Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Nie zabierajcie nam Baryki

Adam Michnik ma prawo nie by─ç sk┼éonnym do krytyki pa┼ästwa, kt├│re w du┼╝ej mierze jest owocem dzia┼éa┼ä jego ┼Ťrodowiska. Paradoksalna jest jednak jego awersja do my┼Ťlenia o polityce jako o polu kompleksowej przemiany rzeczywisto┼Ťci.

Ilustr.: Urszula Wo┼║niak

Antek ma syndrom Cezarego Baryki z ÔÇ×Przedwio┼ŤniaÔÇŁ Stefana ┼╗eromskiego. W taki spos├│b Adam Michnik oceni┼é wra┼╝liwo┼Ť─ç wobec nier├│wno┼Ťci spo┼éecznych obecn─ů w publicystyce swojego syna. Te s┼éowa to ┼Ťwietny punkt wyj┼Ťcia do refleksji nad tym, jak generacja za┼éo┼╝ycieli wolnej Polski widzi polityk─Ö, oraz zaanga┼╝owanie spo┼éeczne pokolenia ÔÇ×dzieci III RPÔÇŁ.
 
Redaktor naczelny ÔÇ×Gazety WyborczejÔÇŁ zabra┼é na jej ┼éamach g┼éos przy okazji hucznie obchodzonego miesi─ůc temu ┼Üwi─Öta Wolno┼Ťci. Postanowi┼é lapidarnie rozprawi─ç si─Ö z kolejnymi g┼éosami krytyki wobec spo┼éecznego wymiaru transformacji, jakie pojawia┼éy si─Ö ostatnio cz─Östo w weekendowych wydaniach dziennika, na czele kt├│rego stoi. Wyrazi┼é smutek z powodu ÔÇ×braku r├│wnowagiÔÇŁ w opisie transformacji prezentowanym przez ÔÇ×Gazet─ÖÔÇŁ. Wytkn─ů┼é niemal┼╝e intelektualn─ů nieuczciwo┼Ť─ç Marcinowi Kr├│lowi za g┼éo┼Ťne s┼éowa ÔÇ×byli┼Ťmy g┼éupiÔÇŁ, oraz wykazywa┼é bezcelowo┼Ť─ç ┼╝ali Karola Modzelewskiego o reformy Balcerowicza. Z lekkim pob┼éa┼╝aniem skwitowa┼é, jako ciekawe, lecz nie┼╝yciowe, rozwa┼╝ania profesor├│w Judta i Baumana o szkodliwo┼Ťci monopolu ekonomicznych zasad w my┼Ťleniu o spo┼éecze┼ästwie. S┼éowem, przedstawi┼é po raz kolejny, w skr├│conej wersji, opowie┼Ť─ç o bezalternatywno┼Ťci wybor├│w polityczno-ekonomicznych ostatnich lat. Za kwintesencj─Ö wywodu mo┼╝na uzna─ç wspomnian─ů wy┼╝ej lekcj─Ö literatury, kt├│r─ů udzieli┼é potomkowi, a mo┼╝na chyba wnioskowa─ç, ┼╝e za jego po┼Ťrednictwem, ca┼éemu m┼éodemu pokoleniu. Warto si─Ö jednak zastanowi─ç, czy jej przekaz jest s┼éuszny i czy ÔÇ×syndrom BarykiÔÇŁ to zesp├│┼é objaw├│w chorobowych, czy wr─Öcz przeciwnie ÔÇô oznaka intelektualnego zdrowia.
 
Aby odpowiedzie─ç na to pytanie, trzeba pokr├│tce odtworzy─ç portret g┼é├│wnego bohatera powie┼Ťci ┼╗eromskiego, czytanej do dzi┼Ť obowi─ůzkowo przez wszystkich polskich licealist├│w. Pierwsze, co przychodzi na my┼Ťl to nagl─ůca potrzeba aktywnego uczestnictwa w historii, kt├│ra na jego oczach gwa┼étownie przy┼Ťpiesza. ┼Üwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e ma obowi─ůzek reagowa─ç na wydarzenia tu i teraz, oraz zgodnie ze swoimi ┼╝arliwymi przekonaniami. ┼╗e lepszy jest udzia┼é, ni┼╝ stanie z boku. Ta ch─Ö─ç ┼╝ycia doprowadza go najpierw do dzia┼éa┼ä skrajnych, jak uczestnictwo w mro┼╝─ůcych krew w ┼╝y┼éach praktykach rewolucyjnych, nast─Öpnie ka┼╝e uda─ç si─Ö na lini─Ö frontu w wojnie z komunistami, kiedy indziej za┼Ť stan─ů─ç w obronie ch┼éop├│w z posiad┼éo┼Ťci w┼éasnego przyjaciela-ziemianina.
 
Postawa Baryki ewoluuje, gdy┼╝ pryncypialno┼Ť─ç idzie u niego w parze ze zdolno┼Ťci─ů do refleksji i umiej─Ötno┼Ťci─ů reorientacji swoich dzia┼éa┼ä pod wp┼éywem rozmaitych do┼Ťwiadcze┼ä i obserwacji. ÔÇ×Ka┼╝de s┼éowo budzi w nim kontr-s┼éowoÔÇŁ. Kiedy widzi, ┼╝e komunistyczny idea┼é gorzej wygl─ůda w praktyce bakijskiego bruku, sta─ç go na rozpatrzenie dotychczas odrzucanych obiekcji w┼éasnej matki wobec rewolucji. Ma┼éo tego, jest w stanie nawet odda─ç g┼éos ojcu ÔÇô piewcy archaicznego, sarmackiego patriotyzmu i da─ç si─Ö na sw├│j spos├│b wci─ůgn─ů─ç w jego mitologiczn─ů opowie┼Ť─ç o Polsce. Nie zgadza si─Ö na jednowymiarowe diagnozy i recepty, niezale┼╝nie czy oferowane s─ů przez komunist├│w, czy przez ÔÇ×etosowego pa┼ästwowcaÔÇŁ, Gajowca. Stara si─Ö uczy─ç na b┼é─Ödach i szuka najlepszej mo┼╝liwej drogi dla realizacji idei, w kt├│re g┼é─Öboko wierzy.
 
A najwa┼╝niejsze miejsce w┼Ťr├│d nich zajmuje bez w─ůtpienia poszukiwanie sprawiedliwo┼Ťci w stosunkach spo┼éecznych. Nie daj─ůce si─Ö zdusi─ç przekonanie, ┼╝e nie mo┼╝na si─Ö zgodzi─ç na ┼Ťwiat, w kt├│rym ÔÇ×jedni maj─ů jad┼éa tyle, ┼╝e z niego urz─ůdzili kult, obrz─Öd, na┼é├│g, obyczaj i jak─ů┼Ť ┼Ťwi─Öto┼Ť─ç, a drudzy po to tylko ┼╝yj─ů, ┼╝eby nie zdycha─ç z g┼éodu.ÔÇŁ Przekonanie, kt├│re idzie w parze z wyniesion─ů z traumatycznego do┼Ťwiadczenia rewolucji pewno┼Ťci─ů, ┼╝e g┼éodni ostatecznie rzuc─ů si─Ö do gard┼éa sytym. I, co mo┼╝e najwa┼╝niejsze, ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e z tej krwawej jatki nie wy┼éoni si─Ö nowy, lepszy ┼Ťwiat, bo ÔÇ×chory nie mo┼╝e przecie sam siebie, ani nikogo innego skutecznie leczy─ç. Tego chorego musi leczy─ç kto┼Ť ┼Ťwiadomy ÔÇô lekarzÔÇŁ.
 
Wo┼éanie o lekarza, kt├│ry zadzia┼éa na rzecz polepszenia stosunk├│w spo┼éecznych dzia┼éaj─ůc niejako ÔÇ×z wyprzedzeniemÔÇŁ, wyci─ůgaj─ůc wnioski z historii i z obserwacji patologii jakie w tych stosunkach wyst─Öpuj─ů, zdaje si─Ö ┼Ťwietnie korespondowa─ç z diagnozami Marcina Kr├│la. Profesor historii idei przestrzega┼é ostatnio, ┼╝e je┼Ťli elity nie obudz─ů si─Ö z egoistycznego snu i nie przemy┼Ťl─ů na nowo idei r├│wno┼Ťci, mo┼╝e zdarzy─ç si─Ö ÔÇ×co┼ŤÔÇŁ, co wywr├│ci obecne stosunki do g├│ry nogami. Sp├│jrzmy jednak na spraw─Ö szerzej. To nieco paternalistyczne przekonanie o misji i odpowiedzialno┼Ťci elit, wpisuje si─Ö dobrze w polsk─ů tradycj─Ö inteligenckiej my┼Ťli i postaw. Wraz z wskazanymi wy┼╝ej elementami aktywnej postawy wobec ┼Ťwiata, reprezentowanymi przez m┼éodego polskiego inteligenta, kt├│ry chce ┼╝y─ç sensownie i zgodnie z w┼éasnym sumieniem w czasach, kt├│re staraj─ů si─Ö mu to skutecznie utrudni─ç uto┼╝samiaj─ů to, co najcenniejsze w intelektualnej historii Polski ostatniego stulecia. Po┼é─ůczenie tradycji walki o wolno┼Ť─ç z postulatem r├│wno┼Ťci, pr├│b─Ö ÔÇ×wymy┼Ťlenia ┼Ťwiata na nowoÔÇŁ bez r├│wnania dotychczasowego z ziemi─ů. Czy do tej koncepcji, nie nawi─ůzywa┼é na sw├│j spos├│b marksistowski bunt Kuronia i Modzelewskiego, radykalne chrze┼Ťcija┼ästwo ks. Jana Zieji i pi─Ökny odruch solidarno┼Ťci le┼╝─ůcy u podstaw Komitetu Obrony Robotnik├│w? Mo┼╝na chyba postawi─ç tez─Ö, ┼╝e ÔÇ×syndrom BarykiÔÇŁ to po prostu pr├│ba i odwaga ┼╝ycia w zgodzie ze swoimi przekonaniami i obserwacjami, oraz przemienienia rzeczywisto┼Ťci wed┼éug najszczerzej wyznawanych pogl─ůd├│w. To syndrom nieustannej troski o spo┼éecze┼ästwo i przekonania, ┼╝e nale┼╝y my┼Ťle─ç o nim jako o ca┼éo┼Ťci, kt├│r─ů nale┼╝y urz─ůdzi─ç m─ůdrze i sprawiedliwie.
 
Jeden z g┼é├│wnych tw├│rc├│w obecnej Polski i cz┼éowiek, kt├│ry przez d┼éugi czas sprawowa┼é w niej swoisty ÔÇ×rz─ůd duszÔÇŁ ma prawo nie by─ç sk┼éonnym do krytyki pa┼ästwa, kt├│re w znacznej mierze jest owocem projektu politycznego jego ┼Ťrodowiska. Jest jednak paradoksem, gdy intelektualista, uznawany powszechnie za jednego z lider├│w wielkiej zmiany w naszej cz─Ö┼Ťci Europy, wykazuje wyra┼║n─ů awersj─Ö do my┼Ťlenia o dzia┼éalno┼Ťci politycznej jako o polu do przeprowadzenia kompleksowej przemiany rzeczywisto┼Ťci. Z pogl─ůd├│w Michnika bije rodzaj konserwatywnego determinizmu. Polska, Europa i ┼Ťwiat s─ů urz─ůdzone tak, jak s─ů. Je┼Ťli co┼Ť nie dzia┼éa tak, jak trzeba to wida─ç tak musi by─ç. ÔÇ×Kto ma wizje, powinien p├│j┼Ť─ç do lekarza psychiatryÔÇŁ, a ka┼╝de d─ů┼╝enie do r├│wno┼Ťci jest jak otwarcie drogi do gu┼éagu. Je┼Ťli s─ů powa┼╝ne problemy, jak wielkie bezrobocie w┼Ťr├│d m┼éodych, to nale┼╝y my┼Ťle─ç o ich rozwi─ůzaniu w spos├│b zadaniowy, a nie ÔÇ×poprzez kompleksow─ů przemian─Ö ┼Ťwiata, kt├│ra rzekomo uzdrowi ┼ŤwiatÔÇŁ. Tak jakby kompleksowa przecie┼╝ zmiana dokonana przez Michnika i jego pokolenie by┼éa ostatni─ů, kt├│r─ů nale┼╝a┼éo przeprowadzi─ç, a rozwa┼╝anie o jakiej┼Ť kolejnej przemianie, by┼éo aberracj─ů i dzia┼éaniem szkodliwym. To prawda, ┼╝e z idealizmem wi─ů┼╝e si─Ö niebezpiecze┼ästwo doktrynerstwa, jednak w─ůtpliwe, czy jest ono wi─Ökszym zagro┼╝eniem ni┼╝ pokusa bierno┼Ťci i relatywizowania ka┼╝dej niesprawiedliwo┼Ťci i nieuczciwo┼Ťci. Zw┼éaszcza w czasach, gdy w┼Ťr├│d zadowolonych z siebie elit obserwujemy raczej deficyt tej pierwszej postawy.
 
Cezary Baryka sko┼äczy┼é tragicznie. Nie zgadza┼é si─Ö ani z rewolucyjnymi diagnozami m┼éodych komunist├│w, ani z ÔÇ×polityk─ů ma┼éych krok├│wÔÇŁ proponowan─ů przez Gajowca. Patrz─ůc na za┼Ťlepienie obu stron widzia┼é przysz┼éo┼Ť─ç w perspektywie nieuchronnego wybuchu i by┼é t─ů perspektyw─ů przera┼╝ony. Zdecydowa┼é si─Ö wi─Öc na czyn rodem z romantycznego poematu. Pope┼éni┼é de facto samob├│jstwo id─ůc na czele robotniczego pochodu na przeciw oddzia┼é├│w policji. Mo┼╝na wy┼Ťmiewa─ç t─Ö decyzj─Ö i z pewno┼Ťci─ů nie jest ona tym, co z ÔÇ×dorobkuÔÇŁ tego literackiego bohatera powinni┼Ťmy czerpa─ç. Jednak i tu nale┼╝y sobie postawi─ç pytanie, czy tragiczna ironia dalszej historii naszego kraju nie przyzna┼éa racji jego diagnozie sytuacji? Wszak zar├│wno ÔÇ×Polska Gajowc├│wÔÇŁ, czyli II RP, jak i ÔÇ×Polska Lulk├│wÔÇŁ czyli PRL ko┼äczy┼éy si─Ö spektakularnymi pora┼╝kami i pozostawia┼éy po sobie ca┼é─ů mas─Ö nierozwi─ůzanych problem├│w, kt├│re Baryka (a w┼éa┼Ťciwie tw├│rca tej postaci, Stefan ┼╗eromski) przewidywa┼é. Pierwsza ÔÇô wielkie rozwarstwienie spo┼éeczne, wynikaj─ůce z faktycznej w┼éadzy mieszka┼äc├│w ÔÇ×polskich dwork├│wÔÇŁ, druga ÔÇô ekonomiczn─ů zapa┼Ť─ç i kulturaln─ů degradacj─Ö wynikaj─ůc─ů z dominacji klas spo┼éecznie ÔÇ×chorychÔÇŁÔÇŽ
 
Dlatego mo┼╝e dobrze by┼éoby, ┼╝eby Cezary Baryka nie pozosta┼é tylko jedn─ů z wielu nieco egzotycznych figur z licealnego kanonu lektur. Warto go odkurzy─ç i cieszy─ç si─Ö z tego, ┼╝e bakcyle roznosz─ůce jego ÔÇ×syndromÔÇŁ nie wygin─Ö┼éy jeszcze ca┼ékowicie.
 
UWAGA! W czasie wakacji internetowa ods┼éona ÔÇ×KontaktuÔÇŁ b─Ödzie ukazywa─ç si─Ö raz na dwa tygodnie ÔÇô co drugi poniedzia┼éek. Serdecznie zapraszamy do lektury!

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś