trzydzie┼Ťci lat funkcjonowania zyska┼é sobie opini─Ö instytucji faktycznie apolitycznej i bardzo profesjonalnej, o czym pisa┼éem w „Kontakcie” w┬ápa┼║dzierniku.
Te wszystkie powojenne regulacje z┼éo┼╝y┼éy si─Ö na ca┼ékowit─ů zmian─Ö pogl─ůd├│w na stosunki mi─Ödzy prawem a w┼éadz─ů. Dotychczas utrzymywano, ┼╝e prawo jest tworzywem w r─Öku suwerena (w demokracjach parlamentarnych ÔÇô┬áwi─Ökszo┼Ťci rz─ůdz─ůcej). Dzi┼Ť jego mo┼╝liwo┼Ťci wp┼éywania na prawo, cho─ç ci─ůgle wielkie, zosta┼éy powa┼╝nie ograniczone przez warto┼Ťci utrwalone w Konstytucji oraz dzia┼éalno┼Ť─ç s─ůd├│w konstytucyjnych. Dzi─Öki temu mo┼╝emy by─ç pewni, ┼╝e ┼╝adna wi─Ökszo┼Ť─ç parlamentarna nie wprowadzi nowych ustaw norymberskich czy cho─çby, aby zej┼Ť─ç z najwy┼╝szego C, nie naka┼╝e wycinki Puszczy Kampinoskiej, b─ůd┼║ nie zaka┼╝e gejom albo luteranom studiowa─ç na pa┼ästwowych uniwersytetach. Takie przyk┼éady mo┼╝na by mno┼╝y─ç, gdy┼╝ katalog warto┼Ťci zapisanych w naszej Konstytucji z 1997 roku, kt├│r─ů nale┼╝y uzna─ç za naprawd─Ö du┼╝e osi─ůgni─Öcie ├│wczesnego pokolenia polityk├│w, jest naprawd─Ö d┼éugi. Jednak nawet je┼Ťli obecna w┼éadza chcia┼éaby tylko naruszy─ç mechanizmy dochodzenia swoich praw i wolno┼Ťci, nie naruszaj─ůc ich istoty, nale┼╝y mocno protestowa─ç. Kto mo┼╝e bowiem przewidzie─ç, do czego zdolni b─Öd─ů jej nast─Öpcy?
Co z t─ů Polsk─ů?
Tworzenie i przestrzeganie prawa nigdy nie by┼éo nasz─ů specjalnie mocn─ů stron─ů. W I Rzeczpospolitej panowa┼é taki g─ůszcz praw i zwyczaj├│w, ┼╝e najpewniejszym ┼Ťrodkiem dochodzenia swoich racji by┼éo ÔÇ×kupienie sobieÔÇŁ s─ůdu b─ůd┼║ chwycenie za szabelk─Ö. Kiedy za┼Ť stan ten w XVIII wieku gwa┼étownie si─Ö zmienia┼é, szlacheckie pa┼ästwo zosta┼éo rozszarpane na strz─Öpy przez zaniepokojonych tym zjawiskiem s─ůsiad├│w. Przez ca┼éy okres zabor├│w wyst─ůpienia przeciw pa┼ästwu i jego (nieraz bardzo niesprawiedliwym i antypolskim) prawom sta┼éo si─Ö rodzajem patriotycznego obowi─ůzku. W II Rzeczpospolitej ┼éad konstytucyjny przetrwa┼é raptem pi─Ö─ç lat, po czym zgin─ů┼é pod kulami ┼╝o┼énierzy J├│zefa Pi┼ésudskiego. O jakimkolwiek respekcie dla prawa w PRL-u trudno m├│wi─ç, skoro by┼éo ono regularnie gwa┼écone przez samych rz─ůdz─ůcych. Trudno w to uwierzy─ç, ale ostatnie dwadzie┼Ťcia sze┼Ť─ç lat jest najd┼éu┼╝szym w naszej historii okresem, w kt├│rym istnieje w Polsce pa┼ästwo prawa, jakkolwiek kulawe, niedoskona┼ée i niesprawiedliwe by ono nie by┼éo. Podstawowe instytucje pa┼ästwa dzia┼éaj─ů nieprzerwanie, spory kompetencyjne mi─Ödzy nimi nale┼╝─ů do rzadko┼Ťci, nikt na powa┼╝nie nie kwestionuje prawomocno┼Ťci wyrok├│w s─ůdowych. W┼Ťr├│d wielu s┼éusznych narzeka┼ä na obraz stosunk├│w politycznych i spo┼éecznych w III Rzeczypospolitej chyba przestali┼Ťmy to docenia─ç.
Z tego w┼éa┼Ťnie powodu ostatnie dzia┼éania i deklaracje nowej wi─Ökszo┼Ťci parlamentarnej budz─ů powa┼╝ny niepok├│j. Nieustanne dyskredytowanie powagi, kompetencji i uprawnie┼ä Trybuna┼éu Konstytucyjnego, niewykonywanie jego wyroku, uchwalanie ustaw w trybie nie maj─ůcym nic wsp├│lnego z zasadami przyzwoitej legislacji czy bezprecedensowa ingerencja Prezydenta w uprawnienia s─ůduÔÇŽ Wszystkie te dzia┼éania dowodz─ů, ┼╝e przedstawiciele rz─ůdz─ůcej partii niewiele robi─ů sobie z artyku┼éu 7 Konstytucji, w my┼Ťl kt├│rego ÔÇ×organy w┼éadzy publicznej dzia┼éaj─ů na podstawie i w granicach prawaÔÇŁ. Te dzia┼éania musz─ů wzbudza─ç sprzeciw. Nikt bowiem nie kwestionuje, ┼╝e ostatni─ů parti─Ö tych specyficznych szach├│w, jakimi jest polityka w demokratycznym pa┼ästwie, wygra┼éo Prawo i Sprawiedliwo┼Ť─ç. K┼éopot polega na tym, ┼╝e po zwyci─Östwie politycy tego ugrupowania pr├│buj─ů najwyra┼║niej wywr├│ci─ç stolik, przy kt├│rym toczy si─Ö gra. Albo przynajmniej powa┼╝nie zmieni─ç jej regu┼éy. Do tego prawa sobie p├│ki co nie wywalczyli.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś