Czy możemy sobie wyobrazić model szkoły, co do której zgodzimy się wszyscy, od prawa do lewa? Jeśli tak, być może będziemy w stanie zbudować instytucję, która nie będzie areną niekończących się walk politycznych. Wymaga to jednak od nas przyjęcia podstawowego założenia: że na dobru wspólnym zależy całemu społeczeństwu i, co za tym idzie, że związane z nim wartości obywatelskie należy przekazywać młodszemu pokoleniu.
Istnieje wiele przestrzeni, w których może się to odbywać. Poza samą szkołą będa to na przykład: dom, działalność w organizacjach, w Kościele, udział w zajęciach sportowych czy swobodna zabawa. Wszędzie tam powinniśmy kształtować obywatelskość rozumianą w sensie, w jakim mówimy o „społeczeństwie obywatelskim”, zamiast zamykania się w bańce wspólnoty narodowej czy wiedzy o liczbie posłów. Pytanie, które przed sobą stawiamy, jest więc pytaniem o wartości. Czy w dzisiejszym świecie jest jeszcze miejsce na odpowiedzialność, pluralizm debaty czy społeczną służbę?
Nie łudzimy się, że da się wdrożyć system, w którym przekazanie takich ideałów będzie stuprocentowo skuteczne – nie chcielibyśmy też świata, który nie zostawia miejsca na osobisty wybór. Wierzymy jednak, że wychowanie musi mieć kierunek. Czy na pewno chcemy, żeby była nim być indywidualistyczna swoboda?
