Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

聽Nasze konstytucje-fantomy, czyli historia pe艂na pomaza艅c贸w

Rozbie偶no艣ci mi臋dzy tre艣ci膮 norm konstytucyjnych a praktyk膮 sprawowania w艂adzy uros艂y w Polsce niemal do rangi zwyczaju. Rzecz jasna: niepisanego.
聽Nasze konstytucje-fantomy, czyli historia pe艂na pomaza艅c贸w
ilustr.: Zuzanna Wojda

鈥濻koro 偶artujemy, to mog臋 powiedzie膰, ale te偶 powa偶nie i z pe艂n膮 powag膮, 偶e oboje z Mateuszem jeste艣my pomaza艅cami Jaros艂awa Kaczy艅skiego. Bo to Jaros艂aw Kaczy艅ski desygnowa艂 mnie, zaproponowa艂 Komitetowi Politycznemu PiS, 偶ebym by艂a kandydatem na premiera i r贸wnie偶 Mateuszowi Morawieckiemu, 偶eby w naszym rz膮dzie by艂 wicepremierem odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze. I my艣l臋, 偶e na tym poziomie powinni艣my zamkn膮膰 ten temat鈥. Tak w ca艂o艣ci brzmia艂a wypowied藕 premier Beaty Szyd艂o na konferencji prasowej z 29 wrze艣nia. Trzeba odda膰 sprawiedliwo艣膰 szefowej rz膮du, 偶e to nie ona wprowadzi艂a tego dnia kluczowe poj臋cie 鈥瀙omaza艅ca鈥, a jedynie u偶y艂a terminu zaproponowanego nieco prze艣miewczo przez dziennikarza TVN. Niemniej jednak nie odci臋艂a si臋 od s艂owa, kt贸re wszystkim (i s艂usznie!) skojarzy艂o si臋 natychmiast z nomenklatur膮 艣redniowieczn膮 (鈥濩esarz-pomazaniec Bo偶y鈥). Wa偶niejszy od konkretnych s艂贸w jest jednak og贸lny sens wypowiedzi: oto szefowa polskiego rz膮du zupe艂nie szczerze przyznaje nie tylko, 偶e sama jest zale偶na od cz艂owieka nieumocowanego w strukturach pa艅stwa, ale tak偶e 偶e ten cz艂owiek wydaje jej dyspozycje odno艣nie polityki kadrowej.

PRL. Przewodnia si艂a

Znamienne, 偶e m贸wi膮c o 藕r贸dle swojej w艂adzy, Beata Szyd艂o wspomnia艂a 鈥瀌esygnowanie鈥 przez prezesa Kaczy艅skiego. 艢wiadomie lub pod艣wiadomie (na to drugie wskazywa艂oby, 偶e niemal natychmiast si臋 poprawi艂a) u偶y艂a sformu艂owania rodem z art. 154 Konstytucji. Czytamy w nim, 偶e 鈥濸rezydent Rzeczypospolitej desygnuje Prezesa Rady Ministr贸w, kt贸ry proponuje sk艂ad Rady Ministr贸w鈥. Mo偶na powiedzie膰, 偶e konfrontacja tych dw贸ch sformu艂owa艅 urasta do rangi symbolu. Oto dowiedzieli艣my si臋, 偶e Jaros艂aw Kaczy艅ski 鈥撀爌rezes partii i zwyk艂y pose艂 na sejm 鈥撀爌rzyw艂aszczy艂 sobie jedn膮 z kluczowych prerogatyw prezydenta (desygnowanie premiera) i premiera (wyb贸r ministra). I to w dodatku przy pe艂nej zgodzie obojga.

Wiele medi贸w zakipia艂o z oburzenia, inni zacz臋li przyr贸wnywa膰 t臋 sytuacj臋 do czas贸w PRL, kiedy to najwa偶niejszy o艣rodek dyspozycji politycznej znajdowa艂 si臋 nie na Krakowskim Przedmie艣ciu, gdzie w贸wczas siedzib臋 mia艂 Urz膮d Rady Ministr贸w, ale ponad kilometr na po艂udnie, w Domu Partii, gdzie obradowa艂o Biuro Polityczne i urz臋dowa艂 Pierwszy Sekretarz. W lapidarnych s艂owach uj膮艂 t臋 zale偶no艣膰 Jakub Karpi艅ski w swoim opracowaniu 鈥濽str贸j komunistyczny w Polsce鈥. 鈥濳ierownictwo partii komunistycznej bywa艂o g艂贸wnym o艣rodkiem w艂adzy na miejscu, ale zawsze wa偶ne dziedziny wchodzi艂y w kompetencje policji politycznej [鈥. Przyznawano jednak, 偶e policja jest 鈥 lub powinna by膰 鈥 kierowana przez parti臋. [鈥 Uprzywilejowana rola partii komunistycznych w polityce doczeka艂a si臋 nawet swego rodzaju mi臋dzynarodowego uznania. 艢wiadczy艂y o tym ceremonie wizyt oficjalnych lub podpisywania um贸w鈥. (Tu widzimy, 偶e mi臋dzy dzisiejsz膮 sytuacj膮 a systemem sprawowania w艂adzy w Polsce Ludowej istnieje jednak powa偶na r贸偶nica). I dalej: 鈥濳ierownictwo uprzywilejowanej partii politycznej pe艂ni艂o nadzorcz膮, 芦kierownicz膮禄 rol臋 wobec pa艅stwa鈥.

II RP. Kryzys nieustaj膮cy

Przyk艂ad PRL jest bardzo jaskrawy i mo偶e wielu wyda膰 si臋 krzywdz膮cy, cho膰 nie da si臋 ukry膰, 偶e charakterystyczne dla艅 roz艂膮czenie w艂adzy i odpowiedzialno艣ci znajduje dzi艣 zastosowanie. Si臋gnijmy jednak g艂臋biej do naszej historii. II RP, przez wielu dzi艣 wskazywana jako 鈥瀝aj utracony鈥, w dziedzinie przestrzegania 艂adu konstytucyjnego notowa艂a olbrzymie trudno艣ci. Uzasadnione jest twierdzenie, 偶e okres jej trwania to w艂a艣ciwie permanentny kryzys konstytucyjny.

Ju偶 jej pierwszy okres (lata 1918鈥1922), kiedy funkcj臋 Naczelnika Pa艅stwa pe艂ni艂 J贸zef Pi艂sudski, to czasy nieustannych przepychanek i wyrywania sobie kompetencji mi臋dzy znanym ze zdecydowania 鈥濳omendantem鈥 a kolejnymi (licznymi) gabinetami. Nast臋pnie, w grudniu 1922 roku, wchodzi w 偶ycie konstytucja marcowa, wprowadzaj膮ca zasad臋 rz膮d贸w opartych o wi臋kszo艣膰 parlamentarn膮. Niemal od pocz膮tku by艂a krytykowana przez uczonych za przyznanie zbyt du偶ych kompetencji sejmowi聽(m贸wi艂o si臋 nawet o 鈥瀞uwerenno艣ci parlamentu鈥) i bezmy艣lnym kopiowaniu wzorc贸w francuskich. I rzeczywi艣cie, ju偶 na starcie dochodzi do tragedii (morderstwo legalnie wybranego prezydenta), a p贸藕niej jest jeszcze gorzej. Zgodnie z najczarniejszymi scenariuszami teoretyk贸w rozdrobnionemu parlamentowi z trudem przychodzi wy艂anianie gabinet贸w. A kiedy to si臋 ju偶 udaje (jak w przypadku rz膮d贸w Witosa w 1923 roku lub Skrzy艅skiego w 1926), koalicje okazuj膮 si臋 nietrwa艂e, a rz膮dy nieudolne. W miar臋 sprawnie dzia艂aj膮 tylko gabinety 鈥瀙ozaparlamentarne鈥, a wi臋c powo艂ane wbrew generalnej my艣li konstytucji (genera艂a Sikorskiego w 1922 i W艂adys艂awa Grabskiego w latach 1923鈥1925).

Do sytuacji zupe艂nie postawionej na g艂owie dochodzi po zamachu majowym. Marsza艂ek Pi艂sudski nie do艣膰, 偶e nie rozwi膮zuje sejmu, to jeszcze dokonuje jedynie niewielkiej zmiany w konstytucji. A偶 do roku 1930 rz膮dzi zatem wbrew wi臋kszo艣ci parlamentarnej, a wi臋c zupe艂nie wbrew logice 贸wczesnej ustawy zasadniczej. Dodatkowo nie w艂asnymi r臋koma, bo jako prezydenta wyznacza Ignacego Mo艣cickiego, a premier贸w wymienia co kilka miesi臋cy. Jest to wi臋c sytuacja 鈥瀙odw贸jnie niekonstytucyjna鈥. Rz膮dy sprawuje opcja nieciesz膮ca si臋 poparciem spo艂ecznym, a w jej ramach w艂adza sprawowana jest z tylnego siedzenia.

XIX wiek. Konstytucje do ko偶ucha

Jednak偶e lekcewa偶膮ce podej艣cie do zapisanego w prawie ustroju nie zacz臋艂o si臋 u nas mi臋dzy wojnami. Ma艂o kto pami臋ta, 偶e w XIX wieku w Warszawie dwukrotnie og艂aszano konstytucje. W 1807 roku uczyni艂 to Napoleon dla Ksi臋stwa Warszawskiego, a w 1815 鈥撀燾ar Aleksander I dla Kr贸lestwa Polskiego. Obie wychodzi艂y z podobnych za艂o偶e艅: 艣wiat艂y w艂adca zrzeka si臋 swoich nieograniczonych praw na rzecz parlamentu (wybieranego w wyborach z cenzusem urodzenia, wykszta艂cenia i maj膮tku) oraz kolegialnych cia艂 wykonawczych. W obu przypadkach pocz膮tkowo porz膮dek konstytucyjny osi膮ga艂 sukcesy. Tworzono i zwo艂ywano parlamenty, uchwalano prawa (niekiedy bardzo wa偶ne i nowoczesne), rozbudzano aktywno艣膰 obywatelsk膮. Szybko jednak nast臋powa艂o powa偶ne ograniczenie konstytucyjnych praw. W Ksi臋stwie Warszawskim szczeg贸lnie demoralizuj膮cy by艂 fakt, 偶e ustrojodawc膮 i faktycznym w艂adc膮 by艂 Cesarz Francuz贸w, podczas gdy nominalnie w艂adz臋 (i to wed艂ug konstytucji pot臋偶n膮) mia艂 sprawowa膰 Elektor Saski. W Kr贸lestwie natomiast w oczy bi艂o 艂amanie przez carskie w艂adze praw sejmu (niezwo艂ywanie go, a nawet aresztowanie pos艂贸w i rozwi膮zywanie ugrupowa艅 opozycyjnych). Ostatecznie dzieje dziewi臋tnastowiecznego konstytucjonalizmu na terenach polskich sko艅czy艂y si臋 w Noc Listopadow膮.

Warto jeszcze doda膰, 偶e t臋 histori臋 mo偶na by stara膰 si臋 poprowadzi膰 jeszcze dalej 鈥瀢stecz鈥. Cho膰 Dawna Rzeczpospolita聽konstytucji jako takiej nie posiada艂a (ta z maja 1791 roku obowi膮zywa艂a bardzo kr贸tko), to niew膮tpliwie funkcjonowa艂o w niej kilka podstawowych akt贸w o charakterze ustrojowym, jak Artyku艂y Henrykowskie, reguluj膮ce relacje kr贸l-szlachta, a tak偶e Akt Konfederacji Warszawskiej, proklamuj膮cy wolno艣膰 religijn膮. Oba te akty by艂y nieustannie kontestowane przez wszystkich znacz膮cych aktor贸w sceny politycznej od kr贸la, przez episkopat, a偶 po 鈥瀞tany sejmuj膮ce鈥. Wybitna znawczyni epoki, profesor Urszula Augustyniak, w niedawnym wyst膮pieniu w natoli艅skim kampusie College of Europe stwierdzi艂a, i偶 obok po艂o偶enia geopolitycznego, anachronicznego ustroju i s艂abo艣ci ekonomicznej jedn膮 z przyczyn upadku pa艅stwa szlacheckiego by艂o 鈥瀗arastanie przez dwa stulecia rozbie偶no艣ci mi臋dzy deklarowan膮 oficjalnie demokracj膮 a faktycznym systemem rz膮d贸w, kt贸ry mo偶na nazwa膰 korporacjonizmem, opartym na podejmowaniu decyzji politycznych w toku nieformalnych negocjacji鈥.

Powr贸t (nie)normalno艣ci?

Mo偶na si臋 z偶yma膰 na wiele s艂abo艣ci III Rzeczpospolitej. Niew膮tpliwie tak偶e w sferze praworz膮dno艣ci i realizacji niekt贸rych konstytucyjnych deklaracji jest pa艅stwem dalekim od doskona艂o艣ci (o czym pisa艂em na tych 艂amach kilkukrotnie). Niemniej jednak nale偶y podkre艣li膰, 偶e je艣li chodzi o legalno艣膰 sprawowania w艂adzy, stanowi艂a (tak: pora chyba spojrze膰 prawdzie w oczy i zacz膮膰 m贸wi膰 o niej w czasie przesz艂ym) niezwykle chlubny wyj膮tek w panoramie dziej贸w Polski. Co prawda sama konstytucja mo偶e niezbyt dobrze rozdzieli艂a kompetencje mi臋dzy prezydenta a premiera, niemniej jednak przez ostatnie 27 lat by艂o jasne, 偶e to w r臋ku tych dw贸ch, legalnie wyniesionych do tych funkcji, polityk贸w le偶y brzemi臋 odpowiedzialno艣ci za losy pa艅stwa. Czasem wahad艂o wychyla艂o si臋 w stron臋 o艣rodka prezydenckiego (przede wszystkim za czas贸w Lecha Wa艂臋sy), czasem ewidentnie w stron臋 鈥瀖a艂ego pa艂acu鈥 (swoistym apogeum by艂a tu tak zwana 鈥瀍poka Tuska鈥), czasem na najwy偶szym szczeblu wybucha艂 konflikt (Tusk-Kaczy艅ski, Kwa艣niewski-Buzek). Niemniej jednak co do pryncypi贸w sprawa by艂a oczywista.

Od roku niestety r贸wnie oczywistym jest, 偶e o艣rodek decyzji znajduje si臋 poza gmachami pa艅stwowymi, a najwa偶niejsi dostojnicy Rzeczypospolitej, jako pomaza艅cy, je偶d偶膮 po instrukcje do siedziby partii. Czy to sytuacja wyj膮tkowa? C贸偶, w naszych warunkach raczej powr贸t do polskiej nienormalno艣ci. Jego skutki dla i tak w膮t艂ej kultury prawnej i zaufania do instytucji pa艅stwowych mog膮 by膰 tylko op艂akane. 鈥濪obra Zmiana鈥 zamiast leczy膰 niew膮tpliwe choroby polskiej praworz膮dno艣ci postanowi艂a ewidentnie z ni膮 zerwa膰. I to na najwy偶szym szczeblu.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij