fbpx Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Löwy: Zorganizować pesymizm

Nie powinniśmy szukać nadziei. Powinniśmy tworzyć warunki do zmiany. Musimy działać tu i teraz, wspierając konkretne walki: rdzennych społeczności, ruchów chłopskich – przeciwko ekobójczym politykom firm paliwowych, agrobiznesu i kapitalistycznych przedsiębiorstw.
Löwy: Zorganizować pesymizm
ilustr.: Weronika Reroń

Z Michaelem Löwym rozmawia Krzysztof Katkowski.

Michael Löwy, jeden z najwybitniejszych współczesnych marksistów, wzywa do zerwania z iluzją zielonego kapitalizmu i do natychmiastowego działania w obliczu kryzysu ekologicznego. Jego zdaniem nie potrzebujemy dziś fałszywej nadziei, lecz praktycznej solidarności wsparcia dla rdzennych społeczności, ruchów chłopskich i ekologicznych, które już dziś stawiają opór ekobójczym mechanizmom globalnego kapitalizmu. To właśnie w tych lokalnych, konkretnych walkach kryje się potencjał zmiany.

W rozmowie z Kontaktem mówi jasno: katastrofa klimatyczna już się rozpoczęła, ale nasz pesymizm nie może oznaczać bierności. Musi być jak pisał Walter Benjamin zorganizowany.

W jakich czasach żyjemy?

Powiedziałbym, że w „czasach weberowskich” – od rewolucji przemysłowej, kiedy Zweckrationalität, czyli racjonalność instrumentalna, nakierowana na cel, stała się dominująca. Od tamtej pory w każdym momencie historycznym istniały formy politycznego oporu oparte na pragnieniu, nadziei czy oburzeniu. Tak samo jest dzisiaj. Guy Debord i sytuacjoniści używali détournement – przekształcania przekazów kulturowych – do przekazywania krytycznych treści. Niektórzy moi surrealistyczni przyjaciele, tacy jak Walijczyk John Richardson, robią coś bardzo podobnego.

Kryzys ekologiczny to kwestia definiująca naszą epokę, a ekosocjalizm to jedyna realna alternatywa antysystemowa.

Kapitalizm też może być zielony.

Tradycyjne modele socjalistyczne – zarówno socjaldemokratyczne, jak i te w stylu sowieckim – były produktywistyczne. Ignorowały kwestie ekologiczne i kopiowały zachodnie kapitalistyczne wzorce produkcji oraz użycie (kopalnych) źródeł energii; ich polityki przyniosły bardzo negatywne skutki dla środowiska i klimatu. Dla ekosocjalizmu ekologia jest osią programu socjalistycznego. To radykalne zerwanie z produktywizmem i z paradygmatem zachodniej nowoczesnej cywilizacji przemysłowo-kapitalistycznej. Pierwszym krokiem powinno być odejście od paliw kopalnych, aby powstrzymać katastrofalne zmiany klimatu.

Zielony neoliberalizm to mistyfikacja. Jego oparta na zasadach rynku ekologia – handel emisjami, mechanizmy kompensacyjne i tak dalej – całkowicie zawiodła w powstrzymywaniu postępujących zmian klimatycznych. Perwersyjna logika kapitalizmu prowadzi ludzkość ku bezprecedensowej katastrofie. Główne nurty ekologii, akceptując zasady „gospodarki rynkowej” (kapitalistycznej), nie są w stanie temu zapobiec. My, ekosocjaliści, chcemy przekonać zarówno naszych towarzyszy z ruchu socjalistycznego, jak i ekologicznego, że tylko dialektyczne połączenie socjalizmu i ekologii może stworzyć realną alternatywę.

Mówisz często o wizji „moralniejszej” gospodarki – bardziej ekologicznej.

Taka gospodarka moralna nie może powstać na drodze procesów ekonomicznych, przez stopniowe mnożenie lokalnych eksperymentów. Może się pojawić wyłącznie jako efekt rewolucyjnej zmiany, zerwania z logiką zysku, w oparciu o potężny ruch społeczny i polityczny na rzecz transformacji ekosocjalistycznej. Nie sposób przewidzieć, czy taka zmiana nastąpi, ale rośnie świadomość – zwłaszcza wśród młodych – że kapitał kopalny i obecny system ekonomiczny, którego jedynym kryterium jest maksymalizacja zysku, prowadzą nas do katastrofy ekologicznej.

No tak, ale lewica często dalej i tak żyje w obsesji produktywizmu: praca, praca, fabryki, i tak dalej…
Obiecujące zalążki krytycznej świadomości społecznej i ekologicznej można znaleźć wszędzie! Szczególnie w krajach Globalnego Południa, gdzie przybierają formę „ekologii ubogich”. Ciekawym przykładem jest brazylijski MST, Ruch Pracowników Rolnych bez Ziemi, który rozwija ekologiczne gospodarstwa w ramach spółdzielni i walczy z kapitalistycznym, ekobójczym agrobiznesem.

Są też partie polityczne, a nawet międzynarodowe organizacje, takie jak IV Międzynarodówka czy Globalna Sieć Ekosocjalistyczna, które promują projekt ekosocjalistyczny.

Czy związki zawodowe też działają na tym polu?

Produktywizmem wciąż przesiąknięte są europejskie związki zawodowe, ale i tu pojawiają się oznaki zmiany. We Francji na przykład niektóre związki – jak Solidaires – współdziałały z ruchami ekologicznymi takimi jak Attac czy Greenpeace w ramach wspólnej platformy. Nowa liderka Powszechnej Konfederacji Pracy (CGT) Sophie Binet, wykazuje duże zainteresowanie tematyką ekologiczną, co pokazał jej niedawny dialog z ekosocjalistycznym autorem Danielem Tanuro.

Czy wizja wielkiego zrywu na rzecz ekosocjalizmu nie jest zbyt romantyczna? Poetycka?

Tradycja romantyczna widziała przyrodę jako „zaczarowany ogród”, zagrożony przez destrukcyjną logikę nowoczesnego, kapitalistycznego systemu przemysłowego. Czasem przyjmowało to formę rewolucyjnego socjalizmu – jak u Willama Morrisa, angielskiego poety i artysty. Podobne idee odnaleźć można u poetów i artystów surrealistycznych, takich jak Benjamin Péret czy Max Ernst. Ale nie wszyscy bojownicy ekosocjalizmu muszą być „poetami” – mogą być też odważnymi liderami rdzennych ruchów chłopskich, jak wielki peruwiański rewolucjonista ekosocjalistyczny Hugo Blanco.

Jednocześnie sądzę, że musimy unikać płytkiego optymizmu zielonych polityków reformistycznych, technokratycznych ideologów ekologii i zwolenników zielonego rynku. Trzeba uznać, że kryzys ekologiczny i dramatyczne zmiany klimatu już się rozpoczęły i doprowadzą do katastrofy – chyba że uda nam się pokonać ekobójczą logikę kapitalistycznego systemu. Trudne zadanie… Ale nasz pesymizm nie może oznaczać bierności, jak u tak zwanych „kolapsologów”.

Musimy – jak proponował Walter Benjamin – „zorganizować pesymizm”, by stawić czoła systemowi. Czy możemy wygrać? Jak powiedział przyjaciel Benjamina, Bertolt Brecht: „Ci, którzy walczą, mogą przegrać. Ci, którzy nie walczą – już przegrali”.

Gdzie jest miejsce na afirmatywną wizję świata?

Lewica we Francji – pod wodzą partii La France Insoumise – zdołała zbudować pozytywną wizję: Program Nowego Frontu Ludowego. Nie był to projekt rewolucyjny i ekosocjalistyczny, ale wciąż transformujący. Podobnie jest – choć w ograniczonym stopniu – z rządami lewicy w Ameryce Łacińskiej, której przedstawicielami są Claudia Sheinbaum, Lula da Silva czy Gustavo Petro. Ich polityki są ograniczone, ale stanowią demokratyczną alternatywę dla neofaszystowskich liderów takich jak Javier Milei. Wyzwanie dla rewolucyjnej lewicy to budowanie ruchów społecznych i sił politycznych, które będą w stanie wyjść poza obecny program lewicy.

Mówiłeś o potrzebie radykalnej zmiany cywilizacyjnej. Ale czy taka transformacja jest jeszcze możliwa do przeprowadzenia zanim nadejdzie katastrofa? Gdzie – intelektualnie, politycznie, wyobrażeniowo – powinniśmy dziś szukać nadziei?

Nie powinniśmy szukać nadziei. Powinniśmy tworzyć warunki do zmiany, która daje nadzieję. Musimy działać tu i teraz, wspierając konkretne walki: rdzennych społeczności, ruchów chłopskich, młodzieżowych mobilizacji ekologicznych, związków zawodowych, studentów, lewicy – przeciwko ekobójczym politykom firm paliwowych, agrobiznesu i innych przedsiębiorstw kapitalistycznych.

Francuski ruch ekologiczny Les Soulèvements de la Terre to dobry przykład. Trudno powiedzieć, czy zapoczątkuje to radykalną zmianę cywilizacyjną i przejście do ekosocjalizmu. Tym bardziej nie wiemy, czy ta przemiana nastąpi na czas, by uniknąć katastrofy.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Od ponad 15 lat tworzymy jedyny w Polsce magazyn lewicy katolickiej i budujemy środowisko zaangażowane w walkę z podziałami religijnymi, politycznymi i ideologicznymi. Robimy to tylko dzięki Waszemu wsparciu!
Kościół i lewica się wykluczają?
Nie – w Kontakcie łączymy lewicową wrażliwość z katolicką nauką społeczną.

I używamy plików cookies. Dowiedz się więcej: Polityka prywatności. zamknij ×