Internetowy magazyn katolewicy spo┼éecznej. Piszemy o ┼Ťwiecie, czerpi─ůc inspiracje z nauki spo┼éecznej Ko┼Ťcio┼éa

Legenda o dobroczynnym pa┼ästwie

Problemem nie jest to, ┼╝e pa┼ästwo nie dzia┼éa, lecz raczej to, ┼╝e dzia┼éa. Za jego wa┼╝n─ů funkcj─Ö bierzemy obron─Ö praw, kt├│re w istocie zosta┼éy mu wydarte w toku walki. S─ů one jednak ci─ůgle zagro┼╝one przez Lewiatana, kt├│ry nigdy nie ┼Ťpi, czuwaj─ůc przede wszystkim nad tym, aby trzoda nie posz┼éa samopas.

korona miecz pastoral

ilustr.: Marta Zawierucha


Artyku┼é pochodzi z┬á30. numeru papierowego Magazynu┬áÔÇ×KontaktÔÇŁ pod tytu┼éem┬áÔÇ×Dobra wsp├│lneÔÇŁ.┬áRazem z tekstem Remigiusza Okraski stanowi dwug┼éos o wp┼éywie pa┼ästwa na wsp├│lnoty obywatelskie.
***
Literatura po┼Ťwi─Öcona relacjom pa┼ästwo-spo┼éecze┼ästwo, pa┼ästwo-wsp├│lnota czy pa┼ästwo-nar├│d jest ogromna. Wszystko, co najwa┼╝niejsze w tej sprawie, wydaje si─Ö, zosta┼éo ju┼╝ powiedziane, a wszelkie zr├│┼╝nicowane stanowiska ujawnione. Tym niemniej pojawiaj─ů si─Ö coraz to nowe konteksty, zwi─ůzane cho─çby z procesami globalizacji, masowymi migracjami, ci─ůgle pog┼é─Öbiaj─ůcym si─Ö mi─Ödzynarodowym podzia┼éem pracy, presj─ů demograficzn─ů i nak┼éadaj─ůcym si─Ö na ni─ů kryzysem ekologicznym ÔÇô klimatycznym ociepleniem. W tym ostatnim przypadku, niezale┼╝nie od tego, co my┼Ťlimy na temat jego przyczyn (czy maj─ů one charakter antropogeniczny, czy nie), zmiana klimatu w istotny spos├│b mo┼╝e wp┼éyn─ů─ç nie tylko na polityczn─ů map─Ö ┼Ťwiata, ale na same instytucje spo┼éeczne ÔÇô w socjologicznym rozumieniu tego s┼éowa ÔÇô czyli tak┼╝e na pa┼ästwo.
Etnogeneza w s┼éu┼╝bie kapita┼éu
Z relacjami pa┼ästwo-spo┼éecze┼ästwo wi─ů┼╝e si─Ö przede wszystkim szereg mit├│w, w tym tak┼╝e tych na temat budowania wsp├│lnoty narodowej. Mit etnogenezy przenika do r├│┼╝nych wsp├│┼éczesnych, politycznych dyskurs├│w na temat pochodzenia pa┼ästwa, ale ma zdecydowanie konserwatywny charakter. Jest raczej hegemoniczn─ů ideologi─ů istniej─ůcych struktur w┼éadz pa┼ästwowych, ni┼╝ opisem historycznej realno┼Ťci. Przyk┼éadowo ÔÇô dla pa┼ästw takich jak Polska, Czechy czy W─Ögry kluczow─ů rol─Ö odgrywa narracja o za┼éo┼╝ycielskim charakterze trzech dynastii wywodz─ůcych si─Ö z wczesnego ┼Ťredniowiecza: Piast├│w, Przemy┼Ťlid├│w i Arpad├│w. Wielu historyk├│w jest zgodnych, ┼╝e wymienione pa┼ästwa dynastyczne powsta┼éy bynajmniej nie na skutek umowy spo┼éecznej, czy jakiej┼Ť naturalnej ewolucji (je┼╝eli tak─ů by┼Ťmy zak┼éadali), ale w wyniku podboju zewn─Ötrznego, jak pa┼ästwo Arpad├│w, albo wewn─Ötrznego, jak pa┼ästwo Przemy┼Ťlid├│w i Piast├│w. Koncentracja ┼Ťrodk├│w przymusu w r─Ökach w─ůskiej dru┼╝yny wodza umo┼╝liwi┼éa podporz─ůdkowanie sobie pokrewnych lub obcych etnicznie plemion na danym terenie. Je┼╝eli zatem u zarania naszej pa┼ästwowo┼Ťci le┼╝y wsp├│lnota etniczna, to raczej wymuszona mieczem przez z┼éodziei byd┼éa i handlarzy niewolnikami ÔÇô jakimi wedle historycznych bada┼ä byli nasi domniemani protopla┼Ťci.
Ciekawie o roli podboju w budowaniu pa┼ästw pisze tak┼╝e Michel Foucault w zbiorze wyk┼éad├│w wydanych pod znamiennym tytu┼éem ÔÇ×Trzeba broni─ç spo┼éecze┼ästwaÔÇŁ. Rola najazd├│w w kszta┼étowaniu si─Ö ÔÇ×┼Ťwie┼╝ychÔÇŁ pa┼ästwowo┼Ťci, wydawa┼éoby si─Ö, jest powszechnie znana i oczywista, a nawet gloryfikowana przez szereg narodowych legend. Przechodzi si─Ö jednak g┼éadko obok problemu, ┼╝e uznanie tej roli stoi jednocze┼Ťnie w sprzeczno┼Ťci z ide─ů pochodzenia pa┼ästwa jako gwaranta powszechnego spokoju spo┼éecznego i bezpiecze┼ästwa. Jego pierwszorz─Ödn─ů funkcj─ů nie by┼éa bynajmniej obrona, ale atak, napad, grabie┼╝.
Tak┼╝e dzi┼Ť jednorodno┼Ť─ç etniczna w obr─Öbie danego pa┼ästwa jest oczywi┼Ťcie bardziej wyj─ůtkiem ni┼╝ regu┼é─ů. Wystarczy przytoczy─ç dobrze znany argument. Okazuje si─Ö, ┼╝e na ┼Ťwiecie mamy 1500 ÔÇ×jednostekÔÇŁ narodowo┼Ťciowych. Ludzie m├│wi─ů od trzech do sze┼Ťcioma tysi─ůcami j─Özyk├│w, a ka┼╝dy z nich mo┼╝e odpowiada─ç przynajmniej jednej ÔÇ×jednostceÔÇŁ etnicznej. Z drugiej strony, istnieje tylko oko┼éo dwustu pa┼ästw i jeszcze mniej j─Özyk├│w o charakterze urz─Ödowym.
Wsp├│┼éczesna Polska jako pa┼ästwo wyj─ůtkowo etnicznie i narodowo jednorodne, powsta┼éa w efekcie wymordowania ┼╗yd├│w przez faszyst├│w oraz powojennych masowych przesiedle┼ä i deportacji, kt├│re obj─Ö┼éy kilka milion├│w ludzi. Jednorodno┼Ť─ç ta zosta┼éa zatem okupiona wyj─ůtkowym cierpieniem. Jednocze┼Ťnie nie jest ona czym┼Ť trwa┼éym. W zale┼╝no┼Ťci od swoich, najcz─Ö┼Ťciej ekonomicznych, potrzeb pa┼ästwo raz szczelnie zamyka, innym razem otwiera swoje granice dla r├│┼╝nych grup spo┼éecznych, nie zwa┼╝aj─ůc cz─Östo na ich pochodzenie etniczne. Tak by┼éo zawsze. ┼╗ydzi nie znale┼║li si─Ö w obr─Öbie pa┼ästwa polskiego podst─Öpem, ale w przesz┼éo┼Ťci pojawili si─Ö tu za zach─Öt─ů i aprobat─ů ÔÇô jak si─Ö to okre┼Ťla ÔÇô suwerennych w┼éadz. Tych samych, kt├│rych przedstawicieli wynosimy jako patron├│w na o┼étarze narodowej wsp├│lnoty. Z kolei kapitalistyczna gospodarka pa┼ästw Europy Zachodniej ci─ůgle by┼éa i pozosta┼éa ┼éasa na us┼éugi tanich robotnik├│w. Po II wojnie ┼Ťwiatowej od oko┼éo 10 do 20% si┼éy roboczej w takich pa┼ästwach jak Francja, Niemcy, Wielka Brytania czy Szwajcaria stanowi─ů obcokrajowcy. Przy czym ich prawa obywatelskie s─ů oczywi┼Ťcie ograniczane.
W istocie to nie nar├│d tworzy pa┼ästwo, ale pa┼ästwo nar├│d. Pa┼ästwo narodowe jest de facto tworem wzgl─Ödnie niedawnym, licz─ůcym oko┼éo dwu i p├│┼é stulecia. Jego spoiwem by┼é kapitalizm funkcjonuj─ůcy w ramach odr─Öbnych gospodarek narodowych (jednocze┼Ťnie zachowuj─ůcy swoje mi─Ödzynarodowe koligacje), powszechny obowi─ůzek s┼éu┼╝by wojskowej, powszechne szkolnictwo, biurokracja i urz─Ödowy j─Özyk. Etnogeneza jest co najwy┼╝ej mitem potrzebnym dla zachowania, z jednej strony, wzgl─Ödnej wewn─Ötrznej sp├│jno┼Ťci, a jednocze┼Ťnie, z drugiej, wyodr─Öbnienia ÔÇ×narodowego rdzeniaÔÇŁ i hierarchicznych struktur, potrzebnych mi─Ödzy innymi dla segmentacji rynku pracy (ÔÇ×tuziemcyÔÇŁ versus ÔÇ×cudzoziemcyÔÇŁ) i okresowego wydzielania grup o r├│┼╝nym statusie, zarobkach i prawach obywatelskich. Kiedy dzisiejszy kryzys ekonomiczny doprowadzi┼é do kryzysu politycznego i systematycznej pauperyzacji klasy ┼Ťredniej, libera┼éowie wskazuj─ů jako winnych wszelkiej ma┼Ťci ÔÇ×nierob├│wÔÇŁ (rasizm ekonomiczny), a nacjonali┼Ťci i konserwaty┼Ťci ÔÇô imigrant├│w.
Państwo kruchsze niż człowiek
Kolejny mit to stabilno┼Ť─ç struktur pa┼ästwowych, kt├│ra mia┼éaby by─ç gwarantem wsp├│lnotowych interes├│w. Czy mo┼╝emy liczy─ç na ÔÇ×w┼éasne pa┼ästwoÔÇŁ? U┼Ťwiadomi┼éem sobie wzgl─Ödnie niedawno, ┼╝e moi dziadkowie nie ┼╝yli w jednym systemie, a przynajmniej w kilku, cz─Östo radykalnie odmiennych. Prze┼╝yli wiele rewolucji i wojen, kt├│re zmienia┼éy ich otoczenie, wp┼éyn─Ö┼éy na ich losy. Ojciec mojej matki, Walenty Borkowicz, by┼é zwyk┼éym robotnikiem. Urodzi┼é si─Ö jeszcze w czasach zabor├│w, wychowa┼é i dorasta┼é w okresie mi─Ödzywojennym, walczy┼é, a potem prze┼╝y┼é okupacj─Ö, za┼éo┼╝y┼é rodzin─Ö w czasach PRL, aby po┼╝egna─ç si─Ö ze ┼Ťwiatem pod rz─ůdami III RP. Gdy umar┼é, mia┼é ponad osiemdziesi─ůt lat. ┼╗y┼é w czterech (nie licz─ůc okupacji) r├│┼╝nych pa┼ästwach, nie tylko pod wzgl─Ödem ustrojowym, ale te┼╝ r├│┼╝nych granic, cho─ç teoretycznie nie rusza┼é si─Ö z Polski.
Mo┼╝na oczywi┼Ťcie powiedzie─ç, ┼╝e wiek XX uchodzi─ç mo┼╝e za wyj─ůtkowo niespokojny, ale je┼Ťli si─Ögniemy wstecz, g┼é─Öbiej, do XIX stulecia i jeszcze dalej, odkryjemy to samo ÔÇô pa┼ästwo jest czym┼Ť nad wyraz niestabilnym i przemijaj─ůcym. Jest ono bardziej kruche ni┼╝ niejedno ludzkie ┼╝ycie. Wystarczy spojrze─ç, jak Europa trzeszczy dzi┼Ť w szwach. Jej dotychczasowe ramy polityczne i administracyjne z trudem wytrzymuj─ů pr├│b─Ö czasu. Powracaj─ů kontrole na granicach, od┼╝ywaj─ů europejskie demony szowinizmu i wojny. Czy pa┼ästwo zatem cokolwiek nam gwarantuje? Pa┼ästwo raczej stara si─Ö ustabilizowa─ç swoj─ů sytuacj─Ö i bije si─Ö zaciekle o przetrwanie. Nieustaj─ůca walka wewn─Ötrzna o w┼éadz─Ö, systematyczne (wi─Öksze i mniejsze) wybuchy spo┼éecznego niezadowolenia, strajki generalne, policyjnie t┼éumione rewolucje, mi─Ödzynarodowa rywalizacja o uznanie, zbrojne interwencje, wreszcie otwarta wojna. Czy fakt, ┼╝e przez 65 lat nikt nie zbombardowa┼é naszych wiosek i miast nie uznaje si─Ö za szczeg├│lne szcz─Ö┼Ťcie i historyczny ewenement? Czy jednocze┼Ťnie nie przyznaje si─Ö, ┼╝e by┼éo to mo┼╝liwe tylko pod warunkiem zbombardowania innych wiosek i miast ÔÇô w imieniu ÔÇ×naszegoÔÇŁ pa┼ästwa i czasami r─Ökoma ÔÇ×naszychÔÇŁ ┼╝o┼énierzy? I czy teraz nie przeszywa nas l─Ök, ┼╝e rodziny tych ofiar zechc─ů wzi─ů─ç na nas odwet?
panstwo tekst

ilustr.: Marta Zawierucha


Wspólnota poza państwem
Pa┼ästwo wydaje nam si─Ö jednak ÔÇô to kolejny mit ÔÇô niezb─Ödne. Wi─Ökszo┼Ť─ç z nas spodziewa si─Ö, ┼╝e ÔÇô pomimo wszystkich zastrze┼╝e┼ä ÔÇô gdyby pa┼ästwo przesta┼éo istnie─ç, to nasza wsp├│lnota rozpad┼éaby si─Ö w drobny mak. B─Ödziemy jak te barany i owce bez pasterza ÔÇô pogubimy si─Ö, wpadniemy w przepa┼Ť─ç albo rozszarpi─ů nas wilki. Na ok┼éadce pierwszego wydania ÔÇ×LewiatanaÔÇŁ (z 1651 roku) Thomasa Hobbesa widzimy alegori─Ö pa┼ästwa: posta─ç z koron─ů na g┼éowie, w prawej r─Öce dzier┼╝─ůc─ů miecz, a w lewej pastora┼é. Perspektywa Hobbesa jest dobrze znana i zawa┼╝y┼éa na wsp├│┼éczesnych doktrynach pa┼ästwotw├│rczych, zak┼éadaj─ůcych niezb─Ödno┼Ť─ç w┼éadzy. Doczeka┼éa si─Ö te┼╝ szeregu oponent├│w, pocz─ůwszy przede wszystkim od Piotra Kropotkina. Dyskusja nie ogranicza si─Ö jednak tylko do ┼Ťrodowisk anarchistycznych. Wspomnijmy tutaj cho─çby zmar┼éego dwa lata temu ameryka┼äskiego ekonomist─Ö Jamesa M. Buchanana ÔÇô noblist─Ö, libertarianina i tw├│rc─Ö tak zwanej ÔÇ×hipotezy LewiatanaÔÇŁ, zgodnie z kt├│r─ů instytucje pa┼ästwowe z uwagi na wady proces├│w wyborczych oraz zachowania polityk├│w i urz─Ödnik├│w, stale si─Ö rozrastaj─ů i ograniczaj─ů wolno┼Ťci obywatelskie. Dodajmy jednak, ┼╝e wywodz─ůca si─Ö ze ÔÇ×szko┼éy chicagowskiejÔÇŁ krytyka pa┼ästwa, dzi┼Ť ÔÇô po ponad czterech dekadach dominacji neoliberalizmu ÔÇô kojarzy si─Ö nam z najbardziej ordynarn─ů reakcj─ů i atakiem na prawa socjalne, bez kt├│rych wolno┼Ťci obywatelskie pozostaj─ů cz─Östo jedynie pustym frazesem.
Jednocze┼Ťnie, ukoronowany Lewiatan jest uosobieniem klasy rz─ůdz─ůcej, sprawuj─ůcej kontrol─Ö i czerpi─ůcej zyski z istnienia klasowych podzia┼é├│w, na kt├│rych stra┼╝y stoi w┼éa┼Ťnie instytucja pa┼ästwa. Jak napisze historyk Antoni M─ůczak ÔÇô w odniesieniu do czas├│w wczesnonowo┼╝ytnych ÔÇô urz─ůd cz─Östo traktowano jak przedsi─Öbiorstwo, kt├│rego przychody starano si─Ö powi─Öksza─ç. Wielko┼Ť─ç dochodu urz─Ödnika zale┼╝a┼éa od sytuacji rynkowej i jego zr─Öczno┼Ťci w ÔÇ×wyszukiwaniu punktu maksymalnego zysku na krzywej popytuÔÇŁ. Czytaj─ůc M─ůczaka ma si─Ö nieodparte wra┼╝enie, ┼╝e jego uwagi dotycz─ů nie XVI czy XVII wieku, ale czas├│w nam wsp├│┼éczesnych.
Jak podaje francuski historyk, Fernand Braudel, pewni piemonccy in┼╝ynierowie odnotowali w XVIII wieku na jednej ze swoich map Sardynii: ÔÇ×Nurra, lud niepodbity, kt├│ry wcale nie p┼éaci podatk├│wÔÇŁ. Wymowne! Karol Marks, wyg┼éaszaj─ůc referat podczas zebrania Mi─Ödzynarodowego Stowarzyszenia Robotnik├│w w 1865 roku, twierdzi┼é, ┼╝e renta gruntowa, procent i zysk s─ů trzema przejawami wyzysku. Tym samym wskazywa┼é, kto oszkapia robotnik├│w: obszarnik, bankier i fabrykant. Kilka zda┼ä dalej powie do zgromadzonych, ┼╝e, je┼╝eli pragn─ů, mo┼╝na do tego grona doda─ç r├│wnie┼╝ ÔÇ×poborc─Ö podatkowegoÔÇŁ. To wa┼╝ne dopowiedzenie. Wyzysk bowiem wymaga funkcjonowania sprawnego aparatu ucisku, kt├│ry trzeba sfinansowa─ç. Wojsko i policja ka┼╝dego roku poch┼éaniaj─ů w Polsce oko┼éo 1/5 wszystkich wp┼éyw├│w do bud┼╝etu pa┼ästwa ÔÇô zdecydowanie wi─Öcej, ni┼╝ wynosz─ů wp┼éywy z podatku dochodowego od os├│b fizycznych. Dodatkowo, kupuj─ůc towar na rynku, p┼éacimy rocznie kilka miliard├│w z┼éotych agencjom ochrony, wynaj─Ötym bezpo┼Ťrednio przez obszarnik├│w, bankier├│w i fabrykant├│w. Koszt ich us┼éug zosta┼é wkalkulowany w cen─Ö towaru. Dodajmy do tego koszty funkcjonowania s─ůd├│w, komornik├│w, policji municypalnej czy organizacji paramilitarnych sponsorowanych przez pa┼ästwo. Marks o tezie, jakoby podatki mia┼éy wyka┼äcza─ç pracodawc├│w, napisze, ┼╝e w istocie rzeczy te podatki s┼éu┼╝─ů w┼éa┼Ťnie temu, ┼╝eby mogli utrzyma─ç si─Ö w charakterze klasy panuj─ůcej. Dlatego te┼╝ ÔÇô w tym uj─Öciu ÔÇô wsp├│lnota nie konstytuuje si─Ö w ramach pa┼ästwa, ale raczej poza nim czy przeciw niemu.
Zawiedzione oczekiwania
Czy jednak pa┼ästwo, ze swoimi zasobami materialnymi i organizacj─ů, nie przydaje si─Ö przynajmniej w okresach kryzysu, kiedy dochodzi na przyk┼éad do katastrofy? Czy nie po to ono istnieje, aby nie┼Ť─ç pomoc zagro┼╝onym i poszkodowanym? Pytanie to jest jak najbardziej zasadne w dobie ewidentnego ju┼╝ wzrostu liczby takich zjawisk jak powodzie czy huragany, a przypisywanego coraz cz─Ö┼Ťciej zmianom klimatycznym.
Jak wykazuje wiele analiz socjologicznych, pa┼ästwo w takich okoliczno┼Ťciach bywa wyj─ůtkowo zawodne. Przede wszystkim dlatego, ┼╝e instytucje pa┼ästwowe dzia┼éaj─ů stereotypowo ÔÇô w duchu Lewiatana. Obawiaj─ů si─Ö wybuchu paniki i ┼╝ywi─ů przekonanie, ┼╝e ofiary s─ů sparali┼╝owane strachem, w obliczu kl─Öski przejawiaj─ů niskie morale, panuje w┼Ťr├│d nich rozpr─Ö┼╝enie i niezdolno┼Ť─ç do podj─Öcia dzia┼éania, co z kolei skutkuje apelami o siln─ů w┼éadz─Ö. Szereg bada┼ä socjologicznych i z zakresu psychologii spo┼éecznej dowodzi czego┼Ť wr─Öcz przeciwnego: spo┼éeczno┼Ťci dotkni─Öte kl─Öskami ┼╝ywio┼éowymi wcale, jak pisze Krzysztof Kaniasty, ÔÇ×nie popadaj─ů w masow─ů panik─Ö, a ich aktywno┼Ť─ç nie jest chaotyczna czy zdezorganizowanaÔÇŁ. W ogarni─Ötym powodzi─ů Wroc┼éawiu w 1997 roku przest─Öpczo┼Ť─ç by┼éa bardzo niska. Kluczowego znaczenia w takich warunkach nabiera spo┼éeczna samoorganizacja i kropotkinowska pomoc wzajemna.
Jak dowodzi┼é wroc┼éawski socjolog Wojciech Sitek, kl─Öski ┼╝ywio┼éowe powoduj─ů wprawdzie rozk┼éad ┼éadu instytucjonalnego, ale te┼╝ natychmiastowe, spontaniczne pojawienie si─Ö w jego miejsce ┼éadu wsp├│lnotowego. Nast─Öpuje prze┼éamanie dotychczasowych barier r├│l i status├│w, a na przyk┼éad mieszka┼äcy dotkni─Ötego kl─Ösk─ů Wroc┼éawia ruszyli ÔÇ×do obrony przed powodzi─ů, tworz─ůc rozbudowan─ů sie─ç bezpo┼Ťrednich stosunk├│w interpersonalnychÔÇŁ. ÔÇ×Policjant ÔÇô jak obrazowo przedstawia to cytowany autor ÔÇô wykonywa┼é polecenia cywila, prezydent miasta nosi┼é worki, drobny pijaczek stawa┼é si─Ö bohaterem. (ÔÇŽ) W┼éadzy jako takiej w┼éa┼Ťciwie nie ma, s─ů tylko ludzieÔÇŁ. Sitek dowodzi┼é, ┼╝e destrukcja ┼éadu instytucjonalnego nast─ůpi┼éa b┼éyskawicznie i mia┼éa swoje dramatyczne przejawy, kiedy na przyk┼éad w podwroc┼éawskich miejscowo┼Ťciach odmawiano przeprowadzenia ewakuacji. Tak┼╝e inni socjologowie w ksi─ů┼╝ce ÔÇ×Naturalna katastrofa i spo┼éeczne reakcje. Studia nad przebiegiem i nast─Öpstwami powodzi na Opolszczy┼║nie w 1997 rokuÔÇŁ potwierdzali, ┼╝e ÔÇ×sprawno┼Ť─ç w┼éadz centralnych, administracji rz─ůdowej oraz w┼éadz lokalnych na obszarach obj─Ötych powodzi─ů w ca┼éej Polsce, pozostawia┼éa wiele do ┼╝yczeniaÔÇŁ. Egalitarna, spontaniczna wsp├│lnota jest w takim przypadku nawet nie tylko mo┼╝liwa, ale konieczna. Przywracaniu natomiast ÔÇ×normalno┼ŤciÔÇŁ, czyli ┼éadu instytucjonalnego, towarzyszy odtworzenie dawnych spo┼éecznych podzia┼é├│w i powr├│t pa┼ästwa.
Wspomniany ju┼╝ psycholog spo┼éeczny, Krzysztof Kaniasty, jest z pewno┼Ťci─ů jednym z najlepszych znawc├│w zachowa┼ä ludzkich podczas kl─Ösk ┼╝ywio┼éowych. Z wielu bada┼ä, o kt├│rych pisze w swoich ksi─ů┼╝kach, wynika, ┼╝e cho─ç mamy przekonanie, i┼╝ w takich okoliczno┼Ťciach to pa┼ästwo powinno w g┼é├│wnej mierze bra─ç na siebie ci─Ö┼╝ar walki z ┼╝ywio┼éem i nie┼Ť─ç pomoc ofiarom, to dzieje si─Ö zazwyczaj dok┼éadnie odwrotnie. Ludzie sami sobie pomagaj─ů w kryzysowych okoliczno┼Ťciach, a faktyczne wsparcie pa┼ästwa jest jedynie przys┼éowiowym ÔÇ×czubkiem g├│ry lodowejÔÇŁ jego oczekiwanego zaanga┼╝owania. W rzeczywisto┼Ťci zawodzi nawet w takiej sytuacji. Jest jednak wyj─ůtek. Je┼╝eli przyczyna katastrofy ma charakter androgeniczny, czyli w istocie cz─Östo zosta┼éa wywo┼éana dzia┼éaniami pa┼ästwa (przyk┼éadowo: katastrofa czarnobylska), to rola pa┼ästwa jest w├│wczas wi─Öksza, a bywa, ┼╝e nawet wiod─ůca. S┼éowem: pa┼ästwo nawyk┼éo ewentualnie do walki z kl─Öskami, za kt├│re samo odpowiada.
Złudzenie państwa socjalnego
W kontek┼Ťcie tego wszystkiego pojawia si─Ö dylemat, czym jest ÔÇ×pa┼ästwo opieku┼äczeÔÇŁ czy ÔÇ×pa┼ästwo socjalneÔÇŁ, kt├│rego tak cz─Östo chcieliby┼Ťmy broni─ç. Podstawow─ů przes┼éank─ů powo┼éania, zaciekle dzi┼Ť przez liberalizm atakowanego, ÔÇ×pa┼ästwa socjalnegoÔÇŁ by┼éo, jak przekonuje Jerzy Wo┼Ť, jedynie to, by ÔÇ×zapobiec defektom rynku, nie naruszaj─ůc w ┼╝adnym mierze podstaw systemowychÔÇŁ. W rzeczywisto┼Ťci mia┼éo ono uchroni─ç ustr├│j kapitalistyczny przed ewentualnymi zmianami.
Pouczaj─ůce, ┼╝e pierwsze ustawodawstwo socjalne, wprowadzone w Niemczech pod koniec XIX wieku, skierowane by┼éo nie do ca┼éego spo┼éecze┼ästwa, ale, jak podsumowuje to Veronika Ziegelmayer, do ÔÇ×pracownik├│w przemys┼éowych sk┼éonnych do zrzeszania si─Ö i wzniecania konflikt├│wÔÇŁ. Prace brytyjskich autor├│w Richarda Titmussa i Juliana Le Granda dowodzi┼éy z kolei, ┼╝e powojenne brytyjskie pa┼ästwo socjalne w rzeczywisto┼Ťci nie s┼éu┼╝y┼éo redystrybucji, lecz cementowa┼éo raczej zastane r├│┼╝nice klasowe, a korzy┼Ťci z z niego czerpa┼éy przede wszystkim warstwy ┼Ťrednie. Cz─Östo to biedni finansuj─ů gros pomocy innym biednym.
Pojawienie si─Ö prosocjalnej polityki keynesowskiej mia┼éo de facto ┼Ťcis┼éy zwi─ůzek z cyklami koniunkturalnymi kapitalizmu, kt├│rych negatywny wp┼éyw na stabilno┼Ť─ç systemu pa┼ästwowego chciano minimalizowa─ç. Cykle te by┼éy i pozostaj─ů zwi─ůzane tak┼╝e z wahaniami nat─Ö┼╝enia konfliktu spo┼éecznego. Zar├│wno Wielki Kryzys 1929 roku, jak te┼╝ fala protest├│w pracowniczych i spo┼éecznych w pierwszej po┼éowie XX wieku, stanowi┼éy bezpo┼Ťredni─ů przyczyn─Ö przyj─Öcia modelu pa┼ästwa socjalnego przez kraje Ameryki P├│┼énocnej i Europy. Jego koszt okaza┼é si─Ö jednak dla kapita┼éu zbyt du┼╝y, zatem w poszukiwaniu wzrostu rentowno┼Ťci ostatecznie system na powr├│t zdestabilizowano. Z┼éudzeniem by┼éo to, ┼╝e jest to model docelowy.
***
Moje uwagi z pewno┼Ťci─ů nie wyczerpuj─ů tematu. Zakre┼Ťli┼éem tu tylko kilka rozpowszechnionych przekona┼ä na temat pa┼ästwa i stara┼éem si─Ö z nimi polemizowa─ç. Konkluduj─ůc, nale┼╝y moim zdaniem stwierdzi─ç, i┼╝ problemem nie jest to ÔÇô jak s─ůdzi wi─Ökszo┼Ť─ç ÔÇô ┼╝e pa┼ästwo nie dzia┼éa, lecz raczej to, ┼╝e dzia┼éa. Dokonuje ono ci─ůgle ÔÇ×podbojuÔÇŁ czy, jakby to uj─ů┼é J├╝rgen Habermas, kolonizacji naszego codziennego ┼╝ycia. Cz─Östo za jego wa┼╝n─ů funkcj─Ö bierzemy obron─Ö w istocie wydartych mu w toku walki i podczas demokratycznych przemian praw: prawa do strajku, wolno┼Ťci s┼éowa czy swobody zgromadze┼ä. S─ů one jednak ci─ůgle zagro┼╝one przez Lewiatana, kt├│ry nigdy nie ┼Ťpi, czuwaj─ůc przede wszystkim nad tym, aby trzoda nie posz┼éa samopas.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste┼Ťmy magazynem i ┼Ťrodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo┼Ťci spo┼éecznej, biedzie, o wsp├│┼éczesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo┼éecze┼ästwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania ÔÇô mo┼╝esz nam w tym pom├│c!
Wybieram sam/a
Ko┼Ťci├│┼é i lewica si─Ö wykluczaj─ů?
Nie ÔÇô w Kontakcie ┼é─ůczymy lewicow─ů wra┼╝liwo┼Ť─ç z katolick─ů nauk─ů spo┼éeczn─ů.

I u┼╝ywamy plik├│w cookies. Dowiedz si─Ö wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci. zamknij ├Ś