Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

Nieprzytulalne

Ostatnio widzia艂am, jak jaki艣 tata w parku wzi膮艂 na kolana dziewczynk臋, 偶eby wyj膮膰 jej kamyczek z sanda艂ka. To by艂o dla mnie takie wzruszaj膮ce. Pomy艣la艂am, 偶e ja tego nigdy dla Hani nie zrobi臋.
Nieprzytulalne
ilustr.: Olga Mici艅ska

Kiedy Hania zmar艂a?

Katarzyna Doboszy艅ska-Markiewicz: Pi臋膰 lat temu. Umar艂a nagle, we 艣nie, kiedy mia艂a siedem miesi臋cy. Znale藕li艣my j膮 martw膮 w ko艂ysce.

艢mier膰 艂贸偶eczkowa?

K.D.-M.: Nie. Hania urodzi艂a si臋 z rozszczepem podniebienia. To wada genetyczna, kt贸ra zdarza si臋 cz臋sto i kt贸rej dzisiejsza medycyna jest w stanie szybko zaradzi膰. Hania umar艂a na trzeci dzie艅 po rutynowej, kosmetycznej pono膰 operacji.

Co posz艂o nie tak?

Kamil Markiewicz: Sama operacja by艂a przeprowadzona profesjonalnie. Wszystko sprowadza艂o si臋 do niedostatku opieki i informacji, do oboj臋tno艣ci wobec tego, co si臋 dzieje z pacjentem potem. Przekonywano nas, 偶e nie nale偶y si臋 spodziewa膰 komplikacji. Nie byli艣my na nie przygotowani. Hania by艂a os艂abiona, ale s膮dzili艣my, 偶e to chwilowy stan.

Co by艂o przyczyn膮 艣mierci?

K.D.-M.: Zach艂y艣ni臋cie si臋 pokarmem. W protokole z sekcji napisano, 偶e dosz艂o do czasowej zbie偶no艣ci zdarze艅. Operacja zbieg艂a si臋 w czasie z os艂abieniem organizmu, czego skutkiem by艂o zach艂y艣ni臋cie.

Macie do kogo艣 偶al?

K.D.-M.: Teraz ju偶 do nikogo.

K.M.: Oboj臋tno艣膰 lekarzy by艂a bolesna. Pewien 偶al wci膮偶 w sobie nosz臋. Ale dokona艂em w swoim sumieniu aktu przebaczenia lekarzowi prowadz膮cemu Hani臋. Snu z oczu mi ten cz艂owiek nie sp臋dza.

ilustr.: Olga Mici艅ska

ilustr.: Olga Mici艅ska

***

Pytacie jeszcze: dlaczego?

K.D.-M.: Na to pytanie mo偶na odpowiada膰 bez ko艅ca. Chce si臋 za wszelk膮 cen臋 znale藕膰 racjonalne wyt艂umaczenie 艣mierci swojego dziecka. Bo mo偶e gdyby艣my to wyt艂umaczenie znale藕li, byliby艣my spokojniejsi? Wszystko w tym 艣wiecie, kt贸ry si臋 rozpad艂, znowu by si臋 pouk艂ada艂o? Cz艂owiek pr贸buje to obj膮膰 rozumem, ale rozum dochodzi do 艣ciany. W pewnym momencie zauwa偶yli艣my, 偶e trzeba to pytanie odsun膮膰.

B贸g tak chcia艂?

K.M.: S膮 wci膮偶 osoby, kt贸re tak my艣l膮 i m贸wi膮. B贸g zabra艂 ci dziecko, bo wiedzia艂 lepiej. Kiedy艣 si臋 dowiesz. B贸g chcia艂 je ocali膰 przed jeszcze wi臋kszym cierpieniem. Albo B贸g chcia艂 ci co艣 pokaza膰. Nie widzia艂 innego rozwi膮zania. Wariant贸w jest wiele.

K.D.-M.: Bardzo mnie bola艂o ju偶 samo s艂owo 鈥瀦abra艂鈥. B贸g nie 鈥瀦abra艂鈥 mojej Hanulki. Wierz臋, 偶e kiedy umar艂a, On 鈥瀙rzej膮艂鈥 jej duszyczk臋. Tak delikatnie, 偶eby nie zd膮偶y艂a si臋 nawet przestraszy膰. Zrobi艂 to z najwi臋ksz膮 delikatno艣ci膮, tak膮, jak膮 tylko On jest w stanie dziecko otoczy膰. Lubi臋 my艣le膰 o tej delikatno艣ci Boga wobec naszych dzieci, o tym, 偶e tak naprawd臋 Jemu jeszcze bardziej od nas zale偶a艂o, 偶eby nie cierpia艂y w momencie 艣mierci. 艢mierci, kt贸rej na pewno nie chcia艂.

K.M.: Nie mo偶na m贸wi膰 o czyjejkolwiek 艣mierci, 偶e B贸g jej chcia艂, 偶e chcia艂 co艣 za jej pomoc膮 osi膮gn膮膰. Najgorsze jest to, 偶e na si艂臋 szuka si臋 wyt艂umaczenia tam, gdzie nie jeste艣my w stanie go znale藕膰.

Dotyczy to zw艂aszcza ksi臋偶y?

K.M.: Reakcje ksi臋偶y to temat rzeka. Cz臋sto ich s艂owa zamiast pocieszy膰 przynosz膮 odwrotny skutek. Trudno m贸wi膰 o 艣mierci w og贸le, o 艣mierci dziecka jeszcze trudniej. I nawet duchowni, kt贸rzy maj膮 du偶e do艣wiadczenie duszpasterskie, te偶 ci膮gle si臋 tego ucz膮. A gdyby ksi膮dz powiedzia艂 chocia偶by: 鈥瀢ydaje mi si臋, 偶e mo偶e to czemu艣 s艂u偶y艂o, ale przecie偶 nie jestem Bogiem i tego nie wiem. Ale wiem, 偶e B贸g jest dobry鈥, to by艂oby to dla mnie uczciwe postawienie sprawy. Ale ksi臋偶a niestety cz臋sto aspiruj膮 do posiadania wy偶szej wiedzy. M贸wienie, 偶e 艣mier膰 twojego dziecka by艂a w pewnym sensie po偶膮dana, sprzyja kszta艂towaniu negatywnego obrazu Boga.

A jednak cz艂owiek chcia艂by widzie膰 w tym jak膮艣 celowo艣膰.

K.M.: Gdyby cz艂owiek widzia艂 w tych wszystkich okropno艣ciach 艣wiata jaki艣 Bo偶y plan, to chyba musia艂by zw膮tpi膰. Do mnie bardziej przemawia my艣l, 偶e B贸g p艂acze w takich chwilach. To dla mnie bardziej koj膮ca wizja ni偶 obraz wszechmocnego Boga, kt贸ry ustawia sobie wszystko na szachownicy i zbija pionki.

Kolejny slogan: B贸g wyprowadzi z tego jakie艣 dobro.

K.M.: To akurat bywa sensowne. Wierz臋, 偶e tak mo偶e by膰.

K.D.-M.: Mo偶e, ale nie musi.

A w waszym wypadku?

K.M.: Nie wiem. To do艣wiadczenie na pewno otworzy艂o nam oczy na r贸偶ne sprawy. Na og贸艂 nie okazuj臋 uczu膰 i kiedy艣 z trudem przychodzi艂o mi spotkanie z cz艂owiekiem w 偶a艂obie. Teraz nie mam opor贸w, 偶eby obj膮膰 tak膮 osob臋, powiedzie膰 co艣 od serca…

K.D.-M.: 艢mier膰 dziecka jest czym艣 z艂ym. To, co nas spotka艂o, obiektywnie jest z艂em. A z艂o ma tendencj臋 do poci膮gania za sob膮 kolejnego z艂a. Mo偶na zacz膮膰 si臋 wzajemnie obwinia膰. Inne dzieci mog膮 zosta膰 zaniedbane, bo tylko to jedno si臋 liczy. Od nas zale偶y, czy temu z艂u postawimy szlaban. Czy pozwolimy Bogu zadzia艂a膰 tak, 偶eby co艣 dobrego z tego wysz艂o. B贸g nic na si艂臋 nie zrobi.

Skoro tego nie chcia艂 i nie ma w tym ukrytego celu…

K.M.: Ale jest mi艂osierny i solidaryzuje si臋 z lud藕mi w cierpieniu.

K.D.-M.: W najci臋偶szym okresie po 艣mierci Hanulki trudno by艂o mi si臋 modli膰. Z drugiej strony bardzo potrzebowa艂am kontaktu z Bogiem, chocia偶by dlatego, 偶e w艂a艣nie tam, przy Nim, by艂a moja c贸reczka. Poprzez Niego mog艂am by膰 wci膮偶 blisko niej. I w tej niemocy modlitwy, powtarza艂y si臋 we mnie dwa s艂owa: obecno艣膰 i mi艂o艣膰. Ca艂y obraz Boga, kt贸ry budowa艂am przez lata, w chwili 艣mierci mojego dziecka si臋 zawali艂. Ale jednocze艣nie On pozwoli艂 mi odkry膰 wtedy swoj膮 obecno艣膰 i ogromn膮 mi艂o艣膰, kt贸r膮 otoczy艂 mnie niemal fizycznie.

To znaczy?

K.D.-M.: Nie opisz臋 ci tego s艂owami. Ale t臋skni臋 za tym. By艂 to czas w moim 偶yciu, kiedy by艂am najbli偶ej Boga, kiedy pozwoli艂 mi dotkn膮膰 tajemnicy. Czu艂am wtedy Jego mi艂o艣膰, kt贸ra przenosi przez najgorszy czas w 偶yciu. 艢wiadomo艣膰 tego, 偶e moja c贸reczka jest t膮 mi艂o艣ci膮 ju偶 na zawsze otoczona, by艂a dla mnie pocieszaj膮ca. W j臋zyku polskim m贸wimy o 偶alu, smutku 鈥瀗ieutulonym鈥. M贸j zosta艂 鈥瀠tulony鈥 鈥 przez Boga, a tak偶e przez dobrych ludzi. 呕al nie znikn膮艂, ale z takim 鈥瀠tulonym鈥 偶alem mo偶na dalej 偶y膰.

K.M.: Papie偶 Benedykt pisa艂, 偶e niewa偶ne jest to, w kogo si臋 wierzy, ale komu si臋 wierzy. Zawierzyli艣my Bogu, zamiast powtarza膰 prawdy o Nim, kt贸re gdzie艣 zosta艂y zapisane, ale s膮 zupe艂nie abstrakcyjne. Bo偶ej mi艂o艣ci trzeba do艣wiadcza膰, a nie o niej teoretyzowa膰. I na naszych spotkaniach rodzic贸w po stracie staramy si臋 wprowadza膰 jak najwi臋cej konkret贸w, dzieli膰 si臋 wspomnieniami, zw艂aszcza dobrymi. Pokazywa膰 t臋 Bo偶膮 mi艂o艣膰, a nie zarzuca膰 ludzi 鈥瀙rawdami鈥.

ilustr.: Olga Mici艅ska

ilustr.: Olga Mici艅ska

***

Szukali艣cie pomocy?

K.D.-M.: Od samego pocz膮tku. Znale藕li艣my informacj臋 o rekolekcjach dla os贸b w 偶a艂obie 鈥 nie tylko po stracie dziecka 鈥 organizowanych przez ksi臋dza Stanis艂awa Szlass臋 i jego wsp贸艂pracownik贸w. Bardzo nam pom贸g艂 ten wyjazd.

K.M.: Prowadz膮cy nie narzucali nam 偶adnych rozwi膮za艅. Przedstawili kwesti臋 偶a艂oby w uj臋ciu psychologicznym, podkre艣lali, 偶e mamy prawo j膮 prze偶ywa膰. Na spotkaniach te偶 staramy si臋 dowarto艣ciowa膰 wymiar psychologiczny. Nie da si臋 przej艣膰 przez strat臋 z u艣miechem na ustach. To nie dzia艂a tak, 偶e cz艂owiek si臋 troch臋 pomodli, zyska pewno艣膰, 偶e dziecko jest szcz臋艣liwe u Boga i wszystko ju偶 jest w porz膮dku.

K.D.-M.: Wyjazd by艂 okazj膮 do uporz膮dkowania wszystkiego, co si臋 w nas dzia艂o, a tak偶e do zrozumienia, co jeszcze mo偶e si臋 dzia膰 i 偶e wszystkie nasze reakcje s膮 normalne. To, 偶e jedni na pocz膮tku chodz膮 kilka razy dziennie na cmentarz, jest tak samo normalne, jak to, 偶e inni nie s膮 w stanie tam p贸j艣膰 w og贸le. To, 偶e kto艣 p艂acze ca艂ymi dniami, jest tak samo normalne, jak to, 偶e kto艣 nie potrafi z siebie tych 艂ez wycisn膮膰.
To mi najbardziej z tego wyjazdu zosta艂o 鈥 艣wiadomo艣膰, 偶e ka偶dy na sw贸j spos贸b musi sobie pozwoli膰 na prze偶ywanie smutku i r贸偶nych trudnych emocji, kt贸re si臋 pojawiaj膮. Tak偶e tych, kt贸re wydaj膮 si臋 nam z艂e. Wiemy, 偶e teoretycznie emocji nie powinni艣my w og贸le warto艣ciowa膰…

Ale?

K.D.-M.: Ale cz臋sto jest tak, 偶e osierocony rodzic czuje wielk膮 zazdro艣膰, widz膮c dziecko w w贸zku albo kobiet臋 w ci膮偶y. Ludzie, kt贸rzy przychodz膮 na spotkania, cz臋sto my艣l膮: przecie偶 to z艂e, 偶e nie chc臋 widzie膰 dziecka mojej siostry, 偶e nie chc臋 spotyka膰 kole偶anek, kt贸re s膮 w ci膮偶y. A czasami trzeba sobie da膰 tak偶e do tego prawo.

Do wszystkiego?

K.D.-M.: Oczywi艣cie, tej rozpaczy te偶 trzeba powiedzie膰 kiedy艣 鈥瀞top鈥. Ale to tak 艂atwo powiedzie膰, a ludzie s膮 zupe艂nie rozbici. Na spotkania przychodz膮 rodzice i opowiadaj膮, 偶e ich nastoletnie dziecko, z kt贸rym byli w 艣wietnej relacji, nagle pope艂ni艂o samob贸jstwo. Takie osoby cz臋sto my艣l膮, 偶e chc膮 by膰 tam, gdzie ich dziecko, te偶 chc膮 si臋 zabi膰. Inna sytuacja: kilka lat min臋艂o od 艣mierci dziecka, a kto艣 nadal nic nie zmieni艂 w jego pokoju, sp臋dza tam kilka godzin dziennie. Tak naprawd臋 nie 偶yje. Kiedy umar艂o jego dziecko, jego 偶ycie si臋 sko艅czy艂o. Z zewn膮trz 艂atwo jest ocenia膰…

K.M.: Trzeba jednak powiedzie膰, 偶e pewne sposoby prze偶ywania 偶a艂oby na pewno nie s膮 dobre. Poza tym warto si臋 czasem przyzna膰 do bezradno艣ci. Bo nie mo偶na wymaga膰 od siebie nadludzkich si艂. Czasami cz艂owiek po prostu potrzebuje fachowej pomocy z zewn膮trz.

***

A wy jak prze偶ywali艣cie swoj膮 偶a艂ob臋?

K.D.-M.: Wiesz, na spotkania na S艂u偶ewie przychodz膮 r贸偶ne osoby. S膮 takie, kt贸re ca艂kowicie trac膮 grunt pod nogami, kiedy umiera ich malutkie dziecko nied艂ugo po 艣lubie. My mieli艣my fundament. By艂 nim nasz najstarszy synek, Jerzyk, kt贸ry w momencie 艣mierci Hani, jak si臋 z perspektywy czasu wydaje, by艂 jak na sw贸j wiek, bardzo dojrza艂y…

W jakim by艂 wieku?

K.M.: Dwa lata i osiem miesi臋cy. Prze偶ywa艂 to w niesamowity spos贸b. Wida膰 by艂o, 偶e pr贸buje nas pocieszy膰, na miar臋 swoich mo偶liwo艣ci podtrzymywa膰 na duchu. Co wi臋cej, kiedy Hania zmar艂a, Kasia by艂a w ci膮偶y i ju偶 po p贸艂 roku przyszed艂 na 艣wiat nasz drugi syn. Nie by艂o mo偶liwo艣ci, 偶eby艣my si臋 poddawali rozpaczy. Nie prze偶yli艣my klasycznej 偶a艂oby.

K.D.-M.: Wszystkie jej etapy 鈥瀙rzerabiali艣my鈥 w trybie przyspieszonym. Na pocz膮tku by艂am w strasznym stanie. Ale od razu pomy艣la艂am o tym male艅stwie, kt贸re nosz臋 pod sercem. Mia艂am 艣wiadomo艣膰, 偶e ono razem ze mn膮 prze偶ywa to wszystko, co si臋 dzieje we mnie.

K.M.: 呕ycie p臋dzi艂o do przodu, nie ogl膮daj膮c si臋 na nas. Potem pojawi艂 si臋 trzeci syn. Nasi ch艂opcy to wulkany energii, na co dzie艅 refleksja o Hani schodzi na drugi plan.

Wywo艂uje to w was poczucie winy?

K.M.: Czasami czuj臋 dyskomfort. Ludzie cz臋sto opowiadaj膮 nam o tym, jak to ca艂y czas nosz膮 w sercu t臋 strat臋. A ja? Ci臋偶ko te dwie rzeczywisto艣ci sprowadzi膰 do jednego mianownika.

Jak rozmawiali艣cie z Jerzykiem o 艣mierci Hani?

K.M.: Wa偶ne, 偶eby troch臋 ruszy膰 g艂ow膮 i nie powtarza膰 komuna艂贸w. W kwestiach dotycz膮cych wiary mamy tendencj臋 do klepania formu艂ek. A jak zapytasz, o co w艂a艣ciwie w nich chodzi, to cz艂owiek na og贸艂 nie potrafi odpowiedzie膰. Us艂ysza艂, zapami臋ta艂 i powtarza.

K.D.-M.: M贸wili艣my o tym normalnie. Nazywali艣my rzeczy po imieniu. Nie m贸wili艣my, 偶e jego siostrzyczka jest anio艂kiem na chmurce, tylko 偶e Hania umar艂a. U偶ywali艣my tego s艂owa. Dziecko, kt贸re ma niespe艂na trzy lata, jeszcze go nie rozumie, ale b臋dzie je mia艂o w pami臋ci i z czasem doda sobie do niego sens. Pami臋tam, 偶e Jerzyk na pocz膮tku my艣la艂, 偶e Pan Jezus przys艂a艂 po Hani臋 specjalny samolot, kt贸rym polecia艂a do nieba. Tak to sobie t艂umaczy艂.

Teraz ma siedem lat, prawda?

K.D.-M.: Tak. Wzrusza nas, 偶e dla niego jest ca艂kowicie naturalne, 偶e Hania nale偶y do naszej rodziny. Kiedy wymienia jej cz艂onk贸w, na przyk艂ad rozmawiaj膮c z m艂odszymi bra膰mi, kt贸rzy Hani nie poznali, zawsze dodaje: 鈥瀉le pami臋tajcie, 偶e Hania te偶 jest. Hania jest w niebie, ale jest nasz膮 siostr膮鈥. I my te偶 tak my艣limy.

Czujecie jej obecno艣膰?

K.D.-M.: Tak. S膮 takie chwile, kiedy czuj臋 j膮 szczeg贸lnie mocno. Na przyk艂ad kiedy ch艂opcy s膮 w niebezpiecze艅stwie i okazuje si臋, 偶e wyszli z tego ca艂o. Niekt贸rzy si臋 艣miej膮, 偶e dzieci w og贸le maj膮 dodatkowych anio艂贸w str贸偶贸w, ale my艣l臋, 偶e nasze dzieci rzeczywi艣cie maj膮 dodatkowe wsparcie swojej siostrzyczki.

Kiedy jeszcze?

K.D.-M.: Momentem, w kt贸rym najbardziej chyba odczuwam obecno艣膰 Hani, jest Msza 艢wi臋ta. Tajemnica 艣wi臋tych obcowania jest dla mnie bardzo obecna w Eucharystii. To moje do艣wiadczenie, dar, kt贸ry sobie wyb艂aga艂am u Pana Boga. Kiedy modl臋 si臋 po przyj臋ciu Komunii, czuj臋, 偶e Hania jest tu偶 przy mnie. Kiedy s艂ysz臋 s艂owa: 鈥濸ami臋taj tak偶e o naszych zmar艂ych braciach i siostrach, kt贸rzy zasn臋li z nadziej膮 zmartwychwstania鈥, my艣l臋 o niej jako o starszej siostrze w wierze, kt贸ra ju偶 o wiele wi臋cej rozumie z tajemnic nieba ni偶 ja. Kt贸ra pozna艂a ju偶 to, co my na ziemi mo偶emy tylko przeczuwa膰. Czasem otrzymujemy dotkni臋cie 艂aski, przeczucie na modlitwie. A ona ju偶 to wszystko wie. To jest tajemnica, ale taka, kt贸ra niesie pocieszenie.

K.M.: Dla mnie to zawsze by艂o niejednoznaczne. Ma艂e dzieci s膮 zbawione bez 偶adnej w膮tpliwo艣ci i na pewno s膮 szcz臋艣liwe. Ale bardzo buntuj臋 si臋 wobec podej艣cia, jakie ma wielu ksi臋偶y, kt贸rzy bagatelizuj膮 spraw臋 na zasadzie: 鈥瀌ziecko jest szcz臋艣liwe, wszystko jest dobrze鈥. Nie jest. Chrystus po Zmartwychwstaniu te偶 wci膮偶 mia艂 rany. Hania r贸wnie偶 prze偶y艂a konkretne cierpienie fizyczne, ale te偶 duchowe zwi膮zane z od艂膮czeniem od rodziny, z naruszeniem porz膮dku stworzenia. I my艣l臋, 偶e ma艂e dzieci w niebie s膮 szcz臋艣liwe, ale nosz膮 w sobie to cierpienie. To nie jest przeciwstawne. Mo偶na si臋 z tego cieszy膰, ale na pewno przez 艂zy.

ilustr.: Olga Mici艅ska

ilustr.: Olga Mici艅ska

***

Czy ludzie wok贸艂 was mieli trudno艣膰 z tym, czy porusza膰 temat 艣mierci Hani?

K.D.-M.: To temat trudny dla wielu os贸b z zewn膮trz. Tych, kt贸rzy tego nie prze偶yli. Kiedy mija troch臋 czasu, kiedy bliscy ju偶 nie chc膮 s艂ucha膰 w k贸艂ko tego samego, nie chc膮 siedzie膰 przy osobie, kt贸ra ci膮gle p艂acze i na okr膮g艂o m贸wi o swoim dziecku, to szuka si臋 kogo艣, kto to zrozumie.

Da si臋 to zrozumie膰?

K.D.-M.: Do ko艅ca nie. Ale 艣mier膰 powinna by膰 czym艣 bardziej naturalnym w rozmowach, ni偶 jest. A ludzie nie wiedz膮, co powiedzie膰, wi臋c si臋 nie odzywaj膮, przechodz膮 na drug膮 stron臋 ulicy, przestaj膮 dzwoni膰…

Spotka艂o was to?

K.M.: A偶 tak mocne reakcje nas akurat nie. Ale na pewno wielu osobom nie by艂o 艂atwo.

K.D.-M.: Odzywa艂y si臋 po kilku miesi膮cach i przeprasza艂y, 偶e tak d艂ugo milcza艂y, ale w艂a艣nie nie wiedzia艂y, co powiedzie膰.

A co powiedzie膰?

K.M.: Kiedy艣 si臋 nawet zastanawia艂em, co sam powiedzia艂bym takiej osobie, zanim stan膮艂em wobec tego do艣wiadczenia. Pewnie nic m膮drego, mo偶e nic, a by膰 mo偶e co艣 g艂upiego. To by艂a dla mnie abstrakcja. Aby przekaza膰 wsparcie w takich chwilach, lepiej m贸wi膰 mniej ni偶 wi臋cej. Kiedy zaczyna si臋 m贸wi膰 za du偶o, interpretowa膰 i szuka膰 we wszystkim sensu, to osi膮ga si臋 przeciwny skutek.

Chcieli艣cie, 偶eby kto艣 z wami by艂? Chcieli艣cie, 偶eby wam co艣 powiedzia艂?

K.M.: Nie mieli艣my czasu si臋 nad tym zastanawia膰. Ale pomoc od znajomych zacz臋艂a od razu sp艂ywa膰 w spos贸b bardzo dyskretny, a jednocze艣nie konkretny i buduj膮cy. Przyjaci贸艂ka 偶ony gotowa艂a nam obiady. Naprawd臋 bardzo mnie wzruszy艂o, kiedy m贸j kolega, lekarz, bardzo chcia艂 wystawi膰 mojej 偶onie lewe zwolnienie. M贸wi艂, 偶e je偶eli potrzebuje odpoczynku, to chorob臋 si臋 ju偶 wymy艣li.

K.D.-M.: Nie mam prawa jazdy, wi臋c znajomi wozili mnie w r贸偶ne miejsca. To drobiazgi, ale 艣wiadcz膮 o du偶ej wyobra藕ni na temat tego, co mo偶na zrobi膰.

K.M.: Inni znajomi przyjechali si臋 z nami pomodli膰. Na co dzie艅 cz艂owiek nie modli si臋 tak po prostu ze swoimi znajomymi. Zamiast m贸wi膰 od siebie i wymy艣la膰 m膮dro艣ci, odm贸wili艣my nieszpory, specjalne oficjum za zmar艂ych. Jest ono pe艂ne pocieszaj膮cych s艂贸w.

K.D.-M.: Przez pierwsze dni, nawet tygodnie, drzwi si臋 u nas w艂a艣ciwie nie zamyka艂y. Ci膮gle kto艣 przychodzi艂, 偶eby po prostu poby膰 z nami, posiedzie膰 chwil臋. Cenne dla nas by艂o to, 偶e nie bali si臋 m贸wi膰 o Hani. Zd膮偶y艂a ju偶 zaistnie膰 w 偶yciu naszych przyjaci贸艂, znajomych. Nie bali si臋 m贸wi膰 o jej chrzcie, o swoich wspomnieniach. To bardzo wa偶ne, bo cz臋sto ludzie chcieliby m贸wi膰 o wszystkim, byle nie o dziecku, kt贸re odesz艂o. A Hania by艂a w te dni ca艂y czas obecna. Tak powinno by膰.

***

Czuli艣cie gniew wobec Boga?

K.M.: My nie. Szybko zyskali艣my przekonanie, 偶e to nie jest Jego dzie艂o. Ale cz臋sto o tym s艂yszymy na spotkaniach.

K.D.-M.: Zawsze wtedy m贸wimy, 偶e jest to normalne, 偶eby tego nie t艂umi膰, bo Pan B贸g si臋 na pewno nie obrazi. Podkre艣la to zawsze dominikanin, ojciec Stanis艂aw G贸rski, kt贸ry jest duchowym opiekunem spotka艅 dla rodzic贸w po stracie dziecka w s艂u偶ewskim klasztorze. Takie my艣li mog膮 przyj艣膰, zw艂aszcza gdy kto艣 ma bardzo tradycyjny obraz Boga.

K.M.: Wtedy mo偶e si臋 poczu膰 oszukany.

Bo B贸g mia艂 go chroni膰?

K.D.-M.: Tak. Bo przecie偶 si臋 zawsze modli艂, chodzi艂 do ko艣cio艂a. Sama musia艂am sobie ten obraz Boga wyprostowa膰 o tyle, 偶e mia艂am w sobie w艂a艣nie tak膮 my艣l: 鈥濷n zawsze b臋dzie chroni艂 moj膮 rodzin臋鈥. A okazuje si臋, 偶e ta ochrona nie polega na tym, 偶e nikomu nic z艂ego si臋 nie stanie, tylko na byciu z nami zawsze, tak偶e wtedy, kiedy to z艂o si臋 dzieje. B贸g przecie偶 te偶 do艣wiadczy艂 z艂a. Te偶 jest w ko艅cu rodzicem po stracie. Wie, jak to jest, kiedy umiera twoje ukochane dziecko. Lubi臋 nawet my艣le膰, 偶e poniewa偶 dla Niego nie istnieje czas, to by膰 mo偶e widz膮c cierpienia wszystkich osieroconych rodzic贸w w ca艂ej historii 艣wiata, uto偶sami艂 si臋 z nimi do tego stopnia, 偶e postanowi艂 sam tego do艣wiadczy膰.

Do ko艅ca przez to przeszed艂.

K.D.-M.: Tak. 艢wi臋ta Zmartwychwstania ju偶 nigdy nie s膮 takie same po stracie dziecka. Ca艂e Triduum prze偶ywam w pami臋ci o Hani, o tym, 偶e idziemy do niej, 偶e dla nas zmartwychwstanie b臋dzie czym艣 bardzo konkretnym. Nie wiemy, jak b臋dzie wygl膮da艂o, ale wtedy spotkamy j膮 b臋d膮c膮 ca艂o艣ci膮, razem z cia艂em. Element zmartwychwstania cia艂 sta艂 si臋 dla mnie bardzo wa偶ny. Mo偶e umr臋 wcze艣niej, zanim Chrystus przyjdzie ponownie, i spotkam Hanulk臋 w wymiarze duchowym, ale bardzo b臋d臋 czeka艂a na ten dzie艅, kiedy zn贸w zobacz臋 to jej 艣liczne cia艂ko, kt贸re teraz rozk艂ada si臋 w tym okropnym grobie. Dlatego w艂a艣nie nie bardzo lubi臋 chodzi膰 na cmentarz. I kiedy m贸wi臋, 偶e 鈥瀘czekuj臋 Twego przyj艣cia w chwale鈥, to m贸wi臋 to ca艂ym sercem. Bardzo czekam na chwil臋, kiedy wszystko znowu b臋dzie na swoim miejscu.

Czyli nie jest. Czyli si臋 wcale nie pouk艂ada艂o.

K.D.-M.: Nie mo偶na si臋 pogodzi膰 ze 艣mierci膮 swojego dziecka. 呕a艂oba trwa do ko艅ca 偶ycia. Ksi膮偶kowe jej etapy mam ju偶 za sob膮, normalnie funkcjonuj臋, potrafi臋 si臋 艣mia膰, nie mam wyrzut贸w sumienia. 呕ycie toczy si臋 dalej. Ale s膮 takie chwile, kiedy smutek wraca jak fala tsunami. Czasami w zupe艂nie niespodziewanych momentach. Patrz臋 na nasze dzieci, kt贸re si臋 bawi膮, 艣miej膮 si臋, jest weso艂o i nagle u艣wiadamiam sobie, 偶e kogo艣 tutaj brakuje. Nigdy nie pogodz臋 si臋 do ko艅ca z tym, 偶e Hani w tej grupce nie ma. Jest takim nieprzytulalnym dzieckiem, kt贸remu nie mo偶na ani sukienki w艂o偶y膰 na 艣wi臋ta, ani nakarmi膰, ani si臋 z nim pobawi膰…

Proste rzeczy.

K.D.-M.: Wiesz, ostatnio widzia艂am, jak jaki艣 tata w parku wzi膮艂 na kolana dziewczynk臋, 偶eby wyj膮膰 jej kamyczek z sanda艂ka. To by艂o dla mnie takie wzruszaj膮ce. Pomy艣la艂am, 偶e ja tego nigdy dla Hani nie zrobi臋.

***

Spotkania grupy wsparcia rodzic贸w dzieci utraconych (niezale偶nie od ich wieku oraz czasu i okoliczno艣ci ich 艣mierci) odbywaj膮 si臋 od pa藕dziernika do czerwca w ka偶dy drugi pi膮tek miesi膮ca w klasztorze oo. Dominikan贸w na warszawskim S艂u偶ewie. O 17.30 rozpoczyna si臋 wsp贸lnie przygotowana Msza 艢wi臋ta w intencji zmar艂ych dzieci i ich rodzic贸w, celebrowana w kaplicy klasztornej (wej艣cie przez furt臋 klasztoru). Nast臋pnie uczestnicy maj膮 mo偶liwo艣膰 podzielenia si臋 swoim prze偶ywaniem straty i r贸偶nych etap贸w 偶a艂oby. Na spotkania zaproszone s膮 r贸wnie偶 dotkni臋te strat膮 dziecka osoby niewierz膮ce lub prze偶ywaj膮ce kryzys wiary.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij