Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

艁uczaj: Mo偶emy sprawi膰, 偶eby na uczelniach by艂a wi臋ksza r贸wno艣膰

W Polsce o klasach spo艂ecznych w艂a艣ciwie si臋 nie m贸wi. W efekcie w 偶aden spos贸b nie wspieramy naukowc贸w z klas ludowych.
艁uczaj: Mo偶emy sprawi膰, 偶eby na uczelniach by艂a wi臋ksza r贸wno艣膰
ilustr.: Christina Yavorchuk

Z Kamilem 艁uczajem rozmawia Stanis艂aw Krawczyk.

Zazwyczaj traktujemy awans spo艂eczny jako co艣 jednoznacznie dobrego. Ale ty i tw贸j zesp贸艂 badawczy w projekcie 鈥濶aukowcy mobilni kulturowo鈥 pokazujecie, 偶e to nie jest do ko艅ca prawda.

Awans wi膮偶e si臋 z licznymi korzy艣ciami dla os贸b, kt贸re trafiaj膮 do nowej grupy spo艂ecznej, oraz dla ich otoczenia. Ale wi膮偶e si臋 te偶 z kosztami, kt贸rych cz臋sto nie dostrzegamy. Dotyczy to zw艂aszcza awansu z klas ludowych do 艣wiata nauki i szkolnictwa wy偶szego.

Klas ludowych?

W Polsce trudno definiuje si臋 to poj臋cie, bo mamy niewiele bada艅, w kt贸rych ludzie odpowiadaliby na pog艂臋bione pytania o pozycj臋 klasow膮. Nie ma wi臋c wzorca 鈥 takiego, jaki maj膮 na przyk艂ad Brytyjczycy.

Przed dekad膮 BBC we wsp贸艂pracy z paroma brytyjskimi uczelniami zrobi艂o ogromny sonda偶 o klasach spo艂ecznych 鈥 Great British Class Survey 鈥 kt贸ry ma nawet w艂asne has艂o w Wikipedii.

Tam si臋 o tym m贸wi, nie tylko na uniwersytetach. Jak zapytasz Brytyjczyka, do kt贸rej klasy nale偶y, to on pewnie co艣 odpowie. Mo偶e nie trafi, ale jako艣 si臋 okre艣li. W Polsce jest inaczej, wi臋c odpada nam najlepsze moim zdaniem kryterium klasyfikacji: autodefinicja. Musimy szuka膰 innych rozwi膮za艅, niestety wszystkie s膮 z艂e. W naszym projekcie uznali艣my roboczo, 偶e ludowe pochodzenie ma si臋 wtedy, gdy twoi rodzice nie maj膮 wy偶szego wykszta艂cenia, a dodatkowo w twoim dzieci艅stwie spe艂niony by艂 przynajmniej jeden z dw贸ch warunk贸w: na jakim艣 etapie rodzina do艣wiadczy艂a ub贸stwa lub rodzice wykonywali zawody niewymagaj膮ce kwalifikacji, nisko p艂atne.

Mogliby艣my te偶 d艂ugo rozmawia膰 o wyznacznikach kulturowych, zwi膮zanych cho膰by ze sposobami sp臋dzania czasu wolnego. Na przyk艂ad w naszych wywiadach cz臋艣膰 badanych wskazywa艂a, 偶e w ich rodzinach nie funkcjonuje co艣 takiego jak 鈥瀞pacer鈥. Je偶eli si臋 gdzie艣 idzie, to po co艣 鈥 na zakupy, na piwo czy do ko艣cio艂a.

Og贸lnie nie ma chyba innego wyj艣cia ni偶 przyj臋cie pewnych do艣膰 arbitralnych rozgranicze艅, przynajmniej w badaniach ankietowych.

To w pewnym sensie zwyci臋stwo p贸藕nego kapitalizmu. Nie u偶ywamy kategorii klasowych na co dzie艅, dlatego trudniej te偶 bada膰 klasy i w ten spos贸b zwraca膰 uwag臋 na spo艂eczne nier贸wno艣ci.

Jest to k艂opot definicyjny, nie tylko dla badaczy, ale te偶, jak s膮dz臋, dla publicyst贸w. Pewne uproszczenia s膮 u偶yteczne, niemniej cz臋sto przesadzamy i na przyk艂ad traktujemy klasy ludowe jako z za艂o偶enia dotkni臋te ub贸stwem, a to nie zawsze prawda. Zreszt膮 je艣li czytamy tylko artyku艂y prasowe na temat tego, jak 偶yj膮 bogaci Polacy, to nasz obraz tej grupy te偶 b臋dzie bardzo stereotypowy.

Wydaje mi si臋, 偶e aby sprawdzi膰 w Polsce, do jakiej klasy przynale偶y dana osoba, trzeba prowadzi膰 badania takie jak nasze: d艂ugie wywiady o przebiegu biografii, o r贸偶nych do艣wiadczeniach. Bo te偶 przynale偶no艣膰 klasowa danej osoby mo偶e si臋 zmienia膰 w ci膮gu 偶ycia.

Wiemy ju偶, jak tw贸j zesp贸艂 definiuje klasy ludowe. Wr贸膰my wi臋c do pytania o do艣wiadczenia os贸b pochodz膮cych z tej grupy w 艣wiecie naukowym.

Zacznijmy od prostszej wersji awansu. Je偶eli kto艣 ko艅czy uczelni臋 techniczn膮 i zaczyna pracowa膰 jako in偶ynier, to jest realna szansa, 偶e te tarcia b臋d膮 niedu偶e. Kultura ludowa i kultura inteligencji technicznej maj膮 bowiem wiele wsp贸lnego.

Skupienie na praktyce, na konkrecie鈥

鈥zy te偶 wymiernych efektach w艂asnej pracy. Da si臋 wi臋c jako艣 odnie艣膰 warto艣ci starego 艣wiata do warto艣ci 艣wiata nowego. Natomiast co si臋 dzieje, kiedy kto艣 kontynuuje karier臋 akademick膮, w dyscyplinach 鈥瀖a艂o praktycznych鈥? Wtedy kontrast jest znacznie ostrzejszy. Wkraczamy do 艣wiata bardziej elitarnego, w kt贸rym o wiele wi臋ksz膮 rol臋 graj膮 dobra symboliczne, kwestie zwi膮zane z kapita艂em kulturowym.

Na przyk艂ad?

By膰 mo偶e banalnym, ale jednak rzadko dostrzeganym czynnikiem jest znajomo艣膰 j臋zyk贸w obcych. Podczas gdy nasi rozm贸wcy w szkole zawodowej uczyli si臋, jak dobrze pi艂owa膰 drewno albo tworzy膰 jakie艣 konstrukcje, inni uczyli si臋 francuskiego. St膮d te偶 osoby z klas ludowych, wkraczaj膮c do akademii, maj膮 bardzo silne poczucie deficytu. A kiedy doucz膮 si臋 czego艣 na w艂asn膮 r臋k臋, pojawia si臋 tak zwany syndrom oszusta: poczucie, 偶e jestem gorszy, gorsza, 偶e nie zas艂uguj臋, aby by膰 tam, gdzie jestem.

Cz臋ste jest tak偶e wra偶enie rozdwojenia, 偶ycia w dw贸ch odr臋bnych 艣wiatach. Na przyk艂ad kiedy odwiedzamy dom rodzinny, zaczynamy m贸wi膰 w inny spos贸b, 偶eby nie onie艣miela膰 rodzic贸w, a czasem oni zaczynaj膮 nam wytyka膰, 偶e zachowujemy si臋 jak inteligenci. Ponadto poza poczuciem niedopasowania wyst臋puje uczucie wstydu. Pami臋tam taki wywiad, w kt贸rym badany opowiada艂, 偶e wyst膮pienia publiczne do dzisiaj s膮 dla niego traum膮. To jest osoba z olbrzymim dorobkiem naukowym, ale wychodz膮c na m贸wnic臋, ci膮gle bardzo si臋 denerwuje. Zawsze dok艂adnie przygotowuje si臋 do wyst膮pie艅, a i tak czuje, 偶e to, co m贸wi, nie ma warto艣ci dla odbiorc贸w. Taki stres nie ma obiektywnego, sytuacyjnego uzasadnienia; ten wstyd klasowy jest w nas.

Jak rozumiem, te problemy czasem wychodz膮 na jaw, ale czasem s膮 niewidzialne. Osoby z klas ludowych stosuj膮 pewnie ca艂y szereg strategii, 偶eby to wszystko ukrywa膰. I wi膮偶e si臋 to z obci膮偶eniem czasowym, psychicznym, fizjologicznym, kt贸re pozostaje niedostrzegalne dla innych.

To te偶 niestety wida膰 w naszych badaniach. Nasi rozm贸wcy dusz膮 si臋 wewn臋trznie, prze偶ywaj膮 te napi臋cia. Jeden wspomina艂, 偶e gdy wychodzi odebra膰 presti偶ow膮 nagrod臋, to wr臋cz brakuje mu s艂贸w. Ale publiczno艣膰 tego nie widzi, bo zak艂ada, 偶e taka osoba jest pewna siebie, ma poczucie w艂asnej warto艣ci.

To si臋 te偶 oczywi艣cie mo偶e zmienia膰. Spora cz臋艣膰 naszych badanych na pocz膮tku kariery uwa偶a艂a, 偶e kultura ich ojc贸w i matek to co艣 ewidentnie gorszego. Jeden z rozm贸wc贸w opisuje, 偶e wychowywa艂 si臋 na wsi i mia艂 z czasem straszne poczucie wstydu, upokorzenia, bo jego rodzice nie kupowali w sklepie mleka 鈥 ich nie by艂o na to sta膰, tylko mieli swoje krowy i sami to mleko wytwarzali. Ale p贸藕niej, patrz膮c na siebie dwudziestoletniego, zacz膮艂 to sobie opowiada膰 zupe艂nie inaczej. Dojrzewa艂 w 艣rodowisku ekologicznym, jad艂 dobre jedzenie, za kt贸re dzisiaj p艂acimy bardzo du偶o, nie mia艂 wielu stres贸w 偶yciowych. Potrafi艂 wi臋c te rzeczy po jakim艣 czasie przewarto艣ciowa膰.

Awans klasowy potrafi skomplikowa膰 stosunki z rodzin膮?

Cz臋艣膰 naszych rozm贸wc贸w zwyczajnie wstydzi si臋 swoich rodzic贸w. Symptomatycznym momentem jest obrona pracy doktorskiej, na kt贸r膮 wielu rodzic贸w nie jest zapraszanych. Deklaratywne uzasadnienia s膮 r贸偶ne, ale bardzo cz臋sto u pod艂o偶a takiej decyzji znajduje si臋 w艂a艣nie wstyd klasowy. Jest takie poczucie, 偶e rodzice nie b臋d膮 potrafili si臋 odezwa膰; zreszt膮 jeden z badanych m贸wi艂 nam, 偶e zaprosi艂 ojca, a ten by艂 bliski pobicia recenzenta. Takie sytuacje w og贸le nie mieszcz膮 si臋 w wyobra藕ni klas 艣rednich i wy偶szych.

S膮 te偶 osoby 鈥 nieliczne 鈥 kt贸re w naszych wywiadach wypowiadaj膮 si臋 o rodzicach lekcewa偶膮co czy nawet pogardliwie. Bardzo niech臋tnie wspominaj膮 na przyk艂ad ogl膮danie telewizji, dzielenie czasu wolnego na 鈥瀌o Teleexpressu鈥 i 鈥瀙o Teleexpressie鈥. Og贸艂em nasi badani cz臋sto nie maj膮 telewizora, bo uwa偶aj膮, to 偶e nie jest odpowiednie dla ich obecnej pozycji spo艂ecznej. Wol膮 lektur臋 czy r贸偶nego rodzaju inne czynno艣ci intelektualne.

Z waszych bada艅 wynika, 偶e ten rozd藕wi臋k ma te偶 wymiar religijny.

Wielu rodzic贸w z klas ludowych nadal chcia艂oby, 偶eby ich dzieci posz艂y do zakonu. Cz臋sto kto艣 taki rzeczywi艣cie to robi, a kiedy z r贸偶nych powod贸w nie wychodzi, to zaczyna by膰 traktowany jako zdrajca. Nie jest godny swojej starej spo艂eczno艣ci, nowej spo艂eczno艣ci de facto nie ma i tu potrzebne s膮 r贸偶ne strategie, 偶eby wyj艣膰 na prost膮, 偶eby poradzi膰 sobie z zaburzonym poczuciem w艂asnej warto艣ci i przynale偶no艣ci.

W ksi膮偶ce 鈥濴imbo鈥 ameryka艅ski dziennikarz Alfred Lubrano przytacza przyk艂ad badanego, kt贸rego matka obawia艂a si臋, 偶e na studiach zostanie komunist膮 i ateist膮. Badany m贸wi 偶artobliwie, 偶e nie chcia艂 jej zawie艣膰, wi臋c przepowiednia si臋 spe艂ni艂a. 艢rodowiska akademickie na ca艂ym 艣wiecie s膮 bardziej liberalne obyczajowo ni偶 ca艂okszta艂t spo艂ecze艅stwa, wi臋c tarcia na tle 艣wiatopogl膮dowym wydaj膮 si臋 nieuniknione, szczeg贸lnie w konserwatywnych spo艂ecze艅stwach, takich jak polskie. Nawet badani, kt贸rzy wychowywali si臋 w najbardziej konserwatywnych, religijnych domach, dokonuj膮 redefinicji swojego systemu warto艣ci. W polskich realiach oznacza to cz臋sto odej艣cie z Ko艣cio艂a katolickiego lub krytyczne opinie na jego temat.

Redefiniowane s膮 te偶 konserwatywne wzorce p艂ciowe, umacniane przez katolick膮 nauk臋 spo艂eczn膮. Awansuj膮c spo艂ecznie, kobiety przestaj膮 wpasowywa膰 si臋 w w膮skie ramy wyznaczane przez idea艂 matki Polki, ale r贸wnie cz臋sto m臋偶czy藕ni odrzucaj膮 wpajany im idea艂 g艂owy rodziny, 鈥瀟wardziela鈥. Nie musz膮 ju偶 ukrywa膰 鈥瀗iem臋skich鈥 pasji i zainteresowa艅, za kt贸re bywali karceni w dzieci艅stwie. Dzi艣 czytanie ksi膮偶ek to cz臋艣膰 ich pracy zawodowej, a nie czynno艣膰 wykonywana w ukryciu, aby unikn膮膰 niech臋tnych spojrze艅 czy wr臋cz wrogo艣ci ze strony rodzic贸w.

Co mo偶e sprawia膰, 偶e nier贸wno艣ci, kt贸re dotycz膮 os贸b z klas ludowych, staj膮 si臋 widoczne? I jak to wygl膮da na r贸偶nych etapach biografii?

Tu nie powiem pewnie nic, czego wcze艣niej nie powiedzia艂by w socjologii Pierre Bourdieu. Je艣li spojrzymy na ca艂膮 biografi臋, bardzo cz臋sto schemat wygl膮da tak: kto艣, kto p贸藕niej zostanie profesorem, idzie najpierw do szko艂y podstawowej, gdzie dzieciaki s膮 do niego (do niej) mniej lub bardziej podobne. Zwykle ju偶 na tym etapie si臋 wyr贸偶nia: bardzo szybko uczy si臋 czyta膰, ma dobre oceny i sprecyzowane zainteresowania, cz臋sto jest wy艂awiany przez nauczycieli, kierowany na r贸偶ne konkursy. Ten okres wcale nie musi by膰 problematyczny. Je偶eli jednak ta osoba trafia potem do elitarnego liceum 鈥 mieli艣my du偶o takich przypadk贸w 鈥 to tam nast臋puje zderzenie z zupe艂nie innym 艣wiatem.

Dlaczego?

Nieco upraszczaj膮c, mo偶emy powiedzie膰, 偶e to jest 艣wiat dzieci lekarzy i prawnik贸w, czyli takich dzieci, z kt贸rymi klasy ludowe rzadko maj膮 do czynienia. No i wtedy u艣wiadamiamy sobie, 偶e my mo偶e o jakich艣 miejscach czytali艣my w ksi膮偶kach, ale oni tam byli. My mo偶emy si臋 interesowa膰 oper膮, ale oni je偶d偶膮 na festiwale operowe po ca艂ej Europie. Znaj膮 te rzeczy z autopsji, maj膮 za偶y艂y stosunek z kultur膮.

Na studiach jest troszeczk臋 inaczej, a przynajmniej tak wskazuj膮 nasze wywiady. To te偶 zale偶y od uniwersytetu, od kierunku studi贸w, niemniej og贸lnie 艣rodowisko jest tam bardziej przemieszane. No ale znowu: pojawiaj膮 si臋 dzieci profesorskie. M艂odzi ludzie, kt贸rzy wiedz膮, jak przebiega kariera akademicka, w jakie gry gra膰, jakie strategie przyjmowa膰, 偶eby osi膮gn膮膰 sukces. A nasi rozm贸wcy cz臋sto tego nie wiedz膮. Oni mog膮 by膰 bardzo zdolni, mog膮 mie膰 predyspozycje do pracy akademickiej, ale nie b臋d膮 wiedzieli, czym si臋 r贸偶ni egzamin od kolokwium, jak si臋 zwraca膰 do profesor贸w, jak napisa膰 e-mail. Takie rzeczy mog膮 si臋 wydawa膰 bardzo przyziemne鈥

鈥le pewnie s膮 stresuj膮ce? Przypuszczam, 偶e mo偶na sp臋dzi膰 par臋 godzin, martwi膮c si臋, czy nie zdenerwujemy jakiego艣 profesora, je艣li zaczniemy wiadomo艣膰 od niew艂a艣ciwego s艂owa.

Istnieje jeszcze inny, mniej oczywisty czynnik, o kt贸rym sam 鈥 szczerze m贸wi膮c 鈥 nie my艣la艂em przed tymi badaniami: ryzyko finansowe, ekonomiczne. Dla klas ludowych p贸j艣cie na studia to bardzo cz臋sto du偶a inwestycja, du偶e wyrzeczenie. To na razie oczywiste. Ale p贸藕niej w neoliberalnym systemie trafiamy w system grantowy i podpisujemy umow臋, w kt贸rej obiecujemy, 偶e przeprowadzimy jakie艣 badania. Dostajemy wynagrodzenie, 艣rodki na badania i musimy ten grant rozliczy膰.

Jedna z naszych rozm贸wczy艅 opisywa艂a, 偶e jej badania id膮 藕le, 偶e ma ju偶 bardzo ma艂o czasu i by膰 mo偶e nied艂ugo zostanie z d艂ugiem rz臋du dwustu tysi臋cy z艂otych, a jej 偶ycie akademickie si臋 sko艅czy. Otar艂a si臋 o depresj臋, wesz艂a w psychoterapi臋. I wtedy u艣wiadomi艂a sobie, 偶e nie ma poduszki bezpiecze艅stwa. A dla os贸b z zamo偶nych rodzin to nie by艂by a偶 tak wielki problem.

I jeszcze inny przyk艂ad. Nasza badana reprezentowa艂a nauki spo艂eczne, by艂a dobr膮 studentk膮, doktorantk膮. W pewnym momencie podczas studi贸w doktoranckich musia艂a dorabia膰, tak jak zreszt膮 wielu rozm贸wc贸w. Chcia艂a prowadzi膰 jakie艣 warsztaty akademickie, og贸lnie dostawa膰 pieni膮dze za rzeczy zwi膮zane z jej wykszta艂ceniem. No i nie bardzo jej to sz艂o, bo nikt si臋 do niej nie odzywa艂. Za to jej najlepsza kole偶anka z roku, c贸rka uznanego warszawskiego profesora, przez swoje kontakty dostawa艂a mn贸stwo takich zlece艅. Mia艂a ich tyle, 偶e niekt贸re mog艂a przekazywa膰 naszej bohaterce. I w贸wczas ta zobaczy艂a, 偶e nie s膮 w tym samym miejscu. Teoretycznie studiuj膮 na jednym roku, maj膮 podobn膮 艣redni膮 ocen, ale r贸偶nica jest ogromna.

To pokazuje, 偶e formalny pomiar osi膮gni臋膰 na studiach mo偶e nie mie膰 wiele wsp贸lnego z zasobami nieformalnymi, czyli mi臋dzy innymi siatk膮 kontakt贸w.

Te znajomo艣ci i zale偶no艣ci mog膮 dzia艂a膰 tak, 偶e robi膮c to samo, zostaniesz szybciej dostrze偶ony. Natomiast w Polsce ca艂y czas problemem jest te偶 nepotyzm: mo偶na 艂atwo za艂atwi膰 prac臋 komu艣, kto na obiadach u rodzic贸w, profesor贸w, spotyka艂 si臋 z innymi profesorami oraz innymi dzie膰mi akademickimi. Tutaj w艣r贸d naszych badanych jest pewne poczucie krzywdy.

Dosy膰 ciekawa rzecz: jeden z rozm贸wc贸w m贸wi o hakowaniu systemu. Maj膮c 艣wiadomo艣膰 swoich r贸偶nych deficyt贸w, w tym problem贸w z poczuciem w艂asnej warto艣ci, zacz膮艂 w pewnym sensie oszukiwa膰 system. Przyk艂adowo: przygotowywa艂 si臋 do ustnej rozmowy po angielsku w konkursie o bardzo presti偶owe stypendium. Nauczy艂 si臋 na pami臋膰 tego, co chce powiedzie膰, wyrecytowa艂 to przed komisj膮 i liczy艂, 偶e uda mu si臋 zrozumie膰 pytanie, kt贸re padnie w drug膮 stron臋. Wiedzia艂, 偶e w pewnym sensie jest to naginanie systemu, ale mia艂 poczucie, 偶e skoro wcze艣niej by艂 pokrzywdzony, to teraz ma moralne prawo, 偶eby tak robi膰. To jest bro艅 s艂abych: drobne taktyki, kt贸re podwa偶aj膮 status quo. Oczywi艣cie nie wszyscy, ale du偶a cz臋艣膰 naszych rozm贸wc贸w pr贸bowa艂a takie rzeczy robi膰.

Poczucie krzywdy, o kt贸rym m贸wisz, wydaje mi si臋 zrozumia艂e. Osoby z klas ludowych maj膮 w nauce trudniej, chocia偶 z zasady nie jest to ich wina.

A zarazem w tamtym przyk艂adzie z dwiema doktorantkami nie by艂a to tak偶e wina tej profesorskiej c贸rki. W ko艅cu taka osoba nie zapomni ksi膮偶ek, kt贸re przeczyta艂a, nie oduczy si臋 angielskiego czy francuskiego, nie zerwie te偶 raczej kontakt贸w z jakim艣 bliskim przyjacielem rodziny.

Pierre Bourdieu pisze, 偶e osoby z klas wy偶szych s膮 tak samo uwik艂ane w systemowe ograniczenia, jak osoby z klas ludowych. Struktura dusi wszystkich, chocia偶 na inne sposoby. Zreszt膮 naukowcy z klas wy偶szych nierzadko s膮 艣wiadomi problemu nier贸wno艣ci, m贸wi膮 o potrzebie uniwersytetu inkluzywnego, my艣l膮 o nim jako o dobru wsp贸lnym. Ale przywilej i tak im towarzyszy.

Nie znaczy to jednak, 偶e nic z t膮 zastan膮 struktur膮 nie da si臋 zrobi膰. Wed艂ug mnie rol膮 krytycznie nastawionej socjologii jest pokazywanie dr贸g, dzi臋ki kt贸rym mo偶emy sprawi膰, 偶eby na uczelniach by艂a wi臋ksza r贸wno艣膰.

Niew膮tpliwie kto艣, kto mia艂 od pocz膮tku wi臋cej pieni臋dzy albo lepiej wykszta艂conych rodzic贸w, r贸wnie偶 mo偶e cierpie膰 i do艣wiadcza膰 rozmaitych ogranicze艅. Ale czy w obu wypadkach to cierpienie rzeczywi艣cie jest tak samo silne? I czy nie warto m贸wi膰 g艂贸wnie o osobach, kt贸re mia艂y trudniejszy start?

Nie chcia艂bym rozstrzyga膰, 偶e kto艣 cierpi mniej, a kto艣 bardziej. Na pewno jednak trzeba m贸wi膰 wi臋cej o naukowcach z klas ludowych, poniewa偶 oni potrzebuj膮 pomocy, potrzebuj膮 r贸偶nych rozwi膮za艅 instytucjonalnych. Nawet w Stanach Zjednoczonych, czyli w kraju, w kt贸rym istnieje szczeg贸lnie silny mit merytokracji, na uczelniach bardzo cz臋sto jest jakie艣 wsparcie dla os贸b z rodzin bez tradycji akademickich. Mo偶emy znale藕膰 tam r贸偶ne inicjatywy: od studenckich klub贸w pozwalaj膮cych ludziom opowiedzie膰 swoj膮 histori臋, poprzez programy monitoringowe, a偶 po organizacje takie jak EdMobilizer, lobbuj膮ce na rzecz praw student贸w z rodzin gorzej sytuowanych i niemaj膮cych tradycji akademickich.

Z kolei w Polsce o klasach spo艂ecznych w艂a艣ciwie si臋 nie m贸wi. Mo偶e ostatnio o 鈥瀦agro偶onej klasie 艣redniej鈥, ale to w naszym wypadku niewiele wnosi. W efekcie nie widzimy, 偶e kto艣 musi w mieszkaniu studenckim pali膰 w臋glem, bo go nie sta膰 na inny opa艂. 呕e praca na studiach to dla jednych wymuszone 艣mieci贸wki w gastronomii, a dla drugich 鈥 zlecenia od znajomych badaczy, daj膮ce znacznie wi臋kszy potencja艂 rozwoju. A osoby z klas ludowych same zwykle niech臋tnie o tym m贸wi膮, bo to s膮 cz臋sto rzeczy wstydliwe.

W 偶aden spos贸b nie wspiera si臋 te偶 naukowc贸w z klas ludowych.

Czyli mamy co robi膰.

Tak, my jako socjologowie, czy szerzej jako 艣rodowiska intelektualne, powinni艣my o tych sprawach g艂o艣no m贸wi膰 i w ten spos贸b do艂o偶y膰 swoj膮 cegie艂k臋 do budowania wi臋kszej r贸wno艣ci.

Tu trzeba jeszcze dopowiedzie膰, 偶e w kontek艣cie postkomunistycznym te r贸偶nice wygl膮daj膮 troch臋 inaczej w Polsce ni偶 w 艣wiecie zachodnim. Pyta艂e艣 na przyk艂ad o widzialno艣膰 i niewidzialno艣膰. Je偶eli w Polsce wejdziemy do sali ze studentami, to na pierwszy rzut oka rzadko jeste艣my w stanie okre艣li膰 ich pozycj臋 klasow膮. W USA to wida膰 od razu: po samochodzie, kt贸rym kto艣 je藕dzi, po ubraniach, kt贸re nosi.

Jest taka zupe艂nie zapomniana ksi膮偶ka Zygmunta Baumana, z 1960 roku, 鈥濳ariera. Cztery szkice socjologiczne鈥. Bauman pisze w niej, 偶e w socjalizmie awans ca艂ych grup spo艂ecznych jest ideologicznym celem systemu: oficjalnie uznaje si臋 go za dobry, w艂a艣ciwy, zwyczajny. Z kolei w liberalnym kapitalizmie istnieje mit 鈥瀘d pucybuta do milionera鈥, ale on ma charakter indywidualistyczny, nie wi膮偶e si臋 z 偶adn膮 grupow膮 to偶samo艣ci膮. Dlatego na przyk艂ad w Stanach Zjednoczonych ten, kto awansuje, cz臋艣ciej b臋dzie czu艂 si臋 inny od otoczenia, odosobniony, a to mo偶e skutkowa膰 r贸偶nego rodzaju 鈥瀞chorzeniami psychicznymi, neurotycznymi obsesjami i spazmatycznymi 艂kaniami鈥, jak m贸wi Bauman.

Moim zdaniem ta my艣l jest, do pewnego stopnia, dalej aktualna i generalnie postsocjalistyczny system stwarza wi臋ksze pole awansu. A przynajmniej na pierwszy rzut oka nie wida膰 ra偶膮cych nier贸wno艣ci. Na przyk艂ad w Polsce nie do pomy艣lenia by艂yby tak zwane legacy admissions, czyli formalne i nieformalne praktyki daj膮ce w rekrutacji na studia pierwsze艅stwo dzieciom absolwent贸w presti偶owych uczelni ameryka艅skich. To w艂a艣ciwie wariacja na temat wy艣miewanych 鈥瀙unkt贸w za pochodzenie鈥, tyle tylko, 偶e w wersji wzmacniaj膮cej, a nie zmniejszaj膮cej, nier贸wno艣ci.

W naszych badaniach osoby, kt贸rym uda艂o si臋 awansowa膰, relacjonuj膮, 偶e dorasta艂y w warunkach niedoboru d贸br materialnych, ale 偶e pod wieloma wzgl臋dami wszyscy mieli podobnie. Mieszkali w podobnych blokach, chodzili do tych samych publicznych szk贸艂. Przynajmniej jeszcze w niedawnej przesz艂o艣ci.

A jednocze艣nie w krajach postkomunistycznych nier贸wno艣ci mog膮 by膰 g艂臋biej zaszyte w warstwie kulturowej. Przypomina mi si臋 to, co pisze Tomasz Zarycki o roli kapita艂u kulturowego w Europie 艢rodkowo-Wschodniej. W tej cz臋艣ci 艣wiata co chwil臋 przychodzi艂a jaka艣 wojna albo rozbi贸r, wi臋c trudniej by艂o gromadzi膰 materialne bogactwo przez wiele pokole艅. Mo偶liwy by艂 za to d艂ugotrwa艂y przekaz tradycji, etosu, umiej臋tno艣ci j臋zykowych, 艣rodowiskowych kontakt贸w.

艢wietnie, 偶e przywo艂ujesz te badania 鈥 Tomasza Zaryckiego, Rafa艂a Smoczy艅skiego, Tomasza Warczoka. To dotyka sedna problemu. W Polsce istnieje korelacja pomi臋dzy kapita艂em kulturowym a ekonomicznym, ale nie jest tak 艣cis艂a jak w krajach, w kt贸rych kapitalizm panuje od stuleci. Moi ameryka艅scy koledzy s膮 zawsze bardzo zdziwieni, gdy opowiadam im o tym, 偶e w Polsce mo偶na by膰 profesorem uniwersytetu, a r贸wnocze艣nie sytuowa膰 si臋 ekonomicznie poni偶ej oficjalnej 艣redniej krajowej. Kapita艂 kulturowy jest wa偶ny i tu, i tu, ale u nas na pewno ma wi臋ksze znaczenie ni偶 w Stanach.

A czy jest jaki艣 pozytywny potencja艂, kt贸ry maj膮 ludzie z klas ludowych, a ci ze 艣rednich i wy偶szych 鈥 ju偶 nie?

Takie plusy istniej膮 i o nich te偶 pisze Bourdieu. Po pierwsze, osoby, kt贸re maj膮 za sob膮 trudne do艣wiadczenia 偶yciowe, zwi膮zane chocia偶by z bied膮, mog膮 by膰 na nie potem bardziej wra偶liwe. Je艣li reprezentuj膮 nauki spo艂eczne, mog膮 jako nauczyciele przeprowadzi膰 autoanaliz臋, pokaza膰 studentom na w艂asnym, 偶ywym przyk艂adzie, na czym polega dany problem, jakie mechanizmy za nim stoj膮.

Po drugie, skoro ci ludzie wielu rzeczy nie wiedz膮, bo nie mieli si臋 ich gdzie nauczy膰, to mog膮 by膰 bardziej kreatywni, prze艂amywa膰 pewne schematy. Rozmawiali艣my z osob膮, kt贸ra jako m艂oda doktorantka zosta艂a przyj臋ta na bardzo presti偶ow膮 zachodni膮 konferencj臋, niestety te偶 bardzo kosztown膮. Nie wiedzia艂a, 偶e w polskim zhierarchizowanym systemie nie wypada z tym i艣膰 do kogo艣 innego ni偶 jej promotorka, wi臋c posz艂a do samego dziekana, wyja艣ni艂a, 偶e potrzebuje takiej a takiej kwoty, i鈥 j膮 dosta艂a.

Nie mia艂a potem z tego powodu jakich艣 nieprzyjemno艣ci?

Faktycznie mia艂a konflikty z promotork膮. Te sytuacje si臋 powtarza艂y, to nie by艂o jedyne z艂amanie konwenansu, i dawano naszej rozm贸wczyni odczu膰, 偶e takich rzeczy si臋 nie robi. Wi臋c ona jako艣 powoli budowa艂a w sobie to wyczucie zasad gry.

Kolejna kwestia: osoby z klas ludowych poza przekazywaniem studentom wiedzy merytorycznej s膮 bardziej wra偶liwe na ich sytuacj臋 spo艂eczn膮. Je偶eli kto艣 jest na przyk艂ad nieodpowiednio ubrany, to te osoby pomog膮 mu nauczy膰 si臋 niepisanych norm 艣wiata akademickiego, nie o艣mieszaj膮c, ale daj膮c rady, sugestie. To si臋 dzieje na studiach, na szczeblu doktoranckim, nawet w艣r贸d m艂odych pracownik贸w nauki. Jeden z badanych opowiada艂 nam, 偶e jego promotor nauczy艂 go, jak si臋 nalewa wino, co jest pewnym wyznacznikiem przynale偶no艣ci do klas 艣rednich i wy偶szych.

Ale najwa偶niejsze wydaje mi si臋 to, 偶e osoby z klas ludowych maj膮 olbrzymi potencja艂, aby ten system zrewolucjonizowa膰.

Zrewolucjonizowa膰, to znaczy鈥

鈥o znaczy wprowadzi膰 realn膮 r贸偶norodno艣膰.

Je艣li chodzi o r贸偶norodno艣膰 p艂ciow膮, to t臋 w polskiej nauce w jakim艣 stopniu ju偶 mamy. Oczywi艣cie dalek膮 od idea艂u, bo im wy偶ej w hierarchii, tym wi臋kszy odsetek m臋偶czyzn. Niemniej ju偶 w czasach socjalistycznych startowali艣my z innego poziomu ni偶 w USA. Tam jeszcze w latach pi臋膰dziesi膮tych, sze艣膰dziesi膮tych przyjmowano, 偶e domy艣ln膮 rol膮 kobiety z klas 艣rednich jest wychowywanie dzieci.

U nas by艂o wtedy has艂o 鈥瀔obiety na traktory鈥. Rzeczywi艣cie aktywizuj膮ce, cho膰 realnie oznaczaj膮ce dla kobiet podw贸jny etat: nie tylko prac臋 zarobkow膮, ale i nieproporcjonalny wysi艂ek w zajmowaniu si臋 rodzin膮 i domem.

Ci膮gle potrzebne s膮 inicjatywy wspieraj膮ce kobiety w akademii, tego absolutnie nie neguj臋. Co艣 ju偶 si臋 jednak dzieje. Zacz臋li艣my tak偶e rozpoznawa膰 problemy zwi膮zane z niepe艂nosprawno艣ci膮: uczelnie maj膮 swoich rzecznik贸w, udzielana jest pewna 鈥 chocia偶 niewystarczaj膮ca 鈥 pomoc. Nawet r贸偶norodno艣膰 etniczna nie jest na najgorszym poziomie: liczba student贸w z zagranicy w ostatnich kilkunastu latach wzros艂a w Polsce dziesi臋ciokrotnie. Polskim uczelniom coraz cz臋艣ciej zale偶y na studentach z zagranicy, pewnie z powod贸w merkantylnych, ale jednak. I je偶eli przejrzymy uczelniane informatory, to zobaczymy tam ludzi r贸偶nych kolor贸w sk贸ry, reprezentuj膮cych r贸偶ne religie.

Natomiast co z klas膮? Klasy nie ma. Nie wida膰 jej, nikt o niej nie m贸wi.

Da si臋 to zmieni膰? Uczyni膰 klas臋 widzialn膮?

Na pewno nie jest to 艂atwe zadanie. Po pierwsze, w polskiej sferze publicznej w og贸le nie ma miejsca dla kategorii klasy. Niekt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e to kategoria, kt贸r膮 wymy艣lono w czasach socjalistycznych i kt贸ra nie ma wiele wsp贸lnego z rzeczywisto艣ci膮. Po drugie, o ile mo偶emy by膰 dumni z tego, 偶e przynale偶ymy do danej mniejszo艣ci etnicznej, o tyle trudno nam 艣wi臋towa膰 to, 偶e pochodzimy z klas ludowych. Jak m贸wi膮 ameryka艅skie badaczki tej tematyki, Debbie Warnock i Allison Hurst, ci臋偶ko by by艂o zorganizowa膰 鈥瀎estiwal muzyki ludzi biednych鈥.

My艣l臋 jednak, 偶e bardzo wa偶ne by艂oby ju偶 organizowanie klub贸w dyskusyjnych dla tych os贸b z klas ludowych, kt贸re potrzebuj膮 wsparcia r贸wie艣niczego. Oraz bardzo wst臋pnych kurs贸w na studia pokazuj膮cych akademicki savoir-vivre. Robili艣my ostatnio rozeznanie z moim zespo艂em i niekt贸re uniwersytety maj膮 takie kursy, 鈥瀢prowadzenie do studiowania鈥, i tam jednym z element贸w sylabusa jest przyk艂adowo pisanie maila do wyk艂adowcy. Osobom z klas 艣rednich to si臋 mo偶e wydawa膰 trywialne, ale s膮dz臋, 偶e wielu studentom pomog艂oby prze艂ama膰 poczucie niedopasowania, z艂agodzi艂oby syndrom oszusta. Tylko trzeba zacz膮膰 g艂o艣no m贸wi膰, 偶e klasa 鈥 tak samo jak rasa, p艂e膰 czy niepe艂nosprawno艣膰 鈥 jest czynnikiem, kt贸ry powoduje nier贸wno艣ci w nauce i szkolnictwie wy偶szym.

No tak. Ja jestem gejem i ciesz臋 si臋, 偶e na uczelni, na kt贸rej pisa艂em doktorat, dzia艂a organizacja studencka Queer UW. 呕ycz臋 jej jak najlepiej, a zarazem 偶a艂uj臋, 偶e nie istnieje 鈥 powiedzmy 鈥 Ko艂o Klas Ludowych.

Ale mam jeszcze inne pytanie. M贸wili艣my przed chwil膮 o pozytywnym potencjale pochodzenia z klas ludowych. Czy ten pozytywny potencja艂 nie jest dost臋pny tylko dla os贸b, kt贸re mia艂y szcz臋艣cie i po drodze akurat unikn臋艂y wszystkich pu艂apek? Innymi s艂owy, je偶eli pochodzisz z klas ludowych, to przez pierwsze lata kariery akademickiej b臋dziesz mie膰 tylko jedno 偶ycie. A je偶eli z klas 艣rednich b膮d藕 wy偶szych, to jeden b艂膮d, jedna pechowa sytuacja jeszcze nie wypchnie ci臋 z uniwersytetu.

Niestety w neoliberalnym systemie nauka staje si臋 przywilejem dla bogatych. Je偶eli sama nie daje wzgl臋dnej stabilno艣ci, to musimy mie膰 w艂asne zasoby, kt贸re nam pozwol膮 prowadzi膰 karier臋. Naj艂atwiej jest mie膰 bogatych rodzic贸w, ale nie wszyscy tak trafnie ich sobie wybrali. W naszych badaniach cz臋stym zjawiskiem by艂o co艣, co nazywamy po偶yczaniem kapita艂u, czyli na przyk艂ad czerpanie korzy艣ci finansowych ze zwi膮zku z osob膮 z klas 艣rednich lub wy偶szych.

W naszych rozmowach pojawia艂y si臋 te偶 historie rodze艅stwa. By艂y przypadki, gdy obie osoby zrobi艂y doktoraty albo obie zosta艂y profesorkami, lecz r贸wnie cz臋sto mieli艣my olbrzymie dysproporcje. Wywiadu udzieli艂 nam na przyk艂ad kto艣, kto jest obiecuj膮cym uczonym, a jego brat pracuje wy艂膮cznie fizycznie. By艂a te偶 kobieta, kt贸ra jest m艂od膮 akademiczk膮, a jej bracia nie maj膮 偶adnego formalnego wykszta艂cenia, zostali na tej samej wsi, z kt贸rej si臋 wywodzili. Rodzi si臋 tutaj wielkie pytanie dla klasowo zorientowanej socjologii szkolnictwa wy偶szego: dlaczego jednym si臋 udaje, a drugim nie?

Czy mo偶e to by膰 po prostu przypadek? Jaka艣 cz臋艣膰 os贸b z klas ludowych opr贸cz umiej臋tno艣ci b臋dzie mie膰 szcz臋艣cie. Trafi na pomocnego i ustosunkowanego promotora, dostanie stypendium, p贸藕niej mo偶e nawet grant i na koniec etat. A jaka艣 cz臋艣膰, pewnie wi臋kszo艣膰 鈥 nie.

My, socjologowie, nie lubimy poj臋cia przypadku. Uwa偶amy, 偶e to, co potocznie uznaje si臋 za przypadek, nale偶y raczej wyja艣nia膰 r贸偶nymi czynnikami spo艂ecznymi. Ale badania naszego zespo艂u pokazuj膮, 偶e ta przypadkowo艣膰 jest rzeczywi艣cie bardzo du偶a. Bourdieu, w kontek艣cie mobilno艣ci spo艂ecznej, te偶 zreszt膮 m贸wi艂 o 鈥瀋udach鈥.

Jak si臋 domy艣lam, takiej przypadkowo艣ci towarzyszy poczucie, 偶e nie panujemy nad w艂asnym losem. P艂yniemy na wzburzonym morzu i to nie od nas zale偶y, gdzie nasz膮 艂贸dk膮 wichry rzucaj膮.

To cz臋sto jest taka trajektoria biograficzna, w kt贸rej m贸wimy: 鈥濸ozna艂em kogo艣, kto zmieni艂 ca艂e moje 偶ycie鈥. To mog膮 by膰 nauczyciele, to mo偶e by膰 jakie艣 艣rodowisko rockowe w prowincjonalnym miasteczku.

Przypadkowo艣膰 nie zmienia jednak og贸lnej, statystycznej prawid艂owo艣ci. Je艣li wywodzisz si臋 z klas ludowych, to masz znacznie mniejsze szanse na udan膮 karier臋 naukow膮 ni偶 osoba, kt贸rej rodzice reprezentuj膮 klasy 艣rednie. Z du偶ym prawdopodobie艅stwem ka偶de z nas b臋dzie mia艂o mniej wi臋cej taki sam status spo艂eczny, jaki mieli akurat nasi rodzice. Ale je艣li ju偶 mia艂bym si臋 pokusi膰 o wskazanie czynnik贸w, kt贸re pomagaj膮 w awansie klasowym do akademii, to najpierw na pewno wymieni艂bym sprzyjaj膮ce 艣rodowisko rodzinne. Bo za bardzo by艣my sobie wszystko upro艣cili, gdyby艣my zapomnieli, 偶e rodziny z klas ludowych 鈥 jak wsz臋dzie 鈥 s膮 skrajnie r贸偶ne, od naprawd臋 dysfunkcyjnych do bardzo mocno wspieraj膮cych.

O tym chyba troch臋 za ma艂o m贸wimy w socjologii. Klasa spo艂eczna jest bardzo wa偶na, ale wewn膮trz tej samej klasy mo偶na odebra膰 r贸偶ne wychowanie, tak偶e w sensie psychologicznym. I to te偶 wp艂ywa na nasze szanse 偶yciowe.

W dodatku nawet w wychowaniu jednej i tej samej osoby mog膮 wyst膮pi膰 sprzeczno艣ci. Mieli艣my wywiad z badaczem, kt贸ry osi膮gn膮艂 sukces naukowy. Jego rodzice pozornie byli bardzo wspieraj膮cy. Motywowali go do nauki, ojciec bra艂 jakie艣 dodatkowe prace, 偶eby finansowo im si臋 lepiej powodzi艂o, pracowa艂 zdecydowanie wi臋cej ni偶 przeci臋tni ludzie w jego wieku. Ale potem us艂yszeli艣my, 偶e nasz rozm贸wca by艂 w m艂odo艣ci bity, aby si臋 uczy艂, aby mia艂 dobre oceny. Czyli jego rodzina by艂a r贸wnocze艣nie i dysfunkcjonalna, i wspieraj膮ca.

Mo偶e by膰 tak, 偶e rodzice s膮 w stanie stworzy膰 dzieciom jedynie skromne warunki materialne, za to przekazuj膮 im na przyk艂ad pewien etos pracy. Natomiast nawet wspieraj膮cy rodzice z klas ludowych, w przeciwie艅stwie do tych z klas 艣rednich, nie potrafi膮 doradzi膰 dzieciom, jaki kierunek najlepiej wybra膰. Mog膮 tylko wspiera膰 je w samej decyzji o p贸j艣ciu na studia, albo 鈥 po prostu 鈥 nie przeszkadza膰.

Du偶o m贸wimy o tym 艣wiecie do艣wiadcze艅 psychologicznych. Czy masz jakie艣 przemy艣lenia na temat tego, jak opowiada膰 w艂a艣nie o tej stronie 偶ycia os贸b z klasy ludowej w akademii?

My艣l臋, 偶e jest na to prosta recepta. Mamy badania nad ludow膮 histori膮 Polski, ale tu autorom cz臋sto brakuje 藕r贸de艂, kt贸re pozwoli艂yby przekaza膰 bezpo艣rednie relacje o ludzkich prze偶yciach. Mamy te偶 jednak r贸偶nego rodzaju prace literackie czy na po艂y literackie, kt贸re zajmuj膮 si臋 tymi do艣wiadczeniami. Najlepszym przyk艂adem jest polskie wydanie 鈥濸owrotu do Reims鈥 Didiera Eribona. Ale te偶 Wioletta Grzegorzewska pisa艂a bardzo wiele o 偶yciu studentek. To s膮 bardzo r贸偶ne formy literackie.

Natomiast co si臋 dzieje w Stanach? W Stanach mamy teraz mn贸stwo pami臋tnik贸w, wspomnie艅, 艣wiadectw. To jest co艣, co we Francji zacz臋艂o si臋 bardzo dawno temu. W Polsce to rusza teraz. Gdybym by艂 studentem z klas ludowych i wzi膮艂 do r臋ki tak膮 relacj臋, to pewnie 艂atwiej by艂oby mi my艣le膰, 偶e nie jestem sam. I te 艣wiadectwa, literatura, publicystyka na ten temat, r贸wnie偶 opracowania naukowe 鈥 taka socjologia biografistyczna 鈥 powinny przyczyni膰 si臋 do tego, 偶e rozpoznamy rol臋 klasy spo艂ecznej na uczelniach wy偶szych.

Wasz projekt badawczy dobiega ko艅ca. Jak wyobra偶asz sobie przysz艂e badania w tej dziedzinie?

Po pierwsze, powinni艣my spr贸bowa膰 uj膮膰 te zjawiska w spos贸b ilo艣ciowy. Zbada膰, na ile s膮 powszechne, ilu os贸b dotykaj膮 te cierpienia. Jaka jest w og贸le przynale偶no艣膰 klasowa polskich naukowc贸w? W zesz艂ym roku Ameryka艅skie Towarzystwo Socjologiczne zrobi艂o ankiet臋 o klasowo艣ci uczonych i mo偶e warto by艂oby przeszczepi膰 j膮 na polski grunt. Je偶eli GUS nie chce robi膰 tych rzeczy, powinni je zrobi膰 badacze akademiccy.

Po drugie, pojawia si臋 pytanie, w jaki spos贸b pozycja klasowa wp艂ywa na to, na jak presti偶owej uczelni pracujemy, czy i jakie dostajemy granty, gdzie publikujemy. My przyj臋li艣my bardzo szerok膮 definicj臋: interesowa艂y nas osoby, kt贸re s膮 zatrudnione w instytucji akademickiej, maj膮 doktorat i w zasadzie tyle. A przecie偶 czym innym jest przynale偶no艣膰 do warszawskiej elity intelektualnej z艂o偶onej z socjolog贸w, psycholog贸w czy literaturoznawc贸w, czym innym jest prowadzenie bada艅 i zaj臋膰 na politechnice albo na SGH, czym innym 鈥 praca w Krakowie w polu sztuki, a czym innym 鈥 bycie profesorem w Gnie藕nie, P艂ocku lub innych miastach niemetropolitalnych.

Na podstawie r贸偶nych bada艅 mo偶na przypuszcza膰, 偶e nawet je偶eli komu艣 z klas ludowych si臋 udaje, to ta osoba raczej nie b臋dzie pracowa艂a na Uniwersytecie Warszawskim w presti偶owym instytucie, tylko zajmowa艂a bardziej marginalne pozycje w polu naukowym. A przynajmniej 鈥 偶e zawodowa droga tej osoby, kt贸ra zaprowadzi j膮 na symboliczny szczyt, b臋dzie pe艂na zakr臋t贸w i metamorfoz.

Nie brzmi to optymistycznie.

Chcia艂bym wierzy膰, 偶e te przypuszczenia s膮 b艂臋dne. Obawiam si臋 jednak, 偶e nier贸wno艣ci klasowe b臋d膮 widoczne r贸wnie偶 tutaj. Jak mawia艂 Bourdieu, socjologia krytyczna 鈥瀠walnia nas, uwalniaj膮c nas z iluzji wolno艣ci鈥, kt贸ra ka偶e my艣le膰, 偶e nasz los jest wy艂膮cznie w naszych r臋kach.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij