Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Nordbahnem do nowego ┼Ťwiata

Wysiadaj─ůc dzi┼Ť z poci─ůgu w Bohuminie, pierwszym mie┼Ťcie Czeskiej Republiki, nie czujemy ani kulturowej degradacji, ani awansu. Dawniej pruscy celnicy badaliby tu nasze cesarskoÔÇôkr├│lewskie wizy, teraz miniemy tabliczk─Ö z polskim or┼éem.

ilustr.: Zuzia Wojda

ilustr.: Zuzia Wojda


Bielsko-Bia┼éa. W krzakach przy dworcu kolejowym otynkowany na szaro budynek. Ledwo widoczny z ulicy, pi─Ötrowy, okratowany. O, zdziwiliby┼Ťcie si─Ö panowie w kolejarskich mundurach, panowie z bokobrodami ├á┬ála Franz Joseph, widz─ůc, jak uros┼éy r├│wno posadzone przy ulicy drzewa, nie poznaliby┼Ťcie swojego budynku. Was,┬áStations-Vorstand, zarz─ůdu stacji, sfotografowanych w 1874 roku, tu nie ma. Jest za to sto┼é├│wka z polskim jad┼éem i szko┼éa nauki jazdy.
Co innego ceglany, neorenesansowy gmach kilkaset metr├│w dalej. Ten poznaliby┼Ťcie bez problemu. Wi─Ökszy, lepiej utrzymany, ukwiecony, odmalowany. Na suficie kaduceusz, herby Bielska, cesarskie or┼éy, wszystko namalowane przez wiede┼äskich artyst├│w firmy Wild und Weygand. Tak, ten dworzec te┼╝ pami─Ötacie, zbudowano go, gdy wasz okaza┼é si─Ö zbyt skromny, niewystarczaj─ůcy. Ci─ůgle na fasadzie widnia┼é jednak ten sam co na starym napis┬áÔÇ×Kais. Ferd. NordbahnÔÇŁ. Kolej P├│┼énocna Cesarza Ferdynanda. I ten dodatek ÔÇô┬áÔÇ×K.K. privilegierteÔÇŁ.┬áCesarskoÔÇôKr├│lewska Uprzywilejowana. Bo przecie┼╝ nie byli┼Ťcie jakimi┼Ť tam zwyk┼éymi kolejarzami. Nie, dbali┼Ťcie o jedn─ů z najwa┼╝niejszych linii w cesarstwie. To od was zale┼╝a┼éo bezpiecze┼ästwo przejazdu ze stolicy na p├│┼énoc, do Galizien. Cz─Ö┼Ť─ç z was mo┼╝e i nawet z niej pochodzi┼éo, to w ko┼äcu tak niedaleko. Galicja by┼éa ju┼╝ za rzek─ů, w Bia┼éej.
źródło: fotopolska.eu

źródło: fotopolska.eu


Pos─ůg
Tak samo dumnie jak bielscy kolejarze stoi na zdj─Öciu Salomon Mayer von Rotschild. Mo┼╝e pewniej, z wi─Ökszym obyciem, praw─ů r─Ök─ů przytrzymuj─ůc kamizelk─Ö. Ale on w odr├│┼╝nieniu od pracownik├│w stacji mia┼é wi─Öcej czasu na pr├│by. Salomon Mayer von Rotschild jest bowiem marmurowym pos─ůgiem stoj─ůcym w hali Nordbahnhof, ostatniego dworca linii cesarza Ferdynanda. Tutaj sta┼é przez siedemdziesi─ůt lat i wita┼é podr├│┼╝nych przybywaj─ůcych do stolicy.
Mijali go morawscy ch┼éopi, galicyjscy ┼╗ydzi, ┼Ťl─ůscy drobni przedsi─Öbiorcy. W biegu, w drodze do urz─Öd├│w, po sprawunki. Oszo┼éomieni wiede┼äskim gwarem, pierwszy raz w tak du┼╝ym mie┼Ťcie. Przyzwyczajeni do jego widoku zd─ů┼╝ali do wyj┼Ťcia lub przeciwnie, stoj─ůc przy kutym, niewysokim p┼éotku otaczaj─ůcym Rotschilda, zastanawiali si─Ö, jak b─Ödzie wygl─ůda┼éo ich nowe ┼╝ycie. Nowe ┼╝ycie emigrant├│w.
Dzi┼Ť w miejscu ceglanego dworca stoi prosta szklana hala, okolona gigantycznym rondem, nazwana dla niepoznaki inaczej, Praterstern. Ten stary zniszczy┼éy alianckie bomby w marcu i kwietniu 1945 roku. Pomnik bankiera jednak przetrwa┼é, ocalili go nazi┼Ťci, za niew┼éa┼Ťciw─ů ras─Ö karz─ůc przenosinami do Muzeum Techniki. Pewnie czu┼é si─Ö tam nieswojo, otoczony z─Öbatkami i kot┼éami. Jego bracia i siostry, habsburscy monarchowie i greckie b├│stwa d┼éuta tego samego Czecha Johanna Meixnera porozstawiani s─ů po ca┼éym mie┼Ťcie. A on samotny, zes┼éany. No to go przenie┼Ťli, na Dorotheergasse, znowu do muzeum, ale ┼╝ydowskiego. Nie ┼╝eby by┼é jakimi┼Ť wielkim rabinem, w ko┼äcu mia┼é austriacki tytu┼é szlachecki i kontakty lepsze z dworem ni┼╝ kaha┼éem. Jednak gdyby nie on, to tego ca┼éego muzeum by nie by┼éo. Nie by┼éoby te┼╝ bielskiego dworca i jego kolejarzy.
Gdy Salomon Mayer Rotschild, frankfurcki bankier, stara┼é si─Ö o koncesj─Ö na budow─Ö pierwszej w cesarstwie kolei parowej, stolica mia┼éa trzysta tysi─Öcy mieszka┼äc├│w. Gdy pe┼éni gniewu na serbskich morderc├│w wiede┼äczycy ruszali na Wielk─ů Wojn─Ö┬áÔÇô┬áponad dwa miliony. Wielu z tych odwa┼╝nych, pe┼énych nadziei dotar┼éo nad Dunaj w┼éa┼Ťnie wagonami przedsi─Öbiorstwa finansowanego przez Rotschilda. Po raz pierwszy, jeszcze niepewnie, powoli ruszy┼éy po torach w listopadzie 1837 roku. Ale gazety ju┼╝ wita┼éy rewolucj─Ö pary, chwal─ůc┬áK.u.K. privilegierte Kaiser Ferdinands-Nordbahn.┬áC.K. Uprzywilejowan─ů Kolej P├│┼énocn─ů Cesarza Ferdynanda, rz─ůdz─ůcego szcz─Ö┼Ťliw─ů Austri─ů epileptyka.
Trzy bilety na jeden poci─ůg
Wysiadaj─ůc dzi┼Ť z poci─ůgu w Bohuminie, pierwszym mie┼Ťcie Czeskiej Republiki, nie czujemy ani kulturowej degradacji, ani awansu. Dworzec porz─ůdny, ale nie po niemiecku l┼Ťni─ůcy, budynki naprzeciwko odpowiednio zapakowane w reklamy, nawet s─ůsiednia ulica nosi imi─Ö Mickiewicza. Gdyby┼Ťmy przeszli dwa kilometry do Starego Bogumina, do┼é─ůczy┼éby typowy przygraniczny ba┼éagan ÔÇô kantory, monopolowe i punkty sprzeda┼╝y winiet. Dzika pozosta┼éa jeszcze Odra, tu jeszcze w─ůska, skromna. Dawniej pruscy celnicy badaliby tu nasze cesarskoÔÇôkr├│lewskie wizy, teraz miniemy tabliczk─Ö z polskim or┼éem.
Tu, do Oderbergu, jak nazywano wtedy miasto, Kolej P├│┼énocna dotar┼éa po dziesi─Öciu latach budowy. Nie by┼éo w ko┼äcu tak blisko, przypomina ┼╝eliwna tabliczka na fasadzie dworca ÔÇô┬á275,7 kilometr├│w do Wiednia. Ale warto by┼éo. Na przyk┼éad rodzina Larisch-M├Ânnich, pan├│w pobliskiej Karwiny i Cieszyna, mog┼éa ju┼╝ wygodnie wybra─ç si─Ö do stolicy. Albo r├│d Henckel von Donnersmarck├│w, ┼Ťl─ůskich multimilioner├│w. Oni co prawda nie mieszkali na ┼Ül─ůsku Cieszy┼äskim, lecz tu┼╝ obok, w pruskich Cha┼éupkach, za rzek─ů. No i pewnie nie podejrzewali, ┼╝e na drodze z ich pa┼éacu na stacj─Ö powstanie jedyna w mie┼Ťcie pizzeria. Cho─ç co┼Ť by tam zrozumieli, bo pizzeria nazywa si─Ö┬áAnnaberg. Tak jak Cha┼éupki za Wilhelm├│w.
Dostojni┬ávon und zu┬áwsiadali wi─Öc w wozy pierwszej klasy i jechali na po┼éudnie, do cesarza. Do Matki Izraela, Galicji, ci─ůgle by┼éo jednak daleko. Ci, co im pilno, jako┼Ť kombinowali. Fiakrem wyprawiali si─Ö do Krakowa, tam kupowali bilet na Kolej KrakowskoÔÇôG├│rno┼Ťl─ůsk─ů, potem do Myslowitz, w kierunku Prus, nast─Öpnie┬árichtung┬áAnnaberg, mostem do Bohumina i ju┼╝ byli na miejscu. ┼Üniadanie jedli pewnie na kolacj─Ö, ale przynajmniej docierali. Na trzech biletach, trz─Ös┼éo nimi przez godzin kilkana┼Ťcie, ale byli. A to my narzekamy na trzydzie┼Ťci osiem sp├│┼éek kolejowych, co to si─Ö dogada─ç nie mog─ů.
Kraj przemysłowy, pozbawiony uroku
Za to akcjonariusze Kolei P├│┼énocnej jako┼Ť si─Ö dogadali i tory poci─ůgn─Öli dalej. W grudniu 1855 roku do Dzieditz, z kr├│tk─ů odnog─ů do Bielitz, Bielska. Tam ju┼╝ m┼éodzi palili si─Ö do pracy, do mundur├│w, podkr─Öcali bokobrody. I pewnie przekazywali sobie najnowsze wiadomo┼Ťci w drodze na ewangelickoÔÇôaugsburgski┬ábielski Syjon,┬áprzy pomniku augustia┼äskiego reformatora. Bo ┼Ťl─ůscy kolejarze to byli w wi─Ökszo┼Ťci lutera┼äscy Niemcy.
Na stacji w Dziedzicach te┼╝ s┼éyszano g┼é├│wnie niemiecki. Tu podr├│┼╝ni zachwycali si─Ö posadzk─ů z greck─ů wst─Ög─ů falist─ů, zapraszali si─Ö wzajemnie do dworcowej restauracji z polichromowanymi ┼Ťcianami, grzali si─Ö przy masywnych kaflowych piecach. Dzi┼Ť zajrze─ç mo┼╝na do pizzerii┬áPigallo┬á(dania barowe i sa┼éatki), wypi─ç kaw─Ö z automatu i wst─ůpi─ç do fryzjera. Troch─Ö to wszystko zapuszczone, no ale czy dla strzy┼╝enia damskiego za 10 z┼éotych nie warto zaryzykowa─ç?
No w┼éa┼Ťnie, nie ma co narzeka─ç. Ale narzekali. Ksi─ůdz Antoni Macoszek, proboszcz tutejszy, w 1901 roku pisze:┬áÔÇ×Zwyk┼éy podr├│┼╝ny polski, przeje┼╝d┼╝aj─ůc t─Ödy ku Wiedniowi, nie bardzo korzystne odniesie wra┼╝enie ze ┼Ül─ůska: b─Ödzie to dla niego kraj przemys┼éowy, pozbawiony urokuÔÇŁ.┬áJa to wra┼╝enia odnosz─Ö korzystne, drzew sporo, reklamoza w normie (czyli ┼║le, ale nie bardzo ┼║le), par─Ö ulic bez samochod├│w si─Ö znajdzie. No i ten przemys┼é w sumie te┼╝ dobry, ┼╝e nawet nie trzeba reindustrializowa─ç.
Kiedy┼Ť w Dziedzicach by┼éa rafineria┬áSchodnica (duma Galicyjskich Sp├│┼éek Naftowych), Vacuum Oil Company (protoplasta dzisiejszego Mobila), dzi┼Ť po prostu Orlen. I tak do nich ci─ůgn─Ö┼éy cysterny z rop─ů ze wschodu i po┼éudnia, z Borys┼éawia i Tustanowic, ze Skiby Orawskiej. A potem te cysterny, ju┼╝ z benzyn─ů i naft─ů, opuszcza┼éy Dziedzice, przypominaj─ůc, ┼╝e Kuwejt XIX wieku by┼é w┼éa┼Ťnie tu, w Austro-W─Ögrzech. Trudno si─Ö jednak dziwi─ç, ┼╝e┬áPrzewodnik po ┼Ül─ůsku Cieszy┼äskim, ks. Macoszka, o kominach milczy, bo to przecie┼╝ ha┼éas i zapach niezno┼Ťny. Bo proboszcz by┼é ideowy, edukowa┼é, do ┼Ül─ůska zach─Öca┼é. A┼╝ go styczniowego poranka trzech znacznie mniej ideowych bandzior├│w zamordowa┼éo, na w┼éasnej plebanii, dla pieni─Ödzy.
A ┼Ül─ůska to w tych Dziedzicach zreszt─ů tak du┼╝o nie ma. Trzy kilometry od stacji p┼éynie Bia┼éa, rzeka graniczna ÔÇô┬ádalej ju┼╝ Galicja, nizinna, biedna. Tylko te karpie ze staw├│w Brzezinki i O┼Ťwi─Öcimia dawa┼éy par─Ö halerzy. Eksportowe oczywi┼Ťcie, na pruski st├│┼é, bo Bia┼éa niedaleko Dziedzic wpada do Wis┼éy i wyznacza kolejn─ů granic─Ö. W samym O┼Ťwi─Öcimiu nauczono si─Ö zreszt─ů eksportowa─ç nie tylko karpie. Mieczys┼éaw Or┼éowicz: ÔÇ×[O┼Ťwi─Öcim] jest g┼é├│wnym dworcem emigracyjnym Galicyi ÔÇô a rocznie przewijaj─ů si─Ö t─Ödy setki tysi─Öcy galicyjskich n─Ödzarzy, emigruj─ůcych za zarobkiem do Prus lub na sta┼ée do Ameryki. Dla tych ostatnich kursuj─ů st─ůd bezpo┼Ťrednie wozy IV kl. do Hamburga. Na wiosn─Ö i w jesieni jest dworzec nat┼éoczony emigrantami, dla kt├│rych zbudowano osobne barakiÔÇŁ.
Sznurkowi, kiedy┼Ť odprowadzaj─ůcy przyjezdnych do biur hamburskiego HAPAG-u lub breme┼äskiego NDL-u, mogliby si─Ö na obecnym modernistycznym dworcu pogubi─ç. Lata 60., marmur na fasadzie, mozaika w hali g┼é├│wnej, neony. W ka┼╝dym razie lepiej ni┼╝ dawny hotel┬áZator, polecany w ka┼╝dym przewodniku po Galicji. Dawniej neoklasycystyczny, kryty mansardowym dachem, dzi┼Ť pude┼ékowaty, z wrakiem jednego z balkon├│w, pod kt├│rym wije si─Ö skorpion, patron restauracji na parterze. Ale nie b─ůd┼║my zbytnio surowi, co┼Ť z tej emigracji si─Ö uchowa┼éo. Na przyk┼éad taki kebab┬áTourus, obok┬áSkorpiona.┬áNa tureckie┬álahmacun┬ái Or┼éowicz da┼éby si─Ö nam├│wi─ç.
Cho─ç z drugiej strony m├│g┼é ju┼╝ zje┼Ť─ç w Trzebini, to w ko┼äcu niedaleko. Dworzec Kolei P├│┼énocnej taki sam jak w innych miastach, ale ten bufet. D┼éugi kontuar, za nim dwie panie i czterech ober├│w, nad nimi trzy rz─Ödy butelek, obok nalewak piwa (mo┼╝e marcowe z borwaru Haberfelda w O┼Ťwi─Öcimiu?). A wok├│┼é klienci, kolejarze, podr├│┼╝ni. A to wszystko w poczekalni trzeciej zaledwie klasy. Obok, w poczekalni klasy drugiej, wszystko gotowe do obiadu, cho─ç go┼Ťci ledwo paru. W witrynie czekaj─ů ciasta, sto┼éy nakryte, w ko┼äcu ju┼╝ dobrze po czwartej. A przecie┼╝ Or┼éowicz ostrzega┼é:┬áÔÇ×Dworzec kolejowy ma┼éy, odrapany, nie przypomina swym wygl─ůdem, ┼╝e jest to najwa┼╝niejsza stacya w─Öz┼éowa Galicyi i wywo┼éuje z┼ée wra┼╝enie u rodak├│w zza kordonuÔÇŁ. Mnie, rodaka zza kordonu, troch─Ö tylko smuci brak tych trzech poczekalni, zast─ůpionych malutkim holem o ┼éazienkowej posadzce. Ale w ko┼äcu do Wiednia ju┼╝ si─Ö st─ůd nie je┼║dzi, to po co zbytki. Po nie to sobie mo┼╝na pojecha─ç kilkana┼Ťcie kilometr├│w do krzeszowickiego pa┼éacu, tam to dopiero jest. A w zasadzie to by┼éo, bo pa┼éac jest niestety ruin─ů. B─Ödzie lepiej jednak, bo Potoccy reprywatyzuj─ů, niebawem┬áb─Öd─ů pewnie remontowa─ç.
Tradycje inwestowania maj─ů przecie┼╝ z┼éote. We┼║my takiego Andrzeja Kazimierza Potockiego, z Krzeszowic w┼éa┼Ťnie, namiestnika Galicji. On to mia┼é r─Ök─Ö do pieni─Ödzy ÔÇô w Trzebini postawi┼é rafineri─Ö, hut─Ö, kopalnie cynku i w─Ögla. Cz─Ö┼Ť─ç ci─ůgle dzia┼éa, cho─ç ju┼╝ nie pod intryguj─ůcymi nazwami w stylu Hanowerskiego Galicyjskiego Gwarectwa Naftowego. Gorzej z samym Potockim, bo tego niestety te┼╝ zastrzelono, 12 kwietnia 1908 roku.┬áÔÇ×Zatelegrafowa─ç prosz─Ö do Cesarza, ┼╝e by┼éem zawsze Jego wiernym s┼éug─ůÔÇŁ ÔÇô┬ápoprosi┼é, a potem wyzion─ů┼é ducha. Galicj─Ö wyprzedzi┼é jedynie o lat dziesi─Ö─ç.
Te Brody, D─ůbrowy, Tarnopole i Rzeszowy
Kto by to jednak wtedy podejrzewa┼é? Na pewno nie konduktor, kt├│ry po p├│┼étoragodzinnej podr├│┼╝y z Trzebini wo┼éa┼é ÔÇ×Krak├│wÔÇŁ. Ledwie trzydzie┼Ťci dziewi─Ö─ç kilometr├│w, a tak si─Ö wleczono. Teraz ┼Ťmigamy w godzin─Ö. No dobrze, mo┼╝e ÔÇ×┼ŤmigamyÔÇŁ jest nie na miejscu. Przynajmniej jednak mamy w miar─Ö czysty dworzec krakowski, taki podziemny, nowoczesny. A wtedy galicjanie si─Ö w┬áNowym Kolejarzu┬á┼╝alili, ┼╝e nigdy niemyty, ┼╝e ca┼éy zniemczony, czekali na nowy. I czekali na kolejne poci─ůgi Galicyjskiej Kolei im. Karola Ludwika. Na tych wszystkich, co sobie umy┼Ťlili, ┼╝e pop┼éyn─ů za wielk─ů wod─Ö, albo na tych, co to liczyli, ┼╝e w stolicy los im si─Ö odwr├│ci. Na te Brody, D─ůbrowy, Tarnopole i Rzeszowy. A potem uchylali czapki i ┼╝egnali ich jad─ůcych dalej. Tym razem ju┼╝ z biletem┬áK.u.K. privilegierte Kaiser Ferdinands-Nordbahn.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś