Internetowy magazyn katolewicy spo艂ecznej. Piszemy o 艣wiecie, czerpi膮c inspiracje z nauki spo艂ecznej Ko艣cio艂a

My艣l o Kobane

Choc虂 walka z Pan虂stwem Islamskim o Kobane zakon虂czy艂a sie台 sukcesem Kurdo虂w, miasto leg艂o w gruzach, pozbawione pra台du, wody i kanalizacji. Wcia台z虈 nie jest tam zreszta台 w pe艂ni bezpiecznie. To dlatego wielu ludzi, kto虂rzy w pos虂piechu opus虂cili swoje miasto, nadal z虈yje w Suruc抬.

fot.: Dalia Mikulska


Ferya
Ferya odpala jednego papierosa od drugiego, za kaz虈dym razem cze台stuja台c wszystkich zebranych. Ma na sobie d艂uga台 spo虂dnice台, a na g艂owie przewia台za艂a kwiecista台 chuste台, spod kto虂rej wystaja台 kosmyki kruczoczarnych w艂oso虂w. Choc虂 wygla台da bardzo kobieco, ma w sobie jaka台s虂 wewne台trzna台 si艂e台, kto虂ra budzi respekt i pos艂uch ro虂wniez虈 ws虂ro虂d mieszkaja台cych w obozie me台z虈czyzn. Poprosi艂a syna o telefon, by na jego ekranie pokazac虂 zdje台cia me台z虈a. Z dwo虂ch pierwszych fotografii spogla台da na mnie przystojny, wyprostowany me台z虈czyzna w mundurze. Na naste台pnym jest juz虈 martwy. 鈥瀂osta艂 szahidem鈥, wyjas虂nia z duma台. Czyli me台czennikiem.
Pochodzi z Kobane, jak wie台kszos虂c虂 mieszkan虂co虂w obozu dla uchodz虂co虂w Ari虃n Mi虃rkan, kto虂ry do niedawna znajdowa艂 sie台 na pograniczu syryjsko鈥搕ureckim. Jej ma台z虈 zgina台艂, bronia台c ich oble台z虈onego przez Pan虂stwo Islamskie miasta. Kobane zosta艂o zaatakowane przez bojowniko虂w ISIS w paz虂dzierniku 2014 roku i choc虂 Kurdowie byli mniej liczni i gorzej uzbrojeni od islamisto虂w, to dzie台ki ich heroicznej walce i wsparciu powietrznemu ze strony USA w styczniu 2015 miasto oraz kilkaset okolicznych wiosek zosta艂y wyzwolone. Trwaja台cy cztery miesia台ce opo虂r Kurdo虂w sta艂 sie台 symbolem walki z dz虈ihadystami i pokaza艂 s虂wiatu, z虈e samozwan虂cze Pan虂stwo Islamskie nie jest niepokonane.
Choc虂 walka o Kobane zakon虂czy艂a sie台 sukcesem Kurdo虂w, miasto leg艂o w gruzach, pozbawione pra台du, wody i kanalizacji. Wcia台z虈 nie jest tam zreszta台 w pe艂ni bezpiecznie 鈥 po odbiciu z ra台k ISIS zosta艂o ponownie zaatakowane. Kobane po艂oz虈one jest w istotnym strategicznie miejscu przy granicy z Turcja台, nie moz虈na wie台c wykluczyc虂 kolejnych atako虂w. To dlatego wielu ludzi, kto虂rzy tak jak Ferya w trakcie walk w pos虂piechu opus虂cili swoje miasto, nadal z虈yje w zawieszeniu w Suruc抬, mies虂cie zamieszkanym ro虂wniez虈 przez Kurdo虂w, ale lez虈a台cym w granicach Turcji.
Ferya dobrze pamie台ta dzien虂, gdy by艂a pewna, z虈e straci艂a tez虈 swojego pierworodnego. Mieszka艂a juz虈 w obozie z dwoma m艂odszymi synami, gdy dowiedzia艂a sie台, z虈e oddzia艂, w kto虂rym walczy艂 dwudziestoletni Aziz, ponio虂s艂 kle台ske台. By艂a pewna, z虈e i on musia艂 zgina台c虂. Rozpacza艂a, p艂aka艂a. A jednak cud. Odbiera telefon, a po drugiej stronie s艂uchawki jej ukochany Aziz. Do dzis虂 pamie台ta jego krzyk: 鈥濵amo, merhaba!鈥. Us虂miecha sie台 zamys虂lona.
Jest koniec paz虂dziernika 2015 roku, zaczyna sie台 jesien虂, ale na po艂udniu Turcji wcia台z虈 jest gora台co. Krajobraz jest piaszczysty, niebo prawie bezchmurne. Od ataku na Kobane mina台艂 rok, a ona nadal mieszka w namiocie. Miejsce, kto虂re zwyk艂a nazywac虂 domem, znajduje sie台 zaledwie kilka kilometro虂w sta台d, wie台c w obozie moz虈na jeszcze us艂yszec虂 odg艂osy wojny.

Po drugiej stronie
W kraju, kto虂ry przyja台艂 najwie台ksza台 liczbe台 uchodz虂co虂w (wed艂ug danych UNHCR jest tu ich juz虈 ponad 2,7 miliona), znajduja台 sie台 ogromne obozy rza台dowe, w kaz虈dym z nich po kilkadziesia台t tysie台cy oso虂b mieszka w kilku tysia台cach namioto虂w lub kontenero虂w. Ich funkcjonowanie koordynuje AFAD, czyli rza台dowa agencja zajmuja台ca sie台 pomoca台 humanitarna台. W rozsianych po po艂udniowym wchodzie kraju obozach znajduja台 sie台 prowizoryczne szpitale, szko艂y, w kto虂rych dzieci ucza台 sie台 po arabsku, i namioty s艂uz虈a台ce do modlitwy, a z虈eby do nich wejs虂c虂, konieczne jest specjalne zezwolenie. Jeden z takich obozo虂w znajduje sie台 zreszta台 tez虈 w Suruc抬. Powiewa nad nim wielka turecka flaga, a jego wejs虂cia strzega台 ochroniarze, by nikt nieuprawniony sie台 tam nie dosta艂.
Obo虂z Ari虃n Mi虃rkan by艂 jednak inny. Nie by艂o tam tureckich flag i choc虂 kurdyjskie barwy tez虈 nie k艂u艂y ostentacyjnie w oczy postronnych obserwatoro虂w, to po przekroczeniu bramy bez trudu moz虈na by艂o dostrzec elementy wskazuja台ce na toz虈samos虂c虂 jego mieszkan虂co虂w. Utworzony zosta艂 przez kurdyjska台 Ludowa台 Partie台 Demokratyczna台 (HDP), kto虂ra sprawuje w艂adze台 w mies虂cie. To w艂as虂nie tureccy Kurdowie, a nie rza台d, postawili po虂艂okra台g艂e namioty w kolorze khaki, wybudowali studnie台 na s虂rodku obozu i regularnie dostarczali uciekinierom z Kobane produkty spoz虈ywcze. Wsparli ich tez虈 aktywis虂ci zgromadzeni w Amara Cultural Center, jednak wielu z nich zap艂aci艂o za swoja台 solidarnos虂c虂 z虈yciem w zamachu, do kto虂rego dosz艂o w lipcu ubieg艂ego roku. Podczas trwaja台cej tam konferencji, w ogrodzie nalez虈a台cym do Amara zamachowiec samobo虂jca wysadzi艂 sie台, zabijaja台c trzydzie艣ci trzy osoby, a rania台c ponad sto. Oficjalnie o dokonanie zamachu oskarz虈ono Pan虂stwo Islamskie, jednak wielu Kurdo虂w obwinia o to Turcje台. W siedzibie centrum kultury do dzis虂 sa台 powybijane szyby, bo organizacji nie stac虂 na ich wymiane台.
Mimo wsparcia ze strony Amara i w艂adz miasta potrzeby mieszkan虂co虂w obozu przerasta艂y to kilkutysie台czne miasto. Brakowa艂o leko虂w, psu艂a sie台 kanalizacja i elektryczne grzejniki, kto虂re w zimne noce ogrzewa艂y mieszkaja台cych w namiotach ludzi. Nie by艂o tam tez虈 opieki medycznej. A jednak wielu uchodz虂co虂w z Kobane, unosza台c sie台 duma台, wola艂o schronic虂 sie台 tam niz虈 w znajduja台cym sie台 w pobliz虈u obozie prowadzonym przez turecki rza台d, z kto虂rym ich mieszkaja台cy w Turcji rodacy od lat pozostaja台 w konflikcie.

fot.: Dalia Mikulska


M臋czennice
Terenu obozu strzeg艂 jedynie p艂ot, za kto虂rym znajdowa艂 sie台 zamykany na klucz kontener, a w nim kilka krzese艂 i biurko. Na s虂cianach powieszono poz虈o虂艂k艂e ze staros虂ci wycinki z gazet ze zdje台ciami Abdullaha 鈥濧po鈥 O虉callana. Apo, czyli 鈥瀢ujek鈥 鈥撀爅ak nazywany jest przywo虂dca Partii Pracuja台cych Kurdystanu (PKK), przebywaja台cy od siedemnastu lat w tureckim wie台zieniu. Organizacja, na kto虂rej czele sta艂 od lat, walczy o utworzenie pan虂stwa Kurdo虂w, be台da台c sola台 w oku tureckich w艂adz, kto虂re uznaja台 ja台 za ugrupowanie terrorystyczne.
Najbardziej rzucaja台cym sie台 w oczy elementem pomieszczenia by艂 jednak powieszony nad biurkiem baner, a na nim fotografie trzech kobiet. Wszystkie trzy m艂ode, wszystkie us虂miechaja台 sie台 do zdje台c虂. Mog艂yby byc虂 studentkami, czyimis虂 co虂rkami, siostrami, moz虈e juz虈 matkami i z虈onami. A jednak pod fotografiami przeczytac虂 moz虈na turecki napis 鈥濺ojava kadin devrimi s抬ehitleri鈥, czyli kobiety 鈥撀爉e台czennice rewolucji w Rojavie. I wie台kszymi literami 鈥濻elamliyoruz鈥 鈥撀爌amie台tamy.
Dziewczyna na pierwszym zdje台ciu to Kader Ortakaya. Zosta艂a zastrzelona przez tureckich z虈o艂nierzy podczas pro虂by przekroczenia granicy z Syria台 jesienia台 2014 roku, gdy bojownicy Pan虂stwa Islamskiego zaatakowali Kobane. Chcia艂a tam do艂a台czyc虂 do walcza台cych z islamistami Kobiecych Si艂 Obrony (YPJ). Na聽s虂rodku Ari虃n Mi虃rkan 鈥撀爐o na jej czes虂c虂 nazwany zosta艂 ten obo虂z. Zgine台艂a w 2014 roku w wieku dwudziestu dw贸ch lat, by艂a matka台 dwo虂jki ma艂ych dzieci. Nalez虈a艂a do YPJ, jako jedna z wielu m艂odych kobiet biora台cych udzia艂 w walkach o Kobane. Gdy zosta艂a otoczona przez islamisto虂w, zdecydowa艂a, z虈e woli umrzec虂, niz虈 zostac虂 przez nich schwytana 鈥撀爓ysadzi艂a sie台, zabijaja台c przy tym najprawdopodobniej dwudziestu trzech dz虈ihadysto虂w. Unikne台艂a dzie台ki temu tortur i okrutnej s虂mierci z ich ra台k, ale takz虈e sta艂a sie台 bohaterka台 w oczach swoich pobratymco虂w. Ostatnia z kobiet, Sibel Bulut, by艂a cz艂onkinia台 MLCP, czyli Marksistowsko鈥揕eninowskiej Partii Komunistycznej. M艂oda, rozes虂miana dziewczyna w okularach, chus虂cie na w艂osach i narzuconym na mundur polarze. Ona takz虈e uczestniczy艂a w walkach z ISIS o wyzwolenie Kobane. Zgine台艂a 12 grudnia 2014, maja台c dwadzie艣cia osiem lat, zosta艂a me台czennica台.

Poje台cie me台czen虂stwa w s虂wiecie islamu ro虂z虈ni sie台 od tego obecnego w chrzes虂cijan虂stwie, bo me台czennikami wed艂ug muzu艂mano虂w zostaja台 nie tylko ofiary przes虂ladowan虂 religijnych. Nie jest ono tez虈 toz虈same z terroryzmem, bo nazywani tak sa台 ro虂wniez虈 ci, kto虂rzy zgine台li, bronia台c swojego domu przed najez虂dz虂cami, nawet jes虂li ci najez虂dz虂cy ro虂wniez虈 odwo艂uja台 sie台 do islamu. Wie台c dla Kurdo虂w szahidami, czyli me台czennikami, sa台 dzis虂 cz艂onkowie YPG czy kobiecych oddzia艂o虂w YPJ, kto虂rzy zgine台li w walce z Pan虂stwem Islamskim.
Jest pocza台tek listopada. Nahid siedzi przy biurku pod banerem i opowiada historie upamie台tnionych na nim kobiet. Gdy kon虂czy, zaprasza na herbate台 do swojego namiotu, na kto虂rym wymalowano duz虈ymi literami napis 鈥瀁PG鈥, skro虂t okres虂laja台cy Ludowe Si艂y Obrony. Bo on tez虈 kiedys虂 walczy艂. Popijaja台c herbate台, opowiada o tym, z虈e sam tez虈 by艂 goto虂w oddac虂 z虈ycie w walce. Wydawa艂o sie台 juz虈, z虈e sprawa jest przegrana i tak jak m艂odziutkiej Ari虃n pozostaje mu tylko wybrac虂 rodzaj s虂mierci. Wtedy jednak z pomoca台 przyszed艂 mu inny oddzia艂, uwalniaja台c go tym samym od tak tragicznego wyboru. W trakcie jego opowies虂ci do namiotu zagla台da gromadka zaciekawionych dzieci. To ze wzgle台du na nie jego dowo虂dcy zdecydowali, z虈e powinien oddac虂 bron虂 m艂odszym od siebie i tym, kto虂rzy nie musza台 sie台 opiekowac虂 bliskimi. Tym dzieciom nikt inny nie pozosta艂, bo reszta rodziny zosta艂a zabita przez islamisto虂w.
Interesuje go moje wyznanie. 鈥濪aesh nienawidzi chrzes虂cijan. Tam, gdzie oni panuja台, nie ma miejsca dla ludzi innych wyznan虂鈥. Uz虈ywa arabskiego skro虂tu pogardliwie okres虂laja台cego Pan虂stwo Islamskie. Przekonuje, z虈e w Rojavie, kurdyjskiej autonomii utworzonej w trakcie wojny na po虂艂nocy Syrii, by艂o miejsce dla kaz虈dego. Dla chrzes虂cijan, muzu艂mano虂w, jazydo虂w. Arabo虂w i Kurdo虂w. Tak samo jest w tym obozie. Na potwierdzenie swoich s艂o虂w zabiera mnie do namiotu zamieszkiwanego przez arabska台 rodzine台 pochodza台ca台 z Aleppo. A po虂z虂niej do rodziny wprawdzie kurdyjskiej, tak jak wie台kszos虂c虂 przebywaja台cych tu uchodz虂co虂w, ale w odro虂z虈nieniu od nich chrzes虂cijan虂skiej. Me台z虈czyzna mieszkaja台cy w namiocie pokazuje swoje skarby zabrane w pos虂piechu ze zro虂wnanego z ziemia台 Kobane. Sa台 nimi trzy egzemplarze Pisma S虂wie台tego: w ojczystym kurmanji, po arabsku i po turecku.
To tylko burza
Wie台kszos虂c虂 mieszkan虂co虂w obozu Ari虃n Mi虃rkan stanowi艂y kobiety i dzieci. Ich me台z虈owie i ojcowie wcia台z虈 walcza台 w Syrii lub uczestnicza台 w odbudowie miasta, wielu zgine台艂o w walce. Kaz虈dy tu kogos虂 straci艂. Dzieci biega艂y w klapkach, choc虂 zbliz虈a艂a sie台 zima. Buty mia艂y cze台sto nie do pary, czasem ch艂opcy nosili dziewcze台ce, a dziewczynki ch艂opie台ce. Waz虈ne, z虈e mia艂y cos虂 na nogach. Na Bliskim Wschodzie zima tez虈 potrafi byc虂 sroga, moz虈e nie tak jak w Polsce, potrafi jednak dac虂 sie台 we znaki mieszkaja台cym w namiotach uchodz虂com.
Jest koniec listopada. Jedenastoletnia Silva chwyta mnie za re台ke台 i prowadzi do namiotu, w kto虂rym mieszka wraz z rodzicami i tro虂jka台 rodzen虂stwa. Ich namiot w s虂rodku wygla台da jak malen虂ki poko虂j, jest bardzo聽schludny, pod艂oga z u艂oz虈onych obok siebie cegie艂 wys虂cie艂ana jest dywanem, przed kto虂rym nalez虈y zdja台c虂 buty. Kotara z dwo虂ch z艂a台czonych ze soba台 koco虂w zas艂ania schowek na przedmioty osobiste, kto虂re uda艂o im sie台 zabrac虂 z opuszczonego ponad rok temu domu. Sa台 tam szachy, w kto虂re rodzina czasem gra wieczorami, i dwa dziecinne plecaki nalez虈a台ce do Silvy i jej o rok m艂odszego brata, a w nich kolorowanki, kredki i kurdyjskie elementarze, z kto虂rych rodzice, Ahmed i Zaide, ucza台 dzieci ojczystego je台zyka. Te elementarze to nie byle co. Jeszcze przed wojna台 nauka kurmanji by艂a w Syrii zakazana, a kurdyjskie dzieci, podobnie jak mali Turkmeni i Asyryjczycy, uczy艂y sie台 tylko po arabsku. Dopiero gdy na po虂艂nocnym zachodzie kraju kontrole台 przeje台艂a kurdyjska Demokratyczna Partia Jednos虂ci (PYD), nauka tego je台zyka zosta艂a w艂a台czona do szko虂艂. Wie台c Silva i Jihad dumni, z虈e je maja台 i moga台 sie台 z nich uczyc虂, postanowili nauczyc虂 i mnie. Pokazuja台 s艂owa, kaz虈a台 czytac虂. 鈥濺oj鈥濃撀爏艂on虂ce albo dzien虂, tak jak w 鈥濺ojbas抬鈥, czyli dzien虂 dobry. Od tego s艂owa pochodzi tez虈 zreszta台 Rojava 鈥 dos艂ownie zacho虂d s艂on虂ca, ale nazwano tak tez虈 zachodni Kurdystan, czyli lez虈a台ca台 w granicach Syrii cze台s虂c虂 zamieszkiwanego przez Kurdo虂w terytorium.

Ich ojciec, Ahmed, ma czterdzie艣ci dwa lata, jego z虈ona trzydzie艣ci cztery, choc虂 oboje wygla台daja台 na co najmniej dziesi臋膰 lat wie台cej. Przed wojna台 me台z虈czyzna podro虂z虈owa艂 po Bliskim Wschodzie 鈥 by艂 w Libanie i w Turcji. 鈥濧le to Kobane by艂o najpie台kniejszym miejscem na ziemi鈥, podkres虂la. 鈥濷czywis虂cie zanim zosta艂o doszcze台tnie zniszczone podczas trwaja台cych cztery miesia台ce walk鈥, dodaje ze smutkiem. Chcia艂by wro虂cic虂, jednak musi dbac虂 o bezpieczen虂stwo swojej rodziny. Ma przeciez虈 z虈one台 i czworo dzieci.
Kiedy nadchodzi pora posi艂ku, Zaide rozk艂ada na pod艂odze wielka台 tace台, na kto虂rej po艂oz虈y艂a dwa wspo虂lne dla ca艂ej rodziny talerze. Na jednym z nich ryz虈 polany pikantna台 przyprawa台, na innym jajka. Rodzina rozsiad艂a sie台 na pod艂odze woko虂艂 tacy, kaz虈dy dosta艂 p艂aski chleb nan, kto虂ry naste台pnie maczaja台 w ryz虈u lub jajkach. Siedmioletnia Simaf podsuwa mi chleb. Odmawiam, bo wiem, z虈e stwierdzenie, z虈e im sie台 nie przelewa, by艂oby wyja台tkowo 艂agodnym eufemizmem. Ma艂a g艂os虂no cmoka, jednoczes虂nie kiwaja台c g艂owa台 w moja台 strone台. W ten sposo虂b okazuje, z虈e sie台 ze mna台 nie zgadza. Bo jak powiedzia艂 mi po虂z虂niej znajomy Kurd, odmowa przyje台cia czyjejs虂 gos虂cinnos虂ci moz虈e byc虂 w tej kulturze uznana za obraz虂liwa台. Nawet jes虂li te台 gos虂cinnos虂c虂 okazuja台 zamieszkuja台cy namioty uchodz虂cy.
Ahmed odbiera telefon. 鈥濼o z Kobane鈥, wyjas虂nia. Jego telefon jest stary, dzie台ki niemu moz虈e sie台 co prawda skontaktowac虂 z bliskimi, kto虂rzy zostali w Syrii, nie moz虈e jednak przy jego pomocy ogla台dac虂 zdje台c虂, dlatego prosi, bym w艂oz虈y艂a do swojego karte台 pamie台ci, kto虂ra台 przechowuje bezpiecznie w portfelu. Ca艂a rodzina z przeje台ciem gromadzi sie台, by obejrzec虂 zdje台cia zrobione jeszcze zanim pod koniec 2014 roku byli zmuszeni zostawic虂 ca艂e swoje dotychczasowe z虈ycie za soba台, by schronic虂 sie台 w Turcji. Mieszkali kiedys虂 w dwupie台trowym domu, dzis虂 zosta艂 z niego jedynie kamien虂 na kamieniu.
Innym razem Ahmed wycia台ga ze schowka w sk艂adanej kanapie pude艂ko. Pokazuje po kolei dokumenty swoje, z虈ony i dzieci, a na nich dane zapisane alfabetem 艂acin虂skim i arabskim. Naste台pnie wycia台ga zdje台cie dziecka. To ich pia台te dziecko, brat bliz虂niak najm艂odszej co虂reczki. Jemu nie uda艂o sie台 dotrzec虂 do Turcji. Dzis虂 mia艂by cztery lata.
Dopiero gdy Zaide zdejmuje d艂uga台 spo虂dnice台 przed snem, zauwaz虈am jej wypuk艂y brzuch. Jest w cia台z虈y z kolejnym dzieckiem. W namiocie rodziny s虂wiat艂o pozosta艂o zapalone przez ca艂a台 noc. Tej nocy nad Suruc抬 przesz艂a przeraz虂liwa burza. Dzieci zerwa艂y sie台 na dz虂wie台k rozrywaja台cego niebo huku, najm艂odsza zacze台艂a p艂akac虂, wie台c Ahmed ja台 uspokaja. Tym razem to tylko burza. Nie tak dawno podobny huk zmusi艂 ich do ucieczki z domu i koczowania przez kilka dni przed granica台, az虈 Turcja zdecydowa艂a sie台 ich wpus虂cic虂.

Rano na dworze wcia台z虈 pada, ale nie jest to juz虈 oberwanie chmury jak w nocy. Na zewna台trz wsze台dzie sa台 ka艂uz虈e. Po tych ka艂uz虈ach dzieci biegaja台 w klapkach, sanda艂ach czy nawet na boso.
My艣l o Kobane
Pomimo trudnos虂ci, z jakimi sie台 mierza台, czasem wieczorami uchodz虂cy gromadzili sie台 na placyku pos虂rodku obozu, a gdy przysz艂y mrozy 鈥撀爓 jednym z namioto虂w. Jeden z me台z虈czyzn przynosi艂 saz, popularny na Bliskim Wschodzie instrument strunowy, dwie nastoletnie dziewczyny, Hilava i Cala, zaczyna艂y s虂piewac虂. Reszta spo艂ecznos虂ci zgromadzona woko虂艂 z nostalgia台 s艂ucha艂a pe艂nych dumy i wiary pies虂ni o ich Kurdystanie, o Rojavie, z kto虂rej musieli uciec, o czczonym przez nich Apo, o bohaterskich czynach.
Jest pocza台tek grudnia 2015, przychodza台 pierwsze mrozy, uchodz虂cy wcia台z虈 mieszkaja台 w namiotach. Na szcze台s虂cie w zimne noce ogrzewaja台 ich elektryczne grzejniki. 鈥濶aste台pnym razem odwiedzisz nas, gdy wro虂cimy do Kobane, Inshallah鈥 (jes虂li Bo虂g pozwoli). Tymi s艂owami poz虈egna艂 mnie Ahmed. Ferya mo虂wi, z虈e ma dla mnie prezent. Patrze台 zdziwiona na wycia台gnie台ta台 w moja台 strone台 szczoteczke台 do ze台bo虂w i paste台. 鈥濷d teraz, gdy be台dziesz szczotkowac虂 ze台by w Polsce, pomys虂l o Kobane鈥. Wiem, z虈e jeszcze d艂ugo o tym miejscu nie zapomne台.
Po虂z虂niej dowiaduje台 sie台, z虈e tego obozu juz虈 nie ma, z虈e w miejscu, w kto虂rym jeszcze niedawno znajdowa艂y sie台 namioty, jest jedynie puste pole, a uchodz虂cy zamieszkali w mies虂cie, gniez虈dz虈a台c sie台 po kilka rodzin w jednym mieszkaniu. Sa台 tez虈 tacy, kto虂rzy zacia台gne台li sie台 w szeregi YPG, by walczyc虂 z religijnymi fanatykami z Pan虂stwa Islamskiego. Jeszcze inni postanowili wro虂cic虂 do Kobane, pomimo ogromnych zniszczen虂 i niebezpieczen虂stwa. Ich domy sa台 doszcze台tnie zniszczone, ale w Rojavie powsta艂y dla nich obozy dla wewne台trznie przesiedlonych. Wola台 z虈yc虂 w zagroz虈eniu, ale u siebie, na ziemi swoich przodko虂w, kto虂ra tak naprawde台 nigdy nie nalez虈a艂a do nich.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij