Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Mencwel: Prowincjonalizm na miar─Ö Polski

Por├│wnanie do ca┼éego Zachodu jest parali┼╝uj─ůce. Zostajemy nim obezw┼éadnieni i wszystko, co najgorsze, zaczynamy przyznawa─ç sobie, a na dodatek nie ma ┼╝adnego sposobu, ┼╝eby si─Ö z tego wydoby─ç - m├│wi prof. Andrzej Mencwel.

Ilustr.: Kuba Mazurkiewicz


 
Wywiad pochodzi z numeru ÔÇ×Polska na eksportÔÇŁ (ÔÇ×KontaktÔÇŁ 17/2011).
 
Ci─ů┼╝y na nas kompleks parweniusza, kraju wiecznie aspiruj─ůcego, gdzie wci─ů┼╝ zdaje si─Ö egzamin z demokracji. Brak nam tolerancji, miotamy si─Ö mi─Ödzy chorobliw─ů pych─ů a brakiem poczucia w┼éasnej warto┼Ťci; krajowa produkcja gospodarcza i intelektualna jest co najmniej wt├│rna w stosunku do zagranicznych wzorc├│w. Czy naprawd─Ö jeste┼Ťmy na to skazani? O tym, jak uciec od poczucia wiecznego zap├│┼║nienia, m├│wi prof. Andrzej Mencwel.
Rozmawiaj─ů: Katarzyna Kucharska-Hornung i Cyryl Skibi┼äski.
 
Znana jest opinia profesora Jerzego Jedlickiego, kt├│ry twierdzi, ┼╝e Polska jest wewn─Ötrzn─ů prowincj─ů Europy. Zgadza si─Ö pan z nim?
Nie zgadzam si─Ö z tez─ů, ┼╝e Polska jest skazana na wieczn─ů prowincjonalno┼Ť─ç. Kluczem do dyskusji jest jednak to, jak si─Ö t─Ö prowincjonalno┼Ť─ç rozumie. Paradoksalnie jednym z jej bardziej dotkliwych aspekt├│w jest brak w┼éa┼Ťciwej miary, czyli mierzenie si─Ö z odniesieniami, kt├│re s─ů po prostu niestosowne. Na przyk┼éad: czy b─Ödziemy mieli polsk─ů ÔÇ×Dolin─Ö krzemow─ůÔÇŁ? Nie, nigdy nie b─Ödziemy mieli por├│wnywalnej z ameryka┼äsk─ů doliny krzemowej, poniewa┼╝ r├│┼╝nica potencja┼é├│w jest kosmiczna!
 
W jednym ze swoich esej├│w napisa┼é pan: koleina my┼Ťlowa za┼Ťcianek ÔÇô ┼Ťwiat, polonizm ÔÇô europeizm jest przestarza┼éa. By─ç mo┼╝e, ale co to zmienia je┼Ťli chodzi o nasze poczucie prowincjonalno┼Ťci?
Takie blokowe widzenie ┼Ťwiata jest polsk─ů tradycj─ů, kt├│ra bierze si─Ö z uprzedniego upadania, a potem d┼éugiej, stukilkudziesi─Öcioletniej zale┼╝no┼Ťci i poczucia pogn─Öbienia naszego kraju. Je┼╝eli co┼Ť chcemy por├│wnywa─ç, to bierzmy pod uwag─Ö relacje, kt├│re s─ů por├│wnywalne. Polska a Zach├│d ÔÇô zaraz ca┼éy Zach├│d? Dlaczego nie Polska a Portugalia, albo Polska ÔÇô Dania?
Por├│wnanie do ca┼éego Zachodu jest parali┼╝uj─ůce. Gdyby kto┼Ť perwersyjnie dokonywa┼é takiego por├│wnania, to m├│g┼éby z ka┼╝dej dziedziny na Zachodzie wybra─ç co┼Ť najlepszego, na przyk┼éad trawniki angielskie, szosy francuskie, auta niemieckie i zestawia─ç to z czym┼Ť najgorszym w Polsce. Wtedy zostajemy obezw┼éadnieni i wszystko, co najgorsze, zaczynamy przyznawa─ç sobie, a na dodatek nie ma ┼╝adnego sposobu, ┼╝eby si─Ö z tego wydoby─ç.
 
Jakie jeszcze, opr├│cz stosowania niew┼éa┼Ťciwej miary w┼éasnych dokona┼ä, wymieni┼éby pan sk┼éadniki prowincjonalno┼Ťci Polski?
Podstawowym sk┼éadnikiem prowincjonalno┼Ťci, kt├│rego nie nadrabiaj─ů wielkie wzloty ducha, jak na przyk┼éad romantyczna literatura polska ÔÇô kt├│ra bez w─ůtpienia jest warto┼Ťci─ů wysok─ů ÔÇô s─ů wzgl─Ödnie powszechne kryteria cywilizacyjne, czyli, na przyk┼éad, sprawna komunikacja na wszystkich jej poziomach.
Moje pokolenie mia┼éo potworny kompleks prowincji. Dlaczego? Gdy ju┼╝ cz┼éowiek znalaz┼é si─Ö na tak zwanym ÔÇ×ZachodzieÔÇŁ, co oczywi┼Ťcie by┼éo przypadkiem szczeg├│lnym, a nie powszechnym, to r├│┼╝nica we wszystkich widzialnych i dotykalnych aspektach by┼éa tak dojmuj─ůca, ┼╝e nie mo┼╝na by┼éo nie popada─ç w kompleksy ni┼╝szo┼Ťci. Wszystkie na raz. Teraz te r├│┼╝nice si─Ö zmniejszy┼éy, co nie znaczy, ┼╝e ich nie ma. Nie ma bowiem ┼╝adnego sposobu dowiedzenia, ┼╝e niedobudowana autostrada do Warszawy jest lepsza od autostrady zbudowanej. Pewne standardy zosta┼éy w ┼Ťwiecie przyj─Öte oraz sprawdzone i ┼╝adn─ů ÔÇ×Wielka improwizacj─ůÔÇŁ si─Ö tego nie nadrobi.
 
Na podstawowym poziomie komunikacji (drogi i koleje) ci─ůgle co┼Ť nawala, ale na ┼Ťrednich poziomach komunikacji jest ca┼ékiem dobrze. M├│j syn studiowa┼é jaki┼Ť czas w Amsterdamie i m├│wi┼é mi, ┼╝e mia┼é poczucie, ┼╝e jest jednym z europejskich student├│w. Nie by┼éo ┼╝adnych dotkliwych r├│┼╝nic. Wbrew temu co og┼éasza si─Ö w mediach, nasze uczelnie naprawd─Ö reprezentuj─ů poziom europejski i nie ma powod├│w do ┼╝adnych kompleks├│w. Oczywi┼Ťcie m├│wi─Ö o najwa┼╝niejszych polskich uniwersytetach i politechnikach. Nie mo┼╝emy por├│wnywa─ç na przyk┼éad Uniwersytetu Warmi┼äsko-Mazurskiego z Harvardem, chocia┼╝ oba maj─ů bardzo ┼éadne kampusy.
 
Ca┼éy czas m├│wi pan o leczeniu kompleks├│wÔÇŽ
Bo prowincjonalno┼Ť─ç to jest te┼╝ poczucie prowincjonalno┼Ťci.
 
Ale istniej─ů te┼╝ ┼éatwiej uchwytne aspekty naszej prowincjonalno┼Ťci: wszelkie idee czy pr─ůdy w sztuce przychodzi┼éy do nas z Zachodu. Zawsze byli┼Ťmy wy┼é─ůcznie odbiorcami.
Tak, zapewne w centrum nie byli┼Ťmy nigdy. Nawet w okresie Z┼éotego Wieku, kt├│ry jest niew─ůtpliwie polskim historycznym apogeum. Ale byli┼Ťmy regionalnym centrum i to od nas uczono si─Ö we wschodniej Europie. Dystans, kt├│ry dzieli┼é nas od samego ┼Ťrodka rozwoju bywa┼é wi─Ökszy lub mniejszy, ale mnie promieniuj─ůce nale┼╝enie do takiej orbity kulturalnej, naukowej i cywilizacyjnej ca┼ékiem zadawala.
Jednocze┼Ťnie zdaj─Ö sobie spraw─Ö, ┼╝e istniej─ů przewagi, kt├│rych nie da si─Ö zniwelowa─ç. Przed spotkaniem z wami widzia┼éem w ksi─Ögarni ksi─ů┼╝k─Ö znakomitego ameryka┼äskiego historyka kultury Richarda Sennetta pod tytu┼éem ÔÇ×Etyka dobrej robotyÔÇŁ. Przejrza┼éem spis rzeczy i indeks: nie ma w niej Tadeusza Kotarbi┼äskiego, autora wydanego p├│┼é wieku temu ÔÇ×Traktatu o dobrej robocieÔÇŁ! To nie ┼Ťwiadczy dobrze o Sennetcie. U nas, ale nie na ┼Ťwiecie, bo funkcjonujemy w j─Özyku, kt├│ry jest rarytasem dla innych. To s─ů rzeczy, kt├│rych si─Ö nie przezwyci─Ö┼╝y, ale nie wydaje mi si─Ö, ┼╝ebym to ja si─Ö mia┼é z tego powodu martwi─ç. Niech si─Ö martwi Sennett.
 
Z kolei w ┼Ťwiecie sztuki, w ci─ůgu ostatniej dekady te pomini─Öcia sta┼éy si─Ö mniej dojmuj─ůce. Dzi─Öki pracy historyk├│w i krytyk├│w sztuka Europy ┼Ürodkowo-Wschodniej w oczach Zachodu funkcjonuje jako odmienna i w tej odmienno┼Ťci szczeg├│lna. Fakt, ┼╝e nie mie┼Ťci si─Ö w kanonie historii sztuki zachodniej, nie wyklucza jej (jako gorszej, bardziej naiwnej, stosuj─ůcej anachroniczne ┼Ťrodki), poniewa┼╝ uda┼éo si─Ö stworzy─ç w┼éasny kanon. Mo┼╝e wi─Öc nie w doganianiu Europy zachodniej jest klucz, tylko w tworzeniu w┼éasnej jako┼Ťci?
Z zainteresowaniem s┼éucham tego co m├│wicie o dzia┼éaniach historyk├│w sztuki, kt├│re niew─ůtpliwie s─ů s┼éuszne i po┼╝yteczne. Dla mnie w tym kontek┼Ťcie istotne jest to, co dotyczy Europy ┼Ürodkowej, czy ┼Ürodkowo-Wschodniej. Mamy bowiem pewien wsp├│lny trzon do┼Ťwiadczenia ÔÇô tak┼╝e poczucie historycznej marginalizacji. Jednocze┼Ťnie nasz dorobek w r├│┼╝nych dziedzinach: sztuk, literatur czy nauki wcale nie jest ma┼éy. Czasem to wykluczenie traktuje si─Ö jako metafizyczn─ů kl─ůtw─Ö. A to jest historycznie zrozumia┼ée!
W ko┼äcu XVIII wieku, w czasie wielkich zmian politycznych, kulturalnych i naukowych, kiedy tworzono koncepcj─Ö literatury powszechnej, zaczynaj─ůc od Goethego i Schillera, kiedy zak┼éadano pierwsze instytuty historyczne i tworzono kanony post─Öpowania historyk├│w, my┼Ťmy nie byli podmiotem historycznym. My, to znaczy: Polacy, Czesi, W─Ögrzy, Ukrai┼äcy, Litwini, Bia┼éorusini i inni, a nasza tw├│rczo┼Ť─ç w najrozmaitszych jej postaciach i dziedzinach zosta┼éa pomini─Öta. Rosjanie si─Ö przebili ÔÇô dzi─Öki mocy swego imperialnego pa┼ästwa; ci, co pa┼ästw nie mieli, w┼éa┼Ťciwie nie istnieli.
 
Historii sztuki dotyczy to w tej samej mierze ÔÇô koncepcje tego, co nowoczesne, kszta┼étowano na Zachodzie ÔÇô w Pary┼╝u czy Londynie. W zwi─ůzku z tym my┼Ťmy znikn─Öli, co nie by┼éo szczeg├│lnym spiskiem politycznym, tylko pochodn─ů braku podmiotowo┼Ťci polityczno-historycznej. Wspania┼ée, moim zdaniem, malarstwo polskie prze┼éomu XIX/XX wieku pozostaje sztuk─ů lokaln─ů. Cz─Ö┼Ť─ç tych strat zacz─Öto odrabia─ç w latach mi─Ödzywojennych, ale trwa┼éo to za kr├│tko. Z kolei po wojnie blokowe widzenie Europy i ┼Ťwiata nie sprzyja┼éo takiej emancypacji, cho─ç akurat sztuka by┼éa wtedy bardziej interesuj─ůca, jako wy┼éamuj─ůca si─Ö z re┼╝imu, z systemu. To, co si─Ö dzieje z nasz─ů sztuk─ů obecnie, jest zach─Öcaj─ůc─ů zapowiedzi─ů, ale ca┼éo┼Ťciowe zmiany nie zostan─ů dokonane w ci─ůgu pi─Öciu, siedmiu czy nawet dwudziestu lat. Roboty jest co najmniej na pokolenie.
 
D┼éuga perspektywa. Mo┼╝na mie─ç poczucie, ┼╝e tak naprawd─Ö nigdy Europy nie do┼Ťcigniemy i ju┼╝ zawsze b─Ödziemy na pozycji goni─ůcych rozwini─Öt─ů reszt─Ö ┼Ťwiata. Mo┼╝e wyj┼Ťciem z tej sytuacji by┼éoby porzucenie ÔÇ×zachodniegoÔÇŁ punkt odniesienia i stworzenie innego? Czy tak─ů rol─Ö mog┼éaby pe┼éni─ç nowa, silna Europa ┼Ürodkowa?
To jest jedna z odpowiedzi. Zosta┼éa ona wypracowana przez ┼Ťrodowisko paryskiej ÔÇ×KulturyÔÇŁ ÔÇô przez Giedroycia, Mieroszewskiego, Mi┼éosza i innych. Czerpa┼éa z przedwojennego prometeizmu i federalizmu, kt├│re zosta┼éy gruntownie przekszta┼écone, poniewa┼╝ tamte idee ┼║le si─Ö spe┼éni┼éy. Koncepcja ÔÇ×KulturyÔÇŁ by┼éa oparta na mocnym prze┼Ťwiadczeniu, ┼╝e tylko razem z bliskimi s─ůsiadami mo┼╝emy osi─ůgn─ů─ç prawdziw─ů historyczn─ů podmiotowo┼Ť─ç.
Personalizuj─ůc t─Ö id─Ö mo┼╝na by powiedzie─ç, ┼╝e b─Ödziemy traktowani jako pe┼énoprawne osobowo┼Ťci historyczne tylko w┼Ťr├│d tych os├│b, z kt├│rymi s─ůsiadujemy. Razem jeste┼Ťmy zupe┼énie inn─ů jako┼Ťci─ů ni┼╝ izolowani, albo, co gorsza, jak by┼éo przed wojn─ů ÔÇô wzajemnie skonfliktowani. Przed wojn─ů ┼║le nam si─Ö uk┼éada┼éo ze wszystkimi s─ůsiadami: na granicy wojny z Czechos┼éowacj─ů i Litw─ů, a konflikty z mniejszo┼Ťciami, w tym z pi─Öcioma milionami Ukrai┼äc├│w, by┼éy dramatyczne.
 
A co wsp├│┼écze┼Ťnie mog┼éoby wyr├│┼╝nia─ç nasz region Europy, zbi├│r pa┼ästw o podobnym do┼Ťwiadczeniu historycznym?
Powinni┼Ťmy tu, w Europie ┼Ürodkowo-Wschodniej, postawi─ç na mo┼╝liwie najlepsze stosunki s─ůsiedzkie. M├│wi si─Ö, ┼╝e wielkie narracje historyczne upad┼éy, wyczerpa┼éy si─Ö wizje finalnego celu historycznego, ale te┼╝ nie ma czego ┼╝a┼éowa─ç, bo ich konsekwencj─ů by┼éy daleko id─ůce nieszcz─Ö┼Ťcia. Mo┼╝e wi─Öc ┼Ťrednie narracje i cele po┼Ťrednie s─ů dobre: zr├│b porz─ůdek w swoim domu i w ko┼éo siebie.
Je┼Ťli przyjmiemy relacje s─ůsiedzkie jako nasz─ů naczeln─ů warto┼Ť─ç, mo┼╝emy wtedy zapyta─ç ÔÇô jaki tu mie─ç kompleks np. w stosunku do Francji, kt├│ra nie m├│wi─ůc ju┼╝ o tym, ┼╝e nie mo┼╝e sobie poradzi─ç z Arabami, to od setek lat wynaradawia Breto┼äczyk├│w, Bask├│w, Prowansalczyk├│w? Centralistyczne pa┼ästwo francuskie ÔÇô czy jest monarchi─ů u┼Ťwi─Öcon─ů, republik─ů jakobi┼äsk─ů, cesarstwem czy, jak teraz, republik─ů demokratyczn─ů, zawsze pozostaje centralistyczne. Walka o prawa j─Özyka breto┼äskiego toczy si─Ö do dzisiaj. Stworzenie dobrych, demokratycznych, personalistycznych stosunk├│w mi─Ödzyludzkich zar├│wno wewn─ůtrz pa┼ästwa jak i z otaczaj─ůcymi s─ůsiadami jest zadaniem, kt├│re nigdy we Francji nie zosta┼éo zrealizowane, cho─ç uchodzi ona za wz├│r demokracji.
 
To jest projekt. Pytanie, czym mamy si─Ö karmi─ç ┼╝eby to osi─ůgn─ů─ç? Sposobem na pewno jest okre┼Ťlona polityka historyczna. Jakie elementy naszej historii podkre┼Ťla─ç, ┼╝eby budowa─ç ci─ůg┼éo┼Ť─ç tej postawy s─ůsiedzkiej?
Oczywi┼Ťcie ÔÇô potrzebujemy innej historii ni┼╝ etnocentryczna. Nie mo┼╝emy opiera─ç si─Ö na romantyczno-mesjanistycznej wizji historii Polski, b─Öd─ůcej nieustann─ů martyrologi─ů us┼éan─ů wy┼é─ůcznie niewinnymi ofiarami. To musi by─ç wizja historii, w kt├│rej co┼Ť by┼éo robione nie tylko dla siebie. Historii, kt├│rej ciemnych kart si─Ö nie pomija, ale umie te┼╝ je na nowo zapisywa─ç. Jak wiele dobrego, na przyk┼éad, zrobili┼Ťmy w ostatnich dekadach, je┼Ťli chodzi o relacje polsko-┼╝ydowskie! Przez setki lat nasza historia by┼éa wsp├│lna, wi─Öc teraz, nawet je┼Ťli ju┼╝ ┼╗yd├│w prawie w Polsce nie ma, jeste┼Ťmy z nimi zwi─ůzani.
 
Wkr├│tce powstanie Muzeum Historii Polski. Gdyby dano panu jedno pomieszczenieÔÇŽ
Ja mog─Ö wzi─ů─ç ca┼éo┼Ť─ç.
 
ÔÇŽ na czym opar┼éby pan t─Ö now─ů histori─Ö Polski?
W ostatnich dekadach zosta┼éa ona dotkliwie zredukowana do r├│┼╝nych, w┼éa┼Ťciwie pustych, wciele┼ä idei niepodleg┼éo┼Ťci, wspartych dominuj─ůc─ů rol─ů historii militarnej. Taka koncepcja historii jest w┼éa┼Ťciwie feudalnym anachronizmem z pierwszej po┼éowy XVIII wieku. Przemilczane zostaj─ů elementy cywilizacyjne i spo┼éeczne, a tak┼╝e wielonarodowe i wieloreligijne, polsko┼Ť─ç natomiast zostaje sprowadzona do jej wersji wyznaniowej z ko┼äca XIX wieku. Takie uto┼╝samienie narodu i wyznania nie mo┼╝e by─ç wsp├│┼écze┼Ťnie przyj─Öte, cho─ç mia┼éo swoje racje w epoce przymusowej germanizacji i rusyfikacji. Z tym nie ma co i┼Ť─ç ani do s─ůsiad├│w, ani do Europy, ani do ┼Ťwiata. M├│wi─ůc kr├│tko, ja bym t─Ö histori─Ö przedstawi┼é jako rywalizacj─Ö, napi─Öty dialog r├│┼╝nych modeli polsko┼Ťci ukszta┼étowanych historycznie, a maj─ůcych swoje spo┼éeczne ramy: jak szlachta os┼éabi┼éa mieszcza┼ästwo i zniewoli┼éa ch┼éop├│w? I sam─ů siebie uto┼╝sami┼éa z narodem, aby przez sw├│j ekskluzywizm doprowadzi─ç pa┼ästwo do upadku? Oto s─ů pytania, na kt├│re trzeba odpowiada─ç.
 
Dominuj─ůca, romantyczno-martyrologiczna wizja naszej historii wspiera si─Ö na bardzo wyrazistych, pe┼énokrwistych symbolach: powstaniu listopadowym, styczniowym, warszawskim. Jakie symbole wskaza┼éby pan dla tej drugiej wizji?
Nie trzeba tego wymy┼Ťla─ç, bo to zosta┼éo ju┼╝ dawno wskazane, tylko jest s┼éabiej s┼éyszane: Zjazd Gnie┼║nie┼äski jako akt wej┼Ťcia do Europy na partnerskich warunkach; ukszta┼étowanie si─Ö Korony Kr├│lestwa Polskiego za ┼üokietka i Kazimierza Wielkiego; Unia Lubelska czyli powo┼éanie dobrowolnej federacji europejskiej. Dalej Konfederacja Warszawska jako jedyne w ├│wczesnej Europie prawne usankcjonowanie r├│wnouprawnienia religijnego. W XVII wieku trzeba pokaza─ç nie tylko odsiecz wiede┼äsk─ů, ale tak┼╝e degradacj─Ö spo┼éeczn─ů i narastaj─ůc─ů zapa┼Ť─ç cywilizacyjn─ů. Z p├│┼║niejszych wydarze┼ä na pewno znalaz┼éyby si─Ö na tej li┼Ťcie Konstytucja 3 Maja oraz Insurekcja Ko┼Ťciuszkowska oraz wszystkie emancypacyjno-niepodleg┼éo┼Ťciowe nurty demokratyczne. A tak┼╝e praca edukacyjno-naukowa: Szko┼éa Rycerska, Komisja Edukacji Narodowej, Towarzystwo Naukowe-Warszawskie, uniwersytety, licea itp.
 
A co z powstaniami, przecie┼╝ wszystkie by┼éy przegrane!
Nie chodzi o to, ┼╝e my┼Ťmy je przegrywali. Wa┼╝ne, ┼╝e byli┼Ťmy ┼╝ywym uciele┼Ťnieniem has┼éa ÔÇ×za wolno┼Ť─ç nasz─ů i wasz─ůÔÇŁ. Zapomina si─Ö, ┼╝e to nie by┼é nurt izolacyjno-nacjonalistyczny, a europejski. Dalej przeszliby┼Ťmy a┼╝ do socjalist├│w. Par─Ö tygodni temu dyskutowali┼Ťmy o ksi─ů┼╝ce ameryka┼äskiego historyka Timothy Snydera o Kazimierzu Kelles-Krauzie, kt├│ry naprawd─Ö jest jedynym socjalistycznym my┼Ťlicielem pocz─ůtku XX wieku, kt├│ry rozwi─ůza┼é przysz┼éo┼Ťciowo problematyk─Ö narodow─ů w ramach idei socjalistycznej.
 
┼╗eby wzrosn─ů─ç w si┼é─Ö potrzebujemy mie─ç poczucie wyj─ůtkowo┼Ťci, ┼╝eby┼Ťmy mogli sobie powiedzie─ç: nie mamy autostrad, ale za toÔÇŽ
Wyjdziemy z prowincji, kiedy autostrady rzeczywi┼Ťcie powstan─ů, a nie wtedy, kiedy ich brak b─Ödziemy umieli zast─ůpi─ç sobie czym innym. A poza tym stoj─ů przed nami dwa zadania podstawowe. Pierwszym, o kt├│rym m├│wi┼éem, jest budowa dobrych stosunk├│w s─ůsiedzkich ÔÇô bez dobrej autostrady i kolei ba┼étyckiej te┼╝ b─Ödzie trudno. Drugie zadanie wi─ů┼╝e si─Ö z przemianami modernizacyjno-gospodarczymi, kt├│re niestety tworz─ů ca┼ée zast─Öpy parias├│w. Sp├│jrzcie na ulic─Ö Wile┼äsk─ů w Warszawie, kt├│ra jest w gorszym stanie ni┼╝ w roku 1945 (ostatnie dwadzie┼Ťcia lat nadal pogarsza jej stan), zobaczcie co si─Ö dzieje w ┼üodzi poza wysztychtowan─ů ulic─ů Piotrowsk─ů. Jak ludzie dziedzicz─ů bied─Ö i marginalizacj─Ö przez pokolenia. Tak dalej by─ç nie mo┼╝e ÔÇô pa┼ästwo polskie nie mo┼╝e udawa─ç, ┼╝e tego nie ma, a jego obywatele nie mog─ů udawa─ç czystego sumienia. Tymczasem nie ma presji obywatelskiej, a dla ┼╝adnej z si┼é politycznych nie jest to zagadnienie pierwszorz─Ödne. My nawet nie wiemy jak szeroko si─Ögaj─ů te obszary i jak liczne s─ů zast─Öpy wykluczonych! Kr├│tko m├│wi─ůc: nie mo┼╝na ┼╝y─ç dobrze z s─ůsiadami zewn─Ötrznymi, je┼Ťli si─Ö nie ┼╝yje dobrze z wewn─Ötrznymi. Wewn─Ötrzni s─ůsiedzi to s─ů ci pariasi, a tak┼╝e mniejszo┼Ťci narodowe, etniczne czy seksualne. Zreszt─ů z tymi mniejszo┼Ťciami radzimy sobie du┼╝o lepiej ni┼╝ z miejskimi i wiejskimi zakresami skrajnej biedy i wykluczenia.
Tylko rozwi─ůzywanie tych zada┼ä z pozytywnymi skutkami mo┼╝e nam dawa─ç dobre samopoczucie. A dobre samopoczucie nie polega na tym, ┼╝e ja przewy┼╝szam i pogn─Öbiam wszystkich moich s─ůsiad├│w, tylko na tym, ┼╝e ja gram na takim instrumencie, kt├│ry jest moj─ů specjalno┼Ťci─ů. Ka┼╝dy z s─ůsiad├│w ma oczywi┼Ťcie inny sw├│j instrument, na kt├│rym gra lepiej ode mnie. I w ten spos├│b mo┼╝emy sobie ┼╝y─ç i gra─ç razem, jak dobra, zgodna orkiestra.
 
Prof. Andrzej Mencwel (1940) ÔÇô historyk i antropolog kultury, eseista, profesor w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Autor m.in.: ÔÇ×Stanis┼éaw Brzozowski. Kszta┼étowanie my┼Ťli krytycznejÔÇŁ, ÔÇ×Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiegoÔÇŁ.
 
Przeczytaj inne rozmowy ÔÇ×KontaktuÔÇŁ.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś