magazyn lewicy katolickiej

O niepodleg艂o艣ci wieloma g艂osami

Z okazji stulecia odzyskania niepodleg艂o艣ci publikujemy wielog艂os o naszych lewicowych bohaterach, kt贸rzy dzia艂ali na rzecz Polski nie tylko wolnej, lecz r贸wnie偶 sprawiedliwej.
O niepodleg艂o艣ci wieloma g艂osami
ilustr.: Wika Krauz

Bohaterki niepodleg艂o艣ci – Anna Dobrowolska

Wiedza o tym, 偶e stulecie niepodleg艂o艣ci oznacza r贸wnie偶 sto lat praw wyborczych kobiet, nie by艂a jeszcze do niedawna powszechna. Teraz jednak (po cz臋艣ci dzi臋ki wielu projektom herstorycznym, jak powstaj膮cy w艂a艣nie film 鈥濻i艂aczki鈥 czy akcja 鈥濽lice dla kobiet鈥) informacja, 偶e w listopadzie 1918 roku Polki uzyska艂y czynne i bierne prawa wyborcze, przebija si臋 do zbiorowej 艣wiadomo艣ci.

Warto jednak wiedz臋 o tej rocznicy kontekstualizowa膰. 艁atwo popa艣膰 w hurraoptymizm i og艂osi膰, 偶e w odrodzonej po latach zabor贸w Rzeczypospolitej prawa kobiet by艂y oczywisto艣ci膮, lecz by艂oby to bardzo powa偶ne niedom贸wienie. Prawa wyborcze stanowi艂y efekt wielu lat walki polskich emancypantek. I cho膰 walka ta cz臋艣ciej prowadzona by艂a pi贸rem czy podczas wiec贸w, a rzadziej za pomoc膮 widowiskowych blokad czy dramatycznych g艂od贸wek (tak jak w przypadku podobnych ruch贸w w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii), to jej wynik do ostatniej chwili nie by艂 wcale oczywisty.

Ruch na rzecz emancypacji kobiet by艂 si艂膮 rzeczy kolektywny, trudno wi臋c wybra膰 jedn膮 bohaterk臋, kt贸ra uosabia艂aby wszystkie 鈥 czy chocia偶 najwa偶niejsze 鈥 jego cechy. T臋 r贸偶norodno艣膰 i wielow膮tkowo艣膰 ukazuje na przyk艂ad wystawa 鈥濶asze bojownice鈥, kt贸r膮 od 7 listopada ogl膮da膰 mo偶na w Warszawie. R贸wnie偶 w艣r贸d postulat贸w historyczek i historyk贸w gender cz臋sto pojawia si臋 odej艣cie od narracji 鈥瀢ielkich bohater贸w鈥 na rzecz do艣wiadczenia 鈥瀦wyk艂ych ludzi鈥 (w tym wypadku kobiet). Badacz(k)om zajmuj膮cym si臋 histori膮 emancypacji towarzyszy zatem trudny dylemat 鈥 jak z jednej strony przywraca膰 pami臋膰 o bohaterkach, a z drugiej strony pisa膰 o przesz艂o艣ci takiej, jakiej do艣wiadcza艂a zdecydowana wi臋kszo艣膰 kobiet. Ruch feministyczny przez d艂ugi czas pozostawa艂 przecie偶 polem aktywno艣ci przedstawicielek klas wy偶szych i r贸偶nice klasowe na d艂ugie lata zdefiniowa艂y horyzont jego postulat贸w.

By艂y jednak dzia艂aczki, kt贸re swoj膮 aktywno艣ci膮 pr贸bowa艂y t臋 przepa艣膰 zasypa膰. Nale偶a艂a do nich z pewno艣ci膮 Justyna Budzi艅ska-Tylicka 鈥 z wykszta艂cenia i zawodu lekarka (po studiach w Pary偶u), zaanga偶owana w dzia艂alno艣膰 k贸艂 lewicowych, najpierw na emigracji, potem w Polsce. Walczy艂a o prawa wyborcze kobiet, ale dostrzega艂a te偶, 偶e emancypacja nie mo偶e si臋 na nich zako艅czy膰. Pami臋tajmy, 偶e II Rzeczpospolita wcale nie by艂a pa艅stwem zrealizowanej r贸wno艣ci p艂ci. Do ko艅ca okresu mi臋dzywojennego nie zmieniono przepis贸w dotycz膮cych nie艣lubnych dzieci 鈥 w takich przypadkach kobiety dalej nie mia艂y prawa dochodzi膰 ojcostwa. Nie wprowadzono r贸wnie偶 instytucji cywilnych ma艂偶e艅stw i rozwod贸w, a pracuj膮ce Polki, kt贸re wychodzi艂y za m膮偶, musia艂y liczy膰 si臋 z mo偶liwo艣ci膮 zwolnienia z pracy. Szczeg贸lnie dyskryminuj膮ce by艂o prawo dotycz膮ce ma艂偶e艅stw z obcokrajowcami 鈥 po wej艣ciu w taki zwi膮zek kobiety automatycznie traci艂y obywatelstwo polskie. Na te nier贸wno艣ci prawne nak艂ada艂y si臋 kwestie ekonomiczne: kobiety zarabia艂y mniej ni偶 m臋偶czy藕ni, zwykle zatrudniane by艂y na gorszych stanowiskach i zajmowa艂y pierwsze miejsce w kolejce do zwolnienia. Brakowa艂o te偶 wsparcia socjalnego w postaci 偶艂obk贸w i przedszkoli, a tak偶e dost臋pu do elementarnej opieki zdrowotnej.

Nic dziwnego, 偶e dzia艂alno艣膰 Budzi艅skiej-Tylickiej skoncentrowana by艂a w艂a艣nie na tych problemach, najbardziej dotkliwie odczuwanych przez robotnice. Jak wzywa艂a w 1925 roku: 聽鈥濵usimy wi臋c my, polskie socjalistki, wypowiedzie膰 si臋, co uwa偶amy za najwa偶niejsze i najpilniejsze, a偶eby los robotnicy poprawi膰, a偶eby niedostatek i n臋dz臋 rodzin pracowniczych zmniejszy膰, a偶eby matce i dziecku stworzy膰 jak najlepsze warunki zdrowia, spokoju i dobrobytu; a偶eby podnie艣膰 moralno艣膰, kt贸ra nigdy nie b臋dzie mog艂a si臋 rozwin膮膰, dop贸ki b臋dzie istnie膰 pija艅stwo i prostytucja, dop贸ki m臋偶czyzna nie stanie si臋 na r贸wni z kobiet膮 odpowiedzialnym za danie 偶ycia nie艣lubnemu dziecku; musimy r贸wnie偶 domaga膰 si臋, a偶eby lud pracowniczy mia艂 dach nad g艂ow膮 i tyle miejsca w swym mieszkaniu, 偶eby i doros艂y i ka偶de dziecko mia艂o swoje oddzielne 艂贸偶ko, a cho膰 tyle powietrza, 艣wiat艂a i s艂o艅ca, 偶eby przesta艂a nam w tak straszliwy spos贸b zagra偶a膰 gru藕lica鈥.

Opr贸cz dzia艂alno艣ci w Wydziale Kobiecym PPS Budzi艅ska-Tylicka zaanga偶owa艂a si臋 w ruch na rzecz 艣wiadomego macierzy艅stwa. Cho膰 w dwudziestoleciu przez krytyk贸w przedstawiany by艂 on jako moralne zagro偶enie, a obecnie 艂atwo nam patrzy膰 na 贸wczesne debaty przez pryzmat wsp贸艂czesnych argument贸w ruch贸w pro- i anti-choice, to warto przypomnie膰, 偶e aktywist(k)om takim jak Budzi艅ska-Tylicka chodzi艂o o sprawy zupe艂nie podstawowe. Stan wiedzy na temat zasad higieny czy ludzkiej fizjologii by艂 w贸wczas tragiczny, podobnie jak dost臋p do porad lekarskich. Szczeg贸lnie uderza艂o to w przedstawicielki klas ludowych, pozbawione nawet elementarnej wiedzy na temat opieki nad dzie膰mi i planowania ci膮偶y (warto przypomnie膰, 偶e poradnie 艣wiadomego macierzy艅stwa jako jedn膮 z metod promowa艂y kalendarzyk ma艂偶e艅ski!). St膮d krytyka, jak膮 dzia艂acze kierowali wobec istniej膮cego w贸wczas ustawodawstwa. Budzi艅ska-Tylicka pisa艂a: 鈥濶ielegalne zabiegi u lekarzy s膮 dost臋pne tylko dla zamo偶nych, a biedne kobiety padaj膮 ofiar膮 chor贸b, kalectwa i 艣mierci od zaka偶enia鈥. Niedostateczna wiedza o metodach planowania rodziny, w po艂膮czeniu ze wszechobecn膮 w艣r贸d robotnik贸w (szczeg贸lnie w latach wielkiego kryzysu) bied膮 i bezrobociem, skutkowa艂a dramatycznymi warunkami 偶ycia i wysok膮 艣miertelno艣ci膮 w艣r贸d dzieci. Problem贸w tych nie uda艂o si臋 rozwi膮za膰 do ko艅ca II Rzeczypospolitej. O postulatach i dzia艂alno艣ci aktywistek takich jak Budzi艅ska-Tylicka warto pami臋ta膰, kiedy celebrujemy stulecie niepodleg艂o艣ci. Prawa wyborcze dla kobiet nie gwarantuj膮 przecie偶 pe艂nego r贸wnouprawnienia 鈥 ani wtedy, ani teraz.

Walka o reform臋 roln膮 – Andrzej Mencwel

Juliusz Poniatowski (1886鈥1975) by艂 pierwszym i ostatnim ministrem rolnictwa w II Rzeczpospolitej. Informacje biograficzne m贸wi膮 nam, 偶e sprawowa艂 to stanowisko sze艣ciokrotnie. Za ka偶dym razem funkcja ta by艂a dla niego misj膮, a nie urz臋dem, kt贸ry zreszt膮 bywa艂 nazywany ministerstwem rolnictwa i reform rolnych. Jak dojmuj膮co pierwszorz臋dne by艂o rozwi膮zanie w Polsce odwiecznej 鈥瀔westii ch艂opskiej鈥, powinni艣my dobrze wiedzie膰, cho膰 dzi艣 jest to ju偶 wiedza o przesz艂o艣ci, czyli prawdziwie historyczna. Pierwsze manifesty niepodleg艂o艣ci zapowiada艂y radykaln膮 reform臋 roln膮, ale ziemia艅ski op贸r j膮 powstrzymywa艂 i Poniatowski zmaga艂 si臋 z nim do wrze艣nia 1939 roku. Niepodwa偶alnym 艣wiadectwem walki o t臋 reform臋 i oporu przed ni膮 jest ksi膮偶ka Marii D膮browskiej 鈥濺ozdro偶e鈥 (1937), kt贸ra wywo艂a艂a tak膮 polemik臋, 偶e pisarka odpowiedzia艂a na ni膮 osobn膮 broszur膮 (鈥濺efleksje nad polemik膮 z Rozdro偶em鈥).

Juliusz Poniatowski by艂 koleg膮 D膮browskiej jeszcze ze studi贸w brukselskich i demokratycznej organizacji studenckiej Lelewel, w kt贸rej zajmowali si臋 problematyk膮 wsi, reform rolnych, sp贸艂dzielczo艣ci i o艣wiaty ludowej. W Lublinie podczas pierwszej wojny redagowali pismo 鈥濸olska Ludowa鈥, potem Poniatowski wsp贸艂tworzy艂 Polskie Stronnictwo Ludowe 鈥濿yzwolenie鈥, wielokrotnie zasiada艂 w jego w艂adzach i uczestniczy艂 w r贸偶nych peeselowskich akcjach zjednoczeniowych. By艂 r贸wnie偶 legionist膮, wsp贸艂pracownikiem J贸zefa Pi艂sudskiego, pierwszym ministrem rolnictwa w lubelskim Tymczasowym Rz膮dzie Ludowym Republiki Polskiej, a potem jeszcze kilkakrotnie kierowa艂 tym resortem, z czego najwa偶niejsze by艂y lata 1935鈥1939, kiedy pracowa艂 jako minister.

Obok Eugeniusza Kwiatkowskiego, wicepremiera i rz膮dowego kolegi, oraz Henryka J贸zewskiego, swego przyjaciela, Juliusz Poniatowski nale偶a艂 do czo艂owych postaci nurtu reformatorskiego pierwszej po艂owy wieku XX. Wizja 鈥瀞zklanych dom贸w鈥, czyli Polski wyzwolonej z okow贸w niewoli spo艂ecznej i narodowej, a tworz膮cej now膮 cywilizacj臋, nie by艂a dla nich imaginacj膮 symboliczn膮, lecz zobowi膮zaniem osobistym. Kwiatkowski, budowniczy Gdyni i patron gospodarczej modernizacji Polski, jest najszerzej znany i od艣wi臋tnie czczony. J贸zewski, rzecznik porozumienia polsko-ukrai艅skiego i tw贸rca tak zwanego eksperymentu wo艂y艅skiego, zaczyna by膰 cz臋艣ciej przypominamy, zw艂aszcza dlatego, 偶e mo偶e by膰 jednym z patron贸w pojednania. Do Poniatowskiego natomiast nikt si臋 nie odwo艂uje i nawet ludowcy o nim nie pami臋taj膮, wi臋c tym 艣mielej si臋 o niego upominam. Nurt ten tak偶e w oficjalnej polityce przedwojennej by艂 marginalizowany i wyj膮tkowo tylko przebija艂 si臋 do jej centrum. Z polityki powojennej zosta艂 wyeliminowany, cho膰 akurat ci trzej jego przedstawiciele 鈥 i nie oni jedni 鈥 znaj膮c z艂o systemu, byli jednak gotowi pracowa膰 dla dobra kraju i spo艂ecze艅stwa.

Oczekiwany 艣wiat jest mi臋dzy nami i jest do wzi臋cia – Aleksandra Bilewicz

Edward Abramowski, kt贸rego setna rocznica 艣mierci zbiega si臋 z setn膮 rocznic膮 odzyskania przez Polsk臋 niepodleg艂o艣ci, pami臋tany jest niedostatecznie, i niedostatek ten dotyczy w艂a艣ciwie ka偶dego aspektu jego r贸偶norodnej my艣li i dzia艂alno艣ci 鈥 czy to jako konspiracyjnego dzia艂acza socjalistycznego i niepodleg艂o艣ciowego, tw贸rcy Zjednoczenia Robotniczego, autora 鈥瀂mowy powszechnej przeciw rz膮dowi鈥, czy to jako tego, kto stworzy艂 podwaliny polskiej psychologii, czy to jako tw贸rcy polskiej teorii sp贸艂dzielczej i inspiratora jej praktycznej realizacji 鈥 autora pism takich jak 鈥濳ooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracuj膮cego鈥 i 鈥瀂naczenie sp贸艂dzielczo艣ci dla demokracji鈥 oraz wsp贸艂za艂o偶yciela, w 1906 roku, Towarzystwa Kooperatyst贸w.

Abramowski, urodzony w kresowym maj膮tku Stefanin, w czasie studi贸w znalaz艂 si臋 na emigracji politycznej. By艂 w贸wczas dzia艂aczem niepodleg艂o艣ciowym i socjalistycznym. W 1892 roku w Pary偶u znalaz艂 si臋 w艣r贸d za艂o偶ycieli przysz艂ej PPS. Jego zainteresowanie ide膮 kooperatywy wi膮偶e si臋 jednak z odej艣ciem od doktryny socjalizmu, a przynajmniej g艂贸wnego, obowi膮zuj膮cego w贸wczas nurtu marksistowskiego. M艂ody my艣liciel i dzia艂acz doszed艂 do wniosku, 偶e nie rewolucja polityczna jest drog膮 do lepszego urz膮dzenia spo艂ecze艅stwa i pa艅stwa, lecz oddolne budowanie demokratycznych stowarzysze艅, kt贸re b臋d膮 w艂adne przekszta艂ci膰 materialne podstawy bytu cz艂owieka. Jego koncepcja rzeczpospolitej sp贸艂dzielczej, nawi膮zuj膮ca do zachodniej teorii kooperacji, w szczeg贸lno艣ci prac francuskiego ekonomisty Karola Gide鈥檃, zak艂ada powoln膮 ewolucj臋 spo艂ecze艅stwa w kierunku samoorganizacji opartej na wsp贸艂pracy, co doprowadzi艂oby do stopniowego zniesienia kapitalizmu. To w艂a艣nie na fundamentach sp贸艂dzielczych mia艂a wyrosn膮膰 odrodzona Polska 鈥 jako federacja demokratycznych zrzesze艅, pa艅stwo tworzone od do艂u.

Abramowskiego 艂atwo uzna膰 za marzyciela i utopist臋. Tak m贸wili o nim przyjaciele, kt贸rzy powzi臋li si臋 praktycznej realizacji jego idei 鈥揾urtowni, a tak偶e zr臋b贸w organizacyjnych zwi膮zku 鈥濻po艂em鈥 (kt贸ry wykie艂kowa艂 z Towarzystwa Kooperatyst贸w, a w okresie mi臋dzywojennym sta艂 si臋 najwi臋ksz膮 polsk膮 organizacj膮 handlow膮). Traktowali go jak teoretyka wskazuj膮cego drog臋. A jednak to, co sta艂o si臋 po 艣mierci Abramowskiego, ka偶e nam my艣le膰, 偶e jego przesi膮kni臋ta romantycznym duchem my艣l opiera艂a si臋 na przes艂ankach w gruncie rzeczy niezwykle realistycznych. Je艣li zniesienie kapitalizmu przez p膮czkuj膮ce kooperatywy by艂o iluzj膮, to z pewno艣ci膮 nie by艂a ni膮 wizja 鈥瀘czekiwanego 艣wiata mi臋dzy nami鈥, kt贸ry tworzy si臋 dzi臋ki przemianie moralnej zachodz膮cej w jednostkach, dzi臋ki sile wyznawanych przez nie warto艣ci. Kluczem do tego, co wsp贸lne, jest wi臋c to, co indywidualne 鈥 o czym 艂atwo zapomnie膰, odkrywaj膮c z fascynacj膮 dawne idee wsp贸lnotowe. Braterstwa, wsp贸艂pracy i solidarno艣ci nie da si臋 zaszczepi膰 odg贸rnie, drog膮 ustawy obwarowanej pa艅stwowym aparatem przemocy. Musz膮 one powsta膰 w 偶ywej relacji mi臋dzy lud藕mi, tam, gdzie tworzy si臋 to, co bardziej prozaicznie nazywane jest kapita艂em spo艂ecznym. W socjalizmie pa艅stwowym Abramowski proroczo dostrzega艂 rozrost biurokracji i zaprzeczenie wolno艣ci 鈥 twarz rewolucji, kt贸r膮 Europa mia艂a pozna膰 ju偶 po jego 艣mierci. Socjalizm abstrahuj膮cy od 鈥瀖oralno艣ci osobistej鈥, jak pisa艂 w 鈥濻ocjalizmie i pa艅stwie鈥, 鈥瀗ie mo偶e postawi膰 偶adnego idea艂u etycznego鈥, jest wi臋c niezdolny do dokonania prawdziwej przemiany w duszach ludzkich.

My艣l Abramowskiego wyros艂a w sprzeciwie wobec pa艅stwowej opresji, w warunkach carskiego ucisku 鈥 co mo偶e stanowi膰 zalet臋, ale te偶 pewne ograniczenie. Podkre艣laj膮ca indywidualizm, wolno艣膰 i znaczenie idea艂u, wyra偶aj膮ca niech臋膰 do biurokracji i sformalizowanych instytucji, jest chyba na wskro艣 polska. I cho膰 mo偶e si臋 zdawa膰 zbyt g贸rnolotna, mo偶e te偶 okaza膰 si臋 warto艣ciowym klejnotem, kt贸ry polska my艣l spo艂eczna ma do ofiarowania 艣wiatu. Stanowi bowiem antidotum na wszelkie doktryny instrumentalizuj膮ce cz艂owieka 鈥 w imi臋 pa艅stwa, post臋pu, gospodarki czy rozwoju. Antidotum, kt贸re zn贸w mo偶e okaza膰 si臋 nam niezb臋dne.

Ksi膮dz radyka艂 i Bo偶y szaleniec – Jan J臋cz

鈥濶a 艣cianie znajdowa艂 si臋 wielki stary krucyfiks i jasnog贸rski wizerunek Matki Boskiej. St贸艂 s艂u偶膮cy za o艂tarz, kilka fotografii, w艣r贸d nich du偶e zdj臋cie ksi臋dza Jerzego Popie艂uszki, zamordowanego rok wcze艣niej przez bandyt贸w ze S艂u偶by Bezpiecze艅stwa, jak r贸wnie偶 widok Jerozolimy. Dwie p贸艂ki z ksi膮偶kami: by艂y tam rozmaite wydania Pisma 艢wi臋tego, a tak偶e s艂owniki 鈥 hebrajskie, szwedzkie, w艂oskie i inne. Kilka wyda艅 dzie艂 Daga Hammarskj枚lda. W k膮cie zwini臋ty na drzewcu 鈥 bia艂o-czerwony sztandar. Z czasem dowiedzia艂em si臋, 偶e wyhaftowano na nim napis: 芦Nie zabijaj nigdy nikogo禄鈥.
(Ks. J. Zieja,聽鈥炁粂cie Ewangeli膮. Spisane przez Jacka Moskw臋鈥. Krak贸w 2010, s. 16).

W takim mieszkaniu na warszawskim Powi艣lu w latach 80. mieszka艂 Jan Zieja 鈥 ksi膮dz i antykleryka艂; kapelan Szarych Szereg贸w i pacyfista; anarchista z pokor膮 poddaj膮cy si臋 w艂adzy prze艂o偶onych. Tych kilka przedmiot贸w, 艣wiadectwo jego ub贸stwa, 艂膮czy si臋 w opowie艣膰 o bogactwie jego 偶ycia.

Krzy偶, jasnog贸rski obraz i st贸艂-o艂tarz tworzy艂y prywatn膮 kaplic臋 ksi臋dza Ziei. Cho膰 cz臋sto spotyka艂 si臋 z niezrozumieniem hierarch贸w 鈥 gdy g艂osi艂 rekolekcje dla robotnik贸w w 鈥瀋zerwonym鈥 Radomiu, odprawi艂 ko艣cielny pogrzeb samob贸jczyni, odmawia艂 zap艂at za pos艂ug臋 鈥 to trwa艂 przy powo艂aniu. Nawet, gdy w 1958 roku pozbawiono go funkcji ko艣cielnych, pisa艂: 鈥瀦a sw膮 芦parafi臋禄 w Warszawie b臋d臋 odt膮d uwa偶a艂 wszystkich 偶yj膮cych tak czy inaczej poza Ko艣cio艂em (呕ydzi, niewierz膮cy, sekciarze, publiczni grzesznicy, prostytutki itp.) i w艣r贸d nich b臋d臋 si臋 stara艂 pracowa膰鈥.

By艂 ksi臋dzem radyka艂em. Dzi艣 has艂o to kojarzy si臋 g艂贸wnie z sympatykami skrajnej prawicy, dla niepoznaki nosz膮cymi koloratki. Radykalizm ks. Ziei by艂 natomiast radykalizmem Jezusa w 艣wi膮tyni, radykalizmem biskupa Oscara Romero czy wreszcie ksi臋dza Popie艂uszki. By艂 postaw膮 sprzeciwu wobec wyzysku, przemocy w艂adzy, prze艣ladowa艅 s艂abszych i mniejszo艣ci.

呕yj膮c w wielokulturowej II Rzeczypospolitej, targanej konfliktami na tle wyznaniowym, etnicznym, narodowym, ksi膮dz Zieja g艂osi艂 dialog i pok贸j. W le偶膮cym dzi艣 na terenie Bia艂orusi 艁ohiczynie zbli偶a艂 zwa艣nionych s膮siad贸w 鈥 polskich katolik贸w i bia艂oruskich prawos艂awnych. Szczeg贸lnie mocno przyja藕ni艂 si臋, wbrew powszechnemu w 贸wczesnym ko艣ciele antysemityzmowi, z 呕ydami. Studiowa艂 hebraistyk臋, poznawa艂 judaizm, nie chc膮c ich nawraca膰, lecz wzajemnie umacnia膰 si臋 w wierze.

Jego horyzonty si臋ga艂y daleko poza granice jednego kraju, jednej religii, jednej kultury, a nawet jednych czas贸w. Jan ze wsi Osse by艂 wizjonerem, 鈥濨o偶ym szale艅cem鈥. S艂owniki w艂oskie s艂u偶y艂y zapewne Ziei w pisaniu list贸w do Watykanu, szwedzkie za艣 鈥 do nauki j臋zyka, z kt贸rego na polski przet艂umaczy艂 鈥濪rogowskazy鈥 Daga Hammarskj枚lda. Podobnie jak ten sekretarz ONZ, ks. Zieja stara艂 si臋 by膰 鈥瀞艂ug膮 pokoju鈥. Pacyfizmu i g艂oszenia bezwzgl臋dnej mi艂o艣ci do bli藕niego, jak r贸wnie偶 interpretowania pi膮tego przykazania 鈥瀗ie zabijaj鈥 w wersji 鈥瀗ie zabijaj nigdy i nikogo鈥, nie porzuci艂 ani w trakcie powstania warszawskiego, s艂u偶膮c jako kapelan Szarych Szereg贸w, ani po wojnie, gdy anga偶owa艂 si臋 w dzia艂alno艣膰 opozycyjn膮.

Sztandar z pacyfistycznym haftem wiele m贸wi o tym, jak ks. Zieja pojmowa艂 patriotyzm. Cechowa艂a go ogromna mi艂o艣膰 do ojczyzny, rozumianej jako zbi贸r mieszka艅c贸w kraju, wraz z tworzon膮 przez nich r贸偶norodn膮 kultur膮. Deklaracja takiej mi艂o艣ci, opartej na r贸偶nych, cho膰by i s艂abych wi臋ziach, jest jednak o wiele prostsza ni偶 deklaracja mi艂o艣ci do tych, z kt贸rymi nie 艂膮czy cz艂owieka, obywatela, patrioty, zupe艂nie nic 鈥 do wrog贸w, naje藕d藕c贸w, krzywdzicieli. 鈥濸owiedziano nam nie tylko 芦nie zabijaj禄, ale nawet 芦nie gniewaj si臋 na swojego brata禄 鈥 to mnie wi膮偶e鈥 鈥 m贸wi艂 ks. Jan Zieja. Przez sto lat niepodleg艂o艣ci Polski niewiele by艂o w niej os贸b tak pi臋knie radykalnych jak on.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij