Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Moja bajka jest prawdziwa

Za ka┼╝dym razem, kiedy od┼╝egnujemy si─Ö od przyznania w┼éasnego przywileju, kiedy uznajemy go za norm─Ö, kiedy zaczynamy m├│wi─ç tak, jakby nasza pozycja by┼éa wy┼é─ůcznie nasz─ů w┼éasn─ů zas┼éug─ů, tak ÔÇô wtedy nasze ┼╝ycie powoli przestaje by─ç prawdziwe, a zamienia si─Ö w fantazj─Ö.

ilustr.: Anna Gwiazda

ilustr.: Anna Imianowska


Post Elizy Michalik zaczyna si─Ö intryguj─ůco ÔÇô nie m├│wcie mi, ┼╝e moje ┼╝ycie nie jest prawdziwe; ┼╝e skoro mieszkam w Warszawie i sta─ç mnie na fryzjera, to nie znam prawdziwego ┼╝ycia; ┼╝e jedyn─ů prawd─ů jest ub├│stwo, uzale┼╝nienie, trudna sytuacja, a jak kto┼Ť ma ┼éatwo, to nic nie rozumie. Przecie┼╝ ka┼╝de ┼╝ycie jest prawdziwe, niezale┼╝enie od tego, kim si─Ö jest!
Pe┼éna zgoda! Ka┼╝dy cz┼éowiek ma godno┼Ť─ç i prawo do elementarnego szacunku ÔÇô nie mo┼╝na pow─ůtpiewa─ç w status ontologiczny czyjego┼Ť ┼╝ycia (chyba ┼╝e mamy do czynienia z sytuacj─ů w cyberprzestrzeni, a czytam ten post na Facebooku, wi─Öc sk─ůdin─ůd zasadne by┼éoby pytanie, czy Eliza Michalik faktycznie istniejeÔÇŽ ÔÇô ale to oczywi┼Ťcie na ┼╝artobliwym marginesie), a zarazem warto┼Ťciowa─ç go tylko przez to, ┼╝e jest inne ni┼╝ nasze. M─ůdre s┼éowa.
Akapit ni┼╝ej czytam jednak o ÔÇ×wydumanej pogardzie elit dla prostych ludziÔÇŁ, kt├│rej autorka nie widzi, bo zna ÔÇ×wielu ludzi z ┬źelit┬╗ kt├│rzy dzia┼éaj─ů spo┼éecznie, pomagaj─ů biedniejszym od siebie, takim, kt├│rych spotka┼éo nieszcz─Ö┼Ťcie, choroba, czy wreszcie tym, co dostali od losu na starcie mniej szansÔÇŁ (pisownia tu i w dalszych cytatach oryginalna) i jednocze┼Ťnie zna ÔÇ×wielu mieszka┼äc├│w owych wsi i ma┼éych miasteczek, kt├│rzy maj─ů wszystko w nosie, bior─ů zasi┼éki , bo im si─Ö nie chce, oddaj─ů si─Ö piciu na um├│r lub zaleganiu ca┼éymi dniami przed g┼éupimi serialamiÔÇŁ.
Tak, serio-serio, na poparcie swojej tezy o nieistniej─ůcej pogardzie ÔÇ×elitÔÇŁ dla ÔÇ×prostych ludziÔÇŁ Eliza Michalik zestawia dwa przyk┼éady: liczn─ů grup─Ö swoich altruistycznych znajomych z wy┼╝szych sfer oraz znanych jej nierob├│w, pijak├│w i odm├│┼╝d┼╝aj─ůcych si─Ö przez telewizorem przedstawicieli ÔÇ×prostych ludziÔÇŁ. Kto┼Ť m├│wi┼é o nieistniej─ůcej pogardzie?
Oczywi┼Ťcie, zaraz pa┼Ť─ç mog─ů argumenty o czytaniu ze zrozumieniem, bo przecie┼╝ dziennikarka nie m├│wi, ┼╝e w tych dw├│ch grupach s─ů SAME takie osoby (p├│┼║niej pisze nawet o ÔÇ×zadowolonych z ┼╝ycia, m─ůdrych dobrych ludzi[ach] ze wsi i ma┼éych miasteczekÔÇŁ), a podaje jedynie takie ot przyk┼éady. Fakt ÔÇô ale samo zestawienie takich dw├│ch przyk┼éad├│w jest ju┼╝ tendencyjne, tworzy generalizacj─Ö, jest zabiegiem erystycznym, z kt├│rego zreszt─ů za chwil─Ö korzysta autorka. I tu w┼éa┼Ťnie zaczyna si─Ö Nieprawdziwe ┼╗ycie Elizy Michalik i Sp├│┼éki.
Kolejny akapit brzmi bowiem: ÔÇ×I nikt mi nie b─Ödzie m├│wi┼é, ┼╝e to ich ┼╝ycie jest prawdziwe, a nie moje, nasze. Bo to jest dopiero chamstwo, to jest dopiero pogarda!ÔÇŁ. A wi─Öc teraz ÔÇ×oniÔÇŁ, wcze┼Ťniej zr├│┼╝nicowana grupa spo┼éeczna, po prostu ÔÇ×pro┼Ťci ludzieÔÇŁ (chocia┼╝ niejasne jest, co to w┼éa┼Ťciwie znaczy, ale zak┼éadam, ┼╝e ludzie bez wy┼╝szego wykszta┼écenia, mieszkaj─ůcy w mniejszych miejscowo┼Ťciach i wsiach?), zamieniaj─ů si─Ö mimochodem w tych le┼╝─ůcych brzuchem do g├│ry, chlej─ůcych na um├│r i ogl─ůdaj─ůcych g┼éupie seriale (bo, jak wiadomo, warszawscy dziennikarze ogl─ůdaj─ů tylko seriale m─ůdre ÔÇô to zn├│w na marginesie). Spr├│bujmy wi─Öc nad─ů┼╝y─ç za wywodem: ka┼╝de ┼╝ycie jest prawdziwe, ale je┼Ťli kto┼Ť ogl─ůdaj─ůcy g┼éupie seriale mia┼éby mie─ç prawdziwsze ┼╝ycie ode mnie, to to jest DOPIERO POGARDA. Hm.
Id┼║my dalej, bo tu robi si─Ö naprawd─Ö ciekawie. Eliza Michalik pisze: ÔÇ×To nie elita [ju┼╝ bez cudzys┼éowu! sic!] gardzi zwyk┼éym cz┼éowiekiem, ale zwyk┼éy cz┼éowiek gardzi elit─ů, nie szanuje jej, m├│wi─ůc ┬źTy nie znasz prawdziwego ┼╝ycia┬╗ÔÇŁ. Ha! Czyli jednak pojawia si─Ö podzia┼é na tych ÔÇ×zwyk┼éychÔÇŁ i na ÔÇ×niezwyk┼éychÔÇŁ (ÔÇ×elit─ÖÔÇŁ). Za nim nie idzie jednak przyznanie przez Eliz─Ö Michalik, ┼╝e znajduje si─Ö w grupie ÔÇ×niezwyk┼éejÔÇŁ, czyli odbiegaj─ůcej od NORMY ÔÇô inaczej: uprzywilejowanej, mniejszo┼Ťciowej.
Zamiast tego pada pytanie: ÔÇ×Bo ja jestem utkana z innej materii, taka nieprawdziwa,a oni – o… oni to innego, znaj─ů prawdziwe ┼╝ycie?ÔÇŁ. Ot├│┼╝ tak, wi─Ökszo┼Ť─ç z nas (bo sama si─Ö do tej grupy zaliczam) jest utkana z NIEZWYK┼üEJ substancji zwanej PRZYWILEJEM. Takie tam XXI-wieczne supermoce: mo┼╝e wychowanie w du┼╝ym mie┼Ťcie, raczej wykszta┼éceni rodzice, pewnie pieni─ůdze na edukacj─Ö i rozwijanie swoich zainteresowa┼ä, najprawdopodobniej niemartwienie si─Ö o dach nad g┼éow─ů i jedzenie w brzuchu. Ale jasne: ÔÇ×ka┼╝de ┼╝ycie ocenia si─Ö po tym, co kto┼Ť z nim zrobi┼éÔÇŁ.
Oczywi┼Ťcie, mo┼╝emy m├│wi─ç o dyskryminacji i powtarza─ç, ┼╝e biedniejsi nas nie lubi─ů, bo nam zazdroszcz─ů, bo sami wol─ů bra─ç zasi┼éki, bo nic im si─Ö nie chce. Tylko ┼╝e nie ┼╝yjemy w ┼Ťwiecie Iniemamocnych, w kt├│rym superbohaterowie wyj─Öci zostali spod prawa. Nie ÔÇô to my to prawo budujemy, egzekwujemy, to my o nim m├│wimy i to do obrony tego w┼éa┼Ťnie prawa nie kwapi─ů si─Ö osoby przez lata przez polski system zaniedbywane. Ale zamiast zastanowi─ç si─Ö nad tym, jak mo┼╝na nier├│wno┼Ťci niwelowa─ç (bo ÔÇô z ca┼éym szacunkiem ÔÇô wsparcie tych licznych znajomych pani Elizy najwyra┼║niej nie wystarcza), my wolimy tupn─ů─ç n├│┼╝k─ů, ┼╝e ÔÇ×oni nas nie lubi─ůÔÇŁ, a potem przenie┼Ť─ç si─Ö do swojej piaskownicy, czy raczej baseniku wype┼énionego zapewne smoothie z awokado.
Istotna jest tu tak┼╝e neoliberalna narracja o byciu kowalem swojego losu, kt├│ra wybrzmiewa w wielu fragmentach wpisu Elizy Michalik. ÔÇ×Wsz─Ödzie na ┼Ťwiecie szanuje si─Ö ludzi, kt├│rzy wbrew niesprzyjaj─ůcym okoliczno┼Ťciom wyszli z biedy, na┼éog├│w, upadku, wyro┼Ťli ponad marne, biedne czy po prostu ma┼ée ┼Ťrodowisko [ÔÇŽ]. W Polsce ho┼éubi si─Ö n─Ödz─Ö materialn─ů, duchow─ů i intelektualn─ů, a zdolnych, m─ůdrych, bogatych si─Ö karze i nimi pogardza, m├│wi─ůc, ┼╝e ich ┼╝ycie to jaki┼Ť ┼╝art, ┼╝e nie jest prawdziweÔÇŁ.
Znowu fa┼észywa opozycja. Owszem, zgadzamy si─Ö przecie┼╝: szanujmy tych, kt├│rym uda┼éo si─Ö pokona─ç przeciwno┼Ťci losu! Tylko pami─Ötajmy o tym, ┼╝e ci ÔÇ×zdolni, m─ůdrzy i bogaciÔÇŁ to najcz─Ö┼Ťciej wcale nie oni, a osoby, kt├│re po prostu mia┼éy szcz─Ö┼Ťcie ÔÇô odpowiednie urodzenie, wychowanie, fart, znajomo┼Ťci, cz─Östo r├│wnie┼╝ ci─Ö┼╝ka praca, ale rzadko ona sama. Dlatego nie gard┼║my tymi, kt├│rzy tego sukcesu ÔÇ×wbrew przeciwno┼Ťciom losuÔÇŁ nie osi─ůgn─Öli, bo niestety w PRAWDZIWYM ┼╗YCIU cz─Ö┼Ťciej si─Ö to nie udaje, cho─çby┼Ťmy wypruwali sobie ┼╝y┼éy. Ale przecie┼╝ Eliza Michalik nie b─Ödzie ÔÇ×korzy─ç si─Ö przed pani─ů czy panem bezrobotnymi, czy jakimikolwiek innymi. Bo co? Bo ich ┼╝ycie, za kt├│re oni s─ů odpowiedzialni, to moja wina?ÔÇŁ. Tak, w neoliberalnym ┼Ťnie ka┼╝dy jest odpowiedzialny wy┼é─ůcznie za swoje ┼╝ycie, a uprzywilejowanie nielicznych w ┼╝aden spos├│b nie wp┼éywa na uwi─Özienie w biedzie, na┼éogu czy bezrobociu innych. Ale wiara w mrzonk─Ö pod tytu┼éem ÔÇ×od pucybuta do milioneraÔÇŁ najwyra┼║niej nie jest dla Elizy Michalik oznak─ů ┼╝ycia w fa┼észu. Jej bajka jest prawdziwa!
Tak┼╝e jestem przeciwna wprowadzaniu do debaty nad nier├│wno┼Ťciami kategorii prawdy, bo ka┼╝de ┼╝ycie jest zapewne tak samo prawdziwe ÔÇô wydarza si─Ö i przebiega cz─Ö┼Ťciowo pod wp┼éywem dzia┼éa┼ä jednostki, a cz─Ö┼Ťciowo nie. Te┼╝ denerwuje mnie, kiedy kto┼Ť mi m├│wi, ┼╝e ÔÇ×nie znam ┼╝yciaÔÇŁ, bo nigdy nie musia┼éam robi─ç tego czy tamtego ÔÇô przecie┼╝ ┼╝yj─ůc, musz─Ö zna─ç ┼╝ycie, prawda?
Tak, nasze ┼╝ycie jest prawdziwe, dok┼éadnie tak samo jak tysi─Öcy os├│b, kt├│re nie maj─ů w domach ┼éazienki, czy os├│b bezdomnych, dla kt├│rych brakuje w Warszawie miejsc w o┼Ťrodkach. To nie nasza sytuacja ┼╝yciowa czyni nasze ┼╝ycie prawdziwym.
A jednak za ka┼╝dym razem, kiedy od┼╝egnujemy si─Ö od przyznania w┼éasnego przywileju, kiedy uznajemy go za norm─Ö, kiedy zaczynamy m├│wi─ç tak, jakby nasza uprzywilejowana pozycja by┼éa wy┼é─ůcznie nasz─ů w┼éasn─ů zas┼éug─ů, tak ÔÇô wtedy nasze ┼╝ycie powoli przestaje by─ç prawdziwe, a zamienia si─Ö w fantazj─Ö, w kt├│rej warszawscy latee-pijcy stanowi─ů reprezentatywn─ů (ba: uciskan─ů!) grup─Ö spo┼éeczn─ů.
Zatem ÔÇô z┼ée wie┼Ťci. To sama Eliza Michalik zamyka si─Ö w matrixie, od kt├│rego tak bardzo chce uciec.
***
Tekst jest komentarzem do wpisu Elizy Michalik

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś