Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Nauka na peryferiach

Wbrew opiniom wielu domoros艂ych reformator贸w problemu nie rozwi膮偶e pozostawienie kilku elitarnych, silnych uczelni i zamkni臋cie pozosta艂ych, kt贸re nie rokuj膮 r贸wnie dobrze. Nie b臋dzie ani cywilizacyjnego awansu, ani spo艂ecze艅stwa obywatelskiego bez porz膮dnych lokalnych szk贸艂 wy偶szych, kszta艂c膮cych na potrzeby regionalnych rynk贸w pracy, a przede wszystkim pe艂ni膮cych rol臋 centr贸w edukacyjnych i kulturotw贸rczych

nauka 2 small

ilustr. Antek Sieczkowski


 
W ostatnich tygodniach media wiele miejsca po艣wi臋ci艂y sprawie nadu偶y膰 w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Dziwnym trafem ten kompromituj膮cy 艣rodowiska naukowe przypadek sta艂 si臋 przedmiotem 偶ywych dyskusji w czasie wybor贸w nowego prezesa PAN. Obserwowanie wymiany list贸w mi臋dzy naukowcami mniej lub bardziej zaanga偶owanymi w spraw臋 budzi艂o tym wi臋kszy niesmak. Trudno bowiem by艂o pozby膰 si臋 wra偶enia, 偶e sta艂a si臋 ona (nie rozs膮dzam, czy w spos贸b zamierzony, czy nie) elementem kampanii wyborczej w PAN. Przed samymi 艣wi臋tami czytelnicy g艂贸wnych polskich dziennik贸w mogli zgorszy膰 si臋 spraw膮 prorektora, kt贸ry, mimo ordynarnego post臋powania wobec podw艂adnych, nie zosta艂 ukarany przez komisj臋 dyscyplinarn膮.
R贸wnie偶 na pocz膮tku kwietnia bohaterk膮 medi贸w sta艂a si臋 m艂oda afrykanistka z Poznania, kt贸ra o艣mieli艂a si臋 g艂o艣no zaprotestowa膰 przeciwko bezprawnemu utajnianiu dokumentacji otwartych konkurs贸w zatrudnieniowych na uczelniach. Miesi膮c wcze艣niej atmosfer臋 podgrza艂a informacja o finale sprawy pewnej pracownicy naukowej, wobec kt贸rej profesor dopu艣ci艂 si臋 s艂ownego zniewa偶enia i r臋koczyn贸w, zosta艂 za to skazany prawomocnym wyrokiem s膮du, ale 鈥 w przeciwie艅stwie do poszkodowanej 鈥撀爌ozosta艂 pracownikiem uczelni. Ju偶 tylko dla uzupe艂nienia tego smutnego przegl膮du wspomn臋 spraw臋 niedosz艂ego doktoratu Marka Goliszewskiego, kt贸ra zosta艂 upubliczniona tylko dzi臋ki akcji鈥 student贸w. Niemal co tydzie艅 do prasy trafiaj膮 historie o plagiatach (tak偶e pope艂nianych przez nobliwych profesor贸w), nepotyzmie i innych patologiach uniwersyteckiego 偶ycia.
Kiedy czyta si臋 takie informacje, mo偶na odnie艣膰 wra偶enie, 偶e polskie uniwersytety i instytuty badawcze to gniazda patologii i zepsucia. Te historie g艂adko wpisuj膮 si臋 w obecn膮 od kilku lat medialn膮 narracj臋, w kt贸rej polskie uniwersytety ucz膮 藕le, polscy naukowcy to darmozjady, a prawdziw膮 nauk臋 robi si臋 tylko gdzie艣 w szerokim 艣wiecie. Obraz to ponury, cho膰 prawdziwy tylko cz臋艣ciowo. Nie zamierzam jednak w tym miejscu z nim polemizowa膰. Pytanie, kt贸re stawiam, jest zgo艂a innej natury: dlaczego ten negatywny obraz nauki i naukowc贸w sprzedaje si臋 na rynku opinii tak 艂atwo i akceptowany jest tak bezrefleksyjnie?
Poczucie wy偶szo艣ci
Mo偶na by poda膰 prost膮 odpowied藕: media rz膮dz膮 si臋 swymi prawami. Sensacja, w szczeg贸lno艣ci kiedy odnosi si臋 do tych, kt贸rzy aspiruj膮 do roli autorytet贸w, sprzedaje si臋 najlepiej, a wyj膮tki nie potwierdzaj膮 regu艂y. Taka odpowied藕 jest wygodna, pozwala zachowa膰 dobre samopoczucie i og贸lny optymizm. Mo偶na te偶 broni膰 honoru stwierdzeniem, 偶e zawi贸d艂 pojedynczy cz艂owiek, a zatem nale偶y go przyk艂adnie ukara膰 i problem zniknie. C贸偶 jednak zrobi膰, gdy problem znikn膮膰 nie chce, a winni nie tylko nie poczuwaj膮 si臋 do winy, ale nadal jak gdyby nigdy nic funkcjonuj膮 w 艣rodowisku, kt贸re pomija milczeniem niewygodne sprawy?
Niekt贸rzy sk艂onni s膮 stosowa膰 prost膮 strategi臋 obronn膮: 鈥濼o nie u nas, to gdzie艣 tam, na prowincji, to ONI. MY zachowujemy standardy, prosimy nas do tego nie miesza膰. Niech tam gdzie艣 si臋 martwi膮鈥. Z tej postawy wynika艂 zapewne szok i niedowierzanie po nag艂o艣nieniu sprawy INE PAN, by艂o nie by艂o szacownej, warszawskiej instytucji naukowej. Ten podzia艂 jest jednak z艂udny. Nie oszukujmy si臋 鈥撀犈俛manie standard贸w zdarza si臋 wsz臋dzie, cho膰 nie wsz臋dzie reaguje si臋 na takie sytuacje w ten sam spos贸b. Brak poczucia wsp贸艂odpowiedzialno艣ci za to, co dzieje si臋 w 艣rodowisku naukowym poza w艂asnym w膮skim kr臋giem koleg贸w i wsp贸艂pracownik贸w, poci膮ga za sob膮 jednak dalej id膮ce skutki. S艂usznej dumie z sukces贸w naukowych towarzyszy bowiem niejednokrotnie poczucie wy偶szo艣ci, oparte na fa艂szywym przekonaniu, 偶e osi膮gni臋cia naukowe id膮 w parze z w艂a艣ciw膮 postaw膮 etyczn膮 (ONI dlatego nie odnosz膮 sukces贸w, poniewa偶 w odr贸偶nieniu od nas s膮 leniwi, roszczeniowi i toleruj膮 patologie, kt贸re u nas nie mog艂yby mie膰 miejsca). Skutkuje to pog艂臋bianiem si臋 rozd藕wi臋k贸w mi臋dzy 艣rodowiskami skupionymi wok贸艂 najsilniejszych uczelni i instytut贸w badawczych oraz tymi, kt贸rzy do pierwszej ligi z r贸偶nych przyczyn aspirowa膰 nie mog膮. Mo偶na ju偶 dzi艣 m贸wi膰 faktycznie o dw贸ch naukowych 艣wiatach 鈥 centrum i peryferiach 鈥搉iech臋tnych sobie nawzajem i coraz cz臋艣ciej nieznajduj膮cych wsp贸lnego j臋zyka.
Maskowana niepewno艣膰
Dla nauki opisywana sytuacja jest niebezpieczna: instytucje naukowe stanowi膮 bowiem z艂o偶ony system naczy艅 po艂膮czonych, w kt贸rym s艂abo艣膰 jednego elementu os艂abia te, kt贸re na poz贸r funkcjonuj膮 艣wietnie. Utrwalanie podzia艂u na my (dobrzy) i oni (gorsi) nadmiernie upraszcza z艂o偶on膮 rzeczywisto艣膰 i nie s艂u偶y ani zmianie stanu rzeczy, ani poprawie wizerunku naukowca. Wbrew opiniom wielu domoros艂ych reformator贸w problemu nie rozwi膮偶e pozostawienie kilku elitarnych, silnych uczelni i zamkni臋cie pozosta艂ych, kt贸re nie rokuj膮 r贸wnie dobrze. Nie b臋dzie ani cywilizacyjnego awansu, ani spo艂ecze艅stwa obywatelskiego bez porz膮dnych lokalnych szk贸艂 wy偶szych, kszta艂c膮cych na potrzeby regionalnych rynk贸w pracy, a przede wszystkim pe艂ni膮cych rol臋 centr贸w edukacyjnych i kulturotw贸rczych. Spo艂eczna rola uczelni rzadko jednak staje si臋 przedmiotem namys艂u 鈥 dominuje niezmiennie my艣lenie oparte na dora藕nym wyliczeniu finansowych koszt贸w i podatkowych zysk贸w. Patrz膮c z tej perspektywy, rzeczywi艣cie op艂acalne jest jedynie inwestowanie w uczelnie i instytuty badawcze o najwi臋kszym potencjale naukowym, bo w nich mo偶na si臋 spodziewa膰 najwi臋kszej stopy zwrotu. Z punktu widzenia znacznej cz臋艣ci 艣rodowisk skupionych w najsilniejszych o艣rodkach sytuacja ta jest r贸wnie偶 korzystna, bo czy偶 efekt 艣w. Mateusza nie cieszy tych, kt贸rym b臋dzie dodane? Tylko 偶e nikt spo艣r贸d uprzywilejowanych nie mo偶e mie膰 pewno艣ci, czy jutro nie znajdzie si臋 po drugiej stronie. Bo czy ktokolwiek spo艣r贸d tych, kt贸rzy o nauce decyduj膮, mo偶e z r臋k膮 na sercu powiedzie膰, 偶e wie, w jakim kierunku maj膮 pod膮偶a膰 polska nauka i szkolnictwo wy偶sze za pi臋膰, dziesi臋膰 czy pi臋tna艣cie lat?
Negatywne skutki takiego stanu rzeczy wida膰 ju偶 dzi艣. Dobremu funkcjonowaniu publicznych szk贸艂 wy偶szych nie sprzyja narastaj膮ca atmosfera strachu o przysz艂o艣膰 (te l臋ki wyartyku艂owane zosta艂y przy okazji sprawy likwidacji filozofii na uniwersytecie w Bia艂ymstoku, a ich wyrazem sta艂a si臋 dzia艂alno艣膰 Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej). W sytuacji zagro偶enia podstaw bytu trudno znale藕膰 strace艅ca, kt贸ry g艂o艣no zacznie wo艂a膰 o zachowanie standard贸w etycznych, podnoszenie jako艣ci bada艅 i kszta艂cenia. Je艣li taki si臋 znajdzie, zwykle jest nim m艂ody idealista, kt贸ry (mniej lub bardziej 艣wiadomie) k艂adzie na szal臋 swoj膮 karier臋 lub szacowny emeryt, kt贸ry ba膰 si臋 ju偶 nie musi. Strach skrywa si臋 za konformizmem i bierno艣ci膮 艣rodowisk naukowych, niezdolnych nie tylko do samokontroli, ale do zabierania g艂osu w jakichkolwiek istotnych spo艂ecznie sprawach. I tak jako艣 natr臋tnie powracaj膮 w pami臋ci kadry z 鈥濨arw ochronnych鈥 Zanussiego. Okoliczno艣ci zgo艂a inne, ale dylematy dziwnie podobne.
Mania kontrolowania
Paradoksalnie zmianie stanu rzeczy nie s艂u偶y stale rozbudowywany system administracyjnej kontroli nad uczelniami, stworzony formalnie w celu zapewnienia jako艣ci kszta艂cenia i likwidacji patologii. Procedury nieustannego sprawozdawania wszystkiego ju偶 dawno straci艂y (przynajmniej w oczach tych, kt贸rzy musz膮 ich dope艂nia膰) jakiekolwiek racjonalne uzasadnienie. Trzeba by膰 cz艂owiekiem du偶ej wiary lub wielkiej naiwno艣ci, by uzna膰, 偶e ktokolwiek czyta raporty produkowane przez setki dziekanat贸w, sekretariat贸w i rektorat贸w. Obowi膮zek rozliczania si臋 z najdrobniejszych form aktywno艣ci naukowej i dydaktycznej nie stanowi zach臋ty do jej zwi臋kszania. A wizja biurokratycznej mitr臋gi, towarzysz膮cej podj臋ciu decyzji i jakiejkolwiek zmianie, dzia艂a jak najlepsza szczepionka eliminuj膮ca niebezpiecznie dobre pomys艂y. Nic dziwnego, 偶e ostatni raport Rady G艂贸wnej Szkolnictwa Wy偶szego po艣wi臋cony problematyce odbiurokratyzowania systemu kszta艂cenia聽bywa przyjmowany bez satysfakcji kr贸tkim 鈥瀉 nie m贸wili艣my?鈥
Ten stan permanentnej kontroli postrzegany jest jako 艣wiadectwo braku zaufania ze strony w艂adzy wobec ca艂ego 艣rodowiska naukowego. A brak owego zaufania podsyca postawa 艣rodowiska, jak widzieli艣my nieskorego do przyznania si臋 do w艂asnych grzech贸w. Zamykanie si臋 艣rodowiska jest reakcj膮 obronn膮 wobec przeciwnik贸w, na kt贸rych wyrastaj膮 MNiSW, Polska Komisja Akredytacyjna czy Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych. Nieustanne zmiany przepis贸w, brak d艂ugoterminowych strategii i stabilnego finansowania tworz膮 na uczelniach atmosfer臋 niepewno艣ci i wyczekiwania na kolejny cios. Priorytetem staje si臋 zwieranie szereg贸w w obronie wsp贸lnego dobra (jak by ono nie by艂o postrzegane), a nie dzia艂ania na rzecz eliminacji patologii uczelnianego 偶ycia. W obliczu wsp贸lnego wroga sprawy niewygodne zamiata si臋 cz臋sto pod dywan w imi臋 fa艂szywie postrzeganej 艣rodowiskowej solidarno艣ci i w obawie przed domniemanymi skutkami ich ujawnienia. Tego splotu zale偶no艣ci, podejrzliwo艣ci i z艂ego prawa nie pomaga rozwi膮za膰 i to, 偶e po obu stronach barykady stoj膮 przedstawiciele 艣rodowiska naukowego 鈥 a przej艣cie z jednej jej strony na drug膮 nie jest znowu takie trudne.
Nauka w Polsce jest traktowana po macoszemu. Co do tego panuje powszechna zgoda: 艣miesznie niskie nak艂ady na badania, permanentne niedofinansowanie uczelni, przeregulowanie i biurokratyczne szale艅stwo 鈥 wszystko to stanowi o n臋dznej rzeczywisto艣ci polskiego naukowca. I nale偶y domaga膰 si臋 zmiany tego stanu rzeczy nie dla jednej grupy interes贸w 鈥 jak chcieliby widzie膰 艣rodowisko naukowe jego krytycy 鈥 lecz w interesie spo艂ecznym. 呕膮dania te maj膮 szans臋 zyska膰 szerokie poparcie tylko wtedy, gdy w zamian daje si臋 co najmniej dwie rzeczy: jako艣膰 w艂asnej pracy i zobowi膮zanie do przestrzegania zasad etycznych. A z tym wci膮偶 mamy problem.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij