fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Muzeum Emigracji w Gdyni

Kiedy zwiedzałam Muzeum we wrześniu, w Europie trwało właśnie apogeum kryzysu związanego z napływem uchodźców. Trudno było wtedy słuchać wypowiedzi polskich polityków i publicystów, którzy wypowiadali się przeciwko pomocy dla uchodźców, często w sposób rasistowski i ksenofobiczny. Łatwo zapominamy, że Polacy też kiedyś byli uchodźcami i poszukiwali lepszego życia w krajach Europy Zachodniej czy Ameryce, a pomoc płynąca z zagranicy wspierała nas na przykład w latach 80. Muzeum Emigracji przypomina te historie, pokazując polską emigrację w szerszym kontekście historycznym i politycznym.

Materiały prasowe

Materiały prasowe


W ostatnich latach w polskich muzeach dzieje się dużo i ciekawie. Otwarcie takich placówek jak Muzeum Historii Żydów Polskich, Europejskie Centrum Solidarności, nowe Muzeum Śląskie czy Muzeum Emigracji, a także plany kolejnych inauguracji (Muzeum Historii Polski i Muzeum II Wojny Światowej) pokazują, że istnieje społeczne zapotrzebowanie na muzea nowego typu. Ta nowość to przede wszystkim skupienie na opowieści, narracji i odejście od eksponatów umieszczonych w szklanych gablotach. „Nowe muzea” wychodzą do zwiedzającego i starają się zaangażować go emocjonalnie w opisywaną historię. Ten „zwrot muzealny”, który obserwujemy w ostatnich latach, powinien cieszyć. Jednocześnie każda z tych instytucji to kolejny głos w dyskusji nad tym, jakie powinny być polskie muzea i jak chcemy opowiadać o naszej historii.
Muzeum Emigracji w Gdyni to instytucja nowa (wystawę stałą otwarto w maju), a jednocześnie pierwsza tego typu w Polsce. Wystawa, którą można tam oglądać, opowiada o historii polskiej emigracji od XIX wieku do czasów współczesnych. Robi to w sposób atrakcyjny i interaktywny – choć widać, że nie wszystkie elementy ekspozycji zostały już uruchomione i niekiedy straszą nas jeszcze czarne ekrany i puste gablotki. Ekspozycja jest jednak zaprojektowana w sposób przemyślany – chronologicznie prowadzi nas przez kolejne „fale” emigracji z ziem polskich. Pierwsza sala pozostaje nieco poza tą opowieścią – przedstawia znanych „emigrantów” od X wieku do zaborów. Zabieg ten ma na celu pokazanie uniwersalności zjawiska, można jednak dyskutować, czy adekwatnym jest porównywanie losów piastowskich księżniczek wychodzących za mąż za władców obcych państw z historiami późniejszych emigrantów politycznych. W sali tej można też posłuchać fragmentów Starego Testamentu odczytywanych w różnych językach i prześledzić historię tworzenia się państwowości polskiej, a następnie funkcjonowania w trakcie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. I znowu – zamysł wydaje się ciekawy, pokazanie wcześniejszej historii wielokulturowego państwa jest na pewno ważną podstawą do zrozumienia dalszej części ekspozycji, ale, ze względu na ciasnotę sali i powierzchowność informacji tam przedstawionych, odnosi się raczej wrażenie, że została ona dodana na siłę. Kontrastuje też z następnymi, przestronnymi pomieszczeniami, w których narracja jest dużo bardziej linearna.
W dalszej części ekspozycji poznajemy historię Wielkiej Emigracji i jej przedstawicieli: Mickiewicza, Słowackiego, Chopina i innych. Szkoda, że mniej znane postacie (takie jak Joachim Lelewel czy Anna Pustowójtówna) nie zostały należycie opisane i niewiele można się o nich dowiedzieć – być może ta część ekspozycji zostanie jeszcze uzupełniona. W następnych salach widać zresztą, że twórcy ekspozycji dużo lepiej czują się w przedstawianiu historii zwykłych ludzi, a nie wielkich bohaterów, i właśnie to czyni wystawę bardzo ciekawą. W dalszej jej części przechodzimy przez kolejne etapy uprzemysłowienia na ziemiach polskich w XIX wieku, dowiadujemy się, czym była galicyjska bieda i jak wyglądało życie łódzkiego robotnika, a także jakie powody skłaniały ludzi do zmiany miejsca zamieszkania. Oba aspekty: emigracja za granicę i ze wsi do miast została umieszczona w szerszym kontekście gospodarczym i społecznym. Zwiedzający mogą nawet zobaczyć maszynę parową, która dla tak wielu ludzi oznaczała zmiany w dotychczasowej pracy. Kolejna część wystawy poświęcona jest emigracji do Ameryki – razem z pewną rodziną pokonujemy wszystkie etapy podróży, przekonujemy się, jak wyglądał pokład statku przewożącego migrantów, a także jaką kontrolę przejść musieli na Wyspie Ellis. Jest to niewątpliwie najlepiej przygotowana część ekspozycji, ciekawa dla szerokiego grona odbiorców.
Dalsze sale to historia II Rzeczypospolitej i samej Gdyni – sprawnie połączona z tematem emigracji poprzez sam gmach Muzeum, czyli dawny Dworzec Morski. Budynek zbudowano w latach 30., obsługiwał on ruch emigracyjny, był też miejscem, z którego wyruszały słynne polskie transatlantyki. Właśnie „Batory” i inne wielkie statki są ważną częścią ekspozycji poświęconej Dwudziestoleciu. Symbolicznym przejściem z tego szczęśliwego okresu w czas wojny staje się zamiana „Batorego” w okręt wojenny. Dalsza część ekspozycji poświęcona jest wojennym drogom, przymusowym przesiedleniom i masowym morderstwom, a także powojennym losom dowódców polskich sił zbrojnych.  Choć warto docenić podjęcie przez twórców Muzeum wątku przymusowych przesiedleń, trudno nie zauważyć, że nie wykorzystano pełnego potencjału tego tematu, a wręcz zbanalizowano go, ilustrując ten ważny przecież problem fragmentem „Samych swoich”. Ostatnie sale poświęcone są losom powojennej emigracji i sytuacji politycznej w PRL-u. W ciekawy sposób podjęty został temat ucieczek z tamtego okresu, a także przymusowym emigracji politycznych (na przykład z 1968 roku). Wystawę ilustrują relacje świadków historii, które, co rzadko się zdarza w ekspozycjach muzealnych, nie nudzą i uzupełniają ekspozycję o ciekawą perspektywę, a nie puste słowa. Ostatnia sala poświęcona jest emigracji po 1989 roku, ale kiedy zwiedzałam Muzeum, nie była ona jeszcze wykończona. Warto jednak docenić chęć podjęcia tego tematu – ciekawe, w jaki sposób zostanie on wykorzystany.
Kiedy zwiedzałam Muzeum we wrześniu, w Europie trwało właśnie apogeum kryzysu związanego z napływem uchodźców. Trudno było wtedy słuchać wypowiedzi polskich polityków i publicystów, którzy wypowiadali się przeciwko pomocy dla uchodźców, często w sposób rasistowski i ksenofobiczny. Łatwo zapominamy, że Polacy też kiedyś byli uchodźcami i poszukiwali lepszego życia w krajach Europy Zachodniej czy Ameryce, a pomoc płynąca z zagranicy wspierała nas na przykład w latach 80. Muzeum Emigracji przypomina te historie, pokazując polską emigrację w szerszym kontekście historycznym i politycznym. Być może warto na obowiązkową wycieczkę do Muzeum zabrać wszystkich posłów?
***
Artykułem o Muzeum Emigracji rozpoczynamy cykl tekstów poświęconych nowym muzeom. Zachęcamy do dyskusji i śledzenia kolejnych wydań „Kontaktu”.
 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×