Wesprzyj nas!

magazyn lewicy katolickiej

Legenda o dobroczynnym pa艅stwie

Problemem nie jest to, 偶e pa艅stwo nie dzia艂a, lecz raczej to, 偶e dzia艂a. Za jego wa偶n膮 funkcj臋 bierzemy obron臋 praw, kt贸re w istocie zosta艂y mu wydarte w toku walki. S膮 one jednak ci膮gle zagro偶one przez Lewiatana, kt贸ry nigdy nie 艣pi, czuwaj膮c przede wszystkim nad tym, aby trzoda nie posz艂a samopas.

korona miecz pastoral

ilustr.: Marta Zawierucha


Artyku艂 pochodzi z聽30. numeru papierowego Magazynu聽鈥濳ontakt鈥 pod tytu艂em聽鈥濪obra wsp贸lne鈥.聽Razem z tekstem Remigiusza Okraski stanowi dwug艂os o wp艂ywie pa艅stwa na wsp贸lnoty obywatelskie.
***
Literatura po艣wi臋cona relacjom pa艅stwo-spo艂ecze艅stwo, pa艅stwo-wsp贸lnota czy pa艅stwo-nar贸d jest ogromna. Wszystko, co najwa偶niejsze w tej sprawie, wydaje si臋, zosta艂o ju偶 powiedziane, a wszelkie zr贸偶nicowane stanowiska ujawnione. Tym niemniej pojawiaj膮 si臋 coraz to nowe konteksty, zwi膮zane cho膰by z procesami globalizacji, masowymi migracjami, ci膮gle pog艂臋biaj膮cym si臋 mi臋dzynarodowym podzia艂em pracy, presj膮 demograficzn膮 i nak艂adaj膮cym si臋 na ni膮 kryzysem ekologicznym 鈥 klimatycznym ociepleniem. W tym ostatnim przypadku, niezale偶nie od tego, co my艣limy na temat jego przyczyn (czy maj膮 one charakter antropogeniczny, czy nie), zmiana klimatu w istotny spos贸b mo偶e wp艂yn膮膰 nie tylko na polityczn膮 map臋 艣wiata, ale na same instytucje spo艂eczne 鈥 w socjologicznym rozumieniu tego s艂owa 鈥 czyli tak偶e na pa艅stwo.
Etnogeneza w s艂u偶bie kapita艂u
Z relacjami pa艅stwo-spo艂ecze艅stwo wi膮偶e si臋 przede wszystkim szereg mit贸w, w tym tak偶e tych na temat budowania wsp贸lnoty narodowej. Mit etnogenezy przenika do r贸偶nych wsp贸艂czesnych, politycznych dyskurs贸w na temat pochodzenia pa艅stwa, ale ma zdecydowanie konserwatywny charakter. Jest raczej hegemoniczn膮 ideologi膮 istniej膮cych struktur w艂adz pa艅stwowych, ni偶 opisem historycznej realno艣ci. Przyk艂adowo 鈥 dla pa艅stw takich jak Polska, Czechy czy W臋gry kluczow膮 rol臋 odgrywa narracja o za艂o偶ycielskim charakterze trzech dynastii wywodz膮cych si臋 z wczesnego 艣redniowiecza: Piast贸w, Przemy艣lid贸w i Arpad贸w. Wielu historyk贸w jest zgodnych, 偶e wymienione pa艅stwa dynastyczne powsta艂y bynajmniej nie na skutek umowy spo艂ecznej, czy jakiej艣 naturalnej ewolucji (je偶eli tak膮 by艣my zak艂adali), ale w wyniku podboju zewn臋trznego, jak pa艅stwo Arpad贸w, albo wewn臋trznego, jak pa艅stwo Przemy艣lid贸w i Piast贸w. Koncentracja 艣rodk贸w przymusu w r臋kach w膮skiej dru偶yny wodza umo偶liwi艂a podporz膮dkowanie sobie pokrewnych lub obcych etnicznie plemion na danym terenie. Je偶eli zatem u zarania naszej pa艅stwowo艣ci le偶y wsp贸lnota etniczna, to raczej wymuszona mieczem przez z艂odziei byd艂a i handlarzy niewolnikami 鈥 jakimi wedle historycznych bada艅 byli nasi domniemani protopla艣ci.
Ciekawie o roli podboju w budowaniu pa艅stw pisze tak偶e Michel Foucault w zbiorze wyk艂ad贸w wydanych pod znamiennym tytu艂em 鈥濼rzeba broni膰 spo艂ecze艅stwa鈥. Rola najazd贸w w kszta艂towaniu si臋 鈥炁泈ie偶ych鈥 pa艅stwowo艣ci, wydawa艂oby si臋, jest powszechnie znana i oczywista, a nawet gloryfikowana przez szereg narodowych legend. Przechodzi si臋 jednak g艂adko obok problemu, 偶e uznanie tej roli stoi jednocze艣nie w sprzeczno艣ci z ide膮 pochodzenia pa艅stwa jako gwaranta powszechnego spokoju spo艂ecznego i bezpiecze艅stwa. Jego pierwszorz臋dn膮 funkcj膮 nie by艂a bynajmniej obrona, ale atak, napad, grabie偶.
Tak偶e dzi艣 jednorodno艣膰 etniczna w obr臋bie danego pa艅stwa jest oczywi艣cie bardziej wyj膮tkiem ni偶 regu艂膮. Wystarczy przytoczy膰 dobrze znany argument. Okazuje si臋, 偶e na 艣wiecie mamy 1500 鈥瀓ednostek鈥 narodowo艣ciowych. Ludzie m贸wi膮 od trzech do sze艣cioma tysi膮cami j臋zyk贸w, a ka偶dy z nich mo偶e odpowiada膰 przynajmniej jednej 鈥瀓ednostce鈥 etnicznej. Z drugiej strony, istnieje tylko oko艂o dwustu pa艅stw i jeszcze mniej j臋zyk贸w o charakterze urz臋dowym.
Wsp贸艂czesna Polska jako pa艅stwo wyj膮tkowo etnicznie i narodowo jednorodne, powsta艂a w efekcie wymordowania 呕yd贸w przez faszyst贸w oraz powojennych masowych przesiedle艅 i deportacji, kt贸re obj臋艂y kilka milion贸w ludzi. Jednorodno艣膰 ta zosta艂a zatem okupiona wyj膮tkowym cierpieniem. Jednocze艣nie nie jest ona czym艣 trwa艂ym. W zale偶no艣ci od swoich, najcz臋艣ciej ekonomicznych, potrzeb pa艅stwo raz szczelnie zamyka, innym razem otwiera swoje granice dla r贸偶nych grup spo艂ecznych, nie zwa偶aj膮c cz臋sto na ich pochodzenie etniczne. Tak by艂o zawsze. 呕ydzi nie znale藕li si臋 w obr臋bie pa艅stwa polskiego podst臋pem, ale w przesz艂o艣ci pojawili si臋 tu za zach臋t膮 i aprobat膮 鈥 jak si臋 to okre艣la 鈥 suwerennych w艂adz. Tych samych, kt贸rych przedstawicieli wynosimy jako patron贸w na o艂tarze narodowej wsp贸lnoty. Z kolei kapitalistyczna gospodarka pa艅stw Europy Zachodniej ci膮gle by艂a i pozosta艂a 艂asa na us艂ugi tanich robotnik贸w. Po II wojnie 艣wiatowej od oko艂o 10 do 20% si艂y roboczej w takich pa艅stwach jak Francja, Niemcy, Wielka Brytania czy Szwajcaria stanowi膮 obcokrajowcy. Przy czym ich prawa obywatelskie s膮 oczywi艣cie ograniczane.
W istocie to nie nar贸d tworzy pa艅stwo, ale pa艅stwo nar贸d. Pa艅stwo narodowe jest de facto tworem wzgl臋dnie niedawnym, licz膮cym oko艂o dwu i p贸艂 stulecia. Jego spoiwem by艂 kapitalizm funkcjonuj膮cy w ramach odr臋bnych gospodarek narodowych (jednocze艣nie zachowuj膮cy swoje mi臋dzynarodowe koligacje), powszechny obowi膮zek s艂u偶by wojskowej, powszechne szkolnictwo, biurokracja i urz臋dowy j臋zyk. Etnogeneza jest co najwy偶ej mitem potrzebnym dla zachowania, z jednej strony, wzgl臋dnej wewn臋trznej sp贸jno艣ci, a jednocze艣nie, z drugiej, wyodr臋bnienia 鈥瀗arodowego rdzenia鈥 i hierarchicznych struktur, potrzebnych mi臋dzy innymi dla segmentacji rynku pracy (鈥瀟uziemcy鈥 versus 鈥瀋udzoziemcy鈥) i okresowego wydzielania grup o r贸偶nym statusie, zarobkach i prawach obywatelskich. Kiedy dzisiejszy kryzys ekonomiczny doprowadzi艂 do kryzysu politycznego i systematycznej pauperyzacji klasy 艣redniej, libera艂owie wskazuj膮 jako winnych wszelkiej ma艣ci 鈥瀗ierob贸w鈥 (rasizm ekonomiczny), a nacjonali艣ci i konserwaty艣ci 鈥 imigrant贸w.
Pa艅stwo kruchsze ni偶 cz艂owiek
Kolejny mit to stabilno艣膰 struktur pa艅stwowych, kt贸ra mia艂aby by膰 gwarantem wsp贸lnotowych interes贸w. Czy mo偶emy liczy膰 na 鈥瀢艂asne pa艅stwo鈥? U艣wiadomi艂em sobie wzgl臋dnie niedawno, 偶e moi dziadkowie nie 偶yli w jednym systemie, a przynajmniej w kilku, cz臋sto radykalnie odmiennych. Prze偶yli wiele rewolucji i wojen, kt贸re zmienia艂y ich otoczenie, wp艂yn臋艂y na ich losy. Ojciec mojej matki, Walenty Borkowicz, by艂 zwyk艂ym robotnikiem. Urodzi艂 si臋 jeszcze w czasach zabor贸w, wychowa艂 i dorasta艂 w okresie mi臋dzywojennym, walczy艂, a potem prze偶y艂 okupacj臋, za艂o偶y艂 rodzin臋 w czasach PRL, aby po偶egna膰 si臋 ze 艣wiatem pod rz膮dami III RP. Gdy umar艂, mia艂 ponad osiemdziesi膮t lat. 呕y艂 w czterech (nie licz膮c okupacji) r贸偶nych pa艅stwach, nie tylko pod wzgl臋dem ustrojowym, ale te偶 r贸偶nych granic, cho膰 teoretycznie nie rusza艂 si臋 z Polski.
Mo偶na oczywi艣cie powiedzie膰, 偶e wiek XX uchodzi膰 mo偶e za wyj膮tkowo niespokojny, ale je艣li si臋gniemy wstecz, g艂臋biej, do XIX stulecia i jeszcze dalej, odkryjemy to samo 鈥 pa艅stwo jest czym艣 nad wyraz niestabilnym i przemijaj膮cym. Jest ono bardziej kruche ni偶 niejedno ludzkie 偶ycie. Wystarczy spojrze膰, jak Europa trzeszczy dzi艣 w szwach. Jej dotychczasowe ramy polityczne i administracyjne z trudem wytrzymuj膮 pr贸b臋 czasu. Powracaj膮 kontrole na granicach, od偶ywaj膮 europejskie demony szowinizmu i wojny. Czy pa艅stwo zatem cokolwiek nam gwarantuje? Pa艅stwo raczej stara si臋 ustabilizowa膰 swoj膮 sytuacj臋 i bije si臋 zaciekle o przetrwanie. Nieustaj膮ca walka wewn臋trzna o w艂adz臋, systematyczne (wi臋ksze i mniejsze) wybuchy spo艂ecznego niezadowolenia, strajki generalne, policyjnie t艂umione rewolucje, mi臋dzynarodowa rywalizacja o uznanie, zbrojne interwencje, wreszcie otwarta wojna. Czy fakt, 偶e przez 65 lat nikt nie zbombardowa艂 naszych wiosek i miast nie uznaje si臋 za szczeg贸lne szcz臋艣cie i historyczny ewenement? Czy jednocze艣nie nie przyznaje si臋, 偶e by艂o to mo偶liwe tylko pod warunkiem zbombardowania innych wiosek i miast 鈥 w imieniu 鈥瀗aszego鈥 pa艅stwa i czasami r臋koma 鈥瀗aszych鈥 偶o艂nierzy? I czy teraz nie przeszywa nas l臋k, 偶e rodziny tych ofiar zechc膮 wzi膮膰 na nas odwet?
panstwo tekst

ilustr.: Marta Zawierucha


Wsp贸lnota poza pa艅stwem
Pa艅stwo wydaje nam si臋 jednak 鈥 to kolejny mit 鈥 niezb臋dne. Wi臋kszo艣膰 z nas spodziewa si臋, 偶e 鈥 pomimo wszystkich zastrze偶e艅 鈥 gdyby pa艅stwo przesta艂o istnie膰, to nasza wsp贸lnota rozpad艂aby si臋 w drobny mak. B臋dziemy jak te barany i owce bez pasterza 鈥 pogubimy si臋, wpadniemy w przepa艣膰 albo rozszarpi膮 nas wilki. Na ok艂adce pierwszego wydania 鈥濴ewiatana鈥 (z 1651 roku) Thomasa Hobbesa widzimy alegori臋 pa艅stwa: posta膰 z koron膮 na g艂owie, w prawej r臋ce dzier偶膮c膮 miecz, a w lewej pastora艂. Perspektywa Hobbesa jest dobrze znana i zawa偶y艂a na wsp贸艂czesnych doktrynach pa艅stwotw贸rczych, zak艂adaj膮cych niezb臋dno艣膰 w艂adzy. Doczeka艂a si臋 te偶 szeregu oponent贸w, pocz膮wszy przede wszystkim od Piotra Kropotkina. Dyskusja nie ogranicza si臋 jednak tylko do 艣rodowisk anarchistycznych. Wspomnijmy tutaj cho膰by zmar艂ego dwa lata temu ameryka艅skiego ekonomist臋 Jamesa M. Buchanana 鈥 noblist臋, libertarianina i tw贸rc臋 tak zwanej 鈥瀐ipotezy Lewiatana鈥, zgodnie z kt贸r膮 instytucje pa艅stwowe z uwagi na wady proces贸w wyborczych oraz zachowania polityk贸w i urz臋dnik贸w, stale si臋 rozrastaj膮 i ograniczaj膮 wolno艣ci obywatelskie. Dodajmy jednak, 偶e wywodz膮ca si臋 ze 鈥瀞zko艂y chicagowskiej鈥 krytyka pa艅stwa, dzi艣 鈥 po ponad czterech dekadach dominacji neoliberalizmu 鈥 kojarzy si臋 nam z najbardziej ordynarn膮 reakcj膮 i atakiem na prawa socjalne, bez kt贸rych wolno艣ci obywatelskie pozostaj膮 cz臋sto jedynie pustym frazesem.
Jednocze艣nie, ukoronowany Lewiatan jest uosobieniem klasy rz膮dz膮cej, sprawuj膮cej kontrol臋 i czerpi膮cej zyski z istnienia klasowych podzia艂贸w, na kt贸rych stra偶y stoi w艂a艣nie instytucja pa艅stwa. Jak napisze historyk Antoni M膮czak 鈥 w odniesieniu do czas贸w wczesnonowo偶ytnych 鈥 urz膮d cz臋sto traktowano jak przedsi臋biorstwo, kt贸rego przychody starano si臋 powi臋ksza膰. Wielko艣膰 dochodu urz臋dnika zale偶a艂a od sytuacji rynkowej i jego zr臋czno艣ci w 鈥瀢yszukiwaniu punktu maksymalnego zysku na krzywej popytu鈥. Czytaj膮c M膮czaka ma si臋 nieodparte wra偶enie, 偶e jego uwagi dotycz膮 nie XVI czy XVII wieku, ale czas贸w nam wsp贸艂czesnych.
Jak podaje francuski historyk, Fernand Braudel, pewni piemonccy in偶ynierowie odnotowali w XVIII wieku na jednej ze swoich map Sardynii: 鈥濶urra, lud niepodbity, kt贸ry wcale nie p艂aci podatk贸w鈥. Wymowne! Karol Marks, wyg艂aszaj膮c referat podczas zebrania Mi臋dzynarodowego Stowarzyszenia Robotnik贸w w 1865 roku, twierdzi艂, 偶e renta gruntowa, procent i zysk s膮 trzema przejawami wyzysku. Tym samym wskazywa艂, kto oszkapia robotnik贸w: obszarnik, bankier i fabrykant. Kilka zda艅 dalej powie do zgromadzonych, 偶e, je偶eli pragn膮, mo偶na do tego grona doda膰 r贸wnie偶 鈥瀙oborc臋 podatkowego鈥. To wa偶ne dopowiedzenie. Wyzysk bowiem wymaga funkcjonowania sprawnego aparatu ucisku, kt贸ry trzeba sfinansowa膰. Wojsko i policja ka偶dego roku poch艂aniaj膮 w Polsce oko艂o 1/5 wszystkich wp艂yw贸w do bud偶etu pa艅stwa 鈥 zdecydowanie wi臋cej, ni偶 wynosz膮 wp艂ywy z podatku dochodowego od os贸b fizycznych. Dodatkowo, kupuj膮c towar na rynku, p艂acimy rocznie kilka miliard贸w z艂otych agencjom ochrony, wynaj臋tym bezpo艣rednio przez obszarnik贸w, bankier贸w i fabrykant贸w. Koszt ich us艂ug zosta艂 wkalkulowany w cen臋 towaru. Dodajmy do tego koszty funkcjonowania s膮d贸w, komornik贸w, policji municypalnej czy organizacji paramilitarnych sponsorowanych przez pa艅stwo. Marks o tezie, jakoby podatki mia艂y wyka艅cza膰 pracodawc贸w, napisze, 偶e w istocie rzeczy te podatki s艂u偶膮 w艂a艣nie temu, 偶eby mogli utrzyma膰 si臋 w charakterze klasy panuj膮cej. Dlatego te偶 鈥 w tym uj臋ciu 鈥 wsp贸lnota nie konstytuuje si臋 w ramach pa艅stwa, ale raczej poza nim czy przeciw niemu.
Zawiedzione oczekiwania
Czy jednak pa艅stwo, ze swoimi zasobami materialnymi i organizacj膮, nie przydaje si臋 przynajmniej w okresach kryzysu, kiedy dochodzi na przyk艂ad do katastrofy? Czy nie po to ono istnieje, aby nie艣膰 pomoc zagro偶onym i poszkodowanym? Pytanie to jest jak najbardziej zasadne w dobie ewidentnego ju偶 wzrostu liczby takich zjawisk jak powodzie czy huragany, a przypisywanego coraz cz臋艣ciej zmianom klimatycznym.
Jak wykazuje wiele analiz socjologicznych, pa艅stwo w takich okoliczno艣ciach bywa wyj膮tkowo zawodne. Przede wszystkim dlatego, 偶e instytucje pa艅stwowe dzia艂aj膮 stereotypowo 鈥 w duchu Lewiatana. Obawiaj膮 si臋 wybuchu paniki i 偶ywi膮 przekonanie, 偶e ofiary s膮 sparali偶owane strachem, w obliczu kl臋ski przejawiaj膮 niskie morale, panuje w艣r贸d nich rozpr臋偶enie i niezdolno艣膰 do podj臋cia dzia艂ania, co z kolei skutkuje apelami o siln膮 w艂adz臋. Szereg bada艅 socjologicznych i z zakresu psychologii spo艂ecznej dowodzi czego艣 wr臋cz przeciwnego: spo艂eczno艣ci dotkni臋te kl臋skami 偶ywio艂owymi wcale, jak pisze Krzysztof Kaniasty, 鈥瀗ie popadaj膮 w masow膮 panik臋, a ich aktywno艣膰 nie jest chaotyczna czy zdezorganizowana鈥. W ogarni臋tym powodzi膮 Wroc艂awiu w 1997 roku przest臋pczo艣膰 by艂a bardzo niska. Kluczowego znaczenia w takich warunkach nabiera spo艂eczna samoorganizacja i kropotkinowska pomoc wzajemna.
Jak dowodzi艂 wroc艂awski socjolog Wojciech Sitek, kl臋ski 偶ywio艂owe powoduj膮 wprawdzie rozk艂ad 艂adu instytucjonalnego, ale te偶 natychmiastowe, spontaniczne pojawienie si臋 w jego miejsce 艂adu wsp贸lnotowego. Nast臋puje prze艂amanie dotychczasowych barier r贸l i status贸w, a na przyk艂ad mieszka艅cy dotkni臋tego kl臋sk膮 Wroc艂awia ruszyli 鈥瀌o obrony przed powodzi膮, tworz膮c rozbudowan膮 sie膰 bezpo艣rednich stosunk贸w interpersonalnych鈥. 鈥濸olicjant 鈥 jak obrazowo przedstawia to cytowany autor 鈥 wykonywa艂 polecenia cywila, prezydent miasta nosi艂 worki, drobny pijaczek stawa艂 si臋 bohaterem. (鈥) W艂adzy jako takiej w艂a艣ciwie nie ma, s膮 tylko ludzie鈥. Sitek dowodzi艂, 偶e destrukcja 艂adu instytucjonalnego nast膮pi艂a b艂yskawicznie i mia艂a swoje dramatyczne przejawy, kiedy na przyk艂ad w podwroc艂awskich miejscowo艣ciach odmawiano przeprowadzenia ewakuacji. Tak偶e inni socjologowie w ksi膮偶ce 鈥濶aturalna katastrofa i spo艂eczne reakcje. Studia nad przebiegiem i nast臋pstwami powodzi na Opolszczy藕nie w 1997 roku鈥 potwierdzali, 偶e 鈥瀞prawno艣膰 w艂adz centralnych, administracji rz膮dowej oraz w艂adz lokalnych na obszarach obj臋tych powodzi膮 w ca艂ej Polsce, pozostawia艂a wiele do 偶yczenia鈥. Egalitarna, spontaniczna wsp贸lnota jest w takim przypadku nawet nie tylko mo偶liwa, ale konieczna. Przywracaniu natomiast 鈥瀗ormalno艣ci鈥, czyli 艂adu instytucjonalnego, towarzyszy odtworzenie dawnych spo艂ecznych podzia艂贸w i powr贸t pa艅stwa.
Wspomniany ju偶 psycholog spo艂eczny, Krzysztof Kaniasty, jest z pewno艣ci膮 jednym z najlepszych znawc贸w zachowa艅 ludzkich podczas kl臋sk 偶ywio艂owych. Z wielu bada艅, o kt贸rych pisze w swoich ksi膮偶kach, wynika, 偶e cho膰 mamy przekonanie, i偶 w takich okoliczno艣ciach to pa艅stwo powinno w g艂贸wnej mierze bra膰 na siebie ci臋偶ar walki z 偶ywio艂em i nie艣膰 pomoc ofiarom, to dzieje si臋 zazwyczaj dok艂adnie odwrotnie. Ludzie sami sobie pomagaj膮 w kryzysowych okoliczno艣ciach, a faktyczne wsparcie pa艅stwa jest jedynie przys艂owiowym 鈥瀋zubkiem g贸ry lodowej鈥 jego oczekiwanego zaanga偶owania. W rzeczywisto艣ci zawodzi nawet w takiej sytuacji. Jest jednak wyj膮tek. Je偶eli przyczyna katastrofy ma charakter androgeniczny, czyli w istocie cz臋sto zosta艂a wywo艂ana dzia艂aniami pa艅stwa (przyk艂adowo: katastrofa czarnobylska), to rola pa艅stwa jest w贸wczas wi臋ksza, a bywa, 偶e nawet wiod膮ca. S艂owem: pa艅stwo nawyk艂o ewentualnie do walki z kl臋skami, za kt贸re samo odpowiada.
Z艂udzenie pa艅stwa socjalnego
W kontek艣cie tego wszystkiego pojawia si臋 dylemat, czym jest 鈥瀙a艅stwo opieku艅cze鈥 czy 鈥瀙a艅stwo socjalne鈥, kt贸rego tak cz臋sto chcieliby艣my broni膰. Podstawow膮 przes艂ank膮 powo艂ania, zaciekle dzi艣 przez liberalizm atakowanego, 鈥瀙a艅stwa socjalnego鈥 by艂o, jak przekonuje Jerzy Wo艣, jedynie to, by 鈥瀦apobiec defektom rynku, nie naruszaj膮c w 偶adnym mierze podstaw systemowych鈥. W rzeczywisto艣ci mia艂o ono uchroni膰 ustr贸j kapitalistyczny przed ewentualnymi zmianami.
Pouczaj膮ce, 偶e pierwsze ustawodawstwo socjalne, wprowadzone w Niemczech pod koniec XIX wieku, skierowane by艂o nie do ca艂ego spo艂ecze艅stwa, ale, jak podsumowuje to Veronika Ziegelmayer, do 鈥瀙racownik贸w przemys艂owych sk艂onnych do zrzeszania si臋 i wzniecania konflikt贸w鈥. Prace brytyjskich autor贸w Richarda Titmussa i Juliana Le Granda dowodzi艂y z kolei, 偶e powojenne brytyjskie pa艅stwo socjalne w rzeczywisto艣ci nie s艂u偶y艂o redystrybucji, lecz cementowa艂o raczej zastane r贸偶nice klasowe, a korzy艣ci z z niego czerpa艂y przede wszystkim warstwy 艣rednie. Cz臋sto to biedni finansuj膮 gros pomocy innym biednym.
Pojawienie si臋 prosocjalnej polityki keynesowskiej mia艂o de facto 艣cis艂y zwi膮zek z cyklami koniunkturalnymi kapitalizmu, kt贸rych negatywny wp艂yw na stabilno艣膰 systemu pa艅stwowego chciano minimalizowa膰. Cykle te by艂y i pozostaj膮 zwi膮zane tak偶e z wahaniami nat臋偶enia konfliktu spo艂ecznego. Zar贸wno Wielki Kryzys 1929 roku, jak te偶 fala protest贸w pracowniczych i spo艂ecznych w pierwszej po艂owie XX wieku, stanowi艂y bezpo艣redni膮 przyczyn臋 przyj臋cia modelu pa艅stwa socjalnego przez kraje Ameryki P贸艂nocnej i Europy. Jego koszt okaza艂 si臋 jednak dla kapita艂u zbyt du偶y, zatem w poszukiwaniu wzrostu rentowno艣ci ostatecznie system na powr贸t zdestabilizowano. Z艂udzeniem by艂o to, 偶e jest to model docelowy.
***
Moje uwagi z pewno艣ci膮 nie wyczerpuj膮 tematu. Zakre艣li艂em tu tylko kilka rozpowszechnionych przekona艅 na temat pa艅stwa i stara艂em si臋 z nimi polemizowa膰. Konkluduj膮c, nale偶y moim zdaniem stwierdzi膰, i偶 problemem nie jest to 鈥 jak s膮dzi wi臋kszo艣膰 鈥 偶e pa艅stwo nie dzia艂a, lecz raczej to, 偶e dzia艂a. Dokonuje ono ci膮gle 鈥瀙odboju鈥 czy, jakby to uj膮艂 J眉rgen Habermas, kolonizacji naszego codziennego 偶ycia. Cz臋sto za jego wa偶n膮 funkcj臋 bierzemy obron臋 w istocie wydartych mu w toku walki i podczas demokratycznych przemian praw: prawa do strajku, wolno艣ci s艂owa czy swobody zgromadze艅. S膮 one jednak ci膮gle zagro偶one przez Lewiatana, kt贸ry nigdy nie 艣pi, czuwaj膮c przede wszystkim nad tym, aby trzoda nie posz艂a samopas.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij