Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Nacjonalizmy nasze skryte i fantazmat starcia cywilizacji

Liberalizm w swej historii staraj膮c si臋 odda膰 pole prawom rynku, musia艂 go wspiera膰 na polach innych ni偶 interwencje gospodarcze. Obszarem troski rz膮d贸w sta艂o si臋 bezpiecze艅stwo populacji.

Ilustr.: Ania Libera


Liberalizm w swej historii staraj膮c si臋 odda膰 pole prawom rynku, musia艂 go wspiera膰 na polach innych ni偶 interwencje gospodarcze. Obszarem troski rz膮d贸w sta艂o si臋 bezpiecze艅stwo populacji. Legitymizacja tego porz膮dku wynika z tego, 偶e szafuje on pewn膮 fantazj膮 o potencjalnym zagro偶eniu, przed kt贸rym broni si臋 spo艂ecze艅stwo.
Gazeta Wyborcza, uczestnicz膮c w projekcie pi臋ciu najwa偶niejszych europejskich dziennik贸w, powzi臋艂a si臋 trudnego zadania sproblematyzowania zjawiska starzenia si臋 polskiego spo艂ecze艅stwa, kt贸re to zjawisko 艣ci艣le 艂膮czy si臋 z nap艂ywaj膮c膮 do Europy fal膮 imigrant贸w. Efektem tych stara艅 jest seria analiz, reporta偶y i wywiad贸w, maj膮cych na celu przygotowanie Polak贸w do zmierzenia si臋 z tym problemem, czyli p艂yn膮cym z obserwacji malej膮cego przyrostu naturalnego wnioskiem, 偶e polityka imigracyjna Unii i Polski stanie si臋 wkr贸tce decyduj膮c膮 dziedzin膮 planowania naszej przysz艂o艣ci, kt贸rej wizje rysuj膮 si臋 p贸ki co nieciekawie dla zwolennik贸w kulturowej jednorodno艣ci. Kryzys demograficzny czyha w socjologicznych i ekonomicznych wyliczeniach, a w jego obliczu nale偶y przyj膮膰 jak膮艣 strategi臋 dzia艂ania. P贸ki co strategi膮 Unii jest zamykanie granic przed nap艂ywow膮 ludno艣ci膮, szukaj膮c膮 schronienia w arce demokratycznego dobrobytu. Konsekwencje tego s膮 op艂akane dla nich i w dalekiej perspektywie dla nas, kosztem przysz艂o艣ci zapewniaj膮cych sobie dzisiejszy 艣wi臋ty spok贸j.
 
Prorodzinne recepty
Zazwyczaj m贸wi si臋, 偶e ratunkiem i wyj艣ciem z tej pog艂臋biaj膮cej si臋 zapa艣ci jest stymulowanie wzrostu urodze艅. Ten spos贸b ratowania naszego 艣wiata ma dwa warianty. Pierwszy, konserwatywny, nawo艂uje do przemiany 艣wiadomo艣ci, lub w wersji bardziej religijnej, po prostu do nawr贸cenia i powrotu do tradycyjnej rodziny, jako przeciwwagi dla hedonistycznej i zindywidualizowanej nowej kultury bycia. Drugi, bardziej realistyczny, uwzgl臋dnia systemowe i materialne zaniedbania, takie jak niskie p艂ace, elastyczno艣膰 rynku pracy, brak stabilno艣ci bytowej, niepewno艣膰 jutra. Podczas ostatniego synodu biskup贸w mieli艣my okazj臋 zaobserwowa膰 swego rodzaju ewolucj臋 w Ko艣ciele, odbiegaj膮c膮 od konserwatywnego stanowiska, skupionego wok贸艂 krytyki cywilizacji 艣mierci, w stron臋 zmiany j臋zyka i nauczania, pozwalaj膮cego rozpozna膰 materialne uwarunkowanie cz艂owieka, zawieszenie i uwik艂anie w sieci zale偶no艣ci ekonomicznych. Tym sposobem widmo cz艂owieka wielowymiarowego, s艂abego i potrzebuj膮cego realnego wsparcia przenikn臋艂o do duchowo艣ci Ko艣cio艂a.

Obie perspektywy, ciesz膮ce si臋 statusem oczywisto艣ci oraz niepodwa偶aln膮 aprobat膮 w spo艂ecznej 艣wiadomo艣ci zgadzaj膮 si臋 co do jednego: kryzys demograficzny winni艣my leczy膰 wspieraniem rodziny. R贸偶nice dotycz膮 tu jedynie doboru 艣rodk贸w: jedni b臋d膮 chcieli wspiera膰 rodzin臋 systemow膮 polityk膮 spo艂eczn膮, drudzy remedium widz膮 w jeszcze wi臋kszym uwolnieniu rynku, zmniejszeniu zobowi膮za艅 obywateli wobec pa艅stwa.

Warto zauwa偶y膰, 偶e taka pozornie skonfliktowana hegemonia, sankcjonuje tak偶e pewien okre艣lony heteronormatywny i tradycyjny model rodziny, nie przyznaj膮c tego miana r贸偶nym innym formom wsp贸艂偶ycia, a przeto pi臋tnuj膮c jako dewiacyjne i za naturalne bior膮c bronione przez siebie warto艣ci, implicite je dyskryminuj膮.

Zwolennicy polityki prorodzinnej, argumentuj膮, 偶e jest ona inwestycj膮 w si艂臋 pa艅stwa. Pa艅stwo ma by膰 wszak偶e silne moc膮 i liczebno艣ci膮 swoich zdrowych i normalnych rodzin. Przekonuje do tego pogl膮du mi臋dzy innymi demograf Krystyna Iglicka-Ok贸lska w wywiadzie udzielonym Adamowi Leszczy艅skiemu w jednym ze 艣wi膮tecznych wyda艅 Gazety Wyborczej (Magazyn 艢wi膮teczny 27.10.2014 ). Rektorka szko艂y 艁azarskiego bije na alarm, przedstawiaj膮c prognozy, 偶e w 2030 roku w Polsce, nawet przy wzgl臋dnej poprawie wska藕nika dzietno艣ci, zabraknie oko艂o 140 tys. os贸b w wieku produkcyjnym. Dlatego winni艣my ze szczeg贸ln膮 uwag膮 i bezzw艂ocznie skupi膰 si臋 na zabiegach mno偶膮cych populacj臋. Iglicka-Ok贸lska przekonuje wszak偶e, 偶e musimy wystrzega膰 si臋 b艂臋du pope艂nionego przez pa艅stwa zachodnie zaludnione przez imigrant贸w, bowiem multikulturalizm poni贸s艂 sromotn膮 kl臋sk膮. Dlatego po偶膮danym jest postawi膰 na rozw贸j si艂 spo艂ecznych w ramach w艂asnej grupy etnicznej i kulturowej. Taka logika skrywa pewne bardzo niepokoj膮ce podstawy.

 
Multikulti na 艣mietniku historii
W analizach przyczyn wzburzenia na Zachodzie- zw艂aszcza w traktowanych jako laboratoryjne przypadkach Niemiec i Francji- zwraca si臋 uwag臋 na pora偶k臋 multikulturalizmu.聽Dominuj膮ca narracja g艂osi, 偶e jaki艣 czas temu Europa otworzy艂a 艂askawie swoje podwoje dla przybyszy z odleg艂ych egzotycznych krain i przyj臋艂a nap艂ywow膮 ludno艣膰 o ciemnych karnacjach, wyznaj膮cych obce religie i rytua艂y uchod藕c贸w, pos艂uguj膮cych si臋 obcymi j臋zykami i r贸偶ni膮cych si臋 od nas przyzwyczajeniami tu艂aczy, licz膮c, 偶e wy艣wiadczona go艣cinno艣膰 spotka si臋 z zas艂u偶on膮 wdzi臋czno艣ci膮. Wszelako zintegrowanie owych cudzoziemc贸w nie powiod艂o si臋, mo偶e nie z wrodzonej hardo艣ci i dziko艣ci, ale na pewno z ich niezdolno艣ci do przyswojenia naszych norm wsp贸艂偶ycia spo艂ecznego. Podobne wyja艣nienia kr膮偶膮 wok贸艂 problemu zawiedzionego zaufania i niewdzi臋czno艣ci.
Paradygmat ten wspiera si臋 na za艂o偶eniu, 偶e naturalnym zrz膮dzeniem losu l膮d mi臋dzy Atlantykiem, a t膮 cz臋艣ci膮 kontynentu, gdzie zaczyna si臋 nieokie艂znany 偶ywio艂 rosyjski, przypad艂 jako ojcowizna naszej nacji, gdzie na trwa艂ych fundamentach dzi臋ki pracy w艂asnej i niespotykanym cnotom duchowym, wznie艣li艣my przybytek tego, co zwa膰 si臋 przyj臋艂o cywilizacj膮 europejsk膮, gdzie gospodarzymy jako lud etnicznie jednorodny, cho膰 mieni膮cy si臋 r贸偶nymi odcieniami. W takiej opowie艣ci z upodobaniem wyliczamy filary genealogiczne europejskiego dziedzictwa, esencjonalnie zawarte w spocie wyborczym przez kandyduj膮cego do europarlamentu prof. Ryszarda Legudk臋: filozofi臋 greck膮, prawo rzymskie, chrze艣cija艅sk膮 to偶samo艣膰 i wsp贸lnot臋, francusk膮 jasno艣膰 my艣li i elegancj臋, angielski parlamentaryzm i sztuk臋 gospodarowania, niemieck膮 solidno艣膰 i organizacj臋, oraz polskie umi艂owanie europejskiego dziedzictwa i wolno艣ci.

Tradycja oporu stawianego wschodnim naje藕d藕com, to kolejny aspekt tego dziedzictwa, w kt贸rym tak偶e mamy narodowy udzia艂. Zreszt膮 w podobnym tonie 10 lat temu wypowiada艂 si臋 kard. Joseph Ratzinger, m贸wi膮c, 偶e Turcja w ca艂ej historii reprezentowa艂a inny kontynent, pozostaj膮c w ci膮g艂ym kontra艣cie z Europ膮. Snuj膮 si臋 po naszej Europie cienie jej ojc贸w protektor贸w, stawiaj膮cych niegdy艣 m臋偶nie czo艂o barbarzy艅skim inwazjom. W o艂tarz kultury 艂aci艅skiej wprawione wizerunki upami臋tniaj膮 Karola M艂ota, cesarz Karola V i Jana III Sobieskiego, kt贸ry swoj膮 odsiecz膮 wjecha艂 na husarskich skrzyd艂ach prosto do habsburskiego cesarstwa, potwierdzaj膮c przynale偶no艣膰 do starego kontynentu. W XXI wieku oddalonym kilka stuleci od tamtych dziej贸w, gdy starcie cywilizacji nadal jest w mocy, owi bohaterowie zamiast odchodzi膰 na zas艂u偶ony spoczynek, stawiani s膮 w 艣wiat艂ach ramp wielkiej polityki. S艂yszymy nieraz, 偶e tak偶e dzisiaj potrzeba nam m臋偶贸w stanu, kt贸rzy 偶elazn膮 r臋k膮 zaprowadz膮 艂ad, rozprawiaj膮c si臋 z obcymi masami zalewaj膮cymi nasz kontynent. Jednak dzisiaj ta defensywa przybra艂a odmienne formy dzia艂ania, skupione wok贸艂 nowej metody rozwi膮zywania problem贸w spo艂ecznych i geopolitycznych: biopolityki.
 
Czyste 偶ycie
Trudno w spos贸b przejrzysty i jednoznaczny zdefiniowa膰 czym jest owa biopolityka, dlatego te偶 naj艂atwiej napisa膰, czym w 偶adnym wypadku ona nie jest. Negatyw dzia艂ania biopolitycznego znajdujemy w greckiej antropologii i filozofii, kt贸rego najpe艂niejszy obraz mo偶na zrekonstruowa膰 si臋gaj膮c do Kondycji Ludzkiej Hanny Arendt.
呕ycie w antycznym polis dzieli艂o si臋 na trzy zasadniczo istotne elementy, kt贸rych stosunek i miejsce by艂o antropologicznie znacz膮ce i kulturowo funduj膮ce. Pierwszym komponentem jest tzw. wytwarzanie czyli praca tw贸rcza. Jej istot膮 jest przekuwanie naturalnie danej materii w przedmioty sztuczne, dla cz艂owieka i przez cz艂owieka wykonane. Drugim sk艂adnikiem jest praca, rozumiana jako reprodukcja 偶ycia biologicznego, s艂u偶膮ca podtrzymywaniu trwania ludzkiego cia艂a. Odbywaj膮ca si臋 w oikos, czyli samowystarczalnym domostwie, prywatnej sferze, skrywaj膮cej za swoimi progami ca艂y niewolniczy zn贸j po艣wi臋cony przetrwaniu, wi膮偶e si臋 z konieczno艣ci膮. Jej niewolniczy charakter oznacza, 偶e wykonywali j膮 przedstawiciele grup zniewolonych, to jest niewolnicy i kobiety (np. jako matki). Byli oni z samej swojej natury zwi膮zani s膮 z dzia艂alno艣ci膮 blisk膮 natury, tote偶 nie mogli cieszy膰 si臋 fruktami prawdziwiej wolno艣ci, albowiem wolno艣膰 konieczno艣ci nie znosi. 聽Oikos stanowi swoiste biologiczne zaplecze prawdziwego obywatela, kt贸ry swoje cz艂owiecze艅stwo realizuje poprzez dzia艂anie, dokonuj膮c pi臋knych czyn贸w na estradzie publicznej, spe艂niaj膮c si臋 w p艂omiennych mowach, daj膮c wyraz cnotom duchowym, sile i sprawno艣ci fizycznej, kiedy przychodzi do wojennych eskapad. Dzia艂anie jest jedyn膮 czynno艣ci膮, kt贸ra zachodzi bezpo艣rednio mi臋dzy lud藕mi bez po艣rednictwa materii pisze Arendt. Jej warunkiem, poza wolno艣ci膮 od trud贸w 偶ycia biologicznego, jest tak偶e wielo艣膰, poniewa偶 wszyscy jeste艣my tacy sami, to znaczy jeste艣my lud藕mi, w taki spos贸b, 偶e nikt nigdy nie jest taki sam jak ktokolwiek inny, kto 偶y艂, 偶yje lub 偶y艂 b臋dzie.
Na kompletny obraz kondycji ludzkiej, kt贸rej nie mo偶na traktowa膰 jako natury ludzkiej, sk艂ada si臋 zmienna w czasie konstelacja trzech, skr贸towo przedstawionych powy偶ej element贸w. 艢wiat grecki opisywany przez Arendt nie toleruje, by sprawy publiczne wype艂nione by艂y problemami pracy, gdy偶 ta k艂贸ci si臋 z wolno艣ci膮 i jest to cecha zasadniczo r贸偶ni膮ca antyk od czas贸w nam wsp贸艂czesnych. Dzisiejsza polityka bowiem zajmuje si臋 przede wszystkim sprawami bytu materialnego cz艂owieka. Mo偶na powiedzie膰, 偶e obywatele stali si臋 klientami polityki, oczekuj膮c od niej zaspokojenia potrzeb 偶yciowych. Najwy偶szym osi膮gni臋ciem tej tendencji jest by膰 mo偶e welfare state, podstaw膮 kt贸rego by艂o w艂a艣nie zapewnienie bezpiecze艅stwa 艣rodowiskowego, gwarantuj膮cego zr贸wnowa偶ony rozw贸j gospodarczy. Tote偶, o ile wska藕nik 鈥瀊iopolityzacji鈥 u staro偶ytnych zmierza do zera, b膮d藕 po prostu warto艣膰 ta jest u nich za艂o偶ona, o tyle w organizacji pa艅stwa opieku艅czego d膮偶y on do niesko艅czono艣ci. T膮 my艣l rozwin膮艂 Michel de Foucault i to on w艂a艣nie jest ojcem biopolityki.
Pisze on, kontynuuj膮c prac臋 Arendt, 偶e przez tysi膮clecia cz艂owiek pozostawa艂 tym, czym by艂 dla Arystotelesa: wyposa偶onym w 偶ycie zwierz臋ciem, zdolnym ponadto do egzystencji politycznej; cz艂owiek nowoczesny jest zwierz臋ciem w polityce, w kt贸rej postawiona zostaje kwestia jego 偶ycia jako 偶yj膮cego bytu. Foucault dostrzeg艂 dalej, analizuj膮c histori臋 spo艂ecze艅stw, przej艣cie od pa艅stw suwerennych o ambicjach imperialistycznych, skupionych na podporz膮dkowanej rz膮dom ziemi, do pa艅stw biow艂adzy, kt贸re za sw贸j przedmiot obieraj膮 biologiczne 偶ycie ludzi i powsta艂膮 z ich agregacji populacj臋. Trosk膮 biow艂adzy jest kontrola rozrostu tej populacji oraz jej dobrostan, ale tak偶e higiena i zdrowie. W spos贸b paradoksalny biopolityka wi膮偶e z liberalizmem i neoliberalizmem, kt贸rego maksym膮 jest 鈥瀝z膮dzenia zawsze za du偶o鈥.
Liberalizm w swej historii staraj膮c si臋 odda膰 pole prawom rynku, musia艂 go wspiera膰 na innych ni偶 interwencje gospodarcze obszarach. Trosk膮 rz膮d贸w sta艂o si臋 bezpiecze艅stwo populacji. Legitymizacja tego porz膮dku wynika z tego, 偶e szafuje on pewn膮 fantazj膮 o potencjalnym zagro偶eniu, przed kt贸rym broni si臋 spo艂ecze艅stwo.
Podobn膮 krytyczn膮 analiz臋 uprawia Slavoj 沤i啪ek. Dowodzi on, 偶e wsp贸艂cze艣nie miejsce tradycyjnych spor贸w ideologicznych zast膮pi艂 sprofesjonalizowany system zarz膮dzania i administracji, kt贸ry s艂u偶y tylko bezpiecze艅stwu i podnoszeniu dobrobytu ludzko艣ci. Niestety, powoduje to, 偶e obywatele sk艂onni s膮 do dzia艂ania tylko pod wp艂ywem strachu, dlatego biopolityka jest po prostu polityk膮 strachu, skoncentrowaniem na obronie przed potencjaln膮 krzywd膮 lub zastraszeniem. Tym strachem jest mi臋dzy innymi strach przed Innym.
 
Kto u siebie?
W swej obserwacji zjawisk zwi膮zanych imigrantami 沤i啪ek dotyka sedna problemu, m贸wi膮c, 偶e wobec odrodzenia to偶samo艣ci kulturowej Zachodu, wszystkie wiod膮ce partie europejskie podkre艣laj膮, 偶e imigranci s膮 zaledwie go艣膰mi w naszych spo艂ecze艅stwach i dlatego musz膮 stosowa膰 si臋 do norm kulturowych obowi膮zuj膮cych w naszym spo艂ecze艅stwie. My艣l膮c o imigrantach Francuzi postrzegaj膮 ich jako go艣ci, a siebie jako gospodarzy. 沤i啪ek nadmienia, 偶e we francuskim dyskursie, niepodzielnie rz膮dzi rozr贸偶nienie obywatel- autochton, z domy艣ln膮 rasistowsk膮 normatywizacj膮. Tak skonstruowana definicja doskonale konserwuje podzia艂y etniczne kwitn膮ce w Europie, ma natomiast bardzo w膮tpliwe podstawy.
Na analogicznym gruncie wyrasta艂 w Polsce antysemityzm. Wyra藕nie ukazuje to nowela Mendel Gda艅ski Marii Konopnickiej. Tytu艂owy Mendel w rozmowie ze znajomym zegarmistrzem dowiedziawszy si臋, 偶e szykuj膮 si臋 anty偶ydowskie zamieszki pyta:
– Nu, za co Nui maj膮 wszystkich 呕yd贸w bi膰?
– A za c贸偶 by? – odrzuci艂 swobodnie zegarmistrz. – Za to. 偶e 呕ydy!
– Nu – rzek艂 Mendel mru偶膮c siwe oczy – a czemu Nui do 艂asa nie id膮 i nie bij膮 brzeziny za to. 偶e brzezina, albo jedliny za to, 偶e jedlina?..
– Ha! ha! – roz艣mia艂 si臋 zegarmistrz – ka偶dy 呕yd ma swoje wykr臋ty! Przecie偶 ta jedlina i ta brzezina to nasze, w naszym lesie, z naszego gruntu wyros艂a!
[..]
– Nu, a ja z czego wyr贸s艂? A ja z jakiego gruntu wyr贸s艂? Pan dobrodziej mnie dawno zna? Dwadzie艣cia i siedem lat mnie pan dobrodziej zna! Czy ja tu przyszed艂 jak do karczmy? Zjad艂, wypi艂 i nie zap艂aci艂? Nu, ja tu nie przyszed艂 jak do karczmy! Ja tu tak w to miasto ur贸s艂, jak ta brzezina w lesie! Zjad艂 ja tu kawa艂ek chleba, prawda jest. Wypi艂 te偶 wody, i to prawda jest. Ale za tego chleba i za tej wody ja zap艂aci艂.
[..]
– Tak si臋 to m贸wi’ – odpar艂 dyplomatycznie zegarmistrz – ale 呕yd zawsze 呕ydem!.,.
[..]
– Nu. a czym nu ma by膰? Niemcem ma by膰? Francuzem ma by膰?.. Mo偶e nu koniem ma by膰? Nu, bo psem to nu ju偶 dawno si臋 zrobi艂, to nu ju偶 jest!
– Nie o to chodzi! – rzek艂 patetycznie zegarmistrz. – Chodzi o to.
偶eby nie by艂 obcym..
Stary Mendel nie jest obcy dlatego, 偶e jego biografia nie jest do艣膰 mocno spleciona z histori膮 kraju. Jego inno艣膰 wynika z okre艣lonych przymiot贸w osobowo艣ci, akcentu, wygl膮du, obyczaj贸w. Sytuacja zdaje si臋 by膰 identyczna w krajach zamieszka艂ych przez du偶y odsetek imigrant贸w. Najcz臋艣ciej s膮 oni kolejnym pokoleniem zamieszkuj膮cym zachodnie kraje. Co wi臋cej, traktowanie ich jako go艣ci, sugeruje, 偶e maj膮 oni jak膮艣 swoj膮 ojczyzn臋, do kt贸rej mog膮 wr贸ci膰. Jest to fa艂szywa sugestia.

Nasza szlachetna tolerancja wobec Innego ograniczona jest warunkiem, 偶eby nie wchodzi艂 nam w drog臋 swoj膮 odmienno艣ci膮, 偶e dziel膮c z nim 艂askawie udost臋pnion膮 przestrze艅 b臋dzie zachowywa膰 si臋 tak jak my. Pozbawiamy go tym samym politycznej podmiotowo艣ci, czyli zapo艣redniczonego przez polityczny proces wp艂ywu na sw贸j w艂asny los.

 
Przemoc niemocy
W tej optyce nale偶y patrze膰 na zjawiska podmiejskich rewolt, jakie przetoczy艂y si臋 przez Francj臋 w 2005 roku. Ich osobliwo艣ci膮 by艂a pustynia ideowa, brak jakiegokolwiek projektu przemiany i towarzysz膮ce im akty przemocy. M贸wi to nam wiele nie o samych imigrantach, ale o sytuacji ideowo-politycznej i 艣wiecie w jakim 偶yjemy, skoro jedyna drog膮 wyj艣cia z narzuconego si艂膮 demokratycznego konsensusu jest 艣lepa agresja.聽Miar膮 naszego zubo偶enia ideowego jest w艂a艣nie fakt, 偶e opozycja wobec systemu nie mo偶e ju偶 przybra膰 nie realistycznej alternatywy, ani klarownego utopijnego projektu. Pozostaje nam jedynie bezsensowny wybuch – zauwa偶a 沤i啪ek.
Rebeliantami powodowa艂a ch臋膰 stania si臋 obywatelami Francji, w pe艂nym tego s艂owa znaczeniu. Wcale nie jest to walka z o艣wieceniowym uniwersalizmem, a raczej z jego niedostatkiem, na kt贸rego to uwag臋 mia艂y zwr贸ci膰 rewolty.
Sama przemoc, jak pisze 沤i啪ek jest adekwatn膮 reakcj膮, je艣li wzi膮膰 pod uwag臋 wspomniane zubo偶enie ideowe. Przemoc jest efektem 偶ycia w przestrzeni coraz bardziej bezs艂ownej, uniemo偶liwiaj膮cej stwarzanie narracji. Nieodparcie wi膮偶e si臋 to z kapitalizmem, kt贸ry dostosowuje si臋 do rozmaitych kultur i jest ca艂kowicie globalny, a poniewa偶 jest tylko czyst膮 si艂膮, ustanawia zarazem niemo偶no艣膰 stworzenia ca艂o艣ciowego 艣wiatopogl膮du, czyli struktury znacze艅, kt贸re nadawa艂yby sens 艣wiatu. Skoro kapitalizm jest prawd膮-bez-znacze艅 i nie posiada swojego 艣wiatopogl膮du, sprzeciw wobec niego nie mo偶e zosta膰 wyra偶ony poj臋ciowo i przybiera posta膰 nagiej przemocy. Tak zorganizowany 艣wiat jest zracjonalizowany i znaczeniowo aseptyczny. To jeden z powod贸w odrodzenia si臋 licznych fundamentalizm贸w, kt贸re nie s膮 jedynie problemem Islamu. Przyk艂adem potwierdzaj膮cym t臋 tez臋 jest norweski zamach Breivika. 沤i啪ek pokazuje jednak pewn膮 istotn膮 r贸偶nic臋 mi臋dzy spo艂ecze艅stwami zachodnimi a np. muzu艂ma艅skimi, polegaj膮c膮 na tym, 偶e w przypadku tych pierwszych modernizacja, czyli zdobywanie hegemonii przez kapitalizm i dyskurs naukowo- racjonalistyczny trwa艂a kilka wiek贸w pozwalaj膮c na to, by ludzie poprzez prac臋 kultury, wytworzenie si臋 odpowiednich narracji i mit贸w, przyzwyczaili si臋 do nowej rzeczywisto艣ci. Inne spo艂ecze艅stwa zderzy艂y si臋 z now膮 rzeczywisto艣ci膮 bezpo艣rednio, nie maj膮c dost臋pu do jakiegokolwiek filtru ochronnego (鈥) stracili symboliczny grunt pod nogami (..).
Nie nale偶y jednak zarzuca膰 wyja艣nienia rewolt imigranckich przez odwo艂anie si臋 do sytuacji spo艂eczno-ekonomicznej. W gettach imigranckich 偶yj膮 ludzie, kt贸rych perspektywy 偶yciowe s膮 bardzo marne. S膮 to spo艂eczno艣ci trawione przez bezrobocie, wiod膮ce 偶ycie materialnie bardzo lichej jako艣ci. Sprzyja to narastaniu spo艂ecznej frustracji. Wida膰 jednak pewne zu偶ycie j臋zyka liberalno- lewicowego, pos艂uguj膮cego si臋 ju偶 tylko frazesami o opiece socjalnej, integracji przez prac臋, problemie bezrobocia. Jasnym staje si臋, 偶e przysz艂a kolej na wytworzenie si臋 aktora politycznego, zdolnego reprezentowa膰 interesy rzeczonych grup. Warunkiem tego jest zrozumienie, 偶e dziel膮cy z nami kontynent Inni, maj膮 prawo do wsp贸艂decydowania o jego losie.
 
Zagro偶enie fikcyjn膮 oczywisto艣ci膮
Europa dotoczy艂a si臋 do rozstaj贸w, gdzie wyb贸r jednej z odn贸g umo偶liwi jej dalszy post臋p dziej贸w, wyb贸r drugiej za艣 spowoduje, 偶e zatoczy ko艂o i cofnie nas do epok kwitn膮cych w podzia艂y etniczne, rasizm i wzajemn膮 wrogo艣ci, kiedy to do g艂osu dochodz膮 samozwa艅czy obro艅cy zachodu w na polu fikcji o starciu cywilizacji.
Warto zatrzyma膰 si臋, nad bardzo dzi艣 aktualnym, obrazem z noweli Konopnickiej i wyci膮gn膮膰 z niego lekcj臋, nim zn贸w, tak jak przed kilkudziesi臋cioma laty, miejsce naszej kulturowej dominacji i ksenofobii zostanie zaj臋te przez zbrodnicze rozwi膮zania, te kt贸re zlikwidowa艂y problem Innego, okalaj膮c po艂acie ziemi ostroko艂em i buduj膮c piece krematoryjne. Oby艣my lekcj臋 t臋 odrobili m膮drze.
Sko艅czymy zatem z konserwatywnym dyskursem zderzenia cywilizacji, nawo艂uj膮cym do obrony rodzimego porz膮dku i obyczaj贸w, zmuszaj膮cym nas do rodzenia potomstwa i wzmacniania zunifikowanej populacji. Posiadanie dzieci powinno by膰 mo偶liwo艣ci膮 dla os贸b nosz膮cych si臋 z zamiarem ich sp艂odzenia, nie za艣 szanta偶em wywieranym pod gro藕b膮 ekspansji z艂ych i dzikich islamist贸w. Nie trzeba przeto polityki prorodzinnej bezwzgl臋dnie pot臋pia膰, bo godne pochwa艂y s膮 jej rozmaite formy, pod warunkiem, 偶e jej zamiarem b臋dzie stworzenie stabilnych warunk贸w i zapewnienie bezpiecze艅stwa, a tak偶e wspieranie os贸b staraj膮cych si臋 o potomstwo np. poprzez refundacj臋 in vitro oraz podpory socjalne.
Kategoryczny wszelako sprzeciw powinny budzi膰 za艂o偶enia i motywy sytuuj膮ce rodzin臋, jako 藕r贸d艂o si艂y narodu rozumianego ekskluzywnie w postaci jednorodnej grupy etnicznej, kt贸ra jako maszyny wymagaj膮ce naoliwienia i rozruszania dla wzrostu pot臋gi i si艂y kultury Europejskiej traktuje kobiety, wyrzekaj膮c na ich post臋puj膮ce wyemancypowanie i to, 偶e cz臋sto niech臋tnie pozostaj膮 w domu.
Taka polityka prorodzinna podszyta jest nacjonalistycznymi za艂o偶eniami, kt贸re przyj臋te jako bezspornie korzystne, wymagaj膮 denaturalizacji i ukazania ich mitologicznego wymiaru.
Mitem staje si臋 tak偶e przekonanie o mo偶liwo艣ci urz膮dzenia 艣wiata spo艂ecznego wed艂ug zestawu racjonalnych zasad. Rozum obecnie zamiast krytycznej refleksji, zaprz臋gni臋ty jest s艂u偶ebnie do wypracowywania technicznych rozwi膮za艅, mno偶enia 艣rodk贸w kontroli i kalkulowania optymalnych rozwi膮za艅. W czasach, gdy coraz mniejsze znaczenie ma opiniotw贸rcza dzia艂alno艣膰 i interpretowanie zjawisk, coraz wi臋ksze znaczenie zyskuj膮 same wydarzenia wzi臋te w czystej postaci, nadaj膮ce si臋 do zr臋cznego wykorzystania przez populist贸w wszelkiej ma艣ci.
艢wiadomo艣膰 problem贸w przed jakimi stan臋艂y europejskie spo艂ecze艅stwa sprawia, 偶e kroczymy prost膮 drog膮 ku sytuacji, w kt贸rej skumulowana bateria skutecznych w najwy偶szej mierze narz臋dzi, zostanie zaanga偶owana w s艂u偶bie nacjonalistycznych interes贸w, kt贸rych si艂臋 stanowi monokulturowo populacja. Stanie si臋 tak na pewno w贸wczas, gdy powsta艂e trudno艣ci b臋dziemy zbywa膰 prostymi odpowiedziami, nie sil膮c si臋 na znalezienie rzetelnej podstawy i narz臋dzi do krytycznej analizy zjawisk, kt贸re to przyjmowane dzisiaj bezrefleksyjnie, staj膮 si臋 decyduj膮cym materia艂em budowania kapita艂u politycznego.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij