Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Mi艂o艣膰 niepotrzebuj膮ca cudu. W odpowiedzi Piotrowi Sikorze

Odwaga tej wiary czyni z nas, chrze艣cijan, prawdziwe ko艂o zamachowe rewolucji, kt贸ra powinna i jest w stanie zmienia膰 艣wiat. Zostali艣my bowiem wezwani do tego by by膰 jak Chrystus, za艣 drog膮, kt贸r膮 w tym celu obejmujemy, jest nasze codzienne 偶ycie pe艂ne upadk贸w, ale i 艂aski. 呕ycie, kt贸re d膮偶y do doskona艂o艣ci i jednocze艣nie nie mo偶e si臋 z ni膮 tutaj uto偶sami膰.

Ilustr.: Kuba Mazurkiewicz

Piotr Sikora trafnie odczyta艂 moje intencje zawarte w tek艣cie 鈥濭roza katolicyzmu otwartego鈥. Rzeczywi艣cie wydaje mi si臋, 偶e kluczowym celem teologii apofatycznej jest utrzymanie transcendencji Boga, kt贸re mo偶e zaowocowa膰 podwa偶eniem sensowno艣ci tre艣ci g艂oszonych przez Ko艣ci贸艂, a co za tym idzie 鈥 odebraniem znaczenia szeroko poj臋tej praktyce: zar贸wno stricte religijnej, ale tak偶e codziennym czynom chrze艣cijan, motywowanych wyznawanymi przez nich warto艣ciami. Tym bardziej ceni臋 zniuansowan膮 odpowied藕 Piotra Sikory, kt贸ry wskazuje, 偶e oddalenie Boga bezpo艣rednio wi膮偶e si臋 z jego blisko艣ci膮 wzgl臋dem cz艂owieka. Jednak偶e trudno mi zaakceptowa膰 konsekwencje, kt贸re redaktor 鈥濼ygodnika Powszechnego鈥 wywodzi z reprezentowanej postawy teologicznej, a przynajmniej nie przyjmowa艂bym ich jako jedynych mo偶liwych.

 

Nie zamierzam polemizowa膰 z Sikor膮 w kwestiach teoretycznych zwi膮zanych z charakterem teologii apofatycznej, kt贸ra wydaje mi si臋 by膰 dobrze ugruntowanym dyskursem, co zreszt膮 podkre艣li艂em w poprzednim felietonie dla 鈥濳ontaktu鈥. Przedmiotem mojego zainteresowania nie jest bowiem refleksja filozoficzno-teologiczna, ale raczej zastanowienie si臋 nad praktyczn膮 rol膮 chrze艣cija艅stwa i chrze艣cijan (dok艂adniej rzecz bior膮c katolik贸w) we wsp贸艂czesnym 艣wiecie. Takie te偶 zadanie stawiam przed upragnionym przeze mnie powrotem do radykalnego chrze艣cija艅stwa. Niemniej jednak, bior膮c pod uwag臋 nasze sympatie filozoficzne, obaj zdajemy sobie spraw臋 z niezbywalnego zwi膮zku teorii i dzia艂ania, a w tym przypadku formy wiary, jak膮 kszta艂tuje teologia, oraz tre艣ci tworzonej przez czyny. Dlatego te偶 twierdz臋, 偶e istotnym problemem, jaki stawia przed nami teologia apofatyczna nie jest sam dystans (b膮d藕 jego brak, jak wskazuje Sikora) dziel膮cy Boga i cz艂owieka, lecz raczej poznawalno艣膰 tre艣ci wiary przez cz艂owieka, kt贸re nast臋pnie wp艂ywaj膮 na jego dzia艂anie, obierane cele oraz oceny, kt贸rymi si臋 pos艂ugujemy.

Trudno nie zgodzi膰 si臋 z Sikor膮, gdy pisze, 偶e 鈥瀘twarcie cz艂owieka na Tajemnic臋鈥, zwi膮zane z 鈥瀢iecznym poszukiwaniem Boga鈥, mo偶na poj膮膰 jako 鈥瀌膮偶enie do Boga [i] pog艂臋bienie relacji z Nim [oraz] drog臋 duchowego rozwoju ku pe艂ni cz艂owiecze艅stwa鈥. Trudno tak偶e odm贸wi膰 podej艣ciu obecnemu w 鈥濩redo katolika otwartego鈥 pewnej odwagi 鈥 wszak pozostajemy w 艣wietle Tajemnicy, czyli tego, co niejasne; tego, co wymaga od nas przyj臋cia ryzyka podwa偶enia i odrzucenia w艂asnej to偶samo艣ci. Tym, co nas dzieli, jest w艂a艣nie kwestia odwagi, poniewa偶 wydaje mi si臋, 偶e w tym punkcie si臋 rozmijamy.

 

Podej艣cie reprezentowane przez Piotra Sikor臋 jest mo偶liwe w wypadku solidnego ugruntowania w tradycji, z kt贸rej redaktor 鈥濼ygodnika Powszechnego鈥 nie zdaje sprawy. To strategia mo偶liwa do przyj臋cia przez katolika ju偶 przekonanego o sensowno艣ci 鈥瀞amodzielnego wytyczania swej ostatecznej Drogi鈥. Niew膮tpliwie potrzeba do tego odwagi, lecz odwa偶na jest tutaj jednostka znajduj膮ca si臋 ju偶 na okre艣lonej 艣cie偶ce wiary; cz艂owiek ufny w blisko艣膰 Absolutu, kt贸ra 鈥瀢yostrza jego wewn臋trzny zmys艂 orientacji鈥. Warunkiem takiej postawy jest dost臋p do szczeg贸lnego rodzaju do艣wiadczenia religijnego, kt贸ry wydaje si臋 by膰 bliski temu, co Charles Taylor okre艣li艂 jako 鈥瀍kspresywizm鈥, mo偶liwy do uj臋cia w zasadzie 鈥瀗iech ka偶dy idzie swoj膮 艣cie偶k膮 duchowej inspiracji鈥 (鈥濷blicza religii dzisiaj鈥). Taka droga pokonywana przez wiernego opiera si臋 na swoistym wgl膮dzie czy odczuciu, a one zawsze pozostaj膮 czym艣 intymnym. Ekspresywizm podkre艣la silny indywidualizm cz艂owieka, kt贸ry zawierza si臋 Bogu, lecz dla zrozumienia praktyki religijnej w艂a艣ciwie nie potrzebuje pozosta艂ych ludzi. Jest to o tyle ciekawe, 偶e Sikora chcia艂by unikn膮膰 鈥瀔oncentracji na 芦ego禄鈥, a mimo wszystko dokonuje tego poprzez wyr贸偶nienie jednej relacji: ode mnie jako wierz膮cego do niepoznawalnego w swej blisko艣ci Absolutu.

To nies艂ychanie pi臋kne podej艣cie o bogatej tradycji i nie 艣miem go krytykowa膰. Chcia艂bym jedynie pokaza膰, 偶e taka postawa praktyczna jest tylko jedn膮 z co najmniej dw贸ch mo偶liwych konsekwencji my艣lenia apofatycznego. Oparcie dzia艂ania chrze艣cijanina na indywidualnym odczuciu stawia znak zapytania wobec zbiorowej praktyki, kt贸ra przestaje by膰 czym艣 fundamentalnym. Zrozumienie w艂asnej postawy w艂a艣ciwie nie wymaga spotkania z drugim cz艂owiekiem, nie m贸wi膮c ju偶 o dialogu mi臋dzyreligijnym. Oba powy偶sze dzia艂ania, b臋d膮ce sercem Ko艣cio艂a, s膮 wtedy czym艣 przygodnym wzgl臋dem w艂asnego do艣wiadczenia religijnego. Sam Piotr Sikora wskazuje na ryzyko, kt贸re nie by艂o obce mistykom chrze艣cija艅skim 鈥 bezgraniczna ufno艣膰 i koncentracja na prywatnym prze偶yciu blisko艣ci Boga wi膮偶e si臋 z trudem 鈥瀗ocy ciemnej鈥, siej膮cej w膮tpliwo艣ci w sercu. Niemniej jednak, co widzimy w tek艣cie Sikory, drugi cz艂owiek pojawia si臋 dopiero jako pomocnik w pokonywaniu w艂asnego l臋ku, nie za艣 jako bazowy element buduj膮cy duchowo艣膰. Faktycznie do艣wiadczenie opisywane przez redaktora 鈥濼ygodnika Powszechnego鈥 jest niezb臋dne dla dojrza艂o艣ci chrze艣cija艅skiej, ale 鈥 nie b贸jmy si臋 tego s艂owa 鈥 jest cudem.

 

Ilustr.: Kuba Mazurkiewicz

Ko艂o zamachowe rewolucji

W radykalnym chrze艣cija艅stwie chodzi mi o co艣, co je poprzedza. O inny cud b臋d膮cy fundamentem naszej wiary. Mam na my艣li nawr贸cenie, kt贸re zawsze dzieje si臋 鈥瀙omimo鈥 i jest procesem ci膮g艂ym w rzeczywisto艣ci, w kt贸rej nie musimy dostrzega膰 cud贸w; w naturze, kt贸ra pozostaje dwoista – cho膰 przesi膮kni臋ta 艂ask膮, to jednak grzeszna. W trudzie codzienno艣ci cz艂owieka, kt贸ry nie do艣wiadczy艂 blisko艣ci Absolutu, a jednak wierzy i dzi臋ki tej wierze prze艂amuje los.

Odwaga, kt贸r膮 stara艂em si臋 zarysowa膰 w 鈥濭rozie katolicyzmu otwartego鈥, r贸偶ni si臋 od postawy Sikory, a jednak wychodzi z tego samego korzenia. Jako 偶yj膮cy tu i teraz katolicy nie dysponujemy b艂ogos艂awie艅stwem, kt贸re spad艂o na aposto艂贸w, a jakim by艂o do艣wiadczenie realnej obecno艣ci Chrystusa w ich 偶yciu. Chrystusa, kt贸ry by艂 dla nich nauczycielem, lecz przede wszystkim przyjacielem, towarzyszem drogi; cz艂owiekiem, kt贸rego zazwyczaj nie rozumieli, a za kt贸rym pod膮偶ali. My natomiast jeste艣my skazani na zapo艣redniczenie wiary w tradycji, w tre艣ciach, kt贸re wyra偶a, i warto艣ciach, kt贸re kszta艂tuje. Tak偶e w dialogu z innymi chrze艣cijanami czy niewierz膮cymi 鈥 w ka偶dym razie z poszukuj膮cymi wraz z nami. Jeste艣my skazani na apofatyk臋, czyli 鈥瀢iar臋 pomimo鈥, funkcjonowanie w obliczu w膮tpliwo艣ci generowanych przez wsp贸艂czesny nam 艣wiat, a co za tym idzie, na ci膮g艂膮 ewangelizacj臋, kt贸ra w pierwszej kolejno艣ci powinna dotyczy膰 nas samych. Dlatego potrzeba nam odwagi. kt贸r膮 winni艣my kszta艂towa膰 w rzeczywisto艣ci wielo艣ci paradygmat贸w poprzez spotkanie z innymi. Dalekiej od przemocy wobec ludzi reprezentuj膮cych odmienne przekonania, lecz 艣wiadomej owej inno艣ci 鈥 r贸偶nicy, kt贸ra zachodzi mi臋dzy mn膮, a drugim cz艂owiekiem spotykanym w dialogu. Jednak aby t臋 艣wiadomo艣膰 pozyska膰, powinienem najpierw pozna膰 siebie i tre艣ci, kt贸re tworz膮 moje przekonania jako cz艂owieka wierz膮cego. Wszak dop贸ki nie zdaj臋 sobie sprawy z r贸偶nic, kt贸re dziel膮 mnie z innymi, nie b臋d臋 m贸g艂 zidentyfikowa膰 podobie艅stw w naszych podej艣ciach. Taki jest te偶 cel dzia艂a艅 ekumenicznych czy dialogu z przedstawicielami innych religii, wyra偶ony przez Sob贸r Watyka艅ski II 鈥 naszym podstawowym zadaniem jako katolik贸w jest zrozumienie w艂asnej tradycji, kt贸re wt贸rnie oddzia艂uje na relacje z pozosta艂ymi wyznaniami.

 

Postawa, o kt贸rej pisz臋, jest bliska odwadze cywilnej chrze艣cijanina we wsp贸艂czesnym 艣wiecie, kt贸ry niejednokrotnie uderza w przekonania ludzi wierz膮cych. Pozostaj膮c otwarci na innych, uznajemy mo偶liwo艣膰 brutalnego zanegowania naszego 艣wiatopogl膮du i postaw, wynik艂ego z niezrozumienia. Nie chcia艂bym tutaj popada膰 w nurt kryzysowych g艂os贸w maj膮cych w zwyczaju zwala膰 problem s艂abo艣ci Ko艣cio艂a i katolik贸w na barki medi贸w b膮d藕 niezidentyfikowanych ateist贸w. 殴r贸d艂em naszego rozdarcia jest paradoks, w jakim przysz艂o nam 偶y膰 jako ludziom wierz膮cym; paradoks zidentyfikowany przez 艣wi臋tego Augustyna, a okre艣lany p贸藕niej przez Mouniera jako 鈥瀟ragiczny optymizm鈥. Jeste艣my zar贸wno 鈥瀦 tego 艣wiata鈥, jak i do niego nie nale偶ymy. Nasze 偶ycie to ci膮g艂a pielgrzymka, kt贸rej fundamentem jest przekraczanie samych siebie i czasu, w kt贸rym przysz艂o nam 偶y膰. Lecz aby to czyni膰, musimy by膰 艣wiadomi horyzontu, do kt贸rego zmierzamy i korzeni, z kt贸rych wychodzimy. Po prostu wiedzie膰, kim jeste艣my.

Na tym w艂a艣nie opiera si臋 w艂a艣ciwie rozumiane poj臋cie post臋pu: na aktywnej obecno艣ci 艣wiadomych chrze艣cijan w 艣wiecie, po艂膮czonej z niezbywalnym pragnieniem pod膮偶ania ku Niesko艅czonemu; ku Temu, kt贸rego winni艣my dopiero przyswaja膰, bo p贸ki co nie mo偶emy go osi膮gn膮膰 (E. Mounier, 鈥濩hrze艣cija艅stwo i poj臋cie post臋pu鈥). Tego wymaga od nas absurd Wcielenia i mi艂osierdzia, w kt贸re niezale偶nie od denominacji wierzymy. B臋d膮c przeci臋tnymi obywatelami, elementami struktur spo艂ecznych, d膮偶ymy ponad nie, co znakomicie uj臋li Ojcowie Soboru w konstytucji Lumen Gentium. Naszym powo艂aniem jest bowiem 鈥瀞zuka膰 Kr贸lestwa Bo偶ego zajmuj膮c si臋 sprawami 艣wieckimi i kieruj膮c nimi po my艣li Bo偶ej鈥, by膰 w 艣wiecie i swym 偶yciem ten 艣wiat u艣wi臋ca膰, aby jego przyk艂adem 鈥(…) promieniuj膮c wiar膮, nadziej膮 i mi艂o艣ci膮, ukazywa膰 innym Chrystusa鈥 (LG:31). To dzia艂anie sugestywnie opisuje Jerzy Turowicz w eseju 鈥濨y膰 chrze艣cijaninem鈥: przes艂aniem chrze艣cija艅stwa jest praktyka mi艂osierdzia, 艣wiadoma w艂asnej niedoskona艂o艣ci. Mi艂o艣膰 bli藕niego prowadzi cz艂owieka do 鈥炁寄卍ania i realizowania sprawiedliwo艣ci, do d膮偶enia, by struktury 鈥 ustrojowe, spo艂eczne, gospodarcze czy cywilizacyjne 鈥 ulepszy膰, przekszta艂ci膰 i zmienia膰鈥. Odwaga tej wiary czyni z nas prawdziwe ko艂o zamachowe rewolucji, kt贸ra powinna i jest w stanie zmienia膰 艣wiat. Zostali艣my bowiem wezwani do tego by by膰 jak Chrystus, za艣 drog膮, kt贸r膮 w tym celu obejmujemy, jest nasze codzienne 偶ycie pe艂ne upadk贸w, ale i 艂aski. 呕ycie, kt贸re d膮偶y do doskona艂o艣ci i jednocze艣nie nie mo偶e si臋 z ni膮 tutaj uto偶sami膰. 呕ycie, kt贸re wiedziemy z innymi lud藕mi. Tak w艂a艣nie rozumiem radykalne chrze艣cija艅stwo 鈥 jako mi艂o艣膰 pochodz膮c膮 z Wcielenia. Mi艂o艣膰, kt贸ra przekracza mnie i moje ograniczenia; kt贸ra nie potrzebuje cudu, bo sama nim jest.

 

Przeczytaj inne teksty Autora.

 

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij