Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

My┼Ťla┼éem, ┼╝e ju┼╝ tu nie wr├│c─Ö ("Chamofobia")

Teraz si─Ö ka┼╝dy dziwi: ÔÇ×Ty tutaj? Jak to mo┼╝liwe?ÔÇŁ. Tak, jakby to by┼éa moja najwi─Öksza pora┼╝ka, ┼╝e tu przyjecha┼éam - opowiadaj─ů lokalni aktywi┼Ťci, kt├│rzy wr├│cili z wielkich miast do swoich rodzinnych wsi.

Artyku┼é pochodzi z numeru ÔÇ×ChamofobiaÔÇŁ (ÔÇ×KontaktÔÇŁ 21/2012).
Marcin: – Nie mia┼éem planu. Wr├│ci┼éem i po prostu siedzia┼éem w domu. By┼éem pewien tylko tego, ┼╝e miasto nie jest dla mnie.
Rozalia: – Pierwszy rok po powrocie na wie┼Ť to by┼éy nieustanne rozterki: zosta─ç czy pakowa─ç si─Ö i wraca─ç do Warszawy?
Karolina: – Teraz si─Ö ka┼╝dy dziwi: ÔÇ×Ty tutaj? Jak to mo┼╝liwe?ÔÇŁ. Tak, jakby to by┼éa moja najwi─Öksza pora┼╝ka, ┼╝e tu przyjecha┼éam.
 

Fot.: Archiwum prywatne


Dla nich by┼éam warszawiank─ů
Rozalia Zaj─ůc-Mozol
Pochodz─Ö z Wyczech, ma┼éej wioski na Pomorzu. To typowa popegeerowska wie┼Ť, zamieszkana przez oko┼éo tysi─ůc mieszka┼äc├│w. Tam sko┼äczy┼éam szko┼é─Ö, a po maturze dosta┼éam si─Ö na politologi─Ö w Cz┼éuchowie. By┼éam bardzo zadowolona, bo Cz┼éuch├│w le┼╝y nieca┼ée 30 km od Wyczech, wi─Öc nie musia┼éam wyje┼╝d┼╝a─ç z rodzinnej miejscowo┼Ťci. Dzi┼Ť my┼Ťl─Ö, ┼╝e to by┼éo pod┼Ťwiadome bronienie si─Ö przed wyjazdem, strach przed nowym miejscem, przed miastem.
Kiedy by┼éam na pierwszym roku studi├│w, pojecha┼éam do Elbl─ůga na spotkanie z Danusi─ů Kuro┼ä. Zrobi┼éa na mnie piorunuj─ůce wra┼╝enie tym, z jak─ů pasj─ů m├│wi┼éa o swoim pomy┼Ťle na Uniwersytet Powszechny im. Jana J├│zefa Lipskiego w Teremiskach. Poczu┼éam, ┼╝e to mo┼╝e by─ç miejsce dla mnie. Niewa┼╝ne sta┼éy si─Ö nagle moje studia w Cz┼éuchowie. Od r─Öki wzi─Ö┼éam dziekank─Ö, spakowa┼éam walizk─Ö i pojecha┼éam do Teremisek.
 
Rok na Uniwersytecie Powszechnym powywraca┼é mi wszystko do g├│ry nogami. Wydaje mi si─Ö, ┼╝e to spotkanie, otarcie o ┼Ťwiat i uczestniczenie w r├│┼╝nych zaj─Öciach pozwoli┼éo mi zbudowa─ç m├│j kapita┼é. Pami─Ötam, jak rozmawiali┼Ťmy o tym, co mogliby┼Ťmy robi─ç w naszych ┼Ťrodowiskach. To si─Ö nazywa┼éo ÔÇ×budowanie planu powrotuÔÇŁ. Mnie wci─ůgn─Ö┼éy wtedy fundusze europejskie i wiedzia┼éam, ┼╝e p├│jd─Ö w tym kierunku.
Kiedy m├│j pobyt w Teremiskach dobiega┼é ko┼äca, okaza┼éo si─Ö, ┼╝e Danusia wynaj─Ö┼éa w Warszawie du┼╝y dom, w kt├│rym absolwenci Uniwersytetu Powszechnego mogli za darmo mieszka─ç, ┼╝eby dalej uczy─ç si─Ö i pracowa─ç.
 
Ale ja wtedy czu┼éam, ┼╝e musz─Ö jednak wraca─ç do Wyczech, bo pora kontynuowa─ç studia i zacz─ů─ç my┼Ťle─ç o utrzymaniu. Stwierdzi┼éam, ┼╝e nie pogodz─Ö pracy z dziennymi studiami, wi─Öc zacz─Ö┼éam studiowa─ç zaocznie i r├│wnolegle pracowa─ç w lokalnym urz─Ödzie.
Szybko si─Ö jednak przekona┼éam, ┼╝e zupe┼énie nie odnajduj─Ö si─Ö w pracy urz─Ödnika. Zacz─Ö┼éam si─Ö te┼╝ zastanawia─ç, co ja w og├│le robi─Ö na politologii, skoro to kompletnie nie moja bajka. I znowu z pomoc─ů przysz┼éa Danusia, kt├│ra zaproponowa┼éa mi prac─Ö w Fundacji Pomoc Spo┼éeczna SOS.
 
Rzuci┼éam wi─Öc z przyjemno┼Ťci─ů prac─Ö w urz─Ödzie i przyjecha┼éam do Warszawy. Jakim┼Ť cudem uda┼éo mi si─Ö zebra─ç w sobie i po roku kursowania mi─Ödzy Warszaw─ů a Cz┼éuchowem zrobi┼éam jednak licencjat z politologii. Potem zacz─Ö┼éam studia na ISNS UW i r├│wnolegle pracowa┼éam w Instytucie Spraw Publicznych. W mi─Ödzyczasie powsta┼éa jeszcze Fundacja Edukacyjna Jacka Kuronia, w kt├│rej te┼╝ mia┼éam swoje obowi─ůzki.
W┼éa┼Ťciwie to ca┼éy czas mia┼éam z ty┼éu g┼éowy, ┼╝e chc─Ö wr├│ci─ç do Wyczech, ale ci─ůgle co┼Ť si─Ö dzia┼éo i stale odk┼éada┼éam decyzj─Ö o powrocie. A┼╝ spotka┼éam Marka. On tak┼╝e po liceum wyjecha┼é z Pomorza, tyle ┼╝e jego wywia┼éo a┼╝ do Stan├│w. Ale tam r├│wnie┼╝ nie zagrza┼é miejsca. Kiedy si─Ö poznali┼Ťmy, mieszka┼é w Warszawie ju┼╝ od jakiego┼Ť czasu, ale zupe┼énie nie umia┼é si─Ö w niej odnale┼║─ç. To Marek w ko┼äcu postanowi┼é: wracamy na Pomorze. Razem.
 
Zamieszkali┼Ťmy w Czarnem ÔÇô rodzinnej miejscowo┼Ťci Marka, co zabawne, po┼éo┼╝onej o siedem kilometr├│w od Wyczech. Wtedy jeszcze nie mia┼éam sko┼äczonej magisterki, wi─Öc przez ostatni semestr doje┼╝d┼╝a┼éam do Warszawy. A jak ju┼╝ si─Ö w ko┼äcu obroni┼éam, to okaza┼éo si─Ö, ┼╝e ani m├│j dyplom, ani pobyt w Teremiskach, ani kilkuletnie do┼Ťwiadczenie zawodowe z Warszawy wcale nie u┼éatwiaj─ů mi sytuacji na lokalnym rynku. Nikt nawet nie chcia┼é zaprosi─ç mnie na rozmow─Ö kwalifikacyjn─ů! Wszyscy patrzyli na mnie i my┼Ťleli: ÔÇ×warszawianka wr├│ci┼éa i b─Ödzie nas tutaj ustawia─çÔÇŁ.
Wszystkie urz─Ödy z automatu odpad┼éy: skoro pracowa┼éam kiedy┼Ť w urz─Ödzie i rzuci┼éam t─Ö prac─Ö, ┼╝eby pojecha─ç do Warszawy, to czego ja tu teraz szukam? Wszystkie moje marzenia o cudach, kt├│re b─Öd─Ö robi─ç w swojej gminie po powrocie z Warszawy, leg┼éy w gruzach.
 
Pierwszy rok po powrocie to by┼éy nieustanne rozterki: zosta─ç czy pakowa─ç si─Ö i wraca─ç do Warszawy? I tak naprawd─Ö, gdyby nie Marek, to ju┼╝ dawno by┼éabym z powrotem w Warszawie. Musz─Ö przyzna─ç, ┼╝e mia┼éam komfortow─ů sytuacj─Ö: nie musia┼éam si─Ö martwi─ç o finanse, bo przez ca┼éy czas, kiedy nie mog┼éam znale┼║─ç pracy, Marek mnie utrzymywa┼é.
Dopiero po pewnym czasie i po serii pora┼╝ek zwi─ůzanych z szukaniem pracy w Czarnem, za┼éo┼╝yli┼Ťmy Stowarzyszenie Na Rzecz Inicjatyw Lokalnych proIDEA. Z funduszy ÔÇ×Dzia┼éaj LokalnieÔÇŁ dostali┼Ťmy dofinansowanie na ma┼ée projekty i zacz─Öli┼Ťmy organizowa─ç r├│┼╝ne spotkania.
 
Wtedy te┼╝ pojawi┼éa si─Ö pani Bogumi┼éa, dyrektorka szko┼éy w Wyczechach, kt├│ra we wczesnych klasach podstaw├│wki by┼éa moj─ů wychowawczyni─ů. Kiedy zosta┼éa dyrektork─ů, stwierdzi┼éa, ┼╝e zrobi wszystko, ┼╝eby zatrudni─ç mnie w szkole ÔÇô wbrew ca┼éemu samorz─ůdowi i niech─Öci lokalnego ┼Ťrodowiska do mojej osoby.
Na pocz─ůtku by┼éo mi bardzo ci─Ö┼╝ko. Ale po roku pracy w szkole napisa┼éam projekt, dzi─Öki kt├│remu dostali┼Ťmy p├│┼é miliona z┼éotych z funduszy europejskich. Nasza szko┼éa jest male┼äka, liczy 90 os├│b, wi─Öc po takim przyp┼éywie got├│wki zacz─Ö┼éy si─Ö tam nagle dzia─ç niewyobra┼╝alne rzeczy! Natychmiast zosta┼éam zaakceptowana przez wszystkich dooko┼éa i dzi─Öki Bogu pracuj─Ö tam ju┼╝ pi─ůty rok. Prowadz─Ö ┼Ťwietlic─Ö szkoln─ů i ucz─Ö informatyki.
 
Ale wracam do Warszawy przynajmniej raz w miesi─ůcu, ┼╝eby ÔÇ×na┼éadowa─ç baterieÔÇŁ. ┼Ümiej─Ö si─Ö, ┼╝e brakuje mi tego zanieczyszczonego powietrza. Spotykam si─Ö ze znajomymi. Bardzo lubi─Ö tutaj przyje┼╝d┼╝a─ç, ale ju┼╝ wiem, ┼╝e moje miejsce jest w Czarnem.
 

Fot.: Tomek Kaczor


Miastu nie mamy czego zazdro┼Ťci─ç
Marcin Li─çwinko
Wychowa┼éem si─Ö w Lipsku. To typowe prowincjonalne miasteczko w okolicach Augustowa. Dwa tysi─ůce mieszka┼äc├│w, z dala od du┼╝ych o┼Ťrodk├│w miejskich. Do liceum doje┼╝d┼╝a┼éem 10 km do innego miasta.
Na kr├│tko przed matur─ů nadal kompletnie nie mia┼éem poj─Öcia, co chcia┼ébym studiowa─ç. Pami─Ötam tylko, ┼╝e szukaj─ůc kierunku studi├│w, zak┼éada┼éem, ┼╝e wyjad─Ö gdzie┼Ť daleko st─ůd, do du┼╝ego miasta. Jedynym kierunkiem, kt├│ry by┼é mi cho─ç troch─Ö bliski, by┼éa Wiedza o Teatrze, a dodatkowym jego plusem by┼é fakt, ┼╝e taki wyb├│r wi─ůza┼é si─Ö z wyjazdem do Warszawy. To mi niesamowicie imponowa┼éo.
 
Z drugiej strony czu┼éem kompleks prowincji: nie wierzy┼éem, ┼╝e uda mi si─Ö dosta─ç na te studia. Ba┼éem si─Ö, ┼╝e nie mam odpowiedniej wiedzy i takiego rozeznania, jak moi r├│wie┼Ťnicy z miasta. W teatrze by┼éem dos┼éownie kilka, mo┼╝e kilkana┼Ťcie razy w ┼╝yciu.
Na szcz─Ö┼Ťcie si─Ö dosta┼éem.
 
Wyje┼╝d┼╝a┼éem z Lipska z ogromn─ů ch─Öci─ů ┼╝ycia i studiowania w Warszawie. Czu┼éem, ┼╝e z takiej dziury wskakuj─Ö prosto w wielki ┼Ťwiat. Ale tak by┼éo tylko na pocz─ůtku. Sukcesywnie, z roku na rok nabiera┼éem pewno┼Ťci, ┼╝e w Warszawie w og├│le si─Ö nie odnajduj─Ö. Tempo wielkomiejskiego ┼╝ycia mnie przerasta┼éo. Czu┼éem, ┼╝e gdy tylko b─Öd─Ö m├│g┼é, musz─Ö wr├│ci─ç w rodzinne strony. I tak jak wcze┼Ťniej odlicza┼éem dni do wyjazdu do Warszawy, tak p├│┼║niej odlicza┼éem dni do powrotu do domu.
W pi─ůtki na studiach zrywa┼éem si─Ö z ostatnich zaj─Ö─ç, ┼╝eby zd─ů┼╝y─ç na poci─ůg, sobot─Ö i niedziel─Ö sp─Ödza┼éem w domu i w poniedzia┼éek, o 5 rano, pierwszym poci─ůgiem przyje┼╝d┼╝a┼éem prosto na zaj─Öcia. Z siatami wy┼éadowanymi s┼éojami z og├│rkami i smalcem zapieprza┼éem z Dworca Centralnego prosto na Akademi─Ö Teatraln─ů. Kto┼Ť by pomy┼Ťla┼é ÔÇô wariat, ale dla mnie ka┼╝da godzina sp─Ödzona na wsi by┼éa na wag─Ö z┼éota.
 
Wiedzia┼éem, ┼╝e wyje┼╝d┼╝aj─ůc z Warszawy zostawiam nie tylko mas─Ö przyjaci├│┼é i kup─Ö wspomnie┼ä, ale te┼╝ szans─Ö na zatrudnienie. Bo po studiach wszyscy poszli do pracy, a ja wr├│ci┼éem do siebie, do Lipska i kompletnie nie wiedzia┼éem, co b─Öd─Ö robi┼é. Nie mia┼éem planu. Wr├│ci┼éem i po prostu siedzia┼éem w domu… Jedyne, czego by┼éem pewien, to to, ┼╝e miasto nie jest dla mnie.
Mia┼éem te┼╝ ┼Ťwiadomo┼Ť─ç, ┼╝e po powrocie b─Öd─Ö musia┼é zaczyna─ç wszystko od pocz─ůtku. Na duchu podtrzymywa┼éo mnie tylko poczucie, ┼╝e je┼Ťli co┼Ť osi─ůgn─Ö w Lipsku, to da mi to wi─Öksz─ů satysfakcj─Ö, ni┼╝ gdybym to robi┼é w Warszawie. ┼╗e w swoich stronach b─Öd─Ö bardziej potrzebny, a w Warszawie by┼ébym jednym z setek ludzi robi─ůcych to samo. Troch─Ö si─Ö tym chyba podbudowywa┼éem.
 
W czasie studi├│w wykrystalizowa┼éy si─Ö te┼╝ moje zainteresowania ÔÇô przede wszystkim kultura ludowa i szeroko rozumiane tradycje, a po drugie przyroda.
Zawsze mnie irytowa┼éo, ┼╝e wsie i ma┼ée miasteczka maj─ů niesamowite zasoby, kt├│re s─ů odrzucane, bo d─ů┼╝y si─Ö do wielkomiejskiego stylu ┼╝ycia. Dlatego od pocz─ůtku stara┼éem si─Ö prowadzi─ç takie dzia┼éania, kt├│re u┼Ťwiadomi┼éyby ludziom, jakim bogactwem dysponuj─ů. Nie doceniamy tego, ┼╝e w XXI wieku nadal mamy szanse ┼╝y─ç w czystym, pi─Öknym krajobrazie. To nas czyni o wiele bogatszymi od tych, kt├│rzy ┼╝yj─ů w mie┼Ťcie, bo kontakt z przyrod─ů staje si─Ö w naszych czasach czym┼Ť coraz bardziej unikalnym.
 
Tu┼╝ po powrocie ze studi├│w zaanga┼╝owa┼éem si─Ö w dzia┼éalno┼Ť─ç ÔÇ×Pracowni Architektury ┼╗ywejÔÇŁ. To stowarzyszenie, kt├│re dzia┼éa na obszarze Doliny Biebrzy. G┼é├│wnym celem wszystkich akcji by┼éo pokazanie, jak wielkim zasobem jest przyroda i tradycja i jak wiele mo┼╝na osi─ůgn─ů─ç chroni─ůc je.
Wielu ludzi wstydzi si─Ö swoich wiejskich korzeni. Uwa┼╝am, ┼╝e dzi┼Ť jakakolwiek tradycja jest rzecz─ů cenn─ů, a tradycje wiejskie s─ů ogromnym bogactwem. Masz twarde podstawy: wiesz, kim jeste┼Ť, gdzie mieszkasz, co ci─Ö ukszta┼étowa┼éo. Tylko ┼╝e ja u┼Ťwiadomi┼éem sobie to wszystko i doceni┼éem dopiero w Warszawie. Wcze┼Ťniej w┼éa┼Ťciwie o tym nie my┼Ťla┼éem. Przecie┼╝ chcia┼éem si─Ö stamt─ůd wyrwa─ç.
 
Teraz s─ů inne czasy. Mamy szeroki dost─Öp do Internetu, sieci sklep├│w si─Ö rozprzestrzeni┼éy, nastolatek na prowincji mo┼╝e ubra─ç si─Ö jak nastolatek z du┼╝ego miasta… Dzi┼Ť ju┼╝ nie ma takich problem├│w, jakie by┼éy jeszcze niedawno. Ale mimo to, dla wi─Ökszo┼Ťci moich r├│wie┼Ťnik├│w, kt├│rzy opu┼Ťcili prowincj─Ö i wyjechali do miasta, nadal wszystko tam jest imponuj─ůce. Wielu ludzi nie rozumie, dlaczego wr├│ci┼éem…
Plotkarstwo i zazdro┼Ť─ç to s─ů niestety typowe prowincjonalne zjawiska. Je┼Ťli nie masz nic, ale zaczynasz dzia┼éa─ç i co┼Ť zaczyna si─Ö kr─Öci─ç, to od razu ludzie zaczynaj─ů gada─ç, ┼╝e dorabiasz si─Ö k─ůtem i to w dodatku ich kosztem… Robi┼éem mas─Ö rzeczy bez pieni─Ödzy, ale na prowincji jest to nie do przeskoczenia. Nie mie┼Ťci im si─Ö to w g┼éowach.
 
Nie mia┼éem poparcia ani ze strony lokalnej spo┼éeczno┼Ťci, ani samorz─ůdu. M├│wili, ┼╝e niepotrzebnie mieszam. Bo je┼Ťli nic si─Ö nie dzieje i gmina ma ┼Ťwi─Öty spok├│j, to ludzie widz─ů, ┼╝e aktywno┼Ť─ç nie jest potrzebna.
Traktowali by mnie zupe┼énie inaczej, gdybym by┼é przyjezdnym z du┼╝ego miasta. By┼éoby mi o wiele ┼éatwiej. A tak musia┼éem na kilka lat wycofa─ç si─Ö z dzia┼éa┼ä skierowanych do ludzi wok├│┼é mnie. Nadal dzia┼éa┼éem na prowincji, ale ju┼╝ nie w mojej okolicy. Nie mia┼éem zamiaru nikogo uszcz─Ö┼Ťliwia─ç na si┼é─Ö i w dodatku dostawa─ç jeszcze za to po g┼éowie…
 
Ale niedawno poczu┼éem, ┼╝e jednak brakuje mi dzia┼éania w najbli┼╝szej okolicy. Uda┼éo mi si─Ö nam├│wi─ç do wsp├│┼épracy emerytowan─ů pani─ů doktor biologii z Krakowa, kt├│ra kilkana┼Ťcie lat temu zamieszka┼éa pod Lipskiem, ale nadal nie zna jeszcze lokalnej spo┼éeczno┼Ťci. Nasz wsp├│lny projekt dotyczy─ç b─Ödzie tradycji sad├│w i ogrod├│w. Stworzymy grup─Ö ch─Ötnych os├│b, kt├│re b─Öd─ů zg┼é─Öbia─ç wiedz─Ö o dawnych praktykach ogrodniczych; powstanie poradnik, a przy o┼Ťrodku dla niepe┼énosprawnych, kt├│rzy te┼╝ s─ů uczestnikami tego projektu, za┼éo┼╝ymy ogr├│d i sad. ┼ü─ůczymy si┼éy: pani doktor ma wiedz─Ö i do┼Ťwiadczenie, a ja jestem stamt─ůd. Do tego dobieramy grup─Ö dwudziestu ch─Ötnych os├│b.
I kompletnie mnie nie obchodzi, co o tym wszystkim my┼Ťli spo┼éeczno┼Ť─ç lokalna. Nie zamierzam nikogo zach─Öca─ç do tego, ┼╝eby nagle zacz─ů┼é kocha─ç kwiaty i ogrody. Doszed┼éem do wniosku, ┼╝e od setki uczestnik├│w warsztat├│w wol─Ö, by znalaz┼éa si─Ö cho─ç jedna osoba, kt├│r─ů uda mi si─Ö zarazi─ç swoj─ů pasj─ů. Wi─Öcej mi nie potrzeba.
 

Fot.: Tomek Kaczor


Samotno┼Ť─ç d┼éugodystansowca
Karolina Suska
Nie wiem, czy ja jestem w og├│le kompetentna, ┼╝eby si─Ö na ten temat wypowiada─ç?
Od lutego 2012 roku zn├│w mieszkam w gminie ┼üaziska na Lubelszczy┼║nie. Wcze┼Ťniej mieszka┼éam w Krakowie, gdzie sko┼äczy┼éam socjologi─Ö. Pracowa┼éam tam przy projektach finansowanych przez UE.
 
R├│wnolegle z pisaniem i obron─ů pracy magisterskiej koordynowa┼éam w ┼üaziskach projekt ÔÇ×Foty na p┼éotyÔÇŁ, realizowany w ramach programu M┼éodzi Mened┼╝erowie Kultury w Bibliotekach Towarzystwa Inicjatyw Tw├│rczych ÔÇ×─ÖÔÇŁ.
W lutym dosta┼éam telefon z propozycj─ů pracy w bibliotece w ┼üaziskach. Nie mia┼éam du┼╝o czasu, wi─Öc w ci─ůgu dw├│ch tygodni podj─Ö┼éam decyzj─Ö, ┼╝e wracam. Nie┼éatwo by┼éo mi si─Ö przestawi─ç, ale postanowi┼éam spr├│bowa─ç. Raz si─Ö ┼╝yje.
 
Dlaczego zdecydowa┼éam si─Ö wr├│ci─ç? Bo wiedzia┼éam, ┼╝e mog─Ö tu co┼Ť zrobi─ç. Do pewnego momentu bardzo mi si─Ö podoba┼éo w Krakowie, ale im bardziej rozkr─Öca┼éa si─Ö moja dzia┼éalno┼Ť─ç, tym cz─Ö┼Ťciej wraca┼éo do mnie pytanie: ÔÇ×Kurcz─Ö, czemu ja to wszystko robi─Ö dla obcych ludzi, a u mnie na wsi nadal nic si─Ö nie dzieje? A przecie┼╝ wszystko mo┼╝e by─ç w moich r─Ökach!ÔÇŁ.
Wa┼╝n─ů rol─Ö odegra┼éa te┼╝ moja pani doktor na studiach, kt├│ra prowadzi┼éa zaj─Öcia o spo┼éeczno┼Ťciach lokalnych. Pokazywa┼éa inne oblicze tych miejsc, z kt├│rych wielu student├│w pochodzi┼éo, a o kt├│rych nieraz ch─Ötnie by zapomnieli.
 
W ┼üaziskach pracuj─Ö w Gminnej Bibliotece Publicznej i w Domu Kultury. Przede wszystkim zajmuj─Ö si─Ö koordynacj─ů Programu Rozwoju Bibliotek i pozyskiwaniem ┼Ťrodk├│w na organizowanie projekt├│w spo┼éeczno-kulturalnych. Wsp├│┼épracuj─Ö poza tym z dwoma organizacjami pozarz─ůdowymi: jedna to Stowarzyszenie Kobiet ÔÇ×┼üaziszczankiÔÇŁ, a druga to Lokalna Grupa Dzia┼éania. Bardzo wspieram te┼╝ Klub Seniora, organizuj─Ö prac─Ö zespo┼éu ludowego, prowadz─Ö i koordynuj─Ö r├│┼╝ne kursy, m.in. o finansach w bibliotece. Czas mija mi bardzo szybko i mam go zdecydowanie za ma┼éo.
Gdybym nie wr├│ci┼éa do ┼üazisk, to by si─Ö na pewno tyle tutaj nie dzia┼éo. Od kiedy w maju zesz┼éego roku pani dyrektor biblioteki posz┼éa na zwolnienie lekarskie, wszystkie sprawy dotycz─ůce projekt├│w utkn─Ö┼éy w miejscu. Kiedy wr├│ci┼éam do ┼üazisk, zorientowa┼éam si─Ö, ┼╝e biblioteka nie bra┼éa udzia┼éu przez ostatnie p├│┼é roku prawie w ┼╝adnym z projekt├│w. Zacz─Ö┼éam wi─Öc budowa─ç w┼éasny system pracy, w kt├│rym projekty spo┼éeczne odgrywaj─ů bardzo wa┼╝n─ů rol─Ö.
 
W pracy mog─Ö liczy─ç na ksi─Ögow─ů, kt├│ra pracuje na ─çwier─ç etatu i nie czeka na emerytur─Ö. Poza tym jest jeszcze jedna pani, kt├│ra ma ponad 30-letni sta┼╝ pracy w bibliotece i kt├│ra te┼╝ jest ch─Ötna do dzia┼éania. Ale na pomoc pozosta┼éych pracownik├│w etatowych w kwestii projekt├│w za bardzo liczy─ç nie mo┼╝na ÔÇô niekt├│rzy nie potrafi─ů nawet sprawdzi─ç mejla… Za to bardzo du┼╝─ů motywacj─Ö do pracy daj─ů mi panie ze stowarzyszenia ÔÇ×┼üaziszczankiÔÇŁ, kt├│re s─ů bardzo ch─Ötne do dzia┼éa┼ä spo┼éecznych. Co prawda nie zawsze wiedz─ů, co i jak, ale ja jestem tu po to, ┼╝eby im w tym pom├│c i razem z nimi dzia┼éa─ç.
W swojej wsi nie spotka┼éam si─Ö z niech─Öci─ů czy uprzedzeniami ani wobec mojej osoby, ani wobec moich dzia┼éa┼ä. Wr─Öcz przeciwnie ÔÇô w tym roku so┼étys zg┼éosi┼é mnie do konkursu Aktywna Kobieta Lubelszczyzny.
 
Gdy pojecha┼éam z ÔÇ×┼üaziszczankamiÔÇŁ do Sawina na IV Forum Kobiet Aktywnych i us┼éysza┼éam, ┼╝e wyczytywane jest moje nazwisko, zupe┼énie nie mog┼éam w to uwierzy─ç. Ale bardzo si─Ö cieszy┼éam i do tej pory si─Ö ciesz─Ö. Jestem najm┼éodsz─ů nagrodzon─ů w czteroletniej historii Forum.
Kiedy wr├│ci┼éam do domu, wielu mieszka┼äc├│w wsi mi gratulowa┼éo. Za to w pracy zderzy┼éam si─Ö z murem. Ilekro─ç kto┼Ť przychodzi odwiedzi─ç mnie w pracy, nie jest to zbyt dobrze widziane. Moja wsp├│┼épracownica my┼Ťla┼éa, ┼╝e b─Öd─Ö zajmowa┼éa si─Ö wypo┼╝yczaniem ksi─ů┼╝ek. A ja przecie┼╝ nie po to tam przyjecha┼éam! Od kiedy pracuj─Ö w bibliotece, coraz wi─Öcej os├│b nas odwiedza, coraz wi─Öcej zaczyna si─Ö dzia─ç, przez co dla niekt├│rych sta┼éam si─Ö wrogiem numer jeden.
 

***

Stowarzyszenie ÔÇ×┼üaziszczankiÔÇŁ zosta┼éo za┼éo┼╝one niedawno, w grudniu 2011. Za namow─ů Lokalnej Grupy Dzia┼éania, mieszkanki ┼üazisk postanowi┼éy stworzy─ç co┼Ť na zasadzie Ko┼éa Gospody┼ä Wiejskich, kt├│re kiedy┼Ť bardzo pr─Ö┼╝nie tutaj dzia┼éa┼éo. Jednym z zada┼ä LGD jest budowanie jak najwi─Ökszej liczby takich lokalnych stowarzysze┼ä, a swoj─ů skuteczno┼Ť─ç wykazuj─ů statystykami, branymi pod uwag─Ö w Lokalnej Strategii Rozwoju. Po za┼éo┼╝eniu ÔÇ×┼üaziszczanekÔÇŁ LGD mia┼éo poczucie spe┼énionej misji, ale nasze panie nie wiedzia┼éy za bardzo co maj─ů dalej z tym zrobi─ç.
Kiedy przysz┼éam do pracy, praktycznie pierwsz─ů rzecz─ů, kt├│r─ů si─Ö zaj─Ö┼éam, by┼éo nawi─ůzanie kontaktu z ÔÇ×┼üaziszczankamiÔÇŁ. To s─ů g┼é├│wnie kobiety po pi─Ö─çdziesi─ůtce, wi─Öc by┼éy bardzo zdziwione, ┼╝e odzywa si─Ö do nich jaka┼Ť moda dziewczyna, prosto po studiach. ÔÇ×A co te┼╝ my mo┼╝emy razem robi─ç?ÔÇŁ – pyta┼éy. Szybko si─Ö jednak okaza┼éo, ┼╝e nie tylko mamy co razem robi─ç, ale wr─Öcz, ┼╝e nasze wsp├│lne dzia┼éania kompletnie powype┼énia┼éy nam kalendarze! Teraz przychodz─ů do mnie ca┼é─ů gromad─ů, pytaj─ů, radz─ů si─Ö. Czasem te┼╝ po prostu mog─Ö si─Ö im wygada─ç.
 
Najwi─Ökszym problemem jest to, ┼╝e ludzie s─ů przekonani, ┼╝e u nich nic si─Ö nie da zrobi─ç. A ja w┼éa┼Ťnie mam odwrotne przekonanie: ┼╝e wszystko si─Ö da, tylko trzeba chcie─ç! Ca┼éa reszta p├│jdzie ju┼╝ z g├│rki. Wystarczy spi─ů─ç po┼Ťladki i pokaza─ç, ┼╝e nie jest tak, jak im si─Ö wydaje.
Sk─ůd we mnie taki optymizm? Nauczy┼éy mnie go moje wcze┼Ťniejsze do┼Ťwiadczenia. Tak samo by┼éo z projektem ÔÇ×Foty na p┼éotyÔÇŁ. Ca┼éy ten m├│j projekt to by┼éo jedno wielkie obalanie mit├│w: tego, ┼╝e nikt si─Ö nie zg┼éosi na warsztaty, ┼╝e nikt nie b─Ödzie chcia┼é pozowa─ç do zdj─Ö─ç. Na koniec wystawa na p┼éocie: ÔÇ×Kto robi wystawy na p┼éocie? Trzeba chyba mie─ç nie po kolei w g┼éowie!ÔÇŁ. A wszystko uda┼éo si─Ö doskonale. Poza tym tak by┼éam zawsze wychowywana. Moi rodzice nigdy mi nie m├│wili, ┼╝e sobie nie poradz─Ö, tylko wr─Öcz odwrotnie: ÔÇ×kto sobie poradzi, je┼Ťli nie ty!ÔÇŁ. I to by┼éo dla mnie bardzo wa┼╝nym wzmocnieniem, kt├│re zaowocowa┼éo.
 

***

Kiedy wyje┼╝d┼╝a┼éam na studia do Krakowa, chcia┼éam si─Ö odci─ů─ç od wszystkiego, co tutaj. Wszyscy zreszt─ů tak m├│wili: ÔÇ×Jak Karolina st─ůd wyjedzie, to ju┼╝ na pewno nie wr├│ciÔÇŁ. A teraz si─Ö ka┼╝dy dziwi: ÔÇ×Ty tutaj? Jak to mo┼╝liwe?ÔÇŁ. Tak, jakby to by┼éa moja najwi─Öksza pora┼╝ka, ┼╝e tu przyjecha┼éam.
Czuj─Ö, ┼╝e mam tu do spe┼énienia pewn─ů misj─Ö, ale chcia┼éabym, ┼╝eby to by┼éa misja d┼éugodystansowa. Ta praca jest moj─ů pasj─ů, ale nie mog┼éabym tego robi─ç w ka┼╝dym innym miejscu, bo nie mia┼éabym ju┼╝ takiej frajdy. Praca w ┼üaziskach daje mi tak─ů prywatn─ů satysfakcj─Ö lokaln─ů.
 
G┼é├│wn─ů motywacj─ů do dzia┼éania by┼éo dla mnie do┼Ťwiadczenie z w┼éasnego dzieci┼ästwa. Tu zawsze brakowa┼éo jakich┼Ť zaj─Ö─ç pozaszkolnych. Je┼Ťli kto┼Ť mia┼é jakie┼Ť zainteresowanie, to musia┼é jecha─ç a┼╝ do Opola Lubelskiego albo do Lublina, ┼╝eby co┼Ť ze sob─ů zrobi─ç. Ja nie mia┼éam szansy rozwija─ç si─Ö w ┼üaziskach, ale postanowi┼éam, ┼╝e dam t─Ö szans─Ö innym.
 

***

Jak tylko mam chwil─Ö wolnego czasu, to st─ůd uciekam. Potrzebuj─Ö tego, szczeg├│lnie, gdy przez dwa tygodnie czy miesi─ůc nie czuj─Ö poparcia ani zrozumienia dla mojej pracy. Wtedy zwykle wyje┼╝d┼╝am do Krakowa, spotykam si─Ö ze znajomymi ze studi├│w i wracam na┼éadowana pozytywn─ů energi─ů i mog─Ö dalej robi─ç swoje. Bo najgorsza rzecz, jak─ů tutaj mam, to deficyt towarzyski. Wszyscy znajomi si─Ö gdzie┼Ť porozje┼╝d┼╝ali, a te kole┼╝anki, kt├│re zosta┼éy, maj─ů najcz─Ö┼Ťciej m─Ö┼╝├│w i dzieci i ograniczone ┼╝ycie towarzyskie.
Ludziom trudno jest poj─ů─ç, ┼╝e niekt├│re rzeczy mo┼╝na robi─ç bezinteresownie. ÔÇ×Co ty z tego b─Ödziesz mia┼éa?ÔÇŁ – pytaj─ů. No nic, frajd─Ö tylko! Satysfakcj─Ö, ┼╝e wy tu przyjdziecie, ┼╝e b─Ödzie si─Ö co┼Ť dzia┼éo. To mnie cieszy. Ale ostatnio ju┼╝ tak nie pytaj─ů, bo widz─ů, ┼╝e nie tylko ja, ale oni wszyscy co┼Ť z tego maj─ů.
 
Przeczytaj inne teksty Autora.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie - w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej Polityka prywatno┼Ťci zamknij ├Ś