Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Mi艂osierdzie z ograniczon膮 odpowiedzialno艣ci膮

Uchod藕cy spod kul dopiero do nas dotr膮. Ju偶 jest rodzina, kt贸ra czterdzie艣ci dni sp臋dzi艂a w bunkrze. Wczoraj przyjecha艂y dzieci z domu dziecka. A nasze kochane w艂adze chc膮 nas ci膮gle zamyka膰.
Mi艂osierdzie z ograniczon膮 odpowiedzialno艣ci膮
Fot.: Agnieszka Rodowicz

26 lutego

Przed brudnor贸偶owym pi臋trowym budynkiem kobiety wystawiaj膮 twarze do s艂o艅ca. Obok, na metalowej karuzeli i hu艣tawkach szalej膮 dzieciaki. Pogoda pi臋kna, ciep艂o.

Na podje藕dzie zaparkowa艂 w贸z stra偶y po偶arnej. Kilkana艣cie os贸b wy艂adowuje z niego kartony z kocami. Wej艣cia do budynku pilnuje grupa m臋偶czyzn w mundurach moro. W korytarzu sto艂y z jedzeniem: kanapki, paluszki, s艂odycze, krakersy, woda, soki鈥 W kuchni krz膮ta si臋 kilka kobiet. W艣r贸d nich so艂tyska Choty艅ca.

Wie艣 pomi臋dzy Medyk膮 i Korczow膮 s艂ynie z drewnianej cerkwi z 1615 roku wpisanej na list臋 UNESCO. W ramach akcji 鈥濿is艂a鈥 wysiedlono st膮d wi臋kszo艣膰 rodzin pochodzenia ukrai艅skiego. Kilkana艣cie w latach 50. XX wieku wr贸ci艂o. Poza cerkwi膮 jest tu te偶 ko艣ci贸艂 katolicki, sklep i wiejska 艣wietlica. Wszystko w promieniu kilkuset metr贸w.

鈥 Wczoraj o 21 zadzwoni艂 do mnie w贸jt z informacj膮, 偶e mamy szykowa膰 noclegowni臋 鈥 opowiada Agnieszka Fleszar, so艂tyska.

鈥 Ca艂膮 noc nie spa艂am, czekaj膮c na stra偶ak贸w, kt贸rzy mieli przywie藕膰 艂贸偶ka polowe i koce. Kiedy rano otwiera艂am 艣wietlic臋, znalaz艂am ju偶 przed ni膮 jedzenie, napoje, pampersy, mleko w proszku. M艂odzi Ukrai艅cy z Wroc艂awia to przywie藕li. Nasza m艂odzie偶 wynosi艂a stoliki, kt贸re ustawili艣my dzie艅 wcze艣niej.

Wie艣 szykowa艂a si臋 wtedy na imprez臋 ostatkow膮. Na 艣cianach nadal wisz膮 balony, ale parkiet i scen臋 zajmuj膮 rz臋dy czarnych 艂贸偶ek. Poleguje na nich kilka kobiet z dzie膰mi.

鈥 Po艂owa wsi jest polska, po艂owa ukrai艅ska. Rano idziemy do ko艣cio艂a, po po艂udniu do cerkwi. I organizujemy t臋 pomoc wsp贸lnie. Ba艂am si臋, ale dajemy rad臋 鈥 m贸wi z dum膮 so艂tyska. Przerywa rozmow臋, by odebra膰 telefon od policjant贸w z granicy w Korczowej. Pytaj膮, ile jest wolnych miejsc, po czym przysy艂aj膮 autobus z uchod藕cami.

鈥 Przyje偶d偶aj膮 kolejne grupy, ale po paru godzinach, najwy偶ej po nocy, kto艣 z bliskich, rodziny albo wolontariuszy zabiera ludzi w g艂膮b Polski, do Czech, Niemiec i dalej 鈥 opowiada Agnieszka Fleszar.

Galina z Iwano-Frankiwska czeka na transport z dwiema c贸rkami. M艂odsza opowiada, 偶e autobus jecha艂 bardzo d艂ugo, a dzieci p艂aka艂y, 偶e chc膮 do domu.

鈥 By艂 taki korek aut, 偶e do przej艣cia granicznego posz艂y艣my piechot膮 鈥 dodaje Galina (42 lata). 鈥 Pi臋tna艣cie kilometr贸w. Potem jeszcze kilka godzin sta艂y艣my w kolejce 鈥 opowiada. Jad膮 do Czech. Znajomy zaoferowa艂 jej tam mieszkanie i prac臋, ale ona liczy, 偶e szybko wr贸c膮.

Olga z Chersonia i jej kole偶anka przed 艣wietlic膮 w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

3 marca

Na dworze buro, zimno, pada deszcz. W 艣wietlicy k艂臋bi si臋 t艂um. Kto艣 idzie z r臋cznikiem do 艂azienki, kto艣 prosi o wrz膮tek, jedne dzieci p艂acz膮, inne krzycz膮, szczeka pies.

Agata Ma艂a艅czak (37 lat) jest wyra藕nie zm臋czona. Zniecierpliwiona m贸wi, 偶e maj膮 ju偶 do艣膰 medi贸w. Po czym otwiera drzwi do sali pe艂nej ludzi i krzyczy po ukrai艅sku: 鈥濳to chce udzieli膰 wywiadu?鈥. Cisza. 鈥濷 czym tu m贸wi膰鈥 鈥 rzuca jedna z kobiet. 鈥濿ojna i tyle鈥.

Na pi臋trze sala noclegowa te偶 pe艂na. Maksim (28 lat) jest tu z 偶on膮, rocznym synkiem, trzyletni膮 c贸reczk膮, te艣ciow膮, szwagierk膮 oraz ich kuzynem. Pu艣cili ich z Ukrainy, bo kuzyn, podobnie jak rodzina 偶ony Maksima, pochodzi z Azerbejd偶anu, a on ma ma艂e dzieci.

Mieszkali w Charkowie. Najpierw ukrywali si臋 w schronie. By艂o zimno, zacz臋li chorowa膰, postanowili ucieka膰. Zabrali tylko lekarstwa i ubrania dla dzieci. Dla siebie nic.

鈥 Zastanawiamy si臋, dok膮d jecha膰, gdzie si臋 zatrzyma膰, jak znale藕膰 prac臋 鈥 m贸wi Maksim, kt贸ry w Ukrainie montowa艂 wentylacj臋. Jego szwagierka zajmowa艂a si臋 marketingiem w centrum coworkingu. Teraz 艣pi膮 tam uchod藕cy, a oni w Choty艅cu. Ju偶 trzeci dzie艅 i nie wiedz膮, co dalej. Nikogo w Polsce ani w 偶adnym innym kraju Europy nie znaj膮.

30 marca

鈥 W贸jt chce nas zlikwidowa膰 鈥 opowiada przez telefon Agata Ma艂a艅czak, kt贸ra dzia艂a w 艣wietlicy od pocz膮tku wojny. 鈥 M贸wi, 偶e nie chce bra膰 odpowiedzialno艣ci, jak co艣 si臋 stanie. Ale pieni膮偶ki z gminy to chce bra膰. WOT nam zabrano, stra偶 po偶arn膮 nam zabrano. Policja jeszcze przyje偶d偶a co 3-4 godziny sprawdza膰, czy wszystko okej. Jest mniej uchod藕c贸w, fakt, cz臋艣膰 jedzie od razu dalej. Ale w niedziel臋 mieli艣my osiemdziesi膮t os贸b, dzie艅 w dzie艅 jest ko艂o pi臋膰dziesi臋ciu. Zaprzyja藕nieni WOT-owcy dzwoni膮 z granicy i je艣li jakie艣 mamy nie chc膮 by膰 na du偶ej hali, swoimi autami przywozimy je do nas. Prze艣pi膮 si臋, zjedz膮, wykapi膮 i ju偶 inaczej patrz膮 na 偶ycie. Wtedy pytamy, co robi艂y na Ukrainie, gdzie chc膮 偶y膰. Teraz wi臋kszo艣膰 to ludzie, kt贸rzy nie maj膮 dok膮d jecha膰. Jedna rodzina jest u nas ju偶 pi臋tnasty dzie艅. Bardzo chcieli dosta膰 si臋 do Danii. Uda艂o nam si臋 znale藕膰 tam dla nich dom u pewnej Polki. Teraz jest problem z transportem. Rozsy艂amy ludzi po Polsce, Europie, po znajomych i nieznajomych. Nikt nam nie da艂 na to ani z艂ot贸wki.

Z o艣miuset mieszka艅c贸w wsi 15-20 os贸b regularnie przychodzi pomaga膰 w 艣wietlicy. S膮 na dy偶urach po dwie osoby, zmieniaj膮 si臋 co sze艣膰 godzin. Od 6 rano do p贸艂nocy. Poza tym Agata z kole偶ank膮 szukaj膮 dom贸w i transportu.

鈥 Przez pierwszych kilka dni psychicznie ci臋偶ko by艂o to ogarn膮膰 鈥 przyznaje Agata. 鈥 Teraz ju偶 troch臋 zbroj臋 przywdzia艂y艣my, ale co jaki艣 czas kt贸ra艣 z nas ma za艂amanie. Nie idzie wtedy dzie艅-dwa do 艣wietlicy, 偶eby g艂ow臋 przewietrzy膰. Bo te ukrai艅skie mamy chc膮 rozmawia膰, pokazuj膮 zdj臋cia. Ci臋偶ko jest czasami.

鈥 Macie jakie艣 wsparcie psychologiczne?

鈥 Ksi膮dz Wies艂aw si臋 za nas modli. A w贸jt o艣wiadczy艂, 偶e wojewoda chce nas zamkn膮膰. Broni艂y艣my si臋 r臋kami i nogami, to wymy艣li艂, 偶eby艣my na Ko艂o Gospody艅 wynaj臋艂y 艣wietlic臋, zap艂aci艂y za czynsz, pr膮d, wod臋 i mo偶emy dzia艂a膰. Wy艣mia艂y艣my go: nie jeste艣my firm膮. Odpu艣ci艂, bo 艣ci膮gn臋艂y艣my lokalnych pos艂贸w, by narobi膰 zamieszania. Teraz przyje偶d偶aj膮 ludzie z teren贸w najbardziej ostrzeliwanych. Dopiero wida膰 ludzk膮 tragedi臋. Dzieci s膮 odwodnione, bo przez dwa-trzy dni nie pi艂y za du偶o, nie jad艂y. Zjedz膮 co艣, to zaraz biegunki, wymioty. Czasami dzwonimy po pogotowie, czasami w auto i jedziemy do Hali Kijowskiej, gdzie zaprzyja藕nili艣my si臋 z punktem medycznym. Tam lekarze z ca艂ej Europy badaj膮 ludzi, daj膮 leki. B臋dziemy walczy膰 do upad艂ego, 偶eby si臋 nie da膰 zamkn膮膰. Widzimy sens naszej pracy. Ju偶 z 1400 os贸b przesz艂o przez nasz punkt. Mamy z nimi kontakt, pisz膮, czy mieszkaj膮 w dobrych warunkach, czy nie. Jak dziewczyna trafi艂a do domu w Iwoniczu, gdzie 藕le j膮 traktowano, zabrali艣my j膮. Nikt nas nie otwiera艂, nikt nas nie mo偶e zamkn膮膰. Trwamy w takiej nadziei.

Poranek w 艣wietlicy w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

10 kwietnia

Agata, jej m膮偶 i m艂odsza c贸rka przyje偶d偶aj膮 po mnie samochodem na stacj臋 kolejow膮 w Radymnie.

鈥 Uchod藕cy spod kul dopiero do nas dotr膮. Ju偶 jest rodzina, kt贸ra czterdzie艣ci dni sp臋dzi艂a w bunkrze 鈥 Agata od razu zaczyna opowiada膰. 鈥 Wczoraj przyjecha艂 transport dzieci z domu dziecka. A nasze kochane w艂adze chc膮 nas ci膮gle zamyka膰.

Rano szybko ogarniam dom, dzieci do szko艂y odstawiam i id臋 do 艣wietlicy. Wpadn臋 na chwil臋 do siebie, potem znowu tu jestem. M膮偶 m贸wi: 鈥瀂apisz sobie numer domu, 偶eby艣 nie zapomnia艂a, gdzie mieszkasz鈥. Bo niestety, ci膮gle mnie nie ma. 艢miejemy si臋, 偶e ta wojna to b臋dzie par臋 rozwod贸w 鈥 m贸wi Agata, gdy zbli偶amy si臋 do 艣wietlicy.

W kuchni so艂tyska podgrzewa ziemniaki.

鈥 Na pocz膮tku wojny porozumia艂y艣my si臋 z ko艂ami gospody艅 wiejskich z okolicy i gotuj膮 nam jedzenie. My tylko podgrzewamy, bo warunk贸w do gotowania nie ma 鈥 t艂umaczy Agnieszka Fleszar. 鈥 艢niadania i kolacje przygotowuj膮 osoby na dy偶urze.

鈥 Jedzenie mamy ca艂y czas z dar贸w 鈥 dodaje Agata. 鈥 Tylko czasami bierzemy pieni膮dze ze zbi贸rek i jedziemy co艣 dokupi膰.

Kobiety ustalaj膮 plany na kolejny tydzie艅. 艢wi膮teczny.

鈥濸omy艣la艂am, 偶e wieczorem po艂o偶ymy sa艂atki na sto艂y鈥 鈥 m贸wi so艂tyska. 鈥濧le popatrz, tu zaczyna si臋 problem. Od pi膮tku鈥 鈥 zagl膮daj膮 do zeszytu z dy偶urami. 鈥濼u jeste艣 sama鈥 鈥 m贸wi Agnieszka. 鈥濿 poniedzia艂ek wielkanocny te偶 nie mamy ludzi鈥 鈥 zauwa偶a Agata.

鈥瀂araz id臋 pod cerkiew, 偶eby si臋 pozapisywali鈥.

M膮偶 so艂tyski przyni贸s艂 domowej roboty kie艂bas臋. Po kuchni roznosi si臋 zapach czosnku, a kobiety dyskutuj膮 o baranach. Dro偶d偶owych.

鈥瀂aczyni臋 ciasto w domu鈥 鈥 zaczyna so艂tyska. 鈥濧 ja przynios臋 formy i wieczorem popieczemy鈥 鈥 dodaje Agata. 鈥濿iesz, 偶e ten ch艂opak b臋dzie mia艂 zabieg. Ten z paznokciami. Przez rok nieobcinane, wros艂y w sk贸r臋, stan zapalny si臋 zrobi艂. Zawie藕li艣my go do szpitala鈥.

Do kuchni wchodzi m艂oda kobieta.

鈥 To najstarsza sta偶em lokatorka 鈥 so艂tyska przedstawia Ilon臋. 鈥 Prosz臋 ci臋 bardzo, m膮偶 zrobi艂 鈥 cz臋stuje Ukraink臋 kie艂bas膮.

鈥 Mieszkam vis-a-vis 艣wietlicy, Agata z drugiej strony, to co chwil臋 tu jeste艣my. Dom 鈥 艣wietlica, dom 鈥 艣wietlica 鈥 opowiada so艂tyska. 鈥 Ale dzi艣 musz臋 sobie kupi膰 co艣 do ubrania. Przyjd臋 po po艂udniu 鈥 obiecuje i ucieka.

Zostaj臋 z Ilon膮.

鈥 Jestem tu trzy tygodnie i nie chce mi si臋 ju偶 wyje偶d偶a膰 鈥 m贸wi Ukrainka. Ma 26 lat i pochodzi z Winnicy. 鈥 Czuj臋 si臋 tu jak w domu. Bardzo nas tu wspieraj膮, p艂acz膮, gdy s艂ysz膮 nasze historie.

Postanowi艂am ucieka膰, gdy rakieta upad艂a na dom niedaleko nas. Nie chc臋, by m贸j synek, Vlad, mia艂 traum臋. Ju偶 ma, cho膰 nic koszmarnego nie widzia艂. Nie chcia艂am, by widzia艂 wi臋cej. Ma dopiero cztery lata.

Na pocz膮tku my艣la艂am, by zosta膰 w Polsce, ale ju偶 za du偶o tu ludzi. Ci, kt贸rzy maj膮 rodzin臋 w Ukrainie, nie chc膮 dalej jecha膰. Mnie tam nic nie trzyma. Rodzice wcze艣nie umarli, jeste艣my tylko we dwoje. Czekamy na wizy do Anglii. Mamy tam zagwarantowane mieszkanie u rodziny pod Londynem. Vlad p贸jdzie do szko艂y, ja do pracy w pubie.

Poranek w 艣wietlicy w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Ksi膮dz wozi smalec, sklepowa rozdaje zabawki

Z ko艣cio艂a katolickiego wychodzi m艂oda kobieta z palm膮 wielkanocn膮 w d艂oni. Ma 33 lata i nale偶y Ko艂a Gospody艅 w Choty艅cu.

鈥 Na pocz膮tku wszyscy byli tu nastawieni na pomoc. Teraz zdarza si臋 us艂ysze膰, 偶e pomagaj膮cy zarabiaj膮 na tym. Ale wci膮偶 dzia艂amy dzi臋ki dobroczynno艣ci ludzi. Gotujemy dla 艣wietlicy i organizujemy transporty na Ukrain臋. Wozimy m膮k臋, mleko, dro偶d偶e, smalec kobietom, kt贸re robi膮 pierogi dla 偶o艂nierzy.

鈥 Do czego smalec?

鈥 Zalewaj膮 nim pierogi i zawo偶膮 na front 鈥 wyja艣nia. 鈥 Mamy punkt zbi贸rki u ksi臋dza na plebanii. Je艣li czego艣 potrzebujemy, og艂aszamy na facebooku i ludzie przynosz膮.

Agata pod cerkwi膮 zapisuje ch臋tnych na dy偶ury w 艣wietlicy. Lista ju偶 prawie pe艂na, a ona jeszcze stoi i rozmawia z kobietami. O tym, 偶e na pocz膮tku Ukrainki przyje偶d偶a艂y w butach zimowych, trzeba by艂o im da膰 inne. Agata 偶adnych ju偶 w domu nie ma. Wszystko po dzieciach te偶 odda艂a. Musi dzi艣 z c贸rkami pojecha膰 na zakupy.

W drugim k贸艂eczku m臋偶czy藕ni konferuj膮 z ksi臋dzem, kapelanem w stra偶y granicznej. Na granicy by艂 od pierwszego dnia wojny. Opowiada, 偶e pocz膮tkowo uchod藕cy byli tylko zastraszeni. Teraz uciekaj膮 ci po atakach bombowych, okr膮偶eniach, po tym, jak widzieli wojn臋 i 艣mier膰. Bardzo potrzebuj膮 dobrego s艂owa, ale i rzeczy materialnych, bo nic ze sob膮 nie mogli wzi膮膰. Twierdzi, 偶e inicjatywa pomocy uchod藕com w Choty艅cu posz艂a oddolnie, on j膮 tylko podtrzymywa艂, a p贸藕niej wszystko samo si臋 uregulowa艂o.

鈥 Samo? 鈥 dopytuj臋, bo samoch贸d ksi臋dza jest pe艂en paczek.

T艂umaczy, 偶e zbieraj膮 jedzenie i rzeczy potrzebne na Ukrainie. W okolicy nie by艂o smalcu, to pojecha艂 do rze藕ni. Mieli 60 kilogram贸w. Wzi膮艂 wszystko. Robi, co mo偶e.

Pod sklepem kilku m臋偶czyzn s膮czy piwa. Zagaduj臋 ich o uchod藕c贸w.

鈥 Pomagaj膮 im tu ludzie, du偶o pomagaj膮. Przynosz膮 偶ywno艣膰 i wszystko. Podobno kto艣 z emerytury 1000 z艂otych rzuci艂. A sklepowa zabawki dzieciom daje 鈥 m贸wi膮 jeden przez drugiego.

W spo偶ywczym lec膮 w radio wiadomo艣ci z Ukrainy.

鈥 Czasami mam ju偶 do艣膰. Tylko wojna i wojna. No ale co robi膰, taki czas 鈥 m贸wi sprzedawczyni. 鈥 Od pocz膮tku jak przywie藕li uchod藕c贸w, jako艣 tak cz艂owiek chce pomaga膰. W 艣wietlicy by艂am ze 2-3 razy, ale jak s膮 jakie艣 sk艂adki, ksi膮dz co艣 organizuje, to si臋 pomaga. Szczeg贸lnie, 偶e o dzieci i matki chodzi. Jestem mam膮, babci膮, to najbardziej mi ich szkoda 鈥 t艂umaczy i szkl膮 jej si臋 oczy.

Poranek w 艣wietlicy w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Bo to jest le艅

W kuchni siedzi przy stole Ania Kowa艂yk, kt贸r膮 widuj臋 w 艣wietlicy od pierwszego dnia, jej syn Bogdan (25 lat), jego kolega Maks (22 lata) i c贸rka so艂tyski 鈥 Amelia (17 lat). Ania uzupe艂nia co艣 w papierach. Rozmawiaj膮 o tym, 偶e w贸jt chce ich zamkn膮膰. Bo to koszty.

鈥 A ile tego 艣wiat艂a i wody p贸jdzie 鈥 g艂o艣no my艣li Bogdan. To nie s膮 koszty id膮ce w tysi膮ce.

Amelia: 鈥 Bogdan, a czy ty my艣lisz, 偶e nie dostaj膮 na nas pieni臋dzy?

Dostaj膮. Gdyby w贸jt zarejestrowa艂 Chotyniec jako punkt recepcyjny, dostawa艂by wi臋ksze. Automatycznie daliby nam te偶 WOT, stra偶 i policj臋. Nie wiem, czemu nie chce tego zrobi膰.

鈥 Bo to jest le艅 鈥 rzuca Bogdan. 鈥 Jest dobry na swoich wioskach. Tam, gdzie go wybierali, wszystko jest porobione. U nas chodnika nie ma.

Pytam, po co im WOT.

鈥 Chodzi o to, by od p贸艂nocy kto艣 tu by艂 鈥 wyja艣nia Ania. 鈥 Nam ci臋偶ko zosta膰 i dzie艅, i noc , a nie zostawimy ludzi samych, bo a to kto艣 chce kropelki, a to szampon鈥 Wi臋c zawsze s膮 dwie osoby do zrobienia herbaty, podania obiadu, posprz膮tania鈥 Nadz贸r musi by膰.

A czy w贸jt u nich bywa?

鈥 Wczoraj zaszczyci艂 nas znienacka wieczorem 鈥 odpowiada Ania. 鈥 Kolacja, pomidory kroi艂y艣my, nowalijki, bo schodzi艂y. A on m贸wi, 偶e nie we藕mie odpowiedzialno艣ci. Jakby jaka艣 choroba czy co艣, to on umywa r臋ce.

鈥 To co to za w贸jt! 鈥 denerwuje si臋 Bogdan.

Ania: 鈥 Powiedzia艂, 偶e nie b臋dzie p艂aci艂 za pr膮d ani wod臋. Uznali艣my, 偶e zbierzemy. Od jednego ksi臋dza, od drugiego, 偶eby tu ludzie mieli post贸j. Bo na Korczowej jest strasznie. Raz pojecha艂am, dzieci p艂aka艂y, m贸wi臋 matkom: 鈥濩hod藕cie do nas. Odpoczniecie, zastanowicie si臋, co dalej鈥. B艂aga艂am, by nie jecha艂y gdzie艣 w ciemno. Tak si臋 zrycza艂am, 偶e powiedzia艂am: 鈥濿i臋cej tam nie jad臋鈥. A nasz punkt jest pomocny. Jak kobiety od nas wyje偶d偶aj膮, robimy im paczuszki. Od kaszy po chemi臋, 偶eby mia艂y co艣 na pocz膮tek. U nas wszystkiego du偶o.

Zagl膮da Ukrainka, pyta o maszynki do golenia.

鈥 S膮 鈥 odpowiada Ania. 鈥 Ile rzeczy wszyscy nam dawali! Dwa tiry palet z ziemniakami przyjecha艂y. S膮siad z Choty艅ca w Niemczech pracowa艂. Zna tam ludzi. 鈥濩o potrzeba?鈥 鈥 pytali i wysy艂ali. Parafianie przynosili m膮k臋, jak kto艣 mia艂 艣winiobicie w domu, dawa艂 smalec.

Bogdan dodaje: 鈥 Przyjecha艂a pani z Francji z darami i pieni臋dzmi. Niemka camperem za艂adowanym rzeczami po dach. Z Brazylii nawet byli. Dali pieni膮dze.

鈥濳artofla mo偶na?鈥 鈥 pyta kolejna Ukraina. 鈥濳artoszka jest鈥 鈥 odpowiada Ania. 鈥濼ylko przygrzej臋. Z kapust膮?鈥.

鈥 U nas teraz kwitna niedziela, po waszemu palmowa 鈥 ci膮gnie dalej Ania. 鈥 艢wi膮t nie mamy, to ca艂膮 niedziel臋 b臋d臋 na dy偶urze i trzy dni w tygodniu. Za tydzie艅 my b臋dziemy 艣wi臋towa膰, ale my艣lami b臋d臋 w 艣wietlicy.

鈥 Ja przez pierwsze p贸艂tora tygodnia tu by艂em, bo mia艂em wolne 鈥 dodaje Bogdan. Potem pojecha艂em w delegacj臋, teraz znowu jestem.

鈥 A co rodzina na to, 偶e wy si臋 tu tak udzielacie? 鈥 pytam Ani臋.

鈥 M膮偶 z pocz膮tku nie za bardzo. Ja na to: 鈥濼akim jeste艣 Ukrai艅cem?! Tam twoi rodacy gin膮!鈥. Postawi艂am na swoim. Ale teraz musz臋 i艣膰.

Jest ju偶 przy furtce, gdy wybiega za ni膮 Maks i m贸wi, 偶e policja przyjedzie zje艣膰.

鈥 No dobrze. Jak nie zosta膰, jak nie poda膰? 鈥濩o pijecie, co jecie? Bigosik? Ju偶 grzej臋鈥 鈥 proponuje czterem policjantam, kt贸rzy rozsiadaj膮 si臋 w kuchni.

Po dziesi臋ciu minutach wchodzi jeszcze sze艣ciu.

Nie, je艣膰 obiadu nie b臋d膮. 鈥濧le czy b臋dzie nietaktem, jak by艣my sobie kawk臋 zrobili?鈥 鈥 pytaj膮.

鈥 Ja sama podam 鈥 deklaruje Ania, parzy kawy i biegnie do domu.

W kuchni zosta艂 Maks. Koleguje si臋 z Bogdanem i te偶 dy偶uruje w 艣wietlicy. Mieszka we wsi Zgoda, jakie艣 32 kilometry od Choty艅ca. Maj膮 gospodarstwo: krowy mleczne i pole.

鈥 Rodzice ziemniaki tu wo偶膮, m膮k臋, marchewk臋, cebul臋, jajka. Co mamy, to przywozimy 鈥 m贸wi Maks.

鈥 Mo偶na jogurt? I sok jab艂kowy? 鈥 pyta go m艂oda Ukrainka. Maks idzie do magazynu. 鈥 Chod藕, wybierz sobie.

鈥 Po ukrai艅sku nie m贸wi臋, po rosyjsku te偶 nie, wi臋c najlepiej jak przyjd膮 i poka偶膮, co chc膮 鈥 t艂umaczy, szukaj膮c plastikowej 艂y偶eczki.

So艂tyska Choty艅ca Agnieszka Fleszar w 艣wietlicy wiejskiej, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

鈥濼eraz si臋 o tym nie my艣li鈥

C贸rka so艂tyski wiesza po艣ciel pod dachem wiaty. Normalnie odbywaj膮 si臋 tu imprezy, teraz le偶膮 sterty but贸w, ubra艅, w贸zk贸w i suszy si臋 pranie.

鈥 Na pocz膮tku by艂am w 艣wietlicy przez dwa tygodnie dzie艅 w dzie艅. Teraz jestem 2-3 razy w tygodniu. Musz臋 godzi膰 wolontariat z nauk膮 鈥 t艂umaczy Amelia, kt贸ra chodzi do gastronomika w Jaros艂awiu. 鈥 Dla mnie to oczywiste, 偶e trzeba pomaga膰, ale czasami jest kryzys. Najgorszy, jak kto艣 pomoc odrzuca. Znale藕li艣my rodzinie dom. Mieli tam wszystko: szko艂臋 dla dzieci, prac臋 dla doros艂ych, wy偶ywienie. Wr贸cili do nas, bo podobno nie by艂o internetu. Ale najtrudniejsze s膮 dla mnie roztrz臋sione matki. Nie wiem, jak je uspokoi膰.

鈥 Mo偶e przyda艂by si臋 wam psycholog? 鈥 pytam Ameli臋.

鈥 Teraz si臋 o tym nie my艣li 鈥 odpowiada.

鈥 P贸藕niej odczujemy to w艂asne zaniedbanie 鈥 dodaje Bogdan, kt贸ry dy偶uruje dzi艣 z Ameli膮. 鈥 Teraz s膮 wa偶niejsze rzeczy.

Vlad kl臋czy na zje偶d偶alni z patykiem w d艂oni. 鈥濼am Rossija. Ja strielaju. Gdzie moja granata?鈥 鈥 szepcze do siebie.

Obok Irina (42 lata) kr臋ci na karuzeli dwuletni膮 c贸reczk臋. Jej dziesi臋cioletni syn wspina si臋 na drabinki. Uciekli z Czernihowa le偶膮cego blisko Bia艂orusi.

鈥 Zbombardowali u nas dwa uniwersytety, szpitale, dzieci臋c膮 klinik臋 stomatologiczn膮鈥 鈥 zaczyna opowie艣膰 Irina. 鈥 Wi臋c brat m臋偶a zawi贸z艂 najpierw 偶on臋 z dzie膰mi, a potem nas pod granic臋. P贸藕niej przewi贸z艂 jeszcze 偶on臋 drugiego brata. Siostra z dzie膰mi te偶 w ko艅cu wyjecha艂a. Wcze艣niej trzy tygodnie siedzieli w schronie. Czekam tu na ni膮 i razem zastanowimy si臋, co dalej. M膮偶, brat i rodzice zostali. Siedz膮 w piwnicy bez 艣wiat艂a, wody i gazu. Dla mnie zosta膰 tam by艂o strasznie. Kiedy widzieli艣my lec膮ce nisko samoloty, syn m贸wi艂: 鈥濵amo, wszystko w porz膮dku鈥. A ja tak si臋 ba艂am, 偶e poroni艂am. By艂oby ju偶 troje dzieci 鈥 wzdycha Irina. 鈥 Mam nadziej臋, 偶e 艣wiat nas przyjmie 鈥 m贸wi Ukrainka, a bociany na gnie藕dzie obok 艣wietlicy klekocz膮 jakby na potwierdzenie.

Ilona Somnik z synem Vladem w 艣wietlicy w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Facebook ma moc

Po po艂udniu wpada do 艣wietlicy so艂tyska. Daje mi dziesi臋膰 minut na zrobienie jej zdj臋膰. Obiecuje porozmawia膰 wieczorem. Odchodz膮c, rzuca, 偶e nie wie, ile czasu jeszcze to wytrzyma. Ju偶 si臋 nie pojawi.

Agata mia艂a by膰 po po艂udniu, przychodzi po dwudziestej. My艣la艂am, 偶e porozmawiamy we dwie, ale ona siada w kuchni i zaczyna opowie艣膰, nie przejmuj膮c si臋, 偶e s艂ucha nas sze艣膰 os贸b.

鈥 Pierwszy dzie艅 wojny pami臋tam tak: ksi膮dz Wies艂aw dzwoni do mnie, 偶e jest w Korczowej. Kilka os贸b trzeba przenocowa膰. Ksi膮dz przywozi je do Choty艅ca, ja rozwo偶臋 po znajomych. I dzwoni臋 do radnego, czy maj膮 zamiar co艣 zrobi膰. W sobot臋 rano przychodz臋 do 艣wietlicy. Kuchnia ju偶 dzia艂a, 艂贸偶ka rozstawione, a na nich sami faceci i to nie z Ukrainy. Szok. Wi臋c radny szybko dwa busy sprowadzi艂, policjanci ich spisali i na poci膮g do Jaros艂awia odwie藕li. Od tej pory s膮 tu tylko matki z dzie膰mi. Czasami ojcowie, jak ca艂a rodzina przyjedzie. A poza tym psy, koty, papuga, chomik i szczur. Nie by艂o problemu ze zwierz臋tami. Raz tylko szuka艂y艣my 偶wirku, bo kotek nie m贸g艂 si臋 za艂atwi膰 na piasek.

Na pocz膮tku funkcjonariusze WOT, OSP i policji roz艂adowywali z nami transporty z darami, sortowali rzeczy, 艣cielili 艂贸偶ka, bawili si臋 z dzie膰mi, robili kanapki. Przychodzi艂a wiadomo艣膰, 偶e b臋dzie kilkadziesi膮t os贸b, zakasywali r臋kawy, ka偶dy z no偶em i smarowa艂.

Pierwszego dnia by艂o w 艣wietlicy ponad 250 uchod藕c贸w. Przez tydzie艅 stra偶 po偶arna przywozi艂a tu autobusami po 50 os贸b co 2-3 godziny. Potem autobusy przesta艂y kursowa膰, to mieszka艅cy sami wozili ludzi z granicy, z Hali Kijowskiej. Tych najbardziej bezbronnych, niezaradnych. Po cz臋艣膰 uchod藕c贸w od razu kto艣 przyje偶d偶a艂. Kilka godzin i jechali dalej. Po dwudziestu paru dniach zacz臋艂o si臋 to zmienia膰.

鈥 Ludzi zostawali u nas coraz d艂u偶ej i d艂u偶ej. Rodzina, kt贸ra niedawno pojecha艂a do Danii, by艂a siedemna艣cie dni 鈥 opowiada Agata. 鈥 Jak im ju偶 znalaz艂am dom i prac臋, to brakowa艂o transportu. By艂o ich sze艣膰 os贸b, dwa koty, pies, chomik i pe艂no baga偶y.

鈥 A rodzina Maksima z Azerbejd偶anu?

鈥 Pojecha艂a do Belgii.

鈥 Jak szukali艣cie miejsc dla uchod藕c贸w?

鈥 Facebook ma wielk膮 moc. Zrobi艂am profil publiczny, og艂asza艂am, co potrzebuj臋 i mia艂am dwie艣cie-trzysta telefon贸w dziennie. Wysy艂ali艣my ludzi do Francji, Danii, W艂och. Wczoraj rodzice, dwie czteroletnie bli藕niaczki i p贸艂roczny ch艂opczyk pojechali do Austrii. Kolega wolontariusza, kt贸rego tu pozna艂y艣my, to za艂atwi艂. Ju偶 tylko tak to organizujemy. Bo zdarza艂o si臋, 偶e ludzie wracali. Ukrai艅scy Romowie, dwie starsze osoby i c贸rka, pojechali od nas do Niemiec. Po trzech dniach zadzwonili z p艂aczem, 偶e trafili do obozu i chc膮 wr贸ci膰. M贸wi臋: 鈥濿racajcie鈥. Byli kolejne dwa tygodnie. Nikt ich nie chcia艂 wzi膮膰. Stacjonowa艂o u nas wtedy kilkunastu wolontariuszy z Niemiec. Oni im co艣 znale藕li i zabrali. Mieli艣my te偶 dwunastoosobow膮 grup臋 romskich kobiet z dzie膰mi. Francja wys艂a艂a autobus, mieli dla nich domy. Kierowca spojrza艂 i m贸wi: 鈥濼o s膮 Ukrai艅cy?鈥. Ba艂am si臋, 偶e ich nie we藕mie. Ale wzi膮艂. Wiem, 偶e wszystko u nich OK.

Anna Kowa艂yk, jej syn Bogdan i kolega syn Maks w 艣wietlicy wiejskiej w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Ksi臋偶a pomagaj膮, z w贸jtem nie ma rozmowy

鈥 Policja b臋dzie dzi艣 na noc 鈥 wtr膮ca Lila, kt贸ra przysz艂a na dy偶ur.

鈥 A od jutra mieszka艅cy 鈥 wzdycha Agata. 鈥 Pod cerkiew wpad艂am, otworzy艂am zeszyt, ksi膮dz pyta, co mi trzeba. 鈥濩h艂op贸w na noc鈥. 鈥濸anowie, prosz臋 si臋 wpisywa膰鈥. Nie mieli wyj艣cia.

鈥 M臋偶czy藕ni pomagaj膮? Widz臋 tu g艂贸wnie kobiety.

鈥 Ksi膮dz z cerkwi wozi艂 ludzi, ksi膮dz Wies艂aw z ko艣cio艂a katolickiego da艂 pieni膮dze, kt贸re zebra艂 od koleg贸w, udost臋pni艂 te偶 konto, na kt贸re darczy艅cy wp艂acaj膮 鈥 odpowiada Agata. 鈥 Wszystkie przychody, rozchody spisujemy w zeszycie. Niekt贸re z uchod藕czy艅 nie maj膮 nic. Dajemy im po 200-300 z艂otych na drog臋.

鈥 Ksi膮dz greckokatolicki te偶 przyni贸s艂 pieni膮dze 鈥 kto艣 wtr膮ca.

鈥 A nasz co niedziela ka偶d膮 tac臋 na dzia艂alno艣膰 艣wietlicy przeznacza 鈥 dodaje Agata. 鈥 A w trzech cerkwiach odprawia. Albo ksi膮dz Wies艂aw. Pytam: 鈥瀔si膮dz dzi艣 ma wolne?鈥. 鈥濿olne, co potrzeba?鈥. 鈥瀂awie藕膰 ludzi na PKP鈥. 鈥瀂araz b臋d臋鈥. Co艣 dla dzieci na gard艂o trzeba by艂o, przywi贸z艂 reklam贸wk臋 lek贸w. Doro艣li nie maj膮 but贸w, to ca艂e Radymno wykupione z pantofli, bo ksi膮dz wpad艂 do sklep贸w. Je藕dzi艂 po karty sim, po margaryn臋, gdy zabrak艂o do kanapek. So艂tyski m膮偶, cokolwiek si臋 zepsuje 鈥 鈥濼omek, przyjd藕鈥. M贸j m膮偶 tu nie zagl膮da, ale jak trzeba co艣 wozi膰, to je藕dzi. Wiesiek, m膮偶 pani Lili, te偶 przychodzi na dy偶ury, dw贸ch m艂odych ch艂opak贸w na noce. Ale w kuchni to g艂贸wnie kobiety.

W艂a艣nie wchodzi do niej m艂oda Polka. Przyj臋艂a Ukrai艅c贸w do domu.

鈥 Bierz, co potrzebujecie 鈥 m贸wi Agata. 鈥 To nasza kole偶anka, pracuje w konsulacie ukrai艅skim. Te偶 we wszystkim nam pomaga艂a.

鈥 A my艣la艂y艣cie, by w艂膮czy膰 uchod藕czynie w prac臋?

鈥 Niekt贸re dziewczyny same 艂api膮 mopy, okna myj膮 鈥 odpowiada Agata. 鈥 Na salach te偶 same sprz膮taj膮, toalety czyszcz膮. Prosi艂y, by da膰 im co艣 do roboty. Je藕dzi艂y do znajomej sprz膮ta膰 dom, zarobi艂y sobie.

W 艣wietlicy wszyscy dzia艂aj膮 wolontaryjnie.

鈥 A w贸jt wymy艣li艂, 偶eby艣my p艂aci艂y za wynajem i media 鈥 oburza si臋 Agata. 鈥 A to 艣wietlica gminna. Poza tym w贸jt dosta艂 pieni膮dze, sprawdzi艂am: 250 tysi臋cy z艂otych na punkt w Choty艅cu, Piaskach i w 艢wi臋tym, kt贸ry dzia艂a艂 tylko kilka dni. Pr贸bowa艂y艣my si臋 z w贸jtem dogada膰, ale powiedzia艂, 偶e z pani膮 Ma艂a艅czak nie b臋dzie rozmawia艂, bo nic nie robi, tylko pisze na facebooku. A ja owszem, napisa艂am, 偶e zabra艂 nam stra偶, wi臋c 偶eby ch艂opaki z OSP si臋 zapisywali. Dzi臋ki temu mieli艣my ich na noce.

Punkt od pocz膮tku nie by艂 zarejestrowany jako recepcyjny. P贸藕niej kole偶anka zarejestrowa艂a go jako pomocniczy do punktu recepcyjnego w Korczowej. Potem si臋 okaza艂o, 偶e kto艣 nas przerejestrowa艂 na punkt zbi贸rki 偶ywno艣ci. To pytamy: 鈥濪laczego s膮 u nas 艂贸偶ka z centrum zarz膮dzania kryzysowego?鈥.

Anna Kowa艂yk w 艣wietlicy wiejskiej w Choty艅cu, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Za blisko mieszkam

鈥 W nocy dosta艂am info z przej艣cia granicznego, 偶e jedzie do nas dom dziecka 鈥 opowiada dalej Agata. 鈥 Wi臋c lec臋 艣cieli膰 艂贸偶ka dla trzyna艣ciorga dzieci i tr贸jki opiekun贸w. Kiedy indziej o 11 w nocy wysz艂am spod prysznica, a tu telefon: kobieta robi w 艣wietlicy awantur臋, policjanci nie daj膮 sobie rady, bo nie znaj膮 ukrai艅skiego. Ubra艂am si臋 i posz艂am. R贸偶ne s膮 problemy. Wczoraj by艂am tu od 6 rano do 4 nast臋pnego dnia. O 8 dzwoni膮, 偶e przyjechali darczy艅cy z Brazylii. No to znowu posz艂am.

Ilona zagl膮da i m贸wi, 偶e w toalecie cieknie.

鈥 Panie Wie艣ku, trzeba pomajstrowa膰 鈥 komenderuje Agata.

鈥 W 艣wietlicy nie mieli艣my prysznica. A to pierwsza potrzeba by艂a, bo ludzie stali po trzy doby w kolejkach do granicy. Najpierw myli si臋 u mieszka艅c贸w. Autami ich wozili艣my, 偶eby si臋 nikt nie przezi臋bi艂. Prosi艂am w gminie, 偶eby na szybko kontenery nam postawili. Takie jak na budowach, 偶e natrysk i 2-3 umywalki. W ko艅cu zrobili w 艣wietlicy prysznic. 艁贸偶ka, koce, poduszki s膮 od wojewody. Po艣ciel od darczy艅c贸w. Zorganizowa艂y艣my pralk臋, pierzemy.

Ja i Krystyna zajmujemy si臋 organizacj膮 mieszka艅 i transportu. Ona z m臋偶em przeprowadzili si臋 tu z Rzeszowa miesi膮c przed wojn膮. M贸wili: 鈥瀊臋dzie spok贸j鈥 鈥 opowiada Agata, a wszyscy w 艣miech.

鈥 S膮 z grupy rekonstrukcyjnej Wiking贸w, maj膮 du偶膮 sie膰 kontakt贸w. Dzi臋ki nim znajdujemy tyle mieszka艅 w Polsce i za granic膮.

Dzwoni telefon Agaty.

鈥 Musz臋 wys艂a膰 zadanie domowe dla m艂odszej c贸rki 鈥 wzdycha. 鈥揚owiedzia艂a, 偶e nie ma mnie w domu przez Putina. Starsza ma trzyna艣cie lat. Masakra ten wiek. Ale i m膮偶 jakby dojrzewanie przechodzi艂. Z艂o艣ci si臋 z byle powodu. M贸wi臋 mu wtedy: 鈥濸rzyjd藕 do 艣wietlicy, tu wszystko g艂upie si臋 staje鈥.

Agata z m臋偶em prowadz膮 du偶e gospodarstwo: siej膮 kukurydz臋, zbo偶a.

鈥 Ja zajmuj臋 si臋 papierologi膮, on ziemi臋 przewraca. Mamy sprz臋ty, r臋cznie tylko ogr贸dek obrabiamy. Mog臋 sobie pozwoli膰, 偶eby tu by膰. T艂umacz臋 c贸rkom: 鈥濵acie 艂贸偶ka, ciuchy, zabawki, jeste艣cie bezpieczne, najedzone, chodzicie do szko艂y. To ja w tym czasie komu艣 pomog臋鈥.

鈥 Czemu chce pani to robi膰?

鈥 Nie wiem 鈥 odpowiada Agata bez zastanowienia. 鈥 Po prostu chc臋. Wszyscy pytaj膮, czemu tak walcz臋 o ten punkt. Nie umiem inaczej. Nigdy nie mog艂am patrze膰 na czyj膮艣 krzywd臋. Jak kogo艣 bili, nie zastanawia艂am nad konsekwencjami dla mnie, tylko tam sz艂am.

Aliona i jej c贸reczka Ariana w 艣wietlicy w Choty艅cu, kwiece艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

To, co najtrudniejsze

Agata ma 37 lat, pochodzi z pobliskich Laszek. Wcze艣niej nie zajmowa艂a si臋 dzia艂alno艣ci膮 spo艂eczn膮. Troch臋 przy te艣ciowej, kt贸ra by艂a so艂tysem i radn膮. Wtedy w 艣wietlicy odbywa艂y si臋 komunie, chrzciny, wesela.

鈥 Sama mia艂am tu wesele czterna艣cie lat temu 鈥 wspomina Agata. 鈥 艢lub brali艣my w cerkwi 鈥 m膮偶 jest Polakiem narodowo艣ci ukrai艅skiej. Mieszkam tu szesna艣cie lat, nauczy艂am si臋 j臋zyka, ale do wojny nie powiedzia艂am po ukrai艅sku ani s艂owa. Nie mia艂am takiej potrzeby.

Teraz Agata codziennie m贸wi po ukrai艅sku i s艂ucha uchod藕czych historii w tym j臋zyku.

鈥 Kt贸re by艂y najtrudniejsze?

鈥 Kiedy 偶ona dowiedzia艂a si臋, 偶e zgin膮艂 jej m膮偶. M艂oda dziewczyna, z tr贸jk膮 ma艂ych dzieci. Albo inna kobieta, te偶 z tr贸jk膮 maluch贸w. M膮偶 po wypadku nie ma r膮k. Nie pu艣cili go z Ukrainy. No i te dzieci z domu dziecka. Upo艣ledzone umys艂owo. Najm艂odsza dziewczynka mia艂a dwa latka, najstarszy ch艂opiec siedemna艣cie. Dziesi臋膰 dni siedzia艂y w piwnicy. Ka偶de dziecko mia艂o plecaczek z butelk膮 kompotu i suchym jedzeniem. A wychowawczynie tylko jedn膮 walizk臋. W niej po jednych spodniach, jednych majteczkach dla ka偶dego dziecka. Jak si臋 tego nas艂ucham, to porozmawiam z dziewczynami, w domu pop艂acz臋, wy艣pi臋 si臋 i jest lepiej. Ale postawy w贸jta zrozumie膰 nie mog臋.

M贸wi臋, 偶eby przyjecha艂 cho膰 na jeden dzie艅, zobaczy艂, co robimy. Ka偶da kobieta, kt贸ra st膮d wyje偶d偶a, przytula si臋, dzi臋kuje, 偶e nas spotka艂a. P贸ki tu s膮, czuj膮 si臋 bezpiecznie. Dzieci si臋 bawi膮, one z kole偶ankami rozmawiaj膮. Z nami si臋 po艣miej膮. Dopiero jak wyje偶d偶aj膮, jest zderzenie z rzeczywisto艣ci膮. Jekateryna pojecha艂a do Francji. Nie zna j臋zyka, nie ma z kim pogada膰. Po pi臋膰 razy dziennie z ni膮 na messend偶erze rozmawiam. M贸wi, 偶e do nas wr贸ci.

M膮偶 Agaty wysy艂a sms: 鈥濩zy ju偶 nie czas, 偶eby艣 przysz艂a?鈥.

Agata Ma艂a艅czak, mieszkanka Choty艅ca 艣wietlicy wiejskiej, Ilona Somnik i dwie inne mieszkanki wsi, kwiecie艅 2022, fot. Agnieszka Rodowicz

Tu zasz艂a zmiana?

Pytam, czy to, co robi dla uchod藕czy艅, jako艣 Agat臋 zmieni艂o.

Agata: 鈥 Du偶o rzeczy sta艂o si臋 dla mnie b艂ahych, 艣miesznych.

鈥 A ca艂膮 wie艣?

鈥 Nie wiem. Niekoniecznie na lepsze? Dochodz膮 do nas plotki: 偶e zarabiamy, za dni贸wk臋 bierzemy 300 z艂otych. A my robimy to w czynie spo艂ecznym, swoimi autami wozimy. Nie wzi臋艂am na paliwo ani grosza, cho膰 mam kluczyk do kasetki z pieni臋dzmi. P贸ki daj臋 rad臋, nie wezm臋.

Pytam reszt臋 towarzystwa, czy widz膮 jak膮艣 zmian臋 w spo艂eczno艣ci.

Wies艂aw m贸wi, 偶e chyba ich to scali艂o. Ale wie艣 i wcze艣niej nie by艂a konfliktowa. Co b臋dzie dalej? Nie wiadomo. To wojna.

鈥 Boicie si臋?

鈥 Ja si臋 boj臋 tego, co si臋 dzia艂o w Buczy, w Borodiance 鈥 m贸wi Agata. 鈥 Ukrainki pytaj膮, czy by艣my uciekali. Tylko z powodu dzieci. Sama w 偶yciu bym st膮d nie posz艂a.

鈥 Tak dobrze si臋 tu 偶yje? 鈥 dopytuj臋.

Wiesiek m贸wi, 偶e ma cztery hektary pola i z tego tyle, co na prze偶ycie. 呕eby umrze膰, to za du偶o, 偶eby 偶y膰 鈥 za ma艂o. Daria dodaje, 偶e z rolnictwa ma艂o kto tu 偶yje. Jedna osoba zazwyczaj pracuje w zak艂adzie gdzie艣 w okolicy albo za granic膮.

鈥 M贸j m膮偶 jeszcze mechanikuje 鈥 dorzuca Agata.

Daria: 鈥 A m贸j zarabia na budowie i wk艂ada w gospodark臋. 鈥濧le biznes ch艂opie robisz鈥 鈥 m贸wi臋 mu!

I zaczyna si臋 dyskusja o cenach nawoz贸w.

鈥 Lec臋, bo m膮偶 napisa艂: 鈥瀋ha艂upa albo rozw贸d鈥 鈥 偶egna si臋 Agata. Wiesiek, Lila i Daria zostan膮 do p贸艂nocy. Wtedy zmieni膮 ich policjanci.

O 22 wi臋kszo艣膰 go艣ci le偶y ju偶 na 艂贸偶kach polowych. Mi臋dzy nimi spaceruje srebrny kot. W nocy kto艣 wymiotuje. Po 艣wietlicy kr膮偶y rotawirus. Co chwil臋 kto艣 si臋 budzi, kto艣 idzie do toalety. Dopiero nad ranem wszyscy g艂臋boko zasypiaj膮. Dzieci w pozycjach, kt贸re pokazuj膮, 偶e czuj膮 si臋 bezpiecznie.

So艂tyska Choty艅ca Agnieszka Fleszar w 艣wietlicy wiejskiej, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Nie mog臋 usiedzie膰 w domu

W poniedzia艂ek od 6 rano s膮 na zmianie dwie kobiety.

Lidka Putko (50 lat): 鈥 Czemu pomagam? Taki odruch. M膮偶 wozi rzeczy na Ukrain臋 ca艂y czas. Zaplanowali艣my remont, malowanie鈥 Jego ci膮gle nie ma. M贸wi, 偶e m臋czy go bycie w domu. Mnie te偶. Podziwiam ludzi, kt贸rzy w tej sytuacji spokojnie siedz膮 w salonie. Ja nie potrafi臋. Nie mog臋 te偶 nic w domu zrobi膰. Sprz膮tanie, mycie okien, co艣 na 艣wi臋ta鈥 Zaczynam, nie ko艅cz臋. Przyjd臋 tu i wszystkie moje problemy znikaj膮. Bo widz臋: kobieta karmi na widoku dziecko piersi膮, druga w miseczce grzeje wod臋, 偶eby umy膰 malucha. A ja si臋 martwi臋, 偶e mam pok贸j nieodmalowany?

鈥 Bogusia, gdzie s膮 myd艂a do uzupe艂niania do dozownik贸w? 鈥 krzyczy Lidka, zmywaj膮c pod艂og臋, do kole偶anki, kt贸ra przygotowuje 艣niadanie.

Do Lidki dzwoni m膮偶. 鈥濵膮ka tu jest. Mleko musisz kupi膰, nie mamy. Margaryn臋 i mas臋 makow膮 te偶鈥 鈥 instruuje go kobieta.

鈥 M膮偶 zna ukrai艅ski, rosyjski, bo studiowa艂 w Kijowie 鈥 t艂umaczy Lidka. 鈥 Dzwonili jego znajomi: 鈥濲edzie rodzina z Zaporo偶a. Przyj膮艂by艣?鈥. Przyj臋li艣my. Je藕dzi艂 z wolontariuszami na drug膮 stron臋 granicy, wyci膮gali z kolejki do przej艣cia kobiety z najmniejszymi dzieciakami. Na dworcu w Mo艣ciskach, gdzie zje偶d偶aj膮 poci膮gi z ca艂ej Ukrainy, ludzie po dwa dni byli bez jedzenia. Dziewczyny z ko艂a gospody艅 robi艂y kanapki, m膮偶 je tam wozi艂. Teraz b臋d膮 piek艂y bu艂eczki z makiem, 偶eby 偶o艂nierze cho膰 namiastk臋 艣wi膮t mieli.

Na tablicy og艂osze艅 w kuchni wisz膮 ostrze偶enia o m臋偶czyznach kr臋c膮cych si臋 po okolicy i oferuj膮cych transport. Przyje偶d偶a dw贸ch policjant贸w. Pytaj膮, czy wszystko w porz膮dku, ile os贸b nocowa艂o. Ostrzegaj膮 przed kolejnym podejrzanym. Zostawiaj膮 jego dane.

鈥濳awa, ciastko, 艣niadanko?鈥 鈥 pyta ich Lidka.

鈥濵o偶e p贸藕niej. Jeszcze przyjedziemy鈥.

Przed 艣wietlic膮 siedzi na krzese艂ku blondynka. Pali papierosa. Dr偶膮 jej usta, gdy zaczyna opowiada膰. Olga ma czterdzie艣ci lat, jej syn dwana艣cie. Przyjechali z Chersonia. Ale najpierw siedzieli ca艂ymi dniami i nocami w korytarzu. Potem pojechali do rodzic贸w na wie艣. Kiedy w okolicy zacz臋li si臋 kr臋ci膰 ruscy, Olga z rodzin膮 najpierw chowa艂a si臋 do piwnicy, potem wr贸cili do Chersonia. Znowu spali w korytarzu.

鈥 W sklepach nic nie ma. Ka偶dego dnia idziesz g艂odny sta膰 w kolejce, bo mo偶e co艣 rzuc膮. Psychicznie te偶 trudno wytrzyma膰, bo nie wiesz, co b臋dzie za sekund臋. Jest ju偶 w miar臋 spokojnie, zdarza ci si臋 u艣miechn膮膰, wychodzisz na ulic臋, a tam wybuch. S膮siada ruscy wzi臋li na muszk臋, kazali pokazywa膰 miasto. Potem go rozstrzelali, zabrali samoch贸d. Wytrzymali艣my tak jeszcze trzy i p贸艂 tygodnia.

Olga wyjecha艂a z siostr膮 i dzie膰mi 5 kwietnia. W samochodzie sze艣膰 os贸b i kotka. Normalnie z Chersonia do Miko艂ajowa jad膮 godzin臋. Jechali osiem. Drogi ju偶 nie by艂o. Po wertepach, kamieniach, przez rosyjskie posterunki, z oczami szeroko otwartymi ze strachu.

Olga opowiada, a woko艂o 膰wierkaj膮 ptaki.

鈥 Dla mnie to wszystko jest nadal jak straszny sen 鈥 przyznaje kobieta. 鈥 Tu jest spokojnie, troch臋 odetchn臋li艣my, ale ws艂uchuj臋 si臋 w ka偶dy d藕wi臋k. Syn te偶. Drzwi trzasn膮, a on pyta, czy to granaty.

Na przystanku autobusowym ko艂o 艣wietlicy spotykam starsz膮 kobiet臋.

鈥 Jak si臋 patrzy na to barbarzy艅stwo, to jak nie pom贸c? Z 500 z艂otych ju偶 da艂am albo wi臋cej, a emerytury mam 1600 z艂otych. I 艣piwory 偶e艣my kupi艂y ze znajom膮 i jeszcze chyba na PAH wy艣l臋. My tu z Ukrai艅cami 偶yjemy od dawna, czysto polskich rodzin ma艂o. Zreszt膮, co mi przeszkadza, kto jakiej narodowo艣ci jest. Cz艂owiek to cz艂owiek. Trzeba pom贸c.

鈥 A jakby by艂 innego koloru sk贸ry?

鈥 A co on winny, 偶e si臋 taki urodzi艂? 鈥 m贸wi emerytka.

Agata Ma艂a艅czak, mieszkanka Choty艅ca przy 艣wietlicy wiejskiej, kwiecie艅 2022, fot.: Agnieszka Rodowicz

Nie jestem od tego

Na stronie internetowej gminy Radymno 3 marca zawis艂o og艂oszenie:

鈥濿 zwi膮zku z聽du偶膮 ilo艣ci膮 nap艂ywaj膮cych uchod藕c贸w z聽Ukrainy, zwracamy si臋 do os贸b zainteresowanych ch臋ci膮 przyj臋cia os贸b z聽Ukrainy o聽zg艂aszanie powy偶szego faktu do UG w聽Radymnie鈥.

Pytam w贸jta, jaki by艂 odzew.

Bogdan Szylar: 鈥 Du偶o by艂o ch臋tnych, tylko 偶e niekt贸rzy chcieli tylko matki z ma艂ymi dzie膰mi przyjmowa膰, a nap艂ywa艂o wiele os贸b r贸偶nego pochodzenia. Bardzo du偶o by艂o czarnosk贸rych. Chcieli szturmowa膰 polskie rodziny, chcieli, by si臋 nimi zaopiekowa艂y. A rodziny si臋 ba艂y. Ale typowych Ukrai艅c贸w przyjmowa艂y i do tej pory przyjmuj膮. Na terenie gminy mieszka do tysi膮ca os贸b z Ukrainy.

Z polecenia wojewody utworzyli艣my punkt recepcyjny w Korczowej. Z dnia na dzie艅 by艂o coraz wi臋cej ludzi, wi臋c utworzy艂em, te偶 na zlecenie wojewody, punkty noclegowe Chotyniec i Piaski. A i to by艂o za ma艂o i starostwo powiatowe otworzy艂o punkt na Hali Kijowskiej. By艂a jeszcze noclegownia we wsi 艢wi臋te, ale niewygodna ze wzgl臋du na odleg艂o艣膰 32 kilometr贸w od granicy i funkcjonowa艂a tylko 2-3 dni. 艁贸偶ka, koce, poduszki dostali艣my z kontyngentu rezerw MSWiA, a od wojewody pieni膮dze na prowadzenie punkt贸w.

鈥 Ile?

鈥 Nie mog臋 powiedzie膰. Na czas od 13 marca do 13 kwietnia, gdy obowi膮zywa艂a umowa z wojewod膮 na punkt w Choty艅cu, wystarczy艂o. G艂贸wnym konsumentem tych pieni膮偶k贸w by艂a energia elektryczna: wszystkie budynki s膮 ogrzewane pr膮dem 鈥 t艂umaczy w贸jt. 鈥 Opr贸cz tego woda, 艣mieci, chemia do dezynfekcji. Na wyp艂at臋 ekwiwalent贸w dla stra偶ak贸w posz艂o oko艂o 80 tysi臋cy z艂otych. Umowa z wojewod膮 wygas艂a ze wzgl臋du na brak uchod藕c贸w.

鈥 I chce pan punkt w Choty艅cu zamkn膮膰?

鈥 Nie chc臋 zamkn膮膰, ale nie mog臋 odpowiada膰 za ludzi, kt贸rzy tam s膮. Osoby z Choty艅ca pojecha艂y na Medyk臋, nawie藕li ludzi i twierdz膮, 偶e pomagaj膮. To nie fair. Ja im wszystko op艂ac臋, zabezpiecz臋, ale dziecko zachoruje, kto艣 si臋 zarazi salmonell膮 i kto za to b臋dzie odpowiada艂?

鈥 Kto teraz odpowiada?

鈥 Ja. Ale skoro punkt wojewody zosta艂 zlikwidowany, powiedzia艂em wyra藕nie: niech osoby, kt贸re chc膮 w Choty艅cu dzia艂a膰, wezm膮 za to odpowiedzialno艣膰.

鈥 A mo偶e oddelegowa膰 tam pracownik贸w, skoro s膮 na to pieni膮dze?

鈥 Ju偶 ich nie mamy. W tej chwili jedziemy na pieni膮偶kach gminy.

鈥 Brak stra偶y, WOT-u w Choty艅cu te偶 wynika z braku pieni臋dzy?

鈥 Tak jest. Oraz z rozwi膮zania umowy z wojewod膮. Wygas艂a 13 kwietnia. Dwa tygodnie jad膮 ju偶 w Choty艅cu na dzikim rozrachunku.

鈥 Skoro s膮 uchod藕cy, kt贸rzy potrzebuj膮 pomocy, mo偶e zaapelowa膰 do wojewody, by przywr贸ci艂a ten punkt?

鈥 Nie jestem od tego. Opieka nad uchod藕cami to zadanie wojewody. Osoby w Choty艅cu nie maj膮 do tego uprawnie艅. Na si艂臋 przywo偶膮 tam ludzi swoimi autami. A ten punkt nie istnieje, to 艣wietlica wiejska.

鈥 Uchod藕czynie s膮 bardzo zadowolone z pomocy, kt贸r膮 tam dostaj膮. Mo偶e warto wesprze膰 osoby, kt贸re dzia艂aj膮 wolontaryjnie od dw贸ch miesi臋cy?

鈥 Czy powiedzia艂em, 偶e nie? Po wielu gminach: w Ch艂opicach, Krowicy, Wielkich Oczach, Rudzie R贸偶anieckiej punkty noclegowe prowadz膮 stowarzyszenia. I nic si臋 nie dzieje. Tylko tu jest afera.

鈥 Skoro te punkty s膮 potrzebne, czemu nie prowadz膮 ich w艂adze?

鈥 Bo mieszka艅cy chc膮 pomaga膰.

Na pytanie, kto odpowiada za punkt noclegowy w Choty艅cu, jakie 艣rodki zosta艂y wyasygnowane na ten cel, rzecznik podkarpackiego urz臋du wojew贸dzkiego odpowiada: 鈥濿ojewoda nie wyda艂a polecenia utworzenia punktu noclegowego w Choty艅cu鈥.

W wielki pi膮tek prawos艂awnej Wielkanocy w贸jt zamontowa艂 w 艣wietlicy kamery. Trzy dni p贸藕niej (26 kwietnia) bez uprzedzenia wys艂a艂 autobus stra偶y po偶arnej, by zabra艂 trzydzie艣ci ukrai艅skich kobiet z dzie膰mi do Hali Kijowskiej. Nast臋pnego dnia wymieni艂 w 艣wietlicy zamki. Dzia艂o si臋 to w katolickim Tygodniu Mi艂osierdzia.

Od tej pory 艣wietlica stoi pusta.

Decyzji w贸jta so艂tyska nie chce komentowa膰.

Lidka m贸wi, 偶e by艂a straszna, okropna, nieludzka, 偶e tak si臋 nie robi.

Anna zauwa偶a, 偶e utrzymanie monitoringu kosztuje.

Agata pomaga teraz w punkcie noclegowym w Radymnie, gdzie mieszka oko艂o pi臋膰dziesi膮t os贸b z Ukrainy.

鈥 25 maja w Hali Kijowskiej przebywa艂o dziesi臋膰 os贸b, ale WOT, stra偶 po偶arna, dalej tam s膮. Dlaczego w艂adzy op艂aca si臋 trzyma膰 du偶y obiekt pusty, a nie ma艂y pe艂ny? 鈥 pyta z gorycz膮.

27 maja Bogdan Szylar otrzyma艂 z r膮k prezydenta Andrzeja Dudy Srebrny Krzy偶 Zas艂ugi. Prezydent, wr臋czaj膮c odznaczenie, dzi臋kowa艂 samorz膮dowcom mi臋dzy innym za pomoc przybyszom z Ukrainy: 鈥瀂dali艣cie egzamin. (鈥) Dzi臋kuj臋 wam z聽ca艂ego serca i聽z ca艂膮 moc膮 za to, 偶e tak pi臋knie wykonujecie t臋 s艂u偶b臋 na co dzie艅 wraz ze聽swoimi mieszka艅cami鈥.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij