magazyn lewicy katolickiej

Kto dotyka艂 muzealnych sreber?

Bardzo trudno stworzy膰 wystaw臋, kt贸ra sk艂ada艂aby si臋 z przedmiot贸w przeznaczonych dla s艂u偶膮cych. Te przedmioty s膮 jednak wsz臋dzie. To, co dzi艣 jest muzealnym eksponatem, by艂o codziennie dotykane przez osoby, kt贸re ca艂y czas zaciera艂y 艣lady po ich u偶ytkowaniu.
Kto dotyka艂 muzealnych sreber?
藕r贸d艂o: Biblioteka Narodowa / Polona

Z Zofi膮 Rojek, kuratork膮 wystawy 鈥濶iewidoczne. Historie warszawskich s艂u偶膮cych鈥, rozmawia Wanda Kaczor. Nowa wystawa czasowa w siedzibie g艂贸wnej Muzeum Warszawy otworzy si臋 ju偶 18 listopada.聽

Wywiad pochodzi z najnowszego, 47. numeru papierowego Magazynu Kontakt, kt贸ry uka偶e si臋 w po艂owie listopada.

Od dw贸ch lat pracujesz nad wystaw膮 o warszawskich s艂u偶膮cych. W listopadzie twoja praca wreszcie zostanie zwie艅czona wernisa偶em w Muzeum Warszawy. Sk膮d wzi膮艂 si臋 pomys艂 na t臋 wystaw臋?

Od dawna interesowa艂am si臋 tematem pracy domowej i tym, kto j膮 wykonuje. Mam prze艣wiadczenie, 偶e kobiety od najm艂odszych lat s膮 trenowane do przejmowania obowi膮zk贸w domowych, a m臋偶czy藕ni mog膮 w tym czasie zajmowa膰 si臋 czym艣 zupe艂nie innym, tym, co sami sobie wybior膮.

Nie wiedzia艂am, 偶e ten temat mo偶e mie膰 zwi膮zek z dzia艂alno艣ci膮 Muzeum Warszawy. Kiedy tylko zacz臋艂am tu pracowa膰, zobaczy艂am, jak wiele miejsca w zbiorach zajmuj膮 sprz臋ty gospodarstwa domowego. By艂am wtedy nied艂ugo po poznaniu mojej rodzinnej historii. Okaza艂o si臋, 偶e praprababcia 鈥 Michalina Kie艂czewska 鈥 pracowa艂a w Warszawie jako s艂u偶膮ca. Wiedzia艂am o tym od niedawna, bo nikt w rodzinie nie bardzo chcia艂 o tym rozmawia膰 ani eksploatowa膰 tego 鈥瀗iechlubnego鈥 w膮tku. Praca s艂u偶膮cej w dwudziestoleciu mi臋dzywojennym by艂a niezwykle popularna. Jestem pewna, 偶e w bardzo wielu warszawskich historiach rodzinnych s膮 obecne s艂u偶膮ce.

Sk膮d ta pewno艣膰?

S艂u偶膮ce stanowi艂y 20 procent wszystkich os贸b pracuj膮cych w Warszawie. Co si贸dme, 贸sme gospodarstwo domowe w stolicy mog艂o pozwoli膰 sobie na zatrudnienie takiej osoby, bo zazwyczaj praca tych kobiet by艂a niezwykle tania. 艢rednia miesi臋czna urz臋dnicza pensja wynosi艂a w贸wczas oko艂o trzystu z艂otych, praca s艂u偶膮cej 鈥 maksymalnie dwadzie艣cia. Dla wielu dziewcz膮t, kt贸re przyje偶d偶a艂y ze wsi do Warszawy, by艂 to jedyny spos贸b, 偶eby jakkolwiek si臋 usamodzielni膰. Te historie s膮 kompletnie zapomniane, na moim przyk艂adzie wida膰, 偶e znikaj膮 nawet w rodzinach. Postanowi艂am wydoby膰 je za pomoc膮 wystawy. Tym bardziej, 偶e by艂am po lekturze zachwycaj膮cej ksi膮偶ki Joanny Kuciel-Frydryszak 鈥濻艂u偶膮ce do wszystkiego鈥. Spojrza艂am na eksponaty z innej perspektywy i zobaczy艂am, jak wiele jest przedmiot贸w, z kt贸rych mo偶na wysnu膰 ca艂o艣ciow膮 opowie艣膰 na temat s艂u偶膮cych.

Pami臋tam, jak m贸wi艂a艣, 偶e przygotowuj膮c wystaw臋, szuka艂a艣 w magazynach najbrzydszych, najbardziej zu偶ytych przedmiot贸w.

Tak, to prawda. Bardzo trudno stworzy膰 wystaw臋, kt贸ra sk艂ada艂aby si臋 z przedmiot贸w przeznaczonych dla s艂u偶膮cych albo przez nie wykorzystywanych. Zda艂am sobie jednak spraw臋, 偶e przecie偶 te przedmioty s膮 wsz臋dzie. Wszystko, co ogl膮damy w muzeach 鈥 wypucowane srebra, wspania艂e zegary 鈥 by艂o codziennie dotykane przez osoby, kt贸re ca艂y czas zaciera艂y 艣lady po ich u偶ytkowaniu. 呕ardiniery, buliery czy samowary by艂y nieustannie czyszczone i polerowane przez s艂u偶膮ce. Ogl膮daj膮c eksponaty w gablotach, my艣limy o nich wy艂膮cznie w kontek艣cie tego, kto by艂 ich w艂a艣cicielem lub przez kogo zosta艂y zaprojektowane.

A przecie偶 najbli偶szy, fizyczny kontakt z nimi mia艂y s艂u偶膮ce. Dziewczyny, kt贸re przyje偶d偶a艂y do Warszawy ze wsi, najcz臋艣ciej po raz pierwszy widzia艂y platery czy obrazy w z艂oconych ramach. Wa偶ne dla mnie by艂o pokazanie, 偶e mieszcza艅skie 偶ycie by艂o wy艂膮cznie teatrem robionym na pokaz. A rzeczywiste osoby, kt贸re w tym funkcjonowa艂y, ca艂y czas pozostaj膮 na zapleczu historii i zainteresowa艅 historyk贸w.

S艂u偶膮ce by艂y uznawane za integraln膮 cz臋艣膰 sprz臋t贸w domowych, stanowi艂y nieod艂膮czn膮 cz臋艣膰 na przyk艂ad odkurzacza.

Na wystawie jest nawet cz臋艣膰 zatytu艂owana 鈥濻艂u偶膮ca jako ornament鈥.

Tak, to moja ulubiona cz臋艣膰. Sk艂ada si臋 z fragment贸w mi臋dzywojennych artyku艂贸w i reklam, kt贸re pojawia艂y si臋 w drukowanych magazynach. Tak jak wsp贸艂cze艣nie kobiety reklamuj膮 艣rodki pior膮ce, pralki czy blachodach贸wk臋, tak s艂u偶膮ce w okresie mi臋dzywojennym reklamowa艂y sprz臋ty gospodarstwa domowego. By艂y uznawane za jego integraln膮 cz臋艣膰, stanowi艂y jakby jeden ze sprz臋t贸w, obok na przyk艂ad odkurzacza. Uzupe艂nia艂y reklam臋 gazu, instrukcj臋 zdzierania tapet albo przepis na legumin臋. Na dodatek rysowano je bez ust, przez co cho膰 przez chwil臋 na papierze by艂y nieme. W poradnikach dla s艂u偶膮cych cz臋sto podkre艣lano, 偶e s艂u偶膮ca powinna milcze膰. Jako jedno z g艂贸wnych zalece艅 w poradniku Michaliny Ulanickiej z 1930 roku pojawia si臋 informacja, 偶e s艂u偶膮ce nie powinny g艂o艣no st膮pa膰, wykonywa膰 ha艂a艣liwych rob贸t, takich jak na przyk艂ad ustawianie garnk贸w, kiedy jeszcze wszyscy 艣pi膮. Nie powinny krzycze膰 do kole偶anki przez podw贸rze studni臋 ani plotkowa膰 w bramie. Mia艂y by膰 niezauwa偶alne.

Wystawa nosi tytu艂 鈥濶iewidoczne鈥. S艂u偶膮ca by艂a niewidoczna w domu, nie mia艂a w艂asnego pokoju 鈥 zwykle spa艂a w kuchni. S艂u偶b贸wki by艂y rzadko艣ci膮. Czy stara艂a艣 si臋 odtworzy膰 to w uk艂adzie wystawy?

Na wystawie b臋dzie zaaran偶owany ma艂y k膮cik, kt贸ry ma nawi膮zywa膰 do architektury s艂u偶b贸wki. To male艅ka przestrze艅, oko艂o p贸艂tora metra na metr, co odpowiada rzeczywistym wymiarom tych pokoik贸w. Plany architektoniczne, b臋d膮ce w naszym posiadaniu, pochodz膮 g艂贸wnie z podwarszawskich willi, w kt贸rych 艣wiadomie budowano s艂u偶b贸wki. Natomiast architektonicznie oddzielano si臋 od s艂u偶膮cych r贸wnie偶 poprzez r贸偶ne ci膮gi schod贸w: w kamienicach budowano schody pa艅skie, kt贸rymi mieszczanie i mieszczanki wchodzili do dom贸w, oraz schody kuchenne stanowi膮ce alternatywny trakt komunikacyjny. W ostatniej sali wystawowej b臋dzie mo偶na zajrze膰 na schody dla s艂u偶膮cych, kt贸re ca艂y czas znajduj膮 si臋 w jednej z rynkowych kamienic.

Znakomita cz臋艣膰 s艂u偶膮cych przyje偶d偶a艂a z prowincji.

Tak, zdecydowana wi臋kszo艣膰 przysz艂ych s艂u偶膮cych pochodzi艂a spoza Warszawy, wed艂ug badaczy i badaczek nawet oko艂o 70 procent.

Bardzo du偶膮 rol臋 w prowadzeniu s艂u偶膮cych i dbaniu o nie odgrywa艂 Ko艣ci贸艂 katolicki, to w nim szuka艂y wsp贸lnoty po przyje藕dzie z prowincji do du偶ego miasta.

S艂u偶膮ce by艂y zazwyczaj osobami g艂臋boko wierz膮cymi. Pochodzi艂y ze wsi, najcz臋艣ciej ucieka艂y do miasta przed przemoc膮, bied膮 i wykluczeniem wynikaj膮cym z niskiego statusu edukacyjnego. Rola Ko艣cio艂a w kontek艣cie s艂u偶膮cych jest bardzo z艂o偶ona i niejednoznaczna. Organizacje religijne pomaga艂y s艂u偶膮cym, ale jednocze艣nie utrwala艂y system, w kt贸rym kobiety te nie mia艂y prawa g艂osu i musia艂y podporz膮dkowywa膰 si臋 chlebodawcom. Pierwszym miejscem, kt贸re mog艂o w jakikolwiek spos贸b pom贸c odnale藕膰 si臋 im w Warszawie, by艂y chrze艣cija艅skie albo 偶ydowskie (w zale偶no艣ci od pochodzenia danej osoby) towarzystwa ratowania kobiet. Wcze艣niej organizacje te dzia艂a艂y jako misje dworcowe. Je艣li wierzy膰 prasie, to wolontariuszki misji chodzi艂y po dworcach i interweniowa艂y w sytuacjach, kt贸re wydawa艂y si臋 nieprzyjemne albo niebezpieczne.

Ko艣ci贸艂 wspiera艂 s艂u偶膮ce na wiele sposob贸w. Pierwsze zwi膮zki zawodowe zrzeszaj膮ce s艂u偶膮ce, mia艂y charakter ko艣cielny. W Warszawie dzia艂a艂 Polski Zwi膮zek Zawodowy Chrze艣cija艅skiej S艂u偶by Domowej z siedzib膮 przy ulicy Kredytowej 14. Organizacja mia艂a pensjonat, dom pomocowy, wydawa艂a w艂asne pismo. W 鈥濸racownicy Polskiej鈥 publikowano teksty, kt贸re mia艂y charakter infantylnych, umoralniaj膮cych pogadanek. Teksty dotyczy艂y g艂贸wnie tego, jak by膰 pos艂uszn膮 albo jak wietrzy膰 mieszkania. Przy d艂u偶szej lekturze robi si臋 niedobrze.

Grupa kobiet przed wej艣ciem do pomieszczenia misji dworcowej opieki nad podr贸偶uj膮c膮 m艂od膮 kobiet膮. 殴r贸d艂o: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Co z 鈥濸racownicy polskiej鈥 najbardziej zapad艂o ci w pami臋膰?

Pami臋tam histori臋 Andzi, kt贸ra ca艂e swoje wynagrodzenie wyda艂a na kapelusz, a i tak rzuci艂 j膮 narzeczony. Mora艂 z tej historii by艂 taki, 偶eby nie wydawa膰 pensji na zbytki, tylko oszcz臋dza膰, przesy艂a膰 pieni膮dze rodzicom, chodzi膰 w jednej czarnej sukience przez ca艂e 偶ycie i nie mie膰 偶adnych marze艅 dotycz膮cych takich bezsensownych rzeczy jak kapelusze. Jest nawet patronka s艂u偶膮cych, 艢wi臋ta Zyta z Lukki, kt贸ra 偶y艂a w XIII wieku i sama by艂a s艂u偶膮c膮. W miejscu, w kt贸rym pracowa艂a, traktowano j膮 bardzo 藕le, ale wytrwa艂o艣ci膮, cierpliwo艣ci膮 i dobroci膮 zjedna艂a sobie ca艂膮 rodzin臋 pracodawc贸w. Nast膮pi艂o to dopiero po dwudziestu latach cierpie艅. Przes艂anie tej historii jest takie: je偶eli ci臋 bij膮, pr贸buj膮 gwa艂ci膰, molestowa膰, je偶eli na ciebie krzycz膮, je偶eli tob膮 pogardzaj膮, to nie buntuj si臋, bo taki jest tw贸j los. Jeste艣 nieszcz臋艣liwa, ale b臋dziesz szcz臋艣liwa po 艣mierci, nie艣 sw贸j krzy偶.

Je偶eli s艂u偶膮ca mia艂a do czynienia z molestuj膮cym j膮 pracodawc膮, to mia艂a spuszcza膰 wzrok i m贸wi膰: bardzo przepraszam, musz臋 i艣膰 ugotowa膰 obiad.

Ko艣ci贸艂 nie d膮偶y艂 do jakiejkolwiek emancypacji s艂u偶膮cych?

Nie. Dostrzega艂 problem, tworzy艂 organizacje pomocowe, ale rozwi膮zanie widzia艂 w tym, 偶eby nak艂ania膰 je do pokory. Je偶eli s艂u偶膮ca mia艂a do czynienia z molestuj膮cym j膮 pracodawc膮, mia艂a spuszcza膰 wzrok i m贸wi膰: bardzo pana przepraszam, musz臋 wyj艣膰 ugotowa膰 obiad. Je偶eli zostawa艂y bez pracy, bo na przyk艂ad zosta艂y wyrzucone ze s艂u偶by, to mog艂y liczy膰 na pomoc Ko艣cio艂a katolickiego. Te, kt贸re zapisa艂y si臋 wcze艣niej do stowarzyszenia imienia 艢wi臋tej Zyty (tak zwanych zytek) i regularnie op艂aca艂y sk艂adk臋, mia艂y prawo do zapomogi na staro艣膰 czy do pobytu w pensjonacie podczas tygodniowego urlopu, kt贸ry dla s艂u偶膮cych wprowadzono zwyczajem w latach trzydziestych. W tych organizacjach otrzymywa艂y wsparcie, ale musia艂y znosi膰 wszystkie najgorsze 偶yciowe zdarzenia. Z godno艣ci膮 i w milczeniu.

Kompleksowa opieka nad tak ogromn膮 grup膮 zawodow膮 wydaje si臋 w obliczu tego, co robi dzisiaj polski Ko艣ci贸艂, dosy膰 progresywna.

Jak najbardziej. Ko艣ci贸艂 katolicki w pewnym momencie mia艂 monopol na prowadzenie zaufanych instytucji, kt贸re zajmowa艂y si臋 po艣rednictwem pracy. Powstawa艂y oczywi艣cie tak偶e 艣wieckie czy 偶ydowskie zwi膮zki zawodowe, mia艂y one jednak zupe艂nie inny styl dzia艂ania i komunikacji. Na wystawie b臋dziemy mie膰 zestawienie dw贸ch plakat贸w propagandowych. Ten pisany przez organizacj臋 ko艣cieln膮 zaczyna si臋 od zdania: 鈥濳ochane kole偶anki, mamy taki zwi膮zek zawodowy, zapiszcie si臋, b臋dziecie szcz臋艣liwe鈥, natomiast drugi brzmi: 鈥濨aczno艣膰 towarzyszki s艂u偶膮ce鈥. Do do艣膰 agresywnego typu komunikacji s艂u偶膮ce mog艂y by膰 nieprzygotowane: nie do ko艅ca potrafi艂y uto偶sami膰 si臋 z klas膮 robotnicz膮, ich zaj臋cie nie by艂o uznawane za prac臋. Bardzo trudno by艂o im si臋 zorganizowa膰, bo wszystkie pracowa艂y w rozproszonych gospodarstwach domowych, nie mia艂y poczucia wsp贸lnoty.

Bardzo wiele m艂odych kobiet, kt贸re pracowa艂y jako s艂u偶膮ce, wcze艣niej lub p贸藕niej zajmowa艂o si臋 prac膮 seksualn膮 鈥 cz臋sto zmusza艂a je do tego sytuacja 偶yciowa, wyrzucone ze s艂u偶by niekiedy nie mia艂y innego wyj艣cia. Czy dla Ko艣cio艂a by艂o jasne, jak silny jest zwi膮zek pomi臋dzy zawodem s艂u偶膮cej a zawodem prostytutki?

To by艂 temat tabu. Ko艣ci贸艂, wiadomo, ma do kobiety od zawsze taki sam stosunek 鈥 je偶eli zajmuje si臋 ona prac膮 seksualn膮, to znaczy, 偶e jest kobiet膮 grzeszn膮 i wr贸ci膰 do wsp贸lnoty mo偶e tylko, je偶eli grzechu si臋 wyrzeknie. I to jest jej wina, 偶e zostaje prostytutk膮. To nie jest wina system贸w spo艂ecznych, konserwatywnego patriarchatu albo tego, 偶e zosta艂a zgwa艂cona i wyrzucono j膮 z pracy (bo mo偶na by艂o bezkarnie wyrzuci膰 ci臋偶arn膮 s艂u偶膮c膮), tylko wy艂膮cznie jej odpowiedzialno艣膰. W rzeczywisto艣ci m艂ode, niedo艣wiadczone, niepi艣mienne i przera偶one dziewczyny przyje偶d偶aj膮ce do Warszawy cz臋sto pada艂y ofiarami handlu lud藕mi. By艂y przymuszane do pracy seksualnej, ten proceder zosta艂 opisany szeroko w literaturze, pojawi si臋 te偶 na wystawie. Mechanizm dzia艂a艂 w ten spos贸b, 偶e bardzo cz臋sto namawiano je do pracy s艂u偶膮cej w domu pewnej zaprzyja藕nionej hrabiny, a na miejscu okazywa艂o si臋, 偶e nie by艂o 偶adnej hrabiny ani 偶adnego eleganckiego domu, ale dom publiczny i czterdziestu klient贸w jednego dnia. Oraz spirala wyimaginowanego zad艂u偶enia, przemoc i szanta偶.

S艂u偶膮ce bardzo cz臋sto pada艂y ofiarami molestowania seksualnego albo gwa艂t贸w ze strony swoich pracodawc贸w. Bardzo 艂atwo by艂o przekroczy膰 fizyczn膮 granic臋 z wykonuj膮c膮 pogardzan膮 i niskop艂atn膮 prac臋 dziewczyn膮, kt贸ra na przyk艂ad wieczorem zdejmowa艂a panu domu zapl膮tane kalesony. S艂u偶膮ce cz臋sto zachodzi艂y w ci膮偶e, a mieszczanom i mieszczankom 艂atwiej by艂o zrzuci膰 鈥瀢in臋鈥 na promiskuityzm s艂u偶膮cej i jej wyimaginowanego 鈥瀞tra偶aka鈥 ni偶 przyzna膰, 偶e sprawc膮 przemocy by艂 pracodawca. Mia艂y prawny zakaz dochodzenia ojcostwa, zakazywa艂 tego zapis pochodz膮cy z Kodeksu Napoleona.

Dotyczy艂 tylko s艂u偶膮cych?

Nie, wszystkich kobiet. Je偶eli kobieta zasz艂a w ci膮偶臋 i nie by艂a zam臋偶na, mia艂a prawny zakaz poszukiwania ojca dziecka. Kodeks Napoleona w Polsce zosta艂 zniesiony w 1945, do tego czasu ci臋偶arna kobieta nie mog艂a poszukiwa膰 ojca i na przyk艂ad 偶膮da膰 od niego partycypacji finansowej. W takiej sytuacji kobiety cz臋sto rozpoczyna艂y prac臋 seksualn膮 na ulicy, nie mia艂y innego wyj艣cia. Albo 鈥 nie chc膮c porzuca膰 s艂u偶by 鈥 zabija艂y swoje nowo narodzone dzieci b膮d藕 usuwa艂y ci膮偶臋 w spos贸b, przez kt贸ry umiera艂y. Kroniki kryminalne codziennych warszawskich gazet z dwudziestolecia s膮 pe艂ne og艂osze艅 o 鈥瀙orzuconych zw艂okach dziecka鈥 albo o 鈥瀞amob贸jstwie pope艂nionym z mi艂o艣ci鈥. To nie z艂amane serce, ale strach przed 艣mierci膮 g艂odow膮 i ostracyzmem spo艂ecznym pcha艂 kobiety do wypicia esencji octowej albo rzucenia si臋 z okna.

藕r贸d艂o: Biblioteka Narodowa/Polona

Ostatecznie s艂u偶膮ce zak艂ada艂y jednak w艂asne rodziny.

Tak. W socjologii jest taka kategoria life-cycle servants. Oznacza ona, 偶e s艂u偶膮ce by艂y s艂u偶膮cymi tylko i wy艂膮cznie do pewnego okresu. Zazwyczaj pracowa艂y mniej wi臋cej od 16 do 26鈥30 roku 偶ycia, a p贸藕niej, je偶eli mimo tych wszystkich obostrze艅 uda艂o im si臋 zakocha膰 i znale藕膰 dobrego m臋偶a, zak艂ada艂y w艂asne rodziny.

To p贸藕no jak na czasy przedwojenne.

Musia艂y najpierw zarobi膰 na sw贸j posag, bo przecie偶 nikt by ich nie chcia艂 bez pieni臋dzy. Bardzo du偶o tych kobiet nigdy nie za艂o偶y艂o w艂asnych rodzin i wtedy uczucia, kt贸re mia艂yby dla w艂asnych dzieci, przek艂ada艂y na dzieci swoich pracodawc贸w. Jest du偶o wzruszaj膮cych historii doros艂ych ju偶 os贸b, kt贸re by艂y wychowywane przez s艂u偶膮ce.

Wszystko, co m贸wisz, bardzo 艂atwo odnie艣膰 do wsp贸艂czesno艣ci. Na pewno to, 偶e ogrom pracy domowej, wci膮偶 wykonywanej w przewa偶aj膮cej mierze przez kobiety, nadal jest niewidoczny. Czy wystawa uwzgl臋dnia wsp贸艂czesn膮 perspektyw臋?

Tak. W ostatniej sali planujemy cz臋艣膰, kt贸r膮 nazywamy aneksem. Nie mo偶emy por贸wna膰 przedwojennych s艂u偶膮cych do wsp贸艂czesnej odp艂atnej pracy domowej. Mimo tego, 偶e znikn臋艂y s艂u偶膮ce w dawnym tego s艂owa znaczeniu, praca domowa nigdy nie znikn臋艂a, tylko inaczej sobie z ni膮 radzimy. Ca艂y czas jest to domena kobiet, wci膮偶 uznaje si臋, 偶e jest to ich genderowa powinno艣膰. Wida膰 to w badaniach, kt贸re s膮 przeprowadzane co cztery lata przez CBOS: okazuje si臋, 偶e kobiety po艣wi臋caj膮 na prac臋 domow膮 艣rednio sze艣膰 godzin dziennie, a m臋偶czy藕ni trzy. Co wi臋cej, ostatnie badania z 2018 roku, pokazuj膮 gorszy stan ni偶 te, kt贸re przeprowadzono w 2014.

Ca艂y czas pokutuje prze艣wiadczenie, 偶e praca domowa nie wymaga 偶adnych kwalifikacji, dzieje si臋 sama, jest prac膮 brudn膮, o kt贸rej si臋 nie rozmawia. Jest te偶 kojarzona z aktywno艣ci膮, kt贸ra jest wykonywana przez osoby o ni偶szym statusie spo艂ecznym. W ksi膮偶ce Marka Szymaniaka 鈥濽robieni: reporta偶e o pracy鈥 pierwszy rozdzia艂 jest po艣wi臋cony polskiej 鈥瀙ani鈥 z Mokotowa, kt贸ra zatrudnia pracownic臋 domow膮 pochodz膮c膮 ze Wschodu i traktuje j膮 w spos贸b obrzydliwy, ur膮gaj膮cy jakimkolwiek standardom cz艂owiecze艅stwa. I my艣l臋, 偶e to nie jest tylko jej historia. Przygotowuj膮c si臋 do wystawy, wraz z dziennikarzem Witoldem Ziomkiem pojecha艂am do Piaseczna, gdzie znajduje si臋 miejsce okre艣lane w mediach mianem 鈥瀊azaru niewolnik贸w鈥. W艂adze miasta zrobi艂y z tego punkt spotka艅. To nielegalna gie艂da pracy, kt贸ra zosta艂a przez w艂adze Piaseczna usankcjonowana poprzez postawienie okre艣lonych znak贸w w przestrzeni publicznej. Przyje偶d偶aj膮 tam najcz臋艣ciej kobiety, kt贸re poszukuj膮 pracy w charakterze pracownicy domowej i sprz膮taczki, opiekunki os贸b starszych albo opiekunki do dziecka w Warszawie. Nie chroni ich 偶adne prawo ani opieka chocia偶by pracownik贸w socjalnych, przez co powstaje doskona艂e pole do nadu偶y膰. Przyje偶d偶aj膮 tam nieuczciwi pracodawcy, kt贸rzy proponuj膮 dziesi臋膰 godzin sprz膮tania dziennie i oferuj膮 na przyk艂ad dwana艣cie z艂otych za godzin臋, co jest absurdalnie nisk膮 kwot膮. Rozmawia艂am z kilkoma kobietami, kt贸re jecha艂y do takiej pracy. Jedna z nich opowiedzia艂a mi histori臋 o tym, jak razem z trzema kole偶ankami zosta艂a zatrudniona przez pewnego profesora, kt贸ry mia艂 ka偶dej z nich zap艂aci膰 sto pi臋膰dziesi膮t z艂otych za ca艂y dzie艅 sprz膮tania, a po trzech dniach naprawd臋 kator偶niczej pracy w bardzo brudnym mieszkaniu powiedzia艂, 偶e przecie偶 nie maj膮 偶adnej umowy, a on niczego im nie obiecywa艂. Takich sytuacji niestety jest bardzo du偶o. Wci膮偶 nie mamy szacunku do pracy domowej i os贸b, kt贸re j膮 wykonuj膮. A jest to praca niezb臋dna, praca, kt贸ra generuje trzy razy wi臋cej zysku na 艣wiecie ni偶 ca艂y sektor IT.

Jak to?

Tak, na tyle jest wyceniana nieodp艂atna praca domowa kobiet. Gdyby nie wyprane skarpetki, wyprasowane koszule, ugotowane obiady i wysmarkane nosy dzieci, nie mieliby艣my wielkich instytucji finansowych, przemys艂u, muze贸w, bibliotek, filharmonii, nie by艂oby 艣wiata, jaki znamy. Moim zdaniem kapitalizm opiera si臋 na nieodp艂atnej pracy domowej kobiet i na ich gigantycznym wyzysku. To praca absolutnie niezb臋dna, nie by艂oby nas bez niej 鈥 a jest najni偶ej wynagradzana albo wr臋cz darmowa. Gdy si臋 temu przyjrzymy z punktu widzenia ekonomii to naprawd臋 wstrz膮saj膮ce.

Na wystawie przywr贸cimy pami臋膰 o osobach, kt贸re wykonywa艂y j膮 na prze艂omie XIX i XX wieku 鈥 jak膮 nauk臋 wyci膮gniemy z tego na obecne czasy pozostaje kwesti膮 otwart膮. Mam nadziej臋, 偶e 鈥濶iewidoczne鈥 sprowokuj膮 do refleksji.

*

Niewidoczne. Historie warszawskich s艂u偶膮cych

18.11.2021鈥20.03.2022

Muzeum Warszawy

Rynek Starego Miasta 28-42

Wystawa obj臋ta matronatem Magazynu Kontakt.

Potrzebujemy Twojego wsparcia
Jeste艣my magazynem i 艣rodowiskiem lewicy katolickiej. Piszemy o wykluczeniu, sprawiedliwo艣ci spo艂ecznej, biedzie, o wsp贸艂czesnych zjawiskach w kulturze, polityce i spo艂ecze艅stwie. Potrzebujemy stabilnego finansowania 鈥 mo偶esz nam w tym pom贸c!
Wybieram sam/a
Ko艣ci贸艂 i lewica si臋 wykluczaj膮?
Nie 鈥 w Kontakcie 艂膮czymy lewicow膮 wra偶liwo艣膰 z katolick膮 nauk膮 spo艂eczn膮.

I u偶ywamy plik贸w cookies. Dowiedz si臋 wi臋cej: Polityka prywatno艣ci. zamknij